Początkowe warunki atmosferyczne sprzyjały zamarzaniu. W Arktyce rozbudowywał się system niżów, tworzących coraz rozleglejszy układ niskich wysokości geopotencjalnych, związany z troposferycznym wirem polarnym. Jednocześnie szybko formował się wir polarny w stratosferze, który teraz zdaje się słabnąć. Są to dwa odrębne układy, funkcjonujące na różnych wysokościach atmosfery.
Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.
![]() |
| Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. Uniwersytet w Bremie |
Transfer ciepłego powietrza z południa, w połączeniu z często silnym wiatrem, doprowadził do powstania wielu opóźnień w postępie zamarzania arktycznych wód. Szczególnie widoczne jest to w sektorze atlantyckim, gdzie granica lodu cofnęła się na północ. Lód sięga tam miejscami zaledwie okolic 83°N. Warto zwrócić uwagę na Morze Karskie. Jeszcze 100 lat temu tak rozległe obszary niezamarzniętej wody w tym regionie byłyby trudne do wyobrażenia. Dawni żeglarze mieli ogromne problemy z dotarciem na te tereny i przemieszczaniem się po nich. Przykładem jest wyprawa Willema Barentsa, której statek został uwięziony w lodzie u wybrzeży Nowej Ziemi już pod koniec sierpnia 1596 roku.
![]() |
| Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w drugiej połowie października 2026 roku. |
Jedynymi akwenami, gdzie lód ostatnio szybko przyrastał, były Morza Łaptiewów i Wschodniosyberyjskie. Te akweny z reguły zamarzają stosunkowo łatwo, ponieważ są to płytkie morza szelfowe, graniczące z szybko wychładzającą się Syberią. Jednak nawet tam jeszcze 20–30 lat temu o tej porze roku zazwyczaj występował już rozległy, zwarty pak lodowy, bez większych niezamarzniętych obszarów. Dziś powietrze i woda są cieplejsze, więc zamarzanie, nawet przy sprzyjających warunkach atmosferycznych, jest opóźnione o kilka dni.
![]() |
| Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat. |
W październiku zamarzanie Oceanu Arktycznego było wolniejsze niż zwykle. W drugiej połowie miesiąca, według danych JAXA, zasięg lodu wzrósł o 1,25 mln km², podczas gdy średnia z ubiegłej dekady wynosiła 1,91 mln km². Przyrost był więc mniejszy o blisko 35%. Wykres pokazuje, że tempo zmian było bardziej typowe dla początkowej fazy sezonu zamarzania, czyli drugiej połowy września, niż dla drugiej połowy października, kiedy przyrost zasięgu zazwyczaj osiąga swoje maksimum. To wyraźna oznaka problemów z odbudową arktycznej pokrywy lodowej.
![]() |
| Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z początku tego wieku. JAXA |
Efektem spowolnienia zamarzania jest pozycja w rankingu. To już nie jest 10. czy 12. miejsce, a 7. 31 października arktyczny lód zajmował obszar 7,66 mln km². To wartość porównywalna z zasięgiem notowanym podczas wrześniowego minimum w niektórych latach pierwszych dekad obserwacji satelitarnych. Załączona mapa pokazuje aktualny zasięg lodu w zestawieniu ze średnią z początku tego wieku. Różnica jest ogromna. W ciągu niecałego ćwierćwiecza granica lodu w sektorze atlantyckim przesunęła się miejscami o 500–600 km na północ.
Objawem tego stanu rzeczy jest również pogoda. W tym roku nie było już tradycyjnych październikowych przymrozków – pojawią się one dopiero w listopadzie. Powietrze napływające z Arktyki o tej porze roku nie jest już tak zimne jak 20 lat temu. Zamiast temperatur dziennych w zakresie 2–8°C coraz częściej mamy 6–11°C. Oczywiście nie oznacza to, że nie może pojawić się silny napływ zimnego powietrza. Zmieniły się jednak warunki wyjściowe: Arktyka jest cieplejsza, a masy powietrza, które z niej napływają, mają coraz wyższą temperaturę.
![]() |
| Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 221-2025 dla października. NASA/GISS |
![]() |
| Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2026 roku względem średniej z lat 1958-2002. DMI, Zachary Labe |
Październik przyniósł wyraźną zmianę sytuacji termicznej Arktyki. Przebudowa układu cyrkulacji troposferycznej otworzyła drogę dla ciepłych mas powietrza. Zamiast temperatur zbliżonych do normy pojawiły się wartości kilka stopni powyżej niej. Wykres DMI pokazuje, że pod koniec października średnia temperatura powietrza nad obszarem na północ od 80°N była zdecydowanie wyższa od wieloletniej normy. Temperatury utrzymywały się na poziomie kilkunastu stopni poniżej zera, podczas gdy przeciętnie o tej porze roku spadają już w okolice 20°C poniżej zera. To ogromna różnica, szczególnie w okresie, kiedy Ocean Arktyczny powinien intensywnie oddawać ciepło i zamarzać.
![]() |
| Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla września w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 dla 14 października 2026. Climate Reanalyzer |
Arktyczne wody są dziś cieplejsze niż kiedyś. Pozornie niewielka różnica na poziomie 0,7–1°C przekłada się na dziesiątki kilometrów obszaru bezlodowego. Temperatura zamarzania wody morskiej o typowym zasoleniu wynosi około -1,8°C. Dopóki woda nie osiągnie tej wartości, lód nie będzie się tworzył. Co więcej, ocean musi oddać nie tylko ciepło zgromadzone przy samej powierzchni, ale również to znajdujące się w głębszych warstwach mieszanej wody. Dopiero wtedy może rozpocząć się intensywniejsze zamarzanie.
Kiedy lód już powstanie, jego górna powierzchnia może szybko wychładzać się do kilkunastu, a później nawet kilkudziesięciu stopni poniżej zera. Dolna część lodu pozostaje natomiast blisko temperatury zamarzania wody. Powstaje więc duża różnica temperatur między atmosferą a oceanem, która umożliwia dalszy wzrost grubości pokrywy lodowej. Im grubszy lód, tym trudniej ucieka przez niego ciepło z oceanu i tym wolniej przyrasta.
Na mapie widać, jak ciepły jest sektor atlantycki. Chłodne jest co prawda Morze Czukockie, ale patrząc na to, co dzieje się w sektorze pacyficznym, nie ma to większego znaczenia dla całego procesu zamarzania. Ciepłe masy powietrza już ostatnio zawędrowały znad Pacyfiku nad Morze Beauforta i częściowo także nad Morze Czukockie, powstrzymując zamarzanie. Istotny jest również dopływ ciepła oceanicznego z Pacyfiku przez Cieśninę Beringa. W ten sposób na proces zamarzania oddziałują jednocześnie atmosfera i ocean. Ciepła woda, silny wiatr i napływ powietrza z południa mogą skutecznie opóźniać powstawanie lodu. Tak więc nawet słabsze letnie topnienie i względnie chłodna powierzchnia wód nie zawsze muszą przekładać się na szybkie zamarzanie. Pod powierzchnią może bowiem nadal znajdować się zapas ciepła zgromadzonego podczas wcześniejszych miesięcy.
![]() |
| Modelowe oszacowanie grubości lodu morskiego w latach 2013-2026 dla 31 października. Polar Portal/HYCOM |
Jeden stopień różnicy w temperaturze wody może zmienić bardzo wiele. Jeżeli zamarzanie rozpoczyna się tydzień później, lód ma mniej czasu na przyrastanie w kolejnych miesiącach i w efekcie jest cieńszy. Potem łatwiej pęka pod wpływem działania wiatru i dalszego oddziaływania ciepłej wody. W kolejnych latach topi się łatwiej. Nawet jeśli latem jego powierzchnia nie zmniejsza się gwałtownie, ciepła woda od spodu nadal powoduje ubytek grubości.
W ten sposób z roku na rok pokrywa lodowa traci swoją stabilność. Cieńszy lód jest bardziej mobilny, łatwiej poddaje się działaniu wiatru i prądów morskich. Jesienią przychodzą kolejne silne wiatry, które mogą go bez problemu przemieszczać, rozsuwać i spychać w kierunku cieplejszych wód. Powstają rozległe obszary otwartej wody oraz szczeliny, które w normalnych warunkach szybko wypełniłyby się nowym lodem. Teraz proces ten jest utrudniony przez ciepło zgromadzone w oceanie.
Te mapy pokazują szereg czasowy zmian grubości lodu. Co istotne, nawet w latach, w których we wrześniu nie padał rekord rocznego minimum zasięgu, pokrywa lodowa stawała się coraz cieńsza. To efekt długotrwałego oddziaływania coraz cieplejszej wody morskiej, ale również zmian w cyrkulacji atmosferycznej i coraz większego udziału lodu sezonowego kosztem wieloletniego. Cieńszy lód łatwiej ulega przemieszczeniom i szybciej reaguje na zmiany pogody. Dochodzi do tego sprzężenie zwrotne: latem odsłonięta woda pochłania znacznie więcej energii słonecznej niż jasna powierzchnia lodu, a zgromadzone ciepło jest następnie oddawane atmosferze jesienią, dodatkowo opóźniając zamarzanie.
Powierzchnia lodu jest więc całkiem spora jak na ostatnie lata, ale z jego grubością jest już znacznie gorzej. To ważne rozróżnienie, ponieważ sam zasięg nie mówi nam wszystkiego o kondycji arktycznej pokrywy lodowej.

Mozaika zobrazowań radarowych atlantyckiego sektora Oceanu Arktycznego, w tym Morza Barentsa z 29-31 października 2026 r. wykonanych przez satelitę Sentinel-1. Sentinel 1/Sea Ice Denmark
Ta mozaika zdjęć radarowych Arktyki pokazuje ogromne obszary otwartej wody w sektorze atlantyckim. W XX wieku granica lodu przebiegałaby znacznie dalej na południe, od okolic Nowej Ziemi w kierunku Svalbardu. Znaczna część Morza Karskiego byłaby już zamarznięta. Utracony został więc spory bufor lodu. Pozostała pokrywa jest cieńsza, łatwiejsza do stopienia i bardziej podatna na działanie ciepłej wody, która w normalnych warunkach nie oddziaływałaby na nią na tak dużą skalę.
Konsekwencje zmian już odczuwamy. Jak wspomniano wyżej, chodzi między innymi o brak przymrozków i dłuższą wegetację, co wcale nie jest dobrą wiadomością. Ocieplenie Arktyki, zmniejszająca się grubość lodu i coraz cieplejszy ocean nie są od siebie odizolowanymi zjawiskami. Wzajemnie na siebie oddziałują, zmieniając bilans energetyczny regionu i warunki atmosferyczne. Mniejsza powierzchnia lodu oznacza większe pochłanianie energii słonecznej latem, a następnie większe oddawanie ciepła i wilgoci do atmosfery jesienią i zimą. Zmienia się również kontrast termiczny między Arktyką a niższymi szerokościami geograficznymi, co wpływa na warunki, w jakich rozwija się cyrkulacja atmosferyczna.
Jeśli zima się pojawi, jednym z możliwych mechanizmów będzie silne osłabienie lub rozpad wiru polarnego w stratosferze. Takie zjawisko może doprowadzić do zmian w przebiegu prądu strumieniowego i zwiększyć szanse na napływ zimnego powietrza do Europy. Nie jest to jednak automatyczna gwarancja zimy w Polsce. Istotne będzie to, w jaki sposób zaburzenie stratosferyczne wpłynie na cyrkulację w troposferze oraz gdzie uformują się układy wyżowe i niżowe.
Zima powstająca na zasadzie stopniowego napływu arktycznych mas powietrza, w miarę obniżania się Słońca i wychładzania oceanu, nie działa już tak jak dawniej. Cieplejsza Arktyka, mniejsza ilość wieloletniego lodu i rozległe obszary otwartej wody zmieniają warunki, w jakich powstają i utrzymują się zimowe masy powietrza. Nawet jeśli dojdzie do silnych spływów chłodu, będą one następowały na tle znacznie cieplejszego klimatu niż kilkadziesiąt lat temu. To również będzie miało swoje konsekwencje.
Zobacz także:
- Raport za I połowę października 2026 - błyskawiczne zamarzanie Oceanu Arktycznego, 16 października 2026 Ocean Arktyczny szybko zwiększył zasięg lodu morskiego po wrześniowym minimum, choć w pierwszej połowie października tempo zamarzania było niższe od średniej z ostatniej dekady. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać sprzeczne z postępującym ociepleniem klimatu.
- Raport za II połowę września 2026 - krótkotrwałe odrodzenie Arktyki, 1 października 2026
- Raport za I połowę września 2026 - zakończył się pozornie słaby sezon topnienia, 16 września 2026








