czwartek, 29 października 2026

Sezon zamarzania szwankuje na dobre, a będzie jeszcze gorzej

 Wygląda na to, że stosunkowo słaby w tym roku sezon topnienia pokrywy lodowej Oceanu Arktycznego przechodzi w równie słaby sezon zamarzania. Tempo przyrostu lodu w drugiej połowie października wyraźnie wyhamowało. To skutek w dużej mierze tych samych wzorców pogodowych, które latem hamowały spadek zasięgu lodu. Teraz te same układy, działające na tle znacznie cieplejszego klimatu niż kilkanaście lat temu, obróciły się przeciwko Arktyce.

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Wykres pokazuje, jak bardzo zwolniło tempo przyrostu lodu w Arktyce. Październik to zwykle miesiąc, w którym zamarzanie osiąga najwyższe tempo. W szczytowych okresach przyrost zasięgu lodu sięga 120–140 tys. km² na dobę. To efekt wychładzania się mórz, takich jak Łaptiewów czy Wschodniosyberyjskie. Latem ich powierzchnia silnie się nagrzewa, ale od września, wraz ze skracaniem się dnia i zanikiem dopływu energii słonecznej, ocean zaczyna oddawać zgromadzone ciepło.

 Kiedy Słońce znika za horyzontem na dłużej, powierzchnia oceanu intensywniej się wychładza. Gdy woda osiąga temperaturę zamarzania, zaczynają tworzyć się pierwsze kryształki lodu. Na płytkich morzach szelfowych wschodniej Syberii wychładzanie może przebiegać stosunkowo szybko, ponieważ do osiągnięcia temperatury zamarzania jest mniejsza objętość wody niż w głębokich partiach oceanu. W tym roku proces ten również postępuje, ale są obszary, w których przyrost lodu w ostatnim czasie mocno zwolnił, a jego granica nawet cofnęła się na północ. W rezultacie dobowe tempo zamarzania było miejscami ponad dwukrotnie niższe od średniej z minionej dekady (pomarańczowa krzywa na wykresie).

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w dniach 16-28 października 2026 roku. Uniwersytet w Bremie

Skutki spowolnienia zamarzania pokazuje powyższa animacja. W sektorze atlantyckim granica lodu w analizowanym okresie praktycznie nie przesunęła się na południe. Woda miejscami zamarzała, ale wpływ warunków atmosferycznych i temperatury oceanu sprawiał, że w innych miejscach granica pokrywy lodowej cofała się na północ. To kolejna odsłona problemów z zamarzaniem arktycznych wód. 28 października, według danych JAXA, zasięg lodu ponownie znalazł się wśród dziesięciu najmniejszych odnotowanych dla tej daty, zajmując siódme miejsce od końca.

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 w atlantyckiej części Oceanu Arktycznego 25 października 2026 roku. Copernicus Marine MyOcean

 Co dokładnie spowodowało spowolnienie zamarzania? Znaczenie miały silne wiatry i niże baryczne, które sprowadzały daleko na północ ciepłe, wilgotne powietrze znad północnego Atlantyku. Odchylenia temperatury powietrza od średniej z lat 1991–2020 przekraczały ostatnio kilka stopni, miejscami sięgając 7–10°C.

Silny wiatr oddziaływał na lód również mechanicznie: przesuwał go, rozsuwał kry i otwierał szczeliny w pokrywie. Jednocześnie mieszał górne warstwy oceanu, pomagając przenosić cieplejszą wodę ku powierzchni. To ważne, ponieważ samo wychłodzenie powietrza nie wystarczy do szybkiego utworzenia lodu, jeśli ocean nadal oddaje ciepło. Woda musi najpierw osiągnąć temperaturę zamarzania, a później odprowadzać kolejne porcje energii, aby pokrywa mogła narastać.

 Mapa obok pokazuje sytuację pogodową z 24 października. Rozległe niże i silne wiatry sprzyjały napływowi cieplejszych mas powietrza do Arktyki. W takich warunkach, zwłaszcza nad obszarami pozbawionymi lodu, wymiana ciepła między oceanem a atmosferą nabiera szczególnego znaczenia. To właśnie połączenie cyrkulacji atmosferycznej, ciepłej wody i przemieszczania się lodu przyczyniło się do wyhamowania zamarzania.
 
 Zaznaczony na mapie obszar o powierzchni ponad 0,5 mln km² na północy Morza Barentsa i Karskiego wyróżnia się temperaturą wody około 1,8°C wyższą od średniej. Według odczytu temperatury powierzchniowej wody wynosi tam około +0,72°C. Dla porównania, typowa słona woda morska zamarza w temperaturze około −1,8°C. Oznacza to, że ocean musi oddać jeszcze dużo ciepła, zanim rozpocznie się intensywne tworzenie lodu. W takich warunkach zamarzanie będzie przebiegało wolniej, a granica pokrywy lodowej może pozostawać przesunięta na północ.

 Ciepłe masy powietrza znad Atlantyku, sprowadzane przez niże, będą ograniczały tempo wychładzania wód. Wiatr może równocześnie mieszać warstwy oceanu, przenosząc ciepło z głębszych poziomów ku powierzchni. Na tle globalnego ocieplenia sytuacja jest szczególnie niekorzystna: ocean rozpoczyna jesień z dużym zasobem energii, a więc potrzebuje więcej czasu, by osiągnąć temperaturę zamarzania. Jeśli prognozowany układ pogodowy się utrzyma, granica lodu może pozostać przesunięta na północ przez kolejne tygodnie. 
 
Prognozowane na 29-31 października praz 1-3 listopada 2026 roku odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 w Arktyce i obszarach leżących wokół niej. Climate Reanalyzer

 Prognozy wskazują, że warunki atmosferyczne nie będą sprzyjały zamarzaniu atlantyckiej części Oceanu Arktycznego. Niże baryczne będą sprowadzały ciepłe, atlantyckie powietrze na północ. To wpisuje się w proces atlantyfikacji Arktyki, czyli coraz silniejszego oddziaływania północnego Atlantyku na jej środowisko. Zmiany dotyczą nie tylko napływu ciepłych mas powietrza, ale również transportu ciepłej wody oceanicznej, która dostarcza energię do obszarów tradycyjnie pokrywających się lodem.

 Brak lodu zmienia także relacje między oceanem a atmosferą. Jasna powierzchnia lodu odbija znaczną część promieniowania słonecznego, podczas gdy ciemna, otwarta woda pochłania znacznie więcej energii. Latem ocean gromadzi więc dodatkowe ciepło, które jesienią i zimą oddaje do atmosfery. Ogrzewa w ten sposób powietrze przy powierzchni i opóźnia ponowne zamarzanie. Powstaje dodatnie sprzężenie zwrotne: im mniej lodu pozostaje po lecie, tym więcej energii może zgromadzić woda, a im cieplejszy ocean, tym trudniej odbudować pokrywę lodową.

 Dodatkowym problemem są silne wiatry i sztormy. Na otwartej wodzie mogą wzburzać ocean, rozbijać cienki, nowo powstały lód i przemieszczać kry. Nawet jeśli temperatura powietrza spada, takie warunki utrudniają szybkie utworzenie zwartej, stabilnej pokrywy. Dopiero gdy ocean odda odpowiednią ilość ciepła, a warunki atmosferyczne staną się bardziej sprzyjające, zamarzanie może wyraźnie przyspieszyć.

 Zmiany zachodzące w Arktyce nie kończą się na Dalekiej Północy. Zmieniająca się wymiana ciepła i wilgoci między oceanem a atmosferą wpływa na lokalne warunki pogodowe i może oddziaływać również na cyrkulację atmosferyczną w szerszej skali, w tym nad Europą. Postępująca transformacja Arktyki to zatem nie tylko problem coraz mniejszej i cieńszej pokrywy lodowej, ale również zmiana jednego z ważnych elementów globalnego systemu klimatycznego.

 Wiele wskazuje na to, że rozpoczynający się sezon zamarzania przyniesie kolejne tygodnie z rozległymi obszarami wód wolnych od lodu w atlantyckim sektorze Arktyki. To poważny sygnał, ponieważ nawet po zakończeniu sezonu topnienia odbudowa pokrywy lodowej nie przebiega automatycznie. O jej tempie decydują zarówno warunki pogodowe, jak i ilość ciepła zgromadzonego w oceanie, a globalne ocieplenie dodatkowo wzmacnia ten problem.


piątek, 23 października 2026

Ocean Arktyczny pokrywa się cienką warstwą lodu

 W drugiej połowie października tempo zamarzania Oceanu Arktycznego wyraźnie osłabło. Mimo to zasięg lodu morskiego pozostaje stosunkowo duży na tle wielu ostatnich lat. Nie oznacza to jednak, że arktyczna pokrywa lodowa jest w dobrej kondycji. Sam zasięg nie pokazuje bowiem, jak gruby jest lód, jaką ma objętość ani jak bardzo jest podatny na działanie wiatru i ciepła oceanicznego.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. JAXA

 Zasięg lodu 22 października wynosił 6,88 mln km². Według zestawienia dla tego dnia była to 10. najmniejsza wartość w historii pomiarów, a jeszcze w połowie miesiąca zasięg zajmował 14. miejsce wśród najniższych wyników. Od 1 do 22 października zasięg lodu zwiększył się o 1,43 mln km². Oznacza to, że tempo jego przyrostu było o około 30 proc. wolniejsze niż średnio w latach 2011–2020. W analogicznym okresie tych lat zasięg zwiększał się średnio o 2,04 mln km².

 Skoro październikowy przyrost nie był szczególnie szybki, to skąd stosunkowo duży zasięg lodu? Kluczowe znaczenie miała sytuacja wyjściowa, czyli stan pokrywy lodowej pod koniec lata. We wrześniu nie doszło do tak dużego cofnięcia się lodu, jak w latach z rekordowo niskimi wartościami. Minimum zasięgu w połowie września wyniosło 4,56 mln km² i było 14. najmniejszym w historii pomiarów. Krzywa na wykresie nie wypłaszczyła się jednak tak wyraźnie, jak zdarzało się to w niektórych poprzednich latach. W wielu częściach regionu warunki sprzyjały zamarzaniu, dzięki czemu przyrost zasięgu rozpoczął się szybko już we wrześniu, a w drugiej dekadzie października ponownie nabrał tempa.

Mozaika zdjęć radarowych Oceanu Arktycznego z 20–22 października 2026 r. wykonanych przez satelitę Sentinel-1. Sentinel 1/Sea Ice Denmark

 Duży zasięg lodu pod koniec lata, a następnie przyspieszenie zamarzania w październiku sprawiły, że jego granica stosunkowo szybko, jak na ostatnie lata, dotarła do wybrzeży kontynentów. Na mozaice zdjęć satelitarnych widać, że lód sięga już wybrzeży wschodniej Syberii. W środkowej części obrazu znajduje się Wyspa Wrangla, której okolice w niektórych ostatnich latach pozostawały wolne od lodu nawet na przełomie października i listopada. Szczególnie dobrze widać to na przykładzie 2020 r., kiedy lód dotarł w pobliże wyspy dopiero około 10 listopada.

 Nie należy jednak wyciągać zbyt daleko idących wniosków na podstawie samego jesiennego zamarzania. Wystarczy spojrzeć na 2012 r. Po rekordowo niskim minimum zasięg lodu zaczął wówczas szybko rosnąć, ponieważ rozległe obszary oceanu, odsłonięte po letnim topnieniu, mogły intensywnie oddawać ciepło do coraz chłodniejszej atmosfery. Jednocześnie postępująca noc polarna ograniczała dopływ energii słonecznej. Woda zaczęła zamarzać, ale szybki wzrost powierzchni pokrytej lodem nie oznaczał natychmiastowej odbudowy jego grubości. Podobny mechanizm może występować również w innych latach: zasięg szybko się zwiększa, podczas gdy grubość pokrywy odbudowuje się znacznie wolniej.

Grubość lodu morskiego w roku 2013, 2020 i 2026 dla 2020 października. Polar Portal/HYCOM  

 Kluczowa jest właśnie grubość lodu. Niskie temperatury powietrza powinny sprzyjać nie tylko zamarzaniu powierzchni oceanu, lecz także zwiększaniu grubości już istniejącej pokrywy. Problem polega jednak na tym, że lód traci ciepło do atmosfery również od spodu, a tempo tego procesu zależy od temperatury i ruchu wody pod nim. Ciepłe masy wody napływające z Atlantyku przemieszczają się pod chłodniejszą warstwą powierzchniową. Gdy dochodzi do mieszania w oceanie, część zgromadzonego w głębszych warstwach ciepła może docierać w pobliże lodu, spowalniając zamarzanie lub osłabiając pokrywę od spodu. Wpływ ten może być odczuwalny daleko od obszarów, przez które wody atlantyckie napływają do Arktyki.

 Znaczenie ma także wieloletni wzrost ilości ciepła zgromadzonego w oceanach. Podczas lata obszary pozbawione lodu pochłaniają więcej promieniowania słonecznego niż jasna powierzchnia pokrywy lodowej. Jesienią część zgromadzonej energii wraca do atmosfery, opóźniając zamarzanie. W efekcie nawet gdy temperatury powietrza spadają, ocean może nadal dostarczać ciepło utrudniające szybki przyrost grubości lodu. Zmiany klimatu wpływają więc nie tylko na to, jak daleko cofa się granica lodu latem, ale również na to, w jakim stanie pokrywa rozpoczyna kolejny sezon zamarzania.

 Jeszcze w 2013 r., kiedy globalny klimat był chłodniejszy niż dziś, a arktyczna pokrywa lodowa miała większy udział grubego lodu wieloletniego, sytuacja wyglądała inaczej niż obecnie. Na mapach z 20 października widać, jak zmienił się rozkład grubości lodu. W 2026 r. znaczne obszary zajmuje cienka pokrywa, która nie zapewnia takiej odporności na letnie topnienie jak gruby lód wieloletni. To jeden z przejawów długofalowego osłabiania arktycznej czapy polarnej w ocieplającym się klimacie. Coraz większy udział młodego, cienkiego lodu oznacza, że pokrywa jest bardziej podatna na działanie wiatru, ciepła oceanicznego i intensywnego promieniowania słonecznego.

 Nie oznacza to, że cienki lód nie może przetrwać kolejnej zimy. Przy sprzyjających warunkach atmosferycznych zasięg może szybko rosnąć, ale odbudowa grubości i objętości trwa znacznie dłużej. Jeśli jednak latem pojawią się niekorzystne układy baryczne, takie jak silny wyż nad Morzem Beauforta połączony z dodatnim dipolem arktycznym, skutki mogą być katastrofalne dla pokrywy lodowej. Rok 2007 pokazał, jak taki układ może napędzać transport lodu, zwiększać napływ ciepła i przyspieszać topnienie. Z kolei rok 2012 udowodnił, że również inne konfiguracje pogodowe, oddziałujące na osłabiony lód, mogą doprowadzić do kolejnego rekordowego minimum. Wraz z dalszym wzrostem temperatury i postępującym zanikiem grubego lodu wieloletniego Arktyka pozostaje szczególnie podatna na takie epizody.
 

piątek, 16 października 2026

Raport za I połowę października 2026 - błyskawiczne zamarzanie Oceanu Arktycznego

 Ocean Arktyczny szybko zwiększył zasięg lodu morskiego po wrześniowym minimum, choć w pierwszej połowie października tempo zamarzania było niższe od średniej z ostatniej dekady. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać sprzeczne z postępującym ociepleniem klimatu. Tegoroczny przebieg zamarzania jest jednak związany przede wszystkim z warunkami atmosferycznymi. Aktywne układy niskiego ciśnienia i cyrkulacja w troposferze sprzyjały utrzymywaniu się chłodnego powietrza nad znaczną częścią Arktyki.

 Powyższa animacja pokazuje zmiany kształtu troposferycznego wiru polarnego i związane z nimi meandrowanie przepływu powietrza, w tym fale Rossby’ego. W dniach 9–14 października nie widać rozległych, długotrwałych napływów ciepłego powietrza nad biegun północny ani silnych spływów zimnego powietrza daleko na południe. Taki układ może się jednak zmienić w kolejnych dniach, a wraz z nim warunki sprzyjające zamarzaniu.

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.      

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. Uniwersytet w Bremie

 Spadek temperatur i wiatry związane z układami niskiego ciśnienia sprawiły, że do połowy października granica lodu morskiego dotarła już w okolice Wyspy Wrangla, a także ujścia rzeki Mackenzie w Kanadzie. Z drugiej strony rozległe obszary sektora atlantyckiego wciąż pozostają wolne od lodu, a postępy w zamarzaniu są tam niewielkie. Jedną z przyczyn jest tzw. atlantyfikacja Oceanu Arktycznego, czyli coraz większy wpływ stosunkowo ciepłych i słonych wód atlantyckich na wody arktyczne.

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwszej połowie października 2026 roku.

 Atlantycki sektor Arktyki ma poważne problemy z odbudową pokrywy lodowej. Nie można wykluczyć, że w najbliższych tygodniach lód nie dotrze do większości wybrzeży Svalbardu i Ziemi Franciszka Józefa albo pojawi się tam jedynie w ograniczonym zakresie. Odmiennie wygląda sytuacja w rejonie Morza Grenlandzkiego. Istotną rolę odgrywa tam zimny Prąd Wschodniogrenlandzki, który transportuje arktyczny lód na południe. Na lokalne warunki wpływają również temperatura wody, cyrkulacja oceaniczna i układy atmosferyczne.

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.
  
 Czy jednak w pierwszej połowie października wody Oceanu Arktycznego rzeczywiście szybko zamarzały? Nie do końca. W tym okresie zasięg lodu zwiększył się o 0,96 mln km², podczas gdy średnia z poprzedniej dekady wynosiła 1,16 mln km². Oznacza to, że przyrost był o około 17 proc. mniejszy od średniej. Jak pokazuje wykres, zdarzały się krótkie okresy bardzo szybkiego wzrostu, ale przeplatały się z dniami, w których zamarzanie wyraźnie zwalniało. Początek sezonu był więc obiecujący, jednak jego przebieg w pierwszej połowie października nie wskazuje na wyjątkowo szybkie tempo przyrostu lodu.  

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z początku tego wieku. JAXA

 Zasięg arktycznego lodu morskiego 15 października wyniósł 6,41 mln km², co plasowało go na 14. miejscu od końca w historii pomiarów przedstawionych na wykresie. Pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego pozostaje więc mniejsza niż wartości charakterystyczne dla początku tego wieku. Na pierwszy rzut oka postępy zamarzania w sektorze pacyficznym mogą robić wrażenie. W sektorze atlantyckim sytuacja jest jednak zupełnie inna, a przyrost lodu pozostaje tam ograniczony.

 Co istotne, problemy z pokrywą lodową były widoczne także zimą. Według japońskiego Arctic and Antarctic Sea Ice Information Center maksymalny zasięg lodu w marcu 2026 roku wyniósł 13,76 mln km² i był najniższy w satelitarnej serii pomiarowej. Szybkie jesienne zamarzanie nie oznacza zatem, że Arktyka rozpoczęła sezon z normalną, dobrze odbudowaną pokrywą lodową.

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Powierzchnia lodu morskiego (area) również rosła. Wskaźnik ten różni się od zasięgu (extent), ponieważ uwzględnia faktycznie pokrytą lodem powierzchnię, a nie cały obszar oceanu, na którym występuje lód. Do wzrostu powierzchni przyczyniały się niskie temperatury i ograniczony dopływ ciepła z niższych szerokości geograficznych. Brak promieniowania słonecznego jesienią dodatkowo sprzyjał wychładzaniu powierzchni oceanu.  

 Do tego dochodzi wiatr. Choć jego est bardziej złożony: w zależności od kierunku i siły, wiatr sprzyja zamarzaniu. Jeśli powietrze jest chłodniejsze od wody, wiatr nasila turbulencje i wymianę ciepła między oceanem a atmosferą. Może też zwiększać parowanie, które pochłania energię z powierzchni wody. W efekcie otwarta woda szybciej traci ciepło, a jej zamarzanie może się rozpocząć wcześniej.

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 221-2025 dla października. NASA/GISS
Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2026 roku względem średniej z lat 1958-2002. DMI

 Ograniczony napływ ciepłego powietrza z południa sprawił, że nie wystąpiły tak silne skoki temperatur, jakie obserwowano w poprzednich latach. Nie oznacza to jednak, że temperatury były niskie w porównaniu z historyczną średnią. Jak pokazuje wykres Duńskiego Instytutu Meteorologicznego (DMI), średnia temperatura w rejonie 80–90°N w pierwszej połowie października oscylowała wokół −12°C, pozostając powyżej średniej z lat 1958–2002.
 
 W ostatnich latach jesienne ochładzanie Arktyki bywało przerywane przez napływy ciepłego powietrza z niższych szerokości geograficznych. Wiąże się to między innymi ze zmianami układów barycznych, meandrowaniem prądu strumieniowego i falami Rossby’ego. W analizowanym okresie nie wystąpiły szczególnie silne epizody napływu ciepła nad biegun północny, ale sytuacja w kolejnych dniach może się zmienić. 
 
Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla września w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 14 października 2026. Climate Reanalyzer
 
 Wierzchnia warstwa wody morskiej szybko się wychłodziła. Nie oznacza to jednak, że równie szybko ochłodziły się głębsze warstwy oceanu. Pod powierzchnią wciąż może znajdować się cieplejsza woda, która w określonych warunkach spowalnia wzrost grubości lodu. Gdy powierzchnia oceanu zamarza, powstająca pokrywa ogranicza bezpośrednią wymianę ciepła między wodą a atmosferą.

 W tym kontekście dobry początek sezonu zamarzania może być tylko pozorną poprawą sytuacji. Ciepłe wody atlantyckie nadal oddziałują na Arktykę, zwłaszcza w jej sektorze atlantyckim. Jeśli ciepło z głębszych warstw będzie transportowane bliżej powierzchni, może ograniczać przyrost lodu. Znaczenie będą miały również przyszłe warunki atmosferyczne i ewentualne napływy ciepłego powietrza.

 
Grubość lodu morskiego w latach 2013-2026 dla 15 października. Polar Portal/HYCOM 
 
 Samo szybkie zwiększanie się zasięgu lodu nie oznacza, że jego pokrywa odzyskuje dawną grubość i odporność. Porównanie map z lat 2013–2026 wskazuje na duże zmiany w strukturze lodu, a na mapie z 2026 roku w wielu częściach basenu arktycznego widoczny jest większy udział cieńszej pokrywy niż w 2013 roku. Od 2012 roku nie miało miejsce rekordowe letnie topnienie lodu, ale nie oznacza to odwrócenia długoterminowego trendu. W 2020 roku odnotowano jeden z najniższych minimów w historii pomiarów satelitarnych.

 Stan lodu zależy bowiem nie tylko od tego, jak intensywnie topnieje on latem, lecz także od warunków panujących jesienią i zimą. Znaczenie mają napływy ciepła z południa, wymiana energii między oceanem a atmosferą, prądy morskie oraz przemieszczanie się i ściskanie kry. Szybkie zamarzanie może prowadzić do powstania rozległej, ale początkowo cienkiej warstwy młodego lodu. Nie jest to równoznaczne z odbudową grubej, wieloletniej pokrywy, która jest bardziej odporna na letnie topnienie.

Lód morski docierający do Wyspy Wrangla 15 października 2026 roku. NASA Worldview
 
 Zamarzanie może więc wyglądać obiecująco, a widok lodu docierającego już do Wyspy Wrangla robić wrażenie. Nie należy jednak mylić zwiększającego się zasięgu z odbudową całej pokrywy lodowej. Jeśli po zimie w Arktyce pozostanie dużo cienkiego, jednorocznego lodu, będzie on bardziej podatny na topnienie w kolejnym sezonie. Nie można na tej podstawie przesądzić, że następne lato przyniesie rekordowe roztopy. Ryzyko gwałtownego spadku zasięgu będzie jednak większe, jeśli pokrywa nie zdoła odpowiednio zwiększyć swojej grubości.

 W dłuższej perspektywie możliwy jest scenariusz, w którym wiosenny zasięg lodu będzie wyglądał stosunkowo zwyczajnie, ale latem pokrywa zacznie zanikać znacznie szybciej, niż można by oczekiwać. Nie należy wykluczyć scenariusza, że pokrywa lodowa dosłownie rozpuści się w oczach - zupełnie tak, jak na jeziorze. 
 
 
Zobacz także:

 

piątek, 9 października 2026

Dobry początek sezonu zamarzania dobiega końca

 Wrześniowe temperatury w Arktyce były bliższe średniej z lat 1958–2002 niż wartościom typowym dla ostatnich kilkunastu lat. Na początku sezonu zamarzania tempo przyrostu lodu morskiego było więc wysokie. Teraz sytuacja zaczyna się jednak zmieniać ze względu na zmiany w cyrkulacji atmosferycznej. Ponownie wraca, jakby nie patrzeć, tradycyjny problem: wysokie dodatnie anomalie temperatury i spowalniające zamarzanie.

Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2026 roku względem średniej z lat 1958-2002. DMI

 Jak pokazuje powyższy wykres, po okresie około półrocza, w którym temperatury były bliższe średniej lub miejscami od niej niższe, odchylenia w rejonie bieguna północnego ponownie stały się wyraźnie dodatnie. Obecnie temperatura jest o ponad 2°C wyższa od średniej. Można więc powiedzieć, że wraca obraz coraz częściej obserwowany w ostatnich latach. W ciągu ostatnich 10–12 lat dodatnie anomalie temperatury stały się charakterystycznym elementem arktycznej jesieni.

 Wysokie temperatury są związane zarówno z globalnym ociepleniem, jak i z bieżącymi warunkami atmosferycznymi. Po letnim topnieniu lodu rozległe obszary otwartej wody oddają do atmosfery ciepło zgromadzone w oceanie. Dodatkowo napływ cieplejszych mas powietrza może podnosić temperaturę, utrudniając szybkie wychładzanie powierzchni i zamarzanie wody. Znaczenie mają również zachmurzenie, wiatr oraz rozmieszczenie układów wysokiego i niskiego ciśnienia.

 Choć miejscami temperatura nadal utrzymuje się na poziomie około −20°C, w wielu obszarach jest bliższa −15°C lub jeszcze wyższa. To istotne, ponieważ jesienią tempo wychładzania oceanu i odbudowy pokrywy lodowej w dużej mierze zależy od tego, ile ciepła pozostaje w wodzie oraz ile energii jest oddawane do atmosfery.

Warunki atmosferycznej w Arktyce i wokół niej 9 października 2026 roku. Tropical Tidbits

 Szczególnie warto zwrócić uwagę na potężny Niż Aleucki nad północnym Pacyfikiem. Rozwijające się El Niño może wpływać na cyrkulację atmosferyczną nad tym akwenem. Badania wskazują na związek między tym zjawiskiem a pogłębianiem się Niżu Aleuckiego, choć nie oznacza to, że można przypisać El Niño wyłączną odpowiedzialność za konkretny układ baryczny widoczny na mapie. El Niño nadal się umacnia, a według prognozy amerykańskiego Climate Prediction Center silne lub bardzo silne warunki mogą utrzymywać się do początku 2027 roku.

 O sytuacji w Arktyce dużo mówi także mapa anomalii temperatury. Nad dużą częścią Oceanu Arktycznego dominują obecnie dodatnie odchylenia, a na znacznych obszarach sięgają one 4–5°C. Oznacza to, że temperatury są tam wyraźnie wyższe od wartości przyjętych za normę. Taki układ może ograniczać tempo zamarzania, szczególnie jeśli utrzyma się przez kolejne dni. Jednocześnie trzeba pamiętać, że wpływ cyrkulacji atmosferycznej nie jest równomierny: niektóre regiony mogą doświadczać znacznie większych anomalii niż inne.
 
Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.
 
 Efekty tych zmian widać na powyższym wykresie. Na przełomie września i października tempo przyrostu zasięgu lodu morskiego było bardzo wysokie, okresami wyraźnie przewyższając średnią z ostatnich 10 lat. Ostatnie dni przyniosły jednak gwałtowne osłabienie tego tempa. Wartości zbliżyły się do poziomu średniego dla lat 2015–2024.

 Jeżeli dodatnie anomalie temperatury utrzymają się, a obecny układ cyrkulacji nie ulegnie istotnej zmianie, zamarzanie może jeszcze bardziej zwolnić, a jego tempo może nawet spaść poniżej średniej. Należy pamiętać, że dzienne zmiany zasięgu lodu cechują się dużą zmiennością. Dlatego ważniejsze od pojedynczego odczytu jest to, czy spowolnienie utrzyma się przez kolejne dni i tygodnie.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. JAXA
 
 Tempo zamarzania słabnie, dlatego nie można wykluczyć, że w kolejnych tygodniach obecna przewaga nad niektórymi z ostatnich sezonów zacznie się zmniejszać. Warto przy tym pamiętać, że sam zasięg nie mówi wszystkiego o kondycji pokrywy lodowej. Większa powierzchnia lodu nie musi oznaczać, że jest on gruby i odporny na letnie topnienie. Problem stosunkowo cienkiej pokrywy utrzymuje się od wielu lat. 

 Wiele wskazuje na to, że krótkotrwała dobra passa w Arktyce może stopniowo dobiegać końca. Jeżeli kolejne tygodnie będą ciepłe, przyrost lodu może zostać ograniczony, a pokrywa będzie miała mniej czasu na zwiększenie grubości przed nadejściem wiosny. To z kolei może zwiększyć jej podatność na topnienie w przyszłym roku.

 Globalne ocieplenie sprawia, że Arktyka pozostaje szczególnie narażona na kolejne sezony z niewielkim zasięgiem lodu. Świat jest obecnie cieplejszy niż w 2013 roku, ale ostateczny przebieg zamarzania i przyszłorocznego topnienia będzie zależeć zarówno od długoterminowego trendu ocieplenia, jak i od zmiennych warunków pogodowych.