Arktyka przeżywa swoisty renesans. Tak można określić sytuację, która rozpoczęła się w połowie zeszłego miesiąca. Znad wyziębionych lądów zaczęło napływać nad Ocean Arktyczny mroźne powietrze. Wir polarny umocnił się i teraz nad Ocean Arktyczny nie napływa ciepło tak jak rok czy dwa lata temu, dzięki czemu temperatury systematycznie spadają. Czy w takim razie o arktycznym piekle można zapomnieć? Nie, to tylko fluktuacja w trendzie, która pewnie potrwa jakiś czas, a potem się zakończy. Ciepło z Arktyki nie zniknęło z tego świata. Z powodu wysokich koncentracji CO2 w atmosferze, ciepło to zostało. To tylko chwilowa zmiana, która owszem pomoże, ale tylko na jakiś czas.
Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w kolorowej wersji.
Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. AMSR2, University of Bremen
Poza tym, stan lodu morskiego poprawił się póki co jedynie względem ostatnich lat. Na tle czasów chociażby z lat 2000-2006 wciąż wypada gorzej. A obecna dobra passa w takim świecie, jaki jest teraz, trwać wiecznie nie będzie. Powyższa mapa pokazuje, że Ocean Arktyczny nie zamarzł całkowicie. Dawniej lód przylegał m.in. do Svalbardu, z kolei Morze Czukockie w większości wciąż pozostaje wolne od lodu. Animacja
obok (kliknij, aby powiększyć) pokazuje zmiany zasięgu i koncentracji
lodu morskiego w dniach 31 października - 14 listopada 2018 roku.
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2018 roku i wyszczególnienie względem wybranych lat, oraz średniej 1981-2010. Wykres pokazuje zapis dziennych odczytów w 5-dniowej średniej. NSIDC
Liczby z pewnością mogą robić wrażenie na wciąż jeszcze aktywnych denialistach. Zasięg arktycznego lodu morskiego 14 listopada według NSIDC wyniósł 9,5 mln km2, to 1,1 mln km2 mniej niż wynosi średnia 1981-2010. Pokrywa lodowa jest więc o 10,3% mniejsza, nastąpiła tym samym znacząca poprawa sytuacji. Mimo to jest to wciąż duża różnica. Mapa NSIDC obok ilustruje aktualne różnice w zlodzeniu wód Arktyce względem średniej 1981-2010. Mimo poprawy sytuacji, jak pokazuje mapa obok, granica lodu, chociażby koło Svalbardu znajduje się wyraźnie dalej na północ niż 20-25 lat temu. Rekordzistą jest rok 2016, pokrywa lodowa była wtedy o 0,9 mln km2 mniejsza niż obecnie.
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2018 roku względem lat 2006-2017 i średnich dekadowych. JAXA
Dane JAXA pokazują, że zakres zlodzenia wygląda całkiem nieźle, ale na tle 2016 roku. Poza tym tempo zamarzania w listopadzie wyhamowało. Granica lodu dotarła w pobliże wciąż ciepłych wód. Zamarzło to, co mogło szybko zamarznąć. W ciągu najbliższych dni należy spodziewać się szybkiego zamarzania jedynie w Zatoce Hudsona. Jak pokazuje mapa obok, dawniej zamarznięte było Morze Czukockie, lód wkraczał do Cieśniny Beringa. Mapa JAXA przedstawia zasięg lodu w zestawieniu ze średnia lat 80. XX wieku.
Powierzchnia lodu morskiego w 2018 roku względem wybranych lat. Dane NSIDC, wykres Nico Sun
Zamarzanie zachodzi od kilku tygodni dość solidnie, co ilustruje powyższy wykres. Powierzchnia lodu wynosi 8,2 mln km2 i jest o ponad milion kilometrów kwadratowych większa niż w 2016 roku. Pamiętajmy jednak, że wtedy w Arktyce odbywały się iście dantejskie sceny - napływ ciepłych mas powietrza przy jednocześnie dużym zachmurzeniu. Mapa obok pokazuje odchylenia powierzchni lodu od średniej 2007-2016.
Zmiany powierzchni lodu morskiego na poszczególnych akwenach. Wipneus, dane AMSR2, University of Hamburg
Dynamiczne zmiany w ciągu ostatnich dwóch tygodni zaszły na większości obszarów arktycznych wód. Są jednak miejsca, gdzie pokrywa lodowa zajmuje znacznie mniejszy obszar niż kiedyś, bo zamarzanie ze względu na temperaturę wód ruszyło później niż zwykle. Tak jest przede wszystkim na Morzu Czukockim. Na Morzu Barentsa sytuacja wygląda bardzo źle, tak samo w Basenie Arktycznym (od strony Atlantyku), gdzie jak pokazuje wykres, obszar ten powinien już być pokryty lodem w całości, a nie jest.
Odchylenia temperatur od średniej 1981-2010 na półkuli północnej w dniach 1-13 listopada w latach 2007-2018. NOAA/ESRL
Pierwsza połowa listopada tego roku była chłodniejsza niż 2016 i 2017 roku, ponieważ wzrost odchyleń temperaturowych był związany niemal wyłącznie przy działaniu zamarzania. Dodatkowo spora część ciepła najprawdopodobniej uwięziona została pod powierzchnią wody. Wychłodziła się tylko wierzchnia warstwa wody, pod wpływem zimna i wiatru. Wyraźnie cieplejszy jest także rok 2012 jeśli chodzi o okres 1-13 listopada, a nawet 2014 rok, kiedy zamarzanie drugi rok z rzędu było powolne. Jednak w tym ostatnim przypadku na wzrost odchyleń powyżej 5oC był związany z silną adwekcją ciepła znad Alaski.
Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90oN) w 2018 roku względem średniej 1958-2002. DMI
Odchylenia temperatur od średniej 1958-2002 powierzchni arktycznych wód dla 14 listopada w latach 2014-2017. DMI
Temperatury wód są w ostatnich latach wysokie, nie inaczej jest także w tym roku. Taka sytuacja oczywiście sprzyja spowalnianiu zamarzania Oceanu Arktycznego, ale nie zawsze.
Odchylenia temperatur od średniej 1958-2002 powierzchni arktycznych wód 14 listopada 2018 roku. DMI
Kiedy nad obszar morza napłynie odpowiednio zimne powietrze, a potem proces ten postępuje, to powierzchnia wody szybko się wychładza. Dodajmy do tego fakt wysokich szerokości geograficznych na których zaczynał się pak lodowy, oraz czas zwlekania z zamarzaniem. W końcu pojawił się impuls w postaci zmiany w cyrkulacji atmosferycznej. Ocean Arktyczny zaczął szybko zamarzać, szczególnie że zachmurzenie było wtedy niewielkie. Jak pokazuje mapa DMI, woda wciąż jest cieplejsza niż być powinna, ale szybko może też ciepło to oddać. Poza tym wiatr przyspiesza utratę ciepła i roznosi lód na większe odległości. Potem tworzy się już pak lodowy.
Grubość lodu morskiego w latach 2010-2018 dla 11 listopada. Naval Research Laboratory, Global HYCOM
Taka sytuacja pozytywnie wpłynie na stan pokrywy lodowej, szczególnie na jej grubość, co potem przełoży się na dobry wynik ilości lodu. Patrząc na zestawienie map grubości lodu, to droga jest jeszcze daleka. Owszem, ilość lodu wygląda lepiej niż np. 2012 roku, ale przede wszystkim większa jest teraz jego powierzchnia, szczególnie względem 2016 roku, co wpłynie na dane przedstawione w następnym raporcie PIOMAS. Niemniej, to co jest teraz nie wygląda dobrze. Jest zbyt wcześnie, animacja obok pokazuje, że w dniach 30 października - 11 listopada niewiele się zmieniło, poza tym, że lód pokrył Morze Łaptiewów. Różnice są naprawdę niewielkie.
Mozaika zdjęć satelitarnych Morza Barentsa i części Basenu Arktycznego z 13-15 listopada 2018 roku wykonanych w podczerwieni. Sea Ice Denmark/Sentinel 1AB
Podsumowując, sytuacja jaka zaszła w Arktyce wydaje się być w porządku. Dawno tak nie było, ale żeby mówić o poprawie realnego stanu czapy polarnej, to chłodne warunki musiałby trwać parę lat z rzędu. A takie coś jest nierealne.
Zobacz także:
- Arctic News - szybkie zamarzanie o zgubnej nadziei, środa, 31 października 2018 Druga połowa października w Arktyce różni się znacząco od pierwszej. Sezon zamarzania był bardzo słaby, co stało się już wizytówką obecnego klimatu Arktyki.
- Arctic News - kolejne słabe zamarzanie Oceanu Arktycznego, niedziela, 30 września 2018
- Arctic News - sezon zamarzania daleki od ideału, czwartek, 30 listopada 2017







































