Początkowe szybkie zamarzanie wkrótce może jednak napotkać przeszkodę w postaci rozległych obszarów wód, które nie zdążyły się jeszcze odpowiednio wychłodzić. Warunki atmosferyczne, co ilustruje animacja obok, generalnie zaczynają sprzyjać zamarzaniu. Coraz wyraźniejsza staje się jesienna cyrkulacja atmosferyczna, a wraz z postępującym ochłodzeniem rośnie znaczenie wiru polarnego w dolnej troposferze. Nie oznacza to jednak, że sam wir polarny automatycznie odpowiada za temperaturę czy tempo zamarzania lodu. Znaczenie ma cały układ cyrkulacji atmosferycznej, transport ciepła z niższych szerokości geograficznych oraz wymiana energii między atmosferą, oceanem i lodem.
Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.
![]() |
| Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. Uniwersytet w Bremie |
Rzecz jasna, to dopiero początek sezonu zamarzania. Wysokie temperatury panujące w sąsiedztwie Oceanu Arktycznego mogą ograniczać tempo wychładzania powierzchni morza. Ciepłe powietrze napływające z niższych szerokości geograficznych zmniejsza straty ciepła z oceanu do atmosfery, a tym samym opóźnia tworzenie się nowego lodu. Duże znaczenie ma również wiatr. Silne mieszanie może pobudzać wymianę wód powierzchniowych z cieplejszymi warstwami znajdującymi się głębiej, zwłaszcza w regionach, gdzie do Oceanu Arktycznego dociera ciepła woda pochodzenia atlantyckiego.
Jak pokazuje mapa, ogromne obszary Oceanu Arktycznego są nadal wolne od lodu. Szczególnie wyraźnie widać to po stronie Atlantyku, gdzie od północnych wybrzeży Svalbardu aż po okolice półwyspu Tajmyr rozciągają się rozległe obszary otwartej wody.
![]() |
| Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwszej połowie września 2026 r |
We wrześniu zmiany w pokrywie lodowej Oceanu Arktycznego są coraz wolniejsze, ponieważ dobiega końca dzień polarny, a dopływ energii słonecznej gwałtownie maleje. W końcu nadchodzi moment, w którym bilans energetyczny powierzchni staje się na tyle niekorzystny, że dalsze topnienie lodu przestaje być możliwe w skali całego oceanu i rozpoczyna się sezon zamarzania.
Prawdopodobnie takim momentem był 14 września, kiedy według danych JAXA zasięg lodu wzrósł o około 35 tys. km². Kolejnego dnia odnotowano następny przyrost, tym razem o około 67 tys. km².
![]() |
| Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat. |
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że sezon zamarzania rozpoczął się z przytupem. W ciągu dwóch dni zasięg lodu zwiększył się o około 102 tys. km², co jest dużą wartością jak na pierwszą połowę września.
Takie gwałtowne przyrosty nie są jednak całkowicie zaskakujące. Mogą występować po okresach silnego wycofywania się lodu, zwłaszcza gdy wiatr wcześniej rozsuwał krę i odsłaniał powierzchnię oceanu. Jeżeli pod lodem znajduje się stosunkowo chłodna woda, po zaniku czynnika podtrzymującego otwartą powierzchnię morza może ona bardzo szybko zamarzać. Sprzyjają temu przede wszystkim osłabienie lub zmiana kierunku wiatru, napływ chłodniejszej masy powietrza i coraz mniejszy dopływ energii słonecznej.
Zamarzanie nie musi jednak przez cały czas utrzymywać tak wysokiego tempa. W miarę przesuwania się frontu lodowego kolejne obszary oceanu mogą być trudniejsze do zamrożenia, ponieważ zawierają więcej ciepła zgromadzonego latem. Wtedy tempo przyrostu lodu stopniowo maleje.
![]() |
| Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA |
Woda znajdująca się kilkaset kilometrów dalej na południe to obszar morski, który intensywnie ogrzewał się na początku sierpnia. Najpierw musi więc oddać zgromadzone ciepło do atmosfery i przestrzeni kosmicznej. Dopiero wtedy może dojść do trwałego rozpoczęcia procesu zamarzania.
Sam zasięg lodu wcale nie jest więc taki duży, jak może się wydawać. Dla 15 września wartość ta wynosi 4,56 mln km², co w przedstawionej tutaj serii JAXA daje 14. najniższą wartość w historii pomiarów. To wciąż bardzo dalekie od sytuacji obserwowanej jeszcze kilkadziesiąt lat temu.
Różnica w stosunku do średniej z ubiegłej dekady wynosi około 180 tys. km², czyli nieco ponad połowę powierzchni Polski. A rok 2013, którego zielona krzywa wyróżnia się na wykresie? 15 września 2013 roku zasięg lodu wynosił 4,83 mln km², czyli około 270 tys. km² więcej niż w tym roku.
To pokazuje, że tegoroczny sezon topnienia wcale nie był wyjątkowo słaby, nawet jeśli uwzględnimy bardzo pochmurne warunki panujące nad znaczną częścią Oceanu Arktycznego. Duże zachmurzenie ograniczało dopływ promieniowania słonecznego do powierzchni, ale nie eliminuje innych czynników sprzyjających utracie lodu, przede wszystkim napływu ciepła z oceanu i transportu lodu przez wiatr.
![]() |
| Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA |
14. miejsce nie jest więc takie odległe, a pamiętajmy, że mówimy o zmianach zachodzących na przestrzeni zaledwie kilkunastu lat. Warto też wziąć pod uwagę jeszcze nie tak odległe lata 90. XX wieku. Różnica jest ogromna, co można zobaczyć na mapie JAXA.
Powierzchnia lodu również mocno przyrosła, ale jest to zrozumiałe w przypadku obszarów, które uwolniły się od lodu pod koniec sierpnia i na początku września. Teraz wody te muszą najpierw się wychłodzić, a następnie zamarznąć. W miarę rozwoju pokrywy lodowej tempo tego procesu będzie prawdopodobnie spadało.
![]() |
| Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 221-2025 dla sierpnia. NASA/GISS |
![]() |
| Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2026 roku względem średniej z lat 1958-2002. DMI |
Arktyka stała się w ostatnich dekadach wyraźnie cieplejsza niż jeszcze 20–30 lat temu. Nie oznacza to jednak, że każdy rok i każde lato musi być cieplejsze od poprzedniego. W tym roku okolice bieguna północnego były latem stosunkowo chłodne. Na wykresie DMI widać, że temperatury w pasie 80–90°N przez znaczną część lata znajdowały się około 1°C poniżej wartości odniesienia dla XX wieku.
Nie należy jednak utożsamiać chłodnego lata z odbudową arktycznego lodu. O tym, jak szybko pokrywa lodowa może się odtworzyć, decyduje nie tylko temperatura powietrza, lecz także temperatura i ruch wody, grubość lodu pozostającego po sezonie topnienia, wiatr oraz transport lodu między poszczególnymi częściami Oceanu Arktycznego.
Mniejszy zasięg lodu wpływa również na temperaturę samej Arktyki. Ciemna powierzchnia otwartej wody pochłania znacznie więcej promieniowania słonecznego niż jasny lód i śnieg. Zjawisko to, zwane sprzężeniem albedo, powoduje dodatkowe nagrzewanie oceanu latem. Jesienią, kiedy powierzchnia zaczyna tracić ciepło, otwarta woda oddaje je do atmosfery. Dlatego obszary, które późno pokrywają się lodem, mogą pozostawać relatywnie ciepłe jeszcze długo po zakończeniu dnia polarnego.
Arktyka ociepla się szybciej niż średnia globalna, a jednym z najważniejszych elementów tej zmiany jest właśnie utrata śniegu i lodu. NOAA podkreśla, że arktyczna pokrywa lodowa jest obecnie młodsza i cieńsza niż w poprzednich dekadach, a najstarszy lód, mający ponad cztery lata, zmniejszył się o ponad 95 proc. od lat 80. XX wieku.
Średnia temperatura wokół bieguna północnego spadła już niemal do –5°C. W kolejnych tygodniach będzie się jednak dalej zmieniać wraz z rosnącą długością nocy polarnej i postępem zamarzania.
![]() |
Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla sierpnia w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 14 września 2026. Climate Reanalyzer |
Arktyczne wody w tym roku, jeśli chodzi o sierpień, były jednymi z najcieplejszych w historii przedstawionej na wykresie - niemal 1,5°C powyżej średniej. W dużej mierze odpowiada za to atlantycka część Oceanu Arktycznego. Obecnie woda jest tam według przedstawionej analizy ponad 2°C cieplejsza od średniej.
To właśnie ocean jest jednym z najważniejszych elementów współczesnych zmian zachodzących w Arktyce. W ostatnich dekadach coraz większe znaczenie ma tzw. atlantyfikacja Arktyki, czyli napływ cieplejszych i bardziej słonych wód pochodzenia atlantyckiego do kolejnych części basenu arktycznego. NOAA zwraca uwagę, że sygnał atlantyfikacji dotarł już do centralnej części Oceanu Arktycznego, setki kilometrów od dawnej strefy wpływu Atlantyku. Cieplejsza woda może zwiększać straty lodu również od dołu, a osłabienie naturalnego rozwarstwienia oceanu ułatwia transport ciepła ku powierzchni.
Warto przy tym pamiętać, że nie cały Ocean Arktyczny zachowuje się tak samo. Pacyficzna część jest wyraźnie chłodniejsza, co wynika m.in. z przebiegu pogody, zachmurzenia, transportu wód przez Cieśninę Beringa oraz lokalnych warunków oceanicznych.
Woda w północnej części Morza Łaptiewów, które w tym roku pozostawało chłodniejsze niż zwykle, ma około –1,4°C. To niewiele powyżej punktu zamarzania typowej wody morskiej. Dla zasolenia rzędu 32 PSU woda morska zaczyna zamarzać przy około –1,8°C, choć rzeczywista temperatura zamarzania zależy od zasolenia. Sam spadek temperatury powietrza poniżej tej wartości nie oznacza jednak natychmiastowego powstania trwałej pokrywy lodowej. O tempie zamarzania decyduje bilans energii, ruch wody, mieszanie pionowe oraz dopływ ciepła z głębszych warstw.
Dlatego nie można określić jednej uniwersalnej wartości temperatury powietrza. Wartości mogą być różne, na przykład –4°C czy nawet –10°C, przy której morze zacznie zamarzać. W praktyce powierzchnia oceanu może osiągać temperaturę bliską punktowi zamarzania, a lód będzie powstawał dopiero wtedy, gdy ocean będzie w stanie skutecznie oddawać nadmiar ciepła do atmosfery.
![]() |
| Grubość lodu morskiego w latach 2013-2026 dla 15 września. Polar Portal/HYCOM |
Samo odbudowywanie zasięgu lodu nie oznacza więc automatycznie poprawy jego kondycji. Jednym z najważniejszych problemów Arktyki jest dziś bowiem nie tylko to, ile oceanu jest przykryte lodem, lecz także jak gruby i jak stary jest ten lód.
Ciepła woda jest jednym z czynników odpowiadających za coraz mniejszą grubość lodu. Nawet jeśli lato okaże się chłodniejsze, lód może pozostać cienki po wcześniejszych stratach. Cienka pokrywa łatwiej przemieszcza się pod wpływem wiatru, szybciej pęka i jest bardziej podatna na roztopy w kolejnym sezonie. Współczesna Arktyka znacznie różni się więc od tej sprzed kilku dekad: dominuje w niej młodszy, jednoroczny lód, natomiast wieloletnie, najgrubsze fragmenty pokrywy zajmują znacznie mniejszy obszar. NOAA wskazuje, że najstarszy lód, mający ponad cztery lata, zmniejszył się od lat 80. o ponad 95 proc.
Sztormy również mogą pogarszać sytuację. Silny wiatr może łamać pak lodowy, rozsuwać jego fragmenty i zwiększać obszar otwartej wody. Jednocześnie mieszanie oceanu może przenosić ciepło ku powierzchni. To szczególnie istotne w regionach, w których poniżej zimnej warstwy powierzchniowej znajdują się relatywnie ciepłe wody atlantyckie. Nowe badania wskazują, że następujące po sobie silne sztormy mogą znacząco zwiększać utratę lodu, zwłaszcza gdy wcześniej osłabiona pokrywa jest już cienka i silnie pofragmentowana.
W ostatnich latach nastąpiła zresztą zasadnicza zmiana charakteru arktycznej pokrywy lodowej. Według NOAA pod koniec lata 2025 roku zasięg lodu był o około 28 proc. mniejszy niż w 2005 roku, a sama pokrywa była wyraźnie młodsza i cieńsza. W tym roku jest podobnie.
![]() |
| Zniszczony pak lodowy niedaleko bieguna północnego od strony Syberii 15 września 2026 roku. NASA Worldview |
Zdjęcia satelitarne pokazują, że pomimo rozpoczęcia sezonu zamarzania wizualnie stan lodu niewiele się jeszcze zmienił. Wciąż widać liczne kry lodowe i rozfragmentowany pak, a nie jednolitą, zwartą pokrywę. Wiatry nadal mogą powodować przemieszczanie się lodu i czasowo zakłócać jego odbudowę.
Trzeba jednak patrzeć na te obrazy w szerszym kontekście. Jednorazowy przyrost zasięgu lodu nie odwraca długoterminowego trendu. W marcu 2026 roku arktyczne maksimum zasięgu lodu należało do najniższych w całej serii satelitarnej. NASA i NSIDC podały wartość około 14,29 mln km², bardzo zbliżoną do rekordowo niskiego maksimum z 2025 roku.
Zmienia się zresztą nie tylko lód morski. Kurcząca się pokrywa śnieżna, topnienie lądolodu Grenlandii, dalsze ocieplanie się wiecznej zmarzliny, zmiany roślinności, rosnąca aktywność pożarowa oraz przekształcenia ekosystemów są elementami tego samego systemu. Utrata śniegu i lodu wzmacnia ocieplenie poprzez zmniejszenie albedo, a rosnąca powierzchnia otwartej wody zmienia wymianę ciepła i wilgoci między oceanem a atmosferą. W najbliższych tygodniach najważniejsze będzie więc nie tylko to, jak szybko zwiększy się zasięg lodu, ale również to, czy nowa pokrywa zdoła odpowiednio pogrubić się przed kolejnym sezonem topnienia. Pierwsze tygodnie jesieni mogą przynieść szybki wzrost zasięgu, ale o kondycji Arktyki w kolejnym roku będzie decydowała przede wszystkim trwałość tej pokrywy, jej grubość oraz udział lodu wieloletniego.
Na sytuację w nadchodzących miesiącach może wpływać także El Niño. Według NOAA zjawisko wyraźnie się umacnia, a prawdopodobieństwo bardzo silnego El Niño w jesieni i zimie 2026/27 przekracza 90 proc. Dlatego nawet jeśli sezon zamarzania 2026 roku będzie przebiegał początkowo szybko, nie będzie to oznaczało powrotu Arktyki do stanu znanego z końca XX wieku. Pokrywa lodowa pozostaje znacznie młodsza i cieńsza niż dawniej, ocean jest cieplejszy, a obszary wolne od lodu są większe. Dzisiejsza Arktyka zamarza więc na tle zupełnie innych warunków niż kilkadziesiąt lat temu.
Zobacz także:
- Raport za II połowę sierpnia 2026 - czapa polarna zniszczona na biegunie północnym, 1 września 2026 Wyjątkowo chłodna i pochmurna pogoda w Arktyce spowolniła letnie topnienie lodu, ale go nie zatrzymała. Co więcej, zmiany wyprzedziły rok 2013.
- Raport za I połowę sierpnia 2026 - roztopy okazały się jednak dość mocne, 16 sierpnia 2026
- Raport za II połowę lipca 2026 - powolne rozpuszczanie pokrywy lodowej na biegunie północnym, 1 sierpnia 2026






























