Lada chwila w Arktyce padnie rekord zasięgu lodu morskiego. Czy to znaczy, że Arktykę czeka megatopnienie i możliwy rekord wrześniowego minimum?
 |
| Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA |
21 kwietnia zasięg lodu morskiego według danych JAXA wyniósł 12,66 mln km2, co stanowi druga najmniejszą w historii pomiarów wartość. Do rekordowego dla 21 kwietnia 2019 roku brakuje prawie 70 tys. km2. Z wykresu należy wywnioskować, że 2026 roku na dniach będzie rekordowy. Czy to oznacza początek gigantycznych roztopów?
 |
| Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat. |
Wiele wskazuje na to, jak szybko znikał lód do tej pory w kwietniu, co ilustruje powyższy wykres. W dniach 1–21 kwietnia pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego skurczyła się o 720 tys. km2, podczas gdy średnia z lat 2011–2020 to 660 tys. km2. To dokładnie o 8,3% więcej niż w ubiegłej dekadzie. Wydaje się niewiele, ale wbrew pozorom to spora zmiana. Różnica wynosi bowiem 60 tys. km². To tak, jakby dodać dwa dodatkowe dni do sezonu topnienia. Potem, w maju i czerwcu, może się z tego zrobić kilka kolejnych dni, bo różnica urośnie do 200 czy nawet 300 tys. km2, a potem jeszcze więcej.
 |
Powierzchnia arktycznego lodu morskiego na morzach: Czukockim, Beringa, Ochockim i Barentsa w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA |
Rekordowego topnienia lodu może wcale nie być, nawet gdyby przez cały kwiecień czapa polarna miała rekordowo małe rozmiary. Dlaczego? Wszystko zależy od tego, gdzie lód topnieje, co ma kluczowe znaczenie. Tym bardziej że mamy dopiero kwiecień, a nie koniec maja czy czerwiec. Na wykresach widać, że największe zmiany mają miejsce na Morzu Ochockim, a nie na Czukockim, nie wspominając już o Morzu Beauforta.
 |
| Pokrywa lodowa Morza Czukockiego 21 kwietnia 2026 roku. NASA Worldview |
Trzeba wiedzieć, które akweny mają wpływ na wrześniowe minimum. Morza Arktyki można podzielić na trzy grupy: o kluczowym wpływie, istotnym, choć mniejszym wpływie i te o marginalnym wpływie.
Największy wpływ na wrześniowe minimum mają Morze Czukockie i Beauforta. To absolutna „pierwsza linia frontu”. Napływ ciepłych wód pacyficznych przez Cieśninę Beringa sprawia, że lód w tym sektorze cofa się bardzo głęboko na północ. Zmienność zasięgu w tych akwenach ma ogromny udział we wrześniowym minimum. Jeśli szybko zacznie znikać tam lód, woda szybko się nagrzeje, a jej ciepło dotrze do Basenu Arktycznego. Zwłaszcza że część Morza Beauforta zajmuje stary, gruby lód.
Kolejne są Morze Wschodniosyberyjskie i Morze Łaptiewów. Te obszary są nazywane „lodową fabryką” Arktyki zimą, ale latem ich rola zmienia się diametralnie. Wczesne pękanie lodu w tym sektorze pozwala słońcu ogrzewać płytkie wody szelfowe, co przyspiesza topnienie od spodu. Jeśli lód wycofa się stąd wcześnie (np. w lipcu), wrześniowe minimum niemal na pewno będzie bardzo niskie. Podobnie jak w przypadku Morza Beauforta i Czukockiego szybkie wycofywanie się lodu otwiera możliwości roztopów lodu Basenu Arktycznego.
Kiedy już cały pierścień wokół Basenu Arktycznego zostanie "wyczyszczony", to nic nie zatrzyma topnienia paku lodowego wokół bieguna północnego.
Obszary o istotnym, ale mniejszym wpływie to: Morze Karskie i Grenlandzkie. Karskie odgrywa a dużą rolę wczesnym latem. Szybkie ustąpienie lodu na tym akwenie otwiera drogę do ogrzewania się wschodnich rejonów Arktyki. Jednak Morze Karskie z reguły uwalnia się od lodu pod koniec lipca lub w sierpniu bez względu na wrześniowe minimum. A Morze Grenlandzkie? To tędy „ucieka” lód z Arktyki. Jego rola polega nie tyle na topnieniu na miejscu, co na eksporcie lodu wieloletniego. Dynamika dryfu w tym regionie wpływa na to, ile lodu zostanie wewnątrz basenu na koniec sezonu. Jednak zmiany na tym akwenie mają niemal zerowy wpływ na wrześniowe minimum, jeśli topnienie na Morzu Beauforta czy Wschodniosyberyjskim zachodzi powoli.
I w końcu obszary o marginalnym wpływie na wrześniowe minimum. Takim akwenem jest Morze Barentsa. Dlaczego? Jest to region najsilniej dotknięty „atlantycyzacją”. Obecnie zimą lodu jest tam coraz mniej, a latem znika on tak szybko, że we wrześniu od lat jest tam praktycznie pusto. Zmiana o 10% w tym regionie we wrześniu to zaledwie kilka tysięcy km², co w skali całej Arktyki jest błędem statystycznym. Topnienie lodu morze tam zachodzić szybko, ale jeśli nic nie będzie się działo na Morzu Beauforta i Czukockim, to Barentsa jest praktycznie bez znaczenia.
Zatoka Hudsona i Zatoka Baffina. To akweny sezonowe. Lód znika z nich całkowicie zazwyczaj w lipcu lub sierpniu. Niezależnie od tego, czy minimum w Arktyce jest rekordowe, czy nie, te zbiorniki we wrześniu są niemal zawsze wolne od lodu. I przede wszystkim leżą daleko od Oceanu Arktycznego. Z kolei Morze Ochockie, a także Beringa mają zerowy wpływ na wrześniowe minimum. Akweny te niemal zawsze są wolne od lodu już w czerwcu, a nawet w maju.
Biorąc pod uwagę te informacje, to na razie nic nie wskazuje na rekordowe topnienie. Tym bardziej, że jest to III dekada kwietnia, a El Niño wpływa na Arktykę dopiero w kolejny roku, a nie tym, w którym się pojawia.
I nie należy brać sobie do serca prognoz CFS NOAA. Przede wszystkim to prognoza sezonowa, a jak wiemy, sezonowe prognozy nie zawsze się sprawdzają.
 |
| Apokalipsa już lipcu - wrześniowe minimum 2012 już w lipcu! Nie. |
To nie są oficjalne prognozy, tylko materiał modelowy wykorzystywany pomocniczo. Dlaczego mapa jest na czerwono? Każdy patrząc na te mapy, powie, że już w lipcu będzie wrześniowe minimum. Spełni się prognoza Sama Carany - będzie koniec świata.
Nic takiego się nie stanie. Najczęstszy błąd: patrzenie na mapę anomalii koncentracji lodu jak na mapę lodu. Kolor czerwony oznacza: mniej lodu niż zwykle, np. -20% czy -60%. Nie oznacza to braku lodu, a więc otwartego oceanu. Mapa CFSv2 NOAA pokazuje anomalię względem lat 1982-2010. Jeśli norma to 80% pokrycia lodem, a anomalia wynosi –40%, to zostaje -40% lodu, czyli nadal sporo.
W dodatku skala często jest „ucięta” (np. poniżej –30% wszystko wygląda tak samo czerwono. Tak więc ogromne obszary wyglądają dramatycznie, choć różnice są bardziej subtelne. CFSv2 ma problemy z lodem morskim. Model „łapie ogólne wzorce” lodu, ale nie detale. Jego skuteczność spada wraz z czasem prognozy, prognozowanie letniego topnienia jest trudne. Sensowną prognozą jest to, co stanie się w maju.
Z prognozy wynika, że topnienie może być szybsze od średniej, ale nie dramatyczne. Czerwiec, a szczególnie lipiec, to już loteria. Znając życie - jeśli przyspieszy w maju, to latem znów cała Arktyka znajdzie się pod chmurami ze zgniłymi wyżami, słabymi niżami i topnienie będzie powolne. Choć ze względu na temperatury, ilość ciepła w oceanach i grubość lodu granica się przesunie - zamiast 4,6 mln km2 we wrześniu będzie 4,3 mln km2. Rekordu więc nie będzie.
Koniec lodu w sierpniu? Nawet najbardziej pesymistyczne badania mówią, że pierwszy „niemal bezlodowy” wrzesień, to raczej lata 30. XXI wieku.