Stan arktycznego lodu morskiego nie uległ poprawie. Chłodne warunki atmosferyczne objęły zewnętrzną część Oceanu Arktycznego, a więc miejsca, gdzie znajduje się lód sezonowy. W praktyce oznacza to, że stan czapy polarnej Oceanu Arktycznego nie uległ zmianie. Dane z modelu Pan-Arctic Ice Ocean Modeling and Assimilation System (PIOMAS) pokazują dość ponure liczby.
| Objętość lodu w Arktyce w 2026 roku w zestawieniu ze zmianami z lat 1979-2025. PIOMAS, grafika Zachary Labe |
18 934 km3 – tyle 28 lutego liczyła objętość lodu morskiego tworzącego czapę polarną Oceanu Arktycznego. Jedyną pozytywną informacją jest to, że była to druga najmniejsza objętość w historii pomiarów. Zła wiadomość jest taka, że w 2017 roku (rekord dla lutego) warunki atmosferyczne bardzo sprzyjały hamowaniu przyrostu lodu. W okresie zimowym 2016–2017 dochodziło do bardzo agresywnych adwekcji ciepła znad Oceanu Atlantyckiego. Pierwsze takie zdarzenie na dużą skalę miało miejsce na przełomie lat 2015 i 2016. Następnej zimy pojawiły się kolejne epizody. Tegorocznej zimy zdarzenia te miały dużo mniejszą skalę niż wtedy.
Mimo to stan lodu morskiego pozostaje fatalny. Różnica względem rekordzisty z 2017 roku wynosi zaledwie 334 km3, co przy wartości przekraczającej 18 tys. km3 jest praktycznie nieistotne. Warunki atmosferyczne sprzyjały w lutym zamarzaniu zewnętrznych wód oraz pogrubianiu lodu. Mapy pokazują jednak brutalną rzeczywistość na biegunie północnym - ogromne braki w centralnej części Oceanu Arktycznego oraz wzdłuż wybrzeży Grenlandii. To właśnie tam znajduje się stary, wieloletni lód.
| Grubość arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z latami 1979–2025 oraz średnimi wartościami dekadowymi. PIOMAS/Zachary Labe |
Średnia grubość lodu 28 lutego 2026 roku wynosiła 1,47 m, podczas gdy rekordowo niski poziom z 2017 roku to 1,44 m - czyli zaledwie 3 cm różnicy. To właściwie jedyna pozytywna informacja. Problem polega jednak na tym, że te dodatkowe 3 cm to głównie efekt przyrostu lodu na zewnętrznych akwenach, co ilustruje mapa obok (kliknij, aby powiększyć). Zmiana między styczniem a lutym pokazuje, że w centralnej części Oceanu Arktycznego przyrosty były minimalne, miejscami zerowe, a nawet pojawiły się spadki. Na zewnętrznych obszarach widać natomiast wyraźne przyrosty - na Morzu Czukockim, Wschodniosyberyjskim i Karskim, czyli tam, gdzie lód i tak roztopi się ze względu na pogodę. Niewielkim pozytywem jest przyrost lodu wzdłuż wysp Archipelagu Arktycznego oraz Grenlandii. To głównie efekt dryfu lodu, częściowo także temperatur. Reasumując - sytuacja pozostaje zła, a sezon topnienia najprawdopodobniej już się rozpoczął.
| Zmiany średniej miesięcznej ilości lodu morskiego w Arktyce dla lutego w latach 1979-2026. Dane PIOMAS |
Zobacz także:
- PIOMAS (styczeń 2026) - kolejne tygodnie nie zmieniły stanu lodu morskiego w Arktyce, 11 lutego 2026 W styczniu tego roku warunki sprzyjające przyrostowi lodu morskiego w Arktyce zaczęły się poprawiać. Nie oznacza to jednak, że jego ilość uległa poprawie w stosunku do poprzednich miesięcy i lat.
- PIOMAS (grudzień 2025) - katastrofa klimatyczna w Arktyce, 9 stycznia 2026
Patrząc na piomas picture of monthly change in sea ice thinkness, zastanawiam się skąd tyle lodu na Morzu Barentsa??😲 Skąd oni wzięli dane do takiego zasięgu na Morzu Barentsa? Pas przy Grenlandii też wyraźnie grubszy
OdpowiedzUsuńTo więcej niż średnia zasięgu 1980-2010. Czapa jest w połowie drogi ze Svalbardu do Murmańska. WTF??
OdpowiedzUsuńPoza tym Morze Beringa ma zasięg ponad średnią 1980-2010. Ciekawe jak warunki na tych dwóch morzach przełożą się na sezon topnienia. Można domniemać że na Morzu Beauforta będzie spokój a zasięg lepszy niż rok wcześniej.
OdpowiedzUsuńAle jakość lodu słaba średnio 50%
UsuńNie jest ważna powierzchnia, ale grubość.
Usuń3 cm więcej niż w 2017 to jest dobra informacja. Daj Boże takie 1% przyrosty rdr. Bo przecież tak topniała wcześniej Arktyka. 1% ktoś może powiedzieć, że to nie dużo jak na 9 lat, niemniej jednak ważne że jest przyrost.
OdpowiedzUsuń