Stan arktycznego lodu morskiego jest gorzej niż zły. Nie chodzi tu tylko o sam zasięg, który ociera się o rekordowe wartości. Przede wszystkim problemem jest grubość, a tym samym ilość lodu. Czapa polarna kurczy się jeśli chodzi o ilość lodu. Być może straty te rozpoczęły się wcześniej niż zwykle, co zweryfikują dane PIOMAS. Złej sytuacji niemal przez cały kwiecień sprzyjał dipol arktyczny, a tym samym eksport lodu przez Cieśninę Frama, która leży między Grenlandią a Svalbardem. To miejsce, przez które najefektywniej wydostaje się lód z Arktyki na obszar Oceanu Atlantyckiego.
Dane NSIDC (Narodowe Centrum Danych Lodu i Śniegu) pokazują, że zasięg lodu jest rekordowo niski, lub ociera się o rekord. Jednak to nie zasięg lodu jest problematyczny, choć jest ponurym sygnałem wskazującym na bardzo zły stan czapy polarnej.
Grubość arktycznego lodu morskiego w 2012, 2016 i 2017 roku dla 25 kwietnia. Naval Research Laboratory
Kolejne dane HYCOM pokazują, że sytuacja w Arktyce jest katastrofalna. W latach 2012-2016 w Arktyce znajdował się całkiem spory obszar grubego lodu. Teraz lód, który ma 3 i więcej metrów zajmuje jedynie symboliczne miejsce - wąski pasek ciągnący się wzdłuż wysp Archipelagu Arktycznego i Grenlandii.
Grubość arktycznego lodu morskiego na Morzu Beauforta w 2015, 2016 i 2017 roku dla 25 kwietnia. Naval Research Laboratory
Mapy w powiększeniu - obszar Morza Beauforta - jak widzimy, stan lodu jest w opłakanym stanie. Nawet jeszcze w 2016 roku gruby na 3-5 metrów lód zajmował spory obszar. Teraz, to tylko wąski pas. Wzdłuż wybrzeży Alaski ciągnie się niewielki pas grubego lodu, ale to efekt spiętrzania lodu, który gromadził się wzdłuż wybrzeża. Po prostu, z powodu wiatru lód napotykając fizyczną przeszkodę w postaci lądu ulegał spiętrzaniu. W sumie nawet w przypadku Archipelagu Arktycznego także należy mówić o spiętrzaniu. A przynajmniej okresach, kiedy do spiętrzania dochodziło.
Problem stanowi teraz woda. Właściwie to problem istniejący od lat, z nasileniem mającym miejsce zimą, kiedy lód przyrasta. Zbyt wysokie temperatury powietrza utrudniają ucieczkę ciepła z wody do atmosfery w czasie zimy. Powierzchnia wód wciąż jest anormalnie ciepła, co ilustruje mapa obok. Teraz do gry ponownie wraca Słońce, choć w kwietniu jego rola jest jeszcze ograniczona. Wyraźnie widoczna jedynie na obrzeżach - niskich szerokościach geograficznych.
Problem stanowi teraz woda. Właściwie to problem istniejący od lat, z nasileniem mającym miejsce zimą, kiedy lód przyrasta. Zbyt wysokie temperatury powietrza utrudniają ucieczkę ciepła z wody do atmosfery w czasie zimy. Powierzchnia wód wciąż jest anormalnie ciepła, co ilustruje mapa obok. Teraz do gry ponownie wraca Słońce, choć w kwietniu jego rola jest jeszcze ograniczona. Wyraźnie widoczna jedynie na obrzeżach - niskich szerokościach geograficznych.
Kra lodowa na Morzu Czukockim 25 kwietnia 2017 roku. NASA
Kra lodowa na Morzu Wschodniosyberyjskim przy Wyspie Wrangla 25 kwietnia 2017 roku. NASA
Ciepłe masy powietrza jeszcze nie mają dużego potencjału, by wedrzeć się do Arktyki, chyba, że znad oceanów. Główną rolę odgrywa woda. Północ wciąż pokrywa śnieg, więc ciepło nie ma impetu, by wedrzeć się do Arktyki znad wciąż jeszcze zimnych lądów, tak, by podnieść temperaturę do zera. Po drodze znajduje się obszar zimna. Śnieg stanowi swoisty bufor. Ciepło z wód może wędrować z odległych regionów na południu. Ciepła woda przenika do Arktyki z Oceanu Atlantyckiego czy ukradkiem przez Cieśninę Beringa. Tamtędy także może się przemieścić, choć w znacznie mniejszej skali, bo cieśnina jest zbyt wąska.
Co więcej, wcale wiatr nie musi wiać z południa, by wtłaczać kolejne masy wód. Pierwsze zdjęcie satelitarne pokazuje, że na Morzu Beringa zostały strzępy po paku lodowym. Ostatnio wiatr bardziej wiał od Arktyki w obszarze C. Beringa niż od Pacyfiku. Lód był wyrzucany na południe, i tak roztapiał się w ciepłych wodach. To samo działo i dzieje się z lodu Morza Czukockiego. Ponieważ wody te są cieplejsze niż kiedyś, to lód znika szybciej. Wycinek mapy DMI obok przedstawia anomalie temperatur powierzchni wód Morza Beringa. Woda jest ciepła i pochłania wyrzucany przez wiatr lód. Woda jest także ciepła w cieśninie. Oczywiście woda ochładza się, gdy energia na topnienie zostanie zużyta. Widzimy więc ujemne, lub zerowe anomalie. To pokazuje, że sytuacja w Arktyce jest katastrofalna, bo czy wiatr wieje tak czy inaczej, to i tak jest źle. Po prostu sumarycznie temperatury są za wysokie. Poza tym, Ocean Arktyczny przez ostatnie lata wielkich topnień zgromadził ciepło - nie wszystko bowiem ucieka do atmosfery w czasie nocy polarnej - woda miesza się z powodu sztormu i trafia na większe głębokości, no i też trafia rzecz jasna z Atlantyku, przy okazji naruszając hydraty metanu.




































