wtorek, 8 września 2026

Lód na biegunie północnym wciąż topnieje

 Sezon topnienia lodu morskiego w Arktyce zbliża się do końca. Prawdopodobnie zakończy się w ciągu najbliższych kilku dni, ponieważ temperatury w Arktyce nie są już szczególnie wysokie, nie przewiduje się dużych adwekcji ciepłych mas powietrza, a ocean stopniowo oddaje ciepło zgromadzone w okresie letnim. Nadchodzi również okres coraz szybszego ubytku energii słonecznej. Niedługo rozpoczyna się noc polarna na biegunie północnym.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 Sezon topnienia trudno jest finalnie nazwać słabym. Na tle ostatnich lat śmiało można go jednak tak określić, ponieważ aktualnie zasięg lodu jest 11. najmniejszym w historii pomiarów, a więc daleko poza podium. 7 września, według danych JAXA, zasięg lodu na Oceanie Arktycznym wynosił 4,52 mln km². To dość duży wynik, ale tylko jak na ostatnie lata.

 Weźmy rok 2007, kiedy miało miejsce spektakularne topnienie lodu. W 2007 roku o tej porze było około 4,22 mln km², a więc różnica nie była szczególnie duża. Gdyby jednak warunki atmosferyczne z lata 2007 zostały powtórzone w obecnym roku, padłby rekord. Zasięg lodu nie tylko spadłby poniżej minimum z 2012 roku, ale mógłby według tego rodzaju eksperymentu spaść nawet w okolice 2 mln km², czyli znacznie poniżej historycznego minimum.

 Chodzi tutaj przede wszystkim o potencjał do dalszego topnienia lodu: wyższe temperatury oceanów, większą ilość energii zgromadzonej w oceanie oraz cieńszą pokrywę lodową.

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Potencjał do dalszego topnienia pokazuje powyższy wykres. W ciągu ostatnich dwóch tygodni więcej było dni ze spadkami zasięgu lodu większymi od średniej z ostatnich 10 lat.

 Wpływ na to ma obecny klimat, który różni się od tego z 2007 roku. Jako przykład można podać rok 2009, kiedy o tej porze lód zajmował obszar około 5,15 mln km². To całkiem spora różnica. Widoczna jest też różnica względem 2013 roku, który jest wyraźnie zaznaczony na pierwszym wykresie - wynosi ona około 0,37 mln km².

Odchylenie temperatur od średniej 1991-2020 w atlantyckiej części Arktyki 6 września 2026 roku. Copernicus Marine MyOcean

 Tak duży potencjał do topnienia lodu zapewnia cieplejsza niż dawniej woda. Powyższa mapa pokazuje, jak ciepłe są arktyczne wody. Na północ od Ziemi Franciszka Józefa woda ma obecnie 0,43°C. Normalnie powinna mieć około -1,71°C, a więc być już blisko temperatury zamarzania wody morskiej. Pozornie jest to niewielka różnica, ale z punktu widzenia bilansu cieplnego oceanu ma ona duże znaczenie.

 Woda ma bardzo dużą pojemność cieplną, dlatego ochładza się znacznie wolniej niż powietrze. Jesienią może więc zdarzyć się sytuacja, w której temperatura powietrza spada wyraźnie poniżej zera, podczas gdy powierzchnia oceanu nadal ma do oddania dużą ilość ciepła. Dopiero gdy ocean wystarczająco się ochłodzi, jego powierzchnia może zacząć zamarzać. Woda morska nie zamarza przy 0°C, lecz przy temperaturze niższej, zależnej przede wszystkim od jej zasolenia.

Prognozowane warunki atmosferyczne w Arktyce na 11 i 12 września 2026 roku. Tropical Tidbits

 Ten potencjał cieplny wody może być dalej wykorzystywany. Być może już nie do bezpośredniego topienia lodu, ponieważ temperatury powietrza spadają, ale do powstrzymywania zamarzania, a następnie spowalniania tego procesu. W sektorze pacyficznym woda jest chłodna, więc teoretycznie powinna stosunkowo szybko zamarzać, ale wszystko będzie zależało od dalszych warunków atmosferycznych oraz od tego, ile ciepła pozostanie w górnej warstwie oceanu.

 Prognozy przewidują spadek temperatur ze względu na umacniający się w dolnej warstwie atmosfery wir polarny. Zimne układy niskiego ciśnienia mogą zapoczątkować zamarzanie, ale jednocześnie będą generować silniejszy wiatr. Wiatr może mieć dwojaki wpływ na lód. Może przesuwać i rozpraszać kry, zwiększać obszar otwartej wody oraz transportować lód do cieplejszych regionów. Z drugiej strony, gdy ocean jest już wystarczająco wychłodzony, silne mieszanie może przyspieszyć utratę ciepła przez powierzchnię oceanu i sprzyjać rozpoczęciu zamarzania.

 Właśnie dlatego końcówka sezonu topnienia nie jest prostym wyścigiem temperatur powietrza. O tym, kiedy dokładnie nastąpi minimum zasięgu lodu, decyduje kombinacja temperatury atmosfery, temperatury i struktury oceanu, grubości lodu, jego ruchu oraz warunków wiatrowych.


wtorek, 1 września 2026

Raport za II połowę sierpnia 2026 - czapa polarna zniszczona na biegunie północnym

Wyjątkowo chłodna i pochmurna pogoda w Arktyce spowolniła letnie topnienie lodu, ale go nie zatrzymała. Co więcej, zmiany wyprzedziły rok 2013. W 2013 roku panowały podobne warunki, jednak w tym roku układy niskiego ciśnienia okazały się wyjątkowo uporczywe. Od około 20 maja do samego końca sierpnia dominowały układy niskiego ciśnienia. Jedynie między 15 lipca a 15 sierpnia wystąpiły dwie kilkudniowe przerwy, podczas których region Oceanu Arktycznego na chwilę zdominował wyż baryczny. Animacja obok pokazuje zmiany warunków atmosferycznych w Arktyce w dniach 20–25 sierpnia. Jak widać, wciąż dominowało niskie ciśnienie, a często towarzyszyły mu również silne wiatry.

 Zdjęcia satelitarne i mapy koncentracji pokazują, że taka pogoda mogła w niektórych regionach nawet sprzyjać utracie lodu, mimo że ogólny zasięg lodu morskiego jest całkiem spory jak na ostatnie lata.

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.    

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. Uniwersytet w Bremie

 Czapa polarna na biegunie północnym została mocno przerzedzona i rozbita. Mapa koncentracji lodu pokazuje nową rzeczywistość w Arktyce – lód morski znika na naszych oczach, paradoksalnie bez rekordu, a jednak z rekordowo niską koncentracją w niektórych obszarach. Nie wspominając o tym, że Przejście Północno-Wschodnie jest otwarte na oścież. Przejście Północno-Zachodnie się nie otworzyło, choć niewiele brakowało.

 Trzeba przy tym pamiętać, że lód morski nie jest nieruchomą pokrywą leżącą na powierzchni oceanu. To dynamiczny układ, który nieustannie przemieszcza się pod wpływem wiatru, prądów morskich i innych sił. Wiatr jest jednym z najważniejszych czynników odpowiadających za ruch lodu w skali dni i tygodni. Może go zagęszczać, rozsuwać, deformować i transportować w inne rejony Arktyki.

 Dlatego zmiana zasięgu lodu nie zawsze oznacza, że dokładnie taka sama powierzchnia lodu właśnie się stopiła. Silny wiatr może rozsunąć wcześniej zwartą pokrywę, zmniejszyć koncentrację i sprawić, że część obszaru przestanie być zaliczana do zasięgu lodu. Z drugiej strony może również zepchnąć lód w inne miejsce i chwilowo zwiększyć jego koncentrację. To jeden z powodów, dla których sam zasięg nie opisuje całego stanu arktycznej pokrywy lodowej. 

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w drugiej połowie sierpnia 2026 roku.   

 Ciężar topnienia lodu spoczął więc w dużej mierze na wodzie morskiej, a i tak stopiło się sporo. Co ciekawe, nawet mimo bardzo powolnego i słabego początku sezonu na Morzu Beauforta, także i tam zniknął spory fragment lodu. To pokazuje nowy wymiar zmian zachodzących w Arktyce.

 W przyszłości może topić się jeszcze więcej lodu, ponieważ rośnie ilość energii cieplnej zgromadzonej w oceanach. Do Arktyki dociera coraz więcej ciepła morskiego. Nawet jeśli nad biegunem północnym utrzymują się chłodne masy powietrza, pod powierzchnią może zachodzić topnienie napędzane przez cieplejszą wodę.

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Przez cały sierpień topnienie lodu wcale nie było powolne. W tym roku stopiło się 1,59 mln km² lodu według danych JAXA. Średnia z ubiegłej dekady, w której padł rekord topnienia w 2012 roku, wynosiła 1,8 mln km². To zaledwie 0,21 mln km² mniej niż średnia z poprzedniej dekady.

 Za 3–4 lata podobne warunki atmosferyczne mogą sprawić, że zasięg lodu będzie kurczył się w takim tempie, jak w ubiegłej dekadzie. Za kolejne kilka lat tempo topnienia wyprzedzi zmiany z poprzedniej dekady. Wtedy to ekstremalne roztopy, nawet te z 2012 roku staną się normą. To może stać się za 6-10 lat  Nie można oczywiście wskazać konkretnego roku, w którym tempo topnienia przekroczy średnią poprzedniej dekady, wiemy za to, że to się stanie. 

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 To było do przewidzenia, że nadejdą w Arktyce takie czasy, w których lód będzie topił się szybko nawet przy mniej sprzyjających warunkach atmosferycznych. Choć jego rozmiary są spore jak na ostatnie lata, spójrzmy na liczby. W 2013 roku, 31 sierpnia, zasięg lodu liczył 5,05 mln km². Dziś jest to 4,73 mln km². Oznacza to różnicę około 0,32 mln km². Pod koniec sierpnia topnienie zwolniło, ale ciekawe, jaki będzie finalny wynik.

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

  Nawet gdyby jakimś cudem sezon topnienia zakończył się dziś, to i tak w tym roku wyjdzie, że wrześniowe minimum będzie o około 0,1 mln km² mniejsze niż w 2013 roku. Co więcej, różnica w przypadku powierzchni lodu (area) jest jeszcze większa. To prawie 0,87 mln km², co pokazuje, jak duże znaczenie dla rzeczywistego stanu pokrywy lodowej ma jej koncentracja.

 Warto tutaj rozdzielić dwie kwestie. Zasięg oznacza obszar oceanu, na którym znajduje się co najmniej określona ilość lodu – w wielu zestawach danych jest to 15 proc. koncentracji. Area uwzględnia natomiast faktyczną ilość lodu znajdującą się w poszczególnych komórkach siatki. Jeżeli więc lód zostanie rozproszony przez wiatr i w dużej części obszaru jego koncentracja spadnie, zasięg może wyglądać relatywnie dobrze, podczas gdy rzeczywista powierzchnia lodu będzie znacznie mniejsza.

 Wiatr może więc modyfikować zasięg i sprawiać, że pokrywa lodowa wydaje się większa lub mniejsza. Faktyczna powierzchnia lodu to już inna sprawa.

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 2021-2025 dla sierpnia. NASA/GISS
Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2026 roku względem średniej z lat 1958-2002. DMI

 Arktyka ociepla się w ostatnich latach dość szybko, ale nie każdy rok musi być ciepły, a na pewno nie każda pora roku czy sezon. Tak było w tym roku. Noc polarna była ekstremalnie ciepła, ale lato już nie. Temperatury były niższe niż zwykle, co ilustruje wykres. Tak chłodnego lata nad Oceanem Arktycznym dawno nie było, a mimo to stopiło się sporo lodu. Pytanie więc brzmi: co się stanie, kiedy lato nie będzie chłodne?
 
Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla lipca w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 30 sierpnia 2026. Climate Reanalyzer 

 Lipcowe temperatury arktycznych wód były jednymi z najwyższych w historii. To, że nie były rekordowe, wynikało m.in. z tego, że lód w strefie pacyficznej topił się wolno, więc np. Morze Czukockie ogrzało się stosunkowo słabo. Co innego po stronie Oceanu Atlantyckiego.

 Co więcej, Arktyka jest otoczona bardzo ciepłymi wodami zarówno Oceanu Spokojnego, jak i Atlantyckiego. W przypadku Oceanu Spokojnego do gry mogą wejść niże baryczne znad Aleutów, a także El Niño, które może dodatkowo wpływać na warunki atmosferyczne i oceaniczne. Może się więc okazać, że słaby sezon topnienia zmieni się w słaby sezon zamarzania.
 
 Nie oznacza to jednak, że można już przewidzieć przebieg całej jesieni. Nie wiemy, jak naprawdę będzie wyglądała cyrkulacja mas powietrza. Jeśli pogoda okaże się wroga dla lodu morskiego, to jesienne zamarzanie może się opóźniać. Takie opóźnienie jest obserwowane w Arktyce w ostatnich latach. 
 
Grubość lodu morskiego w latach 2012-2026 dla 31 sierpnia. Polar Portal/HYCOM  

 Grubość lodu morskiego w tym roku pod koniec sierpnia wygląda minimalnie lepiej niż w 2024 roku. Zdjęcia z Portalu Polarnego nie są dokładne, choć oczywiście dają pewien obraz sytuacji. Jest źle – stan lodu jest gorszy niż w ostatnich latach, a miejscami nawet gorszy niż w 2012 roku.

 Trzeba przy tym pamiętać, że grubość lodu jest niezwykle ważna z punktu widzenia jego odporności na dalsze roztopy. Cienki lód pierwszoroczny szybciej reaguje na zmiany temperatury i bilansu energetycznego niż gruby lód wieloletni. Ubytek lodu wieloletniego oznacza więc nie tylko mniejszą powierzchnię lodu, ale także zmianę jego struktury i większą podatność całej pokrywy na kolejne sezony topnienia.
 
To, co pokazują powyższe zdjęcia satelitarne z okolic bieguna północnego, trudno nazwać czapą polarną Oceanu Arktycznego. NASA Worldview

 Zdjęcia satelitarne pokazują bardzo duże zmiany – znana nam z dawnych lat zwarta czapa lodowa w rejonie bieguna północnego jest dziś znacznie bardziej rozproszona. Może to być wstęp do większych roztopów w kolejnych latach, gdy pogoda nie będzie już kopiuj-wklej z tego roku. Mapy z Portalu Polarnego nie odzwierciedlają całego stanu lodu, ponieważ każda metoda obserwacji ma swoje ograniczenia. Szczególnie latem pomiary koncentracji za pomocą pasywnych sensorów mikrofalowych mogą być zaburzane przez wodę roztopową, oczka wytopiskowe i pęknięcia lodu.

 Oczywiście wszystko to zacznie zamarzać w ciągu kolejnych tygodni, ale lód będzie cienki, a sezon zamarzania może okazać się słaby. I właśnie to będzie jednym z najważniejszych elementów układanki przed kolejnym sezonem letnim. Jeżeli jesienią i zimą powstanie duża ilość cienkiego lodu pierwszorocznego, Arktyka rozpocznie następny sezon topnienia z jeszcze mniejszym „zapasem” grubego, wieloletniego lodu.

 

Zobacz także:

 

 

wtorek, 25 sierpnia 2026

Globalne ocieplenie przesunęło granicę topnienia lodu bardzo daleko

 Globalne ocieplenie znacznie przesunęło granice możliwości topnienia arktycznego lodu morskiego w niesprzyjających roztopom warunkach atmosferycznych. Rosnąca ilość energii cieplnej w oceanach wpływa na zmiany w arktycznej kriosferze.

Sezonowa (3-miesięczna) zawartość cieplna w górnych 0,8 km oceanu w porównaniu ze średnią z lat 1955–2006. Zawartość ciepła w globalnym oceanie utrzymuje się niezmiennie powyżej średniej (czerwone słupki) od połowy lat 90. Ponad 90 proc. nadmiarowego ciepła uwięzionego w systemie klimatycznym Ziemi w wyniku globalnego ocieplenia spowodowanego działalnością człowieka zostało pochłonięte przez oceany. NOAA

 Szary prostokąt na wykresie obejmuje okres od 2013 do 2025 roku. Ilość energii cieplnej uległa w tym czasie bardzo wyraźnemu zwiększeniu. To ciepło w różny sposób wpływa również na Arktykę. Jest transportowane zarówno przez masy powietrza, jak i przez oceaniczne prądy. Szczególnie istotny jest napływ cieplejszych wód z niższych szerokości geograficznych.

 Nie oznacza to jednak, że całe dodatkowe ciepło zgromadzone w globalnym oceanie trafia bezpośrednio pod arktyczny lód. Mechanizm jest bardziej złożony. Ciepło może być przenoszone do Arktyki przez atmosferę i ocean, a następnie wpływać na bilans energetyczny lodu. Woda znajdująca się pod lodem, jeśli jest cieplejsza od temperatury zamarzania, może powodować jego topnienie od spodu. Jednocześnie lód może tracić masę od góry wskutek promieniowania słonecznego i ciepłego powietrza.

 To właśnie bilans tych procesów decyduje o tym, czy pokrywa lodowa rośnie, czy się kurczy. W ocieplającym się klimacie nie potrzeba więc takiego samego zestawu ekstremalnych warunków atmosferycznych jak dawniej, aby osiągnąć podobny ubytek lodu. Znaczenie ma również to, w jakim stanie lód rozpoczyna sezon roztopów.
 
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. JAXA

 Dlaczego chodzi o okres zaczynający się w 2013 roku? To właśnie wtedy miało miejsce bardzo słabe topnienie lodu po wcześniejszych bardzo silnych roztopach. W 2013 roku latem dominowało niskie ciśnienie, a więc duże zachmurzenie. Nie było stabilnych wyżów barycznych ani takiego układu atmosferycznego, który sprzyjałby silnemu pochłanianiu energii słonecznej i szybkiemu wycofywaniu się lodu.

 Dane NSIDC pokazują, że lato 2013 roku rzeczywiście było stosunkowo chłodne i charakteryzowało się rozległym występowaniem niskiego ciśnienia nad Oceanem Arktycznym. Zachmurzenie ograniczało nagrzewanie powierzchni, a układ wiatrów sprzyjał również rozpraszaniu lodu na większym obszarze. W efekcie pokrywa lodowa była znacznie większa niż rok wcześniej, gdy odnotowano rekordowo niski poziom.

 W tym roku mamy powtórkę części tego mechanizmu. Warunki atmosferyczne były tego lata nawet bardziej sprzyjające utrzymaniu arktycznej pokrywy lodowej niż w 2013 czy 2014 roku. A mimo to stopiło się więcej lodu. Jak pokazuje wykres, różnica między 2013 a 2026 rokiem wynosi około 0,42 mln km².
 
Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Jeszcze większa różnica jest w przypadku powierzchni lodu. Zasięg jest często modyfikowany przez wiatr, więc nie zmienia się dokładnie tak samo jak faktyczna powierzchnia pokrywy lodowej. Zasięg oznacza obszar oceanu, na którym koncentracja lodu przekracza określony próg stosowany przez daną metodę satelitarną. Dlatego przesuwanie i rozpraszanie kry może powodować zmiany zasięgu nawet bez proporcjonalnej zmiany ilości samego lodu.

 Powierzchnia, czyli faktyczny udział lodu w obszarze objętym pokrywą, jest bardziej wrażliwa na zmiany koncentracji. Oczywiście nie można powiedzieć, że jej spadek jest wyłącznie dowodem topnienia. Na powierzchnię lodu wpływają również wiatr, prądy morskie, pękanie i przemieszczanie się kry. Dlatego zarówno zasięg, jak i powierzchnię należy interpretować razem z informacjami o koncentracji oraz grubości lodu.
 
Rozdrobiona kra lodowa w pobliżu bieguna północnego 24 sierpnia 2025 roku. NASA Worldview

 Taki obszar, jak na tym zdjęciu, może być w danych dotyczących zasięgu nadal odczytywany jako obecność lodu, mimo że jego koncentracja jest znacznie niższa. Zasięg może więc pozostać w dużej mierze niezmieniony lub spaść nieznacznie, podczas gdy rzeczywista ilość lodu w danym obszarze wyraźnie się zmniejsza. Na zdjęciu satelitarnym widać wolne od lodu przestrzenie pomiędzy rozdrobnionymi krami.
 
 Biorąc pod uwagę powyższe różnice między 2013 a 2026 rokiem, można stwierdzić, że przy podobnych warunkach atmosferycznych współczesna Arktyka jest w stanie zakończyć sezon z mniejszym zasięgiem lodu niż kilkanaście lat temu. Można więc założyć, że za 10 lat taki sam sezon topnienia doda kolejne 0,4 a może o 0,6 mln km² w przypadku zasięgu lodu. 
 
Tak dla 24 sierpnia zasięg lodu to już nie 5,41 mln km², a 4,99 mln km². Za 10 lat może to być około 4,5 mln km². Czyli takie warunki atmosferyczne za 10 lat będą dawało wrześniowe minimum takie, jak w 2007 roku, czyli w roku, kiedy dodatni dipol arktyczny i wyżowa pogoda dosłownie w pocie czoła pracowały nad spektakularnym wtedy topnieniem arktycznego lodu. Tak więc teraz możemy się zastanowić, co będzie, kiedy dojdzie do powtórki warunków atmosferycznych z 2007 roku? Być może nie dojdzie, bo Arktyka stała się pochmurna właśnie z powodu globalnego ocieplenia. Jeśli nawet w kolejnych latach pogoda i tak będzie pochmurna, to i tak lód w końcu się roztopi, bo będzie do Arktyki docierało oceaniczne ciepło w większych ilościach niż obecnie.  
 

 

wtorek, 18 sierpnia 2026

Zdjęcia satelitarne pokazują koniec paku lodowego na biegunie północnym

 Ogólnie rzecz biorąc, tegoroczny sezon topnienia lodu w Arktyce wydaje się słaby na tle ostatnich 10 lat. Prawdopodobieństwo, że w tym roku wrześniowe minimum znajdzie się na podium najniższych wartości w historii pomiarów satelitarnych, jest niewielkie. Jednak patrząc na zmiany regionalne, trudno ten sezon roztopów określić mianem słabego, a nawet przeciętnego. Zdjęcia satelitarne pokazują bowiem bardzo niepokojący obraz arktycznej czapy lodowej.

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. Uniwersytet w Bremie

 Zasięg występowania lodu na Oceanie Arktycznym nadal pozostaje w okolicy dziesiątego miejsca w zestawieniach na obecną chwilę. To odległa pozycja od rekordowo niskich wartości, ale rozmiary pokrywy lodowej są zbliżone do poziomów obserwowanych w części ostatniej dekady, kiedy mogliśmy obserwować bardzo gwałtowne zmiany w Arktyce.

 Mapa pokazuje, że Przejście Północno-Wschodnie jest w dużej części otwarte. Chińczycy i Rosjanie mogą tam pływać i prowadzić handel. Niezależnie od tego, jakie są stosunki Iranu (jemeńscy Huti) z Chinami, to cieśnina Bab al-Mandab nie jest już tak bardzo potrzebna, skoro do Londynu i Rotterdamu można popłynąć przez Cieśninę Beringa.  Nie oznacza to jednak, że jest to trasa całkowicie wolna od ograniczeń, a więc i tańsza. Warunki żeglugowe z pewnością ulegną zmianie za kilka tygodni, co będzie oznaczało konieczną asystę lodołamaczy.
 
 To, co najbardziej uderza, to granica lodu morskiego od strony Europy. Widać, że ten pozornie słaby sezon roztopów okazał się bardzo niekorzystny dla arktycznej kriosfery.
 
Odchylenie temperatur od średniej 1991-2020 w atlantyckiej części Arktyki 16 sierpnia 2026 roku. Copernicus Marine MyOcean

 Przyczyną są między innymi bardzo wysokie temperatury wód oraz nasilająca się atlantyfikacja. Wzrost temperatury oceanów i zmiany cyrkulacji wpływają na ilość ciepła transportowanego z Atlantyku do Arktyki, a cieplejsze wody mogą ograniczać zarówno letnie utrzymywanie się lodu, jak i jego późniejsze odtwarzanie jesienią i zimą. Ważny jest tutaj transport ciepłych i słonych wód Atlantyku przez rejon Morza Barentsa i Cieśniny Fram. Woda ta może docierać daleko na północ, a w miejscach, gdzie słabnie pionowe rozwarstwienie oceanu, ciepło znajdujące się głębiej może być łatwiej transportowane ku powierzchni. Właśnie dlatego atlantyfikacja nie oznacza jedynie wzrostu temperatury samej powierzchni morza. Obejmuje również zmiany struktury oceanu, mieszania pionowego i wymiany energii między oceanem, lodem i atmosferą.
 
 Bez globalnego ocieplenia woda powyżej 80°N nie mogłaby się uwolnić od lodu i ogrzać do temperatury 0,8-0,9°C. Woda, a ściślej mówiąc - powierzchnia - jest miejscami cieplejsza o ponad 3°C. Woda zamarza w tamtej części świata w temperaturze około -1,7°C. Normalnie więc znajdowałby się tam lód o temperaturze -2,3°C. Te 0,8°C może mieć dalszy, negatywny wpływ na lód. 
 
 Częste wiatry wywołane przez uporczywy silny układ niżowy, w połączeniu z cieplejszą niż w przeszłości wodą, mogły więc doprowadzić do znacznej degradacji paku lodowego. Badania pokazują, że silne i następujące po sobie układy cyklonalne mogą powodować szybkie zmiany koncentracji lodu, ponieważ łączą oddziaływanie wiatru, falowania, transportu lodu i cieplejszych warunków atmosferycznych.

Zdjęcia poniżej pokazują obraz zniszczenia paku lodowego. 
  
 
Zdjęcia satelitarne lodu morskiego między biegunem północnym, a Morzem Barentsa 17 sierpnia 2026 roku. Zdjęcia pokazują to samo miejsce, wykonane przez wie różne satelity. NASA Worldview

 Pak lodowy tam nie istnieje. Na obszarze około 0,4 mln km² między biegunem północnym a linią Svalbard – Ziemia Franciszka Józefa w ciągu ostatniego miesiąca doszło do bardzo dużych zmian koncentracji lodu. Występuje tam obecnie rozległa połać kry z dużymi przestrzeniami wolnymi od lodu.
 
Teoretycznie dałoby się dopłynąć ze Svalbardu kajakiem w pobliże bieguna północnego, choć byłoby to ryzykowne. Tak wygląda obraz Arktyki u progu BOE. 
 
 Samo BOE (blue ocean event) kiedy już będzie miało miejsce, to wydarzy się na skutek działania coraz cieplejszej wody morskiej. Ta w końcu z racji coraz cieplejszego klimatu roztopi jeszcze większą połać paku lodowego. W takiej sytuacji udział dodatniego dipola i wyżów barycznych w sektorze pacyficznym będzie jedynie czynnikiem pomocniczym i przyspieszającym to, co nieuniknione. W przeszłości, np. w 2007 roku to wyże baryczne, dipol i wiatr niszczyły lód - ciepła woda tylko wspomagała topnienie, bo świat był chłodniejszy niż dziś.   

 Sezon topnienia jeszcze się nie skończył, więc nie wiemy, co stanie się w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Wrześniowe minimum może jeszcze zostać znacząco zmienione przez wiatr, temperaturę powietrza i stan oceanu. Sam zasięg lodu może również przestać gwałtownie spadać, zanim osiągnięte zostanie wrześniowe minimum.

 Biorąc pod uwagę zmiany, które zaszły w ciągu ostatniego miesiąca, trudno uznać tegoroczny sezon za spokojny. Z punktu widzenia regionalnej struktury lodu sytuacja w atlantyckiej części Arktyki jest znacznie bardziej niepokojąca, niż sugerowałaby sama pozycja ogólnego zasięgu lodu w rankingu.