Toplista

Ranking Blogów

piątek, 4 stycznia 2019

Padają rekordy topnienia lodu morskiego Antarktydy

Przez większość tego wieku na Antarktydzie obserwowano inny niż w Arktyce trend. Okalający kontynent lód morski przyrastał, głównie z powodu zmian w zasoleniu wody. W ostatnich latach doszło do odwrócenia trendu, co skończyło się rekordowo niskimi poziomami zasięgu lodu. Koniec grudnia i początek stycznia to rekordowe wartości zlodzenia Oceanu Południowego. 

 Zasięg antarktycznego lodu morskiego 1 stycznia 2019. Pomarańczowa linia pokazuje średni zasięg lodu 1 stycznia dla okresu 1981-2010. Sea Ice Index - NSIDC

W grudniu 2018 roku zaobserwowano szybki spadek zlodzenia Oceanu Południowego. Jeśli sytuacja się utrzyma, to przypadające zwykle w połowie lutego minimum okaże się być rekordowe. 

1 stycznia zasięg lodu wokół Antarktydy wyniósł 5,47 mln km2, co oznacza rekord. To 30 tys. km2 mniej od poprzedniego rekordu dla tego dnia, który wypadł w 2017 roku. Także 1,88 mln km2 poniżej średniej 1981-2010.  Tempo topnienia w grudniu 2018 było bardzo szybkie - 253 tys. km2 na dobę, podczas gdy średnia 1981-2010 wynosi 214 tys. km2

Zmiany zasięgu antarktycznego lodu morskiego w grudniu. Wykres pokazuje sześć lat o najniższym zasięgu w historii pomiarów satelitarnych. 

26 grudnia zakres zlodzenia spadł poniżej rekordowej wartości z 2016 roku. Do końca grudnia padały kolejne rekordy. Odwrócenia trendu zaobserwowano w ostatnich latach, co najwyraźniej jest związane z ocieplaniem się powietrza i oceanu wokół Antarktydy. Wcześniej zasięg lodu powoli rósł. Odwrócenie tego trendu w grudniu, kiedy ma miejsce szybkie topnienie zaobserwowano dopiero w 2007 i 2014 roku, padły wtedy rekordy. 


 Porównanie zasięgu lodu morskiego Oceanu Południowego 1 grudnia 2018 i 1 stycznia 2019.

Szybkie topnienie w grudniu 2018 i na początku stycznia tego roku odsłoniło miejsca, które wcześniej zawsze pokrywał lód. Jeszcze na początku grudnia Morze Weddella, wschodnia część Morza Rossa były w większości pokryte lodem, choć już wtedy zlodzenie było bardzo małe. Obszary te w znacznym stopniu uwolniły się od lodu, co pokazuje powyższe mapa przedstawiające różnica między 1 grudnia 2018 a 1 stycznia 2019. 

Do końca sezonu topnienia na Oceanie Południowym zostało 6-8 tygodni. Nie wiadomo jak to się skończy. Być może padnie rekord, obszary pokryte lodem uwolnią się od niego w sposób znaczny.


Zasięg lodu morskiego 31 grudnia 2018 po lewej i odchylenia zasięgu dla tego dnia po prawej. Phil Reid, Australian Bureau of Meteorology

Jest zbyt wcześnie by mówić, jak to się skończy, a także zbyt wcześnie, by mówić o dokładnej przyczynie. Dlaczego teraz? Niewykluczone że rekord padnie w lutym (minimum). Najprawdopodobniej bezpośrednią przyczyną jest wzrost temperatur. Niestety ze względu na polityczno-finansowe problemy USA, nie ma danych reanalizy NOAA. Wiemy jednak, że w grudniu na Antarktydzie było bardzo ciepło.

To kolejna sytuacja, która pokazuje, że na Antarktydzie zachodzą równie potężne zmiany, co w Arktyce. Tyle tylko, że te z góry wcześniej nie były widoczne, teraz są.

Na podstawie: A record-low start to the new year in Antarctica

Zobacz także:


 

43 komentarze:

  1. Według gerontocroat (z arctic sea ice forum) zasięg lodu morskiego, wokół Antarktydy- wyniósł 3 stycznia: 4.98 mln km2(wedle JAXA).
    A więc 171 tys km2 mniej, niż w rekordowym do tej pory 2017 Roku,na ten dzień. O 1.07 mln km2(zaokrąglałem wszędzie, do 2 miejsc, po przecinku) mniej niż w 2018 Roku, na ten dzień.
    W tej chwili zasięg spada szybciej, niż w rekordowym 2017 Roku, lecz wolniej niż przeciętnie wtedy, kiedy było dużo lodu, i było co się topić, jeśli idzie o łatwiejszy, cieńszy lód.
    Prawdopodobnie zasięg nie spadnie zatem do 0,choć mógłby to zrobić, gdyby podążał, w dalszej części sezonu, trajektorią 2015 Roku,kiedy to o tej porze, było jeszcze, co się topić, jeśli idzie o łatwiejszy, cieńszy lód.
    O ile jednak nie ustanowi rekordowo niskiego spadku zlodzenia, podążając nawet najwolniejszą trajektorią 2017 Roku, w dalszej części sezonu, kiedy lodu łatwiejszego, było już stosunkowo mało, o tej porze-powinien ustanowić, rekordowo niski, zasięg lodu morskiego, na koniec sezonu topnienia!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzeba przyznać, że ciekawa sytuacja. Ani tam sensownego ciepłego prądu morskiego ani wzmożonej cyrkulacji atmosfery. A przecież Słońce i CO2 to tylko... No właśnie, Bart, jak to wyjaśnić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem Bart,ale tak sobie myślę, czy nie ma to związku z cyrkulacją termohalinową?
      Jeśli rzeczywiście słabnie,a tak mówią badania-półkula północna dostaje mniej ciepła, od południowej-więc na południowej, zostaje więcej ciepła,które może roztapiać lód,wokół Antarktydy.

      Usuń
    2. Niby słabnie a lodu w Arktyce również coraz mniej.

      Usuń
    3. Ja sobie myślę, że skoro powierzchnia ziema/atmosfera to tylko kilka % pojemności cieplnej całego układu, a ocean to cała teszta to bym się nie przejmował fluktuacją. Wystarczy rok/dwa zwiększonej ilości chmur nad oceanami względem kontynentów i mamy różnice w temperaturze powiechniowej wód. Wystarczy, że bardziej się miesza ocean i znów pogoda się zmienia. Moim zdaniem ważne, co się dzieje dlugoterminowo, bo to dużo łatwiejsze do policzenia, niż odchylenia pogodowe i to geograficznie.

      Usuń
    4. Też tak myślę Bart. Przepływy energii w toni oceanicznej to nie kwestia roku. Fluktuacje będą ale liczy się trend. A on się nie zmienia.

      Usuń
    5. Po pierwsze fluktuacje według mnie,mają określone granice,i gdy są zbyt duże-robi się korektę trendu,zamiast udawać,że nic się nie stało,i trend się nie zmienia,a wszystko to tylko fluktuacje.
      Po drugie mówimy,o lodzie morskim wokół Antarktydy,a nie o kontynencie Antarktyda,więc zasięg lodu, bezpośrednio przekłada się ,na energię gromadzoną w oceanie,a nie tylko pośrednio-co by miało miejsce,gdyby zmniejszał się zasięg lodu na kontynencie,a nie na oceanie,wokół Antarktydy.

      Usuń
    6. Najmniejszy zimowy zasięg lodu antarktycznego to rok 1986 największy to 2014. To właśnie fluktuacje, duże ale fluktuacje.
      No bo przecież nie idzie chyba epoka lodowa, prawda?

      Usuń
  3. Lodu już nie ubywa w Arktyce od ok 2012 roku na Grenlandii mieliśmy słaby sezon topnienia Golfsztrom słabnie i to są fakty wspomniecie moje słowa młodszy dreas 2:0 się szykuje czyli historia zatacza koła i cała walka z dziurą ozonawa poszła w łeb znowu była bardzo duża nad Antarktydą co jest dowodem na zero wpływu człowieka na takie zjawiska jak klimat dziura ozonowa itd. Hubert powie gdzie ta zima zapraszam do Polski wschodniej tylko weź ze sobą ciepłe ubrania bo od jutra mrozy i dużo śniegu co jest normalne w styczniu ale to się nigdy nie skończy a najgosze ze zimno dopiero będzie jak Golfsztrom osłabnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, szczególnie nie ubywa zimą :-)

      Usuń
    2. Młodszy Dreas to sprawa komety ci ostatnio dość sensownie udowodniono.

      Usuń
    3. Co za bzdury owszem na wschodzie zima ale lekka a na zachodzie ani śladu zimy i i 10 miesiąc pod rząd z temp.średnimi sporo powyżej normy

      Usuń
    4. No to macie szczęście na zachodzie, bo reszta kraju zimowa.

      Usuń
    5. To nie szczęście to siła coraz cieplejszego oceanu :-(

      Usuń
  4. New Eocen zobacz gdzie jesteśmy https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/5f/All_palaeotemps.svg Do interglacjału Emskiego nam nawet daleko nie mówiąc o czasach ciepłych których nigdy nie zobaczymy chyba że pojedziecie daleko na południe. Przypomne dla fanatyków teorii co2 w interglacjale Emskim było poniżej 300 ppm teraz ponad 400 a znacznie zimniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sutki obecnych emisji zobaczymy dopiero za 40-500 lat w zależności od zjawiska. Obecny stan całego klimatu wraz ze wzrostem poziomów oceanów to skutek emisji z pierwszej połowy ubiegłego wieku. System klimatyczny potrzebuje czasu na reakcje.

      Usuń
    2. Otóż to. Przy 410 ppm na Ziemi nigdy nie było tak zimno jak obecnie. To potwierdza słowa Huberta. Dzięki oceanom i ich bezwładności mamy poślizg, który nota bene w skali geologicznej jest milisekundą.

      Usuń
    3. To tak jakby nasz dom był ocieplony mega grubym styropianem ale piec go ogrzewajacy miał nadal tyle samo kw i nastawiona taką samą temperaturę, od razu nie zrobi się ciepło jak w saunie ale jeśli się nieco poczeka to można się udusić. Niestety my nie możemy zadusić naszego pieca - słońca, a i styropianu łatwo nie zerwiemy. Narazie próbujemy zwolnić trmpo ocieplania domu (proba zmiejszania emisji co2) Jedyne co jeszcze możemy w przyszłości zrobić to okladać grzejniki mokrymi recznikami (ewentualność próby przyslaniania promieniowania slonecznego)

      Usuń
    4. Dobre Marcin. Ekipa budowlana nakłada kolejną warstwę styropianu a my jedynie krzyczymy aby choć trochę zwolnili. Nim się ściany i stropy nagrzeją (czytaj oceany) chwilę potrwa (czytaj 100-500 lat) ale nagrzeją się niechybnie. Coraz grubsza warstwa styropianu (czytaj CO2) nie pozwoli bowiem wyziębić wnętrza. A okna nie ma aby je otworzyć.

      Usuń
    5. Przez chwilę, jak zaglebialem się w Barta analize wydawało mi się że takim oknem mogą być bieguny, szczególnie Arktyka, ale po przeanalizowaniu już dość dawno stwierdziłem że są to tylko mostki termiczne naszego domu (np żelbetowe nadproza) przez które faktycznie ciepło ucieka szybciej ale są zbyt małe i nie ma możliwości aby całe ciepło z domu kierować na nie. No i też są one coraz lepiej z zewnątrz izolowane.

      Usuń
    6. Dobrze napisane Marcin. Każdego roku dokładamy ok. 2 ppm. CO2. To dodatkowe mm styropianu na naszym domu, który pokrywa go równomiernie.
      Biegun północny to faktycznie mostek termiczny. To tak jakby z tego mostka ktoś zerwał stare, zmurszałe, słomiane docieplenie (czytaj lód) a równocześnie zakładał kolejną warstwę nowoczesnego styropianu. Bilans tylko przez moment będzie korzystny.

      Usuń
  5. Hubert ja dostrzegam wszystkie czynniki sam co2 w ogóle co2 nie grał głównej roli w klimacie ziemi to jak z dziurą ozonową podobno przez człowieka co jest i było bajką jak wdać znowu była jedną z większych w zeszłym roku. Casem mówisz Hubert słaba zima poczekaj na osłabienie Golfsztromu co nie raz miało miejsce jeśli dalej będzie topniał lód to się zatrzyma cyrkulacja na Atlantyku co nie raz miało miejsce i będziesz się modlił o łagodną zimę. Dzięki temu że jest Golfsztrom średnia temperatura w Polsce to ok 8 st nie 0 stopni. Co będę Ci mówić wiesz to przecież a jak chcesz zimę zapraszam na wschód Polski 20 cm śniegu i obecnie -4,7 i temperatura spada tak więc zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będzie Golfsztromu u nas, to będzie gdzie indziej. Energia w przyrodzie nie ginie.

      Usuń
    2. No i co może powiesz ze te minus 4 to syberyjski mróz ?

      Usuń
    3. Artur32 a czy syberyjski mróz jest u nas normą? NIE ale będzie po osłabnięciu Golfsztromu bo tylko dzięki niemu średnia temperatura zimy jest lekko poniżej zera w Polsce bez niego będzie bez problem -20 ale w ciągu dnia jak na innych tych samych szerokościach geograficznych. A poza tym zimy od lat 90 w Polsce się nie ocieplają i jakoś co2 tu nie pomaga więc coś jest nie tak. Więc Golfsztrom i słońce mają większe znaczenie co jest oczywiste.

      Usuń
    4. Oj Unknow. Idąc twoim tokiem myślenia: skoro słabnie Golfsztrom to dlaczego zimy nie są coraz chłodniejsze? ;-)

      Usuń
  6. Unknown znowu powielasz mit ,że zimy od lat 90 tych się w Polsce i Europie nie ocieplają .Owszem ocieplają się zarówno w Polsce jak całej Europie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwie odnogi wiru polarnego już są oddzielone. Niedługo w całej Polsce zapanują mrozy i pewnie wielu będzie krzyczec "gdzie to globalne ocieplenie..." czy naprawdę - 20 przez tydzień lub dwa zimą to taka anomalia ? Przecież od ładnych paru lat nie mieliśmy (mowie o pomorzu wschodnim) początku normalnej zimy w grudniu i taka normalna zima trwa Max miesiąc z hakiem. A wszyscy starsi ludzie z moich stron mówią że dawniej większość zim to był śnieg który spadł w grudniu i trzymał do marca, kwietnia. Owszem zdażała się odwilż lub cieplejsze zimy ale było tego o wiele mniej niż teraz. Ktoś powie że ludzie tak wszyscy gadają że za dzieciaka były śniegi niesamowite itp... ale jak sprawdzi się średnie temperatury z dawnych lat to widać wyraźnie różnice. Starsi ludzie nie zmyslaja. Na przestrzeni 30 lat ostatnich również można zauważyć różnice, tylko one następują dla nas stopniowo i jest duża zmienność między sezonami dlatego zaciera się trend z naszego punktu widzenia. Zimy które teraz uznajemy za ostre były np w latach 60 normą, a w XIX w łagodne.

      Usuń
    2. Oczywiście, że -20 stopni przy średniej -3 stopnie to potężna anomalia! To co się dzieje obecnie w górach ze śniegiem przechodzi ludzkie pojęcie. Widzieliście jak ludzie nie mogli się wydostać ze schroniskach na Kasprowym? A o -23 stopniach w Terespolu słyszeli? Udajecie, że tego nie widzicie? To pokazuje jak ciężką mamy w tym roku zimę, a jeszcze czekają nas potężne mrozy w związku z SSW, więc to nie koniec pogodowego koszmaru! Nie tego powinno się oczekiwać po 410 ppm co2. Zimy się ocieplają, ale stanowczo za wolno.

      Usuń
    3. Zimy nigdy nie będą ciepłe. Mamy potężny kontynent na wschodzie. Ja uciekłem w masyw Śnieżnika aby mieć prawdziwą zimę i lato. I wreszcie jest sporo śniegu! Oby tak dalej.

      Usuń
    4. Obfite opady śniegu to również jest efekt GO. Więcej wilgoci w powietrzu i w górach temperatura wyższa niż kiedyś daje duże szanse na większe opady tego rodzaju.Cieplejsze zimy nie muszą oznaczać mniej śnieżnych.
      A to nieszczęsne - 20 przez 12 godzin w nocy zrownoważą np. Dwa dni z temp nieco powyżej zera - normalna zima na niżu... Zależy z której strony napływa powietrze akurat. Pozdrawiam.

      Usuń
    5. Zimę w masywie Śnieżnika będziesz miał, ale lato? Przecież tam nawet nie ma upałów i noce są chłodne.

      Usuń
    6. Dla mnie prawdziwe lato Michał to temperatura maksymalna 20 st.C. :-)

      Usuń
    7. Co do tej ciężkiej zimy w tym roku o której pisze Michał- w większej części kraju albo jest b.lekka albo tak jak na zachodzie nie ma jej wcale .Styczeń to już dziesiąty miesiąc pod rząd znacznie cieplejszy niż być powinien.

      Usuń
    8. We Wrocławiu zima była w tym sezonie w sumie może 3-4 dni :) Praktycznie 90% czasu jest na plusie i pada deszcz jak jesienią.

      Usuń
  7. Czy ktoś słyszał o domach normobarycznych ? Pewnie mało kto z Was i dla niektórych z Was może to być szokiem jakie warunki tam panują!
    Tlen jest ustawiony na 35 %
    Dwutlenek węgla na uwaga to nie pomyłka od 2% do 3 %
    Ciśnienie 1500 hPa.
    Posłuchajcie tego krótkieego wykładu gość wie co mówi bo żyje już w takim domu 5 lat.
    https://youtu.be/iIK8VtMBhSU

    PS. Myli trochę ilości ppm jakie są obecnie w atmosferze, I z tymi wulkanami też się nie zgadzam ... Chociaż czy faktycznie tak nie jest? Dwutlenku węgla jest nam potrzebny do życia i gdyby nie działalność człowiek to świat zmierzałby do zagłady,! Ktoś na świecie nie chce dopuścić do tego żeby ludzie byli bardziej inteligentni. Zapraszam do obejrzenia filmiku jak i też innych filmów od dr Jana Pokrywki

    OdpowiedzUsuń
  8. Może jakies dowody na ocieplanie się zim w Polsce macie? Ja mam dowód że zima się nie ociepla od 1990 roku https://meteomodel.pl/klimat/poltemp/wykresy/14_zima.png To zasługa słabnącego Golfsztromu bo chyba nie co2 Jak ustanie cyrkulacja zimy będą zimniejsze niż kiedy kolwiek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny mit.Zimy i lata będą jeszcze cieplejsze.

      Usuń
  9. Artur32 czegoś tam nie widzisz? Gdzie widzisz na wykresie ocieplanie się zim w Polsce? Od 1990 roku takie zjawisko jak ocieplenie zim nie istnieje w Polsce to potwierdzają pomiary nie ja więcz w czym masz problem? Może z tym że to nie pasuje do tak dużej ilości co2 no ale coż prądy oceaniczne i słońce grają pierwsze skrzypce. I jeszcze jedno gorące i suche lata to tez jest związane z słabnącą cyrkulacją na Atlantyku bo podsyła nam mniej wilgoci i jest większe nasłonecznienie latem dlatego temperatura rośnie latem, a zimą jak udowadniają pomiary już temperatura nie rośnie potem zacznie spadać po dalszym osłabnięciu pradu zatokowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj spokój ,od lat 90 tych co rok prowadzę regularne notatki i obserwacje i nie chce być inaczej -zimy w zachodniej części Polski zanikają ,są coraz krótsze i coraz częściej wszystkie miesiące są sporo powyżej normy z lat wcześniejszych .Z małymi wyjątkami takimi jak luty z roku ubiegłego a raczej jego 2 połowa.Powtórzę zimy prawie zanikają w sporej części Polski i Europy również.Lata również są coraz cieplejsze ,od lat 90-tych nie było tu ani jednego lata w normie nie mówiąc już chłodniejszego.

      Usuń
  10. Wygląda na to, że przez tego głupiego Trumpa i tej problemy budżetowe nie będzie PIOMAS i NSIDC raportu. Danych NOAA.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musza finansować płot na południowej granicy, podbój kosmosu, ład na świecie i poszukiwanie nowych złóż ropy pod oceanem. Nie ma czasu na głupoty...

      Usuń
    2. Trzeba zatem cierpliwie czekać,aż prezydent Trump, dogada się z rządem,w sprawie polityki-o ile nie obetnie funduszy NOAA,chcąc zbudować mur,na granicy z Meksykiem.
      Jak na przeciwnika
      ,walki z GO,i tak w sumie,długo znosił poczynania NOAA-związane z obserwacją pokrywy lodowej.
      Mimo wszystko są chyba jeszcze,jakieś dane,na temat pokrywy lodowej Arktyki,wokół Antarktydy-chociażby japonskiej JAXA-i mógłby chyba pan napisać ,jakiś artykuł,nie załamując się brakiem Piomas,i raportu NSIDC.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń