Spadek temperatur w pacyficznej części Oceanu Arktycznego najprawdopodobniej przyniesie częściową regenerację lodu morskiego. Chodzi tu przede wszystkim o jego grubość, a tym samym objętość. Kilkanaście dni z temperaturami w normie lub poniżej normy wieloletniej powinno nieco przyspieszyć tempo przyrostu grubości lodu na znacznym obszarze Oceanu Arktycznego. Z drugiej strony w atlantyckiej części Arktyki nadal utrzymują się wysokie temperatury, przekraczające średnią wieloletnią. W praktyce takie wartości oznaczają słaby mróz. Tempo przyrostu lodu będzie tam wolniejsze. Kilkanaście dni silniejszego mrozu nie zmieni znacząco sytuacji, tym bardziej że pacyficzna część pokrywy lodowej Oceanu Arktycznego, ze względu na szerokość geograficzną, i tak w ostatnich latach niemal w całości zanika do końca sezonu topnienia.
Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.
Na pierwszy rzut oka, patrząc na mapę zasięgu lodu, nie widać niczego szczególnego. Występują jednak wyraźne ubytki lodu. Morza Baffina, Labradorskie i Barentsa to akweny, na których lodu jest znacznie mniej niż zwykle. Normą stał się widok poważnego braku lodu pomiędzy Svalbardem a Ziemią Franciszka Józefa. Jedyna pozytywna informacja jest taka, że niskie temperatury zwiększyły koncentrację lodu. Liczba pęknięć w pokrywie lodowej wyraźnie spadła – pak lodowy ma bardziej jednolitą strukturę, a koncentracja lodu jest zbliżona do tej, jaka o tej porze roku powinna występować.
 |
| Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwszej połowie stycznia 2026 roku. |
Wysoka koncentracja lodu jest jednak zjawiskiem przejściowym. Wystarczy wzrost temperatury i prędkości wiatru, by lód ponownie zaczął pękać. Na animacji widać, że jeszcze na przełomie grudnia i stycznia koncentracja lodu była niska. Oznacza to, że obecny stan może bardzo szybko ulec zmianie i w praktyce nie poprawi znacząco ogólnego stanu całej czapy polarnej w obliczu letnich roztopów. Lód jest po prostu zbyt cienki, by miało to istotne znaczenie.
 |
| Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat. |
Tempo zamarzania w pierwszej połowie stycznia było zbliżone do średniej wieloletniej – najpierw następował szybki przyrost, a następnie spadek dziennych przyrostów zasięgu lodu. Znaczne spowolnienie, a miejscami nawet cofanie się lodu, sprawiło, że jego zasięg spadł z 4. na 2. miejsce w rankingu najniższych wartości dla tej pory roku.
 |
| Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku.. JAXA |
15 stycznia zasięg lodu morskiego według danych JAXA wyniósł 12,53 mln km2. Rekordzistą dla tej pory roku pozostaje rok 2017, kiedy panowała ekstremalnie ciepła zima. Obecna zima również jest bardzo ciepła, choć nad lądami obserwujemy silne mrozy. Wysokie temperatury w atlantyckiej części arktycznych wód sprawiają, że granica lodu wciąż przebiega setki kilometrów dalej na północ niż zwykle o tej porze roku. Coraz większą rolę odgrywa temperatura wód, a nie samej atmosfery, ponieważ ocean – za pośrednictwem prądów morskich – dostarcza ciepłą wodę daleko na północ.  |
| Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA |
Skoro koncentracja lodu wzrosła w odpowiedzi na spadek temperatur, powierzchnia lodu (area) zachowuje się w podobny sposób jak jego zasięg (extent).
 |
| Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010 i 2011-2020 dla stycznia. NASA/GISS |
 |
| Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2026 roku względem średniej z lat 1958-2002. Mapa przedstawia odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 w dniach 31 grudnia - 13 stycznia 2026 roku. DMI/NOAA |
Ponadprzeciętne ciepło nie opuszcza obszaru Oceanu Arktycznego. Choć w pacyficznej części temperatury spadły poniżej –30°C, to w atlantyckiej mróz był miejscami zaledwie kilkunastostopniowy. Średnie odchylenie temperatury dla pierwszej połowy stycznia wyniosło około +6°C. W takich warunkach tempo zwiększania się grubości lodu było bardzo powolne, a lokalnie przyrost mógł się wręcz zatrzymać.
 |
| Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla listopada i grudnia w latach 1940-2025 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 14 stycznia 2026. Climate Reanalyzer |
Arktyczne wody morskie systematycznie się ocieplają, co ilustruje powyższy wykres. Wzrost o 0,4°C dla listopada i grudnia może wydawać się niewielki, lecz w praktyce oznacza różnicę między –1,8°C a –1,4°C. Przekłada się to na przesunięcie granicy lodu nawet o 100–200 km. Tymczasem powierzchnia lodu ma temperaturę rzędu –30°C. Morze Barentsa jest o tej porze roku wyjątkowo ciepłe – na większości obszaru nawet o 2°C cieplejsze od normy wieloletniej. Te wody, wraz z wodami atlantyckimi, penetrują Ocean Arktyczny.
Penetracja cieplejszych niż dawniej wód, w połączeniu z działaniem cieplejszego powietrza, przynosi wyraźne efekty. Pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego wygląda dziś zupełnie inaczej niż 10 lat temu, nie mówiąc już o wcześniejszych dekadach. Przed 2010 rokiem istniał rozległy obszar lodu o grubości przekraczającej 3 metry. Obecnie taki lód stanowi jedynie kilka procent powierzchni czapy polarnej. Po 2020 roku, gdy średnia globalna temperatura zaczęła sięgać 1,5°C względem epoki przedindustrialnej, dominującym stał się lód o grubości około 1,5 metra.
Pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego jest obecnie na tyle cienka, że ryzyko megatopnienia, podobnego do tego z 2012 roku, jest bardzo realne. Do stanu wolnego od lodu Oceanu Arktycznego (tzw. BOE) w tym roku zapewne nie dojdzie, jednak pobicie rekordu minimum zasięgu wydaje się możliwe. Oczywiście, jeśli przez cały czerwiec i lipiec dominować będzie całkowite zachmurzenie, taki scenariusz może się nie zrealizować. W przeciwnym razie lodu stopi się znacznie więcej niż w poprzednim sezonie. Wrześniowe minimum w 2025 roku wyniosło 4,6 mln km2, a niemal całe lato było pochmurne. Powtórka lata z 2025 roku, przy jednoczesnym spadku grubości lodu rok do roku oraz wzroście ilości energii cieplnej zgromadzonej w oceanach, oznacza, że nawet w optymistycznym scenariuszu minimum we wrześniu może wynieść około 4,3 mln km2.
Zobacz także: