Polecane

środa, 21 lutego 2018

Katastrofa klimatyczna w Arktyce - Morze Beringa niemal wolne od lodu

To co się dzieje w Arktyce w tym roku, przechodzi ludzkie pojęcie. Ale w sumie nie ma w tym nic dziwnego, choć niejeden badacz klimatu ma prawo być zaskoczonym. Nie tylko całościowo ma miejsce rekordowo niski zasięg i mała powierzchnia lodu. Absolutnym zdarzeniem jeśli chodzi o bicie kolejnych rekordów jest to, co ma miejsce na Morzu Beringa i Czukockim.

Zasięg i koncentracja lodu morskiego na Morzu Beringa i Czukockim dla 20 lutego.  AMSR2, University of Bremen

Taka sytuacja jeśli miała miejsce, to co najmniej we wczesnych etapach holocenu, ale pewniejsze ramy czasowe, to raczej poprzednie interglacjały. Zważywszy na to, że teraz na Ziemi jest inna niż 125 tys. lat temu ilość gazów cieplarnianych. Wszystko przed nami.

Powyższe zestawienie map pokazuje, jak wygląda obecny stan lodu morskiego na Morzu Beringa i Czukockim na tle poprzednich lat. Obecny stan pokrywy lodowej na tychże akwenach jest typowy dla początku maja. Mamy wciąż luty - sezon zamarzania.  

Zasięg lodu morskiego w 2018 roku w stosunku do ostatnich lat. JAXA

Dane JAXA pokazują, że zasięg lodu rośnie, ale za sprawą takich obszarów jak Morze Labradorskie/Baffina i Ochockie. W kluczowych dla topnienia obszarach zachodzą negatywne zmiany - poza Morzem Karskim, gdzie zamarzanie ostatnio ruszyło, ale na Morzu Barentsa proces zamarzania stanął w miejscu. Czapa polarna Arktyki jest blisko 2 mln km2 mniejsza niż w latach 80. XX wieku, kiedy to w Arktyce zaczęły być dostrzegalne zmiany wynikające z ocieplania się klimatu.

 
Zmiany zasięgu lodu morskiego na Morzu Beringa i Czukockim w ciągu ostatniego miesiąca w stosunku do ostatnich lat. NSIDC 

Wykresy na podstawie danych NSIDC pokazują, że choć zasięg lodu całościowo jeszcze rośnie, to na Morzu Beringa i Czukockim ma miejsce jego spadek. Dochodzi do sytuacji, do której normalnie nie powinno dochodzić. O ile Morze Karskie czy Barentsa można wytłumaczyć jeszcze Atlantykiem i ciepłym Golfsztromem, to nie da się samym wyjaśnić sytuacji na Morzu Beringa i Czukockim.  

 Powierzchnia lodu morskiego w 2018 roku względem wybranych lat. Dane NSIDC, wykres Nico Sun

Zasięg lodu całościowo rośnie, głównie za sprawą akwenów o drugorzędnym znaczeniu. Wzrost odbywa się na siłę, bo za pomocą wiatru - kosztem koncentracji paku lodowej, rozbijania go w krę. Tymczasem powierzchnia lodu nie rośnie, wręcz spada, choć to spadek bardzo mały jak pokazuje wykres. Co więcej, maksimum powierzchni lodu miało miejsce 1 lutego, a mamy już 20 lutego (ostatni pomiar). Oczywiście sytuacja może się zmienić. Warunki nad Morzem Beringa zmieniają się - temperatura ponownie spada, ale sztormy wciąż będą krążyć przez najbliższe dni, uniemożliwiając efektywne zamarzanie i powrót do prawidłowej sytuacji. O ile Morze Czukockie zamarznie ponownie, to Morze Beringa już nie.   


Prognozowane warunki pogodowe w Arktyce dla 22-25 lutego 2018 roku. Tropical Tidbits

Po raz kolejny dochodzi do zdarzenia ekstremalnego, związanego z globalnym ociepleniem. Ciepła Arktyka prowadzi do anomalii prądu strumieniowego. W wyniku tego Arktyka doświadczy kolosalnego ocieplenia. Jak pokazują mapy, prąd strumieniowy ulegnie załamaniu (zielony odcień na mapie, nad Oceanem Arktycznym) i atlantyckie powietrze z impetem wedrze się do Arktyki. Wyże po stronie rosyjskiej, niże po amerykańskiej - negatywny dipol arktyczny. Wygląda na to, że tak samo groźny dla czapy polarnej co ten właściwy, związany z eksportem lodu przez Cieśninę Frama.

Odchylenie wysokości geopotencjału na półkuli północnej dla 24 lutego 2018 roku. Wysokość ta przekłada się na rozkład mas powietrza, widać, że w Arktyce wysokość ta jest wyższa niż być powinna, a więc jest tam zdecydowanie cieplej niż być powinno. Ujemna anomalia jest w Rosji i we wschodniej części Polski, tam będą solidne mrozy. Podobnie jak w zachodniej części USA. Tropical Tidbits

Załamanie prądu strumieniowego jest związane z zachowaniem się wiru polarnego. Ostatnie lata odznaczające się wysokimi, dodatnimi odchyleniami temperatur w Arktyce wpływają na zmiany w atmosferze. Coraz częściej w półroczu zimowym stabilny wir polarny ulega rozpadowi. Ciepło z Arktyki wędruje ku górze, ogrzewa się stratosfera i wir polarny się rozpada, wyrzucając mroźne powietrze np. do Polski. Spadek różnic temperatur między Arktyką a tropikami oznacza silniejsze meandry prądu strumieniowego i przyczyna się do powstawania blokady cyrkulacji atmosferycznej.


I właśnie  Polska doświadczy lekko-ostrej zimy. Lekko-ostrej, bo nie będzie -30, a tylko -20 może -23°C. Dawniej byłoby oczywiście -30°C. To marne pocieszenie, bo choć zima nie jest czymś zbyt przyjemnym, to susze, powodzie, nadmierne opady deszczu latem i burze, to też nic miłego. Podobnie jak straty w rolnictwie, etc. Także z powodu ataku zimy w maju. Ale może tym razem, na majówkę nie będzie ataku zimy, a bow-echo. Cóż, zobaczymy. Fakt jest faktem, że Arktyka ociepla się w bezprecedensowym tempie i ogniste plamy na mapach odchyleń w Arktyce będą coraz częstszym bywalcem. 

Morze Beringa 20 lutego 2018 roku. NASA Worldview

Na zdjęciu satelitarnym widać, że Morze Beringa jest prawie wolne od lodu. Taka sytuacja to nowość w znanej nam historii. Taki obraz powinien być publikowany jak już, to pod koniec kwietnia, a właściwie to w maju, a nie teraz. 

 Pokrywa lodowa Basenu Arktycznego i Cieśniny Frama 20 lutego 2018 roku. Sentinel, Sea Ice Denmark

W takiej sytuacji sezon topnienia lodu rysuje się w bardzo ponurych barwach. Czyli rekordowe topnienie jest nie do uniknięcia. Chyba że, podobnie jak rok temu powtórzy się smętna pogoda, a więc płytkie (zgniłe wyże baryczne), brak eksportu lodu przez Cieśninę Frama, brak sztormów. 

Zobacz także:

32 komentarze:

  1. We wczesnym Holocenie lod mogł całkowicie znikać nawet i prawie nie odnawiać się zimą. Jeszcze nam sporo brakuje ;)

    http://notrickszone.com/wp-content/uploads/2017/03/Arctic-Sea-Ice-Holocene-Stein-17.jpg

    Tu praca na ten temat

    http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/jqs.2929/abstract

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brakuje? Spójrz Bart na zawartość CO2 wtenczas i teraz. Mamy w rękach bombę z opóźnionym zapłonem.

      Usuń
    2. Ja tylko odpowiadam na "Taka sytuacja jeśli miała miejsce, to co najmniej we wczesnych etapach holocenu, ale pewniejsze ramy czasowe, to raczej poprzednie interglacjały." To, ze rosnie CO2 nie moze byc ciagle wymowka merytorycznych bledow.

      Usuń
    3. Spokojnie Bart. To, że nie było lodu np. przy 250 ppm. CO2 to bardzo cenna informacja. Ale pomyśl dlaczego obecnie jest lód przy 410 ppm.? Jest bo nie zdążył się stopić! Bezwładność układu. Nawet jeśli ilość CO2 nie wzrośnie już ani o 1 ppm. to i tak za kilka dziesięcioleci po lodzie nie będzie śladu.

      Usuń
    4. Ten temat juz byl tu poruszany kilkanascie razy. Wiemy, ze ziemia ma duza bezwladnosc dzieki oceanom, ale wiemy tez, ze aktywnosc sloneczna jest mala i orbita ziemi dziala na zlagodzienie GO. Nie zgadzam sie za to ze stwierdzeniem, ze mamy rekordowo malo lodu w Arktyce w ostatnich 125 tys lat, bo w Holocenie byly okesy, gdzie go nie bylo latem na 100% i bardzo mozliwe, ze w najcieplejszym momencie nie bylo go prawie zima. Przez ostatnie 3-4 tys lat lod na polnocy sie mocno powiekszal, a oceany wychladzaly. Brakuje nam jeszcze duzo do optimum temperaturowego z Holocenu.

      Usuń
  2. Tak jak wcześniej (miesiąc temu?) pisałem Cieśnina Beringa to koń trojański Arktyki. Już teraz dobry lodołamacz nie miałby problemu z przepłynięciem od Nowej Ziemi do Cieśniny Beringa. Przyrost lodu na Morzu Ochockim czy wokół Labradoru będzie jeszcze efektownie wyglądał na wykresach ale to lód efemeryczny. Jedyny z niego pożytek to albedo chroniące (chwilę tylko) oceany przed szybkim nagrzaniem. Teraz sytuacja jest jasna. Gdyby latem roku obecnego miał się powtórzyć rok 2012 to lodu letniego po raz pierwszy od "bartowych czasów" nie będzie. Kat uniósł już topór i tylko od skinienia króla zależy kiedy głowa potoczy się po bruku. Módlmy się aby tego lata król się jeszcze zawahał...

    OdpowiedzUsuń
  3. Możliwe że w holocenie zdarzały się okresy bez lodu, ale były one przede wszystkim bardzo krótkie. Dlatego też lepiej patrzeć na poprzednie interglacjały, które były cieplejsze od klimatu z końca XX wieku. Wtedy okresy bez lodu w Arktyce były długiej, trwały parę tysięcy lat.

    No i wszystko miało podłoże czysto naturalne - aktywność słoneczna, prądy morskie, zmiany ruchu orbitalnego Ziemi. Dziś sprawa wygląda inaczej. Dlatego sytuacja jest bezprecedensowa. Gdyby nie emisje CO2 to wrześniowe minimum wynosiłoby 8 mln km2. Klimat by się ochładzał. Oczywiście to też źle, bo epoka lodowcowa to nic fajnego, ale w niej żyli ludzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ochładzanie się klimatu przebiega bardzo wolno w stosunku do tego jak szybko obecnie klimat się ociepla. Jeśli zmiana zasięgu lodu niegdyś trwała 3000 lub 4000 lat to obecnie potrwa 30 lub 40. I to tylko dlatego, że potężna bezwładność oceanów nie odzwierciedla aktualnego realnego wpływu ilości CO2 na średnią temperaturę świata. Niebawem będzie 450 ppm. CO2 w powietrzu i proces topnienia wszystkich lodów będzie już nie do zatrzymania.

      Usuń
    2. Hubert - ale fakt, ze ocean w Holocenie byl cieplejszy, a zasieg lodu czasem znikal calkiem ma dla nas kolosalne znaczenie. Ten fakt oznacza, ze hydraty metanu na pewno nie beda nam grozic przynajmniej do osiagniecia podobnego poziomu. Oznacza tez, ze skoro lod znikal tylko na okres kilkudziesieciu-kilkuset lat, by znow sie odbudowac - brak sprzezenia zwrotnego poglebiajacego ocieplenie. To sa dwie bardzo dobre dla nas informacje.
      Nie jestem przeciwnikiem GO i jestem swiadomy zmian w klimacie i konsekwencji. Chcialbym tylko, by opierac sie na faktach i jak najwiekszej ilosci danych, a nie emocjach.

      Usuń
    3. Bart. Czy ty nie rozumiesz, że wtedy nie było kolosalnej emisji CO2 dokładającej co roku po 3 ppm. Rosła wtedy temperatura przez tysiące lat z powodu cyklu słonecznego czy orbitalnego a CO2 wahał się od 170 do 280 ppm. Teraz co roku dokładamy tyle ile dawniej natura przez stulecia. Nim wtedy ruszyły klatraty to przychodził glacjał czy zimniejszy okres w którym zawartość CO2 spadała i tyle. A gdzie teraz masz spadek CO2? Masz wzrost, stały i ogromny, który z nawiązką kompensuje korzystny cykl orbitalny czy słoneczny.

      Usuń
    4. New Eocen - W kolko piszesz to samo :) Wiec ja tez odpisze - rozumiem i juz nie powtarzaj !!
      Nie wiem czy przeczytales ze zrozumieniam co ja napisalem. Ale odpowiem:

      "CO2 wahał się od 170 do 280 ppm" - nie, bo do 320 ppm
      "Nim wtedy ruszyły klatraty to przychodził glacjał czy zimniejszy okres w którym zawartość CO2 spadała i tyle" - hydraty do momentu osiagniecie maksymalnej temperatury z Holocenu nam nie groza, bo zostaly uaktywnione kilka tys lat temu. Prawdopodobnie nawet jestesmy bezpieczni do osiagniecia poziomu z interglacjalu Emmskiego, bo minelo tylko 125 tys lat.
      "A gdzie teraz masz spadek CO2? Masz wzrost, stały i ogromny, który z nawiązką kompensuje korzystny cykl orbitalny czy słoneczny." - a ktos pisal o jakims spadku ? Przeczytaj jeszcze raz co napisalem wyzej.

      Usuń
    5. Problemem nie jest wyższa temperatura, ale fakt jej ciągłego wzrostu. Główną przyczyną wzrostu jest wysoki poziom co2. Poziom co2 ciągle rośnie i to on powoduje wzrost temperatury. Być może poziom temperatury jaki teraż mamy nie spowoduje uruchomienie dodatkowych sprzężeń. Ale co2 będzie powodować dalszy wzrost temperatury. W przeszłości byc może były podobne sytuacje jak teraz ale bez wysokiego poziomu co2 powodującego wzrost temperatury. Myślę że porównywanie czasów obecnych do tych będących w przeszłości musi byc z poprawka na to ze teraz jest wysoki poziom co2.

      Usuń
    6. Wiktor - oczywiscie, ze tak patrzac z perspektywy dlugoterminowej. Natomiast dobrze jest zrozumiec krotko terminowo co sie bedzie dziac na ziemi. Jeszcze kilka lat temu mogles znalezc artykuly propokujace wzrost temperatury na ziemi nawet o 10 stopni do 2022 roku (liczac od poczatku XX wieku).
      Teraz wiemy, ze zmiana klimatu wymuszona wzrostem stezenia CO2 jest duzo bardziej skomplikowanym procesem i nie jest napedza sie licznymi dodatnimi sprzezeniami zwrotnymi (swoja droga jest to oczywiste, bo z perspektywy milionow lat klimat na ziemi jest zadziwiajaco stabilny).
      To, ze sie ociepla i bedzie tylko cieplej juz wiemy. Teraz warto sie zastanowic jak mocno bedzie cieplej, jak beda nastepowac zmiany, kiedy grozi nam uwolnienie metanu, ktory przyspieszy GO, jak sie zachowa klimat po stopieniu Arktyki i jak najlepiej mierzyc proces GO.

      Usuń
    7. Bart piszesz w kółko to samo :-)
      Wiemy, że kiedyś nie było lodu w Arktyce i nic się nie stało. Ale przeczytaj co napisał Wiktor - właśnie o to mi chodzi. Interglacjał emski jest tuż za rogiem. Temperatura rośnie wolniej niż wskazywałoby stężenie CO2 bo nigdy przyrost CO2 nie był taki szybki. Nie można w tej sytuacji porównywać tego z danymi historycznymi. Wszyscy usiłujemy ci to wytłumaczyć. Hubert proszę wyjaśnij bo ja może nie potrafię :-(

      Usuń
    8. Uff chyba zrozumiałeś.
      Ocieplać się będzie najszybciej w historii. Może nawet 100x szybciej niż dotąd najszybciej. Jedyna pociecha to to, że nie będzie się ocieplało 1000x szybciej :-)

      Usuń
    9. Ociepla sie jakies 10 razy szybciej niz w PETM (najszybsze znane nam ocieplenie nie biorac pod uwage wyjscia z glacjalow). Oceanom, ktore magazynuja zdecydowanie wiekszosc energii z GO jeszcze sporo brakuje do okresu sprzed 5000-8000 tys lat, nie mowiac o interglacjale sprzed 125tys lat, ktory byl duzo cieplejszym niz obecny.

      Usuń
    10. Prawda, brakuje. Ale jak długo? CO2 na poziomie 410 ppm. W Pliocenie temperatura była o dwa stopnie wyższa niż obecnie a poziom CO2 wahał się od 350 do 400 ppm. Poziom oceanów był o 25 metrów wyższy niż obecnie. Ja też nie wierzę w prostackie sprzężenia zwrotne, które zakładają, że do 2100 roku temp. wzrośnie o 5 stopni. Ale kumulacja kiedyś nadejdzie. Za 100, 200 czy 500 lat ale nadejdzie. Topi się Arktyka co na szczęście jeszcze pochłania gigantyczne ilości energii. Gdy się roztopi, czarny ocean wchłonie tyle, że będziemy mieli New Eocen. Dlaczego? Bo ilość CO2 już nie spadnie. Nie będzie jego wahań jak w holocenie. Jesteśmy na początku drogi więc trudno zobaczyć całą trasę przed nami. Będzie cały czas z górki w przepaść. W jedną tylko stronę. Historia nam tu na nic. Może się powtarzam ale fakty nie kłamią. Z gigantycznej objętości lodu jaka była w Arktyce pozostał cienki papier. To ostatnie chwile arktycznego lodu bez możliwości powrotu, jak niegdyś, glacjału. Następny punkt postoju i względnej równowagi to Ziemia bez lodu o temperaturze 22 stopni C. i 500 ppm. (a może jak pisze niesamowity wizjoner Demon 666 ppm.) CO2 w powietrzu. Inny świat jak u Herlinga Grudzińskiego, Bart.

      Usuń
    11. Ale ja tego nie neguje i pisalem, ze tak sie kiedys stanie. Mimo wszysstko zamiast wybiegac daleko w przyszlosc (im dalej w przyszlosc tym bardziej sie mylimy) bardziej mnie interesuje jak sie potocza zmiany w okresie do 50 lat. Za 50 lat czlowiek moze posiadac technologie masowego wiazania CO2 i temat sam sie rozwiaze.
      Na szczescie sam CO2 to nie jedyny czynnik wplywajacy na klimat i takie drugie minimum Maundera z obecna geometria orbity mogloby bardzo spowolnic GO nawet na sto lat. Pamietajmy, ze ostatnie 30 lat to okres wyjatkowo mocnej aktywnosci slonecznej, co podbilo efekt GO magazynujac sporo energii na ziemi.

      Usuń
    12. Pełna zgoda. Choć mnie martwi ten CO2. Wyssać go z atmosfery będzie ciężko...

      Usuń
    13. Bart Shoobzda22 lutego 2018 19:29
      Za 50 lat, jeśli nic się nie zmieni, świat będzie miał tak duże problemy z klimatem, że rozwój technologii stanie się niemożliwy. Susze, powodzie, zalewanie niskopołożonych miejsc. Konflikty o wodę i żywność. Poszerzające się grono państw upadłych i miliony uchodźców klimatycznych. Trudno wtedy o wdrażanie technologii, gdy brakuje pieniędzy. Może zbyt pesymistyczne, ale wystarczy spojrzeć na huragany i inne klęski, które nadwyrężyły nieco budżet USA.
      Minimum Maundera nic nie da. Wpływ gazów cieplarnianych jest zbyt mocny.

      Bart Shoobzda22 lutego 2018 10:52
      No nie wiem. Rosyjscy badacze donoszą o rosnących emisjach metanu z hydratów i te że są one bliskie destabilizacji. Poza tym, czasy które masz na myśli, przyszły o trwające 100 tys. lat epoce lodowej. Przez 10 tys. lat klimat jest ciepły w stosunku do tych czasów. 9000 lat hydraty były mocno zamarznięte, otoczone mocną zmarzliną po epoce lodowej. Nie zdążały się zdestabilizować. Ale od 10 tys. lat jest ciepło, więc część marzłoci zniknęła. Teraz znika reszta, bo klimat się ociepla. Za kilka lat może zniknąć cała zmarzlina na dnie oceanu. I co wtedy? Poza tym zmiana jest teraz szybka, więc kto wie. W każdym razie N. Szakowa i inni donoszą o dużych zmianach w hydratach. A stężenie metanu od 2,2 do 2,9 ppm (2200-2900 ppb) to już norma. 50 lat temu było tam tylko 1,5 ppm, a to już zmienia postać rzeczy.

      Usuń
  4. Hubert, pytanie... Na Arctic News stawiają odważną tezę, że do 2026 globalna temp. wzrośnie o 10 st. C. Zgadzasz się z ich wyliczeniami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff... odważna teza. Chyba ktoś nie ogarnia tematu :-/

      Usuń
    2. Nie. To jest fizycznie niemożliwe. Nawet przy gwałtownej emisji metanu z hydratów. Do 2026 roku może ocieplić się najwyżej o 2oC, jeśli do 2021-2023 roku zniknie lód w Arktyce. 10oC to wtedy kiedy zniknie cały lądolód Antarktydy i Grenlandii. Znika lód, nie ma albedo i jest pochłanianie, emisja metany, wtedy świat ociepla się o 10oC - w czasie 300-1000 lat. Do końca tego wieku ociepli się o 4oC, pozostałe 6oC po stopieniu Antarktydy i Grenlandii.

      1ooC w 2026 roku będzie jedynie w Arktyce zimą.

      Usuń
    3. "1ooC w 2026 roku będzie jedynie w Arktyce zimą."
      Tu chyba chodzi Hubercie o to, że zimą będzie o 10 st. więcej bo aby zimą w Arktyce było +10 st.C. to jeszcze to potrwa.
      Z najnowszych wieści. Tak jak przewidywaliśmy silny wzrost lodu na Morzu Ochockim powoduje wzrost zasięgu lodu, który przekroczył nieznacznie 14 mln km2. Radość to niewielka ale zawsze. Teraz wszystko zależy od zbliżającej się wiosny.

      Usuń
    4. Chodzi i o wzrost, anomalię względem średniej XX wieku. Teraz zimą mamy jakieś 3oC, w poszczególne dni zdarza się 6oC. Bezpośrednio nad Oceanem Arktyczny nawet 9oC.

      10oC - odchylenie miesięczne będzie w listopadzie-lutym w latach 2020-2030 w zależności, kiedy lód zniknie. Dzienne wartości nad Oceanem Arktycznym sięgną 30oC dla całego oceanu, nie kilku miejsc, bo zamiast powierzchni o temperaturze -30oC, będzie -1oC, czyli temperatura wody morskiej, która jest tuż przed zamarznięciem. Oczywiście powietrze 2 m nad wodą nie ma wtedy -30oC w październiku, tylko -1oC. Bo w XX wieku w październiku 70-80% Oceanu Arktycznego było pokryte lodem, teraz tylko 50%, wiec część obszaru daje z marszu wysokie anomalie po 12-16oC.

      Wolałbym żeby się w Arktyce ochłodziło, bo już nie chce mi się pisać. Osiągnąłem miesięczny limit artykułów na luty, kiedy wpisów powinno być 7 a nie 9.

      Usuń
  5. Dzięki, Hubert... również za szczyptę optymizmu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świat cieplejszy o 2oC nawet na sam koniec lat 20. XXI wieku to nie jest optymizm, tylko gra człowieka z Jigsawem, gdzie człowiek ginie. Oczywiście świat cieplejszy o 2oC nie oznacza, że ludzkość wyginie, ale sporo zgonów będzie: głód, wojny, susze, huragany. Mrozy też, bo jak prąd strumieniowy wywali zimno z Arktyki do Włoch np. No cóż. Arktyka wolna od lodu nie oznacza końca mrozów, bo Syberia się i tak wychłodzi.

      Ciepła Arktyka da tam niewiarygodne opady mokrego śniegu, potem zasypie Moskwę, no i Syberia gdzieś do grudnia się wychłodzi na tyle, że zimno będzie mogło spływać do Europy. Mrozy powinny być lżejsze, bo wychładzanie Syberii zacznie się później, ale będzie mróz w Polsce w 2029 roku. Nie jestem klimatologiem, więc nie jestem pewien co do mrozów (mrozów zabijających bezdomnych), ale powinny być lżejsze. Ale sroga pogoda będzie np. w Rzymie, bo tam -1oC to poważna sprawa, a u nas -12 a -14oC to jedno i to samo - zima.

      TV robi aferę z powodu zimy, bo zima przyszła późno. O tej porze nie powinno generalnie być już -15oC, a przynajmniej -20oC. Ale 50 lat temu taki sam wzór pogodowy, dałby mocniejszy mróz. No i cała ta afera robiona w TV wiąże się też z brakiem wiedzy, albo jej niechętnym lub słabym przekazywaniem.

      No tak to wygląda. Więc ten optymizm jeśli o mnie chodzi jest ugaszony już dawno.

      Na szczęście TVN BiS daje od czasu do czasu programy o globalnym ociepleniu - Brawo. Tylko dlaczego Marcin Popkiewicz jest zapraszany do śmiesznego programu Wstajesz i wiesz, a nie do poważnych Faktów po Faktach? Odpowiedź jest prosta - bo rano jest mała oglądalność , temat niszowy.

      Czyli o mechanice tej wielkiej, strasznej zimy wiedzą ja i wy. TV i ludzie przed TV nic albo nie wiedzą, albo za późno informują.

      Trochę się rozpisałem nie na temat do końca, ale musiałem to zrobić. I nie niestety, ale nie jestem czarnowidzem, tylko racjonalistą znającym się na klimacie i skutkach tychże zmian.

      Usuń
    2. https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/prognoza,45/mamy-problem-rozpadl-sie-wielki-wir-polarny,253437,1,0.html
      No i tak jak można się spodziewać, poinformowali o sprawie za pięć dwunasta. Dobrze że to zrobili.

      Usuń
    3. Brawo Hubert. Co do rozpadu wiru polarnego to wiele miesięcy temu sugerowałem, że stopienie arktycznego lodu oznacza zanik ośrodka wyżowego nad Arktyką i rozpad wiru polarnego na część kanadyjską i syberyjską. Będzie to powodowało najróżniejsze anomalie. Od silnych mrozów w marcu po huragany w styczniu i potężne letnie suszę lub ekstremalne burze. Zgodnie z prawami fizyki ośrodek, który do tej pory miał temperatury rzędu -40 st.C. mający obecnie -1 st.C. musi być o niebo bardziej "burzliwy" i zmienny. Ja teraz czekam na lato czy znów potwierdzi się teoria Demona.

      Usuń
  6. Zamiast się ekscytować tymi dodatnimi anomaliami warto spojrzeć chłodnym okiem na liczby, bo te nie kłamią. W ciągu ostatnich 15 dni zasięg arktycznego lodu wzrósł wg danych NSIDC o bagatela 386 tys. km2. To aż o 62% więcej niż wynosi średnia za ostatnie 30 lat!!! Zatem mimo wysokich temperatur mamy do czynienia ze spektakularnym tempem wzrostu zasięgu lodu. Oczywiście wiem, że startujemy z niskiego pułapu, ale to i tak nie tłumaczy aż takiej dynamiki wzrostu i agresywnego zamarzania. Pozostaje więc pytanie, co musi się wydarzyć w Arktyce, aby lód wreszcie zaczął się topić, a nie przyrastać, skoro nawet anomalie po +30K nie dają rady powstrzymać zamarzania? I kiedy wreszcie ten zimowy klimatyzator zostanie na dobre wyłączony?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Michał: Klimat się ociepla, a lód znika.
      Taki jest trend.
      Pogoda jest plus minus ale trend dodatni.
      Można to porównać do psa idącego na smyczy to w lewo, to w prawo, ale dalej wciąż do przodu.

      Usuń