Strony

▼

czwartek, 29 października 2026

Sezon zamarzania szwankuje na dobre, a będzie jeszcze gorzej

 Wygląda na to, że stosunkowo słaby w tym roku sezon topnienia pokrywy lodowej Oceanu Arktycznego przechodzi w równie słaby sezon zamarzania. Tempo przyrostu lodu w drugiej połowie października wyraźnie wyhamowało. To skutek w dużej mierze tych samych wzorców pogodowych, które latem hamowały spadek zasięgu lodu. Teraz te same układy, działające na tle znacznie cieplejszego klimatu niż kilkanaście lat temu, obróciły się przeciwko Arktyce.

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Wykres pokazuje, jak bardzo zwolniło tempo przyrostu lodu w Arktyce. Październik to zwykle miesiąc, w którym zamarzanie osiąga najwyższe tempo. W szczytowych okresach przyrost zasięgu lodu sięga 120–140 tys. km² na dobę. To efekt wychładzania się mórz, takich jak Łaptiewów czy Wschodniosyberyjskie. Latem ich powierzchnia silnie się nagrzewa, ale od września, wraz ze skracaniem się dnia i zanikiem dopływu energii słonecznej, ocean zaczyna oddawać zgromadzone ciepło.

 Kiedy Słońce znika za horyzontem na dłużej, powierzchnia oceanu intensywniej się wychładza. Gdy woda osiąga temperaturę zamarzania, zaczynają tworzyć się pierwsze kryształki lodu. Na płytkich morzach szelfowych wschodniej Syberii wychładzanie może przebiegać stosunkowo szybko, ponieważ do osiągnięcia temperatury zamarzania jest mniejsza objętość wody niż w głębokich partiach oceanu. W tym roku proces ten również postępuje, ale są obszary, w których przyrost lodu w ostatnim czasie mocno zwolnił, a jego granica nawet cofnęła się na północ. W rezultacie dobowe tempo zamarzania było miejscami ponad dwukrotnie niższe od średniej z minionej dekady (pomarańczowa krzywa na wykresie).

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w dniach 16-28 października 2026 roku. Uniwersytet w Bremie

Skutki spowolnienia zamarzania pokazuje powyższa animacja. W sektorze atlantyckim granica lodu w analizowanym okresie praktycznie nie przesunęła się na południe. Woda miejscami zamarzała, ale wpływ warunków atmosferycznych i temperatury oceanu sprawiał, że w innych miejscach granica pokrywy lodowej cofała się na północ. To kolejna odsłona problemów z zamarzaniem arktycznych wód. 28 października, według danych JAXA, zasięg lodu ponownie znalazł się wśród dziesięciu najmniejszych odnotowanych dla tej daty, zajmując siódme miejsce od końca.

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 w atlantyckiej części Oceanu Arktycznego 25 października 2026 roku. Copernicus Marine MyOcean

 Co dokładnie spowodowało spowolnienie zamarzania? Znaczenie miały silne wiatry i niże baryczne, które sprowadzały daleko na północ ciepłe, wilgotne powietrze znad północnego Atlantyku. Odchylenia temperatury powietrza od średniej z lat 1991–2020 przekraczały ostatnio kilka stopni, miejscami sięgając 7–10°C.

Silny wiatr oddziaływał na lód również mechanicznie: przesuwał go, rozsuwał kry i otwierał szczeliny w pokrywie. Jednocześnie mieszał górne warstwy oceanu, pomagając przenosić cieplejszą wodę ku powierzchni. To ważne, ponieważ samo wychłodzenie powietrza nie wystarczy do szybkiego utworzenia lodu, jeśli ocean nadal oddaje ciepło. Woda musi najpierw osiągnąć temperaturę zamarzania, a później odprowadzać kolejne porcje energii, aby pokrywa mogła narastać.

 Mapa obok pokazuje sytuację pogodową z 24 października. Rozległe niże i silne wiatry sprzyjały napływowi cieplejszych mas powietrza do Arktyki. W takich warunkach, zwłaszcza nad obszarami pozbawionymi lodu, wymiana ciepła między oceanem a atmosferą nabiera szczególnego znaczenia. To właśnie połączenie cyrkulacji atmosferycznej, ciepłej wody i przemieszczania się lodu przyczyniło się do wyhamowania zamarzania.
 
 Zaznaczony na mapie obszar o powierzchni ponad 0,5 mln km² na północy Morza Barentsa i Karskiego wyróżnia się temperaturą wody około 1,8°C wyższą od średniej. Według odczytu temperatury powierzchniowej wody wynosi tam około +0,72°C. Dla porównania, typowa słona woda morska zamarza w temperaturze około −1,8°C. Oznacza to, że ocean musi oddać jeszcze dużo ciepła, zanim rozpocznie się intensywne tworzenie lodu. W takich warunkach zamarzanie będzie przebiegało wolniej, a granica pokrywy lodowej może pozostawać przesunięta na północ.

 Ciepłe masy powietrza znad Atlantyku, sprowadzane przez niże, będą ograniczały tempo wychładzania wód. Wiatr może równocześnie mieszać warstwy oceanu, przenosząc ciepło z głębszych poziomów ku powierzchni. Na tle globalnego ocieplenia sytuacja jest szczególnie niekorzystna: ocean rozpoczyna jesień z dużym zasobem energii, a więc potrzebuje więcej czasu, by osiągnąć temperaturę zamarzania. Jeśli prognozowany układ pogodowy się utrzyma, granica lodu może pozostać przesunięta na północ przez kolejne tygodnie. 
 
Prognozowane na 29-31 października praz 1-3 listopada 2026 roku odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 w Arktyce i obszarach leżących wokół niej. Climate Reanalyzer

 Prognozy wskazują, że warunki atmosferyczne nie będą sprzyjały zamarzaniu atlantyckiej części Oceanu Arktycznego. Niże baryczne będą sprowadzały ciepłe, atlantyckie powietrze na północ. To wpisuje się w proces atlantyfikacji Arktyki, czyli coraz silniejszego oddziaływania północnego Atlantyku na jej środowisko. Zmiany dotyczą nie tylko napływu ciepłych mas powietrza, ale również transportu ciepłej wody oceanicznej, która dostarcza energię do obszarów tradycyjnie pokrywających się lodem.

 Brak lodu zmienia także relacje między oceanem a atmosferą. Jasna powierzchnia lodu odbija znaczną część promieniowania słonecznego, podczas gdy ciemna, otwarta woda pochłania znacznie więcej energii. Latem ocean gromadzi więc dodatkowe ciepło, które jesienią i zimą oddaje do atmosfery. Ogrzewa w ten sposób powietrze przy powierzchni i opóźnia ponowne zamarzanie. Powstaje dodatnie sprzężenie zwrotne: im mniej lodu pozostaje po lecie, tym więcej energii może zgromadzić woda, a im cieplejszy ocean, tym trudniej odbudować pokrywę lodową.

 Dodatkowym problemem są silne wiatry i sztormy. Na otwartej wodzie mogą wzburzać ocean, rozbijać cienki, nowo powstały lód i przemieszczać kry. Nawet jeśli temperatura powietrza spada, takie warunki utrudniają szybkie utworzenie zwartej, stabilnej pokrywy. Dopiero gdy ocean odda odpowiednią ilość ciepła, a warunki atmosferyczne staną się bardziej sprzyjające, zamarzanie może wyraźnie przyspieszyć.

 Zmiany zachodzące w Arktyce nie kończą się na Dalekiej Północy. Zmieniająca się wymiana ciepła i wilgoci między oceanem a atmosferą wpływa na lokalne warunki pogodowe i może oddziaływać również na cyrkulację atmosferyczną w szerszej skali, w tym nad Europą. Postępująca transformacja Arktyki to zatem nie tylko problem coraz mniejszej i cieńszej pokrywy lodowej, ale również zmiana jednego z ważnych elementów globalnego systemu klimatycznego.

 Wiele wskazuje na to, że rozpoczynający się sezon zamarzania przyniesie kolejne tygodnie z rozległymi obszarami wód wolnych od lodu w atlantyckim sektorze Arktyki. To poważny sygnał, ponieważ nawet po zakończeniu sezonu topnienia odbudowa pokrywy lodowej nie przebiega automatycznie. O jej tempie decydują zarówno warunki pogodowe, jak i ilość ciepła zgromadzonego w oceanie, a globalne ocieplenie dodatkowo wzmacnia ten problem.


19 komentarzy:

  1. Na Morzu Barentsa sytuacja jest lepsza niż rok temu o tej porze. Morze Łaptiewów praktycznie zamarznięte gdzie rok temu była duża dziura. Patrząc od 2016 roku tylko w 2021 i 2017 na Morzu Barentsa było więcej lodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na w/w zdjęciu morze Barentsa w kolorach bordowych w stos.do norm 1991-2020 a ten posiłkuje się, że rok temu było cieplej...jakiś dramat.

      Usuń
    2. Masz ewidentne kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem.

      Usuń
    3. To samo mogę powiedzieć o tobie, czytając twoje komentarze do artykułów Huberta.

      Usuń
    4. To nie czytaj . A poza tym widzę że każdy mój wpis małpujesz, wymyśl coś sam ynteligencie. Ja twoich shytpostów nie komentuje czemu nie umiesz tego samego?

      Usuń
  2. W 1985 (październik), granica lodu na Morzu Barentsa ledwo sięgnęła 78° N od Svalbardu do półwyspu Tajmyr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko że wtedy był zamarznięty niemal cały Ocean Arktyczny, prawie całe Morze Czukockie było wtedy zamarznięte. Zasięg lodu był wtedy prawie 2 mln km2 większy niż dziś.

      Usuń
    2. To prawda ale częściowo. Ten rok to w zasadzie był incydent bo lata wstecz i po 1985 miały Morze Barentsa solidnie zamarznięte. Zasięg w 1985 wyniósł 8,5 mln km2. Obecnie 7,5 mln km2. Jak na obecne czasy bardzo dobry wynik. Nie przekreślałbym, jak co poniektórzy Morza Barentsa w tym sezonie. Temperatury wód już tam wynoszą od 0° do -1°C. Morze Karskie podobnie, jedynie tuż przy Nowej Ziemi +4. A przed nami 4 miesiące na zamarzanie.

      Usuń
    3. No to zobaczymy w kwietniu.

      Usuń
  3. Sektor atlantycki już tradycyjnie kiepsko, pacyficzny jeszcze się trzyma. Co do największego zasięgu jestem pesymistą. Sądzę, że będzie koło 14 mln km2, raczej mniej niż więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tego wir polarny rozpada się wyjątkowo wcześnie. Może ta tendencja jeszcze się zmieni.

      Usuń
    2. Dwa " klimatyzatory" które mrożą Arktykę tj.Grenlandia i Syberia pracują w tym sezonie słabiutko- temperatury w obu miejscach powyżej normy około 4 +.

      Usuń
    3. Spokojnie. Zaraz się rozkręci.

      Usuń
    4. Znam cytat, dobry film 😄

      Usuń
  4. Do grudnia zamarznie Morze Karskie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co było by normą ,a według mnie sporym "sukcesem", choć nie przekreślam tego akurat, zależy od Syberii ( jeśli temp. mocno spadną).

      Usuń
    2. Może nie całe ale w 70-80%. Przy Nowej Ziemi będzie ciężko bo tam od 4-5°C wciąż na plusie, zwłaszcza przy kontynencie ale ma iść w dół. Prognozy są sprzyjające.

      Usuń
    3. Pełna zgoda, to najbardziej realny scenariusz. Chociaż właśnie przy nowej ziemi skumulowaly się ogromne ilości ciepła. O wiele łatwiej schłodzić m3 granitu ( mimo że prawie 3x cieższy) niż m3 wody.

      Usuń
  5. Poprawiła się znacznie sytuacja na Antarktydzie. Do zasięgu z zeszłego roku brakuje 200 tys. km2. Do średniej 1981-2010 około 1,7 mln km2. Wracając do Arktyki. W porównaniu do zeszłego roku Morze Baffina dobrze zamarza. Morze Karskie zaczęło zamarzać od strony kontynentalnej Rosji a dokładniej od ujścia rzeki Ob.

    OdpowiedzUsuń