niedziela, 16 sierpnia 2026

Raport za I połowę sierpnia 2026 - roztopy okazały się jednak dość mocne

 Wystarczyło tylko kilka dni odpowiedniego rozkładu wiatrów, by znacznie zmniejszyć powierzchnię lodu morskiego w Arktyce. Zmiany przedstawione poniżej pokazują, jak wrażliwa jest pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego i jak niewiele potrzeba, by w krótkim czasie rozbić i przemieścić ogromne połacie lodu.
 
 Zjawiskiem, które się do tego przyczyniło, jest tzw. dodatni dipol arktyczny. Animacja obok pokazuje ten układ baryczny. Z jednej strony mamy obszar wysokiego ciśnienia w sektorze amerykańskim, z drugiej — rozległy obszar niżowego ciśnienia w sektorze euroazjatyckim. Powstaje układ wiatrów sprzyjający przemieszczaniu lodu morskiego i jego eksportowi z centralnej Arktyki, między innymi przez Cieśninę Frama. Wiatr może również rozsuwać pak lodowy, zwiększać liczbę szczelin i prowadzić do powstawania rozległych obszarów otwartej wody. Dodatkowo taki układ może sprowadzać cieplejsze powietrze z południa. 
 

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.  

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. Uniwersytet w Bremie

 To właśnie dodatni dipol arktyczny w okresie letnim, w połączeniu z innymi sprzyjającymi warunkami atmosferycznymi, przyczynił się do potężnych roztopów, m.in. w 2007 roku, kiedy doszło do spektakularnego spadku zasięgu lodu. W tamtym sezonie rozległy układ wysokiego ciśnienia sprzyjał napływowi cieplejszego powietrza oraz większemu nasłonecznieniu części Arktyki, a jednocześnie ułatwiał transport lodu z centralnej części oceanu.

 W tym roku do podobnego rekordu raczej nie dojdzie, ponieważ korzystny dla szybkiego zaniku lodu układ pojawił się stosunkowo późno, choć napotkał już dość cienką pokrywę lodową. Obraz pokrywy lodowej wygląda miejscami niemal tak, jak w latach 2007 czy 2012. W miarę zbliżania się września, czyli końca sezonu topnienia, obszar lodu przyjmuje coraz bardziej zwarty, niemal trójkątny kształt i stopniowo się zmniejsza.

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwsze połowie sierpnia 2026 roku.   

 To, co zasługuje na uwagę, to granica lodu morskiego na wysokości Morza Barentsa i Karskiego. Przesunęła się aż w okolice 85°N, a od Svalbardu po biegun północny pozostały jedynie rozproszone obszary paku lodowego. To ogromna zmiana, która może mieć wpływ na warunki atmosferyczne w kolejnych miesiącach. Niewykluczone, że tego, co teraz dzieje się na biegunie północnym, wpłynie na warunki pogodowe jesienią i zimą w Polsce. 

 Samo tempo zaniku lodu i jego wycofywania się, co widać na animacji, pokazuje, jak podatna na działanie pogody jest współczesna pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego. Tak długo utrzymujący się układ niżowy i związana z nim pogoda ograniczały wcześniej tempo zaniku lodu, ale kiedy warunki zmieniły się na bardziej sprzyjające jego transportowi i rozpadowi, reakcja była bardzo szybka..
 
Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Ten wykres pokazuje, jak bardzo zmiana pogody jest w stanie zmienić tempo spadku zasięgu lodu, a tym samym tempo jego zaniku. Przez większość okresu od maja do lipca zmiany nie były szczególnie szybkie ze względu na dominację niżu barycznego i związanych z nim chłodniejszych warunków. W Arktyce było zimno, a mimo to zdarzały się gwałtowne spadki zasięgu.

 Potem przyszedł 10 sierpnia i pojawił się dodatni dipol arktyczny. Doszło do dużego przyspieszenia zmian — tempo zaniku lodu stało się większe niż wcześniej w lipcu. Jest to dobry przykład tego, że krótkoterminowa pogoda może w Arktyce bardzo mocno wpływać na tempo zmian pokrywy lodowej.
 
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

  Diametralnej zmiany sytuacji w Arktyce nie będzie już ze względu na kalendarz. Rekord raczej nie padnie, ale wrześniowe minimum wcale nie musi być tak odległe od rekordowych wartości, jak mogłoby się wydawać. 15 sierpnia zasięg lodu wyniósł 5,32 mln km² — według przedstawionych danych JAXA był to dziewiąty najmniejszy wynik w historii pomiarów. Podium nie będzie, ale wykres pokazuje, jak dodatni dipol zmienił kierunek czerwonej krzywej.

 Uporczywe utrzymywanie się tego zjawiska do końca sierpnia mogłoby sprawić, że wrześniowe minimum znalazłoby się znacznie bliżej rekordowych wartości. Obecne prognozy wskazują jednak, że taki scenariusz jest mało prawdopodobny. Warto też zwrócić uwagę na rok 2007 — różnica względem obecnego zasięgu wynosi zaledwie około 170 tys. km², jeśli porównujemy wartości przedstawione na wykresie
 
Powierzchnia arktycznego lodu morskiego na morzach: Beauforta, Czukockim, Wschodniosyberyjskim i Łaptiewów w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Możemy sobie tylko wyobrazić, co stałoby się w Arktyce, gdyby doszło do powtórzenia wzorców pogodowych z 2007, 2010 czy 2012 roku. Wykres dla poszczególnych akwenów pokazuje, jaka była reakcja pokrywy lodowej na zmiany cyrkulacji atmosferycznej. Najwolniejsze zmiany występowały na Morzu Łaptiewów. Tak szybki spadek zasięgu lodu jest możliwy m.in. dlatego, że współczesna pokrywa jest znacznie cieńsza i bardziej podatna na rozpad.

Rok 2012 jest tutaj szczególnie ciekawy. Tamtego lata główną rolę odegrały nie tylko temperatury i wcześniejsze osłabienie pokrywy, lecz także wyjątkowo silny sztorm z początku sierpnia. Cienki, osłabiony lód został szybko rozbity, a część kry znalazła się w cieplejszej wodzie. NSIDC wskazywało, że po wcześniejszym przerzedzeniu pokrywa stała się znacznie bardziej podatna na takie zdarzenia.
 
Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 2021-2025 dla sierpnia. NASA/GISS

Animacja pokazująca zmiany anomalii temperaturowych w Arktyce w dniach 1-14 sierpnia 2026 roku. Copernicus Climate Change Service/ERA5

 Dodatni dipol arktyczny nieco podniósł temperatury nad Oceanem Arktycznym, ponieważ sprowadził cieplejsze powietrze z południa. Obszar Oceanu Arktycznego pozostał jednak nadal relatywnie chłodny, choć warto zwrócić uwagę na pewną rzecz. Chodzi o zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego.

 Wydawałoby się, że w sierpniu temperatury zaczną powoli się obniżać. Dipol sprawił, że tak się nie stało, a wartości niższe od średniej zaczęły zbliżać się do normy. Kto wie, czy za kilka dni nie staną się ponownie wyższe od średniej.

 Po 10 sierpnia w wielu miejscach Oceanu Arktycznego temperatury nad wciąż istniejącym lodem zaczęły przekraczać 0°C, choć w wyższych warstwach atmosfery zaczyna się powoli tworzyć komórka chłodnego powietrza, ponieważ Słońce świeci już coraz słabiej. W obrębie tej komórki temperatura spadła już do -10°C.
 
Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla lipca w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 14 sierpnia 2026. Climate Reanalyzer 

 Powolne roztopy w sektorze pacyficznym spowodowały, że woda jest tam stosunkowo chłodna w wielu miejscach. Nie przeszkodziło to jednak w utracie lodu wywołanej przez dipol, ponieważ lód jest cienki i łatwo się przemieszcza.

 Bardzo ciepłe są wody Morza Barentsa — średnio około 2°C cieplejsze niż zwykle — a w części Morza Karskiego anomalie sięgają nawet 5°C. Morze Barentsa może stać się swoistym „pożeraczem lodu”, jeśli będzie on spychany z północy przez wiatr. W listopadzie, a potem w kolejnych miesiącach, proces odbudowy lodu w tej części Arktyki może być mocno utrudniony przez wysoką temperaturę wody. To ważne, ponieważ jesienią lód nie zaczyna tworzyć się w chwili, gdy powietrze schodzi poniżej 0°C. Najpierw ocean musi oddać ciepło zgromadzone w powierzchniowej warstwie wody. Dopiero po jego wychłodzeniu możliwe jest intensywne zamarzanie. Dlatego ciepła woda może opóźniać jesienne zamarzanie nawet wtedy, gdy temperatury powietrza stają się już ujemne.

 Cały północny Atlantyk jest średnio o około 1°C cieplejszy. To wystarczy, by tak ogromny obszar spowalniał powrót lodu w półroczu zimowym. Znaczenie ma także transport ciepła przez Atlantyk, który dostarcza do Arktyki energię przez prądy oceaniczne.

 W listopadzie również może mocno dać o sobie znać El Niño, być może już nawet w październiku. Teraz woda na Morzu Czukockim jest chłodna, ale w kolejnych miesiącach może przestać być tak chłodna, jak zwykle o tej porze roku. Nie można więc wykluczyć, że z tego powodu, mimo obecnie chłodnych wód, Morze Czukockie będzie zamarzać wolniej.
 
Grubość lodu morskiego w latach 2012-2026 dla 15 sierpnia. Polar Portal/HYCOM  

 Słaby sezon topnienia doprowadził do tego, że grubość lodu nie wygląda teraz tak drastycznie jak w 2021 roku, kiedy wcześniej omal nie doszło do pobicia rekordu z 2012 roku, czy też jak w 2024 roku. Sezon niewątpliwie okazał się słabszy, bo inaczej mapa z 2026 roku byłaby bardziej fioletowa, a seledynowego koloru byłoby na niej mniej.

 Jest jednak inaczej. Tyle tylko, że te ciepłe wody atlantyckie i El Niño jesienią oraz zimą mogą spowodować, że wygląd czapy polarnej Oceanu Arktycznego na tej mapie zmieni się mniej, niż można byłoby oczekiwać. Kolejny sezon topnienia może natomiast wyglądać zupełnie inaczej.

 Trzeba przy tym pamiętać o jeszcze jednej rzeczy: zasięg lodu, jego koncentracja i jego objętość to trzy różne parametry. Zasięg mówi o powierzchni obszaru, na którym koncentracja lodu przekracza przyjęty próg, zwykle 15 proc. Koncentracja informuje, jak dużą część danego obszaru zajmuje lód, natomiast objętość uwzględnia także jego grubość. Można więc mieć stosunkowo duży zasięg przy bardzo cienkiej pokrywie, która jest niezwykle podatna na szybkie zmiany.
 
Zniszczony pak lodowy między biegunem północnym, a Morzem Barentsa 15 sierpnia 2026 roku. NASA Worldview

Zniszczony pak lodowy przy biegunie północnym.

 Ten słaby sezon topnienia wcale nie jest więc taki słaby. Widać to po tym, co pokazują zdjęcia satelitarne. Wszystko to wydarzyło się w warunkach atmosferycznych, które wcześniej w wielu momentach sprzyjały spowalnianiu topnienia. Z drugiej strony ciągłe sztormy i zmiany układu wiatrów finalnie okazały się niemal tak samo niszczące dla cienkiej pokrywy, jak długotrwały, stabilny wyż może być sprzyjający jej rozpadowi.

 W Arktyce nie zawsze trzeba bardzo wysokich temperatur, aby lód gwałtownie znikał z map. Czasami wystarczy zmiana cyrkulacji atmosferycznej. Wiatr może rozbić pak, rozsunąć kry, przemieścić je w kierunku cieplejszych wód i zwiększyć powierzchnię otwartego oceanu. Potem do działania włącza się ocean, a ciemna woda pochłania więcej energii niż jasny lód. W efekcie kilka dni odpowiedniej pogody może uruchomić proces, który będzie kontynuowany jeszcze przez pewien czas.

 Nie wiemy więc jeszcze, jak dużo lodu zniknie przed początkiem września. Ostateczny wynik sezonu zależeć będzie zarówno od temperatury powietrza i wody, jak i od tego, czy obecny układ wiatrów utrzyma się wystarczająco długo, aby dalej rozbijać i przemieszczać kruchą, cienką pokrywę lodową.
  
 
 Zobacz także:


piątek, 7 sierpnia 2026

Otwierają się arktyczne szlaki morskie

 Sezon roztopów w tym roku jest dość słaby. Oczywiście mamy tu na myśli ostatnie kilka lat, a nie średnią z pierwszych dwudziestu lat XXI wieku czy nawet ubiegłej dekady. To, na co warto zwrócić uwagę, to fakt, że na początku sierpnia otworzyło się Przejście Północno-Wschodnie. Możliwe jest także otwarcie Przejścia Północno-Zachodniego, a stan lodu wokół bieguna północnego jest bardzo zły.

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w dniach 1-6 sierpnia 2026 roku.  Uniwersytet w Bremie

 Przejście Północno-Wschodnie (inaczej Północna Droga Morska), biegnące wzdłuż północnych wybrzeży Rosji, w XX wieku otwierało się okresowo, jednak niemal zawsze wymagało wsparcia lodołamaczy. W tamtych czasach sytuacja była zgoła inna niż w XXI wieku. Przez niemal cały XX wiek trasa pozostawała przez większość lat zablokowana przez gruby, wieloletni lód. Nawet latem żegluga była bardzo trudna.

 W XXI wieku, na skutek rosnących temperatur, Przejście Północno-Wschodnie zaczęło otwierać się regularnie. Pierwszy raz stało się to w 2005 roku. Szczególnie przełomowy był 2007 rok, kiedy po rekordowym minimum zasięgu lodu po raz pierwszy w historii obserwacji satelitarnych zarówno Przejście Północno-Wschodnie, jak i Przejście Północno-Zachodnie były jednocześnie praktycznie żeglowne. Po 2007 roku Północna Droga Morska zaczęła otwierać się praktycznie każdego lata, choć warunki żeglugowe nadal różniły się między sezonami.

Warunki atmosferyczne w Arktyce w dniach 4-7 sierpnia 2026 roku. Tropical Tidbits

 Przejście Północno-Zachodnie otwierało się rzadziej ze względu na wiele czynników związanych z geografią i regionalnym klimatem. Kanał Parry'ego jest wąski, a znajduje się tam wiele wysp, przez co pak lodowy łatwo się klinuje i gromadzi, co utrudnia jego topnienie. W tym roku, mimo słabego sezonu topnienia, pojawiły się warunki atmosferyczne, które szybko otworzyły Przejście Północno-Wschodnie. Coraz większą rolę odgrywa przy tym Atlantyk, który wpuszcza coraz cieplejszą wodę do Oceanu Arktycznego.

 Powyższe mapy pokazują warunki atmosferyczne, które przyspieszyły otwarcie Północnej Drogi Morskiej. To tzw. dodatni dipol arktyczny: niż baryczny w sektorze rosyjskim i wyż w amerykańskim. Ten układ baryczny wygenerował wiatry, które odepchnęły lód od wybrzeży. Sztorm, który pojawił się na początku sierpnia, umożliwił otwarcie lodowego przesmyku na północ od wysp Ziemi Północnej. Z kolei wiatry generowane przez dipol i ciepłe masy powietrza zredukowały lód na Morzu Wschodniosyberyjskim. Obecność wyżu nad Morzem Beauforta może spowodować otwarcie Przejścia Północno-Zachodniego.

Przejście Północno-Zachodnie 6 sierpnia 2026 roku. NASA Worldview

 Na tym zdjęciu satelitarnym widać, że Kanał Parry'ego jest zablokowany, ale widać również, że to kwestia kilkunastu dni, zanim lód, który się tam znajduje, się roztopi. Prognozowane warunki atmosferyczne w perspektywie 5–10 dni wskazują, że lód we wschodniej części Morza Beauforta i Kanale Parry'ego może się roztopić. Stuprocentowej pewności nie ma, ale z pewnością w ciągu najbliższych kilku dni dojdzie tam do zmian. Zmiana warunków atmosferycznych, do jakiej doszło na początku sierpnia, spowodowała, że lód na Morzu Beauforta zaczął się szybko topić. Dalsze zmiany nie będą raczej spektakularne ze względu na zapóźnienie w roztopach (woda w Morzu Beauforta nie jest jeszcze ogrzana), ale i tak do dalszej redukcji lodu dojdzie. Istnieje więc szansa na otwarcie także tego drugiego szlaku morskiego. 

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. JAXA

 Jak pokazuje wykres JAXA, tegoroczny sezon roztopów jest słaby jak na ostatnie lata, ale zmiany są zbliżone do tych z ubiegłej dekady. Aktualnie zasięg lodu jest taki sam jak w drugiej dekadzie tego wieku. Do czołówki jednak daleko. Na wykresie żółtawa i zielona pogrubiona krzywa oznaczają odpowiednio lata 2020 i 2012. 6 sierpnia zasięg lodu wyniósł 6,04 mln km², co stanowi dwunastą najmniejszą wartość w historii pomiarów..  

Kry lodowe  - brak paku lodowego na biegunie północnym 5 sierpnia 2026 roku. NASA Wordview

 O ile zmiany ogólnego zasięgu lodu mogą wyglądać słabo, jak na warunki postępującej zmiany klimatu, to nie do końca tak jest. Sama jakość lodu morskiego wygląda bardzo źle, o czym świadczy powyższe zdjęcie satelitarne. Lód na biegunie północnym i wokół niego jest pokruszony. Nie ma mowy o paku lodowym. To po prostu swobodnie dryfująca kra lodowa na Oceanie Arktycznym.

Odchylenie temperatur od średniej 1991-2020 w atlantyckiej części Arktyki 5 sierpnia 2026 roku. Copernicus Marine MyOcean

 Za taki stan lodu odpowiada nie tyle sama pogoda, ile temperatury. Atlantyfikacja regionu arktycznego sprawia, że temperatury wód na pograniczu Morza Barentsa i Basenu Arktycznego są bardzo wysokie. Na początku sierpnia temperatura wody była o 3,6°C wyższa od średniej z lat 1991–2020. Zamiast 3°C woda powinna mieć około -0,5°C, a lód powinien tam występować i roztapiać się dość powoli. Tak ciepłe wody są wykorzystywane przez sztormy do roztapiania lodu dziesiątki kilometrów dalej na północ.

 Najpierw działa samo powietrze, gdyż woda nie pędzi z prędkością 50 km/h, tylko 1–2 m/s. Cyklon działa jak przenośnik ciepła. Wokół ośrodka niskiego ciśnienia powietrze krąży w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Po wschodniej i południowo-wschodniej stronie sztormu generuje to silne wiatry z południa, które zasysają mocno nagrzane powietrze znad otwartego oceanu między Svalbardem a Ziemią Franciszka Józefa i wtłaczają je głęboko w rejon Bieguna Północnego. Dodatkowo woda o temperaturze wyższej od normy o ponad 3,5°C intensywnie paruje. Sztorm przenosi tę wilgoć na północ, tworząc gęstą powłokę chmur nad pakiem lodowym. Chmury te działają jak izolacja, zatrzymując promieniowanie podczerwone przy powierzchni i prowadząc do gwałtownego topnienia lodu od góry.

 Dopiero na końcu dociera woda z okolic Morza Barentsa. Wiatry sztormowe wywierają ogromne naprężenie na powierzchnię oceanu, spychając masę ciepłej wody powierzchniowej na północ, bezpośrednio pod krawędź paku lodowego. Następnie dochodzi do mieszania. Silne falowanie i turbulencje podpowierzchniowe wywołane przez sztorm naruszają naturalną warstwę pyknokliny (rozwarstwienia gęstościowego). Powoduje to mieszanie się głębszych, cieplejszych wód pochodzenia atlantyckiego z chłodniejszą warstwą powierzchniową, przyspieszając topnienie lodu od spodu. Efekt ten dodatkowo wzmacnia globalne ocieplenie.
 


sobota, 1 sierpnia 2026

Raport za II połowę lipca 2026 - powolne rozpuszczanie pokrywy lodowej na biegunie północnym

 To najłagodniejsze od co najmniej 2013 roku warunki dla topnienia arktycznej czapy polarnej. Nad Oceanem Arktycznym stale utrzymują się niże, a wyżowa pogoda pojawiła się tylko przez kilka dni. Taki stan trwa od połowy maja. Mimo tego rozmiary pokrywy lodowej Oceanu Arktycznego wyglądają gorzej niż w 2013 roku, kiedy miało miejsce bardzo powolne topnienie. To pokazuje, że granica zmian klimatycznych w Arktyce i tak została przesunięta. Cieplejszy klimat mimo dużego zachmurzenia i braku odpowiednich wiatrów spowodował, że zasięg lodu morskiego i tak jest mniejszy niż w 2013 roku. W przyszłości takie same warunki spowodują, że rozmiary lodu, choć będą nadal spore jak na obecne czasy, będą wyraźnie mniejsze niż w minionej dekadzie. Ten rok dobitnie pokazuje mechanizm działania globalnego ocieplenia w Arktyce – topnieje więcej lodu, niż wynikałoby to z samych warunków atmosferycznych. Można się tylko zastanawiać, co by się stało, gdyby warunki dla topnienia były podobne do tych z lat 2005–2012.

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.  

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2

 30–40 lat temu taka pogoda spowodowałaby, że lód w ogóle by się nie wycofał. Tak np. było w 1996 roku. Obraz lodu morskiego z 31 lipca 1996 roku można zobaczyć tutaj. Można go porównać z obecną sytuacją. Widać, jak daleko przesunęła się granica lodu w stosunku do tego, co miało miejsce 30 lat temu. Dziś tylko na Morzu Beauforta i Morzu Czukockim zmiany są tak powolne jak wtedy. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja na Morzu Łaptiewów, nie wspominając już o tym, co się dzieje w sektorze atlantyckim.

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w drugiej połowie lipca 2026 roku.   

 Granica lodu od strony Morza Barentsa zbliżyła się do 85°N, co jest sytuacją niebywałą. Do tego jeszcze stan lodu w tej części Oceanu Arktycznego wygląda fatalnie, bo to tylko luźno pływająca kra lodowa, a nie pak lodu. W przyszłości taki sam sezon topnienia sprawi, że na Morzu Beauforta więcej się stopi niż teraz, a granica lodu w sektorze atlantyckim przekroczy 31 lipca 85°N.

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle
średniej z ostatnich 10 lat.

  W całym lipcu tempo topnienia lodu było wolniejsze niż w ubiegłej dekadzie. W tym roku zasięg lodu skurczył się o 2,39 mln km², podczas gdy w ubiegłej dekadzie średnio w lipcu ubywało 2,61 mln km². Różnica nie jest jednak duża, bo wynosi jedynie 8%. To bardzo mało, biorąc pod uwagę to, co działo się w 2012, 2016 czy 2019 roku. To pokazuje, że obecny sezon w stosunku do minionej dekady jawi się raczej jako norma niż poważne odchylenie. W stosunku do obecnej dekady, biorąc przecież pod uwagę postępujące ocieplenie klimatu – owszem – zmiany są powolne.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 31 lipca zasięg lodu wyniósł 6,34 mln km², co stanowi dziewiątą najmniejszą w historii pomiarów wartość. To efekt spowolnienia zmian, do jakich doszło pod koniec lipca. Jeszcze tydzień wcześniej zasięg lodu był czwartym najmniejszym. To i tak nadal mało. Chociażby dlatego, że średnia wartość dla ubiegłej dekady wynosi 6,45 mln km². Sporo do myślenia daje dołączona do wykresu mapa – różnica w stosunku do tego, co miało miejsce w latach 90. XX wieku, jest ogromna.

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w Basenie Arktycznym oraz na morzach: Beauforta, Czukockim i Wschodniosyberyjskim w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Na Morzu Beauforta topnienie jest najsłabsze od lat, podobnie na Morzu Czukockim. Z drugiej strony zmiany w Basenie Arktycznym są radykalne – niewykluczony jest rekord topnienia. A przecież to serce arktycznego lodu morskiego. To pokazuje, że topnienie lodu w Arktyce to nie tylko kwestia czynników atmosferycznych. Coraz cieplejszy Ocean Atlantycki ingeruje coraz mocniej w lód..

 

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 2021-2025 dla lipca. NASA/GISS

Animacja pokazująca zmiany anomalii temperaturowych w Arktyce w dniach 15-29 lipca 2026 roku. Copernicus Climate Change Service/ERA5

 Skoro w Arktyce utrzymuje się od tygodni duże, czasem całkowite zachmurzenie, to oczywiste, że powierzchnia się nie nagrzewa. W ramach stale utrzymującego się cyklonu działa wir polarny w troposferze, który prawie w ogóle nie ulega osłabieniu i rozpadowi. Wir utrzymuje zimne powietrze nad Oceanem Arktycznym, podczas gdy wokół Oceanu Arktycznego kotłują się wręcz gorące masy powietrza. Upały w Europie, upały na Syberii, upały w USA i Kanadzie. Wewnątrz wiru polarnego temperatury spadają do −2°C. Jeśli wir jest słaby, to temperatura wzrasta do zera stopni, czasem tę wartość nieznacznie przekracza. Wykres obok pokazuje, że od połowy maja temperatury wokół bieguna północnego stale utrzymują się poniżej średniej wieloletniej. Średnia temperatura pod koniec czerwca, a potem w lipcu zazwyczaj utrzymuje się na poziomie 1–2°C. Tego lata jest inaczej – zero stopni. 
 
Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla czerwca w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 30 lipca 2026. Climate Reanalyzer 

 W takiej sytuacji ciężar topnienia spada na wodę morską, a ta przeważnie jest cieplejsza od średniej. Od Grenlandii po Morze Karskie temperatura wody jest średnio o 2°C wyższa niż zwykle. To właśnie z tego powodu granica lodu w sektorze atlantyckim wycofała się tak daleko na północ, a sztormy rozbiły pak lodowy na biegunie północnym, co można zobaczyć poniżej na zdjęciu satelitarnym. Prawdopodobnie scenariusz na kolejne lata będzie wyglądał tak, że topnienie będzie odbywało się głównie za pomocą wody. Tylko co jakiś czas latem nad Ocean Arktyczny będzie napływało ciepło znad Syberii czy Alaski. Z tego też powodu bardziej racjonalne wydają się prognozy IPCC i innych ostrożnych instytucji mówiących o tym, że BOE – stan wolnego od lodu Oceanu Arktycznego – to perspektywa bardziej połowy tego wieku niż najbliższych lat.
 
Grubość lodu morskiego w latach 2012-2026 dla 31 lipca. Polar Portal/HYCOM  

 Słaby sezon topnienia powinien nieco poprawić stan lodu morskiego. Jego grubość rok do roku zwiększy się o kilka centymetrów. To jednak będzie minimalna zmiana, która nie wpłynie na stan pokrywy lodowej, wciąż pozostającej cienką. Jeszcze w 2021 roku o tej porze występował duży obszar lodu grubszego niż 2 metry. Potem ten obszar skurczył się o prawie 90%.

Dryfujące kry lodowe na biegunie północnym 31 lipca 2026 roku. NASA Worldview

 Ciepła woda i wiatr sprawiły, że pak lodowy na biegunie północnym zmienił się w luźno ułożoną krę lodową. To lód o grubości około 1,5 metra, a miejscami nawet mniejszej, który jest podatny na dalsze topnienie. A ponieważ nawet słaby sezon topnienia trwa do września, to wciąż sytuacja może się pogorszyć. Paradoksalnie więc tegoroczny sezon roztopów nie jest słaby i nie skończy się tak, jak sezon topnienia w 2013 roku.

 Warto przy tym zwrócić uwagę, że w tym roku prawie w ogóle nie występował eksport lodu przez Cieśninę Frama. Tak zwany dodatni dipol arktyczny był zjawiskiem rzadkim. A to właśnie ten wzór pogodowy powoduje, że lód morski jest transportowany za pomocą wiatru od strony Pacyfiku w kierunku Atlantyku i tam wynoszony przez ową cieśninę na wody atlantyckie. Gdyby było inaczej, ten rok zakończyłby się spektakularnym rekordem.

Zobacz także:


sobota, 25 lipca 2026

Cyklon zniszczył pak lodowy przy biegunie północnym

 Od maja po dziś dzień w Arktyce utrzymuje się spory, jak na tę porę roku, wir polarny, który tylko na chwilę się skurczył, by potem znów osiągnąć duże rozmiary. Tak jest i teraz.

Warunki pogodowe w Arktyce w dniach 22-25 lipca 2026 roku. Tropical Tidbits

 Powyższe mapy pokazują to, co działo się w ostatnich dniach. W Arktyce powstał potężny cyklon. To zimny, arktyczny układ niskiego ciśnienia. Niebieskie barwy oznaczają niski geopotencjał, który odzwierciedla warunki panujące w atmosferze. W tym wypadku oznacza on zimne powietrze uwięzione w silnym układzie cyklonalnym tworzącym wir polarny w troposferze. Na pierwszy rzut oka taki układ oznacza spowolnienie topnienia lodu, ale nie do końca.

Pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego 24 lipca 2026 roku. NASA Worldview. Miejsca oznaczone na czerwono to zdjęcia lodu morskiego z bliska przedstawione poniżej:

1

2

3

 To, że w Arktyce przez ostatnie tygodnie było zimno, nie znaczy, że pokrywa lodowa była bezpieczna. To dobrze, że było zimno. Gdyby było inaczej, tego lodu już by nie było. Na tych zdjęciach trudno mówić o zwartym paku lodowym. Widać raczej wolno dryfujące kry lodowe – coś w rodzaju płatków śniadaniowych pływających w mleku. Lód jest cienki, a woda w jego sąsiedztwie ciepła, więc cyklon zrobił swoje.

 Niż baryczny oznacza silne wiatry i wysokie fale. Choć chmury związane z niżem chronią lód przed promieniowaniem słonecznym, jego wiatry działają jak gigantyczna łyżka mieszająca zupę. Falowanie mechanicznie kruszy krawędzie lodu, łamie pak lodowy oraz powstałe wcześniej duże kry. Co gorsza, miesza nagrzaną wodę powierzchniową z głębszymi warstwami, wpychając zgromadzone ciepło bezpośrednio pod lód. Poza tym lód morski nie dryfuje w próżni. Ciepłe wody prądów atlantyckich i pacyficznych wdzierają się pod pak lodowy. Ta gigantyczna ilość energii zakumulowanej w oceanie i spotęgowanej przez globalne ocieplenie robi swoje. Efekt pokazują powyższe zdjęcia.

 To wciąż lipiec. Słońce świeci już słabiej, ale nadal znajduje się stosunkowo wysoko nad horyzontem. Tak więc lód będzie się dalej topić. Pół biedy, że nad Arktyką wciąż utrzymuje się niż baryczny, a więc także zachmurzenie. Zdjęcia zostały podrasowane, aby można było lepiej dostrzec lód przesłonięty cienkimi chmurami i wilgotnym powietrzem, przypominającym lekką mgłę. Pomiędzy cienkimi chmurami piętra wysokiego widać ciężkie chmury piętra niskiego. Te chmury chronią lód przed słońcem, ale nie chronią go przed ciepłem morskim spotęgowanym przez globalne ocieplenie.