piątek, 30 listopada 2018

Arctic News - lodowata Arktyka

Przez cały listopad atmosferyczne warunki do zamarzania arktycznych wód były dobre. Ciepłe masy powietrza miały utrudniony dostęp, bo wir polarny wciąż się utrzymywał, choć w drugiej połowie miesiąca zaobserwowano poszczęk jego rozpadu. Mimo bardzo niskich temperatur w trzeciej dekadzie listopada postęp w zwiększaniu się zlodzenia wyhamował. 


Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w kolorowej wersji.  

 Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. AMSR2, University of Bremen

Zamarzanie przez prawie całą jesień było imponujące jak na te czasy. Na tyle, że już niemal cały Ocean Arktyczny jest zamarznięty, co ilustruje powyższa mapa. Lód zajął też połowę Zatoki Hudsona, która znajduje się poza Arktyką, ale co roku zamarza tak samo jak Ocean Arktyczny. Niezamarznięte pozostaje Morze Czukockie, i tak jak w ostatnich latach Svalbard jest wolny od lodu. Animacja obok (kliknij, aby powiększyć) pokazuje zmiany zasięgu i koncentracji lodu morskiego w dniach 15-29 listopada 2018 roku. 


Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2018 roku i wyszczególnienie względem wybranych lat, oraz średniej 1981-2010. Wykres pokazuje zapis dziennych odczytów w 5-dniowej średniej. NSIDC

Przez większość listopada tempo wzrostu zasięgu lodu morskiego było wysokie. Jednak w trzeciej dekadzie miesiąca wyhamowało. 29 listopada zasięg lodu wyniósł według danych NSIDC 10,785 mln km2, niemal tyle samo co w 2014 roku. Mimo spowolnienia (wykres pokazuje średnią 5-dniową) różnica względem średniej 1981-2010 spadła. Jeszcze w połowie miesiąca wynosiła 10,3%, teraz jest to 7,7%, czyli 0,9 mln km2Mapa NSIDC obok ilustruje aktualne różnice w zlodzeniu wód Arktyce względem średniej 1981-2010.


 Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2018 roku względem lat 2003-2017 i średnich dekadowych. JAXA

Dane JAXA pokazują wyraźne spowolnienie wzrostu obszaru zlodzenia. Mimo tego faktu, obszar zajmowany przez lód jest wyraźnie większy niż w rekordowym wtedy 2016 roku. 20 listopada pokrywa lodowa była o niespełna 1,6 mln km2 większa niż w 2016 roku, teraz różnica ta spadła do 0,97 mln km2. To wciąż dużo, ale nie należy twierdzić, że obecny obszar lodu jest bardzo duży, co ilustruje rozpiska na wykresie i mapa obok. W latach 80. XX wieku Morze Czukockie było już zamarznięte, a Beringa na etapie zamarzania.


Powierzchnia lodu morskiego w 2018 roku względem wybranych lat. Dane NSIDC, wykres Nico Sun

Rzeczywiste zamarzanie różni się od zmian zasięgu lodu, który łatwo jest modyfikowany przez wiatr. Stąd pewnie też przedstawianie wykresu NSIDC w średniej 5-dniowej, by zniwelować nie tylko błędy pomiaru, ale i wahnięcie generowane przez sam wiatr. W listopadzie tempo zamarzania było nieco wolniejsze niż w październiku, pomijając to, co działo się na początku października. Teraz jak pokazuje powyższy wykres doszło do kolejnego w tym miesiącu spowolnienia. Ale tak samo, jak w przypadku zasięgu lodu, to jego powierzchnia pozostaje wyraźnie wyższa niż w 2016 roku. Mapa obok pokazuje odchylenia powierzchni lodu od średniej 2007-2016.

 Zmiany powierzchni lodu morskiego na poszczególnych akwenach. Wipneus, dane AMSR2, University of Hamburg

Zestawienie wykresów pokazuje, że prawie wszystkie obszary morskie Arktyki już zamarzły. Wolne od lodu jest tylko Morze Beringa i Ochockie, z kolei Czukockie zamarznięte jedynie w połowie. 

 Odchylenia temperatur od średniej 1981-2010 na półkuli północnej w dniach 15-28 listopada w latach 2007-2018. NOAA/ESRL

Druga połowa listopada, jak zresztą cały miesiąc, to zupełne przeciwieństwo tego co działo się w roku 2016, zresztą też i w 2017 roku. Z powodu braku napływu ciepła z niższych szerokości geograficznych, szczególnie znad Atlantyku, dodatnie odchylenia temperatur mocno się wykruszyły. Jest to odpowiedź na to, czemu sezon zamarzania póki co ma się dobrze. Po atlantyckiej stronie Oceanu Arktycznego było nawet 1-2oC poniżej średniej. Druga połowa listopada różniła się od pierwszej, kiedy temperatury były zdecydowanie wyższe. Wiązało się to z oddawaniem ciepła do atmosfery z powodu szybkiego zamarzania Oceanu Arktycznego. 

 Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90oN) w 2018 roku względem  średniej 1958-2002. DMI

Powyższy wykres pokazuje, że w tym roku sytuacja jest inna niż w dwóch poprzednich latach. Ale mimo spadku temperatur, te w dalszym ciągu utrzymują się powyżej średniej. Nie zanotowano tej jesieni ani razu sytuacji zejścia przynajmniej do poziomu normy. Temperatury nad Oceanem Arktycznym pod koniec listopada wynosiły od -1oC nad Morzem Czukockim do -28oC między biegunem północnym a obszarem Morza Beauforta. Animacja obok pokazuje obecne odchylenia temperatur od średniej. Mimo wszystko, pozostają one wyższe niż być powinny.

  Odchylenia temperatur od średniej 1958-2002 powierzchni arktycznych wód dla 28 listopada w latach 2014-2017. DMI

To co hamowało i teraz hamuje zamarzanie to temperatura wody. W związku z silnymi roztopami ostatnich lat, woda jest znacznie cieplejsza niż 20 czy 30 lat temu. 

  Odchylenia temperatur od średniej 1958-2002  powierzchni arktycznych wód 28 listopada 2018 roku. DMI

Woda oczywiście szybko oddawała ciepło, bo zamarzały obszary daleko wysunięte na północ. Teraz granica lodu dotarła do obszarów zewnętrznych, gdzie woda jest cieplejsza. Cieplejsza w dodatku od średniej wieloletniej co ilustruje powyższa mapa. Animacja obok pokazuje, że odchylenia nie zmieniły się znacząco. Mimo iż ocean zamarzał dalej, to w ciągu ostatnich dni proces ten uległ zahamowaniu. Temperatury wód blokują dalsze zamarzanie, do którego potrzebne są znacznie mocniejsze mrozy.


Grubość lodu morskiego w latach 2010-2018 dla 28 listopada. Naval Research Laboratory, Global HYCOM

Z danych HYCOM należy wywnioskować, że sytuacja w Arktyce uległa jedynie niewielkiej poprawie względem poprzednich lat. Na razie wszystko zdaje się przebiegać tak jak powinno, a więc zwiększa się grubość lodu sezonowego. Problem polega na tym, że wszystko to startuje z o wiele niższego poziomu niż 10 czy 20 lat temu. Raport PIOMAS wykaże, że ilość lodu jest w tym roku większa niż w 2016 czy 2012, ale należy to wiązać bardziej z większą powierzchnią czapy polarnej niż jej grubością.

 Mozaika zdjęć satelitarnych Morza Beauforta i części Basenu Arktycznego przy Archipelagu Arktycznym z 27-29 listopada 2018 roku wykonanych w podczerwieni. Sea Ice Denmark/Sentinel 1AB

  Mozaika zdjęć satelitarnych Morza Czukockiego (w prawym górnym roku widoczna Wyspa Wrangla) z 27-29 listopada 2018 roku wykonanych w podczerwieni. Sea Ice Denmark/Sentinel 1AB

Mozaika zdjęć satelitarnych Morza Karskiego z 27-29 listopada 2018 roku wykonanych w podczerwieni. Sea Ice Denmark/Sentinel 1AB

Biorąc pod uwagę okres październik-listopad, to sytuacja w Arktyce wygląda dobrze, przynajmniej jeśli chodzi o ostatnie lata. Pamiętać należy, że jest to tylko fluktuacja, która najwyraźniej ma się już ku końcowi. Możliwe że w grudniu sytuacja na biegunie północnym się zmieni. 

Zobacz także:

wtorek, 27 listopada 2018

Antarktyda - jest gorzej niż miało być

Wbrew pozorom nie jest dobrze. Ci, którzy patrzą na wszystko gołym okiem z góry śledząc fluktuacje zasięgu lodu pływającego wokół antarktycznego lądu, uważają, że nic się nie dzieje. Tymczasem jest zupełnie inaczej. Badający zmiany na Antarktydzie naukowcy przedstawili niedawno swoje wyniki badań w czasopiśmie naukowym Nature. Zdjęcie obok przedstawia pękający lodowiec szelfowy Larsena w 2016 roku.


Alarmujące dane naukowców
Poniższy wykres przedstawia tylko jedną stronę medalu:

 Zasięg antarktycznego lodu morskiego w 2018 względem lat 2000-2017 i średnich dekadowych. JAXA

Naukowcy alarmują, że Antarktyda topnieje trzy razy szybciej niż jeszcze 5-6 lat temu. W latach 1992-2011 traciła średnio 84 miliardy ton lodu rocznie. Od 2012 roku zjawisko przyspieszyło do ponad 241 miliardów ton. Nie tylko Arktyka, ale też wysunięta najdalej na południe pokrywa lodowa tego kontynentu jest głównym wskaźnikiem zmiany klimatu. Na przestrzeni ćwierćwiecza zniknęły 3 biliony ton lodu – ta rozpuszczona ilość to odpowiednik akwenu o głębokości dwóch metrów i powierzchni 1 400 000 km2.

Zmiany masy (gigatony) antarktycznego lądolodu w latach 2002-2016. ESA/CCI

Ustalenia są rezultatem kolejnej oceny, której co kilka lat dokonują naukowcy współpracujący z NASA i Europejską Agencją Kosmiczną. W warunkach naturalnych lód Antarktydy nie ulega redukcji, powiedział Andred Shepherd z Uniwersytetu Leeds w Anglii, główny autor badania. Dominującą przyczyną topnienia jest cieplejsza woda, która penetruje od dołu. Ocieplenie Oceanu Południowego wiąże się ze zmianą kierunku wiatrów, za co odpowiada ogrzana atmosfera. Powyższy wykres pokazuje, że ilość antarktycznego lądolodu stale się zmniejsza. Tylko co jakiś czas dochodzi od krótkotrwałych fluktuacji. W tym roku, jak pokazuje mapa obok (kliknij, aby powiększyć) na Antarktydzie było ciepło.

Dotychczasowe (sierpień 2016) zmiany masy antarktycznego lądolodu wyrażonej w milimetrach ekwiwalentu wody. Czerwona barwa oznacza straty, niebieska przyrosty. ESA/CCI

Zmiany szybsze niż się spodziewano
Wysokie temperatury powietrza oznaczają wzmożone topnienie. Jednak kluczową rolę odgrywa woda. Jak pokazuje powyższa mapa, są miejsca, gdzie lądolód przyrasta. Jest związane ze wzrostem opadów śniegu, czego przyczyną są wyższe temperatury, a tym samym większa ilość pary wodnej w atmosferze. 

W całej skali lądolodu ubywa coraz więcej. Myślę, że powinniśmy być zaniepokojeni, przyznała Isabella Velicogna z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine, jeden z 88 współautorów raportu. Wydarzenia toczą się szybciej, niż się spodziewaliśmy. Polarne czapy lodowe zmniejszały się raptowniej w ciągu ostatnich 25 lat niż podczas minionych 10 000 lat. Ponad 70% zaobserwowanego topnienia miało miejsce na Antarktydzie Zachodniej, której część znajduje się w stanie upadku, stwierdził Ian Joughin z Uniwersytetu Waszyngtońskiego, członek ekipy badawczej. 

 Oderwany fragment lodowca Larsen C 25 listopada 2018 roku. Sentinel

Jest bardzo źle
Kevin Lister z Instytutu Klimatycznego w Waszyngtonie (Climate Institute), który przygotował dla ONZ sprawozdanie o warunkach panujących na biegunach, uważa, że zmiana klimatu jest zasadniczo nieodwracalna, ponieważ istnieją mocne dowody na to, iż efekty ogrzewania wzmacniających się, dodatnich sprzężeń zwrotnych są większe od wzrostu koncentracji [atmosferycznego] CO2. Dan Fagre, ekolog ze Służby Geologicznej USA (US Geological Survey – USGS) i dyrektor projektu Zmiana Klimatu w Ekosystemach Górskich (Climate Change in Mountain Ecosystems Project), zapytany o globalny wpływ ocieplenia na kriosferę, odpowiedział: To coś niesamowitego. To nuklearna eksplozja przeobrażeń geologicznych. Tempo jest niewiarygodnie gwałtowne i przekracza zdolność do normalnej adaptacji. Docisnęliśmy gaz do dechy i zdjęliśmy ręce z kierownicy. Twila Moon, badaczka z Narodowego Centrum Danych Śniegu i Lodu (National Snow and Ice Data Center), podsumowała: Sytuacja jest tragiczna.  

 Zobacz także:

poniedziałek, 26 listopada 2018

Lodowata Arktyka - ta walka długo nie potrwa

Sytuacja w Arktyce w dalszym ciągu jest przeciwieństwem tego, co miało miejsce rok czy dwa lata temu. Ale jak pokazują prognozy, jest bardzo możliwe, że to się zmieni. W ostatnich tygodniach Ocean Arktyczny zamarzał szybko, ale w ciągu ostatnich kilku dni ten impet zmalał. Mapa obok pokazuje aktualny zasięg lodu morskiego.

  Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2018 roku względem wybranych lat, oraz średniej 1981-2010. Wykres pokazuje zapis dziennych odczytów w 5-dniowej średniej. NSIDC

Jak pokazują dane Narodowego Centrum Danych Lodu i Śniegu, zlodzenie Arktyki ma się znakomicie. Jak na owe czasy oczywiście, bo to wciąż poniżej średniej wieloletniej. 25 listopada zasięg lodu wyniósł 10,59 mln km2, jak widzimy na wykresie, to tyle samo co w 2014 roku, kiedy miał miejsce bardzo słaby sezon topnienia.  

 Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2018 roku względem lat 2003-2017 i średnich dekadowych. JAXA

Dzienne zapisy Japońskiej Agencji Kosmicznej pokazują już wyraźne spowolnienie w rozroście czapy polarnej. Mimo to, zasięg lodu jest nawet większy niż w 2006, a nawet w 2003 roku. Z drugiej jednak strony lata 90-te znajdują się w tyle i mało realne, by zaistniała sytuacja miała się dalej poprawiać. Prawdopodobnie mogą to już być ostatnie dni dobrej passy w Arktyce. Mapa obok (kliknij, aby powiększyć) pokazuje aktualny zasięg lodu w zestawieniu ze średnią lat 80. XX wieku.


Wysokość tzw. geopotencjału na półkuli północnej, która odzwierciedla m.in. rozmiary i układ wiru polarnego nad Arktyką. Mapy przedstawiają okres 18-23  listopada 2016 i 2018 roku. NOAA/ESRL

Sytuacja może się zmienić i w sumie już zaczyna się zmieniać. Choć wciąż jest w porządku, to na zestawieniu map widać, że wir polarny zaczyna tracić stabilność. Wciąż jest silny, ale traci owalny kształt, ulega rozczłonowaniu. Sytuacja wygląda już nieco inaczej niż w połowie listopada


Anomalia stopniodni chłodu (FDD) w Arktyce w kolejnych latach (2012-2013, 2013-2014 itd.) względem poziomu odniesienia poprzednich dekad. Na osi poziomej – kolejne miesiące sezonu, od września do czerwca. Źródło: DMI, grafika Nico Sun.

Warunki dla zamarzania w listopadzie były bardzo dobre. Powyższy wykres pokazuje, że odchylenie liczby tak zwanych stopniodni zamarzania się zmniejsza, co oznacza, że ilość dni z normalnymi temperaturami jest większa niż z tymi powyżej średniej.


Prognozowane warunki pogodowe w Arktyce na 28 listopada - 4 grudnia 2018 roku. Tropical Tidbits

Tym razem przedstawiona jest długoterminowa, a więc obarczona błędem prognoza pogody. Wyż baryczny wciąż będzie dominować w Arktyce, co jest typowym zjawiskiem w czasie arktycznej zimy. Jednak, jak widzimy na mapach, układy baryczne zaczną wprowadzać ciepło nad Morze Beauforta. Jeśli prognozy się sprawdzą, to już za kilka dni, w grudniu zacznie się ewidentne załamanie w prądzie strumieniowym. O mniejszej skali, ale mimo to odczuwalnej na wciąż w dużym stopniu wolnym od lodu Morzu Czukockim.

Prognozowane odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 w Arktyce dla 27-30 listopada 2018 roku. Climate Reanalyzer

Nie w tak jak rok czy dwa lata temu, ale mimo wszystko będą napływać ciepłe masy powietrza. Pomocne będą sztormy powstające nad Morzem Ochockim. Siła dodatnich anomalii będzie duża, mimo iż obszar działania stosunkowo niewielki. Ale ta adwekcja uderzy w Morze Czukockie i poważnie zakłóci jego zamarzanie. Lokalne odchylenia przekroczą 10oC.


Mozaika zdjęć satelitarnych pokrywy lodowej Morza Wschodniosyberyjskiego i części Czukockiego z 23-25 listopada 2018 roku wykonanych w podczerwieni. Sea Ice Denmark/Sentinel 1AB

Skoro mamy globalne ocieplenie, a temperatury na Ziemi rosną dalej, energia cieplna jest magazynowany we wszystkich oceanach świata, to taka sytuacja w Arktyce jaka jest, nie będzie trwać zawsze. Widzimy jej kres. 

Zobacz także:

wtorek, 20 listopada 2018

Lodowata kraina lodu

Z pewnością teraz ze snu budzą się negacjoniści klimatyczni, którym pewnie uda się coś ugrać, bo pozwala na to sytuacja w Arktyce. Co do pożarów w Kalifornii, to pewnie też. Spadnie tam deszcz, który według denialistów zamiecie sprawę pod dywan. Faktycznie sytuacja w Arktyce może budzić teraz wielkie emocje, bo jest tam zimno, a lód rozrasta się tak jak Pan Bóg przykazał. Można wysunąć twierdzenie, że temperatury w Arktyce rzeczywiście wzrosły w ostatnich latach, a lodu ubyło, do rekordowo niskich poziomów w roku 2007, nie jest to jednak ani bezprecedensowe, ani nieoczekiwane. Temperatury w Arktyce zmieniają się w bardzo przewidywalnym 60-70-letnim cyklu związanym z cyklami oceanicznymi, które z kolei są wywoływane przez zmiany słoneczne. Tak więc wchodzimy w ten zimny cykl.

  Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2018 roku względem wybranych lat, oraz średniej 1981-2010. Wykres pokazuje zapis dziennych odczytów w 5-dniowej średniej. NSIDC

Prawda jest taka, że ostatnie kilka tygodni nie może przesłonić tego, co dzieje się w ostatnich latach. Ale oczywiście dane mogą robić wrażenie. 19 listopada zasięg lodu morskiego wyniósł według danych NSIDC niespełna 10 mln km2. To olbrzymia różnica względem tego, co miało miejsce w 2016 roku. Pokrywa lodowa jest obecnie o 1,3 mln km2 większa niż w 2016 roku. Wciąż jednak jest do daleko wobec tego, co było kilkanaście lat temu, a szczególnie wobec czasów z ubiegłego wieku. Mapa obok pokazuje obecny zasięg lodu wobec tego, co miało miejsce w latach 1989-2010. 

 Wysokość tzw. geopotencjału na półkuli północnej, która odzwierciedla m.in. rozmiary i układ wiru polarnego nad Arktyką. Mapy przedstawiają okres 10-17  listopada 2016 i 2018 roku. NOAA/ESRL

Trzeba mieć na uwadze to, że w 2016 roku panowały wyjątkowo ekstremalne warunki. Wir polarny był wtedy rozbity, a ciepło znad rozgrzanych oceanów wędrowało nad pokrywę lodową Oceanu Arktycznego. Przeważała też wtedy pochmurna pogoda związana z obecnością niżów barycznych. 

Średnia w okresie 10-17 listopada ilość wody zawartej w kolumnie atmosfery o powierzchni jednego metra kwadratowego (TPW/m2) dla 2016 i 2018 roku. NOAA/ESRL

Ciepłe i wilgotne powietrze nakręcało wtedy sytuację, dając możliwość istnienia głównie obszarom niskiego ciśnienia, gdzie zawartość pary wodnej była wysoka. Teraz panują zupełnie inne warunki. Jest mroźno i sucho, panuje wysokie ciśnienie. Wir polarny ma normalny kształt, co pokazuje pierwsze zestawienie map NOAA. Drugie zestawienie pokazuje, że w tym roku Arktyka jest bardziej sucha niż w 2016 roku. 

Prognozowane na najbliższe 5 dni (licząc od 20 listopada) średnie wartości odchyleń temperatur (okres odniesienia 1979-2000) (lewa mapa) i wartości ciśnienia atmosferycznego (prawa mapa). Climate Reanalyzer

Mamy teraz w Arktyce normalne warunki: zimno, sucho, gdzie ciepłe powietrze ma ograniczony dostęp. Takie warunki, jak pokazują prognozy, potrwają przynajmniej kilka następnych dni. Być może taki stan potrwa jest kilka, a może nawet kilkanaście następnych tygodni. Jak pokazują mapy prognozy w Arktyce nie będzie ekstremalnie wysokich odchyleń temperaturowych, poza Grenlandią, co o tej porze w przypadku tej wyspy jest na ogół korzystne - duże opady śniegu. Nad Oceanem Arktycznym ma dominować wyż baryczny, co jest związane z dobrym stanem wiru polarnego. 

Wracając do pierwszego akapitu:

 Zasięg lodu morskiego w Arktyce na przestrzeni ostatnich 1450 lat, odtworzony na podstawie danych pośrednich, dane wygładzone 40-letnim filtrem (Kinnard 2011). Zauważmy, że współczesne dane obserwacyjne sięgają roku 2008 i można je w przybliżeniu traktować jako informację o aktualnych warunkach, chociaż w związku z zastosowaną procedurą wygładzania wykresu wartości nie są tak niskie, jak rzeczywiście obserwowane – wcześniejsze, większe zasięgi lodu sprzed 10-20 lat zawyżają średnią, przesłaniając dramatyczne pogorszenie stanu lodu w ostatnich latach.

Nie należy popadać w euforię związaną z tym, że w Arktyce jest na razie dobrze. Jest to fluktuacja, nawet gdyby miała potrwać kilkanaście kolejnych miesięcy. Wystarczy popatrzeć sobie na powyższy wykres, by wiedzieć, że to co się dzieje, jest fluktuacją sezonową, która niczego wielkiego nie zmieni.

Zobacz także:
  • Silny wir polarny - Czy czapa polarna odzyska moc?, sobota, 10 listopada 2018 Na chwilę obecną można stwierdzić, że sytuacja w Arktyce wraca do normy. Jednocześnie do ideału jest daleko, bo pokrywa lodowa na Oceanie Arktycznym jest znacząco mniejsza niż 20 czy 30 lat temu. Obecnie zaistniała sytuacja pogodowa oczywiście pomoże, ale odwrócenie trendu nie jest możliwe. Widoczne będą jedynie krótkoterminowe zmiany.