piątek, 6 marca 2026

PIOMAS (luty 2026) - pudrowanie czapy polarnej

 Stan arktycznego lodu morskiego nie uległ poprawie. Chłodne warunki atmosferyczne objęły zewnętrzną część Oceanu Arktycznego, a więc miejsca, gdzie znajduje się lód sezonowy. W praktyce oznacza to, że stan czapy polarnej Oceanu Arktycznego nie uległ zmianie. Dane z modelu Pan-Arctic Ice Ocean Modeling and Assimilation System (PIOMAS) pokazują dość ponure liczby.

Objętość lodu w Arktyce w 2026 roku w zestawieniu ze zmianami z lat 1979-2025. PIOMAS, grafika Zachary Labe

 18 934 km– tyle 28 lutego liczyła objętość lodu morskiego tworzącego czapę polarną Oceanu Arktycznego. Jedyną pozytywną informacją jest to, że była to druga najmniejsza objętość w historii pomiarów. Zła wiadomość jest taka, że w 2017 roku (rekord dla lutego) warunki atmosferyczne bardzo sprzyjały hamowaniu przyrostu lodu. W okresie zimowym 2016–2017 dochodziło do bardzo agresywnych adwekcji ciepła znad Oceanu Atlantyckiego. Pierwsze takie zdarzenie na dużą skalę miało miejsce na przełomie lat 2015 i 2016. Następnej zimy pojawiły się kolejne epizody. Tegorocznej zimy zdarzenia te miały dużo mniejszą skalę niż wtedy.
 
Grubość lodu morskiego w lutym 2026 roku i jej odchylenia w stosunku do średniej 1981-2010. PIOMAS/Zachary Labe

 Mimo to stan lodu morskiego pozostaje fatalny. Różnica względem rekordzisty z 2017 roku wynosi zaledwie 334 km3, co przy wartości przekraczającej 18 tys. km3 jest praktycznie nieistotne. Warunki atmosferyczne sprzyjały w lutym zamarzaniu zewnętrznych wód oraz pogrubianiu lodu. Mapy pokazują jednak brutalną rzeczywistość na biegunie północnym - ogromne braki w centralnej części Oceanu Arktycznego oraz wzdłuż wybrzeży Grenlandii. To właśnie tam znajduje się stary, wieloletni lód.
 

Grubość arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z latami 1979–2025 oraz średnimi wartościami dekadowymi. PIOMAS/Zachary Labe  
 
 Średnia grubość lodu 28 lutego 2026 roku wynosiła 1,47 m, podczas gdy rekordowo niski poziom z 2017 roku to 1,44 m - czyli zaledwie 3 cm różnicy. To właściwie jedyna pozytywna informacja. Problem polega jednak na tym, że te dodatkowe 3 cm to głównie efekt przyrostu lodu na zewnętrznych akwenach, co ilustruje mapa obok (kliknij, aby powiększyć). Zmiana między styczniem a lutym pokazuje, że w centralnej części Oceanu Arktycznego przyrosty były minimalne, miejscami zerowe, a nawet pojawiły się spadki. Na zewnętrznych obszarach widać natomiast wyraźne przyrosty - na Morzu Czukockim, Wschodniosyberyjskim i Karskim, czyli tam, gdzie lód i tak roztopi się ze względu na pogodę. Niewielkim pozytywem jest przyrost lodu wzdłuż wysp Archipelagu Arktycznego oraz Grenlandii. To głównie efekt dryfu lodu, częściowo także temperatur. Reasumując - sytuacja pozostaje zła, a sezon topnienia najprawdopodobniej już się rozpoczął.
 
 
Zmiany średniej miesięcznej ilości lodu morskiego w Arktyce dla lutego w latach 1979-2026. Dane PIOMAS

 Średnia ilość lodu w lutym wynosi 17,7 tys. km3 - to drugi najniższy wynik w historii pomiarów. Jest to o 42% mniej niż w 1979 roku oraz o 27% mniej niż średnia z lat 1979–2025. Co to oznacza dla tegorocznego sezonu topnienia? Teoretycznie zwiększa to ryzyko rekordowych roztopów w okresie letnim. Teoretycznie - ponieważ oprócz globalnego ocieplenia kluczowym czynnikiem wpływającym na sezon topnienia pozostaje pogoda. Pochmurne warunki w lipcu, a szczególnie stabilna, mało dynamiczna sytuacja baryczna (słabe niże i wyże), sprzyjają spokojnemu topnieniu, które może zakończyć się na poziomie około 4,5 mln km2. Być może nawet niższym - około 4,2 mln km2 ze względu na wpływ globalnego ocieplenia. Jeśli jednak w czerwcu i lipcu będą dominować silne wyże baryczne, a następnie w sierpniu i wrześniu pojawią się sztormy, rekord minimalnego zasięgu lodu zostanie pobity.

Zobacz także:

12 komentarzy:

  1. Patrząc na piomas picture of monthly change in sea ice thinkness, zastanawiam się skąd tyle lodu na Morzu Barentsa??😲 Skąd oni wzięli dane do takiego zasięgu na Morzu Barentsa? Pas przy Grenlandii też wyraźnie grubszy

    OdpowiedzUsuń
  2. To więcej niż średnia zasięgu 1980-2010. Czapa jest w połowie drogi ze Svalbardu do Murmańska. WTF??

    OdpowiedzUsuń
  3. Poza tym Morze Beringa ma zasięg ponad średnią 1980-2010. Ciekawe jak warunki na tych dwóch morzach przełożą się na sezon topnienia. Można domniemać że na Morzu Beauforta będzie spokój a zasięg lepszy niż rok wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jakość lodu słaba średnio 50%

      Usuń
    2. Nie jest ważna powierzchnia, ale grubość.

      Usuń
    3. Powierzchnia też jest istotna

      Usuń
    4. Nie. Znacznie szybciej stopnieje cienki lód niż gruby o tej samej powierzchni, ponieważ ciepło dotrze szybko do całej objętości lodu.

      Usuń
  4. 3 cm więcej niż w 2017 to jest dobra informacja. Daj Boże takie 1% przyrosty rdr. Bo przecież tak topniała wcześniej Arktyka. 1% ktoś może powiedzieć, że to nie dużo jak na 9 lat, niemniej jednak ważne że jest przyrost.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mamy drugie maksimum ~ 13,75(80). Morze Barentsa oraz Baffina brakuje około 350 k km2 do średniej 1980-2010. Najwięcej lodu czyli milion km2 brakuje na Morzu Ochockim oraz Labradorskim przy Nowej Funlandii. Kolejność nieprzypadkowa. Może zasięg doczłapie do 14,5 mln km2 (NSIDC) a 14 (JAXA).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego na razie nic nie piszę. Czekam. 16ego będzie raport. NSDC powinno dać raport, albo NASA.

      Usuń
    2. Ok, bo już czekam właśnie na nowy wpis

      Usuń
  6. Zasięg w górę kolejny dzień

    OdpowiedzUsuń