środa, 25 listopada 2020

Szybkie zamarzanie w Arktyce - Zatoka Hudsona pomogła

W drugiej połowie listopada tempo zamarzania zaczęło przyspieszać. Pytanie: Gdzie i co się z racji tego zmieniło?

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2020 roku względem lat 2005-2019 i średnich dekadowych. JAXA 

Spójrzmy na wykres. Przedstawione są tu dzienne dane zapisu dostarczane przez JAXA. Na szukających dziury w całym negacjonistach klimatycznych, czy wszystkich tych, którzy nie lubią zimy i globalne ocieplenie jest im na rękę, te dane robią wrażenie. Wykres obok (kliknij, aby powiększyć) przedstawia zapis tempa zamarzania lub ewentualnego ubywania lodu morskiego w 2020 roku w zestawieniu ze zmianami z 2012, 2016 i 2019 roku, oraz średniej z ostatniej dekady. W dniach 19-24 listopada arktyczna kriosfera powiększyła się o 0,88 mln km2 i nie jest rekordowo mała. Ale to tylko kilka dni skokowego wzrostu, który oczywiście niewątpliwie wyeliminował perspektywę przebicia rekordowych wartości z 2016 roku. Według danych NSIDC w dniach 16-24 listopada średnie tempo zamarzania wyniosło 75 tys. km2/dzień, a średnia 1981-2020 wynosi 65 tys. km2/dzień.
 

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego w 2016 i 2020 roku dla 24 listopada. AMSR2, University of Bremen

W listopadzie i grudniu punktem odniesienia jest nie rok 2012, lecz 2016, kiedy to miały miejsce ekstremalne warunki pogodowe, w wyniku czego tempo przyrostu lodu było bardzo powolne. Przez cały listopad i niemal cały grudzień czapa polarna 2016 roku notowała rekordy. W pewnym stopniu nie ma co też dywagować nad tempem zamarzania w dość krótkim przedziale czasowym. Przede wszystkim musimy odpowiedzieć na pytanie, gdzie tak szybko zamarzało, i co to oznacza? Spoglądając na mapy, możemy już się domyśleć. Chodzi o Zatokę Hudsona. Z kolei mapa obok pokazuje jasno. Właśnie tam lodu jest wyraźnie więcej. Owszem, na innych akwenach też lód zwiększał swoje rozmiary. Tyle tylko, że tam cały czas występują braki. Na mapie zarysowana jest mediana z pierwszej dekady tego wieku. Na Morzu Barentsa powinien się znajdować pak lodowy między Svalbardem a Ziemią Franciszka Józefa. Nie ma go tam. Na Morzu Karskim o wiele lepiej nie jest. Morze Czukockie też powinno być już prawie w całości pokryte lodem.
 
Powierzchnia lodu morskiego na morzach: Barentsa, Czukockim, Karskim i Łaptiewów w 2020 roku w zestawieniu ze zmianami w latach 2007-2019. NSIDC
*Przedstawione dane uwzględniają większy obszar arktycznych akwenów niż geograficzny. Obejmują część wód Basenu Arktycznego. Morze Barentsa ma 1,4 mln. km2, Czukockie 620 tys. km2, Łaptiewów 662 tys. km2.
 
W ciągu ostatnich 10 dni tempo zamarzania wcale takie szybkie nie było. Przykładem jest Morze Barentsa, Czukockie i Karskie. A nawet Morze Łaptiewów, które de facto jest zamarznięte, ale nie do końca.
 
Pokrywa lodowa Morza Łaptiewów 23 listopada 2020 roku. Zdjęcie wykonane jest w obrazie uzyskanym przy pomocy pomiaru tzw. temperatury jasnościowej. NASA Worldview
 
Wygląda na to, że akwen ten nie jest pokryty pakiem lodowym. Ze względu na noc polarną nie da się sfotografować Arktyki w normalnym świetle widzialnym. Ale przy pomocy pomiarów tzw. temperatury jasnościowej już tak. Choć wciąż problem stanowią chmury (część akwenu przesłania ich cienka warstwa)i tak sporo widać. Na zdjęciu wyraźnie widoczna jest kra lodowa, i to nawet drobna kra lodowa. Oczywiście te ubytki szybko zamarzają, ale to nie zmienia sytuacji. Lód jest tam cienki. Według modelu HYCOM średnia grubość lodu na tym akwenie nie przekracza 50 cm, w praktyce kra ma tam raptem kilka maksymalnie kilkanaście centymetrów grubości. 

Tak więc ostatnie szybkie zamarzanie to iluzja rzeczywistej sytuacji. Zamarza szybko Zatoka Hudsona, która ma niewielki wpływ na Arktykę. Grubość lodu i w ogóle jego stan pozostawia wiele do życzenia. Owszem, według długoterminowych prognoz pogody sytuacja powinna się poprawić. Zamarznie Morze Karskie i Czukockie. Lód powinien też objąć wyspy Ziemi Franciszka Józefa. Problem w tym, że to wszystko dzieje się nawet o miesiąc za późno. 

Zobacz także:

23 komentarze:

  1. Jesli chodzi o zatokę Hudsona To nic dziwnego listopad jest znacznie poniżej normy wiec szybko pokrywa sie lodem nic nadzwyczajnego. Wbrew denialistom nie jest tak źle ale oczywiście wszędzie można katastrofy sie doszukiwać

    OdpowiedzUsuń
  2. Tam nad zatoką Hudsona jest duża populacja niedźwiedzi polarnych...dobrze że chodź tam w tym roku lód szybko się pojawia ...bywały lata ,że zatoka zaczynała zamarzać dopiero pod koniec 1 dekady grudnia lub na początku 2 ...tak że dobre wieści

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo bym prosił o uwzględnienie krzywej z oststnich 10 lat "20" gdy grudzień dobiegnie końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi ci o mapę JAXA? Mogę dawać dwie krzywe, albo raz tą, a innym razem inną.

      Chciałem pokazać, jak duże zaszły zmiany w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Nawet względem początku tego wieku widać duże zmiany.

      Usuń
  4. Moim skromnym zdaniem Zatoka Hudsona powinna być wyeliminowana z zestawienia. To tak jakby uwzględniać Bajkał 😉. A tak serio to akwen ten będzie zamarzał na długo po tym jak w Arktyce nie będzie już lodu. Dla Zatoki decydujący jest mróz nad kontynentem a ten w zimie będzie i z 100 lat. Ta samo zresztą zimą zamarzają jeziora mazurskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aby się zgadzało z teorią GO powodowanego działalnością człowieka trzeba teraz dokonać takiego oszustewka małego? Można wyeliminować przecież różne kolejne akweny z zestawienia byleby tylko wynik był taki jak od dawna wyczekiwany, czyli 0 lodu i wtedy nastąpi upragniony sukces :) Co potem usuwany z zestawienia?

      Usuń
    2. Bo denialisci co twierdzą, ze nie żyjemy w okresie miedzylodowcowycm będą wymyślać bo juz objętość i zasięg lodu we wrześniu nie spada narazue tylko od 8 lat ale trend sie zatrzymal w w marcu tez poniżej pewnego poziomu juz mie schodzi układanka się wali to trzeba zmyslasc bo zatoka Hadsona opiera sie ociepleniu i wbrew denialistom pokrywa soe lodem wcześniej i jest zimniej taka niespodzianka

      Usuń
    3. Nie Albert. Za jakiś czas lód w zimie będzie tylko na Zatoce Hudsona i przeciwnicy GO będą z lubością ten fakt przywoływać.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. 1. Nigdy nie będzie takiego czasu, że lód będzie tylko w Zatoce Hudsona. 2. A na świecie nie ma przeciwników GO są tylko przeciwnicy GO powodowanego działalnością człowieka. Przecież każdy w miarę ogarnięty człowiek, który żyje w obszarach, gdzie oficjalnie urosły średnie temperatury to zauważył, że teraz jest cieplej niż np w latach 70... 3. Teraz będzie minimum 10 lat chłodniejszych niż średnia z ostatnich 10 lat. Czy później będzie jeszcze chłodniej to zobaczymy za kolejne kilka lat po cyklu na Słońcu...

      Usuń
    6. @Alberrt ale denialistoom nie wytłumaczysz. Według nich słońce na klimat nie wpływa prądy oceaniczne i inne cykle nie wpływają tylko co2 według nich. To dlaczego jest tak zimno zimniejnznacznie niż w poprzednim interglacjale gdzie było tyljo 300ppm co2 ktoś z denialistow powie oceany sie nie ogrzały tak będą tlumaczyc wiecznie a bzdury i tym ze tylko zatoka Hudsona bedzie pokryta lodem w przyszłości nie wiem gdzie taka bzdurę wyczytal ale raczej sobie wymyslił

      Usuń
    7. Nie ma sensu z niej teraz rezygnować. Skoro nie pomijano jej dotychczas (przy trwających od 30 lat pomiarach!), błędem byłoby to robić w 2020 czy w przyszłości. 🙂

      Usuń
    8. Czy ktoś rozumie jeszcze co znaczy emotka "😉" i słowa po "kwestii wyeliminowania" które brzmią: "A tak na serio...".
      Użytkownik bzdury to ty dziecko wypisujesz. I wiedz, że nadejdzie taki czas gdy w styczniu lód będzie na Zatoce Hudsona a nie będzie go na biegunie północnym. A dlaczego tak będzie? Cóż, wystarczy pomyśleć 🙂

      Usuń
    9. Jak na razie to wszystko idzie w odwrotnym kierunku. Permanentne mniejsze dostawy energii od Słońca zrobi swoje. Pragnę przypomnieć, że na powierzchni Ziemi ciepło pochodzi od Słońca to 99,93%. Głębokie minimum jakie jest teraz powoduje mniej energii o nawet 1W/m2. Ci którzy nie rozumieją, że to Słońce ma tylko wpływ na temperatury Ziemi to pomyślcie jakby Słońce zgasło ile będzie po tym fakcie stopni na Ziemi za 1 dobę za 10 dób, za 30 dób, za 1000 dób... itd.

      Usuń
    10. @Albert-dobrze, że przywołujesz ilość energii. Spadek aktywności Słońca może spowodować mniejszą jej ilość o około 1W/m2, a od GO mamy już 3 W/m2...

      Usuń
    11. Zapewniam Cię panie Jędrek, że żeby nie wiem ile było CO2 w atmosferze to Słońce nie wygeneruje ani W/m2 więcej energii, nawet 3 :)

      Usuń
    12. Słońce nie wygeneruje ale czy Ziemia wypromieniuje ją w kosmos? Negujesz istnienie efektu cieplarnianego? 🙂

      Usuń
  5. Zwolennicy antropogenicznego globalnego ocieplenia wiedzą o sile Słońca (jest, co logiczne, bardziej istotna na przestrzeni milionów lat niż w czasie naszego życia, bo to wtedy znacznie zmienia się jego siła, o czym lubią zapominać denialiści, gdy wypominają wysokie stężenia CO2 sprzed milionów lat) i cyklu Milankovicia (jest on właśnie dowodem na antropogeniczność globalnego ocieplenia, bo teraz powinniśmy obserwować ochłodzenie, tymczasem mamy gwałtowne ocieplenie. Cieszysz się, że jest za zimno jak na ponad 400 ppm? Bo ignorujesz fakt, że ocieplenie nie ujawnia się od razu. Nie uwzględniasz maskującego efektu aerozolowego z aktywności przemysłowej, który ochładza Ziemię i ma duży wpływ na temperatury. W poprzednim interglacjale go nie było... Będzie on tylko spadał, a temperatury dalej będą rosnąć wbrew waszym zapowiedziom. Nie mamy dziś ocieplającego El Niño, a temperatury są takie, jakbyśmy mieli. Naprawdę nie daje wam to do myślenia? Skąd te potworne temperatury się biorą? To, że gdzieś jest zimno, nie zmienia tego, że całościowo jest gorąco. Gdy spojrzycie na mapki z temperaturami, zobaczycie, że niebieski niepokojąco zanika na rzecz czerwieni. Nie widzę żadnego sensu w tym, żebyśmy mieli teraz 10 chłodniejszych lat, skoro robi się tylko coraz cieplej i to Ziemia gwałtownie zmienia swoją atmosferę, a nie Słońce świeci znacznie mocniej lub słabiej. Ze swoimi oświeconymi prognozami skończycie tak jak Abdusamatow).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skład atmosfery jest delikatnie modelowany większym lub mniejszym CO2 właśnie z powodu Słońca. Jak jest cieplej to więcej CO2 uwalnia się z oceanów, jest chłodniej to więcej CO2 wraca do wody... A Abdusamatow w już 2014 przewidział że będzie (2019-2020) głębokie minimum Słoneczne jak do tej pory najgłębsze od 200 lat...

      Usuń
    2. I dlatego Albert CO2 stale rośnie, bo mamy minimum słoneczne i coraz niższe temperatury, które z pewnością jeszcze spadną, jak i ilość CO2 w atmosferze 😉
      Ręce opadają.

      Usuń
    3. @Albert Jak się ma to minimum ochładzające klimat, gdy 2020 będzie globalnie najcieplejszym rokiem albo na podium?

      Usuń
  6. https://www.nature.com/articles/s41598-020-75481-z

    "In this paper we report that in the ESCIMO climate model the world is already past a point-of-no-return for global warming. In ESCIMO we observe self-sustained melting of the permafrost for hundreds of years, even if global society stops all emissions of man-made GHGs immediately".

    Hopium się kończy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś pewien, że ta praca jest wiarygodna? Środowisko odnosi się do niej sceptycznie:
      https://earther.gizmodo.com/climate-scientists-debunk-point-of-no-return-paper-ev-1845667916

      Usuń