piątek, 1 maja 2026

Raport za II połowę kwietnia 2026 - ten rok w Arktyce może być przełomowy

 Z roku na rok, w miarę jak klimat staje się coraz cieplejszy, ryzyko ogromnych roztopów na biegunie północnym staje się coraz bardziej realne. Tym bardziej że od ostatniego ekstremalnego topnienia lodu w Arktyce minęło już 6 lat, nie wspominając o rekordowym roku 2012 (14 lat temu). Atmosferyczne czynniki hamujące letnie topnienie wciąż mogą działać. Obecnie w Arktyce przeważają obszary wysokiego ciśnienia, a co za tym idzie – małe zachmurzenie lub jego brak. Jednak za kilka tygodni pogoda w Arktyce powinna stać się pochmurna. Tak było w ostatnich 10 latach.

 Kwietniowe warunki dla topnienia lodu były umiarkowane. W drugiej połowie miesiąca nie było zbyt wysokich temperatur, poza niektórymi obszarami, które nie mają istotnego znaczenia dla tego procesu. Nie ma więc przesłanek wskazujących, by w tym roku topnienie lodu miało być silne, ale nigdy nie mów nigdy, gdyż pogoda może się zmienić.

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.      

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2

 Wyże baryczne były w kwietniu dość częste, jednak wysokie ciśnienie warunkujące małe zachmurzenie w tym miesiącu nie jest w stanie spowodować topnienia lodu powyżej 70°N. Słońce świeci jeszcze zbyt nisko. Koniec kwietnia to odpowiednik 11–13 sierpnia – poza maksimum nasłonecznienia obszaru wokół bieguna północnego. Wartością graniczną jest 20 MJ/m2, która dla 70°N przypada na 4–5 maja. Wtedy promienie słoneczne zaczynają odpowiednio mocno operować. Dla 80–90°N jest to 13–15 maja. To odpowiednik końca lipca. I ten właśnie okres, od 5 maja do 6 sierpnia, to czas, kiedy ilość energii dopływającej do powierzchni Oceanu Arktycznego jest wystarczająca.
 
Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwszej połowie lutego 2026 roku.   

 Nawet w obecnym świecie topnienie lodu pod koniec kwietnia ma miejsce na południe od 70°N – na morzach Beringa, Ochockim czy Baffina. Tam słońce już na początku lub w połowie kwietnia (w zależności od szerokości geograficznej) świeci dość mocno. Skąd więc szczeliny na Morzu Łaptiewów? Powstają one na skutek wiatru, a jako że mróz jest już lekki i promienie słoneczne koniec końców padają na powierzchnię Ziemi w Arktyce przez 24 lub prawie 24 godziny na dobę, szczeliny te, mając niskie albedo, zaczynają się nagrzewać. Oczywiście spływ zimna w połączeniu ze wzrostem zachmurzenia powoduje zamarznięcie szczeliny.
 
Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Data powstania szczelin zależy od temperatur. Z powodu globalnego ocieplenia szczeliny powstają wcześniej niż kiedyś – sprzyja im przy tym niewielka grubość lodu. Szczeliny i połynie wiatrowe w lodzie stają się zaczątkiem topnienia. Wykres pokazuje, że zasięg lodu spadał w kwietniu dość szybko, ale nie za sprawą szczelin, lecz przez topnienie na morzach Ochockim, Beringa i Baffina – akwenach niemających wpływu na ogólne topnienie lodu. W 2012 roku na Morzu Beringa lód zniknął dopiero na początku czerwca. Dużo ważniejsze roztopy rozpoczynały się pod koniec kwietnia – powstała wtedy potężna szczelina na Morzu Beauforta. 10 maja była ona już ogromna; stanowiła wielką wyrwę w lodzie. W tym czasie podobne szczeliny formowały się w sektorze euroazjatyckim. W kolejnych dniach szczelina na Morzu Beauforta przybrała postać litery „L” – to efekt działania wiatru i napływu ciepła znad Kanady.
 
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 A jak jest w tym roku? 30 kwietnia 2026 roku szczelina na Morzu Beauforta jest kilka razy mniejsza niż w 2012 roku – ma około 500 km długości, podczas gdy w 2012 roku miała około 1 300 km. Szerokość w tym roku to około 20 km, a w 2012 wynosiła 60 km. Wniosek? W tym roku nie będzie rekordowego topnienia. Morze Beauforta jest kluczowe, jak zostało to opisane w niedawnym poście. Sektor rosyjski – Wschodni Syberyjski Szelf Kontynentalny – też ma znaczenie. Tu dobrym przykładem jest rok 2020, kiedy zmiany były ogromne. Jak jest obecnie? Jest mniej więcej podobnie, z tą różnicą, że większe zmiany zachodzą na Morzu Łaptiewów (wtedy większe były na Wschodniosyberyjskim).

 Tak więc w tej chwili bardzo niski zasięg lodu nie ma jeszcze kluczowego znaczenia. 30 kwietnia lód morski liczył 12,35 mln 
km2, co jest trzecią najmniejszą wartością w historii pomiarów. Oczywiście z punktu widzenia globalnego ocieplenia daje to do myślenia, ale Morza Baffina czy Beringa nie wpłyną na rekordowe topnienie, bo akweny te znajdują się poza Oceanem Arktycznym.
 
Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Powierzchnia lodu (area), jak widać, idzie śladem zasięgu (extent), co świadczy o wpływie temperatur, a nie tylko wiatru. Jednak i ta sprawa tyczy się głównie zewnętrznych akwenów. Owszem, jeśli – mówiąc kolokwialnie – pogoda „wścieknie się” za kilka dni i dojdzie do presji ze strony określonych układów ciśnienia, wiatrów i mas powietrza, to topnienie przyspieszy. Nawet kilka dni może mocno popchnąć zmiany i doprowadzić w znacznie szybszym czasie niż w 2012 roku do powstania rozległej szczeliny, a potem wyrwy w lodzie Morza Beauforta. Temperatury są wyższe, lód cieńszy, więc nie potrzeba już dwóch tygodni do powstania wyrwy szerokiej na 200 km i długiej na 1 500 km. To może zająć nawet 7 dni.
 

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 2021-2025 dla kwietnia. NASA/GISS 

Animacja pokazująca zmiany anomalii temperaturowych w Arktyce w dniach 14 - 28 kwietnia 2026 roku. Copernicus Climate Change Service/ERA5

 Arktyka ociepla się ponad dwa razy szybciej niż reszta świata, ale nie każdy miesiąc jest tam rekordowo ciepły. W kwietniu układy baryczne i masy powietrza ułożyły się tak, że było tam chłodno. Cały sektor pacyficzny Oceanu Arktycznego, z wyjątkiem Morza Beringa, był o kilka stopni chłodniejszy niż zwykle. To oznacza przedłużony przyrost lodu lub wolniejsze jego topnienie, w zależności od miejsca. Wyraźnie świadczy to o tym, że na razie nie ma oznak wskazujących na szybkie roztopy latem. Wokół bieguna północnego temperatury były wyższe od średniej, ale to zasługa napływu ciepła znad Oceanu Atlantyckiego. Między Svalbardem a biegunem północnym często odnotowywano jedynie kilka stopni poniżej zera. W kwietniu na biegunie wciąż jest bardzo zimno, mimo iż temperatura z reguły szybko tam rośnie.
 
Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla kwietnia w latach 1940-2025 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 29 kwietnia 2026. Climate Reanalyzer 

 Czynnikiem napędzającym topnienie lodu w kwietniu nie są same temperatury powietrza, bo te wciąż pozostają niskie. Duży wpływ ma woda dopływająca z niższych szerokości geograficznych, która powoli topi lód od spodu. Mimo iż mróz słabnie, a słońce świeci coraz wyżej, wzdłuż pokrywy lodowej utrzymują się ujemne anomalie. To efekt szybkiego topnienia lodu z wcześniejszych dni. Proces topnienia pochłania ogromne ilości energii (ciepło utajone topnienia). Energia słoneczna, zamiast ogrzewać wodę, zostaje „zużyta” na zmianę stanu skupienia lodu w wodę. W efekcie woda bezpośrednio stykająca się z lodem pozostaje w temperaturze bliskiej 0°C lub nawet lekko ujemnej (w przypadku wody słonej), co w zestawieniu z historyczną średnią może dawać ujemną anomalię.

 Warte uwagi jest też Morze Beringa. To bardzo płytki szelf. Zimne prądy spływające z Arktyki oraz resztki lodu spychane przez wiatr na południe mogą zdominować ten obszar. Dodatkowo, jeśli w danym roku cyrkulacja atmosferyczna (np. układ wyżów) sprzyjała napływowi mas powietrza prosto z bieguna, woda nie miała jeszcze szansy się ogrzać, mimo że setki kilometrów dalej na południe ocean „płonie” na czerwono.
 
Grubość lodu morskiego w latach 2012-2026 dla 30 kwietnia. Polar Portal/HYCOM

  Z powodu globalnego ocieplenia woda powoli podgryza czapę polarną Oceanu Arktycznego. Powyższe zestawienie pokazuje zmiany z lat 2012–2026. To tylko 12 lat! Jeszcze kilka lat temu na północ od Kanady i Grenlandii znajdował się wieloletni lód o grubości 4–5 metrów. To był bastion chroniący całą pokrywę lodową przed całkowitym stopieniem. W roku 2026 ten bastion niemal przestał istnieć. Czerwień ustąpiła miejsca zieleni i żółci, co oznacza, że lód, który kiedyś miał 5 metrów, dziś ma ledwie 2–2,5 metra.

 Teraz dominuje kolor błękitny i turkusowy (zakres 1,0–1,5 m). To wskazuje na transformację Arktyki w system sezonowy, balansujący na granicy całkowitego upadku. Choć na powierzchni nie widać jeszcze tak gwałtownych zmian jak wielka szczelina na Morzu Beauforta, ten rok jest momentem, w którym sytuacja staje się naprawdę groźna. Gruby lód działa jak lustro, odbijając promienie słoneczne. Cienki lód łatwo pęka. Przy odpowiedniej pogodzie niepozorna szczelina może szybko „wyprzedzić” kalendarz z 2012 roku.
 
Szczelina lodowa na Morzu Beauforta 30 kwietnia 2026 roku. NASA Worldview

Szczeliny i kruszący się lód na Morzu Łaptiewów 30 kwietnia 2026 roku. NASA Worldview

 Górne zdjęcie pokazuje ową szczelinę. Czy biorąc pod uwagę obecny stan lodu – nie tylko to, co widać z góry – czeka nas rekordowe topnienie? To zależy od pogody. A warunki pogodowe w Arktyce będą sprzyjały powstawaniu wielkiej szczeliny na Morzu Beauforta. Ma wiać wiatr ze wschodu i południowego wschodu, napędzany przez rozległy wyż baryczny. Będzie przy tym rosnąć temperatura: z obecnego zakresu od -12 do -8°C do poziomu od -9 do -3°C za tydzień. Cały lód w sektorze pacyficznym za kilka dni zacznie pękać i się kruszyć. Co się stanie później – zobaczymy.

 Podsumowując: z uwagi na to, co działo się w drugiej połowie kwietnia, nie ma obecnie perspektywy na rekordowe topnienie. Biorąc jednak pod uwagę prognozy pogody na pierwszą dekadę maja i małą grubość lodu – takie perspektywy jak najbardziej istnieją.
 
 Zobacz także:

wtorek, 28 kwietnia 2026

Na razie nie widać oznak wskazujących na rekordowe topnienie lodu

 Choć zasięg lodu morskiego według danych JAXA jest aktualnie rekordowo niski, to nie ma oznak wskazujących, by w tym roku miało mieć miejsce rekordowe topnienie. Jedyną przesłanką są: grubość lodu oraz temperatury na Ziemi. Jednak te zmienne muszą ze sobą współdziałać. Jeśli lato w Arktyce będzie pochmurne, będzie więc relatywnie chłodne. W takiej sytuacji oznacza to słaby sezon topnienia. 

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Powierzchnia lodu (z ang. area) ostatnio odnotowała rekordowe wartości, podobnie jak zasięg. To świadczy o działaniu temperatur. To przesłanka wskazująca, że może teoretycznie mieć miejsce rekordowe topnienie i rekordowe wrześniowe minimum. Jest jednak ważne „ale”. Gdzie lód się topi?

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego na morzach: Beauforta, Wschodniosyberyjskim, Barentsa i Ochockim w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA 

  To, że zasięg czy powierzchnia lodu – całej pokrywy lodowej Oceanu Arktycznego – są rekordowo małe, nie świadczy o tym, że padnie rekord. Liczy się to, gdzie topi się lód. O tej kwestii można przeczytać tutaj. Co pokazują wykresy? Nic na razie nie wskazuje na rekordowe roztopy w tym roku. Zmian na Morzu Beauforta nie ma żadnych. To samo dotyczy Morza Wschodniosyberyjskiego czy Czukockiego. Duże zmiany są na Morzu Barentsa i Ochockim. Morze Barentsa ma niewielkie znaczenie mimo bliskości bieguna północnego, gdyż w ostatnich 10 latach lód regularnie znikał do września każdego roku. Oczywiście ta nowa norma, która ma miejsce już od dłuższego czasu, jest czynnikiem, który może przyczynić się do rekordowego wrześniowego minimum, ale pośrednio. Chodzi o nagrzewanie się wód i ich wcześniejszą ingerencję w lód morski oraz fakt atlantyfikacji. Przy czym atlantyfikacja jest procesem, którego skutki widać w długim horyzoncie czasowym, a nie w perspektywie kilku tygodni, miesięcy, a nawet 2–3 lat.

Udział cienkiego lodu morskiego wyrażona za pomocą SMOS/SMAP dla 26 kwietnia 2026. Uniwersity of Bremen

 Ciekawym pomiarem stanu lodu morskiego są SMOS i SMAP. SMOS (Soil Moisture and Ocean Salinity) i SMAP (Soil Moisture Active Passive) to satelitarne misje, które zostały zaprojektowane głównie do badania wilgotności gleby i zasolenia oceanów. Okazały się niezwykle skuteczne w mierzeniu cienkiego lodu morskiego (do ok. 50–100 cm grubości). Mają więc one swoje zastosowanie w Arktyce. Fale radiowe w paśmie L przenikają przez lód głębiej niż wyższe częstotliwości. Dzięki temu SMOS pozwala naukowcom oszacować grubość lodu morskiego, zwłaszcza w okresie jego zamarzania (jesienią), gdy lód jest jeszcze stosunkowo cienki. Teraz jest on gruby – właśnie miało miejsce maksimum objętości lodu. Lód topnieje, ale w centralnej części Oceanu Arktycznego jeszcze przyrasta, gdyż energia cieplna dnia polarnego tam jeszcze nie dotarła. Jednak już teraz można zobaczyć ewentualne symptomy silnego/rekordowego topnienia.

 Czy są takie? Raczej nie. W 2016 roku, kiedy miało miejsce spore, ale nie rekordowe topnienie, o tej porze roku występowało silne topnienie na Morzu Beauforta, co pokazuje mapa. W 2020 roku, w którym omal nie doszło do pobicia rekordu z 2012 roku, zmiany były spore w sektorze euroazjatyckim. W tym roku jest mniej więcej po równo, ale w jednym i drugim przypadku zmiany są umiarkowane, mieszczące się w granicach średniej z ostatnich 10–15 lat. Nie ma więc na razie podstaw, by sądzić, iż w tym roku padnie rekord.

Dzisiejsze i prognozowane warunki pogodowe w Arktyce i wokół niej na 29 kwietnia - 1 maja 2026 roku. Tropical Tidbits

 Oczywiście z obecnej perspektywy. Nie wiemy, jaka będzie pogoda pod koniec maja, w czerwcu i w lipcu. W ciągu najbliższych dni warunki dla topnienia będą umiarkowane. Wyż baryczny o tej porze nad centralną Arktyką ma jeszcze słaby wpływ, gdyż Słońce świeci nisko. Oczywiście inaczej jest na obrzeżach, które wysokie ciśnienie, a więc małe zachmurzenie, obejmuje. Jednak w ostatnich latach takie warunki i taki układ wiru polarnego, jak pokazany na tych mapach, nie jest prognostykiem dla rekordowego topnienia. To typowe zmiany pogodowe w regionie dla ostatnich dni kwietnia. Nic szczególnego. Czas jednak pokaże, co się stanie później. Temperatury w dużej części Oceanu Arktycznego są i będą wyższe od średniej, ale nie są to wartości, które oznaczają rychłe rekordowe topnienie. Taka mapa, jak ta pokazana obok, musiałaby obejmować wiele dni, nawet tygodni, a nie kilka dni, po których pogoda się zmienia i następuje ponowny spadek temperatur.

Pokrywa lodowa we wschodniej części Morza Beauforta 27 kwietnia 2026 roku. NASA Worldview

Pokrywa lodowa na Morzu Wschodniosyberyjskim i Łaptiewów 27 kwietnia 2026 roku. NASA Worldview

 Widoczne na zdjęciach satelitarnych pęknięcia i szczeliny to typowe dla ostatnich 10–15 lat zmiany, jakie mają miejsce pod koniec kwietnia. Dopiero rozwój wydarzeń w maju będzie odpowiedzią na pytanie, czy topnienie lodu w Arktyce będzie rekordowo silne. Na razie, poza faktem słabej grubości lodu, nie ma takich przesłanek.

 

środa, 22 kwietnia 2026

Czy Arktykę czeka megatopnienie w tym roku?

 Lada chwila w Arktyce padnie rekord zasięgu lodu morskiego. Czy to znaczy, że Arktykę czeka megatopnienie i możliwy rekord wrześniowego minimum?

 

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 21 kwietnia zasięg lodu morskiego według danych JAXA wyniósł 12,66 mln km2, co stanowi druga najmniejszą w historii pomiarów wartość. Do rekordowego dla 21 kwietnia 2019 roku brakuje prawie 70 tys. km2. Z wykresu należy wywnioskować, że 2026 roku na dniach będzie rekordowy. Czy to oznacza początek gigantycznych roztopów? 

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Wiele wskazuje na to, jak szybko znikał lód do tej pory w kwietniu, co ilustruje powyższy wykres. W dniach 1–21 kwietnia pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego skurczyła się o 720 tys. km2, podczas gdy średnia z lat 2011–2020 to 660 tys. km2. To dokładnie o 8,3% więcej niż w ubiegłej dekadzie. Wydaje się niewiele, ale wbrew pozorom to spora zmiana. Różnica wynosi bowiem 60 tys. km². To tak, jakby dodać dwa dodatkowe dni do sezonu topnienia. Potem, w maju i czerwcu, może się z tego zrobić kilka kolejnych dni, bo różnica urośnie do 200 czy nawet 300 tys. km2, a potem jeszcze więcej.

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego na morzach: Czukockim, Beringa, Ochockim i Barentsa w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA 

 
 Rekordowego topnienia lodu może wcale nie być, nawet gdyby przez cały kwiecień czapa polarna miała rekordowo małe rozmiary. Dlaczego? Wszystko zależy od tego, gdzie lód topnieje, co ma kluczowe znaczenie. Tym bardziej że mamy dopiero kwiecień, a nie koniec maja czy czerwiec. Na wykresach widać, że największe zmiany mają miejsce na Morzu Ochockim, a nie na Czukockim, nie wspominając już o Morzu Beauforta.
 
Pokrywa lodowa Morza Czukockiego 21 kwietnia 2026 roku. NASA Worldview

 Trzeba wiedzieć, które akweny mają wpływ na wrześniowe minimum. Morza Arktyki można podzielić na trzy grupy: o kluczowym wpływie, istotnym, choć mniejszym wpływie i te o marginalnym wpływie. 

 Największy wpływ na wrześniowe minimum mają Morze Czukockie i Beauforta. To absolutna „pierwsza linia frontu”. Napływ ciepłych wód pacyficznych przez Cieśninę Beringa sprawia, że lód w tym sektorze cofa się bardzo głęboko na północ. Zmienność zasięgu w tych akwenach ma ogromny udział we wrześniowym minimum. Jeśli szybko zacznie znikać tam lód, woda szybko się nagrzeje, a jej ciepło dotrze do Basenu Arktycznego. Zwłaszcza że część Morza Beauforta zajmuje stary, gruby lód. 

 Kolejne są Morze Wschodniosyberyjskie i Morze Łaptiewów. Te obszary są nazywane „lodową fabryką” Arktyki zimą, ale latem ich rola zmienia się diametralnie. Wczesne pękanie lodu w tym sektorze pozwala słońcu ogrzewać płytkie wody szelfowe, co przyspiesza topnienie od spodu. Jeśli lód wycofa się stąd wcześnie (np. w lipcu), wrześniowe minimum niemal na pewno będzie bardzo niskie. Podobnie jak w przypadku Morza Beauforta i Czukockiego szybkie wycofywanie się lodu otwiera możliwości roztopów lodu Basenu Arktycznego. 

Kiedy już cały pierścień wokół Basenu Arktycznego zostanie "wyczyszczony", to nic nie zatrzyma topnienia paku lodowego wokół bieguna północnego. 

 Obszary o istotnym, ale mniejszym wpływie to: Morze Karskie i Grenlandzkie. Karskie odgrywa a dużą rolę wczesnym latem. Szybkie ustąpienie lodu na tym akwenie otwiera drogę do ogrzewania się wschodnich rejonów Arktyki. Jednak Morze Karskie z reguły uwalnia się od lodu pod koniec lipca lub w sierpniu bez względu na wrześniowe minimum. A Morze Grenlandzkie? To tędy „ucieka” lód z Arktyki. Jego rola polega nie tyle na topnieniu na miejscu, co na eksporcie lodu wieloletniego. Dynamika dryfu w tym regionie wpływa na to, ile lodu zostanie wewnątrz basenu na koniec sezonu. Jednak zmiany na tym akwenie mają niemal zerowy wpływ na wrześniowe minimum, jeśli topnienie na Morzu Beauforta czy Wschodniosyberyjskim zachodzi powoli. 

 I w końcu obszary o marginalnym wpływie na wrześniowe minimum. Takim akwenem jest Morze Barentsa. Dlaczego? Jest to region najsilniej dotknięty „atlantycyzacją”. Obecnie zimą lodu jest tam coraz mniej, a latem znika on tak szybko, że we wrześniu od lat jest tam praktycznie pusto. Zmiana o 10% w tym regionie we wrześniu to zaledwie kilka tysięcy km², co w skali całej Arktyki jest błędem statystycznym. Topnienie lodu morze tam zachodzić szybko, ale jeśli nic nie będzie się działo na Morzu Beauforta i Czukockim, to Barentsa jest praktycznie bez znaczenia. 

 Zatoka Hudsona i Zatoka Baffina. To akweny sezonowe. Lód znika z nich całkowicie zazwyczaj w lipcu lub sierpniu. Niezależnie od tego, czy minimum w Arktyce jest rekordowe, czy nie, te zbiorniki we wrześniu są niemal zawsze wolne od lodu. I przede wszystkim leżą daleko od Oceanu Arktycznego. Z kolei Morze Ochockie, a także Beringa mają zerowy wpływ na wrześniowe minimum. Akweny te niemal zawsze są wolne od lodu już w czerwcu, a nawet w maju. 
 
Biorąc pod uwagę te informacje, to na razie nic nie wskazuje na rekordowe topnienie. Tym bardziej, że jest to III dekada kwietnia, a El Niño wpływa na Arktykę dopiero w kolejny roku, a nie tym, w którym się pojawia. 
 
 I nie należy brać sobie do serca  prognoz CFS NOAA. Przede wszystkim to prognoza sezonowa, a jak wiemy, sezonowe prognozy nie zawsze się sprawdzają. 
 
Apokalipsa już lipcu - wrześniowe minimum 2012 już w lipcu! Nie.

 To nie są oficjalne prognozy, tylko materiał modelowy wykorzystywany pomocniczo. Dlaczego mapa jest na czerwono? Każdy patrząc na te mapy, powie, że już w lipcu będzie wrześniowe minimum. Spełni się prognoza Sama Carany - będzie koniec świata. 
 
 Nic takiego się nie stanie. Najczęstszy błąd: patrzenie na mapę anomalii koncentracji lodu jak na mapę lodu. Kolor czerwony oznacza: mniej lodu niż zwykle, np. -20% czy -60%. Nie oznacza to braku lodu, a więc otwartego oceanu. Mapa CFSv2 NOAA pokazuje anomalię względem lat 1982-2010. Jeśli norma to 80% pokrycia lodem, a anomalia wynosi –40%, to zostaje -40% lodu, czyli nadal sporo. 
 
 W dodatku skala często jest „ucięta” (np. poniżej –30% wszystko wygląda tak samo czerwono. Tak więc ogromne obszary wyglądają dramatycznie, choć różnice są bardziej subtelne. CFSv2 ma problemy z lodem morskim. Model „łapie ogólne wzorce” lodu, ale nie detale. Jego skuteczność spada wraz z czasem prognozy, prognozowanie letniego topnienia jest trudne. Sensowną prognozą jest to, co stanie się w maju. 
 
 Z prognozy wynika, że topnienie może być szybsze od średniej, ale nie dramatyczne. Czerwiec, a szczególnie lipiec, to już loteria. Znając życie - jeśli przyspieszy w maju, to latem znów cała Arktyka znajdzie się pod chmurami ze zgniłymi wyżami, słabymi niżami i topnienie będzie powolne. Choć ze względu na temperatury, ilość ciepła w oceanach i grubość lodu granica się przesunie - zamiast 4,6 mln km2 we wrześniu będzie 4,3 mln km2. Rekordu więc nie będzie. 

 Koniec lodu w sierpniu?  Nawet najbardziej pesymistyczne badania mówią, że pierwszy „niemal bezlodowy” wrzesień, to raczej lata 30. XXI wieku.
 
 
 

czwartek, 16 kwietnia 2026

Raport za I połowę kwietnia 2026 - Arktyka szybko pęka już w kwietniu

 Topnienie lodu morskiego w Arktyce w pierwszej połowie kwietnia nabrało rozpędu do tego stopnia, że rozmiary pokrywy lodowej zaczęły zbliżać się do wartości rekordowo niskich. To każe zadać pytanie, jak będzie wyglądało letnie minimum. Tym bardziej że grubość lodu - na tle tego, co było jeszcze 10–15 lat temu - nie wygląda dobrze. Animacja obok (kliknij, aby powiększyć) pokazuje, że na początku kwietnia wir polarny w troposferze zaczął słabnąć. Proces ten odbywa się stopniowo i według prognoz nie przewiduje się na razie radykalnych zmian. Z drugiej jednak strony presji temperaturowej będzie poddawany obszar między biegunem północnym a Svalbardem.


Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.     

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2

 Na pierwszy rzut oka, gdy spojrzymy na mapę zasięgu lodu, może się wydawać, że niewiele się dzieje. Granica lodu przebiega jednak dalej na północ niż kiedyś. Rozmiary pokrywy lodowej na Morzu Barentsa i Grenlandzkim nie są małe, ale ich struktura uległa zmianie. Powierzchnia wody ma wciąż możliwość zamarzania przy sprzyjających warunkach, jednak proces atlantyfikacji jest nieubłagany. Każde uderzenie ciepłych mas powietrza i zmiana kierunku wiatru na południowy szybko destabilizują pak lodowy.

 Atlantyfikacja oznacza nie tylko wzrost temperatury wód, ale również zmianę ich zasolenia i struktury pionowej, co utrudnia tworzenie stabilnego lodu. W efekcie nawet jeśli zasięg chwilowo wygląda „normalnie”, to lód jest cieńszy i bardziej podatny na rozpad. To właśnie ta zmiana jakościowa, a nie tylko ilościowa, jest jednym z kluczowych sygnałów postępujących zmian klimatycznych w Arktyce.

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwszej połowie lutego 2026 roku.   

 Jeśli przyjrzymy się dokładnie (animację można zobaczyć w osobnym oknie i powiększyć), widać, jak szybko następują zmiany, gdy tylko wiatr zmienia kierunek. Najbardziej widoczne jest to na Morzu Beringa, ponieważ akwen ten znajduje się na niższych szerokościach geograficznych niż Morze Barentsa.

 Niższa szerokość geograficzna oznacza większy dopływ energii słonecznej oraz silniejszy wpływ cieplejszych mas powietrza i wód. Dlatego lód w tym regionie reaguje szybciej i bardziej dynamicznie na zmiany warunków atmosferycznych. Jest to dobry przykład tego, jak lokalne procesy mogą przyspieszać ogólny trend spadkowy zasięgu lodu w skali całej Arktyki. 

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

  Tempo spadku zasięgu lodu w pierwszej połowie kwietnia było duże, choć nie rekordowe. Całościowo, na chwilę obecną, sezon topnienia charakteryzuje się umiarkowaną utratą lodu. W latach 90. XX wieku od 15 marca do 15 kwietnia średnio ubywało 0,84 mln km², w tym roku około 0,8 mln km². Różnica jest niewielka, ale wtedy czapa polarna Oceanu Arktycznego miała inne rozmiary niż dziś.

 Kluczowe jest to, że obecnie punkt wyjścia jest znacznie niższy - zarówno pod względem zasięgu, jak i objętości lodu. Oznacza to, że podobne tempo spadku prowadzi dziś do większych konsekwencji. System lodowy ma mniejszą „rezerwę”, przez co jest bardziej wrażliwy na anomalie pogodowe w kolejnych miesiącach.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 15 kwietnia zasięg lodu wyniósł 12,92 mln km²  to druga najniższa wartość w historii pomiarów, o 103 tys. km² wyższa od rekordowego 2019 roku. Obecne zmiany nie są jednak wyrokiem dla wrześniowego minimum. Należy pamiętać, że o tej porze roku topnienie zachodzi głównie poza centralną częścią Oceanu Arktycznego. Nie obserwuje się jeszcze dużych zmian na Morzu Beauforta czy Wschodniosyberyjskim. Z drugiej strony widoczne są zmiany w strukturze lodu - pojawiają się pęknięcia, a pak lodowy wyraźnie się kruszy.

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Powierzchnia lodu kurczyła się podobnie jak jego zasięg, co wskazuje na istotny wpływ temperatur - zarówno powietrza, jak i wody. Wskazuje to również na fakt, że lód jest cienki i ma niewielką odporność na topnienie.

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 2021-2025 dla kwietnia. NASA/GISS
Animacja pokazująca zmiany anomalii temperaturowych w Arktyce w dniach 31 marca - 13 kwietnia 2026 roku. Copernicus Climate Change Service/ERA5

 Osłabianie wiru polarnego nie przebiega w sposób dramatyczny - zmiany mieszczą się w granicach normy - ale nie oznacza to, że Arktyka jest wolna od silnych adwekcji ciepła, co pokazuje animacja. Atlantyk i Pacyfik są cieplejsze niż kiedyś, więc każda zmiana kierunku wiatru na południowy oznacza dopływ dużych ilości energii cieplnej. Tak było w marcu, który okazał się jednym z najcieplejszych w historii pomiarów w Arktyce.


 W pierwszej połowie kwietnia temperatury nad Oceanem Arktycznym oscylowały wokół –25°C, ale podczas napływów ciepła rosły do –10°C, a lokalnie nawet wyżej. Nad Morzem Czukockim doszło nawet do epizodów odwilży, co w kwietniu jest zjawiskiem bardzo rzadkim.

 Takie anomalie wskazują na rosnącą niestabilność systemu klimatycznego Arktyki. Coraz częściej obserwuje się sytuacje, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu były praktycznie niemożliwe. To dowód na postępujące przesunięcie warunków klimatycznych w regionie. 
 
 
Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla marca w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 14 kwietnia 2026. Climate Reanalyzer 

 Wody stykające się z regionem arktycznym są wyjątkowo ciepłe, co ilustruje powyższa mapa. Duża anomalia ciepła na północnym Pacyfiku, w kontekście rozwijającego się zjawiska El Niño, wygląda niepokojąco - lokalne odchylenia sięgają nawet +5°C. Napływ ciepła z tego rejonu może znacząco przyspieszyć topnienie lodu, jeśli pojawi się odpowiedni układ baryczny.

 W ciągu ostatnich 30 lat temperatury wód arktycznych na początku wiosny wzrosły o około 0,2°C. Choć wydaje się to niewielką zmianą, w systemie bliskim punktu zamarzania ma ona ogromne znaczenie. Może to przesuwać granicę lodu o kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt kilometrów, wpływając na cały system klimatyczny Arktyki.
 
Grubość lodu morskiego w latach 2010-2026 dla 15 kwietnia. Polar Portal/HYCOM

 Jeśli wierzyć danym z modeli innych niż PIOMAS, w ostatnich latach doszło do niemal całkowitego zaniku grubego lodu. Lód o grubości 3–4 metrów zajmuje dziś jedynie ułamek powierzchni sprzed kilkunastu lat. Taki stan jest konsekwencją wieloletniego utrzymywania się wysokich temperatur oraz postępującej atlantyfikacji.

 Wieloletni lód pełnił funkcję „rdzenia” stabilizującego pokrywę lodową. Jego zanik oznacza, że cały system staje się bardziej sezonowy i podatny na zmiany pogodowe. To jeden z najważniejszych wskaźników degradacji arktycznego lodu morskiego.

Górne zdjęcie: pak lodowy Basenu Arktycznego od strony Morza Beauforta. Dolne zdjęcie: pokrywa lodowa na Morzu Czukockim. 15 kwietnia 2026 roku. NASA Worldview. 

 Dowodem wiarygodności modeli, takich jak HYCOM czy PIOMAS, są zdjęcia satelitarne, które wyraźnie pokazują stan czapy polarnej. W paku lodowym Basenu Arktycznego widoczna jest rozległa sieć pęknięć. Choć w przeszłości takie zjawiska również występowały, zwykle były efektem silnych wiatrów.

 W tym przypadku sytuacja jest inna — po ustąpieniu silnych wiatrów pęknięcia nie zanikły. Co więcej, pojawiają się one na bardzo wysokich szerokościach geograficznych (około 80°N), co wcześniej było rzadkością. To wyraźny sygnał, że lód jest cieńszy i bardziej podatny na deformacje.

 Jeśli temperatury nie spadną, a zachmurzenie nie ograniczy dopływu promieniowania słonecznego, pęknięcia będą się utrzymywać i powiększać. W efekcie przyspieszy to degradację paku lodowego i może mieć istotny wpływ na przebieg letniego minimum.

Zobacz także: