wtorek, 1 września 2026

Raport za II połowę sierpnia 2026 - czapa polarna zniszczona na biegunie północnym

Wyjątkowo chłodna i pochmurna pogoda w Arktyce spowolniła letnie topnienie lodu, ale go nie zatrzymała. Co więcej, zmiany wyprzedziły rok 2013. W 2013 roku panowały podobne warunki, jednak w tym roku układy niskiego ciśnienia okazały się wyjątkowo uporczywe. Od około 20 maja do samego końca sierpnia dominowały układy niskiego ciśnienia. Jedynie między 15 lipca a 15 sierpnia wystąpiły dwie kilkudniowe przerwy, podczas których region Oceanu Arktycznego na chwilę zdominował wyż baryczny. Animacja obok pokazuje zmiany warunków atmosferycznych w Arktyce w dniach 20–25 sierpnia. Jak widać, wciąż dominowało niskie ciśnienie, a często towarzyszyły mu również silne wiatry.

 Zdjęcia satelitarne i mapy koncentracji pokazują, że taka pogoda mogła w niektórych regionach nawet sprzyjać utracie lodu, mimo że ogólny zasięg lodu morskiego jest całkiem spory jak na ostatnie lata.

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.    

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. Uniwersytet w Bremie

 Czapa polarna na biegunie północnym została mocno przerzedzona i rozbita. Mapa koncentracji lodu pokazuje nową rzeczywistość w Arktyce – lód morski znika na naszych oczach, paradoksalnie bez rekordu, a jednak z rekordowo niską koncentracją w niektórych obszarach. Nie wspominając o tym, że Przejście Północno-Wschodnie jest otwarte na oścież. Przejście Północno-Zachodnie się nie otworzyło, choć niewiele brakowało.

 Trzeba przy tym pamiętać, że lód morski nie jest nieruchomą pokrywą leżącą na powierzchni oceanu. To dynamiczny układ, który nieustannie przemieszcza się pod wpływem wiatru, prądów morskich i innych sił. Wiatr jest jednym z najważniejszych czynników odpowiadających za ruch lodu w skali dni i tygodni. Może go zagęszczać, rozsuwać, deformować i transportować w inne rejony Arktyki.

 Dlatego zmiana zasięgu lodu nie zawsze oznacza, że dokładnie taka sama powierzchnia lodu właśnie się stopiła. Silny wiatr może rozsunąć wcześniej zwartą pokrywę, zmniejszyć koncentrację i sprawić, że część obszaru przestanie być zaliczana do zasięgu lodu. Z drugiej strony może również zepchnąć lód w inne miejsce i chwilowo zwiększyć jego koncentrację. To jeden z powodów, dla których sam zasięg nie opisuje całego stanu arktycznej pokrywy lodowej. 

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w drugiej połowie sierpnia 2026 roku.   

 Ciężar topnienia lodu spoczął więc w dużej mierze na wodzie morskiej, a i tak stopiło się sporo. Co ciekawe, nawet mimo bardzo powolnego i słabego początku sezonu na Morzu Beauforta, także i tam zniknął spory fragment lodu. To pokazuje nowy wymiar zmian zachodzących w Arktyce.

 W przyszłości może topić się jeszcze więcej lodu, ponieważ rośnie ilość energii cieplnej zgromadzonej w oceanach. Do Arktyki dociera coraz więcej ciepła morskiego. Nawet jeśli nad biegunem północnym utrzymują się chłodne masy powietrza, pod powierzchnią może zachodzić topnienie napędzane przez cieplejszą wodę.

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Przez cały sierpień topnienie lodu wcale nie było powolne. W tym roku stopiło się 1,59 mln km² lodu według danych JAXA. Średnia z ubiegłej dekady, w której padł rekord topnienia w 2012 roku, wynosiła 1,8 mln km². To zaledwie 0,21 mln km² mniej niż średnia z poprzedniej dekady.

 Za 3–4 lata podobne warunki atmosferyczne mogą sprawić, że zasięg lodu będzie kurczył się w takim tempie, jak w ubiegłej dekadzie. Za kolejne kilka lat tempo topnienia wyprzedzi zmiany z poprzedniej dekady. Wtedy to ekstremalne roztopy, nawet te z 2012 roku staną się normą. To może stać się za 6-10 lat  Nie można oczywiście wskazać konkretnego roku, w którym tempo topnienia przekroczy średnią poprzedniej dekady, wiemy za to, że to się stanie. 

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 To było do przewidzenia, że nadejdą w Arktyce takie czasy, w których lód będzie topił się szybko nawet przy mniej sprzyjających warunkach atmosferycznych. Choć jego rozmiary są spore jak na ostatnie lata, spójrzmy na liczby. W 2013 roku, 31 sierpnia, zasięg lodu liczył 5,05 mln km². Dziś jest to 4,73 mln km². Oznacza to różnicę około 0,32 mln km². Pod koniec sierpnia topnienie zwolniło, ale ciekawe, jaki będzie finalny wynik.

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

  Nawet gdyby jakimś cudem sezon topnienia zakończył się dziś, to i tak w tym roku wyjdzie, że wrześniowe minimum będzie o około 0,1 mln km² mniejsze niż w 2013 roku. Co więcej, różnica w przypadku powierzchni lodu (area) jest jeszcze większa. To prawie 0,87 mln km², co pokazuje, jak duże znaczenie dla rzeczywistego stanu pokrywy lodowej ma jej koncentracja.

 Warto tutaj rozdzielić dwie kwestie. Zasięg oznacza obszar oceanu, na którym znajduje się co najmniej określona ilość lodu – w wielu zestawach danych jest to 15 proc. koncentracji. Area uwzględnia natomiast faktyczną ilość lodu znajdującą się w poszczególnych komórkach siatki. Jeżeli więc lód zostanie rozproszony przez wiatr i w dużej części obszaru jego koncentracja spadnie, zasięg może wyglądać relatywnie dobrze, podczas gdy rzeczywista powierzchnia lodu będzie znacznie mniejsza.

 Wiatr może więc modyfikować zasięg i sprawiać, że pokrywa lodowa wydaje się większa lub mniejsza. Faktyczna powierzchnia lodu to już inna sprawa.

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 2021-2025 dla sierpnia. NASA/GISS
Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2026 roku względem średniej z lat 1958-2002. DMI

 Arktyka ociepla się w ostatnich latach dość szybko, ale nie każdy rok musi być ciepły, a na pewno nie każda pora roku czy sezon. Tak było w tym roku. Noc polarna była ekstremalnie ciepła, ale lato już nie. Temperatury były niższe niż zwykle, co ilustruje wykres. Tak chłodnego lata nad Oceanem Arktycznym dawno nie było, a mimo to stopiło się sporo lodu. Pytanie więc brzmi: co się stanie, kiedy lato nie będzie chłodne?
 
Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla lipca w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 30 sierpnia 2026. Climate Reanalyzer 

 Lipcowe temperatury arktycznych wód były jednymi z najwyższych w historii. To, że nie były rekordowe, wynikało m.in. z tego, że lód w strefie pacyficznej topił się wolno, więc np. Morze Czukockie ogrzało się stosunkowo słabo. Co innego po stronie Oceanu Atlantyckiego.

 Co więcej, Arktyka jest otoczona bardzo ciepłymi wodami zarówno Oceanu Spokojnego, jak i Atlantyckiego. W przypadku Oceanu Spokojnego do gry mogą wejść niże baryczne znad Aleutów, a także El Niño, które może dodatkowo wpływać na warunki atmosferyczne i oceaniczne. Może się więc okazać, że słaby sezon topnienia zmieni się w słaby sezon zamarzania.
 
 Nie oznacza to jednak, że można już przewidzieć przebieg całej jesieni. Nie wiemy, jak naprawdę będzie wyglądała cyrkulacja mas powietrza. Jeśli pogoda okaże się wroga dla lodu morskiego, to jesienne zamarzanie może się opóźniać. Takie opóźnienie jest obserwowane w Arktyce w ostatnich latach. 
 
Grubość lodu morskiego w latach 2012-2026 dla 31 sierpnia. Polar Portal/HYCOM  

 Grubość lodu morskiego w tym roku pod koniec sierpnia wygląda minimalnie lepiej niż w 2024 roku. Zdjęcia z Portalu Polarnego nie są dokładne, choć oczywiście dają pewien obraz sytuacji. Jest źle – stan lodu jest gorszy niż w ostatnich latach, a miejscami nawet gorszy niż w 2012 roku.

 Trzeba przy tym pamiętać, że grubość lodu jest niezwykle ważna z punktu widzenia jego odporności na dalsze roztopy. Cienki lód pierwszoroczny szybciej reaguje na zmiany temperatury i bilansu energetycznego niż gruby lód wieloletni. Ubytek lodu wieloletniego oznacza więc nie tylko mniejszą powierzchnię lodu, ale także zmianę jego struktury i większą podatność całej pokrywy na kolejne sezony topnienia.
 
To, co pokazują powyższe zdjęcia satelitarne z okolic bieguna północnego, trudno nazwać czapą polarną Oceanu Arktycznego. NASA Worldview

 Zdjęcia satelitarne pokazują bardzo duże zmiany – znana nam z dawnych lat zwarta czapa lodowa w rejonie bieguna północnego jest dziś znacznie bardziej rozproszona. Może to być wstęp do większych roztopów w kolejnych latach, gdy pogoda nie będzie już kopiuj-wklej z tego roku. Mapy z Portalu Polarnego nie odzwierciedlają całego stanu lodu, ponieważ każda metoda obserwacji ma swoje ograniczenia. Szczególnie latem pomiary koncentracji za pomocą pasywnych sensorów mikrofalowych mogą być zaburzane przez wodę roztopową, oczka wytopiskowe i pęknięcia lodu.

 Oczywiście wszystko to zacznie zamarzać w ciągu kolejnych tygodni, ale lód będzie cienki, a sezon zamarzania może okazać się słaby. I właśnie to będzie jednym z najważniejszych elementów układanki przed kolejnym sezonem letnim. Jeżeli jesienią i zimą powstanie duża ilość cienkiego lodu pierwszorocznego, Arktyka rozpocznie następny sezon topnienia z jeszcze mniejszym „zapasem” grubego, wieloletniego lodu.

 

Zobacz także:

 

 

wtorek, 25 sierpnia 2026

Globalne ocieplenie przesunęło granicę topnienia lodu bardzo daleko

 Globalne ocieplenie znacznie przesunęło granice możliwości topnienia arktycznego lodu morskiego w niesprzyjających roztopom warunkach atmosferycznych. Rosnąca ilość energii cieplnej w oceanach wpływa na zmiany w arktycznej kriosferze.

Sezonowa (3-miesięczna) zawartość cieplna w górnych 0,8 km oceanu w porównaniu ze średnią z lat 1955–2006. Zawartość ciepła w globalnym oceanie utrzymuje się niezmiennie powyżej średniej (czerwone słupki) od połowy lat 90. Ponad 90 proc. nadmiarowego ciepła uwięzionego w systemie klimatycznym Ziemi w wyniku globalnego ocieplenia spowodowanego działalnością człowieka zostało pochłonięte przez oceany. NOAA

 Szary prostokąt na wykresie obejmuje okres od 2013 do 2025 roku. Ilość energii cieplnej uległa w tym czasie bardzo wyraźnemu zwiększeniu. To ciepło w różny sposób wpływa również na Arktykę. Jest transportowane zarówno przez masy powietrza, jak i przez oceaniczne prądy. Szczególnie istotny jest napływ cieplejszych wód z niższych szerokości geograficznych.

 Nie oznacza to jednak, że całe dodatkowe ciepło zgromadzone w globalnym oceanie trafia bezpośrednio pod arktyczny lód. Mechanizm jest bardziej złożony. Ciepło może być przenoszone do Arktyki przez atmosferę i ocean, a następnie wpływać na bilans energetyczny lodu. Woda znajdująca się pod lodem, jeśli jest cieplejsza od temperatury zamarzania, może powodować jego topnienie od spodu. Jednocześnie lód może tracić masę od góry wskutek promieniowania słonecznego i ciepłego powietrza.

 To właśnie bilans tych procesów decyduje o tym, czy pokrywa lodowa rośnie, czy się kurczy. W ocieplającym się klimacie nie potrzeba więc takiego samego zestawu ekstremalnych warunków atmosferycznych jak dawniej, aby osiągnąć podobny ubytek lodu. Znaczenie ma również to, w jakim stanie lód rozpoczyna sezon roztopów.
 
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. JAXA

 Dlaczego chodzi o okres zaczynający się w 2013 roku? To właśnie wtedy miało miejsce bardzo słabe topnienie lodu po wcześniejszych bardzo silnych roztopach. W 2013 roku latem dominowało niskie ciśnienie, a więc duże zachmurzenie. Nie było stabilnych wyżów barycznych ani takiego układu atmosferycznego, który sprzyjałby silnemu pochłanianiu energii słonecznej i szybkiemu wycofywaniu się lodu.

 Dane NSIDC pokazują, że lato 2013 roku rzeczywiście było stosunkowo chłodne i charakteryzowało się rozległym występowaniem niskiego ciśnienia nad Oceanem Arktycznym. Zachmurzenie ograniczało nagrzewanie powierzchni, a układ wiatrów sprzyjał również rozpraszaniu lodu na większym obszarze. W efekcie pokrywa lodowa była znacznie większa niż rok wcześniej, gdy odnotowano rekordowo niski poziom.

 W tym roku mamy powtórkę części tego mechanizmu. Warunki atmosferyczne były tego lata nawet bardziej sprzyjające utrzymaniu arktycznej pokrywy lodowej niż w 2013 czy 2014 roku. A mimo to stopiło się więcej lodu. Jak pokazuje wykres, różnica między 2013 a 2026 rokiem wynosi około 0,42 mln km².
 
Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Jeszcze większa różnica jest w przypadku powierzchni lodu. Zasięg jest często modyfikowany przez wiatr, więc nie zmienia się dokładnie tak samo jak faktyczna powierzchnia pokrywy lodowej. Zasięg oznacza obszar oceanu, na którym koncentracja lodu przekracza określony próg stosowany przez daną metodę satelitarną. Dlatego przesuwanie i rozpraszanie kry może powodować zmiany zasięgu nawet bez proporcjonalnej zmiany ilości samego lodu.

 Powierzchnia, czyli faktyczny udział lodu w obszarze objętym pokrywą, jest bardziej wrażliwa na zmiany koncentracji. Oczywiście nie można powiedzieć, że jej spadek jest wyłącznie dowodem topnienia. Na powierzchnię lodu wpływają również wiatr, prądy morskie, pękanie i przemieszczanie się kry. Dlatego zarówno zasięg, jak i powierzchnię należy interpretować razem z informacjami o koncentracji oraz grubości lodu.
 
Rozdrobiona kra lodowa w pobliżu bieguna północnego 24 sierpnia 2025 roku. NASA Worldview

 Taki obszar, jak na tym zdjęciu, może być w danych dotyczących zasięgu nadal odczytywany jako obecność lodu, mimo że jego koncentracja jest znacznie niższa. Zasięg może więc pozostać w dużej mierze niezmieniony lub spaść nieznacznie, podczas gdy rzeczywista ilość lodu w danym obszarze wyraźnie się zmniejsza. Na zdjęciu satelitarnym widać wolne od lodu przestrzenie pomiędzy rozdrobnionymi krami.
 
 Biorąc pod uwagę powyższe różnice między 2013 a 2026 rokiem, można stwierdzić, że przy podobnych warunkach atmosferycznych współczesna Arktyka jest w stanie zakończyć sezon z mniejszym zasięgiem lodu niż kilkanaście lat temu. Można więc założyć, że za 10 lat taki sam sezon topnienia doda kolejne 0,4 a może o 0,6 mln km² w przypadku zasięgu lodu. 
 
Tak dla 24 sierpnia zasięg lodu to już nie 5,41 mln km², a 4,99 mln km². Za 10 lat może to być około 4,5 mln km². Czyli takie warunki atmosferyczne za 10 lat będą dawało wrześniowe minimum takie, jak w 2007 roku, czyli w roku, kiedy dodatni dipol arktyczny i wyżowa pogoda dosłownie w pocie czoła pracowały nad spektakularnym wtedy topnieniem arktycznego lodu. Tak więc teraz możemy się zastanowić, co będzie, kiedy dojdzie do powtórki warunków atmosferycznych z 2007 roku? Być może nie dojdzie, bo Arktyka stała się pochmurna właśnie z powodu globalnego ocieplenia. Jeśli nawet w kolejnych latach pogoda i tak będzie pochmurna, to i tak lód w końcu się roztopi, bo będzie do Arktyki docierało oceaniczne ciepło w większych ilościach niż obecnie.  
 

 

wtorek, 18 sierpnia 2026

Zdjęcia satelitarne pokazują koniec paku lodowego na biegunie północnym

 Ogólnie rzecz biorąc, tegoroczny sezon topnienia lodu w Arktyce wydaje się słaby na tle ostatnich 10 lat. Prawdopodobieństwo, że w tym roku wrześniowe minimum znajdzie się na podium najniższych wartości w historii pomiarów satelitarnych, jest niewielkie. Jednak patrząc na zmiany regionalne, trudno ten sezon roztopów określić mianem słabego, a nawet przeciętnego. Zdjęcia satelitarne pokazują bowiem bardzo niepokojący obraz arktycznej czapy lodowej.

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. Uniwersytet w Bremie

 Zasięg występowania lodu na Oceanie Arktycznym nadal pozostaje w okolicy dziesiątego miejsca w zestawieniach na obecną chwilę. To odległa pozycja od rekordowo niskich wartości, ale rozmiary pokrywy lodowej są zbliżone do poziomów obserwowanych w części ostatniej dekady, kiedy mogliśmy obserwować bardzo gwałtowne zmiany w Arktyce.

 Mapa pokazuje, że Przejście Północno-Wschodnie jest w dużej części otwarte. Chińczycy i Rosjanie mogą tam pływać i prowadzić handel. Niezależnie od tego, jakie są stosunki Iranu (jemeńscy Huti) z Chinami, to cieśnina Bab al-Mandab nie jest już tak bardzo potrzebna, skoro do Londynu i Rotterdamu można popłynąć przez Cieśninę Beringa.  Nie oznacza to jednak, że jest to trasa całkowicie wolna od ograniczeń, a więc i tańsza. Warunki żeglugowe z pewnością ulegną zmianie za kilka tygodni, co będzie oznaczało konieczną asystę lodołamaczy.
 
 To, co najbardziej uderza, to granica lodu morskiego od strony Europy. Widać, że ten pozornie słaby sezon roztopów okazał się bardzo niekorzystny dla arktycznej kriosfery.
 
Odchylenie temperatur od średniej 1991-2020 w atlantyckiej części Arktyki 16 sierpnia 2026 roku. Copernicus Marine MyOcean

 Przyczyną są między innymi bardzo wysokie temperatury wód oraz nasilająca się atlantyfikacja. Wzrost temperatury oceanów i zmiany cyrkulacji wpływają na ilość ciepła transportowanego z Atlantyku do Arktyki, a cieplejsze wody mogą ograniczać zarówno letnie utrzymywanie się lodu, jak i jego późniejsze odtwarzanie jesienią i zimą. Ważny jest tutaj transport ciepłych i słonych wód Atlantyku przez rejon Morza Barentsa i Cieśniny Fram. Woda ta może docierać daleko na północ, a w miejscach, gdzie słabnie pionowe rozwarstwienie oceanu, ciepło znajdujące się głębiej może być łatwiej transportowane ku powierzchni. Właśnie dlatego atlantyfikacja nie oznacza jedynie wzrostu temperatury samej powierzchni morza. Obejmuje również zmiany struktury oceanu, mieszania pionowego i wymiany energii między oceanem, lodem i atmosferą.
 
 Bez globalnego ocieplenia woda powyżej 80°N nie mogłaby się uwolnić od lodu i ogrzać do temperatury 0,8-0,9°C. Woda, a ściślej mówiąc - powierzchnia - jest miejscami cieplejsza o ponad 3°C. Woda zamarza w tamtej części świata w temperaturze około -1,7°C. Normalnie więc znajdowałby się tam lód o temperaturze -2,3°C. Te 0,8°C może mieć dalszy, negatywny wpływ na lód. 
 
 Częste wiatry wywołane przez uporczywy silny układ niżowy, w połączeniu z cieplejszą niż w przeszłości wodą, mogły więc doprowadzić do znacznej degradacji paku lodowego. Badania pokazują, że silne i następujące po sobie układy cyklonalne mogą powodować szybkie zmiany koncentracji lodu, ponieważ łączą oddziaływanie wiatru, falowania, transportu lodu i cieplejszych warunków atmosferycznych.

Zdjęcia poniżej pokazują obraz zniszczenia paku lodowego. 
  
 
Zdjęcia satelitarne lodu morskiego między biegunem północnym, a Morzem Barentsa 17 sierpnia 2026 roku. Zdjęcia pokazują to samo miejsce, wykonane przez wie różne satelity. NASA Worldview

 Pak lodowy tam nie istnieje. Na obszarze około 0,4 mln km² między biegunem północnym a linią Svalbard – Ziemia Franciszka Józefa w ciągu ostatniego miesiąca doszło do bardzo dużych zmian koncentracji lodu. Występuje tam obecnie rozległa połać kry z dużymi przestrzeniami wolnymi od lodu.
 
Teoretycznie dałoby się dopłynąć ze Svalbardu kajakiem w pobliże bieguna północnego, choć byłoby to ryzykowne. Tak wygląda obraz Arktyki u progu BOE. 
 
 Samo BOE (blue ocean event) kiedy już będzie miało miejsce, to wydarzy się na skutek działania coraz cieplejszej wody morskiej. Ta w końcu z racji coraz cieplejszego klimatu roztopi jeszcze większą połać paku lodowego. W takiej sytuacji udział dodatniego dipola i wyżów barycznych w sektorze pacyficznym będzie jedynie czynnikiem pomocniczym i przyspieszającym to, co nieuniknione. W przeszłości, np. w 2007 roku to wyże baryczne, dipol i wiatr niszczyły lód - ciepła woda tylko wspomagała topnienie, bo świat był chłodniejszy niż dziś.   

 Sezon topnienia jeszcze się nie skończył, więc nie wiemy, co stanie się w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Wrześniowe minimum może jeszcze zostać znacząco zmienione przez wiatr, temperaturę powietrza i stan oceanu. Sam zasięg lodu może również przestać gwałtownie spadać, zanim osiągnięte zostanie wrześniowe minimum.

 Biorąc pod uwagę zmiany, które zaszły w ciągu ostatniego miesiąca, trudno uznać tegoroczny sezon za spokojny. Z punktu widzenia regionalnej struktury lodu sytuacja w atlantyckiej części Arktyki jest znacznie bardziej niepokojąca, niż sugerowałaby sama pozycja ogólnego zasięgu lodu w rankingu.
 
 

niedziela, 16 sierpnia 2026

Raport za I połowę sierpnia 2026 - roztopy okazały się jednak dość mocne

 Wystarczyło tylko kilka dni odpowiedniego rozkładu wiatrów, by znacznie zmniejszyć powierzchnię lodu morskiego w Arktyce. Zmiany przedstawione poniżej pokazują, jak wrażliwa jest pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego i jak niewiele potrzeba, by w krótkim czasie rozbić i przemieścić ogromne połacie lodu.
 
 Zjawiskiem, które się do tego przyczyniło, jest tzw. dodatni dipol arktyczny. Animacja obok pokazuje ten układ baryczny. Z jednej strony mamy obszar wysokiego ciśnienia w sektorze amerykańskim, z drugiej — rozległy obszar niżowego ciśnienia w sektorze euroazjatyckim. Powstaje układ wiatrów sprzyjający przemieszczaniu lodu morskiego i jego eksportowi z centralnej Arktyki, między innymi przez Cieśninę Frama. Wiatr może również rozsuwać pak lodowy, zwiększać liczbę szczelin i prowadzić do powstawania rozległych obszarów otwartej wody. Dodatkowo taki układ może sprowadzać cieplejsze powietrze z południa. 
 

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.  

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. Uniwersytet w Bremie

 To właśnie dodatni dipol arktyczny w okresie letnim, w połączeniu z innymi sprzyjającymi warunkami atmosferycznymi, przyczynił się do potężnych roztopów, m.in. w 2007 roku, kiedy doszło do spektakularnego spadku zasięgu lodu. W tamtym sezonie rozległy układ wysokiego ciśnienia sprzyjał napływowi cieplejszego powietrza oraz większemu nasłonecznieniu części Arktyki, a jednocześnie ułatwiał transport lodu z centralnej części oceanu.

 W tym roku do podobnego rekordu raczej nie dojdzie, ponieważ korzystny dla szybkiego zaniku lodu układ pojawił się stosunkowo późno, choć napotkał już dość cienką pokrywę lodową. Obraz pokrywy lodowej wygląda miejscami niemal tak, jak w latach 2007 czy 2012. W miarę zbliżania się września, czyli końca sezonu topnienia, obszar lodu przyjmuje coraz bardziej zwarty, niemal trójkątny kształt i stopniowo się zmniejsza.

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwszej połowie sierpnia 2026 roku.   

 To, co zasługuje na uwagę, to granica lodu morskiego na wysokości Morza Barentsa i Karskiego. Przesunęła się aż w okolice 85°N, a od Svalbardu po biegun północny pozostały jedynie rozproszone obszary paku lodowego. To ogromna zmiana, która może mieć wpływ na warunki atmosferyczne w kolejnych miesiącach. Niewykluczone, że tego, co teraz dzieje się na biegunie północnym, wpłynie na warunki pogodowe jesienią i zimą w Polsce. 

 Samo tempo zaniku lodu i jego wycofywania się, co widać na animacji, pokazuje, jak podatna na działanie pogody jest współczesna pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego. Tak długo utrzymujący się układ niżowy i związana z nim pogoda ograniczały wcześniej tempo zaniku lodu, ale kiedy warunki zmieniły się na bardziej sprzyjające jego transportowi i rozpadowi, reakcja była bardzo szybka..
 
Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Ten wykres pokazuje, jak bardzo zmiana pogody jest w stanie zmienić tempo spadku zasięgu lodu, a tym samym tempo jego zaniku. Przez większość okresu od maja do lipca zmiany nie były szczególnie szybkie ze względu na dominację niżu barycznego i związanych z nim chłodniejszych warunków. W Arktyce było zimno, a mimo to zdarzały się gwałtowne spadki zasięgu.

 Potem przyszedł 10 sierpnia i pojawił się dodatni dipol arktyczny. Doszło do dużego przyspieszenia zmian — tempo zaniku lodu stało się większe niż wcześniej w lipcu. Jest to dobry przykład tego, że krótkoterminowa pogoda może w Arktyce bardzo mocno wpływać na tempo zmian pokrywy lodowej.
 
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

  Diametralnej zmiany sytuacji w Arktyce nie będzie już ze względu na kalendarz. Rekord raczej nie padnie, ale wrześniowe minimum wcale nie musi być tak odległe od rekordowych wartości, jak mogłoby się wydawać. 15 sierpnia zasięg lodu wyniósł 5,32 mln km² — według przedstawionych danych JAXA był to dziewiąty najmniejszy wynik w historii pomiarów. Podium nie będzie, ale wykres pokazuje, jak dodatni dipol zmienił kierunek czerwonej krzywej.

 Uporczywe utrzymywanie się tego zjawiska do końca sierpnia mogłoby sprawić, że wrześniowe minimum znalazłoby się znacznie bliżej rekordowych wartości. Obecne prognozy wskazują jednak, że taki scenariusz jest mało prawdopodobny. Warto też zwrócić uwagę na rok 2007 — różnica względem obecnego zasięgu wynosi zaledwie około 170 tys. km², jeśli porównujemy wartości przedstawione na wykresie
 
Powierzchnia arktycznego lodu morskiego na morzach: Beauforta, Czukockim, Wschodniosyberyjskim i Łaptiewów w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Możemy sobie tylko wyobrazić, co stałoby się w Arktyce, gdyby doszło do powtórzenia wzorców pogodowych z 2007, 2010 czy 2012 roku. Wykres dla poszczególnych akwenów pokazuje, jaka była reakcja pokrywy lodowej na zmiany cyrkulacji atmosferycznej. Najwolniejsze zmiany występowały na Morzu Łaptiewów. Tak szybki spadek zasięgu lodu jest możliwy m.in. dlatego, że współczesna pokrywa jest znacznie cieńsza i bardziej podatna na rozpad.

Rok 2012 jest tutaj szczególnie ciekawy. Tamtego lata główną rolę odegrały nie tylko temperatury i wcześniejsze osłabienie pokrywy, lecz także wyjątkowo silny sztorm z początku sierpnia. Cienki, osłabiony lód został szybko rozbity, a część kry znalazła się w cieplejszej wodzie. NSIDC wskazywało, że po wcześniejszym przerzedzeniu pokrywa stała się znacznie bardziej podatna na takie zdarzenia.
 
Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 2021-2025 dla sierpnia. NASA/GISS

Animacja pokazująca zmiany anomalii temperaturowych w Arktyce w dniach 1-14 sierpnia 2026 roku. Copernicus Climate Change Service/ERA5

 Dodatni dipol arktyczny nieco podniósł temperatury nad Oceanem Arktycznym, ponieważ sprowadził cieplejsze powietrze z południa. Obszar Oceanu Arktycznego pozostał jednak nadal relatywnie chłodny, choć warto zwrócić uwagę na pewną rzecz. Chodzi o zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego.

 Wydawałoby się, że w sierpniu temperatury zaczną powoli się obniżać. Dipol sprawił, że tak się nie stało, a wartości niższe od średniej zaczęły zbliżać się do normy. Kto wie, czy za kilka dni nie staną się ponownie wyższe od średniej.

 Po 10 sierpnia w wielu miejscach Oceanu Arktycznego temperatury nad wciąż istniejącym lodem zaczęły przekraczać 0°C, choć w wyższych warstwach atmosfery zaczyna się powoli tworzyć komórka chłodnego powietrza, ponieważ Słońce świeci już coraz słabiej. W obrębie tej komórki temperatura spadła już do -10°C.
 
Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla lipca w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 14 sierpnia 2026. Climate Reanalyzer 

 Powolne roztopy w sektorze pacyficznym spowodowały, że woda jest tam stosunkowo chłodna w wielu miejscach. Nie przeszkodziło to jednak w utracie lodu wywołanej przez dipol, ponieważ lód jest cienki i łatwo się przemieszcza.

 Bardzo ciepłe są wody Morza Barentsa — średnio około 2°C cieplejsze niż zwykle — a w części Morza Karskiego anomalie sięgają nawet 5°C. Morze Barentsa może stać się swoistym „pożeraczem lodu”, jeśli będzie on spychany z północy przez wiatr. W listopadzie, a potem w kolejnych miesiącach, proces odbudowy lodu w tej części Arktyki może być mocno utrudniony przez wysoką temperaturę wody. To ważne, ponieważ jesienią lód nie zaczyna tworzyć się w chwili, gdy powietrze schodzi poniżej 0°C. Najpierw ocean musi oddać ciepło zgromadzone w powierzchniowej warstwie wody. Dopiero po jego wychłodzeniu możliwe jest intensywne zamarzanie. Dlatego ciepła woda może opóźniać jesienne zamarzanie nawet wtedy, gdy temperatury powietrza stają się już ujemne.

 Cały północny Atlantyk jest średnio o około 1°C cieplejszy. To wystarczy, by tak ogromny obszar spowalniał powrót lodu w półroczu zimowym. Znaczenie ma także transport ciepła przez Atlantyk, który dostarcza do Arktyki energię przez prądy oceaniczne.

 W listopadzie również może mocno dać o sobie znać El Niño, być może już nawet w październiku. Teraz woda na Morzu Czukockim jest chłodna, ale w kolejnych miesiącach może przestać być tak chłodna, jak zwykle o tej porze roku. Nie można więc wykluczyć, że z tego powodu, mimo obecnie chłodnych wód, Morze Czukockie będzie zamarzać wolniej.
 
Grubość lodu morskiego w latach 2012-2026 dla 15 sierpnia. Polar Portal/HYCOM  

 Słaby sezon topnienia doprowadził do tego, że grubość lodu nie wygląda teraz tak drastycznie jak w 2021 roku, kiedy wcześniej omal nie doszło do pobicia rekordu z 2012 roku, czy też jak w 2024 roku. Sezon niewątpliwie okazał się słabszy, bo inaczej mapa z 2026 roku byłaby bardziej fioletowa, a seledynowego koloru byłoby na niej mniej.

 Jest jednak inaczej. Tyle tylko, że te ciepłe wody atlantyckie i El Niño jesienią oraz zimą mogą spowodować, że wygląd czapy polarnej Oceanu Arktycznego na tej mapie zmieni się mniej, niż można byłoby oczekiwać. Kolejny sezon topnienia może natomiast wyglądać zupełnie inaczej.

 Trzeba przy tym pamiętać o jeszcze jednej rzeczy: zasięg lodu, jego koncentracja i jego objętość to trzy różne parametry. Zasięg mówi o powierzchni obszaru, na którym koncentracja lodu przekracza przyjęty próg, zwykle 15 proc. Koncentracja informuje, jak dużą część danego obszaru zajmuje lód, natomiast objętość uwzględnia także jego grubość. Można więc mieć stosunkowo duży zasięg przy bardzo cienkiej pokrywie, która jest niezwykle podatna na szybkie zmiany.
 
Zniszczony pak lodowy między biegunem północnym, a Morzem Barentsa 15 sierpnia 2026 roku. NASA Worldview

Zniszczony pak lodowy przy biegunie północnym.

 Ten słaby sezon topnienia wcale nie jest więc taki słaby. Widać to po tym, co pokazują zdjęcia satelitarne. Wszystko to wydarzyło się w warunkach atmosferycznych, które wcześniej w wielu momentach sprzyjały spowalnianiu topnienia. Z drugiej strony ciągłe sztormy i zmiany układu wiatrów finalnie okazały się niemal tak samo niszczące dla cienkiej pokrywy, jak długotrwały, stabilny wyż może być sprzyjający jej rozpadowi.

 W Arktyce nie zawsze trzeba bardzo wysokich temperatur, aby lód gwałtownie znikał z map. Czasami wystarczy zmiana cyrkulacji atmosferycznej. Wiatr może rozbić pak, rozsunąć kry, przemieścić je w kierunku cieplejszych wód i zwiększyć powierzchnię otwartego oceanu. Potem do działania włącza się ocean, a ciemna woda pochłania więcej energii niż jasny lód. W efekcie kilka dni odpowiedniej pogody może uruchomić proces, który będzie kontynuowany jeszcze przez pewien czas.

 Nie wiemy więc jeszcze, jak dużo lodu zniknie przed początkiem września. Ostateczny wynik sezonu zależeć będzie zarówno od temperatury powietrza i wody, jak i od tego, czy obecny układ wiatrów utrzyma się wystarczająco długo, aby dalej rozbijać i przemieszczać kruchą, cienką pokrywę lodową.
  
 
 Zobacz także: