sobota, 1 sierpnia 2026

Raport za II połowę lipca 2026 - powolne rozpuszczanie pokrywy lodowej na biegunie północnym

 To najłagodniejsze od co najmniej 2013 roku warunki dla topnienia arktycznej czapy polarnej. Nad Oceanem Arktycznym stale utrzymują się niże, a wyżowa pogoda pojawiła się tylko przez kilka dni. Taki stan trwa od połowy maja. Mimo tego rozmiary pokrywy lodowej Oceanu Arktycznego wyglądają gorzej niż w 2013 roku, kiedy miało miejsce bardzo powolne topnienie. To pokazuje, że granica zmian klimatycznych w Arktyce i tak została przesunięta. Cieplejszy klimat mimo dużego zachmurzenia i braku odpowiednich wiatrów spowodował, że zasięg lodu morskiego i tak jest mniejszy niż w 2013 roku. W przyszłości takie same warunki spowodują, że rozmiary lodu, choć będą nadal spore jak na obecne czasy, będą wyraźnie mniejsze niż w minionej dekadzie. Ten rok dobitnie pokazuje mechanizm działania globalnego ocieplenia w Arktyce – topnieje więcej lodu, niż wynikałoby to z samych warunków atmosferycznych. Można się tylko zastanawiać, co by się stało, gdyby warunki dla topnienia były podobne do tych z lat 2005–2012.

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.  

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2

 30–40 lat temu taka pogoda spowodowałaby, że lód w ogóle by się nie wycofał. Tak np. było w 1996 roku. Obraz lodu morskiego z 31 lipca 1996 roku można zobaczyć tutaj. Można go porównać z obecną sytuacją. Widać, jak daleko przesunęła się granica lodu w stosunku do tego, co miało miejsce 30 lat temu. Dziś tylko na Morzu Beauforta i Morzu Czukockim zmiany są tak powolne jak wtedy. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja na Morzu Łaptiewów, nie wspominając już o tym, co się dzieje w sektorze atlantyckim.

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w drugiej połowie lipca 2026 roku.   

 Granica lodu od strony Morza Barentsa zbliżyła się do 85°N, co jest sytuacją niebywałą. Do tego jeszcze stan lodu w tej części Oceanu Arktycznego wygląda fatalnie, bo to tylko luźno pływająca kra lodowa, a nie pak lodu. W przyszłości taki sam sezon topnienia sprawi, że na Morzu Beauforta więcej się stopi niż teraz, a granica lodu w sektorze atlantyckim przekroczy 31 lipca 85°N.

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle
średniej z ostatnich 10 lat.

  W całym lipcu tempo topnienia lodu było wolniejsze niż w ubiegłej dekadzie. W tym roku zasięg lodu skurczył się o 2,39 mln km², podczas gdy w ubiegłej dekadzie średnio w lipcu ubywało 2,61 mln km². Różnica nie jest jednak duża, bo wynosi jedynie 8%. To bardzo mało, biorąc pod uwagę to, co działo się w 2012, 2016 czy 2019 roku. To pokazuje, że obecny sezon w stosunku do minionej dekady jawi się raczej jako norma niż poważne odchylenie. W stosunku do obecnej dekady, biorąc przecież pod uwagę postępujące ocieplenie klimatu – owszem – zmiany są powolne.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 31 lipca zasięg lodu wyniósł 6,34 mln km², co stanowi dziewiątą najmniejszą w historii pomiarów wartość. To efekt spowolnienia zmian, do jakich doszło pod koniec lipca. Jeszcze tydzień wcześniej zasięg lodu był czwartym najmniejszym. To i tak nadal mało. Chociażby dlatego, że średnia wartość dla ubiegłej dekady wynosi 6,45 mln km². Sporo do myślenia daje dołączona do wykresu mapa – różnica w stosunku do tego, co miało miejsce w latach 90. XX wieku, jest ogromna.

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w Basenie Arktycznym oraz na morzach: Beauforta, Czukockim i Wschodniosyberyjskim w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Na Morzu Beauforta topnienie jest najsłabsze od lat, podobnie na Morzu Czukockim. Z drugiej strony zmiany w Basenie Arktycznym są radykalne – niewykluczony jest rekord topnienia. A przecież to serce arktycznego lodu morskiego. To pokazuje, że topnienie lodu w Arktyce to nie tylko kwestia czynników atmosferycznych. Coraz cieplejszy Ocean Atlantycki ingeruje coraz mocniej w lód..

 

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 2021-2025 dla lipca. NASA/GISS

Animacja pokazująca zmiany anomalii temperaturowych w Arktyce w dniach 15-29 lipca 2026 roku. Copernicus Climate Change Service/ERA5

 Skoro w Arktyce utrzymuje się od tygodni duże, czasem całkowite zachmurzenie, to oczywiste, że powierzchnia się nie nagrzewa. W ramach stale utrzymującego się cyklonu działa wir polarny w troposferze, który prawie w ogóle nie ulega osłabieniu i rozpadowi. Wir utrzymuje zimne powietrze nad Oceanem Arktycznym, podczas gdy wokół Oceanu Arktycznego kotłują się wręcz gorące masy powietrza. Upały w Europie, upały na Syberii, upały w USA i Kanadzie. Wewnątrz wiru polarnego temperatury spadają do −2°C. Jeśli wir jest słaby, to temperatura wzrasta do zera stopni, czasem tę wartość nieznacznie przekracza. Wykres obok pokazuje, że od połowy maja temperatury wokół bieguna północnego stale utrzymują się poniżej średniej wieloletniej. Średnia temperatura pod koniec czerwca, a potem w lipcu zazwyczaj utrzymuje się na poziomie 1–2°C. Tego lata jest inaczej – zero stopni. 
 
Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla maja w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 30 lipca 2026. Climate Reanalyzer 

 W takiej sytuacji ciężar topnienia spada na wodę morską, a ta przeważnie jest cieplejsza od średniej. Od Grenlandii po Morze Karskie temperatura wody jest średnio o 2°C wyższa niż zwykle. To właśnie z tego powodu granica lodu w sektorze atlantyckim wycofała się tak daleko na północ, a sztormy rozbiły pak lodowy na biegunie północnym, co można zobaczyć poniżej na zdjęciu satelitarnym. Prawdopodobnie scenariusz na kolejne lata będzie wyglądał tak, że topnienie będzie odbywało się głównie za pomocą wody. Tylko co jakiś czas latem nad Ocean Arktyczny będzie napływało ciepło znad Syberii czy Alaski. Z tego też powodu bardziej racjonalne wydają się prognozy IPCC i innych ostrożnych instytucji mówiących o tym, że BOE – stan wolnego od lodu Oceanu Arktycznego – to perspektywa bardziej połowy tego wieku niż najbliższych lat.
 
Grubość lodu morskiego w latach 2012-2026 dla 31 lipca. Polar Portal/HYCOM  

 Słaby sezon topnienia powinien nieco poprawić stan lodu morskiego. Jego grubość rok do roku zwiększy się o kilka centymetrów. To jednak będzie minimalna zmiana, która nie wpłynie na stan pokrywy lodowej, wciąż pozostającej cienką. Jeszcze w 2021 roku o tej porze występował duży obszar lodu grubszego niż 2 metry. Potem ten obszar skurczył się o prawie 90%.

Dryfujące kry lodowe na biegunie północnym 31 lipca 2026 roku. NASA Worldview

 Ciepła woda i wiatr sprawiły, że pak lodowy na biegunie północnym zmienił się w luźno ułożoną krę lodową. To lód o grubości około 1,5 metra, a miejscami nawet mniejszej, który jest podatny na dalsze topnienie. A ponieważ nawet słaby sezon topnienia trwa do września, to wciąż sytuacja może się pogorszyć. Paradoksalnie więc tegoroczny sezon roztopów nie jest słaby i nie skończy się tak, jak sezon topnienia w 2013 roku.

 Warto przy tym zwrócić uwagę, że w tym roku prawie w ogóle nie występował eksport lodu przez Cieśninę Frama. Tak zwany dodatni dipol arktyczny był zjawiskiem rzadkim. A to właśnie ten wzór pogodowy powoduje, że lód morski jest transportowany za pomocą wiatru od strony Pacyfiku w kierunku Atlantyku i tam wynoszony przez ową cieśninę na wody atlantyckie. Gdyby było inaczej, ten rok zakończyłby się spektakularnym rekordem.

Zobacz także:


sobota, 25 lipca 2026

Cyklon zniszczył pak lodowy przy biegunie północnym

 Od maja po dziś dzień w Arktyce utrzymuje się spory, jak na tę porę roku, wir polarny, który tylko na chwilę się skurczył, by potem znów osiągnąć duże rozmiary. Tak jest i teraz.

Warunki pogodowe w Arktyce w dniach 22-25 lipca 2026 roku. Tropical Tidbits

 Powyższe mapy pokazują to, co działo się w ostatnich dniach. W Arktyce powstał potężny cyklon. To zimny, arktyczny układ niskiego ciśnienia. Niebieskie barwy oznaczają niski geopotencjał, który odzwierciedla warunki panujące w atmosferze. W tym wypadku oznacza on zimne powietrze uwięzione w silnym układzie cyklonalnym tworzącym wir polarny w troposferze. Na pierwszy rzut oka taki układ oznacza spowolnienie topnienia lodu, ale nie do końca.

Pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego 24 lipca 2026 roku. NASA Worldview. Miejsca oznaczone na czerwono to zdjęcia lodu morskiego z bliska przedstawione poniżej:

1

2

3

 To, że w Arktyce przez ostatnie tygodnie było zimno, nie znaczy, że pokrywa lodowa była bezpieczna. To dobrze, że było zimno. Gdyby było inaczej, tego lodu już by nie było. Na tych zdjęciach trudno mówić o zwartym paku lodowym. Widać raczej wolno dryfujące kry lodowe – coś w rodzaju płatków śniadaniowych pływających w mleku. Lód jest cienki, a woda w jego sąsiedztwie ciepła, więc cyklon zrobił swoje.

 Niż baryczny oznacza silne wiatry i wysokie fale. Choć chmury związane z niżem chronią lód przed promieniowaniem słonecznym, jego wiatry działają jak gigantyczna łyżka mieszająca zupę. Falowanie mechanicznie kruszy krawędzie lodu, łamie pak lodowy oraz powstałe wcześniej duże kry. Co gorsza, miesza nagrzaną wodę powierzchniową z głębszymi warstwami, wpychając zgromadzone ciepło bezpośrednio pod lód. Poza tym lód morski nie dryfuje w próżni. Ciepłe wody prądów atlantyckich i pacyficznych wdzierają się pod pak lodowy. Ta gigantyczna ilość energii zakumulowanej w oceanie i spotęgowanej przez globalne ocieplenie robi swoje. Efekt pokazują powyższe zdjęcia.

 To wciąż lipiec. Słońce świeci już słabiej, ale nadal znajduje się stosunkowo wysoko nad horyzontem. Tak więc lód będzie się dalej topić. Pół biedy, że nad Arktyką wciąż utrzymuje się niż baryczny, a więc także zachmurzenie. Zdjęcia zostały podrasowane, aby można było lepiej dostrzec lód przesłonięty cienkimi chmurami i wilgotnym powietrzem, przypominającym lekką mgłę. Pomiędzy cienkimi chmurami piętra wysokiego widać ciężkie chmury piętra niskiego. Te chmury chronią lód przed słońcem, ale nie chronią go przed ciepłem morskim spotęgowanym przez globalne ocieplenie.

poniedziałek, 20 lipca 2026

Czy sezon topnienia jest słaby? W jednym miejscu na pewno nie

 Wiele wskazuje na to, że w tym roku nie padnie rekord topnienia lodu w Arktyce. Ale czy faktycznie tegoroczne roztopy są słabe? Nie do końca.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. JAXA

 Przede wszystkim spójrzmy na zasięg lodu. Choć większość topnienia lodu miała miejsce na rubieżach, takich jak Zatoka Hudsona, to nie znaczy, że w centrum nic się nie działo. Zasięg lodu, jeśli spojrzymy na wykres, jest tak naprawdę na trzecim miejscu. Ex aequo z latami 2019 i 2021. Na drugim miejscu jest rok 2011 – zaledwie o 80 tys. km² mniej niż w tym roku (stan na 19 lipca). I w końcu rok 2020 – kiedy zasięg był o 630 tys. km² mniejszy niż obecnie. Oczywiście „wygra” rok 2012, bo ważne jest to, w jaki sposób topi się lód. W tym roku sposób topnienia nie daje możliwości zbliżenia się do rekordu, nie mówiąc już o jego pobiciu. W 2020 roku omal nie doszło do pobicia rekordu.
 
 Należy też zwrócić uwagę, że choć nie roztapiają się obszary, które mogą zagwarantować rekord wrześniowego minimum, to mimo wszystko rozmiary czapy polarnej Oceanu Arktycznego wyglądają słabo. To i tak jest wciąż to samo podium (na razie ex aequo). Coś za taką sytuację musiało odpowiadać, skoro lód czy to w Zatoce Hudsona, czy na Morzu Baffina szybko się roztopił. Odpowiedzią jest globalne ocieplenie. Czyli jednak coś się dzieje w tym pozornie słabym sezonie topnienia w 2026 roku.
 
Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego w 2012, 2013, 2020 i 2026 roku dla 19 lipca. University of Bremen/AMSR2

 Inną ważną rzeczą jest to, gdzie padły rekordy topnienia regionalnego, bo padły. Takim miejscem, niepokojącym obszarem, jest sektor atlantycki. Rok 2026 ma swój rekord – najbardziej na północ wysuniętą granicę lodu w historii. Lata przedstawione na powyższych mapach nie zostały wybrane przypadkowo. To lata, kiedy miało miejsce najmocniejsze topnienie w sektorze atlantyckim. Rok 2012 (rekordowe wrześniowe minimum) jest tutaj pokazany dla porównania. Ostatni rok, kiedy doszło do rekordowego topnienia w sektorze atlantyckim, to rok 2020. Potem rok 2013. Oczywiście mamy tu na myśli dzień 19 lipca. Zobaczymy, co będzie później.

Odchylenie temperatur od średniej 1991-2020 w atlantyckiej części Arktyki 18 lipca 2026 roku. Copernicus Marine MyOcean
 
 To, co się stało w tym roku, jest już sytuacją bez precedensu. Granica lodu dotarła już do 84°N i może dotrzeć jeszcze dalej. Powodem są bardzo ciepłe wody Morza Barentsa i Basenu Arktycznego – tam, gdzie lód stopił się kilka–kilkanaście dni temu. Słońce wciąż świeci wysoko. Na obszarze ponad 0,5 mln km² woda jest o 1,2 st. C cieplejsza niż zwykle. To bardzo dużo, a lokalnie odchylenia przekraczają 3 st. C. Między Svalbardem a Ziemią Franciszka Józefa woda ma blisko 1,5 st. C i jest więc o 3 st. C cieplejsza niż zwykle, bo normalnie wszystko powinno być zamarznięte.
 
Dzisiejsze i prognozowane warunki atmosferyczne w Arktyce na 21-23 lipca 2026 roku. Tropical Tidbits

 Ten potencjał wody morskiej, która powinna jeszcze bardziej się ogrzać, zostanie teraz wykorzystany. Kiedy nad pacyficzną częścią Oceanu Arktycznego wyż baryczny będzie próbował „nadrobić” topnienie lodu, to w tym czasie w sektorze atlantyckim wróci bardzo silny niż baryczny. Pojawi się tam potężny sztorm. Sztorm będzie degradował pokrywę lodową i, wykorzystując ciepłą wodę, będzie ten lód topił dalej. Ostatnio spadki zasięgu lodu były duże i takie też mogą się utrzymać w kolejnych dniach.

 Granica lodu przesunie się jeszcze bardziej na północ – dojdzie do pobicia wszelkich rekordów topnienia w sektorze atlantyckim. Może się wydawać, że to, co dzieje się wokół Svalbardu czy Nowej Ziemi, nie powinno nas w Polsce obchodzić. Jednak Arktyka i Europa Środkowa są połączone ściśle działającą atmosferyczną machiną.

 Kluczem do zrozumienia tego wpływu nie jest sam lód, ale odsłonięty, ciemny ocean.

Oto jak działa ten mechanizm:

  •     Magazynowanie ciepła: Tam, gdzie nie ma lodu (czyli od strony Atlantyku), odsłonięta woda pochłania teraz ogromne ilości energii słonecznej. Ocean działa jak gigantyczny akumulator, który gromadzi ciepło przez całe lato, jeśli pozwalają na to warunki atmosferyczne (zachmurzenie).
  •     Jesienny rewanż: Kiedy nadejdzie jesień i powietrze zacznie się ochładzać, ten nagrzany ocean zacznie masowo oddawać ciepło i wilgoć do atmosfery.
  •     Zaburzenie prądu strumieniowego (Jet Stream): Różnica temperatur między równikiem a biegunem napędza silny wiatr na wysokości kilku kilometrów, który zazwyczaj przynosi do Polski łagodną pogodę z zachodu. Gdy rejon podbiegunowy od strony Atlantyku mocno się ogrzeje, ta różnica temperatur maleje, a prąd strumieniowy zaczyna „meandrować” i słabnąć. 

 Brak lodu w sektorze atlantyckim przełoży się na powstawanie blokad atmosferycznych. Intensywne oddawanie ciepła przez ocean w rejonie Barentsa i Karskim sprzyja budowaniu potężnych, stabilnych wyżów nad Skandynawią lub północno-zachodnią Rosją (rejon Uralu). Taki układ działa jak mur obronny – całkowicie blokuje ciepłe i wilgotne powietrze znad Oceanu Atlantyckiego, które normalnie ratuje nas przed syberyjskimi mrozami.

W efekcie zamiast standardowej, szarej i deszczowej zimy ostatnich lat, otwiera się droga dla:

  •     Wielotygodniowych spływów powietrza kontynentalnego bezpośrednio z głębi Rosji lub znad samego bieguna.
  •     Fali silnych mrozów oraz obfitych śnieżyc w Europie Środkowej, w tym w Polsce.

 Oczywiście nie znaczy, że tak się stanie na pewno. Warto też zwrócić uwagę na to, co może stać się jesienią, nim zima nadejdzie.

 Gdy nadejdzie wrzesień i październik, słońce w Arktyce zacznie zachodzić, a atmosfera zacznie się gwałtownie ochładzać. Wtedy ten ogromny, nagrzany basen oceaniczny zacznie potężnie i gwałtownie oddawać ciepło oraz wilgoć do atmosfery. Brak lodu zmusi prąd strumieniowy do silnego falowania (meandrowania). W zależności od tego, jak ułożą się te gigantyczne fale w atmosferze, we wrześniu i październiku czekają nas dwa skrajne scenariusze:

Scenariusz 1: Długie, anomalnie ciepłe „Babie Lato”

Brak lodu i intensywne ogrzanie dolnej troposfery nad Arktyką sprzyjają budowaniu silnych układów wysokiego ciśnienia (wyżów) nad Europą Wschodnią lub Rosją.

    Jak to wpłynie na Polskę: Taki układ zablokuje chłodne powietrze z północy, a zamiast tego zacznie pompować do nas bardzo ciepłe, suche masy powietrza z południa i południowego wschodu.

    Efekt: Wrzesień i październik mogą przynieść nam przepiękną, wręcz letnią aurę – z temperaturami przekraczającymi 20–25°C i pięknym słońcem. Wtedy faktycznie byłoby u nas znacznie cieplej niż nakazuje norma klimatyczna.

Scenariusz 2: Wczesny szok termiczny i przedwczesne przymrozki

Druga strona tego samego medalu. Jeśli nagrzany sektor atlantycki Arktyki zbuduje potężny wyż bezpośrednio nad Skandynawią lub Morzem Barentsa, sytuacja obróci się o 180 stopni.

    Jak to wpłynie na Polskę: Wyż nad Skandynawią kręci się zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Po swojej wschodniej stronie zacznie zasysać zimne powietrze prosto z głębi Syberii lub z tej wschodniej części Arktyki, gdzie lodu wciąż jest całkiem sporo.

    Efekt: Już w październiku (a nawet pod koniec września) możemy doświadczyć nagłego, głębokiego ochłodzenia, wczesnych przymrozków, a w górach i na pogórzu – pierwszych incydentów zimowych. 

 

 Swoje trzy grosze z pewnością też doda zimna plama na północy Oceanu Atlantyckiego. Teraz ta zimna plama sprawia, że mamy zimne lato, bo ciągle utrzymuje się tam stabilny wyż baryczny, który podsyła nam zimne masy powietrza, jednocześnie przynosząc ciepło dla zachodniej części Europy. Potem to się zmieni. North Atlantic Cold Blob daje potężny kontrast termiczny. Tuż obok zimnej plamy (na południe od niej) widzimy bardzo ciepłe wody prądu Zatokowego (Gulf Streamu). Różnica temperatur między zimnym północnym Atlantykiem a gorącym południem jest w tym roku wyjątkowo ostra. 

 Taki potężny gradient temperatury to idealne warunki dla zwoju głębokich niżów atlantyckich (oraz byłych cyklonów tropikalnych). Jesienią zrodzi to wyjątkowo głębokie, dynamiczne i rozległe orkany. Dodatkowo Kontrast ten bardzo mocno przyspieszy prąd strumieniowy nad środkowym Atlantykiem. Masy powietrza będą pędzić na wschód jak szalone. Co może się wtedy stać jesienią? Ciepła Arktyka, jak już wiemy, lubi budować potężne wyże blokujące nad Skandynawią i Rosją. Mamy więc dwa scenariusze na jesień i zimę:

  • Jeśli wyż arktyczny wygra: Niże atlantyckie, nie mogąc przebić się przez Skandynawię, będą „nurkować” w stronę Morza Śródziemnego. Dla Polski oznacza to bardzo dynamiczną jesień: przeplatankę silnych, deszczowych wichur z nagłymi uderzeniami ciepła z południa.
  • Jeśli wyż przegra: Rozpędzony Atlantyk wgniecie Europę Środkową w pas zachodniej, niezwykle wietrznej, ale bardzo ciepłej i wilgotnej aury.

 Czekaja więc nas bardzo ciekawe czasy.

 

czwartek, 16 lipca 2026

Raport za I połowę lipca 2026 - nieroztopiony, ale pokiereszowany

 W Arktyce do połowy lipca nie doszło jeszcze do całkowitego rozpadu wiru polarnego. Permanentnie w regionie utrzymuje się układ niskiego ciśnienia, który krąży wokół bieguna północnego, zmieniając oczywiście swoje rozmiary, ale niewiele poza tym. Ocean Arktyczny od połowy maja nie doświadczył jeszcze nawet 2–3-dniowej obecności rozległego układu wysokiego ciśnienia. Obszar Oceanu Arktycznego pozostaje chłodny i pochmurny, co wpływa na tempo topnienia lodu. Choć obecność niskiego ciśnienia jest elementem dodatniej oscylacji arktycznej, to stan ten utrzymuje się nadzwyczaj długo, czego nie można wytłumaczyć zwykłym pogodowym kaprysem. To niewątpliwie efekt globalnego ocieplenia. Arktyka stała się wilgotniejsza, co sezonowo powoduje ciekawy obrót spraw – temperatury latem nad Oceanem Arktycznym są wyraźnie niższe od średniej. Sytuacja zmienia się jesienią, kiedy mimo wszystko niewielka powierzchnia lodu prowadzi do oddawania dużych ilości ciepła do atmosfery.

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.  

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2
 
 W tym roku najprawdopodobniej będzie podobnie. Gdy tylko skończy się sezon topnienia i zacznie się noc polarna, temperatury zaczną spadać, ale bardzo powoli. Lokalnie wystąpią nawet ich wzrosty. Do tego w październiku zacznie oddziaływać na Arktykę efekt El Niño. Dodatnia faza ENSO za pośrednictwem Niżu Aleuckiego zacznie wysyłać do Arktyki cieplejsze niż zwykle masy powietrza. Rezultatem będą pokaźne dodatnie odchylenia temperatury w okresie od września do grudnia i być może także w styczniu oraz lutym na skutek rozpadu wiru polarnego – zarówno troposferycznego, jak i stratosferycznego. Teraz więc sytuacja w Arktyce wydaje się być w porządku, ale tylko do czasu. 

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwszej połowie lipca 2026 roku.   

 Czy w Arktyce panuje spokój? Z perspektywy ostatnich lat można powiedzieć, że tak. Nie ma żadnych szans na rekordowe topnienie. Iście benedyktyńska praca chmur związanych z niskim ciśnieniem zrobiła swoje – impet topnienia wyhamował. Na Morzu Beauforta praktycznie nic się nie dzieje. Jedyną spektakularną rzeczą jest położenie granicy lodu od strony Morza Barentsa, ale w przeszłości takie zmiany już zachodziły.

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Brak – tak to nazwijmy – wstępnego przygotowania owocuje teraz dość wolnym topnieniem lodu. Silne spadki na przełomie czerwca i lipca dotyczyły rubieży Arktyki, czyli Morza Baffina i Morza Grenlandzkiego. W dniach od 3 do 13 lipca tempo spadku zasięgu lodu było wyraźnie wolniejsze niż zwykle – po prostu stopiło się to, co było najłatwiejsze do stopienia.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 Nie znaczy to jednak, że dalsze topnienie lodu i spadek jego zasięgu będą niewielkie. Lód jest cienki, a pogoda mimo obecności układu cyklonalnego nie jest stała. W tej chwili zmienia się na wyżową. Topnienie w kolejnych dniach może przyspieszyć. Obecnie zasięg lodu jest niemal identyczny jak w 2012 roku – 7,61 mln km². Tyle tylko, że wtedy czapa polarna topiła się w zupełnie innych warunkach.

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego na morzach: Beauforta, Czukockim, Wschodniosyberyjskim i Karskim w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Przede wszystkim chodzi o Morze Beauforta, którego część zajmuje z reguły lód wieloletni, a tym samym gruby. Rok 2012 i 2026 to zupełnie inna skala. Tylko 2016 rok stanowił konkurencję dla 2012 roku, jeśli chodzi o Morze Beauforta. Teraz jest nawet lepiej niż w latach 2013–2014. To dość ciekawa sytuacja, którą z pewnością będą analizować naukowcy. Przyczyną jest oczywiście permanentny układ niskiego ciśnienia. Nie występował on jednak przez cały czas nad tym akwenem. 

 

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 2021-2025 dla lipca. NASA/GISS 

Animacja pokazująca zmiany anomalii temperaturowych w Arktyce w dniach 30 czerwca - 13 lipca 2026 roku. Copernicus Climate Change Service/ERA5

 Tegoroczne lato bezpośrednio nad Oceanem Arktycznym będzie chłodne, co jest rezultatem zaistniałej sytuacji pogodowej w regionie. Niż baryczny przynoszący duże zachmurzenie stanowi blokadę dla promieni słonecznych. Powierzchnia nie nagrzewa się więc, co skutkuje temperaturami około 1°C niższymi niż zwykle. Zamiast około +1°C wokół bieguna północnego notuje się około 0°C. Wykres obok pokazuje, że lipcowe temperatury wokół bieguna północnego odpowiadały temu, co zwykle dzieje się w pierwszej połowie czerwca. Patrząc w przeszłość, jest to sytuacja nadzwyczajna, jeśli chodzi o rejon bieguna północnego.

 W całej jednak Arktyce, do której wlicza się także obszary lądowe, tak zimno nie jest. Temperatury należą do najwyższych w historii pomiarów – blisko 1°C wyższych od średniej wieloletniej. Należy przy tym pamiętać, że lipiec charakteryzuje się z reguły niewielką dodatnią anomalią temperaturową lub wręcz jej brakiem. Przyczyną jest to, że energia jest zużywana na topnienie lodu – Ocean Arktyczny o tej porze roku nie oddaje ciepła, lecz je pochłania.

Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla maja w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 14 lipca 2026. Climate Reanalyzer 
 
 Inna jest zgoła sytuacja termiczna wód. O ile nad biegunem północnym i znaczną częścią pokrywy lodowej jest chłodno, o tyle inaczej wygląda sytuacja nad wodami okalającymi Arktykę. Morze Barentsa jest o 2°C cieplejsze od średniej. Ciepło zgromadzone w wodzie może zostać wykorzystane do dalszego topnienia lodu. W pobliżu Aleutów występuje plama ciepła, która jesienią może zakłócić zamarzanie Oceanu Arktycznego – stanie się ona źródłem transferu ciepła do tego akwenu. Tak więc nawet jeśli dalsze topnienie będzie powolne, to później może dojść do poważnego falstartu sezonu zamarzania..
 
Grubość lodu morskiego w latach 2012-2026 dla 15 lipca. Polar Portal/HYCOM  

 Niskie temperatury spowodowały, że lód topił się wolno, więc i jego grubość, choć niewielka, zmniejszała się powoli. Nie znaczy to jednak, że pokrywa lodowa jest wolna od radykalnych zmian – lód nadal jest cienki. Wystarczy popatrzeć, jaki był udział lodu o grubości ponad 2 metry przed 2024 rokiem. Nadal istnieje możliwość szybkiej redukcji pokrywy lodowej, choć nie prowadzącej już do rekordowego topnienia. Cienki lód łatwiej się kruszy, więc łatwiej będzie się topił, a ciepła woda może odegrać tutaj znaczącą rolę, nawet jeśli temperatury będą spadały poniżej punktu zamarzania.

Pokrywa lodowa na Morzu Beauforta 15 lipca 2026 roku. NASA Wordview

Pokrywa lodowa na Morzu Wschodniosyberyjskim 15 lipca 2026 roku. 

 Zdjęcia satelitarne pokazują, że lód morski jest pokruszony, choć kry są gęsto upakowane. Niemniej jednak jest on pokruszony, a więc podatny na dalsze topnienie. Ewentualny sztorm i ciepłe wody morskie przy pokrywie lodowej mogą doprowadzić do wcale nie tak słabych roztopów w kolejnych tygodniach. Nie ma więc gwarancji, że sezon topnienia zakończy się równie spokojnie jak w latach 2013–2014, kiedy klimat był chłodniejszy niż obecnie.
 
Zobacz także: