poniedziałek, 20 lipca 2026

Czy sezon topnienia jest słaby? W jednym miejscu na pewno nie

 Wiele wskazuje na to, że w tym roku nie padnie rekord topnienia lodu w Arktyce. Ale czy faktycznie tegoroczne roztopy są słabe? Nie do końca.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. JAXA

 Przede wszystkim spójrzmy na zasięg lodu. Choć większość topnienia lodu miała miejsce na rubieżach, takich jak Zatoka Hudsona, to nie znaczy, że w centrum nic się nie działo. Zasięg lodu, jeśli spojrzymy na wykres, jest tak naprawdę na trzecim miejscu. Ex aequo z latami 2019 i 2021. Na drugim miejscu jest rok 2011 – zaledwie o 80 tys. km² mniej niż w tym roku (stan na 19 lipca). I w końcu rok 2020 – kiedy zasięg był o 630 tys. km² mniejszy niż obecnie. Oczywiście „wygra” rok 2012, bo ważne jest to, w jaki sposób topi się lód. W tym roku sposób topnienia nie daje możliwości zbliżenia się do rekordu, nie mówiąc już o jego pobiciu. W 2020 roku omal nie doszło do pobicia rekordu.
 
 Należy też zwrócić uwagę, że choć nie roztapiają się obszary, które mogą zagwarantować rekord wrześniowego minimum, to mimo wszystko rozmiary czapy polarnej Oceanu Arktycznego wyglądają słabo. To i tak jest wciąż to samo podium (na razie ex aequo). Coś za taką sytuację musiało odpowiadać, skoro lód czy to w Zatoce Hudsona, czy na Morzu Baffina szybko się roztopił. Odpowiedzią jest globalne ocieplenie. Czyli jednak coś się dzieje w tym pozornie słabym sezonie topnienia w 2026 roku.
 
Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego w 2012, 2013, 2020 i 2026 roku dla 19 lipca. University of Bremen/AMSR2

 Inną ważną rzeczą jest to, gdzie padły rekordy topnienia regionalnego, bo padły. Takim miejscem, niepokojącym obszarem, jest sektor atlantycki. Rok 2026 ma swój rekord – najbardziej na północ wysuniętą granicę lodu w historii. Lata przedstawione na powyższych mapach nie zostały wybrane przypadkowo. To lata, kiedy miało miejsce najmocniejsze topnienie w sektorze atlantyckim. Rok 2012 (rekordowe wrześniowe minimum) jest tutaj pokazany dla porównania. Ostatni rok, kiedy doszło do rekordowego topnienia w sektorze atlantyckim, to rok 2020. Potem rok 2013. Oczywiście mamy tu na myśli dzień 19 lipca. Zobaczymy, co będzie później.

Odchylenie temperatur od średniej 1991-2020 w atlantyckiej części Arktyki 18 lipca 2026 roku. Copernicus Marine MyOcean
 
 To, co się stało w tym roku, jest już sytuacją bez precedensu. Granica lodu dotarła już do 84°N i może dotrzeć jeszcze dalej. Powodem są bardzo ciepłe wody Morza Barentsa i Basenu Arktycznego – tam, gdzie lód stopił się kilka–kilkanaście dni temu. Słońce wciąż świeci wysoko. Na obszarze ponad 0,5 mln km² woda jest o 1,2 st. C cieplejsza niż zwykle. To bardzo dużo, a lokalnie odchylenia przekraczają 3 st. C. Między Svalbardem a Ziemią Franciszka Józefa woda ma blisko 1,5 st. C i jest więc o 3 st. C cieplejsza niż zwykle, bo normalnie wszystko powinno być zamarznięte.
 
Dzisiejsze i prognozowane warunki atmosferyczne w Arktyce na 21-23 lipca 2026 roku. Tropical Tidbits

 Ten potencjał wody morskiej, która powinna jeszcze bardziej się ogrzać, zostanie teraz wykorzystany. Kiedy nad pacyficzną częścią Oceanu Arktycznego wyż baryczny będzie próbował „nadrobić” topnienie lodu, to w tym czasie w sektorze atlantyckim wróci bardzo silny niż baryczny. Pojawi się tam potężny sztorm. Sztorm będzie degradował pokrywę lodową i, wykorzystując ciepłą wodę, będzie ten lód topił dalej. Ostatnio spadki zasięgu lodu były duże i takie też mogą się utrzymać w kolejnych dniach.

 Granica lodu przesunie się jeszcze bardziej na północ – dojdzie do pobicia wszelkich rekordów topnienia w sektorze atlantyckim. Może się wydawać, że to, co dzieje się wokół Svalbardu czy Nowej Ziemi, nie powinno nas w Polsce obchodzić. Jednak Arktyka i Europa Środkowa są połączone ściśle działającą atmosferyczną machiną.

 Kluczem do zrozumienia tego wpływu nie jest sam lód, ale odsłonięty, ciemny ocean.

Oto jak działa ten mechanizm:

  •     Magazynowanie ciepła: Tam, gdzie nie ma lodu (czyli od strony Atlantyku), odsłonięta woda pochłania teraz ogromne ilości energii słonecznej. Ocean działa jak gigantyczny akumulator, który gromadzi ciepło przez całe lato, jeśli pozwalają na to warunki atmosferyczne (zachmurzenie).
  •     Jesienny rewanż: Kiedy nadejdzie jesień i powietrze zacznie się ochładzać, ten nagrzany ocean zacznie masowo oddawać ciepło i wilgoć do atmosfery.
  •     Zaburzenie prądu strumieniowego (Jet Stream): Różnica temperatur między równikiem a biegunem napędza silny wiatr na wysokości kilku kilometrów, który zazwyczaj przynosi do Polski łagodną pogodę z zachodu. Gdy rejon podbiegunowy od strony Atlantyku mocno się ogrzeje, ta różnica temperatur maleje, a prąd strumieniowy zaczyna „meandrować” i słabnąć. 

 Brak lodu w sektorze atlantyckim przełoży się na powstawanie blokad atmosferycznych. Intensywne oddawanie ciepła przez ocean w rejonie Barentsa i Karskim sprzyja budowaniu potężnych, stabilnych wyżów nad Skandynawią lub północno-zachodnią Rosją (rejon Uralu). Taki układ działa jak mur obronny – całkowicie blokuje ciepłe i wilgotne powietrze znad Oceanu Atlantyckiego, które normalnie ratuje nas przed syberyjskimi mrozami.

W efekcie zamiast standardowej, szarej i deszczowej zimy ostatnich lat, otwiera się droga dla:

  •     Wielotygodniowych spływów powietrza kontynentalnego bezpośrednio z głębi Rosji lub znad samego bieguna.
  •     Fali silnych mrozów oraz obfitych śnieżyc w Europie Środkowej, w tym w Polsce.

 Oczywiście nie znaczy, że tak się stanie na pewno. Warto też zwrócić uwagę na to, co może stać się jesienią, nim zima nadejdzie.

 Gdy nadejdzie wrzesień i październik, słońce w Arktyce zacznie zachodzić, a atmosfera zacznie się gwałtownie ochładzać. Wtedy ten ogromny, nagrzany basen oceaniczny zacznie potężnie i gwałtownie oddawać ciepło oraz wilgoć do atmosfery. Brak lodu zmusi prąd strumieniowy do silnego falowania (meandrowania). W zależności od tego, jak ułożą się te gigantyczne fale w atmosferze, we wrześniu i październiku czekają nas dwa skrajne scenariusze:

Scenariusz 1: Długie, anomalnie ciepłe „Babie Lato”

Brak lodu i intensywne ogrzanie dolnej troposfery nad Arktyką sprzyjają budowaniu silnych układów wysokiego ciśnienia (wyżów) nad Europą Wschodnią lub Rosją.

    Jak to wpłynie na Polskę: Taki układ zablokuje chłodne powietrze z północy, a zamiast tego zacznie pompować do nas bardzo ciepłe, suche masy powietrza z południa i południowego wschodu.

    Efekt: Wrzesień i październik mogą przynieść nam przepiękną, wręcz letnią aurę – z temperaturami przekraczającymi 20–25°C i pięknym słońcem. Wtedy faktycznie byłoby u nas znacznie cieplej niż nakazuje norma klimatyczna.

Scenariusz 2: Wczesny szok termiczny i przedwczesne przymrozki

Druga strona tego samego medalu. Jeśli nagrzany sektor atlantycki Arktyki zbuduje potężny wyż bezpośrednio nad Skandynawią lub Morzem Barentsa, sytuacja obróci się o 180 stopni.

    Jak to wpłynie na Polskę: Wyż nad Skandynawią kręci się zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Po swojej wschodniej stronie zacznie zasysać zimne powietrze prosto z głębi Syberii lub z tej wschodniej części Arktyki, gdzie lodu wciąż jest całkiem sporo.

    Efekt: Już w październiku (a nawet pod koniec września) możemy doświadczyć nagłego, głębokiego ochłodzenia, wczesnych przymrozków, a w górach i na pogórzu – pierwszych incydentów zimowych. 

 

 Swoje trzy grosze z pewnością też doda zimna plama na północy Oceanu Atlantyckiego. Teraz ta zimna plama sprawia, że mamy zimne lato, bo ciągle utrzymuje się tam stabilny wyż baryczny, który podsyła nam zimne masy powietrza, jednocześnie przynosząc ciepło dla zachodniej części Europy. Potem to się zmieni. North Atlantic Cold Blob daje potężny kontrast termiczny. Tuż obok zimnej plamy (na południe od niej) widzimy bardzo ciepłe wody prądu Zatokowego (Gulf Streamu). Różnica temperatur między zimnym północnym Atlantykiem a gorącym południem jest w tym roku wyjątkowo ostra. 

 Taki potężny gradient temperatury to idealne warunki dla zwoju głębokich niżów atlantyckich (oraz byłych cyklonów tropikalnych). Jesienią zrodzi to wyjątkowo głębokie, dynamiczne i rozległe orkany. Dodatkowo Kontrast ten bardzo mocno przyspieszy prąd strumieniowy nad środkowym Atlantykiem. Masy powietrza będą pędzić na wschód jak szalone. Co może się wtedy stać jesienią? Ciepła Arktyka, jak już wiemy, lubi budować potężne wyże blokujące nad Skandynawią i Rosją. Mamy więc dwa scenariusze na jesień i zimę:

  • Jeśli wyż arktyczny wygra: Niże atlantyckie, nie mogąc przebić się przez Skandynawię, będą „nurkować” w stronę Morza Śródziemnego. Dla Polski oznacza to bardzo dynamiczną jesień: przeplatankę silnych, deszczowych wichur z nagłymi uderzeniami ciepła z południa.
  • Jeśli wyż przegra: Rozpędzony Atlantyk wgniecie Europę Środkową w pas zachodniej, niezwykle wietrznej, ale bardzo ciepłej i wilgotnej aury.

 Czekaja więc nas bardzo ciekawe czasy.

 

czwartek, 16 lipca 2026

Raport za I połowę lipca 2026 - nieroztopiony, ale pokiereszowany

 W Arktyce do połowy lipca nie doszło jeszcze do całkowitego rozpadu wiru polarnego. Permanentnie w regionie utrzymuje się układ niskiego ciśnienia, który krąży wokół bieguna północnego, zmieniając oczywiście swoje rozmiary, ale niewiele poza tym. Ocean Arktyczny od połowy maja nie doświadczył jeszcze nawet 2–3-dniowej obecności rozległego układu wysokiego ciśnienia. Obszar Oceanu Arktycznego pozostaje chłodny i pochmurny, co wpływa na tempo topnienia lodu. Choć obecność niskiego ciśnienia jest elementem dodatniej oscylacji arktycznej, to stan ten utrzymuje się nadzwyczaj długo, czego nie można wytłumaczyć zwykłym pogodowym kaprysem. To niewątpliwie efekt globalnego ocieplenia. Arktyka stała się wilgotniejsza, co sezonowo powoduje ciekawy obrót spraw – temperatury latem nad Oceanem Arktycznym są wyraźnie niższe od średniej. Sytuacja zmienia się jesienią, kiedy mimo wszystko niewielka powierzchnia lodu prowadzi do oddawania dużych ilości ciepła do atmosfery.

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.  

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2
 
 W tym roku najprawdopodobniej będzie podobnie. Gdy tylko skończy się sezon topnienia i zacznie się noc polarna, temperatury zaczną spadać, ale bardzo powoli. Lokalnie wystąpią nawet ich wzrosty. Do tego w październiku zacznie oddziaływać na Arktykę efekt El Niño. Dodatnia faza ENSO za pośrednictwem Niżu Aleuckiego zacznie wysyłać do Arktyki cieplejsze niż zwykle masy powietrza. Rezultatem będą pokaźne dodatnie odchylenia temperatury w okresie od września do grudnia i być może także w styczniu oraz lutym na skutek rozpadu wiru polarnego – zarówno troposferycznego, jak i stratosferycznego. Teraz więc sytuacja w Arktyce wydaje się być w porządku, ale tylko do czasu. 

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwszej połowie lipca 2026 roku.   

 Czy w Arktyce panuje spokój? Z perspektywy ostatnich lat można powiedzieć, że tak. Nie ma żadnych szans na rekordowe topnienie. Iście benedyktyńska praca chmur związanych z niskim ciśnieniem zrobiła swoje – impet topnienia wyhamował. Na Morzu Beauforta praktycznie nic się nie dzieje. Jedyną spektakularną rzeczą jest położenie granicy lodu od strony Morza Barentsa, ale w przeszłości takie zmiany już zachodziły.

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Brak – tak to nazwijmy – wstępnego przygotowania owocuje teraz dość wolnym topnieniem lodu. Silne spadki na przełomie czerwca i lipca dotyczyły rubieży Arktyki, czyli Morza Baffina i Morza Grenlandzkiego. W dniach od 3 do 13 lipca tempo spadku zasięgu lodu było wyraźnie wolniejsze niż zwykle – po prostu stopiło się to, co było najłatwiejsze do stopienia.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 Nie znaczy to jednak, że dalsze topnienie lodu i spadek jego zasięgu będą niewielkie. Lód jest cienki, a pogoda mimo obecności układu cyklonalnego nie jest stała. W tej chwili zmienia się na wyżową. Topnienie w kolejnych dniach może przyspieszyć. Obecnie zasięg lodu jest niemal identyczny jak w 2012 roku – 7,61 mln km². Tyle tylko, że wtedy czapa polarna topiła się w zupełnie innych warunkach.

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego na morzach: Beauforta, Czukockim, Wschodniosyberyjskim i Karskim w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Przede wszystkim chodzi o Morze Beauforta, którego część zajmuje z reguły lód wieloletni, a tym samym gruby. Rok 2012 i 2026 to zupełnie inna skala. Tylko 2016 rok stanowił konkurencję dla 2012 roku, jeśli chodzi o Morze Beauforta. Teraz jest nawet lepiej niż w latach 2013–2014. To dość ciekawa sytuacja, którą z pewnością będą analizować naukowcy. Przyczyną jest oczywiście permanentny układ niskiego ciśnienia. Nie występował on jednak przez cały czas nad tym akwenem. 

 

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 2021-2025 dla lipca. NASA/GISS 

Animacja pokazująca zmiany anomalii temperaturowych w Arktyce w dniach 30 czerwca - 13 lipca 2026 roku. Copernicus Climate Change Service/ERA5

 Tegoroczne lato bezpośrednio nad Oceanem Arktycznym będzie chłodne, co jest rezultatem zaistniałej sytuacji pogodowej w regionie. Niż baryczny przynoszący duże zachmurzenie stanowi blokadę dla promieni słonecznych. Powierzchnia nie nagrzewa się więc, co skutkuje temperaturami około 1°C niższymi niż zwykle. Zamiast około +1°C wokół bieguna północnego notuje się około 0°C. Wykres obok pokazuje, że lipcowe temperatury wokół bieguna północnego odpowiadały temu, co zwykle dzieje się w pierwszej połowie czerwca. Patrząc w przeszłość, jest to sytuacja nadzwyczajna, jeśli chodzi o rejon bieguna północnego.

 W całej jednak Arktyce, do której wlicza się także obszary lądowe, tak zimno nie jest. Temperatury należą do najwyższych w historii pomiarów – blisko 1°C wyższych od średniej wieloletniej. Należy przy tym pamiętać, że lipiec charakteryzuje się z reguły niewielką dodatnią anomalią temperaturową lub wręcz jej brakiem. Przyczyną jest to, że energia jest zużywana na topnienie lodu – Ocean Arktyczny o tej porze roku nie oddaje ciepła, lecz je pochłania.

Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla maja w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 14 lipca 2026. Climate Reanalyzer 
 
 Inna jest zgoła sytuacja termiczna wód. O ile nad biegunem północnym i znaczną częścią pokrywy lodowej jest chłodno, o tyle inaczej wygląda sytuacja nad wodami okalającymi Arktykę. Morze Barentsa jest o 2°C cieplejsze od średniej. Ciepło zgromadzone w wodzie może zostać wykorzystane do dalszego topnienia lodu. W pobliżu Aleutów występuje plama ciepła, która jesienią może zakłócić zamarzanie Oceanu Arktycznego – stanie się ona źródłem transferu ciepła do tego akwenu. Tak więc nawet jeśli dalsze topnienie będzie powolne, to później może dojść do poważnego falstartu sezonu zamarzania..
 
Grubość lodu morskiego w latach 2012-2026 dla 15 lipca. Polar Portal/HYCOM  

 Niskie temperatury spowodowały, że lód topił się wolno, więc i jego grubość, choć niewielka, zmniejszała się powoli. Nie znaczy to jednak, że pokrywa lodowa jest wolna od radykalnych zmian – lód nadal jest cienki. Wystarczy popatrzeć, jaki był udział lodu o grubości ponad 2 metry przed 2024 rokiem. Nadal istnieje możliwość szybkiej redukcji pokrywy lodowej, choć nie prowadzącej już do rekordowego topnienia. Cienki lód łatwiej się kruszy, więc łatwiej będzie się topił, a ciepła woda może odegrać tutaj znaczącą rolę, nawet jeśli temperatury będą spadały poniżej punktu zamarzania.

Pokrywa lodowa na Morzu Beauforta 15 lipca 2026 roku. NASA Wordview

Pokrywa lodowa na Morzu Wschodniosyberyjskim 15 lipca 2026 roku. 

 Zdjęcia satelitarne pokazują, że lód morski jest pokruszony, choć kry są gęsto upakowane. Niemniej jednak jest on pokruszony, a więc podatny na dalsze topnienie. Ewentualny sztorm i ciepłe wody morskie przy pokrywie lodowej mogą doprowadzić do wcale nie tak słabych roztopów w kolejnych tygodniach. Nie ma więc gwarancji, że sezon topnienia zakończy się równie spokojnie jak w latach 2013–2014, kiedy klimat był chłodniejszy niż obecnie.
 
Zobacz także: 


niedziela, 12 lipca 2026

Impet roztopów zwolnił. Czy sezon 2026 okaże się słaby?

 Długotrwałe utrzymywanie się obszaru niskiego ciśnienia i związanych z nim chłodnych warunków przyniosło swój rezultat. Impet topnienia lodu morskiego w Arktyce zwalnia.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle rekordowych lat i średnich dekadowych.. JAXA

 11 lipca zasięg lodu według danych JAXA wynosił 8 mln km² – wartość poza podium. Krzywa na wykresie oddala się od rekordowych lat, czyli 2012 i 2020, a także od 2019 roku, który we wrześniu odnotował trzeci najmniejszy zasięg lodu w historii pomiarów.
 
Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 
Tempo spadku zasięgu lodu, a więc tempo topnienia, na przełomie czerwca i lipca znacznie przyspieszyło, ale było to związane ze zmianami na wodach peryferyjnych. Chodzi tu o Morze Karskie, Morze Grenlandzkie i Zatokę Baffina, podczas gdy zmiany w centralnej części Oceanu Arktycznego były niewielkie. W dniach 1–11 lipca ubyło 730 tys. km² lodu. Średnia z ubiegłej dekady dla tego okresu wynosi 930 tys. km². Różnica jest więc dość spora – tempo zmian w 2026 roku było o 21 proc. wolniejsze.
 
 Długotrwały cyklon stanowił element cyrkulacji wiru polarnego utrzymującego w sobie zimne powietrze, zrobił swoje. Powolne zmiany nie tylko na Morzu Beauforta, ale w ogóle w niemal całym Oceanie Arktycznym rzutują teraz na dalszy przebieg topnienia. Lód się nie stopił, nie ogrzała się woda i nie doszło do fragmentacji paku lodowego. Nie ogrzały się również wody Morza Czukockiego i Morza Beauforta.

 Wyniki głosowania na Arctic Sea Ice Forum pokazują, że będzie to przeciętny sezon topnienia, który zakończy się daleko poza podium. Najprawdopodobniej zasięg lodu spadnie do 4,5 mln km², choć sporo osób uważa, że wrześniowe minimum zejdzie do poziomu poniżej 4 mln km². Teoretycznie jest to możliwe, jeśli w Arktyce pojawi się długotrwały wyż baryczny.
 
Prognozowane warunki atmosferyczne w Arktyce na 13-16 lipca 2026 roku. Tropical Tidbits

 Jak pokazują prognozy, powstanie rozległego wyżu barycznego jest kwestią czasu - kilkudziesięciu godzin. Antycyklon już zaczyna się tworzyć, będzie on jednak niezbyt silny, wręcz słaby, z ciśnieniem do 1021 hPa. Zachmurzenie na dużym obszarze zmniejszy się, ale nie zniknie całkowicie. Taki wzór pogodowy zdąży jeszcze uruchomić wielkoskalowe topnienie lodu w Arktyce.
 
 Biorąc pod uwagę grubość lodu, można spodziewać się dużych zmian w pokrywie lodu morskiego i, mówiąc wprost, nadążenia za kalendarzem. Wszystko będzie zależało od tego, jak długo utrzyma się taki wzór pogodowy. Jeśli tylko kilka dni, to we wrześniu zobaczymy 4,5 mln km². Jeśli dłużej i wyż baryczny się umocni, to wtedy faktycznie topnienie może zdążyć nabrać impetu przed 21–22 lipca – słońce wciąż jeszcze świeci wysoko. Wtedy, biorąc pod uwagę to, jak cienki jest lód, wrześniowe minimum może wynieść 4–4,2 mln km². Nie ma jednak pewności, czy faktycznie doszłoby do spadku poniżej 4 mln km².

poniedziałek, 6 lipca 2026

Silny wiatr i słońce pokazały, jak blisko katastrofy jest Arktyka

 Raptem parę dni bardziej agresywnych warunków atmosferycznych w Arktyce wystarczyło, by zmienić obraz Arktyki. Pak lodowy jest jeszcze bardziej pokruszony niż na przełomie czerwca i lipca.

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2

 Koncentracja lodu, a więc jego jakość, spadły. Można to porównać z tym, co działo się w czerwcu – animacja przedstawia zmiany dla drugiej połowy czerwca. Widać to szczególnie między biegunem północnym a Morzem Barentsa, które jest wolne od lodu.
 
Warunki atmosferyczne w Arktyce w dniach 2-5 lipca 2026 roku. Tropical Tidbits
 
 Trwale utrzymujący się do końca maja sztorm nie zniknął. W dniach 2–5 lipca cyklon nadal był obecny nad Basenem Arktycznym. Nieodłącznym elementem był więc silny wiatr. Silne, cyklonalne wiatry generują wysokie fale na obszarach wolnych od lodu oraz w szczelinach paku. Fale uderzające o krawędzie lodu powodują jego mechaniczne kruszenie i fragmentację na mniejsze kry. Choć proces ten nie topi lodu natychmiast, drastycznie zwiększa łączną powierzchnię styku lodu z wodą. Mniejsze kry są znacznie bardziej podatne na późniejsze topnienie boczne.

 Do tego warto też zwrócić uwagę, że cyklon zaczął ustępować miejsca układom wysokiego ciśnienia. Jasnozielone i żółte odcienie na mapie pokazują wyższy geopotencjał, a co za tym idzie – wyższe ciśnienie atmosferyczne. Podczas gdy centrum Arktyki było zdominowane przez chłodny i pochmurny cyklon, sektor pacyficzny znalazł się pod wpływem grzbietu antycyklonalnego (wyżu). Obszary o podwyższonym geopotencjale charakteryzują się osiadaniem powietrza, co prowadzi do zaniku chmur i przynosi słoneczną pogodę. Ponieważ mówimy o początku lipca (tuż po przesileniu letnim), Słońce świeci tam przez 24 godziny na dobę pod wysokim kątem.
 
Pokruszony pak lodowy między biegunem północnym a Morzem Barentsa 5 lipca 2026 roku. NASA Worldview.

Pokruszony i topniejący pak lodowy wokół Wyspy Wrangla.

Pokruszony i topniejący pak lodowy na pograniczu Morza Beauforta, Czukockiego i Basenu Arktycznego.

 Efekty pokazują zdjęcia satelitarne. Warto zwrócić uwagę na obszar bieguna północnego, który przez ostatnie tygodnie poddawany był presji ze strony cyklonu, a okazjonalne napływy ciepła znad Atlantyku nie pozwalały temperaturze spaść. Swoje zrobiły też lata atlantyfikacji regionu – czapa polarna została w ciągu ostatnich lat osłabiona na skutek działania ciepła morskiego Oceanu Atlantyckiego. Teraz widać efekty.
 
Grubość lodu morskiego w latach 2012-2026 dla 5 lipca. Polar Portal/HYCOM  
 
 To, co się stało na początku lipca, pokazuje, jak bardzo blisko jest do katastrofy. W 2007 i 2012 roku warunki atmosferyczne wymuszały dosłownie na siłę topnienie lodu. Swoją rolę odegrał wtedy mocny transport lodu przez Cieśninę Frama, którego w czerwcu prawie w ogóle nie było. Skopiowanie warunków pogodowych z tamtych lat mogłoby nawet doprowadzić do BOE – stanu Arktyki wolnej od czapy polarnej. Na szczęście pogoda w Arktyce w ciągu ostatnich 10–12 lat zmieniła się. Stała się bardziej pochmurna, z innymi wzorami barycznymi, co zatrzymało apokalipsę lodu.

 Średnioterminowa prognoza ECMWF wskazuje, że w Arktyce warunki atmosferyczne sprzyjające topnieniu lodu do 10–12 lipca będą umiarkowane. Teoretycznie roztopy nie powinny być więc szybkie.