Koniec sezonu topnienia lodu morskiego 2017 jeszcze nie miał miejsca. Według danych satelitarnych zasięg pokrywy lodowej w dalszym ciągu się kurczy, ale widać, że proces ten zamienia się w stagnację na wykresie. Podobnie jest w przypadku powierzchni lodu. I w końcu sama objętość najprawdopodobniej też ulega spadkowi. W ciągu ostatnich dni doszło do zmiany pogodowej. Dominacja wyżów barycznych nieco spadła i powstał negatywny dipol arktyczny. Wysokie ciśnienie rozciąga się po stronie euroazjatyckiej, niskie z kolei po stronie amerykańskiej.
Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w kolorowej wersji.
Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. AMSR2, Uni Bremen
Jak pokazuje mapa, znaczne obszary Oceanu Arktycznego są pozbawione lodu. Otwarte jest Przejście Północno-Wschodnie wzdłuż rosyjskiego wybrzeża. Widzimy też, jak pokazuje animacja obok (30 sierpnia - 9 września), że pojawiają się oznaki zamarzania - rosnąca koncentracja lodu, zakłócona tylko intensywnym spływem ciepłego powietrza i silnego wiatru od strony Oceanu Atlantyckiego. Tam też granica lodu wycofuje się. Znajdujący się w regionie Archipelagu Arktycznego niż baryczny wespół z wyżem znad centralnej części Arktyki w ciągu ostatnich dni powiększył obszar lodu na Morzu Beauforta. Na animacji zmian (kliknij, aby powiększyć, widać że obszar lodu nie kurczy się wszędzie. To oznaka, że sezon topnienia ma się ku końcowi, ale jeszcze się definitywnie nie zakończył. I tu też zwracamy uwagę na objętość lodu. O ile jego obszar będzie rósł, to lód w centrum będzie się jeszcze topić dalej.
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2017 roku względem 2012 i wyszczególnienie dla okresu 2007-2016 NSIDC
Pomiary satelitarne z Narodowego Centrum Danych Lodu i Śniegu (NSIDC) pokazują, że obszar lodu kurczy się, ale wchodzi już w stagnację. 9 września pokrywa lodowa miała 4,64 mln km2, średnia 5-dniowa, która wyklucza ewentualne błędy pomiaru pokazuje wartość 4,67 mln km2 - podąża po linii 2008 roku. Rekordu w tym roku nie będzie, ale jak możemy zobaczyć na mapie obok, zasięg lodu jest znacznie mniejszy niż kiedyś. Mimo niezwykle trudnych dla topnienia warunków atmosferycznych, pokrywa lodowa mocno się skurczyła.
Zasięg lodu morskiego w 2017 roku w stosunku do ostatnich lat. JAXA
Dane Japońskiej Agencji Kosmicznej także pokazują spadek, oraz to, że nie należy jeszcze mówić o końcu sezonu topnienia. Pokrywa lodowa jest niewiele większa od tej z 2007 roku, a wtedy to panowały niezwykle dobre dla topnienia warunki atmosferyczne.
Powierzchnia lodu morskiego w 2017 roku względem wybranych lat. Dane NSIDC, wykres Nico Sun
Tak samo w przypadku powierzchni lodu, widzimy, że sezon topnienia nie zakończył się. Jeśli już możemy mówić o stagnacji, odwrócone plateau na wykresie. Powierzchnia lodu wynosi 3 mln km2. Temperatury są jednak coraz niższe, w końcu dojdzie do sytuacji, kiedy powierzchnia lodu zacznie rosnąć. Na razie widzimy, jak ujemny dipol arktyczny, który normalnie nie sprzyja topnieniu lodu, wpuszcza jednocześnie do Arktyki wilgotne i ciepłe powietrze znad Atlantyku.
Temperatury w Arktyce nie są tak wysokie jak w 2016 roku, ale nie są też niskie. Wystarczy spojrzeć na rok 2012. Wysokie anomalie termiczne mogą wydłużyć sezon topnienia. Są też świadectwem oddawania ciepła przez wolne od lodu wody arktycznych mórz. W grę jednak wchodzi bardziej czynnik atmosferyczny. Wyż znad okolic Morza Karskiego w ramach ujemnego dipola arktycznego zarzuca ciepło do wnętrza Arktyki, podnosząc anomalię termiczną. W tych miejscach temperatura nawet blisko bieguna północnego przekracza zero stopni.
Anomalie temperatur powierzchni wód są wysokie, ale to nie znaczy, że lód na danym obszarze się nie powiększy. Silny wiatr i mroźne powietrze, szczególnie znad Grenlandii, mogą szybko spowodować wytracenie energii i zamarznięcie powierzchni oceanu. Tak się dzieje ostatnio na Morzu Beauforta. Poza tym, trzeba umieć interpretować definicję anomalii. Na mapie widzimy anomalię sięgającą 3oC, ale trzeba uwzględnić fakt, że obszar ten powinien być pokryty lodem, czyli woda powinna mieć -1,7oC. Tak więc akwen ma +1 do 2oC. Powierzchnia wody szybko może oddać ciepło i pokryć się śryżem - cienką warstewką lodu. Potem, jeśli nic się nie zmienia, to zaczyna formować się świeży lód. Nawet jeśli ma on 3-5 cm grubości i równie dobrze może szybko zniknąć, to satelita pokazuje, że powierzchnia/zasięg uległy zwiększeniu. W tym roku anomalie nie są tak duże jak rok temu, ale znacznie większe niż w 2013 roku. To może spowodować falstart zamarzania, ale nie musi. Silny wiatr, stale utrzymujący się wyż w końcu doprowadzą do zamarznięcia powierzchni.
Odchylenie temperatur od średniej 1981-2010 na półkuli północnej w okresie 30 sierpnia - 9 września dla 2012 , 2016 i 2017 roku. NOAA/ESRL
Temperatury w Arktyce nie są tak wysokie jak w 2016 roku, ale nie są też niskie. Wystarczy spojrzeć na rok 2012. Wysokie anomalie termiczne mogą wydłużyć sezon topnienia. Są też świadectwem oddawania ciepła przez wolne od lodu wody arktycznych mórz. W grę jednak wchodzi bardziej czynnik atmosferyczny. Wyż znad okolic Morza Karskiego w ramach ujemnego dipola arktycznego zarzuca ciepło do wnętrza Arktyki, podnosząc anomalię termiczną. W tych miejscach temperatura nawet blisko bieguna północnego przekracza zero stopni.
Anomalie termiczne powierzchni arktycznych wód 9 września dla 2013, 2016 i 2017 roku. DMI
Anomalie temperatur powierzchni wód są wysokie, ale to nie znaczy, że lód na danym obszarze się nie powiększy. Silny wiatr i mroźne powietrze, szczególnie znad Grenlandii, mogą szybko spowodować wytracenie energii i zamarznięcie powierzchni oceanu. Tak się dzieje ostatnio na Morzu Beauforta. Poza tym, trzeba umieć interpretować definicję anomalii. Na mapie widzimy anomalię sięgającą 3oC, ale trzeba uwzględnić fakt, że obszar ten powinien być pokryty lodem, czyli woda powinna mieć -1,7oC. Tak więc akwen ma +1 do 2oC. Powierzchnia wody szybko może oddać ciepło i pokryć się śryżem - cienką warstewką lodu. Potem, jeśli nic się nie zmienia, to zaczyna formować się świeży lód. Nawet jeśli ma on 3-5 cm grubości i równie dobrze może szybko zniknąć, to satelita pokazuje, że powierzchnia/zasięg uległy zwiększeniu. W tym roku anomalie nie są tak duże jak rok temu, ale znacznie większe niż w 2013 roku. To może spowodować falstart zamarzania, ale nie musi. Silny wiatr, stale utrzymujący się wyż w końcu doprowadzą do zamarznięcia powierzchni.
Grubość lodu morskiego w latach: 2012, 2016 i 2017 dla 9 września. Naval Research Laboratory, HYCOM
W 2012 roku ilość lodu była rekordowo niska. Może się wydawać, że dane HYCOM są błędne, ale trzeba zwrócić uwagę na powierzchnię lodu, która jest przecież miarą dla objętości lodu - grubość razy powierzchnia równa się objętość. W 2012 roku powierzchnia ta była znacznie mniejsza niż w tym roku, wiec sumarycznie ilość lodu także była wtedy mniejsza, mimo iż w tym roku prawie w ogóle nie ma grubego lodu. Mimo większej powierzchni lodu, podobnie jak roku temu, także i teraz mimo pewnego odbicia, sytuacja w Arktyce jest zła. Co ciekawe, widzimy na animacji, że przyrost powierzchni lodu na Morzu Beauforta nie przekłada się na wzrost grubości. Woda pod spodem jest na tyle ciepła, że wciąż może topić lód. Animacja pokazuje, że lód cały czas sukcesywnie się topi.
Rosyjska część Oceanu Arktycznego 9 września 2017 roku. NASA Worldview
Wyże w Arktyce nie są zbyt silne, do tego wpuszczają ciepło i wilgoć, więc i zachmurzenie jest duże. Pokazuje to zdjęcie satelitarne, gdzie dodana została grafika linii brzegowej, kliknij na link źródłowy, aby zobaczyć obraz w wysokiej rozdzielczości. Czynnik atlantycki może spowodować, że sezon zamarzania będzie się opóźniał, lub tempo zamarzania sumarycznie będzie bardzo powolne. Pamiętajmy, że powierzchnia lodu jest znacznie mniejsza niż kiedyś, mimo braku rekordowego topnienia. To ponad milion kilometrów kwadratowych mniej niż 20 lat temu. Oznacza to zmianę bilansu energetycznego planety, a szczególnie obszaru Arktyki i regionów doń przylegających. Należy oczekiwać więc rozmaitych anomalii pogodowych. Także tych, które będą hamować zamarzanie Oceanu Arktycznego, tak jak rok temu.
Zobacz także:- Arctic News - chmury walczyły mocniej niż w 2013, a jest gorzej niż wtedy, środa, 30 sierpnia 2017 Pogoda zaczyna dopinać swoje, ale takie arcy-niesprzyjające warunki dla topnienia lodu i tak na niewiele się zdały. Aktualnie obszar lodu morskiego Arktyki jest mniejszy od wrześniowego minimum z 2013 i 2014 roku. Od kilku dni w Arktyce dominują wyże baryczne, ale nie zmieniają one sytuacji, lód wciąż się topi, a powierzchnia wód wciąż jest wystarczająco ciepła, by topić lód od spodu.
- Arctic News - martwa pogoda nie hamuje topnienia, niedziela, 20 sierpnia 2017
- Arctic News - chmury, wilgoć i chłód hamują topnienie lodu, niedziela, 30 lipca 2017






































