piątek, 16 października 2026

Raport za I połowę października 2026 - błyskawiczne zamarzanie Oceanu Arktycznego

 Ocean Arktyczny szybko zwiększył zasięg lodu morskiego po wrześniowym minimum, choć w pierwszej połowie października tempo zamarzania było niższe od średniej z ostatniej dekady. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać sprzeczne z postępującym ociepleniem klimatu. Tegoroczny przebieg zamarzania jest jednak związany przede wszystkim z warunkami atmosferycznymi. Aktywne układy niskiego ciśnienia i cyrkulacja w troposferze sprzyjały utrzymywaniu się chłodnego powietrza nad znaczną częścią Arktyki.

 Powyższa animacja pokazuje zmiany kształtu troposferycznego wiru polarnego i związane z nimi meandrowanie przepływu powietrza, w tym fale Rossby’ego. W dniach 9–14 października nie widać rozległych, długotrwałych napływów ciepłego powietrza nad biegun północny ani silnych spływów zimnego powietrza daleko na południe. Taki układ może się jednak zmienić w kolejnych dniach, a wraz z nim warunki sprzyjające zamarzaniu.

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.      

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. Uniwersytet w Bremie

 Spadek temperatur i wiatry związane z układami niskiego ciśnienia sprawiły, że do połowy października granica lodu morskiego dotarła już w okolice Wyspy Wrangla, a także ujścia rzeki Mackenzie w Kanadzie. Z drugiej strony rozległe obszary sektora atlantyckiego wciąż pozostają wolne od lodu, a postępy w zamarzaniu są tam niewielkie. Jedną z przyczyn jest tzw. atlantyfikacja Oceanu Arktycznego, czyli coraz większy wpływ stosunkowo ciepłych i słonych wód atlantyckich na wody arktyczne.

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwszej połowie października 2026 roku.

 Atlantycki sektor Arktyki ma poważne problemy z odbudową pokrywy lodowej. Nie można wykluczyć, że w najbliższych tygodniach lód nie dotrze do większości wybrzeży Svalbardu i Ziemi Franciszka Józefa albo pojawi się tam jedynie w ograniczonym zakresie. Odmiennie wygląda sytuacja w rejonie Morza Grenlandzkiego. Istotną rolę odgrywa tam zimny Prąd Wschodniogrenlandzki, który transportuje arktyczny lód na południe. Na lokalne warunki wpływają również temperatura wody, cyrkulacja oceaniczna i układy atmosferyczne.

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.
  
 Czy jednak w pierwszej połowie października wody Oceanu Arktycznego rzeczywiście szybko zamarzały? Nie do końca. W tym okresie zasięg lodu zwiększył się o 0,96 mln km², podczas gdy średnia z poprzedniej dekady wynosiła 1,16 mln km². Oznacza to, że przyrost był o około 17 proc. mniejszy od średniej. Jak pokazuje wykres, zdarzały się krótkie okresy bardzo szybkiego wzrostu, ale przeplatały się z dniami, w których zamarzanie wyraźnie zwalniało. Początek sezonu był więc obiecujący, jednak jego przebieg w pierwszej połowie października nie wskazuje na wyjątkowo szybkie tempo przyrostu lodu.  

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z początku tego wieku. JAXA

 Zasięg arktycznego lodu morskiego 15 października wyniósł 6,41 mln km², co plasowało go na 14. miejscu od końca w historii pomiarów przedstawionych na wykresie. Pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego pozostaje więc mniejsza niż wartości charakterystyczne dla początku tego wieku. Na pierwszy rzut oka postępy zamarzania w sektorze pacyficznym mogą robić wrażenie. W sektorze atlantyckim sytuacja jest jednak zupełnie inna, a przyrost lodu pozostaje tam ograniczony.

 Co istotne, problemy z pokrywą lodową były widoczne także zimą. Według japońskiego Arctic and Antarctic Sea Ice Information Center maksymalny zasięg lodu w marcu 2026 roku wyniósł 13,76 mln km² i był najniższy w satelitarnej serii pomiarowej. Szybkie jesienne zamarzanie nie oznacza zatem, że Arktyka rozpoczęła sezon z normalną, dobrze odbudowaną pokrywą lodową.

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Powierzchnia lodu morskiego (area) również rosła. Wskaźnik ten różni się od zasięgu (extent), ponieważ uwzględnia faktycznie pokrytą lodem powierzchnię, a nie cały obszar oceanu, na którym występuje lód. Do wzrostu powierzchni przyczyniały się niskie temperatury i ograniczony dopływ ciepła z niższych szerokości geograficznych. Brak promieniowania słonecznego jesienią dodatkowo sprzyjał wychładzaniu powierzchni oceanu.  

 Do tego dochodzi wiatr. Choć jego est bardziej złożony: w zależności od kierunku i siły, wiatr sprzyja zamarzaniu. Jeśli powietrze jest chłodniejsze od wody, wiatr nasila turbulencje i wymianę ciepła między oceanem a atmosferą. Może też zwiększać parowanie, które pochłania energię z powierzchni wody. W efekcie otwarta woda szybciej traci ciepło, a jej zamarzanie może się rozpocząć wcześniej.

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 221-2025 dla października. NASA/GISS
Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2026 roku względem średniej z lat 1958-2002. DMI

 Ograniczony napływ ciepłego powietrza z południa sprawił, że nie wystąpiły tak silne skoki temperatur, jakie obserwowano w poprzednich latach. Nie oznacza to jednak, że temperatury były niskie w porównaniu z historyczną średnią. Jak pokazuje wykres Duńskiego Instytutu Meteorologicznego (DMI), średnia temperatura w rejonie 80–90°N w pierwszej połowie października oscylowała wokół −12°C, pozostając powyżej średniej z lat 1958–2002.
 
 W ostatnich latach jesienne ochładzanie Arktyki bywało przerywane przez napływy ciepłego powietrza z niższych szerokości geograficznych. Wiąże się to między innymi ze zmianami układów barycznych, meandrowaniem prądu strumieniowego i falami Rossby’ego. W analizowanym okresie nie wystąpiły szczególnie silne epizody napływu ciepła nad biegun północny, ale sytuacja w kolejnych dniach może się zmienić. 
 
Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla września w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 14 października 2026. Climate Reanalyzer
 
 Wierzchnia warstwa wody morskiej szybko się wychłodziła. Nie oznacza to jednak, że równie szybko ochłodziły się głębsze warstwy oceanu. Pod powierzchnią wciąż może znajdować się cieplejsza woda, która w określonych warunkach spowalnia wzrost grubości lodu. Gdy powierzchnia oceanu zamarza, powstająca pokrywa ogranicza bezpośrednią wymianę ciepła między wodą a atmosferą.

 W tym kontekście dobry początek sezonu zamarzania może być tylko pozorną poprawą sytuacji. Ciepłe wody atlantyckie nadal oddziałują na Arktykę, zwłaszcza w jej sektorze atlantyckim. Jeśli ciepło z głębszych warstw będzie transportowane bliżej powierzchni, może ograniczać przyrost lodu. Znaczenie będą miały również przyszłe warunki atmosferyczne i ewentualne napływy ciepłego powietrza.

 
Grubość lodu morskiego w latach 2013-2026 dla 15 października. Polar Portal/HYCOM 
 
 Samo szybkie zwiększanie się zasięgu lodu nie oznacza, że jego pokrywa odzyskuje dawną grubość i odporność. Porównanie map z lat 2013–2026 wskazuje na duże zmiany w strukturze lodu, a na mapie z 2026 roku w wielu częściach basenu arktycznego widoczny jest większy udział cieńszej pokrywy niż w 2013 roku. Od 2012 roku nie miało miejsce rekordowe letnie topnienie lodu, ale nie oznacza to odwrócenia długoterminowego trendu. W 2020 roku odnotowano jeden z najniższych minimów w historii pomiarów satelitarnych.

 Stan lodu zależy bowiem nie tylko od tego, jak intensywnie topnieje on latem, lecz także od warunków panujących jesienią i zimą. Znaczenie mają napływy ciepła z południa, wymiana energii między oceanem a atmosferą, prądy morskie oraz przemieszczanie się i ściskanie kry. Szybkie zamarzanie może prowadzić do powstania rozległej, ale początkowo cienkiej warstwy młodego lodu. Nie jest to równoznaczne z odbudową grubej, wieloletniej pokrywy, która jest bardziej odporna na letnie topnienie.

Lód morski docierający do Wyspy Wrangla 15 października 2026 roku. NASA Worldview
 
 Zamarzanie może więc wyglądać obiecująco, a widok lodu docierającego już do Wyspy Wrangla robić wrażenie. Nie należy jednak mylić zwiększającego się zasięgu z odbudową całej pokrywy lodowej. Jeśli po zimie w Arktyce pozostanie dużo cienkiego, jednorocznego lodu, będzie on bardziej podatny na topnienie w kolejnym sezonie. Nie można na tej podstawie przesądzić, że następne lato przyniesie rekordowe roztopy. Ryzyko gwałtownego spadku zasięgu będzie jednak większe, jeśli pokrywa nie zdoła odpowiednio zwiększyć swojej grubości.

 W dłuższej perspektywie możliwy jest scenariusz, w którym wiosenny zasięg lodu będzie wyglądał stosunkowo zwyczajnie, ale latem pokrywa zacznie zanikać znacznie szybciej, niż można by oczekiwać. Nie należy wykluczyć scenariusza, że pokrywa lodowa dosłownie rozpuści się w oczach - zupełnie tak, jak na jeziorze. 
 
 
Zobacz także:

 

piątek, 9 października 2026

Dobry początek sezonu zamarzania dobiega końca

 Wrześniowe temperatury w Arktyce były bliższe średniej z lat 1958–2002 niż wartościom typowym dla ostatnich kilkunastu lat. Na początku sezonu zamarzania tempo przyrostu lodu morskiego było więc wysokie. Teraz sytuacja zaczyna się jednak zmieniać ze względu na zmiany w cyrkulacji atmosferycznej. Ponownie wraca, jakby nie patrzeć, tradycyjny problem: wysokie dodatnie anomalie temperatury i spowalniające zamarzanie.

Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2026 roku względem średniej z lat 1958-2002. DMI

 Jak pokazuje powyższy wykres, po okresie około półrocza, w którym temperatury były bliższe średniej lub miejscami od niej niższe, odchylenia w rejonie bieguna północnego ponownie stały się wyraźnie dodatnie. Obecnie temperatura jest o ponad 2°C wyższa od średniej. Można więc powiedzieć, że wraca obraz coraz częściej obserwowany w ostatnich latach. W ciągu ostatnich 10–12 lat dodatnie anomalie temperatury stały się charakterystycznym elementem arktycznej jesieni.

 Wysokie temperatury są związane zarówno z globalnym ociepleniem, jak i z bieżącymi warunkami atmosferycznymi. Po letnim topnieniu lodu rozległe obszary otwartej wody oddają do atmosfery ciepło zgromadzone w oceanie. Dodatkowo napływ cieplejszych mas powietrza może podnosić temperaturę, utrudniając szybkie wychładzanie powierzchni i zamarzanie wody. Znaczenie mają również zachmurzenie, wiatr oraz rozmieszczenie układów wysokiego i niskiego ciśnienia.

 Choć miejscami temperatura nadal utrzymuje się na poziomie około −20°C, w wielu obszarach jest bliższa −15°C lub jeszcze wyższa. To istotne, ponieważ jesienią tempo wychładzania oceanu i odbudowy pokrywy lodowej w dużej mierze zależy od tego, ile ciepła pozostaje w wodzie oraz ile energii jest oddawane do atmosfery.

Warunki atmosferycznej w Arktyce i wokół niej 9 października 2026 roku. Tropical Tidbits

 Szczególnie warto zwrócić uwagę na potężny Niż Aleucki nad północnym Pacyfikiem. Rozwijające się El Niño może wpływać na cyrkulację atmosferyczną nad tym akwenem. Badania wskazują na związek między tym zjawiskiem a pogłębianiem się Niżu Aleuckiego, choć nie oznacza to, że można przypisać El Niño wyłączną odpowiedzialność za konkretny układ baryczny widoczny na mapie. El Niño nadal się umacnia, a według prognozy amerykańskiego Climate Prediction Center silne lub bardzo silne warunki mogą utrzymywać się do początku 2027 roku.

 O sytuacji w Arktyce dużo mówi także mapa anomalii temperatury. Nad dużą częścią Oceanu Arktycznego dominują obecnie dodatnie odchylenia, a na znacznych obszarach sięgają one 4–5°C. Oznacza to, że temperatury są tam wyraźnie wyższe od wartości przyjętych za normę. Taki układ może ograniczać tempo zamarzania, szczególnie jeśli utrzyma się przez kolejne dni. Jednocześnie trzeba pamiętać, że wpływ cyrkulacji atmosferycznej nie jest równomierny: niektóre regiony mogą doświadczać znacznie większych anomalii niż inne.
 
Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.
 
 Efekty tych zmian widać na powyższym wykresie. Na przełomie września i października tempo przyrostu zasięgu lodu morskiego było bardzo wysokie, okresami wyraźnie przewyższając średnią z ostatnich 10 lat. Ostatnie dni przyniosły jednak gwałtowne osłabienie tego tempa. Wartości zbliżyły się do poziomu średniego dla lat 2015–2024.

 Jeżeli dodatnie anomalie temperatury utrzymają się, a obecny układ cyrkulacji nie ulegnie istotnej zmianie, zamarzanie może jeszcze bardziej zwolnić, a jego tempo może nawet spaść poniżej średniej. Należy pamiętać, że dzienne zmiany zasięgu lodu cechują się dużą zmiennością. Dlatego ważniejsze od pojedynczego odczytu jest to, czy spowolnienie utrzyma się przez kolejne dni i tygodnie.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. JAXA
 
 Tempo zamarzania słabnie, dlatego nie można wykluczyć, że w kolejnych tygodniach obecna przewaga nad niektórymi z ostatnich sezonów zacznie się zmniejszać. Warto przy tym pamiętać, że sam zasięg nie mówi wszystkiego o kondycji pokrywy lodowej. Większa powierzchnia lodu nie musi oznaczać, że jest on gruby i odporny na letnie topnienie. Problem stosunkowo cienkiej pokrywy utrzymuje się od wielu lat. 

 Wiele wskazuje na to, że krótkotrwała dobra passa w Arktyce może stopniowo dobiegać końca. Jeżeli kolejne tygodnie będą ciepłe, przyrost lodu może zostać ograniczony, a pokrywa będzie miała mniej czasu na zwiększenie grubości przed nadejściem wiosny. To z kolei może zwiększyć jej podatność na topnienie w przyszłym roku.

 Globalne ocieplenie sprawia, że Arktyka pozostaje szczególnie narażona na kolejne sezony z niewielkim zasięgiem lodu. Świat jest obecnie cieplejszy niż w 2013 roku, ale ostateczny przebieg zamarzania i przyszłorocznego topnienia będzie zależeć zarówno od długoterminowego trendu ocieplenia, jak i od zmiennych warunków pogodowych.

 

czwartek, 1 października 2026

Raport za II połowę września 2026 - krótkotrwałe odrodzenie Arktyki

 Niskie temperatury pod koniec lata, a przede wszystkim szybkie wzmocnienie troposferycznej cyrkulacji polarnej, sprzyjały szybkiemu zamarzaniu powierzchni Oceanu Arktycznego. We wrześniu temperatury spadały na tyle mocno, że średnie wartości w rejonie bieguna zbliżyły się do poziomów z okresu referencyjnego, a miejscami znalazły się poniżej nich. Nie jest to jednak przejaw cofania się zmian klimatycznych. To przykład tego, jak duża może być naturalna zmienność pogody na tle długoterminowego ocieplania się Arktyki. Jesienią tempo rozwoju pokrywy lodowej może zmieniać się bardzo szybko pod wpływem temperatury powietrza, cyrkulacji atmosferycznej, wiatru oraz temperatury wody.
 
 Animacja wysokości geopotencjału pokazuje sytuację w troposferze w dniach 24–30 września. Widać rozległą i silną cyrkulację niżową w wysokich szerokościach geograficznych, które wskazują na szybki rozwój wiru polarnego w troposferze. Jest to zupełnie inne zjawisko niż stratosferyczny wir polarny, występujący wysoko nad powierzchnią Ziemi 

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.     

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. Uniwersytet w Bremie

 Silna cyrkulacja atmosferyczna wpływa nie tylko na temperaturę powietrza. Wiatr może również przemieszczać lód, rozsuwać poszczególne fragmenty pokrywy lodowej albo przeciwnie – spychać je ku sobie. Oznacza to, że zmiany obserwowane na mapie zasięgu lodu nie zawsze oznaczają wyłącznie zamarzanie lub topnienie w sensie fizycznym. Część zmian wynika z dynamiki lodu morskiego. Badania dotyczące wpływu cyklonów pokazują, że ich oddziaływanie na koncentrację lodu jest zależne od pory roku i regionu; w chłodnej części roku przechodzenie cyklonów może nawet sprzyjać wzrostowi koncentracji lodu wskutek zmian termodynamicznych, choć jednocześnie wiatr może lokalnie powodować jego rozbieganie i transport.

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w drugiej połowie września 2026 roku.

 Animacja koncentracji lodu w tak zwanych fałszywych barwach pokazuje, że po okresie letnim znaczne obszary Oceanu Arktycznego nadal pozostają wolne od lodu. Jednocześnie pokrywa lodowa szybko zaczęła rozszerzać się w części pacyficznej. W sektorze atlantyckim zmiany są znacznie mniejsze, co jest również związane z charakterem sezonowego zamarzania poszczególnych akwenów.

 Nie można jednak na tej podstawie stwierdzić, że globalne ocieplenie przestało mieć znaczenie. Właściwszy wniosek jest taki, że krótkookresowe tempo zamarzania jest w dużym stopniu kontrolowane przez pogodę i cyrkulację atmosferyczną, podczas gdy globalne ocieplenie zmienia warunki wyjściowe, między innymi poprzez wyższe temperatury oceanu, cieńszą pokrywę lodową i mniejszą ilość lodu wieloletniego.
 

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Dane JAXA pokazują wyraźnie szybkie zwiększanie się zasięgu lodu. W drugiej połowie września zasięg zwiększył się o około 0,74 mln km², podczas gdy średni wzrost w analogicznym okresie poprzedniej dekady wynosił około 0,53 mln km². Oznacza to tempo wzrostu większe o około 40 proc.

 Trzeba przy tym pamiętać, że zasięg lodu morskiego nie jest tym samym co powierzchnia lodu ani jego objętość. JAXA definiuje zasięg jako sumę obszarów oceanicznych, na których koncentracja lodu przekracza określony próg. Na stronie JAXA stosowany jest próg 15 proc., a wartości zasięgu są uśredniane w pięciodniowym oknie, dzięki czemu ogranicza się krótkookresowe wahania wynikające m.in. z błędów obserwacyjnych.

 Dlatego szybki wzrost zasięgu nie oznacza, że w ciągu kilkunastu dni powstało dokładnie 0,74 mln km² grubego lodu. Dużą część tego wzrostu może stanowić nowy, bardzo cienki lód powstający na otwartej wodzie. Dopiero później, podczas kolejnych tygodni i miesięcy, będzie on mógł systematycznie zwiększać swoją grubość.
 

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 Efektem tych zmian jest zasięg około 5,3 mln km² pod koniec września. Jest to wartość stosunkowo wysoka na tle ostatnich lat, choć nadal znajduje się zdecydowanie poniżej poziomów charakterystycznych dla wcześniejszych dekad. Co ważne, sam wzrost zasięgu we wrześniu nie mówi jeszcze, jak będzie wyglądała sytuacja wiosną.

 Rok 2013 jest tutaj ciekawym punktem odniesienia. Tamten sezon również charakteryzował się relatywnie chłodnymi i sztormowymi warunkami latem, a po minimum wrześniowym nastąpiło szybkie zwiększenie zasięgu lodu. W 2013 r. wrześniowy zasięg był znacznie wyższy niż podczas rekordowo słabego 2012 r.

 Jednocześnie obecna sytuacja pokazuje znaczenie zmian klimatycznych. Nawet gdy pogoda przez kilka tygodni działa na korzyść pokrywy lodowej, współczesna Arktyka rozpoczyna sezon zimowy z mniejszą ilością starszego i grubszego lodu niż kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. W dłuższej perspektywie właśnie ten trend jest ważniejszy niż pojedynczy chłodny miesiąc.

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego na morzach: Beauforta, Czukockim, Wschodniosyberyjskim i Barentsa w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Na razie należy więc mówić o zmianach liczonych w tygodniach. Szczególnie szybko mogą zamarzać akweny po stronie pacyficznej. W sektorze atlantyckim jesienne zamarzanie często postępuje później, ponieważ na tamtejszą sytuację silnie wpływa napływ cieplejszych mas wody z południa. Wraz z postępem jesieni i zanikiem promieniowania słonecznego coraz większe znaczenie będzie miała noc polarna. To właśnie skracający się dzień jest jednym z podstawowych powodów jesiennego przyspieszenia zamarzania. 

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 221-2025 dla września. NASA/GISS
Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2026 roku względem średniej z lat 1958-2002. DMI

W skali wielolecia Arktyka wyraźnie się ociepla. Nie oznacza to jednak, że każdy rok i każdy sezon muszą być cieplejsze od poprzedniego. Naturalna zmienność atmosfery może powodować okresy wyjątkowo chłodne, podobnie jak w innych latach może wystąpić silna fala ciepła. Załączona mapa NASA/GISS dobrze pokazuje tę różnicę między pogodą a klimatem. Widać na niej, jak w kolejnych okresach zwiększa się udział dodatnich anomalii temperatury w Arktyce.

 Dlatego chłodny wrzesień 2026 r. nie stoi w sprzeczności z ociepleniem klimatu. Wręcz przeciwnie – jest przykładem tego, że krótkookresowa zmienność atmosferyczna może chwilowo przesłonić długoterminowy trend. NOAA zwraca uwagę, że tempo ocieplania Arktyki, szczególnie jesienią i zimą, pozostaje wyższe niż średnie tempo globalne.

 Wykres Duńskiego Instytutu Meteorologicznego pokazuje średnią temperaturę dobową dla obszaru na północ od 80°N. Pod koniec września 2026 r. temperatura szybko spadała, schodząc poniżej poziomów charakterystycznych dla cieplejszej części roku - zbliżając się do wartości -15°C, a lokalnie temperatury w pobliżu bieguna północnego spadły już do -20°C. 

Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla sierpnia w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 29 września 2026. Climate Reanalyzer

 Inaczej za to wygląda sytuacja wody. W sierpniu temperatury arktycznych wód były mimo wszystko jednymi z najwyższych w historii. Pod koniec września duża część wód Oceanu Arktycznego była zimniejsza niż zwykle. Z drugiej jednak strony Arktyka jest dosłownie osaczona ogromnymi obszarami morskimi z temperaturami od 1 do 3°C powyżej średniej. 

 To właśnie ocean jest jednym z najważniejszych elementów układanki. Gdy powietrze mocno się ochładza, powierzchnia oceanu może stosunkowo szybko osiągnąć temperaturę zamarzania. Nie oznacza to jednak, że cały ocean jest równie zimny. Ciepło zgromadzone pod powierzchnią może być transportowane ku górze i ograniczać tempo dalszego tworzenia lodu.

 Podobnie działa napływ cieplejszych mas wody z niższych szerokości geograficznych. Szczególne znaczenie mają tutaj dwa kierunki: Atlantyk, przez który ciepło dociera m.in. w kierunku mórz Barentsa i Karskiego, oraz Pacyfik, z którego przez Cieśninę Beringa ciepło może być przenoszone do mórz Czukockiego i Beauforta.

 W tym kontekście znaczenie może mieć również ENSO. El Niño osiągnęło już rekordowe wartości i zjawisko to może mieć wpływ na Arktykę. Dużą rolę może odegrać tu Niż Aleucki, który będzie transportował ciepło nad Ocean Arktyczny. Oczywiście nie wiemy, czy tak stanie się na pewno.

Grubość lodu morskiego w latach 2013-2026 dla 29 września. Polar Portal/HYCOM  

 Jeszcze ważniejszy od samego zasięgu jest stan grubości lodu. Pokazuje to powyższe zestawienie map. Obecny szybki spadek temperatur powoduje najpierw intensywne wychładzanie wierzchniej warstwy oceanu. Dzięki temu w wielu miejscach powstaje nowy lód i jego zasięg szybko rośnie. Jest to jednak przede wszystkim młody, cienki lód pierwszoroczny. Dopiero odpowiednio długa i chłodna zima pozwala mu znacząco zwiększyć grubość.

 Dlatego obecny wzrost zasięgu można traktować jako wyraźne przejście Arktyki z sezonu topnienia do sezonu zamarzania, ale nie jako odbudowę pokrywy lodowej do stanu znanego z wcześniejszych dekad.

 To bardzo istotne rozróżnienie. Dwa sezony mogą mieć podobny zasięg lodu we wrześniu, a jednocześnie zupełnie inną jego grubość. Cieńszy lód jest bardziej podatny na ponowne topnienie następnego lata. Stan lodu na początku sezonu roztopów jest więc częściowo „zapisywany” już zimą.

Mozaika zdjęć satelitarnych Oceanu Arktycznego z 28-30 września 2026 roku wykonanych w podczerwieni. Sentinel 1/Sea Ice Denmark

 Obecny stan pokrywy lodowej wygląda znacznie lepiej, jeśli porównać go z najbardziej ubogimi w lód momentami ostatnich sezonów. Nie oznacza to jednak powrotu do warunków sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat. Długoterminowy obraz pozostaje zupełnie inny, ponieważ współczesna Arktyka ma mniej starego, grubego lodu oraz cieplejszy ocean.

 Dlatego nie należy na podstawie szybkiego wrześniowego zamarzania wnioskować, że długoterminowy trend zmian w Arktyce został odwrócony. Tak samo pojedynczy chłodny sezon nie może być używany jako dowód na to, że wcześniejsze prognozy dotyczące przyszłości letniej pokrywy lodowej są automatycznie nieaktualne.

 Najbliższe miesiące będą istotne przede wszystkim dla grubości lodu. Jeżeli jesienne i zimowe temperatury pozostaną niskie, nowo powstała pokrywa będzie mogła systematycznie narastać. Jeżeli natomiast zima okaże się wyjątkowo ciepła albo do Arktyki napłynie dużo ciepła z Atlantyku i Pacyfiku, zasięg może nadal rosnąć, ale grubość lodu będzie mniejsza, niż sugerowałby sam wykres zasięgu.

 Słaby sezon roztopów z 2026 r. również nie jest bez znaczenia, ale jego wpływ będzie z czasem maleć. Początkowy stan lodu po lecie może wpływać na jego późniejszą grubość i dynamikę, jednak wiele zależy od przebiegu całej jesieni i zimy.

 Innymi słowy: Arktyka rzeczywiście szybko teraz zamarza, ale jest to przede wszystkim sezonowa odpowiedź na gwałtowne ochłodzenie i zmianę cyrkulacji atmosferycznej. Nie jest to odwrócenie długoterminowego trendu ocieplania się regionu. Dla oceny kondycji Arktyki trzeba patrzeć jednocześnie na zasięg, koncentrację, grubość, wiek lodu, temperaturę oceanu oraz sytuację atmosferyczną.

 Zobacz także: 


 

 

czwartek, 24 września 2026

Arktyka zamarza na kość, ale to o niczym nie świadczy poza naturalną zmiennością

 Zazwyczaj w połowie września temperaturowe anomalie zaczynają rosnąć. Mała powierzchnia lodu w połączeniu z ocieplającym się klimatem sprawia, że temperatury nad Arktyką nie spadają tak szybko jak dawniej, a czasem wręcz zaczynają rosnąć. W każdym sezonie dzieje się to jednak w różnym stopniu. Tym razem Arktyka, a ściślej mówiąc Ocean Arktyczny, został w ostatnich dniach mocno odcięty od napływu cieplejszego powietrza z południa.

 Nie oznacza to oczywiście, że transport energii do Arktyki został całkowicie wyłączony. W skali całego systemu klimatycznego ciepło nadal dociera tam z niższych szerokości geograficznych, przede wszystkim za pośrednictwem Oceanu Atlantyckiego. 

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

Rezultatem jest szybkie zamarzanie Oceanu Arktycznego. Spadające temperatury zwiększają ujemny bilans energii powierzchniowej, czyli sytuację, w której ocean traci więcej ciepła, niż otrzymuje. Gdy woda morska osiąga temperaturę zamarzania, zaczyna powstawać nowy lód. Początkowo proces ten może przebiegać bardzo szybko, szczególnie na obszarach, które jeszcze niedawno były wolną od lodu powierzchnią oceanu. W przypadku cienkiego lodu utrata ciepła do atmosfery jest bowiem bardzo efektywna.

 Jak pokazuje powyższy wykres, dzienne przyrosty lodu są obecnie duże. Od 15 do 23 września zasięg lodu według danych JAXA wzrósł o około 250 tys. km², podczas gdy średnia z ubiegłej dekady wynosiła około 200 tys. km². Oznacza to, że w tym okresie tempo wzrostu zasięgu było o około 25 proc. większe niż średnio w poprzedniej dekadzie. 23 września zasięg według wykorzystanej tu serii JAXA wyniósł 4,81 mln km², co stanowi 15. najmniejszą w historii pomiarów wartość.

Warunki atmosferyczne w Arktyce i wokół niej w dniach 21-24 września 2026 roku. Tropical Tidbits

 Pojawia się logiczne pytanie: jak do tego doszło, skoro mamy globalne ocieplenie? Odpowiedzią jest przede wszystkim specyficzna konfiguracja cyrkulacji atmosferycznej. Wir polarny w troposferze stworzył silną cyrkulację cyklonalną w dolnej troposferze, widoczną na mapach geopotencjału i ciśnienia. Na przedstawionych mapach widać rozległy obszar niskiego ciśnienia nad Arktyką oraz bardzo niski geopotencjał na poziomie 500 hPa. Układ ten sprzyja utrzymywaniu się chłodnego powietrza w pobliżu bieguna i ogranicza wtargnięcia cieplejszych mas z południa.

 Warto przy tym wyjaśnić, co właściwie oznacza geopotencjał. Na mapie 500 hPa wysokość powierzchni, na której panuje ciśnienie około 500 hPa, jest niższa w chłodnych masach powietrza i wyższa w cieplejszych. Rozległy obszar niskiego geopotencjału wskazuje więc na chłodną, cyklonalną strukturę atmosfery. Z kolei gęsto ułożone izobary oznaczają duży gradient ciśnienia, a więc także silniejszy wiatr.

Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2026 roku względem średniej z lat 1958-2002. DMI

 Spadek temperatur jest imponujący biorąc pod uwagę, to, że mamy na Ziemi tak wysokie temperatury. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę, że w drugiej połowie września Słońce znika za horyzontem na obszarach położonych daleko na północ od koła podbiegunowego. Po równonocy jesiennej dopływ energii słonecznej staje się praktycznie zerowy. Powierzchnia nie może więc korzystać z ogrzewania słonecznego, a zaczyna przede wszystkim tracić energię poprzez promieniowanie podczerwone.

 Temperatury wokół bieguna północnego spadły już w okolice -12°C. Miejscami jest jeszcze zimniej. W takich warunkach chłodne powietrze szybko zwiększa stratę ciepła z powierzchni oceanu. Gdy woda zaczyna zamarzać, tworzy się cienka warstwa lodu, która nadal przepuszcza część strumienia ciepła z oceanu do atmosfery. Dopiero wraz ze wzrostem grubości lodu wymiana ta staje się coraz mniej efektywna 

 Warto zwrócić te uwagę na kwestię Polski. To że akurat teraz jest relatywnie chłodno, to nie efekt napływu polarnego powietrza. Komórka polarnego powietrza jest zbyt mała, by zimno z Arktyki mogło dotrzeć do nas. Może natomiast powodować powstawanie silnego gradientu temperatur, który sprzyja rozwojowi aktywnych niżów subpolarnych. Te z kolei mogą sprowadzać nad Europę polarnomorskie masy powietrza.

 Pojawia się jednak pytanie: dlaczego w ogóle obserwujemy tak chłodny układ, skoro klimat się ociepla? Wynika to z naturalnej, często po prostu chaotycznej zmienności cyrkulacji atmosferycznej. Trend globalnego ocieplenia nie oznacza, że każdy kolejny rok i każdy miesiąc musi być bezwzględnym rekordem ciepła. Globalna temperatura rośnie, ale pogoda nadal charakteryzuje się dużą zmiennością z roku na rok.

 Właśnie dlatego w jednym sezonie Arktyka może doświadczać silnego napływu ciepłego powietrza z południa, a w innym - długotrwałego układu, który utrzymuje chłodne powietrze wokół bieguna. W 2026 roku sytuacja jest szczególnie ciekawa, ponieważ po sezonie letnim z niewielkim jak na ostatnią dekadę tempem topnienia nastąpiła bardzo szybka zmiana warunków atmosferycznych sprzyjająca jesiennemu zamarzaniu.

Grubość lodu morskiego 23 września 2026 roku. Polar Portal/HYCOM  

 Według prognoz sytuacja w Arktyce nie ulegnie w najbliższych dniach większym zmianom, choć tempo zamarzania powinno stopniowo zwalniać. Jest to normalne dla jesiennego cyklu lodu: największy skok zasięgu może nastąpić w momencie, gdy duże obszary otwartej wody bardzo szybko pokrywają się cienkim lodem.

 Tak szybki wzrost zasięgu nie oznacza więc automatycznie równie dużego przyrostu grubości. Można powiedzieć, że następuje tutaj swoiste „pudrowanie” problemu, ale warto precyzyjnie wyjaśnić, na czym ono polega. Nowa pokrywa lodowa może szybko powiększyć powierzchnię zajętą przez lód, ale jej grubość pozostaje niewielka. Do tego ocean nadal oddaje ciepło. Szybko powstały lód z początkowo szybkim też przyrostem grubości działa jak izolator i ogranicza dalszą utratę energii przez ocean. W rezultacie część ciepła zostaje zatrzymana pod lodem i może być uwalniana znacznie wolniej.

 Kluczowy jest tutaj również śnieg. Gdy na świeżym lodzie pojawi się gruba warstwa śniegu, jego przyrost może zostać dodatkowo ograniczony. Śnieg jest bardzo dobrym izolatorem: oddziela zimne powietrze od lodu i oceanu, zmniejszając strumień ciepła przechodzący przez pokrywę lodową. W efekcie powierzchnia może mieć temperaturę daleko poniżej zera, podczas gdy pod śniegiem i lodem znacznie wolniej przebiega wychładzanie. Badania i obserwacje wskazują, że śnieg może istotnie ograniczać jesienno-zimowy przyrost grubości lodu. Takie zdarzenia już miały miejsce i to też one nałożyły się na efekt tego, że pomimo słabego sezonu topnienia grubość lodu wygląda źle. 

 Teraz dojdzie do pozornego paradoksu: zasięg lodu szybko rośnie, temperatura powietrza spada, a mimo to grubość pokrywy lodowej nie poprawia się równie szybko. Z punktu widzenia satelitarnego zasięgu wygląda to jak bardzo dynamiczna odbudowa lodu. Z punktu widzenia objętości i grubości jest to znacznie bardziej złożony proces.

I właśnie dlatego najbliższe tygodnie będą ważne. Sam fakt szybkiego zamarzania we wrześniu nie mówi jeszcze, jak będzie wyglądała pokrywa lodowa za kilka miesięcy. O jej kondycji zdecydują nie tylko temperatury powietrza, ale również tempo wzrostu grubości lodu, strumień ciepła z oceanu, mieszanie wody, transport lodu przez wiatr, ilość śniegu oraz późniejszy przebieg sezonu zimowego.