sobota, 16 maja 2026

Raport za I połowę maja 2026 - czy megatopnienie już nadchodzi?

 Topnienie lodu chwilowo zwolniło, ale nie ma co się dziwić, skoro wcześniej miały miejsce drastyczne zmiany. Pod koniec kwietnia i na początku maja topiły się obszary lodu, które jeszcze nie powinny znikać z mapy Arktyki o tak wczesnej porze roku. Zasięg topnienia dotarł więc do miejsc, gdzie znajduje się grubszy lód, na którego czas przyjdzie dopiero w czerwcu. Poza tym warunki atmosferyczne również miały znaczenie - wyż baryczny zagęszcza lód morski, a na początku maja nie występuje jeszcze silne promieniowanie słoneczne powyżej 70°N. Co więcej, wyż baryczny nie zawsze sprzyjał topnieniu, ponieważ zaciągał np. zimne masy powietrza znad Grenlandii, spowalniając topnienie na Morzu Beauforta. To oczywiście nie oznacza, że widmo megatopnienia minęło.

 Animacja wyżej (kliknij, aby powiększyć) pokazuje, że wysokość geopotencjału na początku maja rosła. To świadczy o wzroście temperatur w atmosferze nad Oceanem Arktycznym, co zapoczątkuje topnienie lodu na całym Oceanie Arktycznym w kolejnych dniach.

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.   

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2

 Szczeliny zamieniają się w wyrwy w lodzie: na Morzu Czukockim, Łaptiewów i Karskim. Na Morzu Beauforta szczelina się skurczyła, co było związane ze zmianą kierunku wiatru, a więc dryfem lodu. Szczelina nie zniknęła jednak całkowicie. Pak lodowy znajdujący się na Morzu Beauforta jest pokruszony, co widać na mapie koncentracji lodu, a także na zdjęciu satelitarnym.

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwszej połowie maja 2026 roku.   

 Animacja pokazuje, że zmiany wyprzedzają kalendarz, nic więc dziwnego, że potem topnienie spowolniło, bo Arktyka nie jest jeszcze aż tak ciepła, by czapa polarna utrzymywała wręcz wykładnicze ilości ciepła zdolne stopić grubszy lód, kiedy ten cieńszy z powodu wysokich temperatur szybko zniknął. W kolejnych dniach spadek zasięgu i powierzchni lodu przyspieszy.

 

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

  W drugiej połowie kwietnia lód znikał bardzo szybko z powodu presji pogodowej i faktu, że był cienki, więc łatwo się topił. Jednak potem granica topnienia dotarła do miejsc, gdzie pokrywa lodowa nie zdążyła jeszcze zmniejszyć swojej grubości. Na początku maja promieniowanie słoneczne jest już silne, ale nie tak intensywne jak w czerwcu i pierwszej połowie lipca, by szybko powodować spadek powierzchni lodu. W przyszłości to się zmieni. Kiedy czapa polarna w Arktyce stanie się wystarczająco cienka, jej powierzchnia będzie się szybko kurczyć. Wtedy dojdzie do BOE - stanu braku lodu na biegunie północnym.

 

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 W tym roku BOE nie będzie. Nie ma na to szans ani nawet w przyszłym roku. Lód morski nie jest jeszcze aż tak cienki, by miał się całkowicie stopić. Temperatury również jeszcze na to nie pozwolą. Z drugiej jednak strony fakt, iż lód morski jest cieńszy niż kilka lat temu, co pokazują mapy poniżej, oznacza, że rekordowe topnienie jest bardzo możliwe. To, że teraz zasięg lodu jest bardzo niski, nie musi oznaczać BOE, ale może (i prawdopodobnie będzie) oznaczać rekord, o ile latem warunki atmosferyczne będą temu sprzyjały. 15 maja zasięg lodu wyniósł 11,67 mln km², nie był więc aktualnie rekordowy. W 2012 roku zasięg lodu był większy, ale sezon zakończył się rekordowym topnieniem. Minimum wyniosło wtedy 3,18 mln km². W tym roku tak być nie musi tylko dlatego, że pozostała czapa polarna na Oceanie Arktycznym ma rekordowe lub bliskie rekordowym rozmiary.

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Powierzchnia lodu, podobnie jak zasięg, charakteryzuje się słabymi wartościami. To może sugerować, że w tym roku rekordowe topnienie jest realne, ale nie stuprocentowo pewne.

 

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 2021-2025 d la maja.NASA/GISS 
Animacja pokazująca zmiany anomalii temperaturowych w Arktyce w dniach 30 kwietnia - 10 maja 2026 roku. Copernicus Climate Change Service/ERA5

 Co by się musiało wydarzyć, by np. w tym roku doszło do BOE? Katastrofalnie niskie minimum wrześniowe. Sezon topnienia musiałby zakończyć się rekordowo małą powierzchnią lodu, a ten, który przetrwałby lato, musiałby być poszatkowany i słaby. W zeszłym roku tak nie było. Za to później jesień była bardzo ciepła, a Arktyka zaczęła bić rekordy. Musiałyby też wystąpić potężne sztormy na biegunie północnym, które hamowałyby przyrost lodu. Tego również nie było. Dominował za to lód jednoroczny, a dane PIOMAS np. za grudzień pokazały rekordowo małą ilość lodu. Nie było jednak rekordowo ciepłej zimy w Arktyce. Temperatury stale utrzymywały się na wysokim, ale nie rekordowym poziomie. Wiosna zaczęła się natomiast bardzo źle. Choć polityka Trumpa doprowadziła do zaprzestania aktualizacji danych PIOMAS, wciąż mamy ogląd na to, co się działo.
 
Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla kwietnia w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 14 maja 2026. Climate Reanalyzer 

 W marcu maksymalny zimowy zasięg lodu arktycznego osiągnął zaledwie 14,28 mln km². Oznacza to oficjalny remis z ubiegłym rokiem o tytuł najniższego zimowego maksimum w całej 48-letniej historii pomiarów. Arktyka po prostu nie była w stanie odbudować swojej powierzchni podczas zimy, a przede wszystkim grubości lodu. Spójrzmy też na temperatury wód. W ostatnich latach rosły dynamicznie. To, że teraz przy lodzie woda jest chłodniejsza, świadczy o szybkim zużywaniu energii cieplnej wody na topnienie lodu. Dlatego zasięg lodu wygląda kiepsko. Takie anomalie nie oznaczają jednak, że topnienie pokrywy lodowej zaraz zatrzyma się w miejscu - woda zaczyna się już nagrzewać, a to dopiero połowa maja.
 
Grubość lodu morskiego w latach 2012-2026 dla 15 maja. Polar Portal/HYCOM

 Danych PIOMAS nie ma, ale wykorzystywany jest przez Duński Instytut Meteorologiczny model HYCOM. Pokazuje on już od kilku miesięcy, że w Arktyce dominuje cienki lód o grubości poniżej 2 metrów. To może być zapowiedź rekordowego topnienia, ale z pewnością jeszcze nie BOE. Zestaw map pokazuje, jak ogromne zaszły zmiany w Arktyce, głównie za sprawą coraz cieplejszej wody.

Pokruszony pak lodowy na Morzu Beauforta 15 maja 2026 roku. NASA Worldview

Wyrwa w lodzie na Morzu Łaptiewów.

Topniejący lód na Morzu Czukockim.

 O tym, czy faktycznie doświadczymy BOE albo przynajmniej topnienia takiego jak w 2012 roku, ostatecznie zadecyduje pogoda w czerwcu, lipcu i sierpniu. Jeśli nad biegunem północnym utrzyma się bezchmurny, słoneczny wyż (tzw. dipol arktyczny) połączony z silnymi wiatrami wypychającymi lód na Atlantyk, to przy obecnej grubości pokrywa lodowa może załamać się całkowicie.

 Jeśli lato w Arktyce będzie pochmurne, a więc chłodniejsze, uratuje ono resztki cienkiego lodu przed całkowitym zniknięciem, ale i tak zasięg lodu znajdzie się blisko rekordowego minimum, ponieważ czapa polarna jest cieńsza niż w 2012 roku.

 Zobacz także:

poniedziałek, 11 maja 2026

Degradacja paku lodowego na Oceanie Arktycznym szybko postępuje

 Choć w ciągu ostatnich kilku dni spadek zasięgu lodu morskiego znacznie wyhamował, to zmiany w Arktyce cały czas postępują. Pak lodowy pęka i kruszy się, a powstałe szczeliny i luki w lodzie nie znikają, lecz zaczynają się powiększać. Nie jest to oczywiście prognostyk rekordowego topnienia w tym roku, ale biorąc pod uwagę grubość lodu, dramatyczny scenariusz wydaje się prawdopodobny.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

  10 maja zasięg lodu wyniósł 11,82 mln km², co stanowi drugą najmniejszą w historii pomiarów wartość. Tegoroczne tempo topnienia lodu jest szybkie – w stosunku do lat 2016-2025 zmiany są dokładnie o 6,1 dnia szybsze. Innymi słowy, czapa polarna w Arktyce 10 maja wygląda tak, jak średnio rzecz ujmując wygląda 16 maja. To zwiększa prawdopodobieństwo rekordowego wrześniowego minimum, ale jeszcze o nim nie przesądza.

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w dnia 6-10 maja 2026 roku.   

 W Arktyce obserwuje się zmiany, które mogą warunkować silne roztopy w czerwcu i kolejnych miesiącach. Spada koncentracja lodu, gdyż ten kruszy się pod wpływem wiatru. Powstałe luki już nie zamarzają, gdyż mróz jest zbyt słaby. Na animacji możemy zobaczyć, że czapa polarna Oceanu Arktycznego z racji powstających szczelin nabiera charakterystycznego kształtu, jaki przybierze w lipcu. Z tych zdjęć należy wywnioskować, że szybko będzie się topić lód na znacznym obszarze Oceanu Arktycznego – od Morza Beauforta, przez Morze Czukockie, po Morze Łaptiewów. Wszędzie tam powstają szczeliny i jednocześnie spada koncentracja lodu.

Zdjęcia satelitarne szczelin, które zmieniają się w rozległe wyrwy w lodzie, od góry: Wschodni Syberyjski Szelf Kontynentalny, Morze Czukockie i Morze Beauforta dnia 10 maja 2026 roku. NASA Worldview

 Temperatura w Arktyce jest nadal ujemna, ale przeważają wartości powyżej -10°C. Nie ma już tęgich mrozów. Szczeliny więc nie zamarzają, a powiększają się. Głównym czynnikiem jest wiatr, ale znaczenie mają także temperatury. Ciemna powierzchnia wody nagrzewa się, ponieważ trwa dzień polarny. Słońce świeci już tak, jak na samym początku sierpnia, więc nasłonecznienie jest wysokie. Mapa temperatur obok (kliknij, aby powiększyć) pokazuje temperatury Oceanu Arktycznego. Czarny kolor to lód. Pod spodem temperatura wynosi około -1,8°C. Powierzchnia jest chłodniejsza, ale się nagrzewa. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku wody. Dane pokazują, że woda nie ma już temperatury na granicy zamarzania. -1,07°C na Morzu Czukockim to temperatura wody, która nie zamarznie, a będzie się dalej nagrzewać. Na Morzu Beauforta jest już -0,47°C. 
 
 Widać więc, że szczelina mocno się ogrzała, choć dla laika różnica wydaje się niewielka. Tu jednak ma ona fundamentalne znaczenie. Te wyrwy w lodzie nagrzewają się i tworzą warunki sprzyjające ewentualnemu silnemu topnieniu w kolejnych tygodniach.

Dzisiejsze i prognozowane do 14 maja 2026 roku warunki atmosferyczne w Arktyce i wokół niej. Tropical Tidbits

 A czy silne topnienie rzeczywiście nastąpi? Jest to możliwe, patrząc na prognozy. Stacjonarny wyż nad Morzem Beauforta i okolicami to wzór pogodowy, który będzie sprzyjał dalszym roztopom. Po pierwsze, zabraknie dużego zachmurzenia nad regionem. Po drugie, znaczenie będą miały wiatry. Wiatr będzie powiększać szczeliny, a jego układ spowoduje niekorzystny dla całej czapy polarnej dryf lodu. Wraz z niżem znad północnej Syberii powstanie pas transmisyjny odpowiedzialny za wynoszenie lodu w kierunku Atlantyku. Tak właśnie było w 2007 roku, kiedy w znacznie chłodniejszym niż dziś świecie doszło do rekordowego topnienia lodu.

Uśrednione dla 11-13 i 14-16 maja 2026 temperatury oraz ich odchylenia w stosunku do średniej 1979-2000 w Arktyce. Climate Reanalyzer

  Wyż baryczny oznacza niewielkie lub zerowe zachmurzenie, ale też napływ nieco cieplejszego powietrza. Wraz z niżami znad Rosji sprowadzi ciepło od strony Oceanu Spokojnego i Syberii, gdzie szybko znika śnieg i rosną temperatury. W rezultacie temperatury nad Oceanem Arktycznym będą przez co najmniej kilka dni dużo wyższe niż zwykle. Zamiast -14°C będzie -8°C. To wciąż poniżej zera, ale – jak wyżej wspomniano – lekki mróz oznacza brak zamarzania. Szczeliny będą się powiększać, a pak lodowy będzie dalej się kruszyć. Topnienie przyspieszy. 

 Pytanie tylko, co stanie się później z pogodą? Jeśli taki stan rzeczy utrzyma się w kolejnych tygodniach, roztopy będą gigantyczne. Jeśli jednak wzór pogodowy przejdzie w stan dominacji niżów nad Oceanem Arktycznym – co w ostatnich latach było normą dla czerwca i lipca – roztopy będą przeciętne. Przeciętne oczywiście na tle ostatnich 10 lat, a nie tego, co miało miejsce 30 lat temu.


wtorek, 5 maja 2026

W Arktyce zaczyna się dziać coś złego - czy to początek megatopnienia?

 Zasięg lodu morskiego w Arktyce jest rekordowo niski. Szczelina na Morzu Beauforta przestaje być szczeliną, a staje się coraz większą wyrwą w lodzie. Prognozy wskazują, że sytuacja dla czapy polarnej Oceanu Arktycznego będzie się pogarszać. Czy to początek ogromnych roztopów i katastrofy klimatycznej?

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 4 maja zasięg lodu z trzeciego miejsca znalazł się na pierwszym miejscu. Obecnie lód morski zajmuje 12 mln km² i jest o 76 tys. km² mniejszy niż w rekordowym dotąd 2016 roku. To blisko 900 tys. km² mniej niż w 2012 roku. Ale na tym się nie kończy, bo ważne jest także to, gdzie topi się lód i gdzie pojawiają się ubytki. 
 
Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w dniach 9 kwietnia - 4 maja 2026 roku. Instytut Alfreda Wegenera

 Powyższa animacja pokazuje zmiany w lodzie morskim. Jak widać, zaczęły one dotykać miejsc kluczowych dla wielkości letnich roztopów: syberyjskich mórz, Morza Karskiego i Morza Beauforta, a częściowo także Morza Czukockiego. Zmiany nie ograniczają się więc do akwenów leżących poza Oceanem Arktycznym, lecz wliczanych w arktyczną kriosferę morską. Tym samym nie będzie takiej sytuacji, że lód szybko się topił, ponieważ szybko znikał na Morzu Baffina czy Ochockim, a następnie w lipcu topnienie zwalniało z powodu braku zmian na Oceanie Arktycznym. Woda się nagrzewała, a impet topnienia wyhamowywał. Tym razem może być inaczej.
 
Ogólny widok na pokrywą lodową Oceanu Arktycznego w sektorze syberyjskim dla 4 maja: u góry w 2026, na dole w 2012 roku. NASA Worldview

Wschodnia część Morza Beauforta dla 4 maja: u góry w 2026, na dole w 2012 roku. NASA Worldview

 Zmiany wydają się być tak samo groźne, a nawet groźniejsze niż w 2012 roku. Wyraźniejsze są straty na wschodniosyberyjskim szelfie kontynentalnym. Jednak przede wszystkim na uwagę zasługuje Morze Beauforta. Jeszcze kilka dni temu zmiany na tym akwenie były zdecydowanie wolniejsze niż w 2012 roku. Szczelina była mniejsza niż wtedy. Jednak kilka dni sprzyjających warunków pogodowych odwróciło sytuację. Mapa obok pokazuje dryf lodu w dniach 23 kwietnia – 3 maja. Widać, że wiatry pchały lód w kierunku Morza Czukockiego. Następnie wiatr kierował masy lodu morskiego w stronę Atlantyku, a ich ostatecznym celem była Cieśnina Fram. To modelowy przykład utraty lodu, za którym stoi dodatni dipol arktyczny. Oznacza on dominację wyżu barycznego nad Morzem Beauforta (szerzej w sektorze amerykańskim) oraz niżu barycznego w rejonie Półwyspu Tajmyr (szerzej w sektorze rosyjskim).
 
 
Dzisiejsze i prognozowane do 8 maja 2026 roku warunki atmosferyczne w Arktyce i wokół niej. Tropical Tidbits

 Analizując te mapy, widać, że zmiany wyprzedzają to, co działo się w 2012 roku. Pytanie tylko, czy faktycznie dojdzie do megatopnienia. Przykładowo w 2016 roku zmiany w Arktyce były znacznie bardziej agresywne niż obecnie czy w 2012 roku. Podobnie było w 2019 roku. Nie padł wtedy rekord topnienia. Jednak dziś stan lodu wygląda już inaczej.

 Do tego w grę wchodzą prognozy. Wyż baryczny nie tylko będzie powiększać wyrwę na Morzu Beauforta, lecz wraz z niżami nadal będzie tworzyć dodatni dipol arktyczny. Powstaną wiatry, które będą pchać lód na Atlantyk. Dodatkowo warunki będą sprzyjać intensywnemu transportowi lodu – przede wszystkim ze względu na wiatr. Wystąpią stałe i silne przepływy powietrza od Pacyfiku do Atlantyku. W takiej sytuacji ryzyko ogromnych roztopów latem tego roku znacznie wzrośnie.
 
 
 

piątek, 1 maja 2026

Raport za II połowę kwietnia 2026 - ten rok w Arktyce może być przełomowy

 Z roku na rok, w miarę jak klimat staje się coraz cieplejszy, ryzyko ogromnych roztopów na biegunie północnym staje się coraz bardziej realne. Tym bardziej że od ostatniego ekstremalnego topnienia lodu w Arktyce minęło już 6 lat, nie wspominając o rekordowym roku 2012 (14 lat temu). Atmosferyczne czynniki hamujące letnie topnienie wciąż mogą działać. Obecnie w Arktyce przeważają obszary wysokiego ciśnienia, a co za tym idzie – małe zachmurzenie lub jego brak. Jednak za kilka tygodni pogoda w Arktyce powinna stać się pochmurna. Tak było w ostatnich 10 latach.

 Kwietniowe warunki dla topnienia lodu były umiarkowane. W drugiej połowie miesiąca nie było zbyt wysokich temperatur, poza niektórymi obszarami, które nie mają istotnego znaczenia dla tego procesu. Nie ma więc przesłanek wskazujących, by w tym roku topnienie lodu miało być silne, ale nigdy nie mów nigdy, gdyż pogoda może się zmienić.

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.      

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2

 Wyże baryczne były w kwietniu dość częste, jednak wysokie ciśnienie warunkujące małe zachmurzenie w tym miesiącu nie jest w stanie spowodować topnienia lodu powyżej 70°N. Słońce świeci jeszcze zbyt nisko. Koniec kwietnia to odpowiednik 11–13 sierpnia – poza maksimum nasłonecznienia obszaru wokół bieguna północnego. Wartością graniczną jest 20 MJ/m2, która dla 70°N przypada na 4–5 maja. Wtedy promienie słoneczne zaczynają odpowiednio mocno operować. Dla 80–90°N jest to 13–15 maja. To odpowiednik końca lipca. I ten właśnie okres, od 5 maja do 6 sierpnia, to czas, kiedy ilość energii dopływającej do powierzchni Oceanu Arktycznego jest wystarczająca.
 
Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w drugiej połowie kwietnia 2026 roku.   

 Nawet w obecnym świecie topnienie lodu pod koniec kwietnia ma miejsce na południe od 70°N – na morzach Beringa, Ochockim czy Baffina. Tam słońce już na początku lub w połowie kwietnia (w zależności od szerokości geograficznej) świeci dość mocno. Skąd więc szczeliny na Morzu Łaptiewów? Powstają one na skutek wiatru, a jako że mróz jest już lekki i promienie słoneczne koniec końców padają na powierzchnię Ziemi w Arktyce przez 24 lub prawie 24 godziny na dobę, szczeliny te, mając niskie albedo, zaczynają się nagrzewać. Oczywiście spływ zimna w połączeniu ze wzrostem zachmurzenia powoduje zamarznięcie szczeliny.
 
Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Data powstania szczelin zależy od temperatur. Z powodu globalnego ocieplenia szczeliny powstają wcześniej niż kiedyś – sprzyja im przy tym niewielka grubość lodu. Szczeliny i połynie wiatrowe w lodzie stają się zaczątkiem topnienia. Wykres pokazuje, że zasięg lodu spadał w kwietniu dość szybko, ale nie za sprawą szczelin, lecz przez topnienie na morzach Ochockim, Beringa i Baffina – akwenach niemających wpływu na ogólne topnienie lodu. W 2012 roku na Morzu Beringa lód zniknął dopiero na początku czerwca. Dużo ważniejsze roztopy rozpoczynały się pod koniec kwietnia – powstała wtedy potężna szczelina na Morzu Beauforta. 10 maja była ona już ogromna; stanowiła wielką wyrwę w lodzie. W tym czasie podobne szczeliny formowały się w sektorze euroazjatyckim. W kolejnych dniach szczelina na Morzu Beauforta przybrała postać litery „L” – to efekt działania wiatru i napływu ciepła znad Kanady.
 
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 A jak jest w tym roku? 30 kwietnia 2026 roku szczelina na Morzu Beauforta jest kilka razy mniejsza niż w 2012 roku – ma około 500 km długości, podczas gdy w 2012 roku miała około 1 300 km. Szerokość w tym roku to około 20 km, a w 2012 wynosiła 60 km. Wniosek? W tym roku nie będzie rekordowego topnienia. Morze Beauforta jest kluczowe, jak zostało to opisane w niedawnym poście. Sektor rosyjski – Wschodni Syberyjski Szelf Kontynentalny – też ma znaczenie. Tu dobrym przykładem jest rok 2020, kiedy zmiany były ogromne. Jak jest obecnie? Jest mniej więcej podobnie, z tą różnicą, że większe zmiany zachodzą na Morzu Łaptiewów (wtedy większe były na Wschodniosyberyjskim).

 Tak więc w tej chwili bardzo niski zasięg lodu nie ma jeszcze kluczowego znaczenia. 30 kwietnia lód morski liczył 12,35 mln 
km2, co jest trzecią najmniejszą wartością w historii pomiarów. Oczywiście z punktu widzenia globalnego ocieplenia daje to do myślenia, ale Morza Baffina czy Beringa nie wpłyną na rekordowe topnienie, bo akweny te znajdują się poza Oceanem Arktycznym.
 
Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Powierzchnia lodu (area), jak widać, idzie śladem zasięgu (extent), co świadczy o wpływie temperatur, a nie tylko wiatru. Jednak i ta sprawa tyczy się głównie zewnętrznych akwenów. Owszem, jeśli – mówiąc kolokwialnie – pogoda „wścieknie się” za kilka dni i dojdzie do presji ze strony określonych układów ciśnienia, wiatrów i mas powietrza, to topnienie przyspieszy. Nawet kilka dni może mocno popchnąć zmiany i doprowadzić w znacznie szybszym czasie niż w 2012 roku do powstania rozległej szczeliny, a potem wyrwy w lodzie Morza Beauforta. Temperatury są wyższe, lód cieńszy, więc nie potrzeba już dwóch tygodni do powstania wyrwy szerokiej na 200 km i długiej na 1 500 km. To może zająć nawet 7 dni.
 

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 2021-2025 dla kwietnia. NASA/GISS 

Animacja pokazująca zmiany anomalii temperaturowych w Arktyce w dniach 14 - 28 kwietnia 2026 roku. Copernicus Climate Change Service/ERA5

 Arktyka ociepla się ponad dwa razy szybciej niż reszta świata, ale nie każdy miesiąc jest tam rekordowo ciepły. W kwietniu układy baryczne i masy powietrza ułożyły się tak, że było tam chłodno. Cały sektor pacyficzny Oceanu Arktycznego, z wyjątkiem Morza Beringa, był o kilka stopni chłodniejszy niż zwykle. To oznacza przedłużony przyrost lodu lub wolniejsze jego topnienie, w zależności od miejsca. Wyraźnie świadczy to o tym, że na razie nie ma oznak wskazujących na szybkie roztopy latem. Wokół bieguna północnego temperatury były wyższe od średniej, ale to zasługa napływu ciepła znad Oceanu Atlantyckiego. Między Svalbardem a biegunem północnym często odnotowywano jedynie kilka stopni poniżej zera. W kwietniu na biegunie wciąż jest bardzo zimno, mimo iż temperatura z reguły szybko tam rośnie.
 
Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla kwietnia w latach 1940-2025 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 29 kwietnia 2026. Climate Reanalyzer 

 Czynnikiem napędzającym topnienie lodu w kwietniu nie są same temperatury powietrza, bo te wciąż pozostają niskie. Duży wpływ ma woda dopływająca z niższych szerokości geograficznych, która powoli topi lód od spodu. Mimo iż mróz słabnie, a słońce świeci coraz wyżej, wzdłuż pokrywy lodowej utrzymują się ujemne anomalie. To efekt szybkiego topnienia lodu z wcześniejszych dni. Proces topnienia pochłania ogromne ilości energii (ciepło utajone topnienia). Energia słoneczna, zamiast ogrzewać wodę, zostaje „zużyta” na zmianę stanu skupienia lodu w wodę. W efekcie woda bezpośrednio stykająca się z lodem pozostaje w temperaturze bliskiej 0°C lub nawet lekko ujemnej (w przypadku wody słonej), co w zestawieniu z historyczną średnią może dawać ujemną anomalię.

 Warte uwagi jest też Morze Beringa. To bardzo płytki szelf. Zimne prądy spływające z Arktyki oraz resztki lodu spychane przez wiatr na południe mogą zdominować ten obszar. Dodatkowo, jeśli w danym roku cyrkulacja atmosferyczna (np. układ wyżów) sprzyjała napływowi mas powietrza prosto z bieguna, woda nie miała jeszcze szansy się ogrzać, mimo że setki kilometrów dalej na południe ocean „płonie” na czerwono.
 
Grubość lodu morskiego w latach 2012-2026 dla 30 kwietnia. Polar Portal/HYCOM

  Z powodu globalnego ocieplenia woda powoli podgryza czapę polarną Oceanu Arktycznego. Powyższe zestawienie pokazuje zmiany z lat 2012–2026. To tylko 12 lat! Jeszcze kilka lat temu na północ od Kanady i Grenlandii znajdował się wieloletni lód o grubości 4–5 metrów. To był bastion chroniący całą pokrywę lodową przed całkowitym stopieniem. W roku 2026 ten bastion niemal przestał istnieć. Czerwień ustąpiła miejsca zieleni i żółci, co oznacza, że lód, który kiedyś miał 5 metrów, dziś ma ledwie 2–2,5 metra.

 Teraz dominuje kolor błękitny i turkusowy (zakres 1,0–1,5 m). To wskazuje na transformację Arktyki w system sezonowy, balansujący na granicy całkowitego upadku. Choć na powierzchni nie widać jeszcze tak gwałtownych zmian jak wielka szczelina na Morzu Beauforta, ten rok jest momentem, w którym sytuacja staje się naprawdę groźna. Gruby lód działa jak lustro, odbijając promienie słoneczne. Cienki lód łatwo pęka. Przy odpowiedniej pogodzie niepozorna szczelina może szybko „wyprzedzić” kalendarz z 2012 roku.
 
Szczelina lodowa na Morzu Beauforta 30 kwietnia 2026 roku. NASA Worldview

Szczeliny i kruszący się lód na Morzu Łaptiewów 30 kwietnia 2026 roku. NASA Worldview

 Górne zdjęcie pokazuje ową szczelinę. Czy biorąc pod uwagę obecny stan lodu – nie tylko to, co widać z góry – czeka nas rekordowe topnienie? To zależy od pogody. A warunki pogodowe w Arktyce będą sprzyjały powstawaniu wielkiej szczeliny na Morzu Beauforta. Ma wiać wiatr ze wschodu i południowego wschodu, napędzany przez rozległy wyż baryczny. Będzie przy tym rosnąć temperatura: z obecnego zakresu od -12 do -8°C do poziomu od -9 do -3°C za tydzień. Cały lód w sektorze pacyficznym za kilka dni zacznie pękać i się kruszyć. Co się stanie później – zobaczymy.

 Podsumowując: z uwagi na to, co działo się w drugiej połowie kwietnia, nie ma obecnie perspektywy na rekordowe topnienie. Biorąc jednak pod uwagę prognozy pogody na pierwszą dekadę maja i małą grubość lodu – takie perspektywy jak najbardziej istnieją.
 
 Zobacz także: