piątek, 1 maja 2026

Raport za II połowę kwietnia 2026 - ten rok w Arktyce może być przełomowy

 Z roku na rok, w miarę jak klimat staje się coraz cieplejszy, ryzyko ogromnych roztopów na biegunie północnym staje się coraz bardziej realne. Tym bardziej że od ostatniego ekstremalnego topnienia lodu w Arktyce minęło już 6 lat, nie wspominając o rekordowym roku 2012 (14 lat temu). Atmosferyczne czynniki hamujące letnie topnienie wciąż mogą działać. Obecnie w Arktyce przeważają obszary wysokiego ciśnienia, a co za tym idzie – małe zachmurzenie lub jego brak. Jednak za kilka tygodni pogoda w Arktyce powinna stać się pochmurna. Tak było w ostatnich 10 latach.

 Kwietniowe warunki dla topnienia lodu były umiarkowane. W drugiej połowie miesiąca nie było zbyt wysokich temperatur, poza niektórymi obszarami, które nie mają istotnego znaczenia dla tego procesu. Nie ma więc przesłanek wskazujących, by w tym roku topnienie lodu miało być silne, ale nigdy nie mów nigdy, gdyż pogoda może się zmienić.

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.      

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2

 Wyże baryczne były w kwietniu dość częste, jednak wysokie ciśnienie warunkujące małe zachmurzenie w tym miesiącu nie jest w stanie spowodować topnienia lodu powyżej 70°N. Słońce świeci jeszcze zbyt nisko. Koniec kwietnia to odpowiednik 11–13 sierpnia – poza maksimum nasłonecznienia obszaru wokół bieguna północnego. Wartością graniczną jest 20 MJ/m2, która dla 70°N przypada na 4–5 maja. Wtedy promienie słoneczne zaczynają odpowiednio mocno operować. Dla 80–90°N jest to 13–15 maja. To odpowiednik końca lipca. I ten właśnie okres, od 5 maja do 6 sierpnia, to czas, kiedy ilość energii dopływającej do powierzchni Oceanu Arktycznego jest wystarczająca.
 
Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwszej połowie lutego 2026 roku.   

 Nawet w obecnym świecie topnienie lodu pod koniec kwietnia ma miejsce na południe od 70°N – na morzach Beringa, Ochockim czy Baffina. Tam słońce już na początku lub w połowie kwietnia (w zależności od szerokości geograficznej) świeci dość mocno. Skąd więc szczeliny na Morzu Łaptiewów? Powstają one na skutek wiatru, a jako że mróz jest już lekki i promienie słoneczne koniec końców padają na powierzchnię Ziemi w Arktyce przez 24 lub prawie 24 godziny na dobę, szczeliny te, mając niskie albedo, zaczynają się nagrzewać. Oczywiście spływ zimna w połączeniu ze wzrostem zachmurzenia powoduje zamarznięcie szczeliny.
 
Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Data powstania szczelin zależy od temperatur. Z powodu globalnego ocieplenia szczeliny powstają wcześniej niż kiedyś – sprzyja im przy tym niewielka grubość lodu. Szczeliny i połynie wiatrowe w lodzie stają się zaczątkiem topnienia. Wykres pokazuje, że zasięg lodu spadał w kwietniu dość szybko, ale nie za sprawą szczelin, lecz przez topnienie na morzach Ochockim, Beringa i Baffina – akwenach niemających wpływu na ogólne topnienie lodu. W 2012 roku na Morzu Beringa lód zniknął dopiero na początku czerwca. Dużo ważniejsze roztopy rozpoczynały się pod koniec kwietnia – powstała wtedy potężna szczelina na Morzu Beauforta. 10 maja była ona już ogromna; stanowiła wielką wyrwę w lodzie. W tym czasie podobne szczeliny formowały się w sektorze euroazjatyckim. W kolejnych dniach szczelina na Morzu Beauforta przybrała postać litery „L” – to efekt działania wiatru i napływu ciepła znad Kanady.
 
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA

 A jak jest w tym roku? 30 kwietnia 2026 roku szczelina na Morzu Beauforta jest kilka razy mniejsza niż w 2012 roku – ma około 500 km długości, podczas gdy w 2012 roku miała około 1 300 km. Szerokość w tym roku to około 20 km, a w 2012 wynosiła 60 km. Wniosek? W tym roku nie będzie rekordowego topnienia. Morze Beauforta jest kluczowe, jak zostało to opisane w niedawnym poście. Sektor rosyjski – Wschodni Syberyjski Szelf Kontynentalny – też ma znaczenie. Tu dobrym przykładem jest rok 2020, kiedy zmiany były ogromne. Jak jest obecnie? Jest mniej więcej podobnie, z tą różnicą, że większe zmiany zachodzą na Morzu Łaptiewów (wtedy większe były na Wschodniosyberyjskim).

 Tak więc w tej chwili bardzo niski zasięg lodu nie ma jeszcze kluczowego znaczenia. 30 kwietnia lód morski liczył 12,35 mln 
km2, co jest trzecią najmniejszą wartością w historii pomiarów. Oczywiście z punktu widzenia globalnego ocieplenia daje to do myślenia, ale Morza Baffina czy Beringa nie wpłyną na rekordowe topnienie, bo akweny te znajdują się poza Oceanem Arktycznym.
 
Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Powierzchnia lodu (area), jak widać, idzie śladem zasięgu (extent), co świadczy o wpływie temperatur, a nie tylko wiatru. Jednak i ta sprawa tyczy się głównie zewnętrznych akwenów. Owszem, jeśli – mówiąc kolokwialnie – pogoda „wścieknie się” za kilka dni i dojdzie do presji ze strony określonych układów ciśnienia, wiatrów i mas powietrza, to topnienie przyspieszy. Nawet kilka dni może mocno popchnąć zmiany i doprowadzić w znacznie szybszym czasie niż w 2012 roku do powstania rozległej szczeliny, a potem wyrwy w lodzie Morza Beauforta. Temperatury są wyższe, lód cieńszy, więc nie potrzeba już dwóch tygodni do powstania wyrwy szerokiej na 200 km i długiej na 1 500 km. To może zająć nawet 7 dni.
 

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 2021-2025 dla kwietnia. NASA/GISS 

Animacja pokazująca zmiany anomalii temperaturowych w Arktyce w dniach 14 - 28 kwietnia 2026 roku. Copernicus Climate Change Service/ERA5

 Arktyka ociepla się ponad dwa razy szybciej niż reszta świata, ale nie każdy miesiąc jest tam rekordowo ciepły. W kwietniu układy baryczne i masy powietrza ułożyły się tak, że było tam chłodno. Cały sektor pacyficzny Oceanu Arktycznego, z wyjątkiem Morza Beringa, był o kilka stopni chłodniejszy niż zwykle. To oznacza przedłużony przyrost lodu lub wolniejsze jego topnienie, w zależności od miejsca. Wyraźnie świadczy to o tym, że na razie nie ma oznak wskazujących na szybkie roztopy latem. Wokół bieguna północnego temperatury były wyższe od średniej, ale to zasługa napływu ciepła znad Oceanu Atlantyckiego. Między Svalbardem a biegunem północnym często odnotowywano jedynie kilka stopni poniżej zera. W kwietniu na biegunie wciąż jest bardzo zimno, mimo iż temperatura z reguły szybko tam rośnie.
 
Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla kwietnia w latach 1940-2025 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 29 kwietnia 2026. Climate Reanalyzer 

 Czynnikiem napędzającym topnienie lodu w kwietniu nie są same temperatury powietrza, bo te wciąż pozostają niskie. Duży wpływ ma woda dopływająca z niższych szerokości geograficznych, która powoli topi lód od spodu. Mimo iż mróz słabnie, a słońce świeci coraz wyżej, wzdłuż pokrywy lodowej utrzymują się ujemne anomalie. To efekt szybkiego topnienia lodu z wcześniejszych dni. Proces topnienia pochłania ogromne ilości energii (ciepło utajone topnienia). Energia słoneczna, zamiast ogrzewać wodę, zostaje „zużyta” na zmianę stanu skupienia lodu w wodę. W efekcie woda bezpośrednio stykająca się z lodem pozostaje w temperaturze bliskiej 0°C lub nawet lekko ujemnej (w przypadku wody słonej), co w zestawieniu z historyczną średnią może dawać ujemną anomalię.

 Warte uwagi jest też Morze Beringa. To bardzo płytki szelf. Zimne prądy spływające z Arktyki oraz resztki lodu spychane przez wiatr na południe mogą zdominować ten obszar. Dodatkowo, jeśli w danym roku cyrkulacja atmosferyczna (np. układ wyżów) sprzyjała napływowi mas powietrza prosto z bieguna, woda nie miała jeszcze szansy się ogrzać, mimo że setki kilometrów dalej na południe ocean „płonie” na czerwono.
 
Grubość lodu morskiego w latach 2012-2026 dla 30 kwietnia. Polar Portal/HYCOM

  Z powodu globalnego ocieplenia woda powoli podgryza czapę polarną Oceanu Arktycznego. Powyższe zestawienie pokazuje zmiany z lat 2012–2026. To tylko 12 lat! Jeszcze kilka lat temu na północ od Kanady i Grenlandii znajdował się wieloletni lód o grubości 4–5 metrów. To był bastion chroniący całą pokrywę lodową przed całkowitym stopieniem. W roku 2026 ten bastion niemal przestał istnieć. Czerwień ustąpiła miejsca zieleni i żółci, co oznacza, że lód, który kiedyś miał 5 metrów, dziś ma ledwie 2–2,5 metra.

 Teraz dominuje kolor błękitny i turkusowy (zakres 1,0–1,5 m). To wskazuje na transformację Arktyki w system sezonowy, balansujący na granicy całkowitego upadku. Choć na powierzchni nie widać jeszcze tak gwałtownych zmian jak wielka szczelina na Morzu Beauforta, ten rok jest momentem, w którym sytuacja staje się naprawdę groźna. Gruby lód działa jak lustro, odbijając promienie słoneczne. Cienki lód łatwo pęka. Przy odpowiedniej pogodzie niepozorna szczelina może szybko „wyprzedzić” kalendarz z 2012 roku.
 
Szczelina lodowa na Morzu Beauforta 30 kwietnia 2026 roku. NASA Worldview

Szczeliny i kruszący się lód na Morzu Łaptiewów 30 kwietnia 2026 roku. NASA Worldview

 Górne zdjęcie pokazuje ową szczelinę. Czy biorąc pod uwagę obecny stan lodu – nie tylko to, co widać z góry – czeka nas rekordowe topnienie? To zależy od pogody. A warunki pogodowe w Arktyce będą sprzyjały powstawaniu wielkiej szczeliny na Morzu Beauforta. Ma wiać wiatr ze wschodu i południowego wschodu, napędzany przez rozległy wyż baryczny. Będzie przy tym rosnąć temperatura: z obecnego zakresu od -12 do -8°C do poziomu od -9 do -3°C za tydzień. Cały lód w sektorze pacyficznym za kilka dni zacznie pękać i się kruszyć. Co się stanie później – zobaczymy.

 Podsumowując: z uwagi na to, co działo się w drugiej połowie kwietnia, nie ma obecnie perspektywy na rekordowe topnienie. Biorąc jednak pod uwagę prognozy pogody na pierwszą dekadę maja i małą grubość lodu – takie perspektywy jak najbardziej istnieją.
 
 Zobacz także: