piątek, 27 marca 2026

Początek sezonu topnienia w Arktyce znów zaczyna się dość ostro

 Od połowy marca zasięg lodu w Arktyce notuje rekordowo niskie wartości, ale jest to spowodowane szybkim zanikiem lodu na Morzu Ochockim. Tyle tylko, że oprócz Morza Ochockiego, ostatnio szybko znika lód na Morzu Barentsa. Niezależnie od tego, jaki obszar Arktyki przyczynia się do rekordowo niskich wartości, powodem tego stanu rzeczy jest globalne ocieplenie. Co więcej, temperatury w Arktyce utrzymują się na bardzo wysokim poziomie i według prognoz sytuacja ta nie zmieni się przez kolejne dni.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 26 marca zasięg lodu wyniósł 13,4 mln km2 – to 67 tys. km2 mniej niż w rekordowym dla tego dnia roku 2025. Na załączonej mapie możemy zobaczyć, gdzie lodu morskiego jest mniej niż w latach 90. XX wieku. To Morze Ochockie, którego wody stykają się z bardzo ciepłymi pacyficznymi obszarami morskimi, oraz Morze Barentsa.
 
Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu ze zmianami lat poprzednich na Morzu Ochockim i Barentsa. JAXA

 Choć zjawisko hot blob na Pacyfiku w tej chwili nie występuje, to wody graniczące z Morzem Ochockim są ponadprzeciętnie ciepłe. Miejscami występują tam obszary, gdzie panują „morskie fale upałów”. Między Kurylami a Aleutami rozciąga się pas wód o anomalii 1–1,5 stopnia. Nieco dalej na południe występuje obszar bardzo ciepłych wód – nawet 5 st. C. Nie jest to jeszcze hot blob, ale obszar jest znaczący. Woda ma tam nawet 11 st. C. Wiatry wiejące znad tych wód są więc ciepłe, więc efekt jest oczywisty – zanik lodu na Morzu Ochockim.
 
 W przypadku Morza Barentsa sprawa jest bardzo dobrze znana – atlantyfikacja wód i do tego pogoda. Jeśli zawieje z południa, lód się wycofuje, jeśli z północy – narasta, ale słabo, co widać na wykresie. O ile lód na Morzu Ochockim ma ograniczony wpływ, to inaczej jest w przypadku Morza Barentsa. Akwen leży za kołem polarnym i styka się bezpośrednio z czapą polarną Oceanu Arktycznego. Jeśli lód zniknie, to droga do topnienia lodu w Basenie Arktycznym jest otwarta. Plus oczywiście sztormy, bo brak lodu oznacza ciepłą wodę, a ta, stykając się z chłodnym powietrzem znad lądu czy lodu morskiego, daje sztormy lub co najmniej silniejszy przez dłuższy czas wiatr.
 
Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Końcowy rezultat to niemal rekordowo mała powierzchnia lodu w Arktyce, co pokazuje powyższy wykres. I prawdopodobnie ten stan rzeczy się utrzyma.
 
Animacja pokazująca zmiany anomalii temperaturowych w Arktyce w dniach 18-25 marca 2026 roku. Copernicus Climate Change Service/ERA5

 Dane z NOAA nie są archiwizowane, więc korzystamy teraz z Copernicusa. Jak widać, w Arktyce od kilku dni jest bardzo ciepło. Cyrkulacja powietrza plus efekt ocieplającego się klimatu windują temperatury. Brak lodu na Morzu Ochockim plus ciepłe wody północnego Pacyfiku. Lód na Morzu Ochockim ma ograniczony wpływ na pokrywę lodową Oceanu Arktycznego, ale nie znaczy to, że wpływ ten nie istnieje. Brak lodu to ciepła woda, a ciepła woda oznacza, że bliżej jest ciepłym masom powietrza do Oceanu Arktycznego. Na animacji widać, jak ciepło przebija się przez wschodnie krańce Syberii. Układy baryczne zaciągały też ciepło od strony Aleutów. W rezultacie temperatury nad Oceanem Arktycznym wzrosły nawet o kilkanaście stopni. Nad Morzem Wschodniosyberyjskim temperatura wzrosła nawet do -5°C. To bardzo dużo, bo zwykle jest tam -30°C
 
 Na animacji widać też adwekcję ciepła znad Atlantyku, co mocno podbiło temperatury regionu. W pobliżu bieguna północnego temperatury wzrosły do około -10°C
 
Prognozowane na 27-29 marca oraz 30 marca - 1 kwietnia 2026 roku odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 w Arktyce. Climate Reanalyzer

 Według prognoz Ocean Arktyczny nie będzie doświadczał napływu ciepłych mas powietrza z racji formowania się systemów barycznych i silnych meandrów prądu strumieniowego. Ale ciepło będzie. Powodem tego stanu rzeczy będzie wartość ciśnienia. Nie będzie silnych wyżów nad biegunem północnym, które o tej porze roku powodują utratę ciepła, bo Słońce wciąż świeci nisko. Koniec marca i początek kwietnia to odpowiednik 10–12 września. Wyże będą słabe, dominować będą układy niskiego ciśnienia. To oznacza obecność chmur, plus do tego dużą ilość wilgoci – ciepło utajone – para wodna, zamarzając, oddaje ciepło. Tak więc w Arktyce będzie ciepło. 
 
 Co to oznacza? Szybka utrata lodu w najbliższych dniach nie jest przesądzona, ale podwyższone, utrzymujące się temperatury będą hamowały przyrost jego grubości. Grubość lodu nadal rośnie – średnia maksymalna objętość przypada na maj – w dawnych czasach był to nawet początek czerwca. Jeśli lód będzie cienki, to łatwiej będzie się topił, a nikt nie wie, jaka będzie pogoda w maju i w czerwcu.

Podsumowując, sytuacja w Arktyce nie wygląda dobrze.
 
 
 
 

czwartek, 19 marca 2026

Rekordowy początek sezonu topnienia... na Morzu Ochockim

 Sezon zamarzania prawdopodobnie już się zakończył. Jego koniec, a zarazem początek sezonu topnienia, wyznacza regularny spadek zasięgu lodu morskiego oraz brak prawdopodobieństwa przebicia maksimum, które zwykle przypada w marcu. Początkowo istniało ryzyko, że maksimum wypadnie już 20 lutego, gdyż lód wtedy sukcesywnie się kurczył. Jednak w marcu stało się jasne, że tak się nie stanie. Nawet w dobie globalnego ocieplenia luty jako początek sezonu topnienia pozostaje scenariuszem mało prawdopodobnym. 

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 Pod koniec lutego Słońce świeci jeszcze zbyt nisko, by sezon topnienia mógł na dobre się rozpocząć. Nawet w okolicach 65–66°N znajduje się ono zaledwie kilka stopni nad horyzontem. Maksimum marcowe według danych JAXA przypadło na 7 marca i wyniosło 13,76 mln km2. Jednak nawet ta data może wydawać się niepewna, choć ryzyko przebicia maksimum w trzeciej dekadzie marca jest niewielkie. Nie oznacza to jednak, że jest to niemożliwe. W pierwszej połowie marca w Arktyce jest zbyt zimno, by jednoznacznie określić początek sezonu topnienia. Każda zmiana kierunku wiatru czy cyrkulacji atmosferycznej może oznaczać szybki przyrost lodu.
 

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu ze zmianami lat poprzednich na morzach: Barentsa, Ochockim, Beringa i Baffina. JAXA   

 
 Trzeba zwrócić uwagę na to, gdzie faktycznie kurczy się czapa lodowa Oceanu Arktycznego. Dzieje się to przede wszystkim na akwenach peryferyjnych, położonych najdalej na południe i najbardziej narażonych na wpływ wód Oceanu Spokojnego i Atlantyckiego. Dane wskazują, że w tym roku sezon topnienia zapoczątkowało Morze Ochockie - akwen leżący poza Oceanem Arktycznym. Co więcej, znajduje się on nie tylko na południe od koła podbiegunowego, ale w większości także poniżej 60°N.

 Drugim takim akwenem jest Morze Barentsa, jednak w jego przypadku trudno mówić o jednoznacznym początku roztopów, co widać na wykresie. Na Morzu Beringa wciąż obserwowany jest przyrost lodu, choć w najbliższym czasie zacznie się on wycofywać. Z kolei na Morzu Baffina widoczny jest systematyczny wzrost zasięgu, wspierany przez napływ zimnych mas powietrza z rejonu Oceanu Arktycznego oraz Archipelagu Arktycznego.

 Pozostałe akweny, takie jak Morze Czukockie czy Karskie, to obszary, gdzie sezon topnienia rozpoczyna się zwykle w drugiej połowie kwietnia lub nawet w maju. Na Morzu Wschodniosyberyjskim oraz Beauforta proces ten zaczyna się często pod koniec kwietnia, choć nawet w ostatnich 10–15 latach normą wciąż jest początek maja. Dopiero wtedy można mówić o faktycznym początku sezonu topnienia. Warto też pamiętać, że maksimum objętości lodu przypada zwykle około miesiąc po maksimum zasięgu — najczęściej w połowie kwietnia, czasem w jego drugiej połowie.

 Oczywiście pozostaje kwestią bezdyskusyjną, że obecnie zasięg lodu jest rekordowo niski, co wynika przede wszystkim z ocieplającego się klimatu, a nie z naturalnej zmienności.

 

poniedziałek, 16 marca 2026

Raport za I połowę marca 2026 - fatalny koniec sezonu zamarzania 2025/26

 Sezon zamarzania – okres, kiedy sezonowo rozrasta się pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego – prawdopodobnie dobiegł już końca. Niezależnie od tego, kiedy to się stanie, data marcowego maksimum ma drugorzędne znaczenie. Historia ostatnich kilkunastu lat pokazuje, że data maksimum nie ma wpływu na to, jak zakończy się sezon topnienia. Liczy się to, jaką grubość ma lód i jaka jest jego objętość. Ostatnie dane z Centrum Nauk Polarnych oraz aktualne dane z modelu HYCOM dla duńskiego Portalu Polarnego rysują obraz czapy polarnej bieguna północnego w nie najlepszych barwach. Lód jest cienki, a co za tym idzie – ryzyko megatopnienia jest wysokie. Warunki atmosferyczne były ostatnio typowe dla pierwszej połowy marca – sprzyjały zarówno topnieniu, jak i zamarzaniu.

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.      

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2 

 Patrząc z góry, wszystko wydaje się być w porządku. Lód rozciąga się na dużym obszarze, ale szczegóły pokazują, że coś jest nie tak. To kolejny rok, kiedy widoczne są wyraźne braki na Morzu Barentsa. Ciepłe wody Oceanu Atlantyckiego wyżłobiły nawet głęboką „zatokę” w paku lodowym – woda sięga aż do 84°N. To sytuacja, która nie powinna mieć miejsca, a region Morza Barentsa, częściowo też Grenlandzkiego, jest dość ważny dla całej pokrywy lodowej. To właśnie tam Atlantyk dostarcza najwięcej ciepła do Arktyki. W ostatnich dekadach region ten ociepla się najszybciej w całej Arktyce. W rezultacie zimowy zasięg lodu w tym rejonie systematycznie się zmniejsza. Naukowcy określają ten proces mianem „atlantyfikacji Arktyki” – coraz większego wpływu ciepłych wód Atlantyku na klimat Oceanu Arktycznego.

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwszej połowie lutego 2026 roku.

 Sama koncentracja lodu morskiego na podstawie danych z Uniwersytetu w Bremie nie wygląda dobrze. Zmiany są typowe raczej dla kwietnia niż dla marca. Zwykle dopiero wtedy, gdy panuje już dzień polarny, temperatury są na tyle wysokie, że powstałe szczeliny i inne ubytki w lodzie mają problemy z ponownym zamarzaniem.

 

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Pierwsze poważne spadki zasięgu lodu zaczęły pojawiać się już w lutym, ale teraz wiemy, że maksimum w tym roku wypadnie wtedy, kiedy zwykle powinno wypadać – w marcu. Od kilku dni obserwowane są już tylko spadki, co oznacza, że sezon topnienia mógł się już rozpocząć.

 

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku.. JAXA

 Zasięg lodu morskiego 15 marca wyniósł 13,67 mln km2. Chwilowo znalazł się na pierwszej pozycji ex aequo z 2025 rokiem. Chwilowo, gdyż za 2–3 dni powinien ustąpić miejsca 2017 roku. Nie ma to jednak większego znaczenia dla roztopów, które będą miały miejsce w czerwcu i lipcu. W przeszłości zbyt szybkie roztopy wiosną skutkowały letnim spowolnieniem. Dochodziło wtedy do zmiany wzorców pogodowych – wyżowa pogoda w marcu, kwietniu i maju ustępowała miejsca niżowej, a więc bardziej pochmurnej, w miesiącach letnich.

 Należy wiedzieć, że jedną z najważniejszych zmian w Arktyce nie jest sam spadek zasięgu lodu, lecz zmiana jego struktury. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu znaczną część pokrywy lodowej stanowił lód wieloletni, mający kilka metrów grubości. Obecnie coraz większą część stanowi lód jednoroczny, który powstaje zimą i topnieje latem. Taki lód jest znacznie cieńszy i bardziej podatny na pękanie oraz topnienie. W efekcie nawet jeśli zimą zasięg lodu jest stosunkowo duży, to w rzeczywistości pokrywa lodowa jest dużo mniej stabilna niż dawniej. Wystarczy kilka tygodni sprzyjającej pogody latem, aby nastąpiło bardzo szybkie topnienie. 

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Zmiany powierzchni lodu (area) układają się podobnie jak w przypadku zasięgu. Powierzchnia jest jednak daleka od rekordowo niskich wartości, czego przyczyną są temperatury panujące na rubieżach Arktyki.

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 2021-2025 dla marca. NASA/GISS
Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2026 roku względem średniej z lat 1958-2002. Mapa przedstawia odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 w dniach 28 lutego - 13 marca 2026 roku. DMI/NOAA

 Arktyka ociepla się ponad dwa razy szybciej niż reszta świata. Największe zmiany są widoczne w okresie od sierpnia do grudnia. Jednak również w marcu widać wyraźne różnice. Część Arktyki mocno się ociepliła, ale pojawiły się też miejsca, które w ostatnich latach stały się chłodniejsze. Przyczyną są anomalie prądu strumieniowego, a mapa pokazująca dane z pierwszej połowy marca jest tego przykładem. Panował wtedy potężny kontrast – ciepły region centralny Oceanu Arktycznego z temperaturami nawet o 6°C wyższymi niż zwykle oraz lodowaty obszar Kanady i zachodniej Syberii. Tam panowały wielkie mrozy, z temperaturami spadającymi nawet do –40°C.
 
 Na Terytoriach Północno-Zachodnich, przykładowo w Norman Wells, 3 marca w nocy odnotowano –46,5°C. W połowie marca również było tam zimno – nawet w środku dnia temperatura wynosiła jedynie –16°C. W tym czasie w wielu miejscach nad Oceanem Arktycznym, w pobliżu bieguna północnego, temperatury oscylowały w okolicach –20°C. Pamiętajmy jednak, że tam nie ma jeszcze dnia polarnego (Słońce znajduje się około 2 stopni pod horyzontem), podczas gdy w Norman Wells Słońce widoczne jest już prawie 12 godzin – zbliża się równonoc. 

Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla lutego w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 14 marca 2026. Climate Reanalyzer

 Marzec w Arktyce pod względem temperatur niewiele różni się od lutego. Wystarczy więc zmiana kierunku wiatru – do której dochodzi często – aby obniżyć temperatury tam, gdzie nie ma lodu. Nic więc dziwnego, że pojawiają się ujemne anomalie. To efekt spływu zimnego powietrza. A ponieważ występują silne anomalie prądu strumieniowego, spływy zimnego powietrza są intensywne. Następuje wtedy ekspansja lodu i spadek temperatur wód.
 
 Mapa pokazuje jednak, że dalej na południe woda wciąż pozostaje znacznie cieplejsza od średniej – to efekt globalnego ocieplenia. Temperatury wód w lutym i marcu rosną powoli. Efekt ocieplenia jest wtedy najmniejszy, inaczej niż pod koniec lata i jesienią, kiedy w Arktyce jest mało lodu. Ale nawet wzrost o 0,2°C wystarczy, by granicę lodu przesunąć o 100–200 km dalej na północ. Dzieje się tak dlatego, że granica lodu morskiego jest bardzo wrażliwa na temperaturę wody i powietrza. Jeśli woda jest minimalnie cieplejsza, lód zamarza wolniej zimą i topnieje szybciej latem.

Grubość lodu morskiego w latach 2010-2026 dla 15 marca. Polar Portal/HYCOM

 Liczy się to, gdzie występują wysokie temperatury. Tęgie mrozy w Kanadzie są bez znaczenia. Znaczenie mają temperatury nad Basenem Arktycznym – tam, gdzie znajduje się gruby wieloletni lód – a nie to, co dzieje się na Morzu Beringa czy w Zatoce Hudsona. Wysokie temperatury powietrza wraz z działaniem prądów morskich zrobiły swoje. W ciągu ostatnich kilku lat stan czapy polarnej Oceanu Arktycznego znacznie się pogorszył. Ciepłe zimowe miesiące minionego sezonu także dołożyły swoje trzy grosze.

 Efekt jest taki, że lód jest cienki, co pokazuje powyższe zestawienie map. Przypomnijmy, że ostatnie dane PIOMAS pokazały niemal rekordowo niską ilość lodu dla lutego 2026 roku. Objętość była jedynie o 334 
km3 większa niż w 2017 roku – rekordowo słabym lutym w Arktyce. Od 2017 roku minęło niewiele czasu – raptem dziewięć lat. To, że w lutym tego roku nie padł rekord, wynika głównie z nieco lepszego stanu lodu na morzach zewnętrznych.

Morze Barentsa i fragment Basenu Arktycznego (pierwsze zdjęcie) oraz Morze Beringa (drugie zdjęcie) 15 marca 2026 roku. NASA Worldview

 Na morzach zewnętrznych występuje lód sezonowy. Nawet jeśli ma teraz 15–20 cm więcej, to i tak niewiele zmienia, bo nadal jest to cienki lód. I tak się roztopi. Potem zacznie topnieć lód w centralnej części Oceanu Arktycznego – nie dlatego, że jest o 15–20 cm cieńszy, lecz o 100–120 cm cieńszy.

 Reasumując – sezon zamarzania kończy się fatalnie. Z pozornie lepszym stanem lodu sezonowego, ale gorszym wieloletniego. Ryzyko ogromnych roztopów znacznie wzrosło, choć ostateczny przebieg sezonu będzie zależał od warunków pogodowych latem.

 

Zobacz także: 


piątek, 6 marca 2026

PIOMAS (luty 2026) - pudrowanie czapy polarnej

 Stan arktycznego lodu morskiego nie uległ poprawie. Chłodne warunki atmosferyczne objęły zewnętrzną część Oceanu Arktycznego, a więc miejsca, gdzie znajduje się lód sezonowy. W praktyce oznacza to, że stan czapy polarnej Oceanu Arktycznego nie uległ zmianie. Dane z modelu Pan-Arctic Ice Ocean Modeling and Assimilation System (PIOMAS) pokazują dość ponure liczby.

Objętość lodu w Arktyce w 2026 roku w zestawieniu ze zmianami z lat 1979-2025. PIOMAS, grafika Zachary Labe

 18 934 km– tyle 28 lutego liczyła objętość lodu morskiego tworzącego czapę polarną Oceanu Arktycznego. Jedyną pozytywną informacją jest to, że była to druga najmniejsza objętość w historii pomiarów. Zła wiadomość jest taka, że w 2017 roku (rekord dla lutego) warunki atmosferyczne bardzo sprzyjały hamowaniu przyrostu lodu. W okresie zimowym 2016–2017 dochodziło do bardzo agresywnych adwekcji ciepła znad Oceanu Atlantyckiego. Pierwsze takie zdarzenie na dużą skalę miało miejsce na przełomie lat 2015 i 2016. Następnej zimy pojawiły się kolejne epizody. Tegorocznej zimy zdarzenia te miały dużo mniejszą skalę niż wtedy.
 
Grubość lodu morskiego w lutym 2026 roku i jej odchylenia w stosunku do średniej 1981-2010. PIOMAS/Zachary Labe

 Mimo to stan lodu morskiego pozostaje fatalny. Różnica względem rekordzisty z 2017 roku wynosi zaledwie 334 km3, co przy wartości przekraczającej 18 tys. km3 jest praktycznie nieistotne. Warunki atmosferyczne sprzyjały w lutym zamarzaniu zewnętrznych wód oraz pogrubianiu lodu. Mapy pokazują jednak brutalną rzeczywistość na biegunie północnym - ogromne braki w centralnej części Oceanu Arktycznego oraz wzdłuż wybrzeży Grenlandii. To właśnie tam znajduje się stary, wieloletni lód.
 

Grubość arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z latami 1979–2025 oraz średnimi wartościami dekadowymi. PIOMAS/Zachary Labe  
 
 Średnia grubość lodu 28 lutego 2026 roku wynosiła 1,47 m, podczas gdy rekordowo niski poziom z 2017 roku to 1,44 m - czyli zaledwie 3 cm różnicy. To właściwie jedyna pozytywna informacja. Problem polega jednak na tym, że te dodatkowe 3 cm to głównie efekt przyrostu lodu na zewnętrznych akwenach, co ilustruje mapa obok (kliknij, aby powiększyć). Zmiana między styczniem a lutym pokazuje, że w centralnej części Oceanu Arktycznego przyrosty były minimalne, miejscami zerowe, a nawet pojawiły się spadki. Na zewnętrznych obszarach widać natomiast wyraźne przyrosty - na Morzu Czukockim, Wschodniosyberyjskim i Karskim, czyli tam, gdzie lód i tak roztopi się ze względu na pogodę. Niewielkim pozytywem jest przyrost lodu wzdłuż wysp Archipelagu Arktycznego oraz Grenlandii. To głównie efekt dryfu lodu, częściowo także temperatur. Reasumując - sytuacja pozostaje zła, a sezon topnienia najprawdopodobniej już się rozpoczął.
 
 
Zmiany średniej miesięcznej ilości lodu morskiego w Arktyce dla lutego w latach 1979-2026. Dane PIOMAS

 Średnia ilość lodu w lutym wynosi 17,7 tys. km3 - to drugi najniższy wynik w historii pomiarów. Jest to o 42% mniej niż w 1979 roku oraz o 27% mniej niż średnia z lat 1979–2025. Co to oznacza dla tegorocznego sezonu topnienia? Teoretycznie zwiększa to ryzyko rekordowych roztopów w okresie letnim. Teoretycznie - ponieważ oprócz globalnego ocieplenia kluczowym czynnikiem wpływającym na sezon topnienia pozostaje pogoda. Pochmurne warunki w lipcu, a szczególnie stabilna, mało dynamiczna sytuacja baryczna (słabe niże i wyże), sprzyjają spokojnemu topnieniu, które może zakończyć się na poziomie około 4,5 mln km2. Być może nawet niższym - około 4,2 mln km2 ze względu na wpływ globalnego ocieplenia. Jeśli jednak w czerwcu i lipcu będą dominować silne wyże baryczne, a następnie w sierpniu i wrześniu pojawią się sztormy, rekord minimalnego zasięgu lodu zostanie pobity.

Zobacz także: