Strony

środa, 22 kwietnia 2026

Czy Arktykę czeka megatopnienie w tym roku?

 Lada chwila w Arktyce padnie rekord zasięgu lodu morskiego. Czy to znaczy, że Arktykę czeka megatopnienie i możliwy rekord wrześniowego minimum?

 

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 21 kwietnia zasięg lodu morskiego według danych JAXA wyniósł 12,66 mln km2, co stanowi druga najmniejszą w historii pomiarów wartość. Do rekordowego dla 21 kwietnia 2019 roku brakuje prawie 70 tys. km2. Z wykresu należy wywnioskować, że 2026 roku na dniach będzie rekordowy. Czy to oznacza początek gigantycznych roztopów? 

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Wiele wskazuje na to, jak szybko znikał lód do tej pory w kwietniu, co ilustruje powyższy wykres. W dniach 1–21 kwietnia pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego skurczyła się o 720 tys. km2, podczas gdy średnia z lat 2011–2020 to 660 tys. km2. To dokładnie o 8,3% więcej niż w ubiegłej dekadzie. Wydaje się niewiele, ale wbrew pozorom to spora zmiana. Różnica wynosi bowiem 60 tys. km². To tak, jakby dodać dwa dodatkowe dni do sezonu topnienia. Potem, w maju i czerwcu, może się z tego zrobić kilka kolejnych dni, bo różnica urośnie do 200 czy nawet 300 tys. km2, a potem jeszcze więcej.

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego na morzach: Czukockim, Beringa, Ochockim i Barentsa w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA 

 
 Rekordowego topnienia lodu może wcale nie być, nawet gdyby przez cały kwiecień czapa polarna miała rekordowo małe rozmiary. Dlaczego? Wszystko zależy od tego, gdzie lód topnieje, co ma kluczowe znaczenie. Tym bardziej że mamy dopiero kwiecień, a nie koniec maja czy czerwiec. Na wykresach widać, że największe zmiany mają miejsce na Morzu Ochockim, a nie na Czukockim, nie wspominając już o Morzu Beauforta.
 
Pokrywa lodowa Morza Czukockiego 21 kwietnia 2026 roku. NASA Worldview

 Trzeba wiedzieć, które akweny mają wpływ na wrześniowe minimum. Morza Arktyki można podzielić na trzy grupy: o kluczowym wpływie, istotnym, choć mniejszym wpływie i te o marginalnym wpływie. 

 Największy wpływ na wrześniowe minimum mają Morze Czukockie i Beauforta. To absolutna „pierwsza linia frontu”. Napływ ciepłych wód pacyficznych przez Cieśninę Beringa sprawia, że lód w tym sektorze cofa się bardzo głęboko na północ. Zmienność zasięgu w tych akwenach ma ogromny udział we wrześniowym minimum. Jeśli szybko zacznie znikać tam lód, woda szybko się nagrzeje, a jej ciepło dotrze do Basenu Arktycznego. Zwłaszcza że część Morza Beauforta zajmuje stary, gruby lód. 

 Kolejne są Morze Wschodniosyberyjskie i Morze Łaptiewów. Te obszary są nazywane „lodową fabryką” Arktyki zimą, ale latem ich rola zmienia się diametralnie. Wczesne pękanie lodu w tym sektorze pozwala słońcu ogrzewać płytkie wody szelfowe, co przyspiesza topnienie od spodu. Jeśli lód wycofa się stąd wcześnie (np. w lipcu), wrześniowe minimum niemal na pewno będzie bardzo niskie. Podobnie jak w przypadku Morza Beauforta i Czukockiego szybkie wycofywanie się lodu otwiera możliwości roztopów lodu Basenu Arktycznego. 

Kiedy już cały pierścień wokół Basenu Arktycznego zostanie "wyczyszczony", to nic nie zatrzyma topnienia paku lodowego wokół bieguna północnego. 

 Obszary o istotnym, ale mniejszym wpływie to: Morze Karskie i Grenlandzkie. Karskie odgrywa a dużą rolę wczesnym latem. Szybkie ustąpienie lodu na tym akwenie otwiera drogę do ogrzewania się wschodnich rejonów Arktyki. Jednak Morze Karskie z reguły uwalnia się od lodu pod koniec lipca lub w sierpniu bez względu na wrześniowe minimum. A Morze Grenlandzkie? To tędy „ucieka” lód z Arktyki. Jego rola polega nie tyle na topnieniu na miejscu, co na eksporcie lodu wieloletniego. Dynamika dryfu w tym regionie wpływa na to, ile lodu zostanie wewnątrz basenu na koniec sezonu. Jednak zmiany na tym akwenie mają niemal zerowy wpływ na wrześniowe minimum, jeśli topnienie na Morzu Beauforta czy Wschodniosyberyjskim zachodzi powoli. 

 I w końcu obszary o marginalnym wpływie na wrześniowe minimum. Takim akwenem jest Morze Barentsa. Dlaczego? Jest to region najsilniej dotknięty „atlantycyzacją”. Obecnie zimą lodu jest tam coraz mniej, a latem znika on tak szybko, że we wrześniu od lat jest tam praktycznie pusto. Zmiana o 10% w tym regionie we wrześniu to zaledwie kilka tysięcy km², co w skali całej Arktyki jest błędem statystycznym. Topnienie lodu morze tam zachodzić szybko, ale jeśli nic nie będzie się działo na Morzu Beauforta i Czukockim, to Barentsa jest praktycznie bez znaczenia. 

 Zatoka Hudsona i Zatoka Baffina. To akweny sezonowe. Lód znika z nich całkowicie zazwyczaj w lipcu lub sierpniu. Niezależnie od tego, czy minimum w Arktyce jest rekordowe, czy nie, te zbiorniki we wrześniu są niemal zawsze wolne od lodu. I przede wszystkim leżą daleko od Oceanu Arktycznego. Z kolei Morze Ochockie, a także Beringa mają zerowy wpływ na wrześniowe minimum. Akweny te niemal zawsze są wolne od lodu już w czerwcu, a nawet w maju. 
 
Biorąc pod uwagę te informacje, to na razie nic nie wskazuje na rekordowe topnienie. Tym bardziej, że jest to III dekada kwietnia, a El Niño wpływa na Arktykę dopiero w kolejny roku, a nie tym, w którym się pojawia. 
 
 I nie należy brać sobie do serca  prognoz CFS NOAA. Przede wszystkim to prognoza sezonowa, a jak wiemy, sezonowe prognozy nie zawsze się sprawdzają. 
 
Apokalipsa już lipcu - wrześniowe minimum 2012 już w lipcu! Nie.

 To nie są oficjalne prognozy, tylko materiał modelowy wykorzystywany pomocniczo. Dlaczego mapa jest na czerwono? Każdy patrząc na te mapy, powie, że już w lipcu będzie wrześniowe minimum. Spełni się prognoza Sama Carany - będzie koniec świata. 
 
 Nic takiego się nie stanie. Najczęstszy błąd: patrzenie na mapę anomalii koncentracji lodu jak na mapę lodu. Kolor czerwony oznacza: mniej lodu niż zwykle, np. -20% czy -60%. Nie oznacza to braku lodu, a więc otwartego oceanu. Mapa CFSv2 NOAA pokazuje anomalię względem lat 1982-2010. Jeśli norma to 80% pokrycia lodem, a anomalia wynosi –40%, to zostaje -40% lodu, czyli nadal sporo. 
 
 W dodatku skala często jest „ucięta” (np. poniżej –30% wszystko wygląda tak samo czerwono. Tak więc ogromne obszary wyglądają dramatycznie, choć różnice są bardziej subtelne. CFSv2 ma problemy z lodem morskim. Model „łapie ogólne wzorce” lodu, ale nie detale. Jego skuteczność spada wraz z czasem prognozy, prognozowanie letniego topnienia jest trudne. Sensowną prognozą jest to, co stanie się w maju. 
 
 Z prognozy wynika, że topnienie może być szybsze od średniej, ale nie dramatyczne. Czerwiec, a szczególnie lipiec, to już loteria. Znając życie - jeśli przyspieszy w maju, to latem znów cała Arktyka znajdzie się pod chmurami ze zgniłymi wyżami, słabymi niżami i topnienie będzie powolne. Choć ze względu na temperatury, ilość ciepła w oceanach i grubość lodu granica się przesunie - zamiast 4,6 mln km2 we wrześniu będzie 4,3 mln km2. Rekordu więc nie będzie. 

 Koniec lodu w sierpniu?  Nawet najbardziej pesymistyczne badania mówią, że pierwszy „niemal bezlodowy” wrzesień, to raczej lata 30. XXI wieku.
 
 
 

czwartek, 16 kwietnia 2026

Raport za I połowę kwietnia 2026 - Arktyka szybko pęka już w kwietniu

 Topnienie lodu morskiego w Arktyce w pierwszej połowie kwietnia nabrało rozpędu do tego stopnia, że rozmiary pokrywy lodowej zaczęły zbliżać się do wartości rekordowo niskich. To każe zadać pytanie, jak będzie wyglądało letnie minimum. Tym bardziej że grubość lodu - na tle tego, co było jeszcze 10–15 lat temu - nie wygląda dobrze. Animacja obok (kliknij, aby powiększyć) pokazuje, że na początku kwietnia wir polarny w troposferze zaczął słabnąć. Proces ten odbywa się stopniowo i według prognoz nie przewiduje się na razie radykalnych zmian. Z drugiej jednak strony presji temperaturowej będzie poddawany obszar między biegunem północnym a Svalbardem.


Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.     

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2

 Na pierwszy rzut oka, gdy spojrzymy na mapę zasięgu lodu, może się wydawać, że niewiele się dzieje. Granica lodu przebiega jednak dalej na północ niż kiedyś. Rozmiary pokrywy lodowej na Morzu Barentsa i Grenlandzkim nie są małe, ale ich struktura uległa zmianie. Powierzchnia wody ma wciąż możliwość zamarzania przy sprzyjających warunkach, jednak proces atlantyfikacji jest nieubłagany. Każde uderzenie ciepłych mas powietrza i zmiana kierunku wiatru na południowy szybko destabilizują pak lodowy.

 Atlantyfikacja oznacza nie tylko wzrost temperatury wód, ale również zmianę ich zasolenia i struktury pionowej, co utrudnia tworzenie stabilnego lodu. W efekcie nawet jeśli zasięg chwilowo wygląda „normalnie”, to lód jest cieńszy i bardziej podatny na rozpad. To właśnie ta zmiana jakościowa, a nie tylko ilościowa, jest jednym z kluczowych sygnałów postępujących zmian klimatycznych w Arktyce.

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwszej połowie lutego 2026 roku.   

 Jeśli przyjrzymy się dokładnie (animację można zobaczyć w osobnym oknie i powiększyć), widać, jak szybko następują zmiany, gdy tylko wiatr zmienia kierunek. Najbardziej widoczne jest to na Morzu Beringa, ponieważ akwen ten znajduje się na niższych szerokościach geograficznych niż Morze Barentsa.

 Niższa szerokość geograficzna oznacza większy dopływ energii słonecznej oraz silniejszy wpływ cieplejszych mas powietrza i wód. Dlatego lód w tym regionie reaguje szybciej i bardziej dynamicznie na zmiany warunków atmosferycznych. Jest to dobry przykład tego, jak lokalne procesy mogą przyspieszać ogólny trend spadkowy zasięgu lodu w skali całej Arktyki. 

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

  Tempo spadku zasięgu lodu w pierwszej połowie kwietnia było duże, choć nie rekordowe. Całościowo, na chwilę obecną, sezon topnienia charakteryzuje się umiarkowaną utratą lodu. W latach 90. XX wieku od 15 marca do 15 kwietnia średnio ubywało 0,84 mln km², w tym roku około 0,8 mln km². Różnica jest niewielka, ale wtedy czapa polarna Oceanu Arktycznego miała inne rozmiary niż dziś.

 Kluczowe jest to, że obecnie punkt wyjścia jest znacznie niższy - zarówno pod względem zasięgu, jak i objętości lodu. Oznacza to, że podobne tempo spadku prowadzi dziś do większych konsekwencji. System lodowy ma mniejszą „rezerwę”, przez co jest bardziej wrażliwy na anomalie pogodowe w kolejnych miesiącach.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 15 kwietnia zasięg lodu wyniósł 12,92 mln km²  to druga najniższa wartość w historii pomiarów, o 103 tys. km² wyższa od rekordowego 2019 roku. Obecne zmiany nie są jednak wyrokiem dla wrześniowego minimum. Należy pamiętać, że o tej porze roku topnienie zachodzi głównie poza centralną częścią Oceanu Arktycznego. Nie obserwuje się jeszcze dużych zmian na Morzu Beauforta czy Wschodniosyberyjskim. Z drugiej strony widoczne są zmiany w strukturze lodu - pojawiają się pęknięcia, a pak lodowy wyraźnie się kruszy.

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Powierzchnia lodu kurczyła się podobnie jak jego zasięg, co wskazuje na istotny wpływ temperatur - zarówno powietrza, jak i wody. Wskazuje to również na fakt, że lód jest cienki i ma niewielką odporność na topnienie.

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 2021-2025 dla kwietnia. NASA/GISS
Animacja pokazująca zmiany anomalii temperaturowych w Arktyce w dniach 31 marca - 13 kwietnia 2026 roku. Copernicus Climate Change Service/ERA5

 Osłabianie wiru polarnego nie przebiega w sposób dramatyczny - zmiany mieszczą się w granicach normy - ale nie oznacza to, że Arktyka jest wolna od silnych adwekcji ciepła, co pokazuje animacja. Atlantyk i Pacyfik są cieplejsze niż kiedyś, więc każda zmiana kierunku wiatru na południowy oznacza dopływ dużych ilości energii cieplnej. Tak było w marcu, który okazał się jednym z najcieplejszych w historii pomiarów w Arktyce.


 W pierwszej połowie kwietnia temperatury nad Oceanem Arktycznym oscylowały wokół –25°C, ale podczas napływów ciepła rosły do –10°C, a lokalnie nawet wyżej. Nad Morzem Czukockim doszło nawet do epizodów odwilży, co w kwietniu jest zjawiskiem bardzo rzadkim.

 Takie anomalie wskazują na rosnącą niestabilność systemu klimatycznego Arktyki. Coraz częściej obserwuje się sytuacje, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu były praktycznie niemożliwe. To dowód na postępujące przesunięcie warunków klimatycznych w regionie. 
 
 
Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla marca w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 14 kwietnia 2026. Climate Reanalyzer 

 Wody stykające się z regionem arktycznym są wyjątkowo ciepłe, co ilustruje powyższa mapa. Duża anomalia ciepła na północnym Pacyfiku, w kontekście rozwijającego się zjawiska El Niño, wygląda niepokojąco - lokalne odchylenia sięgają nawet +5°C. Napływ ciepła z tego rejonu może znacząco przyspieszyć topnienie lodu, jeśli pojawi się odpowiedni układ baryczny.

 W ciągu ostatnich 30 lat temperatury wód arktycznych na początku wiosny wzrosły o około 0,2°C. Choć wydaje się to niewielką zmianą, w systemie bliskim punktu zamarzania ma ona ogromne znaczenie. Może to przesuwać granicę lodu o kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt kilometrów, wpływając na cały system klimatyczny Arktyki.
 
Grubość lodu morskiego w latach 2010-2026 dla 15 kwietnia. Polar Portal/HYCOM

 Jeśli wierzyć danym z modeli innych niż PIOMAS, w ostatnich latach doszło do niemal całkowitego zaniku grubego lodu. Lód o grubości 3–4 metrów zajmuje dziś jedynie ułamek powierzchni sprzed kilkunastu lat. Taki stan jest konsekwencją wieloletniego utrzymywania się wysokich temperatur oraz postępującej atlantyfikacji.

 Wieloletni lód pełnił funkcję „rdzenia” stabilizującego pokrywę lodową. Jego zanik oznacza, że cały system staje się bardziej sezonowy i podatny na zmiany pogodowe. To jeden z najważniejszych wskaźników degradacji arktycznego lodu morskiego.

Górne zdjęcie: pak lodowy Basenu Arktycznego od strony Morza Beauforta. Dolne zdjęcie: pokrywa lodowa na Morzu Czukockim. 15 kwietnia 2026 roku. NASA Worldview. 

 Dowodem wiarygodności modeli, takich jak HYCOM czy PIOMAS, są zdjęcia satelitarne, które wyraźnie pokazują stan czapy polarnej. W paku lodowym Basenu Arktycznego widoczna jest rozległa sieć pęknięć. Choć w przeszłości takie zjawiska również występowały, zwykle były efektem silnych wiatrów.

 W tym przypadku sytuacja jest inna — po ustąpieniu silnych wiatrów pęknięcia nie zanikły. Co więcej, pojawiają się one na bardzo wysokich szerokościach geograficznych (około 80°N), co wcześniej było rzadkością. To wyraźny sygnał, że lód jest cieńszy i bardziej podatny na deformacje.

 Jeśli temperatury nie spadną, a zachmurzenie nie ograniczy dopływu promieniowania słonecznego, pęknięcia będą się utrzymywać i powiększać. W efekcie przyspieszy to degradację paku lodowego i może mieć istotny wpływ na przebieg letniego minimum.

Zobacz także:


wtorek, 14 kwietnia 2026

Zły znak przed latem: Arktyka wchodzi w sezon topnienia z dużym impetem.

 Topnienie lodu w Arktyce nabiera tempa na tyle, że w ciągu najbliższych dni ponownie mogą paść rekordy dotyczące zasięgu i powierzchni pokrywy lodowej. Taka sytuacja w Arktyce w ostatnich latach przestaje być wyjątkiem i coraz częściej staje się normą.

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwszej połowie lutego 2026 roku. University of Bremen/AMSR2 

 Animacja pokazuje, że w pierwszej połowie kwietnia lód zaczął wycofywać się zarówno w sektorze pacyficznym (Morze Beringa), jak i atlantyckim (Morze Barentsa). To efekt stopniowego wzrostu temperatur, choć wciąż pozostają one poniżej zera.
 
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 Mimo to lód topnieje. W przypadku Morza Barentsa kluczową rolę odgrywa tzw. atlantyfikacja, czyli napływ cieplejszych i bardziej zasolonych wód z Atlantyku do Arktyki. Nawet niewielki wzrost temperatury powietrza (np. z -15°C do -5°C) w połączeniu ze zmianą kierunku wiatru może prowadzić do szybkiego rozpadu i cofania się lodu.
 
Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Kurczy się również powierzchnia lodu (area), co wskazuje nie tylko na wpływ wiatru, ale także na rosnące temperatury oraz pogarszającą się strukturę lodu. Coraz większy udział stanowi lód jednoroczny, który jest cieńszy i mniej odporny na topnienie niż dawniej dominujący lód wieloletni.
 
Kry lodowe na Morzu Czukockim i Wschodniosyberyjskim 13 kwietnia 2026 roku. NASA Worldview
 
 Nie tylko lód na Morzu Beringa wygląda niepokojąco. Na zdjęciu widać pokrywę lodową w rejonie Wyspy Wrangla. Lód jest silnie spękany, a ciemne obszary otwartej wody zaczynają intensywnie pochłaniać energię słoneczną. To zjawisko, znane jako efekt albedo, dodatkowo przyspiesza topnienie.

 Za taki stan lodu odpowiada przede wszystkim jego niewielka grubość. Gdyby lód miał ponad dwa metry, byłby znacznie bardziej odporny na deformacje i rozpad pod wpływem wiatru oraz falowania.

 Dodatkowo obserwuje się coraz wcześniejszy początek sezonu topnienia, co wydłuża okres, w którym lód traci masę. Wiosenne ubytki mają kluczowe znaczenie dla dalszego przebiegu sezonu – im mniej lodu pozostanie w maju i czerwcu, tym większe prawdopodobieństwo rekordowo niskiego minimum pod koniec lata. Oczywiście teoretycznie.

 Niemniej jednak, to zły prognostyk na to, co może wydarzyć się w lipcu i sierpniu. Trudno jednoznacznie przewidzieć, jak będzie wyglądał szczyt topnienia czapy polarnej na Oceanie Arktycznym, jednak scenariusz bardzo niskiego, a nawet rekordowego minimum pozostaje realny.
 
 
 
 

czwartek, 9 kwietnia 2026

Z powodu działań szalonego Trumpa nie ma danych PIOMAS

 Na stronie Polar Science Center został niedawno przedstawiony komunikat o następującej treści: 

NCEP/NCAR R1 był wykorzystywany jako dane wymuszające atmosferyczne w reanalizie PIOMAS.

Nie byliśmy świadomi tej zmiany w funkcjonowaniu usługi, która — jak się wydaje — została formalnie ogłoszona 13 lutego 2026 r.

Oznacza to, że będziemy musieli znaleźć alternatywy i przygotować ich zamiennik. Aktualizacja strumieni danych, ponowna kalibracja modelu oraz wygenerowanie zaktualizowanych szeregów czasowych będą wymagały znacznego wysiłku i czasu.

Na razie nie mamy pewności, czy będzie to możliwe przy dostępnych środkach finansowych, a jeśli tak — kiedy będziemy mogli wznowić produkcję nowej serii danych PIOMAS.

Choć zastąpienie produktu NCAR/NCEP R1 jako źródła danych wymuszających ma ostatecznie sens, liczyliśmy na dłuższy okres przejściowy, który ułatwiłby tę zmianę.

Przepraszamy za konsekwencje dla naszych licznych użytkowników. PIOMAS działa nieprzerwanie od marca 2010 r. i rzadko zdarzało się, aby aktualizacje były opóźnione o więcej niż kilka tygodni (z wyjątkiem okresów zawieszenia pracy rządu).

Tym razem przerwa będzie dłuższa.
Prosimy sprawdzać tę stronę w celu uzyskania aktualizacji! 

 

 Jest to efekt polityki Trumpa, który ignorując problem globalnego ocieplenia, postanowił ściąć budżet NOAA. W wyniku tego nie ma danych reanalizy meteo m.in właśnie dla Arktyki. Dane są wymagane, by wyliczyć, w jakim tempie przyrasta/kurczy się lód morski. 

 Tymczasem w Arktyce doszło do pierwszego poważnego uderzenia ciepła od strony Oceanu Spokojnego. 

Dzisiejsze i prognozowane na jutro warunki pogodowe w Arktyce i obszarach leżących wokół niej. Tropical Tidbits

 Dodatni dipol arktyczny (wyż w sektorze amerykańskim i niż w euroazjatyckim) spowodował silną adwekcję ciepła znad Oceanu Spokojnego. 

Prognozowane na okres 9-11 kwietnia odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 w Arktyce. Climate Reanalyzer

 Temperatury są co najmniej 10 st. C wyższe od średniej. Na Morzu Czukockim punktowo pojawiła się już odwilż, co o tej porze roku zwykle się jeszcze nie zdarza. To sytuacja chwilowa, ale nie ostatnia w tym sezonie topnienia. Szereg takich zdarzeń może przyspieszyć topnienie lodu, zwłaszcza że pokrywa lodowa jest cienka. Ostatnie dane PIOMAS - druga najmniejsza w historii pomiarów objętość lodu - 334 km3 różnicy względem rekordzisty z 2017 roku. 

środa, 1 kwietnia 2026

Raport za II połowę marca - spokojny start sezonu topnienia z fatalnym stanem czapy polarnej

 Początek sezonu topnienia 2026 przebiega normalnie, poza faktem, że start topnienia zaczął się z dość niskiego poziomu. Jak podaje NSIDC i NASA maksimum marcowe wyniosło 14,29 mln km2 - to najmniejsze maksimum w historii blisko 50-letnich pomiarów satelitarnych. Ostatnie lata pokazują jednak, że wartość maksimum nie przekłada się na wrześniowe minimum, a początek sezonu topnienia wydaje się być normalny. Początkowo lód wycofywał się szybko, ale pod koniec marca zaczął ponownie narastać. To typowe dla tej pory roku, kiedy w Arktyce jest nadal zimno, a każda zmiana we wzorcach pogodowych prowadzi do reakcji. Lód może więc bardzo szybko wrócić i pokryć zimne, wychłodzone po zimie polarne wody, np. Morza Barentsa.
 
Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.       
 
Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2 

 Należy wiedzieć, że o wielkości marcowego zasięgu lodu morskiego decydują akweny zewnętrzne – często obszary leżące poza Arktyką, jak Morze Ochockie. Z drugiej jednak strony to, że maksimum jest rekordowo niskie, świadczy o stanie klimatu. W chłodniejszym klimacie takie wartości jak 14,29 mln 
km2 by nie padły.
 
Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwszej połowie lutego 2026 roku.

 Patrząc na animację, widzimy zmiany, które są typowe dla drugiej połowy marca. Np. na Morzu Barentsa lód wycofuje się, po czym wraca ponownie w odpowiedzi na zmianę warunków atmosferycznych – silny wiatr wypycha krę lodową, a wolne przestrzenie, ze względu na temperatury wody, szybko zamarzają.
 
Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Pokazuje to też wykres – najpierw występują spore spadki, znacznie przekraczające średnią, a następnie drastyczne spowolnienie spadków i w końcu przyrosty lodu. Finalnie tempo topnienia w drugiej połowie marca oscylowało w granicach średniej.
 
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 Na koniec marca zasięg lodu według danych JAXA wyniósł 13,4 mln 
km2, co stanowi trzecią najmniejszą w historii pomiarów wartość. Tu jednak różnice są bardzo małe. W rekordowym wtedy 2025 roku pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego była jedynie o 54 tys. km2 mniejsza. Wpływ na takie rozmiary lodu w tym roku ma Morze Ochockie, co pokazuje mapa.
 
Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Powierzchnia lodu zareagowała tak samo jak zasięg, co świadczy o większym wpływie temperatur niż samego wiatru. Woda jest wychłodzona, a powietrze nad biegunem północnym wciąż zimne – nawet mimo faktu, iż Arktyka jest cieplejsza, to wciąż mróz. Przyrosty mogą się jeszcze zdarzyć, czego przykładem jest rok 2022 (czerwona krzywa na wykresie).


Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 2021-2025 dla marca. NASA/GISS
Animacja pokazująca zmiany anomalii temperaturowych w Arktyce w dniach 14-28 marca 2026 roku. Copernicus Climate Change Service/ERA5

 Odchylenia temperaturowe, co ilustruje powyższa animacja, wzrosły pod koniec marca. Wzrost miał miejsce nad obszarami, które od października/listopada są pokryte lodem. Nie musi to oznaczać topnienia. Po prostu zamiast -30°C jest tam -20°C. Taka zmiana ma inne znaczenie – wolniejszy przyrost lodu. Czapa polarna nadal zwiększa swoją grubość, a szczyt przypada na kwiecień/maj, w zależności od regionu. Między biegunem północnym a Grenlandią nawet na koniec maja. Napływ ciepła znad Oceanu Spokojnego pod koniec marca spowodował, że w sektorze pacyficznym, głównie nad Morzem Wschodniosyberyjskim i Czukockim, temperatury wzrosły do około -12°C. Miejscami były jeszcze wyższe, bo nawet -6°C.

Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla marca w latach 1940-2025 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 30 marca 2026. Climate Reanalyzer 

 
 Jednocześnie morza są wychłodzone, nawet napływ ciepła z południa nie spowoduje, że woda nagrzeje się w kilkadziesiąt godzin. Zmiana kierunku wiatru powoduje, że akwen szybko zamarza – niewiele trzeba, by o tej porze roku temperatura polarnego morza spadła z -1,6°C do -1,8°C, co oznacza zamarzanie słonej wody. Marcowe tempo wzrostu temperatur arktycznych wód jest powolne – około 0,2°C w ciągu ostatnich 20 lat. Przyczyną są sezonowe warunki atmosferyczne i wielkość lodu. Lód dopiero zaczyna się topić, a każda zmiana pogody powoduje zamarzanie, zupełnie inaczej niż w sierpniu/wrześniu, kiedy obserwuje się największy wzrost temperatur.
 
Grubość lodu morskiego w latach 2010-2026 dla 31 marca. Polar Portal/HYCOM

 Powierzchnia lodu łatwo zamarza o tej porze roku, ale słabszy niż zwykle mróz oznacza wolniejszy przyrost grubości, a więc ilości lodu. Stale utrzymujące się wysokie temperatury spowodowały, że w ciągu ostatnich lat definitywnie zniknął lód wieloletni. Doszło do tego w latach 2023–2026. Taka zmiana może przełożyć się na szybkie topnienie latem, jeśli będą temu sprzyjać warunki atmosferyczne. Arktyka stała się wilgotniejsza, więc latem jest pochmurno – istnieje szansa, że letnie topnienie ponownie spowolni.
 
Pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego na pograniczu Morza Barentsa i Basenu Arktycznego 31 marca 2026 roku. NASA Worldview
 
 Sprawa przyrostu lodu na Morzu Barentsa jest też taka, że odbywa się to w warunkach atlantyfikacji arktycznej. Wierzchnia warstwa wody tylko na chwilę zamarzała – ponowna zmiana kierunku wiatru w tym przypadku to szybkie wycofanie się tego lodu. Teraz należy zastanowić się, jak zachowa się lód w kwietniu, kiedy warunki dla roztopów się zmienią, gdy temperatura z powodu dnia polarnego zacznie dobijać do zera.
 
Zobacz także:

piątek, 27 marca 2026

Początek sezonu topnienia w Arktyce znów zaczyna się dość ostro

 Od połowy marca zasięg lodu w Arktyce notuje rekordowo niskie wartości, ale jest to spowodowane szybkim zanikiem lodu na Morzu Ochockim. Tyle tylko, że oprócz Morza Ochockiego, ostatnio szybko znika lód na Morzu Barentsa. Niezależnie od tego, jaki obszar Arktyki przyczynia się do rekordowo niskich wartości, powodem tego stanu rzeczy jest globalne ocieplenie. Co więcej, temperatury w Arktyce utrzymują się na bardzo wysokim poziomie i według prognoz sytuacja ta nie zmieni się przez kolejne dni.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 26 marca zasięg lodu wyniósł 13,4 mln km2 – to 67 tys. km2 mniej niż w rekordowym dla tego dnia roku 2025. Na załączonej mapie możemy zobaczyć, gdzie lodu morskiego jest mniej niż w latach 90. XX wieku. To Morze Ochockie, którego wody stykają się z bardzo ciepłymi pacyficznymi obszarami morskimi, oraz Morze Barentsa.
 
Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu ze zmianami lat poprzednich na Morzu Ochockim i Barentsa. JAXA

 Choć zjawisko hot blob na Pacyfiku w tej chwili nie występuje, to wody graniczące z Morzem Ochockim są ponadprzeciętnie ciepłe. Miejscami występują tam obszary, gdzie panują „morskie fale upałów”. Między Kurylami a Aleutami rozciąga się pas wód o anomalii 1–1,5 stopnia. Nieco dalej na południe występuje obszar bardzo ciepłych wód – nawet 5 st. C. Nie jest to jeszcze hot blob, ale obszar jest znaczący. Woda ma tam nawet 11 st. C. Wiatry wiejące znad tych wód są więc ciepłe, więc efekt jest oczywisty – zanik lodu na Morzu Ochockim.
 
 W przypadku Morza Barentsa sprawa jest bardzo dobrze znana – atlantyfikacja wód i do tego pogoda. Jeśli zawieje z południa, lód się wycofuje, jeśli z północy – narasta, ale słabo, co widać na wykresie. O ile lód na Morzu Ochockim ma ograniczony wpływ, to inaczej jest w przypadku Morza Barentsa. Akwen leży za kołem polarnym i styka się bezpośrednio z czapą polarną Oceanu Arktycznego. Jeśli lód zniknie, to droga do topnienia lodu w Basenie Arktycznym jest otwarta. Plus oczywiście sztormy, bo brak lodu oznacza ciepłą wodę, a ta, stykając się z chłodnym powietrzem znad lądu czy lodu morskiego, daje sztormy lub co najmniej silniejszy przez dłuższy czas wiatr.
 
Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Końcowy rezultat to niemal rekordowo mała powierzchnia lodu w Arktyce, co pokazuje powyższy wykres. I prawdopodobnie ten stan rzeczy się utrzyma.
 
Animacja pokazująca zmiany anomalii temperaturowych w Arktyce w dniach 18-25 marca 2026 roku. Copernicus Climate Change Service/ERA5

 Dane z NOAA nie są archiwizowane, więc korzystamy teraz z Copernicusa. Jak widać, w Arktyce od kilku dni jest bardzo ciepło. Cyrkulacja powietrza plus efekt ocieplającego się klimatu windują temperatury. Brak lodu na Morzu Ochockim plus ciepłe wody północnego Pacyfiku. Lód na Morzu Ochockim ma ograniczony wpływ na pokrywę lodową Oceanu Arktycznego, ale nie znaczy to, że wpływ ten nie istnieje. Brak lodu to ciepła woda, a ciepła woda oznacza, że bliżej jest ciepłym masom powietrza do Oceanu Arktycznego. Na animacji widać, jak ciepło przebija się przez wschodnie krańce Syberii. Układy baryczne zaciągały też ciepło od strony Aleutów. W rezultacie temperatury nad Oceanem Arktycznym wzrosły nawet o kilkanaście stopni. Nad Morzem Wschodniosyberyjskim temperatura wzrosła nawet do -5°C. To bardzo dużo, bo zwykle jest tam -30°C
 
 Na animacji widać też adwekcję ciepła znad Atlantyku, co mocno podbiło temperatury regionu. W pobliżu bieguna północnego temperatury wzrosły do około -10°C
 
Prognozowane na 27-29 marca oraz 30 marca - 1 kwietnia 2026 roku odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 w Arktyce. Climate Reanalyzer

 Według prognoz Ocean Arktyczny nie będzie doświadczał napływu ciepłych mas powietrza z racji formowania się systemów barycznych i silnych meandrów prądu strumieniowego. Ale ciepło będzie. Powodem tego stanu rzeczy będzie wartość ciśnienia. Nie będzie silnych wyżów nad biegunem północnym, które o tej porze roku powodują utratę ciepła, bo Słońce wciąż świeci nisko. Koniec marca i początek kwietnia to odpowiednik 10–12 września. Wyże będą słabe, dominować będą układy niskiego ciśnienia. To oznacza obecność chmur, plus do tego dużą ilość wilgoci – ciepło utajone – para wodna, zamarzając, oddaje ciepło. Tak więc w Arktyce będzie ciepło. 
 
 Co to oznacza? Szybka utrata lodu w najbliższych dniach nie jest przesądzona, ale podwyższone, utrzymujące się temperatury będą hamowały przyrost jego grubości. Grubość lodu nadal rośnie – średnia maksymalna objętość przypada na maj – w dawnych czasach był to nawet początek czerwca. Jeśli lód będzie cienki, to łatwiej będzie się topił, a nikt nie wie, jaka będzie pogoda w maju i w czerwcu.

Podsumowując, sytuacja w Arktyce nie wygląda dobrze.
 
 
 
 

czwartek, 19 marca 2026

Rekordowy początek sezonu topnienia... na Morzu Ochockim

 Sezon zamarzania prawdopodobnie już się zakończył. Jego koniec, a zarazem początek sezonu topnienia, wyznacza regularny spadek zasięgu lodu morskiego oraz brak prawdopodobieństwa przebicia maksimum, które zwykle przypada w marcu. Początkowo istniało ryzyko, że maksimum wypadnie już 20 lutego, gdyż lód wtedy sukcesywnie się kurczył. Jednak w marcu stało się jasne, że tak się nie stanie. Nawet w dobie globalnego ocieplenia luty jako początek sezonu topnienia pozostaje scenariuszem mało prawdopodobnym. 

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 Pod koniec lutego Słońce świeci jeszcze zbyt nisko, by sezon topnienia mógł na dobre się rozpocząć. Nawet w okolicach 65–66°N znajduje się ono zaledwie kilka stopni nad horyzontem. Maksimum marcowe według danych JAXA przypadło na 7 marca i wyniosło 13,76 mln km2. Jednak nawet ta data może wydawać się niepewna, choć ryzyko przebicia maksimum w trzeciej dekadzie marca jest niewielkie. Nie oznacza to jednak, że jest to niemożliwe. W pierwszej połowie marca w Arktyce jest zbyt zimno, by jednoznacznie określić początek sezonu topnienia. Każda zmiana kierunku wiatru czy cyrkulacji atmosferycznej może oznaczać szybki przyrost lodu.
 

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu ze zmianami lat poprzednich na morzach: Barentsa, Ochockim, Beringa i Baffina. JAXA   

 
 Trzeba zwrócić uwagę na to, gdzie faktycznie kurczy się czapa lodowa Oceanu Arktycznego. Dzieje się to przede wszystkim na akwenach peryferyjnych, położonych najdalej na południe i najbardziej narażonych na wpływ wód Oceanu Spokojnego i Atlantyckiego. Dane wskazują, że w tym roku sezon topnienia zapoczątkowało Morze Ochockie - akwen leżący poza Oceanem Arktycznym. Co więcej, znajduje się on nie tylko na południe od koła podbiegunowego, ale w większości także poniżej 60°N.

 Drugim takim akwenem jest Morze Barentsa, jednak w jego przypadku trudno mówić o jednoznacznym początku roztopów, co widać na wykresie. Na Morzu Beringa wciąż obserwowany jest przyrost lodu, choć w najbliższym czasie zacznie się on wycofywać. Z kolei na Morzu Baffina widoczny jest systematyczny wzrost zasięgu, wspierany przez napływ zimnych mas powietrza z rejonu Oceanu Arktycznego oraz Archipelagu Arktycznego.

 Pozostałe akweny, takie jak Morze Czukockie czy Karskie, to obszary, gdzie sezon topnienia rozpoczyna się zwykle w drugiej połowie kwietnia lub nawet w maju. Na Morzu Wschodniosyberyjskim oraz Beauforta proces ten zaczyna się często pod koniec kwietnia, choć nawet w ostatnich 10–15 latach normą wciąż jest początek maja. Dopiero wtedy można mówić o faktycznym początku sezonu topnienia. Warto też pamiętać, że maksimum objętości lodu przypada zwykle około miesiąc po maksimum zasięgu — najczęściej w połowie kwietnia, czasem w jego drugiej połowie.

 Oczywiście pozostaje kwestią bezdyskusyjną, że obecnie zasięg lodu jest rekordowo niski, co wynika przede wszystkim z ocieplającego się klimatu, a nie z naturalnej zmienności.

 

poniedziałek, 16 marca 2026

Raport za I połowę marca 2026 - fatalny koniec sezonu zamarzania 2025/26

 Sezon zamarzania – okres, kiedy sezonowo rozrasta się pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego – prawdopodobnie dobiegł już końca. Niezależnie od tego, kiedy to się stanie, data marcowego maksimum ma drugorzędne znaczenie. Historia ostatnich kilkunastu lat pokazuje, że data maksimum nie ma wpływu na to, jak zakończy się sezon topnienia. Liczy się to, jaką grubość ma lód i jaka jest jego objętość. Ostatnie dane z Centrum Nauk Polarnych oraz aktualne dane z modelu HYCOM dla duńskiego Portalu Polarnego rysują obraz czapy polarnej bieguna północnego w nie najlepszych barwach. Lód jest cienki, a co za tym idzie – ryzyko megatopnienia jest wysokie. Warunki atmosferyczne były ostatnio typowe dla pierwszej połowy marca – sprzyjały zarówno topnieniu, jak i zamarzaniu.

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.      

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2 

 Patrząc z góry, wszystko wydaje się być w porządku. Lód rozciąga się na dużym obszarze, ale szczegóły pokazują, że coś jest nie tak. To kolejny rok, kiedy widoczne są wyraźne braki na Morzu Barentsa. Ciepłe wody Oceanu Atlantyckiego wyżłobiły nawet głęboką „zatokę” w paku lodowym – woda sięga aż do 84°N. To sytuacja, która nie powinna mieć miejsca, a region Morza Barentsa, częściowo też Grenlandzkiego, jest dość ważny dla całej pokrywy lodowej. To właśnie tam Atlantyk dostarcza najwięcej ciepła do Arktyki. W ostatnich dekadach region ten ociepla się najszybciej w całej Arktyce. W rezultacie zimowy zasięg lodu w tym rejonie systematycznie się zmniejsza. Naukowcy określają ten proces mianem „atlantyfikacji Arktyki” – coraz większego wpływu ciepłych wód Atlantyku na klimat Oceanu Arktycznego.

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwszej połowie lutego 2026 roku.

 Sama koncentracja lodu morskiego na podstawie danych z Uniwersytetu w Bremie nie wygląda dobrze. Zmiany są typowe raczej dla kwietnia niż dla marca. Zwykle dopiero wtedy, gdy panuje już dzień polarny, temperatury są na tyle wysokie, że powstałe szczeliny i inne ubytki w lodzie mają problemy z ponownym zamarzaniem.

 

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Pierwsze poważne spadki zasięgu lodu zaczęły pojawiać się już w lutym, ale teraz wiemy, że maksimum w tym roku wypadnie wtedy, kiedy zwykle powinno wypadać – w marcu. Od kilku dni obserwowane są już tylko spadki, co oznacza, że sezon topnienia mógł się już rozpocząć.

 

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku.. JAXA

 Zasięg lodu morskiego 15 marca wyniósł 13,67 mln km2. Chwilowo znalazł się na pierwszej pozycji ex aequo z 2025 rokiem. Chwilowo, gdyż za 2–3 dni powinien ustąpić miejsca 2017 roku. Nie ma to jednak większego znaczenia dla roztopów, które będą miały miejsce w czerwcu i lipcu. W przeszłości zbyt szybkie roztopy wiosną skutkowały letnim spowolnieniem. Dochodziło wtedy do zmiany wzorców pogodowych – wyżowa pogoda w marcu, kwietniu i maju ustępowała miejsca niżowej, a więc bardziej pochmurnej, w miesiącach letnich.

 Należy wiedzieć, że jedną z najważniejszych zmian w Arktyce nie jest sam spadek zasięgu lodu, lecz zmiana jego struktury. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu znaczną część pokrywy lodowej stanowił lód wieloletni, mający kilka metrów grubości. Obecnie coraz większą część stanowi lód jednoroczny, który powstaje zimą i topnieje latem. Taki lód jest znacznie cieńszy i bardziej podatny na pękanie oraz topnienie. W efekcie nawet jeśli zimą zasięg lodu jest stosunkowo duży, to w rzeczywistości pokrywa lodowa jest dużo mniej stabilna niż dawniej. Wystarczy kilka tygodni sprzyjającej pogody latem, aby nastąpiło bardzo szybkie topnienie. 

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Zmiany powierzchni lodu (area) układają się podobnie jak w przypadku zasięgu. Powierzchnia jest jednak daleka od rekordowo niskich wartości, czego przyczyną są temperatury panujące na rubieżach Arktyki.

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 2021-2025 dla marca. NASA/GISS
Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2026 roku względem średniej z lat 1958-2002. Mapa przedstawia odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 w dniach 28 lutego - 13 marca 2026 roku. DMI/NOAA

 Arktyka ociepla się ponad dwa razy szybciej niż reszta świata. Największe zmiany są widoczne w okresie od sierpnia do grudnia. Jednak również w marcu widać wyraźne różnice. Część Arktyki mocno się ociepliła, ale pojawiły się też miejsca, które w ostatnich latach stały się chłodniejsze. Przyczyną są anomalie prądu strumieniowego, a mapa pokazująca dane z pierwszej połowy marca jest tego przykładem. Panował wtedy potężny kontrast – ciepły region centralny Oceanu Arktycznego z temperaturami nawet o 6°C wyższymi niż zwykle oraz lodowaty obszar Kanady i zachodniej Syberii. Tam panowały wielkie mrozy, z temperaturami spadającymi nawet do –40°C.
 
 Na Terytoriach Północno-Zachodnich, przykładowo w Norman Wells, 3 marca w nocy odnotowano –46,5°C. W połowie marca również było tam zimno – nawet w środku dnia temperatura wynosiła jedynie –16°C. W tym czasie w wielu miejscach nad Oceanem Arktycznym, w pobliżu bieguna północnego, temperatury oscylowały w okolicach –20°C. Pamiętajmy jednak, że tam nie ma jeszcze dnia polarnego (Słońce znajduje się około 2 stopni pod horyzontem), podczas gdy w Norman Wells Słońce widoczne jest już prawie 12 godzin – zbliża się równonoc. 

Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla lutego w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 14 marca 2026. Climate Reanalyzer

 Marzec w Arktyce pod względem temperatur niewiele różni się od lutego. Wystarczy więc zmiana kierunku wiatru – do której dochodzi często – aby obniżyć temperatury tam, gdzie nie ma lodu. Nic więc dziwnego, że pojawiają się ujemne anomalie. To efekt spływu zimnego powietrza. A ponieważ występują silne anomalie prądu strumieniowego, spływy zimnego powietrza są intensywne. Następuje wtedy ekspansja lodu i spadek temperatur wód.
 
 Mapa pokazuje jednak, że dalej na południe woda wciąż pozostaje znacznie cieplejsza od średniej – to efekt globalnego ocieplenia. Temperatury wód w lutym i marcu rosną powoli. Efekt ocieplenia jest wtedy najmniejszy, inaczej niż pod koniec lata i jesienią, kiedy w Arktyce jest mało lodu. Ale nawet wzrost o 0,2°C wystarczy, by granicę lodu przesunąć o 100–200 km dalej na północ. Dzieje się tak dlatego, że granica lodu morskiego jest bardzo wrażliwa na temperaturę wody i powietrza. Jeśli woda jest minimalnie cieplejsza, lód zamarza wolniej zimą i topnieje szybciej latem.

Grubość lodu morskiego w latach 2010-2026 dla 15 marca. Polar Portal/HYCOM

 Liczy się to, gdzie występują wysokie temperatury. Tęgie mrozy w Kanadzie są bez znaczenia. Znaczenie mają temperatury nad Basenem Arktycznym – tam, gdzie znajduje się gruby wieloletni lód – a nie to, co dzieje się na Morzu Beringa czy w Zatoce Hudsona. Wysokie temperatury powietrza wraz z działaniem prądów morskich zrobiły swoje. W ciągu ostatnich kilku lat stan czapy polarnej Oceanu Arktycznego znacznie się pogorszył. Ciepłe zimowe miesiące minionego sezonu także dołożyły swoje trzy grosze.

 Efekt jest taki, że lód jest cienki, co pokazuje powyższe zestawienie map. Przypomnijmy, że ostatnie dane PIOMAS pokazały niemal rekordowo niską ilość lodu dla lutego 2026 roku. Objętość była jedynie o 334 
km3 większa niż w 2017 roku – rekordowo słabym lutym w Arktyce. Od 2017 roku minęło niewiele czasu – raptem dziewięć lat. To, że w lutym tego roku nie padł rekord, wynika głównie z nieco lepszego stanu lodu na morzach zewnętrznych.

Morze Barentsa i fragment Basenu Arktycznego (pierwsze zdjęcie) oraz Morze Beringa (drugie zdjęcie) 15 marca 2026 roku. NASA Worldview

 Na morzach zewnętrznych występuje lód sezonowy. Nawet jeśli ma teraz 15–20 cm więcej, to i tak niewiele zmienia, bo nadal jest to cienki lód. I tak się roztopi. Potem zacznie topnieć lód w centralnej części Oceanu Arktycznego – nie dlatego, że jest o 15–20 cm cieńszy, lecz o 100–120 cm cieńszy.

 Reasumując – sezon zamarzania kończy się fatalnie. Z pozornie lepszym stanem lodu sezonowego, ale gorszym wieloletniego. Ryzyko ogromnych roztopów znacznie wzrosło, choć ostateczny przebieg sezonu będzie zależał od warunków pogodowych latem.

 

Zobacz także: