poniedziałek, 16 marca 2026

Raport za I połowę marca 2026 - fatalny koniec sezonu zamarzania 2025/26

 Sezon zamarzania – okres, kiedy sezonowo rozrasta się pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego – prawdopodobnie dobiegł już końca. Niezależnie od tego, kiedy to się stanie, data marcowego maksimum ma drugorzędne znaczenie. Historia ostatnich kilkunastu lat pokazuje, że data maksimum nie ma wpływu na to, jak zakończy się sezon topnienia. Liczy się to, jaką grubość ma lód i jaka jest jego objętość. Ostatnie dane z Centrum Nauk Polarnych oraz aktualne dane z modelu HYCOM dla duńskiego Portalu Polarnego rysują obraz czapy polarnej bieguna północnego w nie najlepszych barwach. Lód jest cienki, a co za tym idzie – ryzyko megatopnienia jest wysokie. Warunki atmosferyczne były ostatnio typowe dla pierwszej połowy marca – sprzyjały zarówno topnieniu, jak i zamarzaniu.

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.      

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2 

 Patrząc z góry, wszystko wydaje się być w porządku. Lód rozciąga się na dużym obszarze, ale szczegóły pokazują, że coś jest nie tak. To kolejny rok, kiedy widoczne są wyraźne braki na Morzu Barentsa. Ciepłe wody Oceanu Atlantyckiego wyżłobiły nawet głęboką „zatokę” w paku lodowym – woda sięga aż do 84°N. To sytuacja, która nie powinna mieć miejsca, a region Morza Barentsa, częściowo też Grenlandzkiego, jest dość ważny dla całej pokrywy lodowej. To właśnie tam Atlantyk dostarcza najwięcej ciepła do Arktyki. W ostatnich dekadach region ten ociepla się najszybciej w całej Arktyce. W rezultacie zimowy zasięg lodu w tym rejonie systematycznie się zmniejsza. Naukowcy określają ten proces mianem „atlantyfikacji Arktyki” – coraz większego wpływu ciepłych wód Atlantyku na klimat Oceanu Arktycznego.

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwszej połowie lutego 2026 roku.

 Sama koncentracja lodu morskiego na podstawie danych z Uniwersytetu w Bremie nie wygląda dobrze. Zmiany są typowe raczej dla kwietnia niż dla marca. Zwykle dopiero wtedy, gdy panuje już dzień polarny, temperatury są na tyle wysokie, że powstałe szczeliny i inne ubytki w lodzie mają problemy z ponownym zamarzaniem.

 

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Pierwsze poważne spadki zasięgu lodu zaczęły pojawiać się już w lutym, ale teraz wiemy, że maksimum w tym roku wypadnie wtedy, kiedy zwykle powinno wypadać – w marcu. Od kilku dni obserwowane są już tylko spadki, co oznacza, że sezon topnienia mógł się już rozpocząć.

 

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku.. JAXA

 Zasięg lodu morskiego 15 marca wyniósł 13,67 mln km2. Chwilowo znalazł się na pierwszej pozycji ex aequo z 2025 rokiem. Chwilowo, gdyż za 2–3 dni powinien ustąpić miejsca 2017 roku. Nie ma to jednak większego znaczenia dla roztopów, które będą miały miejsce w czerwcu i lipcu. W przeszłości zbyt szybkie roztopy wiosną skutkowały letnim spowolnieniem. Dochodziło wtedy do zmiany wzorców pogodowych – wyżowa pogoda w marcu, kwietniu i maju ustępowała miejsca niżowej, a więc bardziej pochmurnej, w miesiącach letnich.

 Należy wiedzieć, że jedną z najważniejszych zmian w Arktyce nie jest sam spadek zasięgu lodu, lecz zmiana jego struktury. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu znaczną część pokrywy lodowej stanowił lód wieloletni, mający kilka metrów grubości. Obecnie coraz większą część stanowi lód jednoroczny, który powstaje zimą i topnieje latem. Taki lód jest znacznie cieńszy i bardziej podatny na pękanie oraz topnienie. W efekcie nawet jeśli zimą zasięg lodu jest stosunkowo duży, to w rzeczywistości pokrywa lodowa jest dużo mniej stabilna niż dawniej. Wystarczy kilka tygodni sprzyjającej pogody latem, aby nastąpiło bardzo szybkie topnienie. 

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Zmiany powierzchni lodu (area) układają się podobnie jak w przypadku zasięgu. Powierzchnia jest jednak daleka od rekordowo niskich wartości, czego przyczyną są temperatury panujące na rubieżach Arktyki.

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 2021-2025 dla marca. NASA/GISS
Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2026 roku względem średniej z lat 1958-2002. Mapa przedstawia odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 w dniach 28 lutego - 13 marca 2026 roku. DMI/NOAA

 Arktyka ociepla się ponad dwa razy szybciej niż reszta świata. Największe zmiany są widoczne w okresie od sierpnia do grudnia. Jednak również w marcu widać wyraźne różnice. Część Arktyki mocno się ociepliła, ale pojawiły się też miejsca, które w ostatnich latach stały się chłodniejsze. Przyczyną są anomalie prądu strumieniowego, a mapa pokazująca dane z pierwszej połowy marca jest tego przykładem. Panował wtedy potężny kontrast – ciepły region centralny Oceanu Arktycznego z temperaturami nawet o 6°C wyższymi niż zwykle oraz lodowaty obszar Kanady i zachodniej Syberii. Tam panowały wielkie mrozy, z temperaturami spadającymi nawet do –40°C.
 
 Na Terytoriach Północno-Zachodnich, przykładowo w Norman Wells, 3 marca w nocy odnotowano –46,5°C. W połowie marca również było tam zimno – nawet w środku dnia temperatura wynosiła jedynie –16°C. W tym czasie w wielu miejscach nad Oceanem Arktycznym, w pobliżu bieguna północnego, temperatury oscylowały w okolicach –20°C. Pamiętajmy jednak, że tam nie ma jeszcze dnia polarnego (Słońce znajduje się około 2 stopni pod horyzontem), podczas gdy w Norman Wells Słońce widoczne jest już prawie 12 godzin – zbliża się równonoc. 

Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla lutego w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 14 marca 2026. Climate Reanalyzer

 Marzec w Arktyce pod względem temperatur niewiele różni się od lutego. Wystarczy więc zmiana kierunku wiatru – do której dochodzi często – aby obniżyć temperatury tam, gdzie nie ma lodu. Nic więc dziwnego, że pojawiają się ujemne anomalie. To efekt spływu zimnego powietrza. A ponieważ występują silne anomalie prądu strumieniowego, spływy zimnego powietrza są intensywne. Następuje wtedy ekspansja lodu i spadek temperatur wód.
 
 Mapa pokazuje jednak, że dalej na południe woda wciąż pozostaje znacznie cieplejsza od średniej – to efekt globalnego ocieplenia. Temperatury wód w lutym i marcu rosną powoli. Efekt ocieplenia jest wtedy najmniejszy, inaczej niż pod koniec lata i jesienią, kiedy w Arktyce jest mało lodu. Ale nawet wzrost o 0,2°C wystarczy, by granicę lodu przesunąć o 100–200 km dalej na północ. Dzieje się tak dlatego, że granica lodu morskiego jest bardzo wrażliwa na temperaturę wody i powietrza. Jeśli woda jest minimalnie cieplejsza, lód zamarza wolniej zimą i topnieje szybciej latem.

Grubość lodu morskiego w latach 2010-2026 dla 15 marca. Polar Portal/HYCOM

 Liczy się to, gdzie występują wysokie temperatury. Tęgie mrozy w Kanadzie są bez znaczenia. Znaczenie mają temperatury nad Basenem Arktycznym – tam, gdzie znajduje się gruby wieloletni lód – a nie to, co dzieje się na Morzu Beringa czy w Zatoce Hudsona. Wysokie temperatury powietrza wraz z działaniem prądów morskich zrobiły swoje. W ciągu ostatnich kilku lat stan czapy polarnej Oceanu Arktycznego znacznie się pogorszył. Ciepłe zimowe miesiące minionego sezonu także dołożyły swoje trzy grosze.

 Efekt jest taki, że lód jest cienki, co pokazuje powyższe zestawienie map. Przypomnijmy, że ostatnie dane PIOMAS pokazały niemal rekordowo niską ilość lodu dla lutego 2026 roku. Objętość była jedynie o 334 
km3 większa niż w 2017 roku – rekordowo słabym lutym w Arktyce. Od 2017 roku minęło niewiele czasu – raptem dziewięć lat. To, że w lutym tego roku nie padł rekord, wynika głównie z nieco lepszego stanu lodu na morzach zewnętrznych.

Morze Barentsa i fragment Basenu Arktycznego (pierwsze zdjęcie) oraz Morze Beringa (drugie zdjęcie) 15 marca 2026 roku. NASA Worldview

 Na morzach zewnętrznych występuje lód sezonowy. Nawet jeśli ma teraz 15–20 cm więcej, to i tak niewiele zmienia, bo nadal jest to cienki lód. I tak się roztopi. Potem zacznie topnieć lód w centralnej części Oceanu Arktycznego – nie dlatego, że jest o 15–20 cm cieńszy, lecz o 100–120 cm cieńszy.

 Reasumując – sezon zamarzania kończy się fatalnie. Z pozornie lepszym stanem lodu sezonowego, ale gorszym wieloletniego. Ryzyko ogromnych roztopów znacznie wzrosło, choć ostateczny przebieg sezonu będzie zależał od warunków pogodowych latem.

 

Zobacz także: 


piątek, 6 marca 2026

PIOMAS (luty 2026) - pudrowanie czapy polarnej

 Stan arktycznego lodu morskiego nie uległ poprawie. Chłodne warunki atmosferyczne objęły zewnętrzną część Oceanu Arktycznego, a więc miejsca, gdzie znajduje się lód sezonowy. W praktyce oznacza to, że stan czapy polarnej Oceanu Arktycznego nie uległ zmianie. Dane z modelu Pan-Arctic Ice Ocean Modeling and Assimilation System (PIOMAS) pokazują dość ponure liczby.

Objętość lodu w Arktyce w 2026 roku w zestawieniu ze zmianami z lat 1979-2025. PIOMAS, grafika Zachary Labe

 18 934 km– tyle 28 lutego liczyła objętość lodu morskiego tworzącego czapę polarną Oceanu Arktycznego. Jedyną pozytywną informacją jest to, że była to druga najmniejsza objętość w historii pomiarów. Zła wiadomość jest taka, że w 2017 roku (rekord dla lutego) warunki atmosferyczne bardzo sprzyjały hamowaniu przyrostu lodu. W okresie zimowym 2016–2017 dochodziło do bardzo agresywnych adwekcji ciepła znad Oceanu Atlantyckiego. Pierwsze takie zdarzenie na dużą skalę miało miejsce na przełomie lat 2015 i 2016. Następnej zimy pojawiły się kolejne epizody. Tegorocznej zimy zdarzenia te miały dużo mniejszą skalę niż wtedy.
 
Grubość lodu morskiego w lutym 2026 roku i jej odchylenia w stosunku do średniej 1981-2010. PIOMAS/Zachary Labe

 Mimo to stan lodu morskiego pozostaje fatalny. Różnica względem rekordzisty z 2017 roku wynosi zaledwie 334 km3, co przy wartości przekraczającej 18 tys. km3 jest praktycznie nieistotne. Warunki atmosferyczne sprzyjały w lutym zamarzaniu zewnętrznych wód oraz pogrubianiu lodu. Mapy pokazują jednak brutalną rzeczywistość na biegunie północnym - ogromne braki w centralnej części Oceanu Arktycznego oraz wzdłuż wybrzeży Grenlandii. To właśnie tam znajduje się stary, wieloletni lód.
 

Grubość arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z latami 1979–2025 oraz średnimi wartościami dekadowymi. PIOMAS/Zachary Labe  
 
 Średnia grubość lodu 28 lutego 2026 roku wynosiła 1,47 m, podczas gdy rekordowo niski poziom z 2017 roku to 1,44 m - czyli zaledwie 3 cm różnicy. To właściwie jedyna pozytywna informacja. Problem polega jednak na tym, że te dodatkowe 3 cm to głównie efekt przyrostu lodu na zewnętrznych akwenach, co ilustruje mapa obok (kliknij, aby powiększyć). Zmiana między styczniem a lutym pokazuje, że w centralnej części Oceanu Arktycznego przyrosty były minimalne, miejscami zerowe, a nawet pojawiły się spadki. Na zewnętrznych obszarach widać natomiast wyraźne przyrosty - na Morzu Czukockim, Wschodniosyberyjskim i Karskim, czyli tam, gdzie lód i tak roztopi się ze względu na pogodę. Niewielkim pozytywem jest przyrost lodu wzdłuż wysp Archipelagu Arktycznego oraz Grenlandii. To głównie efekt dryfu lodu, częściowo także temperatur. Reasumując - sytuacja pozostaje zła, a sezon topnienia najprawdopodobniej już się rozpoczął.
 
 
Zmiany średniej miesięcznej ilości lodu morskiego w Arktyce dla lutego w latach 1979-2026. Dane PIOMAS

 Średnia ilość lodu w lutym wynosi 17,7 tys. km3 - to drugi najniższy wynik w historii pomiarów. Jest to o 42% mniej niż w 1979 roku oraz o 27% mniej niż średnia z lat 1979–2025. Co to oznacza dla tegorocznego sezonu topnienia? Teoretycznie zwiększa to ryzyko rekordowych roztopów w okresie letnim. Teoretycznie - ponieważ oprócz globalnego ocieplenia kluczowym czynnikiem wpływającym na sezon topnienia pozostaje pogoda. Pochmurne warunki w lipcu, a szczególnie stabilna, mało dynamiczna sytuacja baryczna (słabe niże i wyże), sprzyjają spokojnemu topnieniu, które może zakończyć się na poziomie około 4,5 mln km2. Być może nawet niższym - około 4,2 mln km2 ze względu na wpływ globalnego ocieplenia. Jeśli jednak w czerwcu i lipcu będą dominować silne wyże baryczne, a następnie w sierpniu i wrześniu pojawią się sztormy, rekord minimalnego zasięgu lodu zostanie pobity.

Zobacz także:

niedziela, 1 marca 2026

Raport za II połowę lutego 2026 - sezon topnienia chyba się już zaczął

 Z danych wynika, że sezon topnienia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku mógł już się rozpocząć. Oczywiście nie jest to jeszcze nic pewnego – nawet biorąc pod uwagę zauważalne spadki – jednak ze względu na ocieplający się klimat taki scenariusz jest bardzo możliwy. Wzrost zasięgu lodu morskiego przez kilka dni z rzędu jest nadal możliwy. Zmiana cyrkulacji atmosferycznej może doprowadzić do nawrotu lodu, również z uwagi na wciąż wychłodzony Ocean Arktyczny po zbliżającej się ku końcowi nocy polarnej. Za wczesne maksimum zasięgu lodu morskiego odpowiadają przede wszystkim wiatry i ruchy mas powietrza, co pokazuje animacja obok. Wdzieranie się ciepła nad Morze Beringa, a następnie nad Morze Barentsa, to czynniki, które mogły już zapoczątkować sezon roztopów.
 
Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.      
 
Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2 

 Do tego dochodzi oczywiście czynnik globalnego ocieplenia – wyższe temperatury oceanów oznaczają wyższe temperatury mas powietrza docierających nad pokryty lodem Ocean Arktyczny. Cienka pokrywa lodowa łatwiej się przemieszcza (pak lodowy łamie się, tworzą się kry) i szybciej się roztapia. Stopienie cieńszego lodu wymaga mniej czasu niż grubszego.
 
Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w drugiej połowie lutego 2026 roku.

 Pozornie wszystko jest w porządku. Cały Ocean Arktyczny pozostaje zamarznięty – lód miejscami się topi, ale w innych rejonach nadal przyrasta. To normalne o tej porze roku, gdy sezon zamarzania i noc polarna dobiegają końca. Wszystko to odbywa się jednak w innych warunkach niż kiedyś – było chłodniej, a lód był grubszy.
 
Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Czy jednak maksimum mogło już wystąpić? W przeszłości maksymalny zasięg lodu zdarzał się w lutym, a nie w marcu (zwykle przypada między 9 a 15 marca). Przykładem jest 2015 rok – wtedy maksimum wystąpiło wyjątkowo wcześnie, 15 lutego (wg danych JAXA). Następnie do 10 marca notowano powolny spadek, a później wzrost do 26 marca – różnica wobec maksimum wyniosła mniej niż 100 tys. 
km2. Świat był wtedy chłodniejszy, a lód grubszy niż obecnie.
 
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku.. JAXA

 W tym roku możliwe maksimum wypadło 20 lutego – 13,71 mln 
km2 (czwarta najmniejsza wartość w historii pomiarów). Od tego momentu zasięg lodu spadł o 180 tys. km2. Obecnie jest to drugi najmniejszy zasięg w historii pomiarów dla tego okresu. Spadek o 180 tys. km² to stosunkowo dużo, co może sugerować, że maksimum faktycznie już nastąpiło. W ubiegłej dekadzie maksimum przypadało średnio 15 marca, a w okresie od 28 lutego do 15 marca zasięg lodu zwiększał się średnio o 110 tys. km2 – znacznie mniej niż spadek odnotowany między 20 a 28 lutego tego roku.
 
Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Kolejnym argumentem przemawiającym za możliwym początkiem topnienia są dane dotyczące powierzchni lodu (area). O ile zasięg jest często modyfikowany przez wiatr (kry przemieszczają się pod jego wpływem), o tyle powierzchnia faktyczna czapy polarnej Oceanu Arktycznego lepiej odzwierciedla rzeczywistą ilość lodu. W tym przypadku większe znaczenie mają temperatury niż czynniki dynamiczne. Powierzchnia lodu spadła już o 231 tys. 
km2. Ponieważ powierzchnia zawsze jest mniejsza niż zasięg, taki spadek jest bardzo duży. Spadki tej skali o tej porze roku należą do rzadkości – zwykle poprzedza je wcześniejsza wyraźna zwyżka, jak np. w 2020 roku.
 
 
Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010 i 2011-2020 dla lutego. NASA/GISS
Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2026 roku względem średniej z lat 1958-2002. DMI

 Tak wczesny początek topnienia może być związany z temperaturami. W drugiej połowie lutego doszło do wyraźnego wzrostu temperatur w Arktyce – z około -25°C w połowie miesiąca do około -15°C pod jego koniec w rejonie bieguna północnego. Na obrzeżach Arktyki temperatury były jeszcze wyższe. W rejonie Longyearbyen między 15 a 20 lutego wynosiły od -18°C do -10°C, a pod koniec miesiąca wzrosły do około -4°C.
 
Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla stycznia w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 26 lutego 2026. Climate Reanalyzer

 Najwyraźniej jednak większy wpływ na spadek powierzchni lodu miały temperatury wody niż temperatury powietrza, które nadal pozostają ujemne. Mapa pokazuje dominację dodatnich anomalii temperatury wody. Różnica rzędu 1°C może wystarczyć, by przyspieszyć topnienie lodu od spodu. W ciągu ostatnich 30 lat zimowe temperatury arktycznych wód wzrosły o około 0,3°C. To niewiele, ale w praktyce może oznaczać przesunięcie granicy lodu nawet o kilkadziesiąt kilometrów. Zimą odchylenia temperatur wód są zwykle najmniejsze, a największe w sierpniu i we wrześniu.
 
Grubość lodu morskiego w latach 2010-2026 dla 28 lutego. Polar Portal/HYCOM

 Ogromną rolę w łatwości spadku powierzchni lodu odgrywa jego grubość. W 2012 roku odnotowano rekordowe minimum zasięgu, jednak po surowszej zimie 2013 roku czapa polarna była chwilowo nieco grubsza niż rok wcześniej. Mimo to już wtedy widoczna była różnica względem 2010 roku. Ostatnia dekada przyniosła bardzo ciepłe zimy w Arktyce, co doprowadziło do dalszej redukcji lodu wieloletniego. Ocieplenie klimatu o około 1,5°C zwiększyło ilość energii cieplnej magazynowanej w oceanach i transportowanej do Arktyki. Obecnie praktycznie nie występuje już rozległy lód o grubości powyżej 3 metrów – pozostał jedynie wąski pas takiego lodu.
 
Morze Beringa (pierwsze zdjęcie) i Karskie poniżej 28 lutego 2026 roku. NASA Worldview

 Skoro lód jest cieńszy, łatwiej się topi, a to sprzyja wcześniejszemu rozpoczęciu sezonu topnienia. Teoretycznie tak wczesny start mógłby oznaczać większe roztopy latem. Historia pokazuje jednak, że zależność ta nie jest bezwarunkowa – w przeszłości zdarzały się lata z wczesnym początkiem topnienia, które nie kończyły się rekordowym minimum. Obecnie jednak świat jest cieplejszy niż wtedy. Dlatego wczesne topnienie w tym roku może rzeczywiście zwiększać ryzyko silnego letniego spadku zasięgu lodu. Ostateczny przebieg sezonu będzie jednak zależał od warunków atmosferycznych w kolejnych miesiącach.
 
Zobacz także:

 

poniedziałek, 23 lutego 2026

Ochłodzenie nic nie da - w Arktyce jest permanentnie za ciepło

 Ostatnio temperatury w Arktyce, nad Oceanem Arktycznym, spadły – miejscami nawet poniżej średniej wieloletniej. To jednak niewiele zmienia, ponieważ kilkanaście dni chłodu nie odwróci fatalnego stanu lodu morskiego na biegunie północnym. W systemie klimatycznym Arktyki liczy się bilans całego sezonu, a nie krótkotrwałe epizody zimna.

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Takie parametry jak powierzchnia lodu (area) mogą być zwodnicze. Zwłaszcza o tej porze roku.W 2012 roku, gdy odnotowano rekordowe letnie minimum zasięgu lodu morskiego, zimą czapa polarna również rozciągała się na znacznym obszarze Oceanu Arktycznego i przyległych mórz. Problem polegał na tym, że już wtedy było sporo lodu jednorocznego – cieńszego i bardziej podatnego na topnienie. Lód wieloletni, który dawniej dominował w Arktyce, jest znacznie grubszy i bardziej odporny na letnie roztopy. W ostatnich dekadach jego udział systematycznie maleje. Swoje oczywiście też zrobiła pogoda, która latem 2012 roku mocno sprzyjała roztopom. 

Powierzchnia wody może szybko zamarzać, ale pytanie, kiedy i w jakich okolicznościach? 

Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2026 roku względem średniej z lat 1958-2002. Mapa przedstawia odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 w dniach 1 stycznia - 20 lutego 2026 roku. DMI/NOAA

 Ostatnio w Arktyce się ochłodziło. Jednak to tylko kilka dni. Wykres pokazuje, że dotychczas dni zimnych, chłodnych, poniżej średniej na biegunie północnym było niewiele. Mapa NOAA z kolei pokazuje ogół odchyleń temperaturowych w Arktyce. Duża część Oceanu Arktycznego doświadczyła temperatur 2 st. C wyższych niż zwykle. Fakt, że nad Morzem Beauforta było ostatnio chłodniej, nie zmienia ogólnego obrazu sytuacji. Liczy się to, co dzieje się w całej Arktyce oraz jak wyglądał przebieg temperatur od początku sezonu zamarzania.

Zmiany stopniodni chłodu (FDD) w Arktyce w sezonie 2025/26 względem poprzednich sezonów i średniej z lat 1958-2002. Prawy wykres przedstawia anomalie stopniodni chłodu sezonie w 2025/26 roku. Na osi poziomej – kolejne miesiące sezonu, od września do czerwca. Dane DMI, wykres Zachary Labe

 Dlaczego to nic nie da? Dlatego, że ważne jest to, co dzieje się w całej Arktyce. Miarą „mroźności” sezonu zamarzania jest wskaźnik „stopniodni chłodu” (ang. Freezing degree days - FDD). Jeśli na przykład jednego dnia mamy temperaturę -5°C, drugiego -10°C, a trzeciego -15°C, to w ciągu tych trzech dni wskaźnik będzie przyjmował kolejno wartości 5, 10 i 15, a wartość skumulowana FDD wyniesie 30. Im wyższa ta wartość, tym bardziej mroźny mierzony sezon; im mniejsza – tym łagodniejszy. To właśnie skumulowana wartość wskaźnika stopniodni chłodu decyduje jak gruby lód się utworzy.

 Dane z sezonu 2025/26 pokazują, że liczba odpowiednio zimnych dni była zbyt mała, aby odbudować pokrywę lodową. Kluczowe znaczenie to październik, listopad, grudzień i styczeń – czyli spory szereg czasowy zmian. Krótkotrwałe ochłodzenie pod koniec lutego to zdecydowanie za mało i zbyt późno.

 Co więcej, nawet jeśli suma stopniodni chłodu nie była rekordowo niska, struktura lodu pozostaje niekorzystna. Dominacja cienkiego lodu jednorocznego sprawia, że pokrywa lodowa jest bardziej podatna na działanie wiatru, falowania oraz ciepłych prądów oceanicznych. Cieńszy lód szybciej się łamie i łatwiej topnieje latem.

 Widmo rekordowego topnienia lodu morskiego w Arktyce wciąż wisi nad regionem niczym miecz Damoklesa. Oczywiście nie musi się to wydarzyć w tym roku. Jeśli lato okaże się chłodne i pochmurne, dopływ energii słonecznej będzie mniejszy, a tempo topnienia spadnie. Jednak długoterminowy trend pozostaje jednoznaczny: Arktyka traci lód zarówno pod względem powierzchni, jak i objętości.


 Nikt nie wie, jaka będzie pogoda latem na biegunie północnym. Wiadomo natomiast, że fizyka systemu klimatycznego nie działa w skali kilku dni, lecz całych sezonów i dekad.