poniedziałek, 16 marca 2026

Raport za I połowę marca 2026 - fatalny koniec sezonu zamarzania 2025/26

 Sezon zamarzania – okres, kiedy sezonowo rozrasta się pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego – prawdopodobnie dobiegł już końca. Niezależnie od tego, kiedy to się stanie, data marcowego maksimum ma drugorzędne znaczenie. Historia ostatnich kilkunastu lat pokazuje, że data maksimum nie ma wpływu na to, jak zakończy się sezon topnienia. Liczy się to, jaką grubość ma lód i jaka jest jego objętość. Ostatnie dane z Centrum Nauk Polarnych oraz aktualne dane z modelu HYCOM dla duńskiego Portalu Polarnego rysują obraz czapy polarnej bieguna północnego w nie najlepszych barwach. Lód jest cienki, a co za tym idzie – ryzyko megatopnienia jest wysokie. Warunki atmosferyczne były ostatnio typowe dla pierwszej połowy marca – sprzyjały zarówno topnieniu, jak i zamarzaniu.

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.      

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2 

 Patrząc z góry, wszystko wydaje się być w porządku. Lód rozciąga się na dużym obszarze, ale szczegóły pokazują, że coś jest nie tak. To kolejny rok, kiedy widoczne są wyraźne braki na Morzu Barentsa. Ciepłe wody Oceanu Atlantyckiego wyżłobiły nawet głęboką „zatokę” w paku lodowym – woda sięga aż do 84°N. To sytuacja, która nie powinna mieć miejsca, a region Morza Barentsa, częściowo też Grenlandzkiego, jest dość ważny dla całej pokrywy lodowej. To właśnie tam Atlantyk dostarcza najwięcej ciepła do Arktyki. W ostatnich dekadach region ten ociepla się najszybciej w całej Arktyce. W rezultacie zimowy zasięg lodu w tym rejonie systematycznie się zmniejsza. Naukowcy określają ten proces mianem „atlantyfikacji Arktyki” – coraz większego wpływu ciepłych wód Atlantyku na klimat Oceanu Arktycznego.

Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w pierwszej połowie lutego 2026 roku.

 Sama koncentracja lodu morskiego na podstawie danych z Uniwersytetu w Bremie nie wygląda dobrze. Zmiany są typowe raczej dla kwietnia niż dla marca. Zwykle dopiero wtedy, gdy panuje już dzień polarny, temperatury są na tyle wysokie, że powstałe szczeliny i inne ubytki w lodzie mają problemy z ponownym zamarzaniem.

 

Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Pierwsze poważne spadki zasięgu lodu zaczęły pojawiać się już w lutym, ale teraz wiemy, że maksimum w tym roku wypadnie wtedy, kiedy zwykle powinno wypadać – w marcu. Od kilku dni obserwowane są już tylko spadki, co oznacza, że sezon topnienia mógł się już rozpocząć.

 

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku.. JAXA

 Zasięg lodu morskiego 15 marca wyniósł 13,67 mln km2. Chwilowo znalazł się na pierwszej pozycji ex aequo z 2025 rokiem. Chwilowo, gdyż za 2–3 dni powinien ustąpić miejsca 2017 roku. Nie ma to jednak większego znaczenia dla roztopów, które będą miały miejsce w czerwcu i lipcu. W przeszłości zbyt szybkie roztopy wiosną skutkowały letnim spowolnieniem. Dochodziło wtedy do zmiany wzorców pogodowych – wyżowa pogoda w marcu, kwietniu i maju ustępowała miejsca niżowej, a więc bardziej pochmurnej, w miesiącach letnich.

 Należy wiedzieć, że jedną z najważniejszych zmian w Arktyce nie jest sam spadek zasięgu lodu, lecz zmiana jego struktury. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu znaczną część pokrywy lodowej stanowił lód wieloletni, mający kilka metrów grubości. Obecnie coraz większą część stanowi lód jednoroczny, który powstaje zimą i topnieje latem. Taki lód jest znacznie cieńszy i bardziej podatny na pękanie oraz topnienie. W efekcie nawet jeśli zimą zasięg lodu jest stosunkowo duży, to w rzeczywistości pokrywa lodowa jest dużo mniej stabilna niż dawniej. Wystarczy kilka tygodni sprzyjającej pogody latem, aby nastąpiło bardzo szybkie topnienie. 

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Zmiany powierzchni lodu (area) układają się podobnie jak w przypadku zasięgu. Powierzchnia jest jednak daleka od rekordowo niskich wartości, czego przyczyną są temperatury panujące na rubieżach Arktyki.

Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 2021-2025 dla marca. NASA/GISS
Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2026 roku względem średniej z lat 1958-2002. Mapa przedstawia odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 w dniach 28 lutego - 13 marca 2026 roku. DMI/NOAA

 Arktyka ociepla się ponad dwa razy szybciej niż reszta świata. Największe zmiany są widoczne w okresie od sierpnia do grudnia. Jednak również w marcu widać wyraźne różnice. Część Arktyki mocno się ociepliła, ale pojawiły się też miejsca, które w ostatnich latach stały się chłodniejsze. Przyczyną są anomalie prądu strumieniowego, a mapa pokazująca dane z pierwszej połowy marca jest tego przykładem. Panował wtedy potężny kontrast – ciepły region centralny Oceanu Arktycznego z temperaturami nawet o 6°C wyższymi niż zwykle oraz lodowaty obszar Kanady i zachodniej Syberii. Tam panowały wielkie mrozy, z temperaturami spadającymi nawet do –40°C.
 
 Na Terytoriach Północno-Zachodnich, przykładowo w Norman Wells, 3 marca w nocy odnotowano –46,5°C. W połowie marca również było tam zimno – nawet w środku dnia temperatura wynosiła jedynie –16°C. W tym czasie w wielu miejscach nad Oceanem Arktycznym, w pobliżu bieguna północnego, temperatury oscylowały w okolicach –20°C. Pamiętajmy jednak, że tam nie ma jeszcze dnia polarnego (Słońce znajduje się około 2 stopni pod horyzontem), podczas gdy w Norman Wells Słońce widoczne jest już prawie 12 godzin – zbliża się równonoc. 

Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla lutego w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 14 marca 2026. Climate Reanalyzer

 Marzec w Arktyce pod względem temperatur niewiele różni się od lutego. Wystarczy więc zmiana kierunku wiatru – do której dochodzi często – aby obniżyć temperatury tam, gdzie nie ma lodu. Nic więc dziwnego, że pojawiają się ujemne anomalie. To efekt spływu zimnego powietrza. A ponieważ występują silne anomalie prądu strumieniowego, spływy zimnego powietrza są intensywne. Następuje wtedy ekspansja lodu i spadek temperatur wód.
 
 Mapa pokazuje jednak, że dalej na południe woda wciąż pozostaje znacznie cieplejsza od średniej – to efekt globalnego ocieplenia. Temperatury wód w lutym i marcu rosną powoli. Efekt ocieplenia jest wtedy najmniejszy, inaczej niż pod koniec lata i jesienią, kiedy w Arktyce jest mało lodu. Ale nawet wzrost o 0,2°C wystarczy, by granicę lodu przesunąć o 100–200 km dalej na północ. Dzieje się tak dlatego, że granica lodu morskiego jest bardzo wrażliwa na temperaturę wody i powietrza. Jeśli woda jest minimalnie cieplejsza, lód zamarza wolniej zimą i topnieje szybciej latem.

Grubość lodu morskiego w latach 2010-2026 dla 15 marca. Polar Portal/HYCOM

 Liczy się to, gdzie występują wysokie temperatury. Tęgie mrozy w Kanadzie są bez znaczenia. Znaczenie mają temperatury nad Basenem Arktycznym – tam, gdzie znajduje się gruby wieloletni lód – a nie to, co dzieje się na Morzu Beringa czy w Zatoce Hudsona. Wysokie temperatury powietrza wraz z działaniem prądów morskich zrobiły swoje. W ciągu ostatnich kilku lat stan czapy polarnej Oceanu Arktycznego znacznie się pogorszył. Ciepłe zimowe miesiące minionego sezonu także dołożyły swoje trzy grosze.

 Efekt jest taki, że lód jest cienki, co pokazuje powyższe zestawienie map. Przypomnijmy, że ostatnie dane PIOMAS pokazały niemal rekordowo niską ilość lodu dla lutego 2026 roku. Objętość była jedynie o 334 
km3 większa niż w 2017 roku – rekordowo słabym lutym w Arktyce. Od 2017 roku minęło niewiele czasu – raptem dziewięć lat. To, że w lutym tego roku nie padł rekord, wynika głównie z nieco lepszego stanu lodu na morzach zewnętrznych.

Morze Barentsa i fragment Basenu Arktycznego (pierwsze zdjęcie) oraz Morze Beringa (drugie zdjęcie) 15 marca 2026 roku. NASA Worldview

 Na morzach zewnętrznych występuje lód sezonowy. Nawet jeśli ma teraz 15–20 cm więcej, to i tak niewiele zmienia, bo nadal jest to cienki lód. I tak się roztopi. Potem zacznie topnieć lód w centralnej części Oceanu Arktycznego – nie dlatego, że jest o 15–20 cm cieńszy, lecz o 100–120 cm cieńszy.

 Reasumując – sezon zamarzania kończy się fatalnie. Z pozornie lepszym stanem lodu sezonowego, ale gorszym wieloletniego. Ryzyko ogromnych roztopów znacznie wzrosło, choć ostateczny przebieg sezonu będzie zależał od warunków pogodowych latem.

 

Zobacz także: 


2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na przestrzeni 46 lat średnia grubość lodu arktycznego spadła o około 75 cm (37%). Ten proces ścieniania trwa w najlepsze. We wrześniu zeszłego roku, średnia grubość to 80 cm. Przy takim stanie lodu nawet umiarkowany sezon topnienia przyczyni się do nowych niechcianych rekordów.

    OdpowiedzUsuń