środa, 22 kwietnia 2026

Czy Arktykę czeka megatopnienie w tym roku?

 Lada chwila w Arktyce padnie rekord zasięgu lodu morskiego. Czy to znaczy, że Arktykę czeka megatopnienie i możliwy rekord wrześniowego minimum?

 

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 21 kwietnia zasięg lodu morskiego według danych JAXA wyniósł 12,66 mln km2, co stanowi druga najmniejszą w historii pomiarów wartość. Do rekordowego dla 21 kwietnia 2019 roku brakuje prawie 70 tys. km2. Z wykresu należy wywnioskować, że 2026 roku na dniach będzie rekordowy. Czy to oznacza początek gigantycznych roztopów? 

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Wiele wskazuje na to, jak szybko znikał lód do tej pory w kwietniu, co ilustruje powyższy wykres. W dniach 1–21 kwietnia pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego skurczyła się o 720 tys. km2, podczas gdy średnia z lat 2011–2020 to 660 tys. km2. To dokładnie o 8,3% więcej niż w ubiegłej dekadzie. Wydaje się niewiele, ale wbrew pozorom to spora zmiana. Różnica wynosi bowiem 60 tys. km². To tak, jakby dodać dwa dodatkowe dni do sezonu topnienia. Potem, w maju i czerwcu, może się z tego zrobić kilka kolejnych dni, bo różnica urośnie do 200 czy nawet 300 tys. km2, a potem jeszcze więcej.

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego na morzach: Czukockim, Beringa, Ochockim i Barentsa w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA 

 
 Rekordowego topnienia lodu może wcale nie być, nawet gdyby przez cały kwiecień czapa polarna miała rekordowo małe rozmiary. Dlaczego? Wszystko zależy od tego, gdzie lód topnieje, co ma kluczowe znaczenie. Tym bardziej że mamy dopiero kwiecień, a nie koniec maja czy czerwiec. Na wykresach widać, że największe zmiany mają miejsce na Morzu Ochockim, a nie na Czukockim, nie wspominając już o Morzu Beauforta.
 
Pokrywa lodowa Morza Czukockiego 21 kwietnia 2026 roku. NASA Worldview

 Trzeba wiedzieć, które akweny mają wpływ na wrześniowe minimum. Morza Arktyki można podzielić na trzy grupy: o kluczowym wpływie, istotnym, choć mniejszym wpływie i te o marginalnym wpływie. 

 Największy wpływ na wrześniowe minimum mają Morze Czukockie i Beauforta. To absolutna „pierwsza linia frontu”. Napływ ciepłych wód pacyficznych przez Cieśninę Beringa sprawia, że lód w tym sektorze cofa się bardzo głęboko na północ. Zmienność zasięgu w tych akwenach ma ogromny udział we wrześniowym minimum. Jeśli szybko zacznie znikać tam lód, woda szybko się nagrzeje, a jej ciepło dotrze do Basenu Arktycznego. Zwłaszcza że część Morza Beauforta zajmuje stary, gruby lód. 

 Kolejne są Morze Wschodniosyberyjskie i Morze Łaptiewów. Te obszary są nazywane „lodową fabryką” Arktyki zimą, ale latem ich rola zmienia się diametralnie. Wczesne pękanie lodu w tym sektorze pozwala słońcu ogrzewać płytkie wody szelfowe, co przyspiesza topnienie od spodu. Jeśli lód wycofa się stąd wcześnie (np. w lipcu), wrześniowe minimum niemal na pewno będzie bardzo niskie. Podobnie jak w przypadku Morza Beauforta i Czukockiego szybkie wycofywanie się lodu otwiera możliwości roztopów lodu Basenu Arktycznego. 

Kiedy już cały pierścień wokół Basenu Arktycznego zostanie "wyczyszczony", to nic nie zatrzyma topnienia paku lodowego wokół bieguna północnego. 

 Obszary o istotnym, ale mniejszym wpływie to: Morze Karskie i Grenlandzkie. Karskie odgrywa a dużą rolę wczesnym latem. Szybkie ustąpienie lodu na tym akwenie otwiera drogę do ogrzewania się wschodnich rejonów Arktyki. Jednak Morze Karskie z reguły uwalnia się od lodu pod koniec lipca lub w sierpniu bez względu na wrześniowe minimum. A Morze Grenlandzkie? To tędy „ucieka” lód z Arktyki. Jego rola polega nie tyle na topnieniu na miejscu, co na eksporcie lodu wieloletniego. Dynamika dryfu w tym regionie wpływa na to, ile lodu zostanie wewnątrz basenu na koniec sezonu. Jednak zmiany na tym akwenie mają niemal zerowy wpływ na wrześniowe minimum, jeśli topnienie na Morzu Beauforta czy Wschodniosyberyjskim zachodzi powoli. 

 I w końcu obszary o marginalnym wpływie na wrześniowe minimum. Takim akwenem jest Morze Barentsa. Dlaczego? Jest to region najsilniej dotknięty „atlantycyzacją”. Obecnie zimą lodu jest tam coraz mniej, a latem znika on tak szybko, że we wrześniu od lat jest tam praktycznie pusto. Zmiana o 10% w tym regionie we wrześniu to zaledwie kilka tysięcy km², co w skali całej Arktyki jest błędem statystycznym. Topnienie lodu morze tam zachodzić szybko, ale jeśli nic nie będzie się działo na Morzu Beauforta i Czukockim, to Barentsa jest praktycznie bez znaczenia. 

 Zatoka Hudsona i Zatoka Baffina. To akweny sezonowe. Lód znika z nich całkowicie zazwyczaj w lipcu lub sierpniu. Niezależnie od tego, czy minimum w Arktyce jest rekordowe, czy nie, te zbiorniki we wrześniu są niemal zawsze wolne od lodu. I przede wszystkim leżą daleko od Oceanu Arktycznego. Z kolei Morze Ochockie, a także Beringa mają zerowy wpływ na wrześniowe minimum. Akweny te niemal zawsze są wolne od lodu już w czerwcu, a nawet w maju. 
 
Biorąc pod uwagę te informacje, to na razie nic nie wskazuje na rekordowe topnienie. Tym bardziej, że jest to III dekada kwietnia, a El Niño wpływa na Arktykę dopiero w kolejny roku, a nie tym, w którym się pojawia. 
 
 I nie należy brać sobie do serca  prognoz CFS NOAA. Przede wszystkim to prognoza sezonowa, a jak wiemy, sezonowe prognozy nie zawsze się sprawdzają. 
 
Apokalipsa już lipcu - wrześniowe minimum 2012 już w lipcu! Nie.

 To nie są oficjalne prognozy, tylko materiał modelowy wykorzystywany pomocniczo. Dlaczego mapa jest na czerwono? Każdy patrząc na te mapy, powie, że już w lipcu będzie wrześniowe minimum. Spełni się prognoza Sama Carany - będzie koniec świata. 
 
 Nic takiego się nie stanie. Najczęstszy błąd: patrzenie na mapę anomalii koncentracji lodu jak na mapę lodu. Kolor czerwony oznacza: mniej lodu niż zwykle, np. -20% czy -60%. Nie oznacza to braku lodu, a więc otwartego oceanu. Mapa CFSv2 NOAA pokazuje anomalię względem lat 1982-2010. Jeśli norma to 80% pokrycia lodem, a anomalia wynosi –40%, to zostaje -40% lodu, czyli nadal sporo. 
 
 W dodatku skala często jest „ucięta” (np. poniżej –30% wszystko wygląda tak samo czerwono. Tak więc ogromne obszary wyglądają dramatycznie, choć różnice są bardziej subtelne. CFSv2 ma problemy z lodem morskim. Model „łapie ogólne wzorce” lodu, ale nie detale. Jego skuteczność spada wraz z czasem prognozy, prognozowanie letniego topnienia jest trudne. Sensowną prognozą jest to, co stanie się w maju. 
 
 Z prognozy wynika, że topnienie może być szybsze od średniej, ale nie dramatyczne. Czerwiec, a szczególnie lipiec, to już loteria. Znając życie - jeśli przyspieszy w maju, to latem znów cała Arktyka znajdzie się pod chmurami ze zgniłymi wyżami, słabymi niżami i topnienie będzie powolne. Choć ze względu na temperatury, ilość ciepła w oceanach i grubość lodu granica się przesunie - zamiast 4,6 mln km2 we wrześniu będzie 4,3 mln km2. Rekordu więc nie będzie. 

 Koniec lodu w sierpniu?  Nawet najbardziej pesymistyczne badania mówią, że pierwszy „niemal bezlodowy” wrzesień, to raczej lata 30. XXI wieku.
 
 
 

czwartek, 16 kwietnia 2026

Raport za I połowę kwietnia 2026 - Arktyka szybko pęka już w kwietniu

 Topnienie lodu morskiego w Arktyce w pierwszej połowie kwietnia nabrało rozpędu do tego stopnia, że rozmiary pokrywy lodowej zaczęły zbliżać się do wartości rekordowo niskich. To każe zadać pytanie, jak będzie wyglądało letnie minimum. Tym bardziej że grubość lodu - na tle tego, co było jeszcze 10–15 lat temu - nie wygląda dobrze. Animacja obok (kliknij, aby powiększyć) pokazuje, że na początku kwietnia wir polarny w troposferze zaczął słabnąć. Proces ten odbywa się stopniowo i według prognoz nie przewiduje się na razie radykalnych zmian. Z drugiej jednak strony presji temperaturowej będzie poddawany obszar między biegunem północnym a Svalbardem.


Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.     

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2

 Na pierwszy rzut oka, gdy spojrzymy na mapę zasięgu lodu, może się wydawać, że niewiele się dzieje. Granica lodu przebiega jednak dalej na północ niż kiedyś. Rozmiary pokrywy lodowej na Morzu Barentsa i Grenlandzkim nie są małe, ale ich struktura uległa zmianie. Powierzchnia wody ma wciąż możliwość zamarzania przy sprzyjających warunkach, jednak proces atlantyfikacji jest nieubłagany. Każde uderzenie ciepłych mas powietrza i zmiana kierunku wiatru na południowy szybko destabilizują pak lodowy.

 Atlantyfikacja oznacza nie tylko wzrost temperatury wód, ale również zmianę ich zasolenia i struktury pionowej, co utrudnia tworzenie stabilnego lodu. W efekcie nawet jeśli zasięg chwilowo wygląda „normalnie”, to lód jest cieńszy i bardziej podatny na rozpad. To właśnie ta zmiana jakościowa, a nie tylko ilościowa, jest jednym z kluczowych sygnałów postępujących zmian klimatycznych w Arktyce.

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwszej połowie lutego 2026 roku.   

 Jeśli przyjrzymy się dokładnie (animację można zobaczyć w osobnym oknie i powiększyć), widać, jak szybko następują zmiany, gdy tylko wiatr zmienia kierunek. Najbardziej widoczne jest to na Morzu Beringa, ponieważ akwen ten znajduje się na niższych szerokościach geograficznych niż Morze Barentsa.

 Niższa szerokość geograficzna oznacza większy dopływ energii słonecznej oraz silniejszy wpływ cieplejszych mas powietrza i wód. Dlatego lód w tym regionie reaguje szybciej i bardziej dynamicznie na zmiany warunków atmosferycznych. Jest to dobry przykład tego, jak lokalne procesy mogą przyspieszać ogólny trend spadkowy zasięgu lodu w skali całej Arktyki. 

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

  Tempo spadku zasięgu lodu w pierwszej połowie kwietnia było duże, choć nie rekordowe. Całościowo, na chwilę obecną, sezon topnienia charakteryzuje się umiarkowaną utratą lodu. W latach 90. XX wieku od 15 marca do 15 kwietnia średnio ubywało 0,84 mln km², w tym roku około 0,8 mln km². Różnica jest niewielka, ale wtedy czapa polarna Oceanu Arktycznego miała inne rozmiary niż dziś.

 Kluczowe jest to, że obecnie punkt wyjścia jest znacznie niższy - zarówno pod względem zasięgu, jak i objętości lodu. Oznacza to, że podobne tempo spadku prowadzi dziś do większych konsekwencji. System lodowy ma mniejszą „rezerwę”, przez co jest bardziej wrażliwy na anomalie pogodowe w kolejnych miesiącach.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 15 kwietnia zasięg lodu wyniósł 12,92 mln km²  to druga najniższa wartość w historii pomiarów, o 103 tys. km² wyższa od rekordowego 2019 roku. Obecne zmiany nie są jednak wyrokiem dla wrześniowego minimum. Należy pamiętać, że o tej porze roku topnienie zachodzi głównie poza centralną częścią Oceanu Arktycznego. Nie obserwuje się jeszcze dużych zmian na Morzu Beauforta czy Wschodniosyberyjskim. Z drugiej strony widoczne są zmiany w strukturze lodu - pojawiają się pęknięcia, a pak lodowy wyraźnie się kruszy.

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Powierzchnia lodu kurczyła się podobnie jak jego zasięg, co wskazuje na istotny wpływ temperatur - zarówno powietrza, jak i wody. Wskazuje to również na fakt, że lód jest cienki i ma niewielką odporność na topnienie.

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 2021-2025 dla kwietnia. NASA/GISS
Animacja pokazująca zmiany anomalii temperaturowych w Arktyce w dniach 31 marca - 13 kwietnia 2026 roku. Copernicus Climate Change Service/ERA5

 Osłabianie wiru polarnego nie przebiega w sposób dramatyczny - zmiany mieszczą się w granicach normy - ale nie oznacza to, że Arktyka jest wolna od silnych adwekcji ciepła, co pokazuje animacja. Atlantyk i Pacyfik są cieplejsze niż kiedyś, więc każda zmiana kierunku wiatru na południowy oznacza dopływ dużych ilości energii cieplnej. Tak było w marcu, który okazał się jednym z najcieplejszych w historii pomiarów w Arktyce.


 W pierwszej połowie kwietnia temperatury nad Oceanem Arktycznym oscylowały wokół –25°C, ale podczas napływów ciepła rosły do –10°C, a lokalnie nawet wyżej. Nad Morzem Czukockim doszło nawet do epizodów odwilży, co w kwietniu jest zjawiskiem bardzo rzadkim.

 Takie anomalie wskazują na rosnącą niestabilność systemu klimatycznego Arktyki. Coraz częściej obserwuje się sytuacje, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu były praktycznie niemożliwe. To dowód na postępujące przesunięcie warunków klimatycznych w regionie. 
 
 
Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla marca w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 14 kwietnia 2026. Climate Reanalyzer 

 Wody stykające się z regionem arktycznym są wyjątkowo ciepłe, co ilustruje powyższa mapa. Duża anomalia ciepła na północnym Pacyfiku, w kontekście rozwijającego się zjawiska El Niño, wygląda niepokojąco - lokalne odchylenia sięgają nawet +5°C. Napływ ciepła z tego rejonu może znacząco przyspieszyć topnienie lodu, jeśli pojawi się odpowiedni układ baryczny.

 W ciągu ostatnich 30 lat temperatury wód arktycznych na początku wiosny wzrosły o około 0,2°C. Choć wydaje się to niewielką zmianą, w systemie bliskim punktu zamarzania ma ona ogromne znaczenie. Może to przesuwać granicę lodu o kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt kilometrów, wpływając na cały system klimatyczny Arktyki.
 
Grubość lodu morskiego w latach 2010-2026 dla 15 kwietnia. Polar Portal/HYCOM

 Jeśli wierzyć danym z modeli innych niż PIOMAS, w ostatnich latach doszło do niemal całkowitego zaniku grubego lodu. Lód o grubości 3–4 metrów zajmuje dziś jedynie ułamek powierzchni sprzed kilkunastu lat. Taki stan jest konsekwencją wieloletniego utrzymywania się wysokich temperatur oraz postępującej atlantyfikacji.

 Wieloletni lód pełnił funkcję „rdzenia” stabilizującego pokrywę lodową. Jego zanik oznacza, że cały system staje się bardziej sezonowy i podatny na zmiany pogodowe. To jeden z najważniejszych wskaźników degradacji arktycznego lodu morskiego.

Górne zdjęcie: pak lodowy Basenu Arktycznego od strony Morza Beauforta. Dolne zdjęcie: pokrywa lodowa na Morzu Czukockim. 15 kwietnia 2026 roku. NASA Worldview. 

 Dowodem wiarygodności modeli, takich jak HYCOM czy PIOMAS, są zdjęcia satelitarne, które wyraźnie pokazują stan czapy polarnej. W paku lodowym Basenu Arktycznego widoczna jest rozległa sieć pęknięć. Choć w przeszłości takie zjawiska również występowały, zwykle były efektem silnych wiatrów.

 W tym przypadku sytuacja jest inna — po ustąpieniu silnych wiatrów pęknięcia nie zanikły. Co więcej, pojawiają się one na bardzo wysokich szerokościach geograficznych (około 80°N), co wcześniej było rzadkością. To wyraźny sygnał, że lód jest cieńszy i bardziej podatny na deformacje.

 Jeśli temperatury nie spadną, a zachmurzenie nie ograniczy dopływu promieniowania słonecznego, pęknięcia będą się utrzymywać i powiększać. W efekcie przyspieszy to degradację paku lodowego i może mieć istotny wpływ na przebieg letniego minimum.

Zobacz także:


wtorek, 14 kwietnia 2026

Zły znak przed latem: Arktyka wchodzi w sezon topnienia z dużym impetem.

 Topnienie lodu w Arktyce nabiera tempa na tyle, że w ciągu najbliższych dni ponownie mogą paść rekordy dotyczące zasięgu i powierzchni pokrywy lodowej. Taka sytuacja w Arktyce w ostatnich latach przestaje być wyjątkiem i coraz częściej staje się normą.

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwszej połowie lutego 2026 roku. University of Bremen/AMSR2 

 Animacja pokazuje, że w pierwszej połowie kwietnia lód zaczął wycofywać się zarówno w sektorze pacyficznym (Morze Beringa), jak i atlantyckim (Morze Barentsa). To efekt stopniowego wzrostu temperatur, choć wciąż pozostają one poniżej zera.
 
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 Mimo to lód topnieje. W przypadku Morza Barentsa kluczową rolę odgrywa tzw. atlantyfikacja, czyli napływ cieplejszych i bardziej zasolonych wód z Atlantyku do Arktyki. Nawet niewielki wzrost temperatury powietrza (np. z -15°C do -5°C) w połączeniu ze zmianą kierunku wiatru może prowadzić do szybkiego rozpadu i cofania się lodu.
 
Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Kurczy się również powierzchnia lodu (area), co wskazuje nie tylko na wpływ wiatru, ale także na rosnące temperatury oraz pogarszającą się strukturę lodu. Coraz większy udział stanowi lód jednoroczny, który jest cieńszy i mniej odporny na topnienie niż dawniej dominujący lód wieloletni.
 
Kry lodowe na Morzu Czukockim i Wschodniosyberyjskim 13 kwietnia 2026 roku. NASA Worldview
 
 Nie tylko lód na Morzu Beringa wygląda niepokojąco. Na zdjęciu widać pokrywę lodową w rejonie Wyspy Wrangla. Lód jest silnie spękany, a ciemne obszary otwartej wody zaczynają intensywnie pochłaniać energię słoneczną. To zjawisko, znane jako efekt albedo, dodatkowo przyspiesza topnienie.

 Za taki stan lodu odpowiada przede wszystkim jego niewielka grubość. Gdyby lód miał ponad dwa metry, byłby znacznie bardziej odporny na deformacje i rozpad pod wpływem wiatru oraz falowania.

 Dodatkowo obserwuje się coraz wcześniejszy początek sezonu topnienia, co wydłuża okres, w którym lód traci masę. Wiosenne ubytki mają kluczowe znaczenie dla dalszego przebiegu sezonu – im mniej lodu pozostanie w maju i czerwcu, tym większe prawdopodobieństwo rekordowo niskiego minimum pod koniec lata. Oczywiście teoretycznie.

 Niemniej jednak, to zły prognostyk na to, co może wydarzyć się w lipcu i sierpniu. Trudno jednoznacznie przewidzieć, jak będzie wyglądał szczyt topnienia czapy polarnej na Oceanie Arktycznym, jednak scenariusz bardzo niskiego, a nawet rekordowego minimum pozostaje realny.
 
 
 
 

czwartek, 9 kwietnia 2026

Z powodu działań szalonego Trumpa nie ma danych PIOMAS

 Na stronie Polar Science Center został niedawno przedstawiony komunikat o następującej treści: 

NCEP/NCAR R1 był wykorzystywany jako dane wymuszające atmosferyczne w reanalizie PIOMAS.

Nie byliśmy świadomi tej zmiany w funkcjonowaniu usługi, która — jak się wydaje — została formalnie ogłoszona 13 lutego 2026 r.

Oznacza to, że będziemy musieli znaleźć alternatywy i przygotować ich zamiennik. Aktualizacja strumieni danych, ponowna kalibracja modelu oraz wygenerowanie zaktualizowanych szeregów czasowych będą wymagały znacznego wysiłku i czasu.

Na razie nie mamy pewności, czy będzie to możliwe przy dostępnych środkach finansowych, a jeśli tak — kiedy będziemy mogli wznowić produkcję nowej serii danych PIOMAS.

Choć zastąpienie produktu NCAR/NCEP R1 jako źródła danych wymuszających ma ostatecznie sens, liczyliśmy na dłuższy okres przejściowy, który ułatwiłby tę zmianę.

Przepraszamy za konsekwencje dla naszych licznych użytkowników. PIOMAS działa nieprzerwanie od marca 2010 r. i rzadko zdarzało się, aby aktualizacje były opóźnione o więcej niż kilka tygodni (z wyjątkiem okresów zawieszenia pracy rządu).

Tym razem przerwa będzie dłuższa.
Prosimy sprawdzać tę stronę w celu uzyskania aktualizacji! 

 

 Jest to efekt polityki Trumpa, który ignorując problem globalnego ocieplenia, postanowił ściąć budżet NOAA. W wyniku tego nie ma danych reanalizy meteo m.in właśnie dla Arktyki. Dane są wymagane, by wyliczyć, w jakim tempie przyrasta/kurczy się lód morski. 

 Tymczasem w Arktyce doszło do pierwszego poważnego uderzenia ciepła od strony Oceanu Spokojnego. 

Dzisiejsze i prognozowane na jutro warunki pogodowe w Arktyce i obszarach leżących wokół niej. Tropical Tidbits

 Dodatni dipol arktyczny (wyż w sektorze amerykańskim i niż w euroazjatyckim) spowodował silną adwekcję ciepła znad Oceanu Spokojnego. 

Prognozowane na okres 9-11 kwietnia odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 w Arktyce. Climate Reanalyzer

 Temperatury są co najmniej 10 st. C wyższe od średniej. Na Morzu Czukockim punktowo pojawiła się już odwilż, co o tej porze roku zwykle się jeszcze nie zdarza. To sytuacja chwilowa, ale nie ostatnia w tym sezonie topnienia. Szereg takich zdarzeń może przyspieszyć topnienie lodu, zwłaszcza że pokrywa lodowa jest cienka. Ostatnie dane PIOMAS - druga najmniejsza w historii pomiarów objętość lodu - 334 km3 różnicy względem rekordzisty z 2017 roku.