niedziela, 15 lutego 2026

Raport za I połowę lutego 2026 - chwilowe odrodzenie w Arktyce

 Ostatnie tygodnie w Arktyce przyniosły wyraźną zmianę w cyrkulacji atmosferycznej. Doszło do przebudowy układu mas powietrza, w wyniku czego temperatury na Dalekiej Północy spadły. W centrum Arktyki utworzył się wyż baryczny, który o tej porze roku sprzyja ochłodzeniu. W warunkach nocy polarnej brak dopływu promieniowania słonecznego powoduje, że powierzchnia lodu i śniegu intensywnie wypromieniowuje ciepło w przestrzeń kosmiczną. Gdy dodatkowo występuje wyż, niebo jest częściej bezchmurne, a wiatr słabszy – co sprzyja silnemu wychładzaniu przy powierzchni.

 Jednocześnie nastąpił podział wiru polarnego. Wir polarny to rozległy obszar niskiego ciśnienia i silnych wiatrów otaczających Arktykę w górnych warstwach troposfery i stratosfery. Gdy jest silny i zwarty, „zamyka” zimne powietrze nad biegunem. Gdy słabnie lub ulega podziałowi, prąd strumieniowy zaczyna silniej meandrować. W efekcie chłodne masy powietrza mogą przemieszczać się na południe, a cieplejsze – wdzierać się w głąb Arktyki.

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.     

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2 

 Tym razem sytuacja była jednak bardziej złożona. Obecność silnego wyżu podczas nocy polarnej sprzyjała wypromieniowywaniu ciepła i lokalnym spadkom temperatur. Nie wszędzie więc było ciepło – powstałe na początku lutego mniejsze wiry wokół Oceanu Arktycznego miejscami drastycznie obniżyły temperatury. Na przykład nad Morzem Beauforta i sąsiadującymi wyspami spadły one nawet do -50°C. Tak niskie wartości są możliwe dzięki silnemu wychładzaniu radiacyjnemu nad pokrywą śnieżno-lodową, która bardzo skutecznie odbija promieniowanie słoneczne (wysokie albedo), ale równie skutecznie traci ciepło zimą. 
 
 Co to oznacza dla lodu morskiego? Rozpad wiru polarnego może potęgować dodatnie odchylenia temperatur, jednak wszystko zależy od szczegółowej konfiguracji cyrkulacji. W pierwszej połowie lutego wiry polarne, rozsuwając się, sprowadzały bardzo chłodne powietrze nad część Oceanu Arktycznego. To przyspieszyło proces zamarzania.

 Zamarzanie wody morskiej zaczyna się w temperaturze około -1,8°C (ze względu na zasolenie). Gdy powietrze jest znacznie chłodniejsze, dochodzi do szybkiej utraty ciepła z powierzchni oceanu. Tworzy się najpierw cienka warstwa lodu (tzw. nilas), która z czasem grubieje. Wzrost lodu od spodu zachodzi poprzez przewodzenie ciepła – im większa różnica temperatur między wodą a powietrzem, tym szybszy przyrost, choć z czasem proces zwalnia, ponieważ grubszy lód działa jak izolator.
 
Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwszej połowie lutego 2026 roku.

 Ukształtował się stosunkowo rzadki wzorzec pogodowy sprzyjający ekspansji lodu. Animacje z pierwszej połowy lutego pokazują wyraźny przyrost zasięgu pokrywy lodowej. Mimo to do wartości notowanych w ubiegłym wieku wciąż daleko.
 
Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Tempo przyrostu lodu w pierwszej połowie lutego 2026 roku było niemal dwukrotnie wyższe niż średnia z ostatnich lat. Po 10 lutego proces ten zaczął jednak zwalniać – nie z powodu nagłej zmiany pogody, lecz z powodu ograniczeń wyznaczanych przez obecne warunki klimatyczne, przede wszystkim temperaturę wody.
 
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku.. JAXA

 14 lutego zasięg lodu wyniósł 13,6 mln km², co stanowi piątą najmniejszą wartość w historii pomiarów satelitarnych. Sam zasięg lodu w połowie lutego nie przesądza jeszcze o przebiegu sezonu. Historia pokazuje, że nawet w kwietniu nie jest on jednoznacznym prognostykiem wrześniowego minimum. Dopiero pod koniec wiosny, szczególnie w maju, relatywnie niski zasięg może mieć istotne znaczenie dla letniego topnienia. W długoterminowym ujęciu widać jednak, że obecne wartości są wyraźnie niższe niż średnia z ostatnich 20–30 lat, co zwiększa prawdopodobieństwo niewielkiego zasięgu lodu we wrześniu.
 
Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 To, czy wrześniowe minimum okaże się rekordowo niskie, będzie zależeć przede wszystkim od warunków pogodowych w maju oraz w miesiącach letnich. Ostatnia dekada pokazała, że bardzo szybkie topnienie wiosną może czasem prowadzić do większego zachmurzenia i chłodniejszego początku lata, co częściowo spowalnia dalszą utratę lodu. Kluczowa pozostaje jednak nie tylko powierzchnia, lecz przede wszystkim grubość pokrywy lodowej.
 
 
Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010 i 2011-2020 dla lutego. NASA/GISS
Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2026 roku względem średniej z lat 1958-2002. Mapa przedstawia odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 w dniach 1-12 lutego 2026 roku. DMI/NOAA

 Grubość lodu systematycznie maleje, głównie z powodu rosnących temperatur. W ciągu kilkunastu lat średnie wartości w Arktyce wzrosły miejscami nawet o około 2°C. Ostatnie ochłodzenie, widoczne na mapach i wykresach, ma charakter krótkotrwały. Nawet jeśli utrzyma się przez kilka tygodni, jego wpływ na bilans sezonowy będzie ograniczony. Odchylenia rzędu -5°C sprzyjają przyrostowi miąższości lodu, ale musiałyby utrzymywać się przez długi czas, by istotnie zmienić sytuację.
 
Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla stycznia w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 13 lutego 2026. Climate Reanalyzer

 Choć warunki atmosferyczne przyspieszyły zamarzanie, efekt ten ma swoje granice. W wielu rejonach wody są obecnie o 1–2°C cieplejsze niż 30 lat temu. Aby doszło do dalszej ekspansji lodu, muszą się najpierw wychłodzić. Na Morzu Beringa ochłodzenie było wyraźne, jednak dalszy rozwój sytuacji zależeć będzie od kolejnych układów pogodowych. Głębsze warstwy wody pozostają stosunkowo ciepłe, co ogranicza trwałość przyrostu lodu.
 
Grubość lodu morskiego w latach 2010-2026 dla 14 lutego. Polar Portal/HYCOM

 Miąższość lodu rośnie w okresach silnych mrozów, ale tempo tego wzrostu jest niewystarczające, by nadrobić wieloletnie straty. Kilka tygodni sprzyjających warunków może zwiększyć grubość pokrywy o kilka centymetrów, lecz nie odwróci długoterminowego trendu spadkowego.
 
Atlantycka część Oceanu Arktycznego w dniach 12-14 lutego 2025 roku - mozaika zdjęć satelitarnych w podczerwieni. Sentinel-1 AB, Sea Ice Denmark
 
 Czy powinniśmy przejmować się tym co teraz dzieje się w Arktyce? Chwilowo nie. Dla wzorców pogodowych w Polsce większe znaczenie ma powierzchnia lodu niż jego grubość. Gdy zasięg jest duży, wpływ Arktyki na cyrkulację jest stabilniejszy. Gdy jest niewielki, rośnie ryzyko ekstremów pogodowych.

 W przeszłości nawet napływ powietrza z zachodu zimą nie wykluczał mrozu i opadów śniegu, ponieważ większa czapa polarna działała jak silniejszy „klimatyzator”. Dziś jej rola jest osłabiona. Obecny, przejściowy przyrost zasięgu lodu może wydawać się optymistyczny, lecz nie zmienia ogólnego trendu.

 Na ostateczną ocenę sezonu trzeba poczekać do czerwca. Wtedy okaże się, jaką rolę odegrają obecne zmiany w kontekście postępującego ocieplenia klimatu. Powinniśmy się przejmować ty, co się stanie, kiedy lód w Arktyce zniknie całkowicie. 
 
 
 Zobacz także:
 

środa, 11 lutego 2026

PIOMAS (styczeń 2026) - kolejne tygodnie nie zmieniły stanu lodu morskiego w Arktyce

 W styczniu tego roku warunki sprzyjające przyrostowi lodu morskiego w Arktyce zaczęły się poprawiać. Nie oznacza to jednak, że jego ilość uległa poprawie w stosunku do poprzednich miesięcy i lat.

Objętość lodu w Arktyce w 2026 roku w zestawieniu ze zmianami z lat 1979-2025. PIOMAS, grafika Zachary Labe

 31 stycznia 2026 roku objętość lodu morskiego w Arktyce wyniosła 16 202 km3 co stanowi pierwszą ex aequo z 2017 rokiem wartość. Ex aequo gdyż w 2017 roku według modelu Pan-Arctic Ice Ocean Modeling and Assimilation System (PIOMAS) ilość lodu dla 31 stycznia to 16 160. Tak więc jest to tylko 42 km3 różnicy, co można uznać za granicę błędu obliczeniowego. 
 
Grubość lodu morskiego w styczniu 2026 roku i jej odchylenia w stosunku do średniej 1981-2010. PIOMAS/Zachary Labe

 Biorąc pod uwagę dane z poprzedniego miesiąca, czyli z grudnia 2025 roku, trudno mówić o poprawie po raptem dwóch tygodniach chłodniejszych warunków. Bardziej jednoznaczną odpowiedź przyniesie luty. Warunki sprzyjające przyrostowi lodu w pierwszych dniach lutego były całkiem dobre. Być może więc stan czapy polarnej Oceanu Arktycznego wiosną (na początku roztopów) nieco się poprawi. Nie będzie to jednak poprawa rewolucyjna, która odmieni letnie topnienie. Kilka tygodni nie wystarczy, by grubość i objętość lodu znacząco wzrosły.
 
Grubość arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z latami 1979–2025 oraz średnimi wartościami dekadowymi. PIOMAS/Zachary Labe  

 Patrząc na regiony, w których lodu jest najmniej, czyli tam, gdzie jest on najcieńszy, na razie nie widać poprawy. Grubość lodu – co ilustruje powyższy wykres – również pozostaje rekordowo mała i niewiele wskazuje na to, by sytuacja miała się istotnie zmienić.
 
 
Zmiany średniej miesięcznej ilości lodu morskiego w Arktyce dla stycznia w latach 1979-2026. Dane PIOMAS
 
 Średnia miesięczna objętość lodu w styczniu 2026 roku wyniosła 14 663 km3 – to zaledwie 22 km3 różnicy względem rekordowego 2017 roku, czyli wartość ex aequo. W porównaniu z danymi z 31 stycznia różnica wzrosła więc o 20 km3. Biorąc pod uwagę warunki prognozowane na luty, być może przekroczy ona 100 km3, jednak w szerszej perspektywie nie będzie to istotna zmiana.

 Tegoroczna styczniowa objętość lodu jest o 47% mniejsza niż w 1979 roku oraz o 30% mniejsza w porównaniu ze średnią z lat 1979–2025.

 Podsumowując: w Arktyce nie widać na razie realnej poprawy. Stan pokrywy lodowej Oceanu Arktycznego pozostaje bardzo zły – kilka tygodni chłodniejszej pogody nie zmieni sytuacji. Potrzebna byłaby seria chłodnych zim: 2–3, by powrócić do poziomów z lat 2010–2015, oraz 5–10, by zbliżyć się do początku XXI wieku. Wszystko jednak wskazuje na to, że takie zimy nie nadejdą, a nawet obecna zima raczej nie okaże się wystarczająco chłodna.
 
 
Zobacz także:
 
 

sobota, 7 lutego 2026

W Arktyce możliwe jest w jakimś stopniu odrodzenie czapy polarnej

 Na przełomie stycznia i lutego Polska doświadczyła silnego ataku zimy, w wyniku czego wiele osób zaczęło mówić o tym, że globalnego ocieplenia już nie ma. Oczywiście nie mogło zabraknąć przy tym głosów niektórych polityków, którzy zaczęli ogłaszać, że „planeta już nie płonie”. Politycy politykami, ale planeta jednak płonie - nie dosłownie, ale w przenośni jak najbardziej. Wystarczy spojrzeć na powodzie w Hiszpanii czy we Włoszech. Również w Arktyce stan czapy polarnej na biegunie północnym nie wygląda dobrze. Na szczęście w tym przypadku sytuacja może się nieco poprawić.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 Zasięg lodu morskiego znacznie wzrósł. Doszło do przyspieszenia jego przyrostu, co nie jest niczym niezwykłym, biorąc pod uwagę wcześniejsze, bardzo niskie wartości. Należy jednak zwrócić uwagę na to, co się do tego przyczyniło.

Zasięg arktycznego lodu morskiego na Morzu Beringa w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Chodzi o lód na Morzu Beringa. Wcześniej występowały tam opóźnienia w zamarzaniu, jednak zmiana kierunku wiatru, przy jednoczesnym ograniczeniu dopływu energii słonecznej, poskutkowała szybkim powrotem lodu. Morze Beringa ma jednak niewielkie znaczenie dla ogólnego bilansu, ponieważ występuje tam lód sezonowy. Mapa obok pokazuje, że nad Morzem Beringa na przełomie stycznia i lutego panowały niskie temperatury, natomiast inaczej wyglądała sytuacja nad niemal całym Oceanem Arktycznym, gdzie dominowały dodatnie odchylenia temperatur. To czynnik, który spowalnia wzrost grubości lodu - im słabszy mróz, tym wolniejsze zamarzanie wody stykającej się z lodem od spodu.

 

Prognozowane odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 w Arktyce i obszarach ją otaczających na 7-9 oraz 10-12 lutego 2026 roku. Climate Reanalyzer

 Sytuacja ta może się jednak zmienić. W Arktyce zaczyna formować się wyż baryczny - dość rozległy obszar wysokiego ciśnienia. O tej porze roku oznacza to zwykle niskie temperatury. Kluczowy jest brak lub niewielkie zachmurzenie, co w warunkach nocy polarnej sprzyja silnemu wychładzaniu dolnych warstw atmosfery. Ciepło łatwo ucieka ku górze, ponieważ brakuje „koca” z chmur. Arktyka stanie się chłodniejsza, a regiony położone wokół niej - cieplejsze. USA oraz duża część Europy odczują wzrost temperatur. W Polsce zima wycofa się przynajmniej z województw zachodnich i południowych.

Zamarznięte Morze Beringa 4 lutego 2026 roku. W prawej części zdjęcia zaznaczona jest Wyspa Św. Mateusza. NASA Worldwiew

 Zmiana warunków atmosferycznych w Arktyce będzie działać na korzyść lodu morskiego. Co najmniej 5–6 dni chłodniejszych warunków powinno nieco poprawić sytuację. Nie będzie to jednak w żadnym stopniu oznaczało „resetu” do stanu sprzed XXI wieku. Czapa polarna Oceanu Arktycznego nadal pozostanie w złym stanie, z tą różnicą, że ulegnie on niewielkiej poprawie. Oczywiście 2–3 tygodnie chłodów w Arktyce przyniosłyby już bardziej widoczne efekty, jednak powrót do stanu sprzed obecnego kryzysu klimatycznego wymagałby kilku lat wyjątkowo chłodnych nocy polarnych.


niedziela, 1 lutego 2026

Raport za II połowę stycznia 2026 - na północy bez zmian

 Choć pod koniec stycznia warunki sprzyjające zamarzaniu arktycznych wód i przyrostowi lodu morskiego uległy pewnej poprawie, nie zmienia to zasadniczo obrazu sytuacji. Czapa polarna Oceanu Arktycznego nadal pozostaje w złym stanie. Zmiana warunków pogodowych – w tym odpowiednia cyrkulacja mas powietrza – niewątpliwie może pomóc, jednak będzie to pomoc bardzo ograniczona. Aby doszło do realnej i zauważalnej regeneracji lodu, takie warunki musiałyby utrzymywać się przez wiele tygodni. Chodzi tu przede wszystkim o grubość lodu, a nie o sam zasięg jego występowania. Powierzchnia lodu może bowiem zmieniać się stosunkowo szybko, natomiast przyrost jego grubości wymaga wielu dni, a nawet tygodni odpowiednich warunków termicznych.
 
Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.    
 
Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2 

 Sama poprawa warunków atmosferycznych do 31 stycznia jest zresztą dość wątpliwa. Niemal do samego końca miesiąca temperatury pozostawały wyraźnie wyższe od średniej. Dopiero od 1 lutego – i według prognoz także w kolejnych dniach – warunki atmosferyczne mają rzeczywiście sprzyjać zamarzaniu. Być może więc sytuacja w Arktyce w lutym ulegnie pewnej poprawie, choć trudno dziś jednoznacznie ocenić, jak duża ona będzie.
 
Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w drugiej połowie stycznia 2026 roku.

 Na chwilę obecną wiadomo, że stan pokrywy lodowej Oceanu Arktycznego jest zły. Animacja pokazuje spadki koncentracji lodu, co świadczy o jego niewielkiej grubości. Rozrost lodu na Morzu Barentsa następuje z co najmniej miesięcznym opóźnieniem, dlatego każda zmiana kierunku wiatru może szybko doprowadzić do jego wycofania
 
Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Tempo przyrostu lodu przez większość drugiej połowy stycznia było bardzo wolne. Przyspieszenie zamarzania pod koniec miesiąca sprawiło jedynie, że średni miesięczny przyrost wrócił do normy.
 
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku.. JAXA

 Co to oznacza w praktyce? Na razie tyle, że zasięg lodu znalazł się poza podium i zajmuje 4. pozycję – przynajmniej na ten moment. 31 stycznia lód zajmował obszar 13,15 mln km2. Rozmiary czapy polarnej nadal więc wypadają dość słabo na tle średniej, co dobrze ilustruje powyższy wykres. Na mapach wciąż widoczne są wyraźne braki w pokrywie lodowej. Z kolei duży zasięg lodu na Morzu Beringa niewiele zmienia – w połowie stycznia był on podobny, następnie doszło do spadku, a później ponownego przyrostu. Kolejna zmiana kierunku wiatru i adwekcja ciepła z południa mogą ponownie zredukować ten cienki jak plaster lodu.
 
Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Powierzchnia lodu również wzrosła pod koniec stycznia i to całkiem przyzwoicie. Był to efekt spadku temperatur w Arktyce, który umożliwił zamarznięcie obszarów, które w normalnych warunkach powinny być pokryte lodem już około miesiąc wcześniej.
 
Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010 i 2011-2020 dla stycznia. NASA/GISS
Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2026 roku względem średniej z lat 1958-2002. Mapa przedstawia odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 w dniach 15-29 stycznia 2026 roku. DMI/NOAA

 W drugiej połowie stycznia 2026 roku temperatury w Arktyce były ekstremalnie wysokie, choć nie rekordowe. Niemal cały obszar Oceanu Arktycznego doświadczył temperatur o 2 do nawet 6
°C wyższych od normy. W praktyce oznaczało to słabszy niż zwykle mróz. Im łagodniejszy mróz, tym wolniejszy przyrost grubości lodu. To obecnie norma w Arktyce, przerywana jedynie krótkimi, kilkudniowymi epizodami silniejszego chłodu.
 
Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla grudnia w latach 1940-2025 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 30 stycznia 2026. Climate Reanalyzer

 Dodatkowo istotną rolę odgrywa temperatura wód, która tylko miejscami bywa niższa od średniej, zwykle w wyniku lokalnych warunków pogodowych. Silne wiatry i napór mroźnych mas powietrza mogą prowadzić do wychłodzenia wody nawet daleko od krawędzi lodu, jak ma to miejsce np. na Morzu Beringa. Są to jednak zmiany krótkotrwałe, trwające zazwyczaj kilkanaście dni, rzadziej kilka tygodni. W innych regionach, takich jak Morze Grenlandzkie, kluczową rolę odgrywają prądy morskie. Nawet tam jednak warunki pogodowe, w coraz cieplejszym klimacie, potrafią istotnie zmieniać obraz termiczny wód. Dobrym przykładem są Morza Baffina i Labradorskie – sam prąd morski nie zanikł, lecz jego wpływ na temperaturę wód został wyraźnie osłabiony.
 
Grubość lodu morskiego w latach 2010-2026 dla 31 stycznia. Polar Portal/HYCOM

 Kilkutygodniowa poprawa pogody niewiele tu zmieni. Natomiast wieloletnie utrzymywanie się ciepłych warunków atmosferycznych – już tak. Podobnie jak lata ciepłych wód, ogrzewanych przez antropogeniczne ocieplenie. I to wyraźnie widać. W latach 2010–2012 doszło do silnych roztopów i redukcji lodu. Następnie w okresie 2013–2015 sytuacja uległa przejściowej poprawie, a grubość czapy polarnej wzrosła. Kolejne lata, 2016–2018, przyniosły jednak dalszą, jeszcze większą redukcję lodu. Od 2019 roku temperatury w Arktyce stały się na tyle wysokie, że realny odwrót trendu przestał być możliwy. Obecnie czapa polarna jest cienka, co dobrze ilustrują dostępne mapy. Kilka chłodniejszych tygodni zimą nie jest w stanie tego zmienić – aby nastąpiła realna poprawa, cała zima musiałaby być wyraźnie chłodniejsza od normy.
 
 Zobacz także: