sobota, 25 lipca 2026

Cyklon zniszczył pak lodowy przy biegunie północnym

 Od maja po dziś dzień w Arktyce utrzymuje się spory, jak na tę porę roku, wir polarny, który tylko na chwilę się skurczył, by potem znów osiągnąć duże rozmiary. Tak jest i teraz.

Warunki pogodowe w Arktyce w dniach 22-25 lipca 2026 roku. Tropical Tidbits

 Powyższe mapy pokazują to, co działo się w ostatnich dniach. W Arktyce powstał potężny cyklon. To zimny, arktyczny układ niskiego ciśnienia. Niebieskie barwy oznaczają niski geopotencjał, który odzwierciedla warunki panujące w atmosferze. W tym wypadku oznacza on zimne powietrze uwięzione w silnym układzie cyklonalnym tworzącym wir polarny w troposferze. Na pierwszy rzut oka taki układ oznacza spowolnienie topnienia lodu, ale nie do końca.

Pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego 24 lipca 2026 roku. NASA Worldview. Miejsca oznaczone na czerwono to zdjęcia lodu morskiego z bliska przedstawione poniżej:

1

2

3

 To, że w Arktyce przez ostatnie tygodnie było zimno, nie znaczy, że pokrywa lodowa była bezpieczna. To dobrze, że było zimno. Gdyby było inaczej, tego lodu już by nie było. Na tych zdjęciach trudno mówić o zwartym paku lodowym. Widać raczej wolno dryfujące kry lodowe – coś w rodzaju płatków śniadaniowych pływających w mleku. Lód jest cienki, a woda w jego sąsiedztwie ciepła, więc cyklon zrobił swoje.

 Niż baryczny oznacza silne wiatry i wysokie fale. Choć chmury związane z niżem chronią lód przed promieniowaniem słonecznym, jego wiatry działają jak gigantyczna łyżka mieszająca zupę. Falowanie mechanicznie kruszy krawędzie lodu, łamie pak lodowy oraz powstałe wcześniej duże kry. Co gorsza, miesza nagrzaną wodę powierzchniową z głębszymi warstwami, wpychając zgromadzone ciepło bezpośrednio pod lód. Poza tym lód morski nie dryfuje w próżni. Ciepłe wody prądów atlantyckich i pacyficznych wdzierają się pod pak lodowy. Ta gigantyczna ilość energii zakumulowanej w oceanie i spotęgowanej przez globalne ocieplenie robi swoje. Efekt pokazują powyższe zdjęcia.

 To wciąż lipiec. Słońce świeci już słabiej, ale nadal znajduje się stosunkowo wysoko nad horyzontem. Tak więc lód będzie się dalej topić. Pół biedy, że nad Arktyką wciąż utrzymuje się niż baryczny, a więc także zachmurzenie. Zdjęcia zostały podrasowane, aby można było lepiej dostrzec lód przesłonięty cienkimi chmurami i wilgotnym powietrzem, przypominającym lekką mgłę. Pomiędzy cienkimi chmurami piętra wysokiego widać ciężkie chmury piętra niskiego. Te chmury chronią lód przed słońcem, ale nie chronią go przed ciepłem morskim spotęgowanym przez globalne ocieplenie.

1 komentarz:

  1. Na dzień wczorajszy zasięg równy temu z 2012. Na drugim biegunie zamarzło prawie całkowicie Morze Belinghausena. W zeszłym roku na koniec sezonu topnienia było w większości wolne od lodu. Niespotykane od dawna ogromne ilości śniegu spadły w Andach Chile.

    OdpowiedzUsuń