środa, 16 września 2026

Raport za I połowę września 2026 - zakończył się pozornie słaby sezon topnienia

 Wszystko wskazuje na to, że sezon topnienia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku dobiegł końca. Jeżeli tak pozostanie, tegoroczne minimum przypadło 13 września. Od tamtej pory zasięg lodu zwiększył się już o ponad 100 tys. km². W kolejnych dniach tak duży spadek jest mało prawdopodobny, choć niewielkie wahania i okresowe wypłaszczenie krzywej na wykresie nadal są możliwe.

Początkowe szybkie zamarzanie wkrótce może jednak napotkać przeszkodę w postaci rozległych obszarów wód, które nie zdążyły się jeszcze odpowiednio wychłodzić. Warunki atmosferyczne, co ilustruje animacja obok, generalnie zaczynają sprzyjać zamarzaniu. Coraz wyraźniejsza staje się jesienna cyrkulacja atmosferyczna, a wraz z postępującym ochłodzeniem rośnie znaczenie wiru polarnego w dolnej troposferze. Nie oznacza to jednak, że sam wir polarny automatycznie odpowiada za temperaturę czy tempo zamarzania lodu. Znaczenie ma cały układ cyrkulacji atmosferycznej, transport ciepła z niższych szerokości geograficznych oraz wymiana energii między atmosferą, oceanem i lodem.

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.    

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. Uniwersytet w Bremie

 Rzecz jasna, to dopiero początek sezonu zamarzania. Wysokie temperatury panujące w sąsiedztwie Oceanu Arktycznego mogą ograniczać tempo wychładzania powierzchni morza. Ciepłe powietrze napływające z niższych szerokości geograficznych zmniejsza straty ciepła z oceanu do atmosfery, a tym samym opóźnia tworzenie się nowego lodu. Duże znaczenie ma również wiatr. Silne mieszanie może pobudzać wymianę wód powierzchniowych z cieplejszymi warstwami znajdującymi się głębiej, zwłaszcza w regionach, gdzie do Oceanu Arktycznego dociera ciepła woda pochodzenia atlantyckiego.

Jak pokazuje mapa, ogromne obszary Oceanu Arktycznego są nadal wolne od lodu. Szczególnie wyraźnie widać to po stronie Atlantyku, gdzie od północnych wybrzeży Svalbardu aż po okolice półwyspu Tajmyr rozciągają się rozległe obszary otwartej wody.

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwszej połowie września 2026 r

 We wrześniu zmiany w pokrywie lodowej Oceanu Arktycznego są coraz wolniejsze, ponieważ dobiega końca dzień polarny, a dopływ energii słonecznej gwałtownie maleje. W końcu nadchodzi moment, w którym bilans energetyczny powierzchni staje się na tyle niekorzystny, że dalsze topnienie lodu przestaje być możliwe w skali całego oceanu i rozpoczyna się sezon zamarzania.

Prawdopodobnie takim momentem był 14 września, kiedy według danych JAXA zasięg lodu wzrósł o około 35 tys. km². Kolejnego dnia odnotowano następny przyrost, tym razem o około 67 tys. km².

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że sezon zamarzania rozpoczął się z przytupem. W ciągu dwóch dni zasięg lodu zwiększył się o około 102 tys. km², co jest dużą wartością jak na pierwszą połowę września.

 Takie gwałtowne przyrosty nie są jednak całkowicie zaskakujące. Mogą występować po okresach silnego wycofywania się lodu, zwłaszcza gdy wiatr wcześniej rozsuwał krę i odsłaniał powierzchnię oceanu. Jeżeli pod lodem znajduje się stosunkowo chłodna woda, po zaniku czynnika podtrzymującego otwartą powierzchnię morza może ona bardzo szybko zamarzać. Sprzyjają temu przede wszystkim osłabienie lub zmiana kierunku wiatru, napływ chłodniejszej masy powietrza i coraz mniejszy dopływ energii słonecznej.

 Zamarzanie nie musi jednak przez cały czas utrzymywać tak wysokiego tempa. W miarę przesuwania się frontu lodowego kolejne obszary oceanu mogą być trudniejsze do zamrożenia, ponieważ zawierają więcej ciepła zgromadzonego latem. Wtedy tempo przyrostu lodu stopniowo maleje.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 Woda znajdująca się kilkaset kilometrów dalej na południe to obszar morski, który intensywnie ogrzewał się na początku sierpnia. Najpierw musi więc oddać zgromadzone ciepło do atmosfery i przestrzeni kosmicznej. Dopiero wtedy może dojść do trwałego rozpoczęcia procesu zamarzania.

 Sam zasięg lodu wcale nie jest więc taki duży, jak może się wydawać. Dla 15 września wartość ta wynosi 4,56 mln km², co w przedstawionej tutaj serii JAXA daje 14. najniższą wartość w historii pomiarów. To wciąż bardzo dalekie od sytuacji obserwowanej jeszcze kilkadziesiąt lat temu.

 Różnica w stosunku do średniej z ubiegłej dekady wynosi około 180 tys. km², czyli nieco ponad połowę powierzchni Polski. A rok 2013, którego zielona krzywa wyróżnia się na wykresie? 15 września 2013 roku zasięg lodu wynosił 4,83 mln km², czyli około 270 tys. km² więcej niż w tym roku.

 To pokazuje, że tegoroczny sezon topnienia wcale nie był wyjątkowo słaby, nawet jeśli uwzględnimy bardzo pochmurne warunki panujące nad znaczną częścią Oceanu Arktycznego. Duże zachmurzenie ograniczało dopływ promieniowania słonecznego do powierzchni, ale nie eliminuje innych czynników sprzyjających utracie lodu, przede wszystkim napływu ciepła z oceanu i transportu lodu przez wiatr.

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 14. miejsce nie jest więc takie odległe, a pamiętajmy, że mówimy o zmianach zachodzących na przestrzeni zaledwie kilkunastu lat. Warto też wziąć pod uwagę jeszcze nie tak odległe lata 90. XX wieku. Różnica jest ogromna, co można zobaczyć na mapie JAXA.

 Powierzchnia lodu również mocno przyrosła, ale jest to zrozumiałe w przypadku obszarów, które uwolniły się od lodu pod koniec sierpnia i na początku września. Teraz wody te muszą najpierw się wychłodzić, a następnie zamarznąć. W miarę rozwoju pokrywy lodowej tempo tego procesu będzie prawdopodobnie spadało.

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 221-2025 dla sierpnia. NASA/GISS

Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2026 roku względem średniej z lat 1958-2002. DMI

 Arktyka stała się w ostatnich dekadach wyraźnie cieplejsza niż jeszcze 20–30 lat temu. Nie oznacza to jednak, że każdy rok i każde lato musi być cieplejsze od poprzedniego. W tym roku okolice bieguna północnego były latem stosunkowo chłodne. Na wykresie DMI widać, że temperatury w pasie 80–90°N przez znaczną część lata znajdowały się około 1°C poniżej wartości odniesienia dla XX wieku.

 Nie należy jednak utożsamiać chłodnego lata z odbudową arktycznego lodu. O tym, jak szybko pokrywa lodowa może się odtworzyć, decyduje nie tylko temperatura powietrza, lecz także temperatura i ruch wody, grubość lodu pozostającego po sezonie topnienia, wiatr oraz transport lodu między poszczególnymi częściami Oceanu Arktycznego.

 Mniejszy zasięg lodu wpływa również na temperaturę samej Arktyki. Ciemna powierzchnia otwartej wody pochłania znacznie więcej promieniowania słonecznego niż jasny lód i śnieg. Zjawisko to, zwane sprzężeniem albedo, powoduje dodatkowe nagrzewanie oceanu latem. Jesienią, kiedy powierzchnia zaczyna tracić ciepło, otwarta woda oddaje je do atmosfery. Dlatego obszary, które późno pokrywają się lodem, mogą pozostawać relatywnie ciepłe jeszcze długo po zakończeniu dnia polarnego.

 Arktyka ociepla się szybciej niż średnia globalna, a jednym z najważniejszych elementów tej zmiany jest właśnie utrata śniegu i lodu. NOAA podkreśla, że arktyczna pokrywa lodowa jest obecnie młodsza i cieńsza niż w poprzednich dekadach, a najstarszy lód, mający ponad cztery lata, zmniejszył się o ponad 95 proc. od lat 80. XX wieku.

 Średnia temperatura wokół bieguna północnego spadła już niemal do –5°C. W kolejnych tygodniach będzie się jednak dalej zmieniać wraz z rosnącą długością nocy polarnej i postępem zamarzania.

Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla sierpnia w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 14 września 2026. Climate Reanalyzer

 Arktyczne wody w tym roku, jeśli chodzi o sierpień, były jednymi z najcieplejszych w historii przedstawionej na wykresie - niemal 1,5°C powyżej średniej. W dużej mierze odpowiada za to atlantycka część Oceanu Arktycznego. Obecnie woda jest tam według przedstawionej analizy ponad 2°C cieplejsza od średniej.

 To właśnie ocean jest jednym z najważniejszych elementów współczesnych zmian zachodzących w Arktyce. W ostatnich dekadach coraz większe znaczenie ma tzw. atlantyfikacja Arktyki, czyli napływ cieplejszych i bardziej słonych wód pochodzenia atlantyckiego do kolejnych części basenu arktycznego. NOAA zwraca uwagę, że sygnał atlantyfikacji dotarł już do centralnej części Oceanu Arktycznego, setki kilometrów od dawnej strefy wpływu Atlantyku. Cieplejsza woda może zwiększać straty lodu również od dołu, a osłabienie naturalnego rozwarstwienia oceanu ułatwia transport ciepła ku powierzchni.

 Warto przy tym pamiętać, że nie cały Ocean Arktyczny zachowuje się tak samo. Pacyficzna część jest wyraźnie chłodniejsza, co wynika m.in. z przebiegu pogody, zachmurzenia, transportu wód przez Cieśninę Beringa oraz lokalnych warunków oceanicznych.

 Woda w północnej części Morza Łaptiewów, które w tym roku pozostawało chłodniejsze niż zwykle, ma około –1,4°C. To niewiele powyżej punktu zamarzania typowej wody morskiej. Dla zasolenia rzędu 32 PSU woda morska zaczyna zamarzać przy około –1,8°C, choć rzeczywista temperatura zamarzania zależy od zasolenia. Sam spadek temperatury powietrza poniżej tej wartości nie oznacza jednak natychmiastowego powstania trwałej pokrywy lodowej. O tempie zamarzania decyduje bilans energii, ruch wody, mieszanie pionowe oraz dopływ ciepła z głębszych warstw.

 Dlatego nie można określić jednej uniwersalnej wartości temperatury powietrza. Wartości mogą być różne, na przykład –4°C czy nawet –10°C, przy której morze zacznie zamarzać. W praktyce powierzchnia oceanu może osiągać temperaturę bliską punktowi zamarzania, a lód będzie powstawał dopiero wtedy, gdy ocean będzie w stanie skutecznie oddawać nadmiar ciepła do atmosfery.  

Grubość lodu morskiego w latach 2013-2026 dla 15 września. Polar Portal/HYCOM  

 Samo odbudowywanie zasięgu lodu nie oznacza więc automatycznie poprawy jego kondycji. Jednym z najważniejszych problemów Arktyki jest dziś bowiem nie tylko to, ile oceanu jest przykryte lodem, lecz także jak gruby i jak stary jest ten lód.

 Ciepła woda jest jednym z czynników odpowiadających za coraz mniejszą grubość lodu. Nawet jeśli lato okaże się chłodniejsze, lód może pozostać cienki po wcześniejszych stratach. Cienka pokrywa łatwiej przemieszcza się pod wpływem wiatru, szybciej pęka i jest bardziej podatna na roztopy w kolejnym sezonie. Współczesna Arktyka znacznie różni się więc od tej sprzed kilku dekad: dominuje w niej młodszy, jednoroczny lód, natomiast wieloletnie, najgrubsze fragmenty pokrywy zajmują znacznie mniejszy obszar. NOAA wskazuje, że najstarszy lód, mający ponad cztery lata, zmniejszył się od lat 80. o ponad 95 proc.

 Sztormy również mogą pogarszać sytuację. Silny wiatr może łamać pak lodowy, rozsuwać jego fragmenty i zwiększać obszar otwartej wody. Jednocześnie mieszanie oceanu może przenosić ciepło ku powierzchni. To szczególnie istotne w regionach, w których poniżej zimnej warstwy powierzchniowej znajdują się relatywnie ciepłe wody atlantyckie. Nowe badania wskazują, że następujące po sobie silne sztormy mogą znacząco zwiększać utratę lodu, zwłaszcza gdy wcześniej osłabiona pokrywa jest już cienka i silnie pofragmentowana.

 W ostatnich latach nastąpiła zresztą zasadnicza zmiana charakteru arktycznej pokrywy lodowej. Według NOAA pod koniec lata 2025 roku zasięg lodu był o około 28 proc. mniejszy niż w 2005 roku, a sama pokrywa była wyraźnie młodsza i cieńsza. W tym roku jest podobnie. 

Zniszczony pak lodowy niedaleko bieguna północnego od strony Syberii 15 września 2026 roku. NASA Worldview

 Zdjęcia satelitarne pokazują, że pomimo rozpoczęcia sezonu zamarzania wizualnie stan lodu niewiele się jeszcze zmienił. Wciąż widać liczne kry lodowe i rozfragmentowany pak, a nie jednolitą, zwartą pokrywę. Wiatry nadal mogą powodować przemieszczanie się lodu i czasowo zakłócać jego odbudowę.

 Trzeba jednak patrzeć na te obrazy w szerszym kontekście. Jednorazowy przyrost zasięgu lodu nie odwraca długoterminowego trendu. W marcu 2026 roku arktyczne maksimum zasięgu lodu należało do najniższych w całej serii satelitarnej. NASA i NSIDC podały wartość około 14,29 mln km², bardzo zbliżoną do rekordowo niskiego maksimum z 2025 roku.

 Zmienia się zresztą nie tylko lód morski. Kurcząca się pokrywa śnieżna, topnienie lądolodu Grenlandii, dalsze ocieplanie się wiecznej zmarzliny, zmiany roślinności, rosnąca aktywność pożarowa oraz przekształcenia ekosystemów są elementami tego samego systemu. Utrata śniegu i lodu wzmacnia ocieplenie poprzez zmniejszenie albedo, a rosnąca powierzchnia otwartej wody zmienia wymianę ciepła i wilgoci między oceanem a atmosferą. W najbliższych tygodniach najważniejsze będzie więc nie tylko to, jak szybko zwiększy się zasięg lodu, ale również to, czy nowa pokrywa zdoła odpowiednio pogrubić się przed kolejnym sezonem topnienia. Pierwsze tygodnie jesieni mogą przynieść szybki wzrost zasięgu, ale o kondycji Arktyki w kolejnym roku będzie decydowała przede wszystkim trwałość tej pokrywy, jej grubość oraz udział lodu wieloletniego.

 Na sytuację w nadchodzących miesiącach może wpływać także El Niño. Według NOAA zjawisko wyraźnie się umacnia, a prawdopodobieństwo bardzo silnego El Niño w jesieni i zimie 2026/27 przekracza 90 proc. Dlatego nawet jeśli sezon zamarzania 2026 roku będzie przebiegał początkowo szybko, nie będzie to oznaczało powrotu Arktyki do stanu znanego z końca XX wieku. Pokrywa lodowa pozostaje znacznie młodsza i cieńsza niż dawniej, ocean jest cieplejszy, a obszary wolne od lodu są większe. Dzisiejsza Arktyka zamarza więc na tle zupełnie innych warunków niż kilkadziesiąt lat temu.

Zobacz także:

 

wtorek, 8 września 2026

Lód na biegunie północnym wciąż topnieje

 Sezon topnienia lodu morskiego w Arktyce zbliża się do końca. Prawdopodobnie zakończy się w ciągu najbliższych kilku dni, ponieważ temperatury w Arktyce nie są już szczególnie wysokie, nie przewiduje się dużych adwekcji ciepłych mas powietrza, a ocean stopniowo oddaje ciepło zgromadzone w okresie letnim. Nadchodzi również okres coraz szybszego ubytku energii słonecznej. Niedługo rozpoczyna się noc polarna na biegunie północnym.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 Sezon topnienia trudno jest finalnie nazwać słabym. Na tle ostatnich lat śmiało można go jednak tak określić, ponieważ aktualnie zasięg lodu jest 11. najmniejszym w historii pomiarów, a więc daleko poza podium. 7 września, według danych JAXA, zasięg lodu na Oceanie Arktycznym wynosił 4,52 mln km². To dość duży wynik, ale tylko jak na ostatnie lata.

 Weźmy rok 2007, kiedy miało miejsce spektakularne topnienie lodu. W 2007 roku o tej porze było około 4,22 mln km², a więc różnica nie była szczególnie duża. Gdyby jednak warunki atmosferyczne z lata 2007 zostały powtórzone w obecnym roku, padłby rekord. Zasięg lodu nie tylko spadłby poniżej minimum z 2012 roku, ale mógłby według tego rodzaju eksperymentu spaść nawet w okolice 2 mln km², czyli znacznie poniżej historycznego minimum.

 Chodzi tutaj przede wszystkim o potencjał do dalszego topnienia lodu: wyższe temperatury oceanów, większą ilość energii zgromadzonej w oceanie oraz cieńszą pokrywę lodową.

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Potencjał do dalszego topnienia pokazuje powyższy wykres. W ciągu ostatnich dwóch tygodni więcej było dni ze spadkami zasięgu lodu większymi od średniej z ostatnich 10 lat.

 Wpływ na to ma obecny klimat, który różni się od tego z 2007 roku. Jako przykład można podać rok 2009, kiedy o tej porze lód zajmował obszar około 5,15 mln km². To całkiem spora różnica. Widoczna jest też różnica względem 2013 roku, który jest wyraźnie zaznaczony na pierwszym wykresie - wynosi ona około 0,37 mln km².

Odchylenie temperatur od średniej 1991-2020 w atlantyckiej części Arktyki 6 września 2026 roku. Copernicus Marine MyOcean

 Tak duży potencjał do topnienia lodu zapewnia cieplejsza niż dawniej woda. Powyższa mapa pokazuje, jak ciepłe są arktyczne wody. Na północ od Ziemi Franciszka Józefa woda ma obecnie 0,43°C. Normalnie powinna mieć około -1,71°C, a więc być już blisko temperatury zamarzania wody morskiej. Pozornie jest to niewielka różnica, ale z punktu widzenia bilansu cieplnego oceanu ma ona duże znaczenie.

 Woda ma bardzo dużą pojemność cieplną, dlatego ochładza się znacznie wolniej niż powietrze. Jesienią może więc zdarzyć się sytuacja, w której temperatura powietrza spada wyraźnie poniżej zera, podczas gdy powierzchnia oceanu nadal ma do oddania dużą ilość ciepła. Dopiero gdy ocean wystarczająco się ochłodzi, jego powierzchnia może zacząć zamarzać. Woda morska nie zamarza przy 0°C, lecz przy temperaturze niższej, zależnej przede wszystkim od jej zasolenia.

Prognozowane warunki atmosferyczne w Arktyce na 11 i 12 września 2026 roku. Tropical Tidbits

 Ten potencjał cieplny wody może być dalej wykorzystywany. Być może już nie do bezpośredniego topienia lodu, ponieważ temperatury powietrza spadają, ale do powstrzymywania zamarzania, a następnie spowalniania tego procesu. W sektorze pacyficznym woda jest chłodna, więc teoretycznie powinna stosunkowo szybko zamarzać, ale wszystko będzie zależało od dalszych warunków atmosferycznych oraz od tego, ile ciepła pozostanie w górnej warstwie oceanu.

 Prognozy przewidują spadek temperatur ze względu na umacniający się w dolnej warstwie atmosfery wir polarny. Zimne układy niskiego ciśnienia mogą zapoczątkować zamarzanie, ale jednocześnie będą generować silniejszy wiatr. Wiatr może mieć dwojaki wpływ na lód. Może przesuwać i rozpraszać kry, zwiększać obszar otwartej wody oraz transportować lód do cieplejszych regionów. Z drugiej strony, gdy ocean jest już wystarczająco wychłodzony, silne mieszanie może przyspieszyć utratę ciepła przez powierzchnię oceanu i sprzyjać rozpoczęciu zamarzania.

 Właśnie dlatego końcówka sezonu topnienia nie jest prostym wyścigiem temperatur powietrza. O tym, kiedy dokładnie nastąpi minimum zasięgu lodu, decyduje kombinacja temperatury atmosfery, temperatury i struktury oceanu, grubości lodu, jego ruchu oraz warunków wiatrowych.


wtorek, 1 września 2026

Raport za II połowę sierpnia 2026 - czapa polarna zniszczona na biegunie północnym

Wyjątkowo chłodna i pochmurna pogoda w Arktyce spowolniła letnie topnienie lodu, ale go nie zatrzymała. Co więcej, zmiany wyprzedziły rok 2013. W 2013 roku panowały podobne warunki, jednak w tym roku układy niskiego ciśnienia okazały się wyjątkowo uporczywe. Od około 20 maja do samego końca sierpnia dominowały układy niskiego ciśnienia. Jedynie między 15 lipca a 15 sierpnia wystąpiły dwie kilkudniowe przerwy, podczas których region Oceanu Arktycznego na chwilę zdominował wyż baryczny. Animacja obok pokazuje zmiany warunków atmosferycznych w Arktyce w dniach 20–25 sierpnia. Jak widać, wciąż dominowało niskie ciśnienie, a często towarzyszyły mu również silne wiatry.

 Zdjęcia satelitarne i mapy koncentracji pokazują, że taka pogoda mogła w niektórych regionach nawet sprzyjać utracie lodu, mimo że ogólny zasięg lodu morskiego jest całkiem spory jak na ostatnie lata.

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.    

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. Uniwersytet w Bremie

 Czapa polarna na biegunie północnym została mocno przerzedzona i rozbita. Mapa koncentracji lodu pokazuje nową rzeczywistość w Arktyce – lód morski znika na naszych oczach, paradoksalnie bez rekordu, a jednak z rekordowo niską koncentracją w niektórych obszarach. Nie wspominając o tym, że Przejście Północno-Wschodnie jest otwarte na oścież. Przejście Północno-Zachodnie się nie otworzyło, choć niewiele brakowało.

 Trzeba przy tym pamiętać, że lód morski nie jest nieruchomą pokrywą leżącą na powierzchni oceanu. To dynamiczny układ, który nieustannie przemieszcza się pod wpływem wiatru, prądów morskich i innych sił. Wiatr jest jednym z najważniejszych czynników odpowiadających za ruch lodu w skali dni i tygodni. Może go zagęszczać, rozsuwać, deformować i transportować w inne rejony Arktyki.

 Dlatego zmiana zasięgu lodu nie zawsze oznacza, że dokładnie taka sama powierzchnia lodu właśnie się stopiła. Silny wiatr może rozsunąć wcześniej zwartą pokrywę, zmniejszyć koncentrację i sprawić, że część obszaru przestanie być zaliczana do zasięgu lodu. Z drugiej strony może również zepchnąć lód w inne miejsce i chwilowo zwiększyć jego koncentrację. To jeden z powodów, dla których sam zasięg nie opisuje całego stanu arktycznej pokrywy lodowej. 

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w drugiej połowie sierpnia 2026 roku.   

 Ciężar topnienia lodu spoczął więc w dużej mierze na wodzie morskiej, a i tak stopiło się sporo. Co ciekawe, nawet mimo bardzo powolnego i słabego początku sezonu na Morzu Beauforta, także i tam zniknął spory fragment lodu. To pokazuje nowy wymiar zmian zachodzących w Arktyce.

 W przyszłości może topić się jeszcze więcej lodu, ponieważ rośnie ilość energii cieplnej zgromadzonej w oceanach. Do Arktyki dociera coraz więcej ciepła morskiego. Nawet jeśli nad biegunem północnym utrzymują się chłodne masy powietrza, pod powierzchnią może zachodzić topnienie napędzane przez cieplejszą wodę.

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Przez cały sierpień topnienie lodu wcale nie było powolne. W tym roku stopiło się 1,59 mln km² lodu według danych JAXA. Średnia z ubiegłej dekady, w której padł rekord topnienia w 2012 roku, wynosiła 1,8 mln km². To zaledwie 0,21 mln km² mniej niż średnia z poprzedniej dekady.

 Za 3–4 lata podobne warunki atmosferyczne mogą sprawić, że zasięg lodu będzie kurczył się w takim tempie, jak w ubiegłej dekadzie. Za kolejne kilka lat tempo topnienia wyprzedzi zmiany z poprzedniej dekady. Wtedy to ekstremalne roztopy, nawet te z 2012 roku staną się normą. To może stać się za 6-10 lat  Nie można oczywiście wskazać konkretnego roku, w którym tempo topnienia przekroczy średnią poprzedniej dekady, wiemy za to, że to się stanie. 

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 To było do przewidzenia, że nadejdą w Arktyce takie czasy, w których lód będzie topił się szybko nawet przy mniej sprzyjających warunkach atmosferycznych. Choć jego rozmiary są spore jak na ostatnie lata, spójrzmy na liczby. W 2013 roku, 31 sierpnia, zasięg lodu liczył 5,05 mln km². Dziś jest to 4,73 mln km². Oznacza to różnicę około 0,32 mln km². Pod koniec sierpnia topnienie zwolniło, ale ciekawe, jaki będzie finalny wynik.

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

  Nawet gdyby jakimś cudem sezon topnienia zakończył się dziś, to i tak w tym roku wyjdzie, że wrześniowe minimum będzie o około 0,1 mln km² mniejsze niż w 2013 roku. Co więcej, różnica w przypadku powierzchni lodu (area) jest jeszcze większa. To prawie 0,87 mln km², co pokazuje, jak duże znaczenie dla rzeczywistego stanu pokrywy lodowej ma jej koncentracja.

 Warto tutaj rozdzielić dwie kwestie. Zasięg oznacza obszar oceanu, na którym znajduje się co najmniej określona ilość lodu – w wielu zestawach danych jest to 15 proc. koncentracji. Area uwzględnia natomiast faktyczną ilość lodu znajdującą się w poszczególnych komórkach siatki. Jeżeli więc lód zostanie rozproszony przez wiatr i w dużej części obszaru jego koncentracja spadnie, zasięg może wyglądać relatywnie dobrze, podczas gdy rzeczywista powierzchnia lodu będzie znacznie mniejsza.

 Wiatr może więc modyfikować zasięg i sprawiać, że pokrywa lodowa wydaje się większa lub mniejsza. Faktyczna powierzchnia lodu to już inna sprawa.

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 2021-2025 dla sierpnia. NASA/GISS
Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2026 roku względem średniej z lat 1958-2002. DMI

 Arktyka ociepla się w ostatnich latach dość szybko, ale nie każdy rok musi być ciepły, a na pewno nie każda pora roku czy sezon. Tak było w tym roku. Noc polarna była ekstremalnie ciepła, ale lato już nie. Temperatury były niższe niż zwykle, co ilustruje wykres. Tak chłodnego lata nad Oceanem Arktycznym dawno nie było, a mimo to stopiło się sporo lodu. Pytanie więc brzmi: co się stanie, kiedy lato nie będzie chłodne?
 
Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla lipca w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 30 sierpnia 2026. Climate Reanalyzer 

 Lipcowe temperatury arktycznych wód były jednymi z najwyższych w historii. To, że nie były rekordowe, wynikało m.in. z tego, że lód w strefie pacyficznej topił się wolno, więc np. Morze Czukockie ogrzało się stosunkowo słabo. Co innego po stronie Oceanu Atlantyckiego.

 Co więcej, Arktyka jest otoczona bardzo ciepłymi wodami zarówno Oceanu Spokojnego, jak i Atlantyckiego. W przypadku Oceanu Spokojnego do gry mogą wejść niże baryczne znad Aleutów, a także El Niño, które może dodatkowo wpływać na warunki atmosferyczne i oceaniczne. Może się więc okazać, że słaby sezon topnienia zmieni się w słaby sezon zamarzania.
 
 Nie oznacza to jednak, że można już przewidzieć przebieg całej jesieni. Nie wiemy, jak naprawdę będzie wyglądała cyrkulacja mas powietrza. Jeśli pogoda okaże się wroga dla lodu morskiego, to jesienne zamarzanie może się opóźniać. Takie opóźnienie jest obserwowane w Arktyce w ostatnich latach. 
 
Grubość lodu morskiego w latach 2012-2026 dla 31 sierpnia. Polar Portal/HYCOM  

 Grubość lodu morskiego w tym roku pod koniec sierpnia wygląda minimalnie lepiej niż w 2024 roku. Zdjęcia z Portalu Polarnego nie są dokładne, choć oczywiście dają pewien obraz sytuacji. Jest źle – stan lodu jest gorszy niż w ostatnich latach, a miejscami nawet gorszy niż w 2012 roku.

 Trzeba przy tym pamiętać, że grubość lodu jest niezwykle ważna z punktu widzenia jego odporności na dalsze roztopy. Cienki lód pierwszoroczny szybciej reaguje na zmiany temperatury i bilansu energetycznego niż gruby lód wieloletni. Ubytek lodu wieloletniego oznacza więc nie tylko mniejszą powierzchnię lodu, ale także zmianę jego struktury i większą podatność całej pokrywy na kolejne sezony topnienia.
 
To, co pokazują powyższe zdjęcia satelitarne z okolic bieguna północnego, trudno nazwać czapą polarną Oceanu Arktycznego. NASA Worldview

 Zdjęcia satelitarne pokazują bardzo duże zmiany – znana nam z dawnych lat zwarta czapa lodowa w rejonie bieguna północnego jest dziś znacznie bardziej rozproszona. Może to być wstęp do większych roztopów w kolejnych latach, gdy pogoda nie będzie już kopiuj-wklej z tego roku. Mapy z Portalu Polarnego nie odzwierciedlają całego stanu lodu, ponieważ każda metoda obserwacji ma swoje ograniczenia. Szczególnie latem pomiary koncentracji za pomocą pasywnych sensorów mikrofalowych mogą być zaburzane przez wodę roztopową, oczka wytopiskowe i pęknięcia lodu.

 Oczywiście wszystko to zacznie zamarzać w ciągu kolejnych tygodni, ale lód będzie cienki, a sezon zamarzania może okazać się słaby. I właśnie to będzie jednym z najważniejszych elementów układanki przed kolejnym sezonem letnim. Jeżeli jesienią i zimą powstanie duża ilość cienkiego lodu pierwszorocznego, Arktyka rozpocznie następny sezon topnienia z jeszcze mniejszym „zapasem” grubego, wieloletniego lodu.

 

Zobacz także:

 

 

wtorek, 25 sierpnia 2026

Globalne ocieplenie przesunęło granicę topnienia lodu bardzo daleko

 Globalne ocieplenie znacznie przesunęło granice możliwości topnienia arktycznego lodu morskiego w niesprzyjających roztopom warunkach atmosferycznych. Rosnąca ilość energii cieplnej w oceanach wpływa na zmiany w arktycznej kriosferze.

Sezonowa (3-miesięczna) zawartość cieplna w górnych 0,8 km oceanu w porównaniu ze średnią z lat 1955–2006. Zawartość ciepła w globalnym oceanie utrzymuje się niezmiennie powyżej średniej (czerwone słupki) od połowy lat 90. Ponad 90 proc. nadmiarowego ciepła uwięzionego w systemie klimatycznym Ziemi w wyniku globalnego ocieplenia spowodowanego działalnością człowieka zostało pochłonięte przez oceany. NOAA

 Szary prostokąt na wykresie obejmuje okres od 2013 do 2025 roku. Ilość energii cieplnej uległa w tym czasie bardzo wyraźnemu zwiększeniu. To ciepło w różny sposób wpływa również na Arktykę. Jest transportowane zarówno przez masy powietrza, jak i przez oceaniczne prądy. Szczególnie istotny jest napływ cieplejszych wód z niższych szerokości geograficznych.

 Nie oznacza to jednak, że całe dodatkowe ciepło zgromadzone w globalnym oceanie trafia bezpośrednio pod arktyczny lód. Mechanizm jest bardziej złożony. Ciepło może być przenoszone do Arktyki przez atmosferę i ocean, a następnie wpływać na bilans energetyczny lodu. Woda znajdująca się pod lodem, jeśli jest cieplejsza od temperatury zamarzania, może powodować jego topnienie od spodu. Jednocześnie lód może tracić masę od góry wskutek promieniowania słonecznego i ciepłego powietrza.

 To właśnie bilans tych procesów decyduje o tym, czy pokrywa lodowa rośnie, czy się kurczy. W ocieplającym się klimacie nie potrzeba więc takiego samego zestawu ekstremalnych warunków atmosferycznych jak dawniej, aby osiągnąć podobny ubytek lodu. Znaczenie ma również to, w jakim stanie lód rozpoczyna sezon roztopów.
 
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. JAXA

 Dlaczego chodzi o okres zaczynający się w 2013 roku? To właśnie wtedy miało miejsce bardzo słabe topnienie lodu po wcześniejszych bardzo silnych roztopach. W 2013 roku latem dominowało niskie ciśnienie, a więc duże zachmurzenie. Nie było stabilnych wyżów barycznych ani takiego układu atmosferycznego, który sprzyjałby silnemu pochłanianiu energii słonecznej i szybkiemu wycofywaniu się lodu.

 Dane NSIDC pokazują, że lato 2013 roku rzeczywiście było stosunkowo chłodne i charakteryzowało się rozległym występowaniem niskiego ciśnienia nad Oceanem Arktycznym. Zachmurzenie ograniczało nagrzewanie powierzchni, a układ wiatrów sprzyjał również rozpraszaniu lodu na większym obszarze. W efekcie pokrywa lodowa była znacznie większa niż rok wcześniej, gdy odnotowano rekordowo niski poziom.

 W tym roku mamy powtórkę części tego mechanizmu. Warunki atmosferyczne były tego lata nawet bardziej sprzyjające utrzymaniu arktycznej pokrywy lodowej niż w 2013 czy 2014 roku. A mimo to stopiło się więcej lodu. Jak pokazuje wykres, różnica między 2013 a 2026 rokiem wynosi około 0,42 mln km².
 
Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Jeszcze większa różnica jest w przypadku powierzchni lodu. Zasięg jest często modyfikowany przez wiatr, więc nie zmienia się dokładnie tak samo jak faktyczna powierzchnia pokrywy lodowej. Zasięg oznacza obszar oceanu, na którym koncentracja lodu przekracza określony próg stosowany przez daną metodę satelitarną. Dlatego przesuwanie i rozpraszanie kry może powodować zmiany zasięgu nawet bez proporcjonalnej zmiany ilości samego lodu.

 Powierzchnia, czyli faktyczny udział lodu w obszarze objętym pokrywą, jest bardziej wrażliwa na zmiany koncentracji. Oczywiście nie można powiedzieć, że jej spadek jest wyłącznie dowodem topnienia. Na powierzchnię lodu wpływają również wiatr, prądy morskie, pękanie i przemieszczanie się kry. Dlatego zarówno zasięg, jak i powierzchnię należy interpretować razem z informacjami o koncentracji oraz grubości lodu.
 
Rozdrobiona kra lodowa w pobliżu bieguna północnego 24 sierpnia 2025 roku. NASA Worldview

 Taki obszar, jak na tym zdjęciu, może być w danych dotyczących zasięgu nadal odczytywany jako obecność lodu, mimo że jego koncentracja jest znacznie niższa. Zasięg może więc pozostać w dużej mierze niezmieniony lub spaść nieznacznie, podczas gdy rzeczywista ilość lodu w danym obszarze wyraźnie się zmniejsza. Na zdjęciu satelitarnym widać wolne od lodu przestrzenie pomiędzy rozdrobnionymi krami.
 
 Biorąc pod uwagę powyższe różnice między 2013 a 2026 rokiem, można stwierdzić, że przy podobnych warunkach atmosferycznych współczesna Arktyka jest w stanie zakończyć sezon z mniejszym zasięgiem lodu niż kilkanaście lat temu. Można więc założyć, że za 10 lat taki sam sezon topnienia doda kolejne 0,4 a może o 0,6 mln km² w przypadku zasięgu lodu. 
 
Tak dla 24 sierpnia zasięg lodu to już nie 5,41 mln km², a 4,99 mln km². Za 10 lat może to być około 4,5 mln km². Czyli takie warunki atmosferyczne za 10 lat będą dawało wrześniowe minimum takie, jak w 2007 roku, czyli w roku, kiedy dodatni dipol arktyczny i wyżowa pogoda dosłownie w pocie czoła pracowały nad spektakularnym wtedy topnieniem arktycznego lodu. Tak więc teraz możemy się zastanowić, co będzie, kiedy dojdzie do powtórki warunków atmosferycznych z 2007 roku? Być może nie dojdzie, bo Arktyka stała się pochmurna właśnie z powodu globalnego ocieplenia. Jeśli nawet w kolejnych latach pogoda i tak będzie pochmurna, to i tak lód w końcu się roztopi, bo będzie do Arktyki docierało oceaniczne ciepło w większych ilościach niż obecnie.