czwartek, 4 kwietnia 2024

Marzec 2024 - chłodny początek

Po osiągnięciu maksymalnego zasięgu lodu morskiego 14 marca, rozpoczęło się powolne topnienie. Marcowe rozmiary czapy polarnej Oceanu Arktycznego były dość spore jak na ostatnie lata. Wzorzec cyrkulacji atmosferycznej  charakteryzował się silnym gradientem ciśnienia w Cieśninie Fram, co prawdopodobnie sprzyjało silnym wiatrom z północy, a tym samym silnemu eksportowi lodu morskiego z Oceanu Arktycznego. Nowe dane dotyczące wieku lodu morskiego ujawniają ciągły niedobór starego lodu morskiego. Nowe badanie podkreśla niepewność co do tego, kiedy można spodziewać się wolnego od lodu Oceanu Arktycznego.

Średni zasięg arktycznej pokrywy lodowej w marcu 2024 roku. Fioletowa linia pokazuje średni zasięg lodu z lat 1981-2010 dla marca. Sea Ice Index - NSIDC

Średni zasięg lodu w marcu 2024 wyniósł 14,87 mln 
km2. To 15. najmniejsza w historii pomiarów wartość. Pierwsze tygodnie sezonu topnienia charakteryzowały się dość powolnym spadkiem, co nie jest niczym niezwykłym o tej porze roku. Podobne zmiany miały miejsce chociażby w 2012 roku, kiedy miało miejsce rekordowe topnienie lodu. Zaskakująco małe rozmiary pod koniec marca miał lód Morza Ochockiego, zważywszy na wcześniejsze duże rozmiary, jakie miały miejsce na początku miesiąca. Mapa obok (kliknij, aby powiększyć) pokazuje anomalie koncentracji lodu morskiego dla marca 2024 roku.

Zmiany zasięgu arktycznego lodu morskiego w 2024 roku w stosunku do ostatnich lat i średniej 1981-2010.

Od początku sezonu topnienia (maksimum 14 marca) zasięg lodu kurczył się powoli, tempo spadku było o około 30% wolniejsze od średniej wieloletniej. W kwietniu doszło do przyspieszenia.
 
Odchylenia temperatur od średniej 1981-2010 w marcu 2024 roku. Wartość anomalii na poziomie ciśnienia 925 hPa (750 m.n.p.m). NOAA/ESRL

Marzec był stosunkowo chłodnym miesiącem w Arktyce w przeciwieństwie do reszty świata. Na obszarach leżących wokół bieguna północnego marzec był dopiero 14. najcieplejszy w historii pomiarów. Wysokie temperatury z odchyleniem do +4
oC występowały nad obszarami najstarszego lodu, wzdłuż wysp Archipelagu Arktycznego. Cały obszar euroazjatycki cechował się ujemnymi anomaliami. Dość zimno było nad Morzem Barentsa, średnia miesięczna była tam nawet 3oC niższa do średniej wieloletniej. Za taką sytuację odpowiedzialny był pogodowy wzór zwany dodatnim dipolem arktycznym. Takie zjawisko w okresie listopad-marzec obniża temperatury w dużej części Oceanu Arktycznego. Powodem jest spływ mroźnych mas powietrza, głównie znad wschodniej części Syberii. Występował też duży gradient ciśnienia nad Cieśniną Fram. To oznaczało silne wiatry powodujące spory eksport lodu przez ową cieśninę. 

Średni miesięczny zasięg lodu morskiego dla marca w latach 1979-2024.

Średnioroczne tempo spadku zlodzenia w trendzie wynosi dla marca 2024 roku 37 tys. 
km2, a więc 2,4% na dekadę w stosunku do średniej 1981-2010. Od 1979 roku zlodzenie arktycznych wód w przypadku marca skurczyło się o 1,68 mln km2.


Za parę lat zniknie gruby lód
Po tym, jak miało miejsce marcowe maksimum zasięgu lodu morskiego, można pokazać, jak prezentuje się wiek lodu. Sytuacja nie wygląda dobrze.

Wiek lodu morskiego. Górne mapy ilustrują wiek lodu na przełomie lutego i marca 1984 i 2024 roku. Dolny wykres przedstawia zmiany wieku lodu w latach 1984-2024. NSIDC EASE-Grid Sea Ice Age.

Stary, wieloletni lód (lód, który przetrwał co najmniej jeden sezon topnienia) jest generalnie grubszy i bardziej odporny na całkowite stopienie podczas nadchodzącego sezonu topnienia niż lód jednoroczny. Lód jednoroczny reprezentuje wzrost z poprzedniej jesieni i zimy. Jak widać na grafice, lód jednoczony dominuje, podobnie jak w ciągu ostatnich kilku lat. Zasięg lodu wieloletniego jest mniejszy niż w ubiegłym roku, głównie z powodu mniejszej ilości lodu dwuletniego, który przetrwał dwa sezony topnienia. Tyle tylko, że mieści się w zakresach obserwowanych od 2008 roku. Najstarszy lód (ponad czteroletni) utrzymuje się na bardzo niskim poziomie od 2012 roku i jest nieco niższy niż w ubiegłym roku.

Nowe badania wskazują, że Arktyka będzie wolna od lodu morskiego jeszcze przed 2050 roku. To znaczy, że zasięg lodu spadnie poniżej 1 mln km2 przed 2050 roku. Spore prawdopodobieństwo według naukowcy jest, że może stać się to już w latach 30. XXI wieku. Wieloletni lód zniknie prawdopodobnie za 2-3 lata.

Na podstawie National Snow and Ice Data Center: Walking on sunshine
 


Zobacz także:
 

 


poniedziałek, 1 kwietnia 2024

Raport za II połowę marca 2024 - tradycyjny początek

Pierwsze dwa tygodnie sezonu topnienia 2024 nie wyróżniały się niczym szczególnym. Zmiany były typowe dla tej pory roku, a więc przyrosty na jednym akwenie i spadki na innym oraz brak zmian na samym Oceanie Arktycznym. Warunki atmosferyczne i związany z nimi układ wiru polarnego nie powodowały nagłych roztopów, a tym samym dużego spadku powierzchni lodu całej czapy polarnej. Przeważający układ wiru sprawiał, że Arktyka nie była zbyt ciepła. Na uwagę zasługuje jednak stale obecny obszar podwyższonych temperatur nad Morzem Beauforta i częścią Basenu Arktycznego. Tam znajduje się gruby, wieloletni lód, który jest coraz mniej gruby i coraz mniej wieloletni.

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.  

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2

Na koniec marca tego roku czapa polarna nie odróżniała się niczym szczególnym od średniej wieloletniej. Rozmiary lodu są spore, ilość pęknięć i szczelin, które powstają o tej porze roku, mieściła się w granicach średniej.  Animacja obok pokazuje zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w drugiej połowie marca 2024 roku. W jednym miejscu lód dalej się rozrastał, w innym następowały spadki. Przykładem jest Morze Barentsa, gdzie zmiana kierunku wiatru doprowadziła do dość szybkiego nawrotu lodu. Oczywiście jak na tamten region, bo zjawisko atlantyfikacji jest tutaj czynnikiem hamującym przyrosty.

Zmiany tempa zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2024 roku w zestawieniu ze zmianami z 2017, 2023 oraz średniej z ostatnich 10 lat.

Tempo przyrostu zasięgu lodu morskiego od początku tegorocznego sezonu topnienia do 31 marca jest ponad 30% wolniejsze od średniej z ostatnich 10 lat. Można więc powiedzieć, że w Arktyce panuje spokój.


Zmiany zasięgu arktycznego lodu morskiego w 2023/2024 roku i wyszczególnienie w zestawieniu ze zmianami z wybranych lat oraz średniej 1981-2010. Wykres pokazuje zapis dziennych odczytów w 5-dniowej średniej. NSIDC 
 
Spokojne warunki dla topnienia i wcześniejsze przyrosty w pierwszej połowie marca zaowocowały tym, że zasięg lodu nadal znajduje się poza pierwszą dziesiątką. To 15. najmniejsza w historii pomiarów wartość - 14,85 mln 
km2. Zasięg lodu znalazł się tym samym w obszarze tzw. odchylenia standardowego wieloletniej średniej 1981-2010, co w ostatnich latach jest dość rzadką sytuacją.Mapa NSIDC obok ilustruje różnice w zlodzeniu arktycznych wód względem średniej 1981-2010. I tak jak widać na mapie, różnice są niewielkie. Na Morzu Barentsa jest nawet więcej lodu niż zwykle, co też nie jest w ostatnich latach zjawiskiem częstym. Jest zjawiskiem bardzo rzadkim, występującym raz na jakiś czas.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2024 roku w stosunku do wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią lat 90. XX wieku. JAXA

Taka sytuacja nie oznacza w praktyce słabych roztopów latem i dużych rozmiarów czapy polarnej we wrześniu. Przykładem jest rok 2012. W 2016 roku, kiedy miały miejsce zimowe "upały" nad Oceanem Arktycznym, to we wrześniu rekord i tak nie został pobity.


Zmiany powierzchni lodu morskiego w 2024 roku w stosunku do zmian z wybranych lat, średnich dekadowych oraz jej odchylenia w stosunku średniej 2000-2019. Dane NSIDC, wykres Nico Sun

Historia ostatnich 10 lat pokazuje, że małe rozmiary czapy polarnej w marcu nie przekładają się na małe rozmiary we wrześniu. Szczególnie że duży wpływ na marcowe rozmiary lodu mają zlodzenia akwenów leżących poza Oceanem Arktycznym, jak np. lód Morza Ochockiego, który w marcu osiągnął duże rozmiary, a potem szybko się zaczął kurczyć. Podobnie może być z lodem Morza Barentsa. Jednak oba te akweny mają niewielki lub nawet zerowy wpływ na to, co dzieje się z lodem Basenu Arktycznego. Bo to właśnie lód Basenu Arktycznego będzie decydował o wrześniowym minimum, a nie lód Morza Ochockiego, czy nawet Barentsa. 

 Odchylenia temperatur od średniej 1981-2010 na półkuli północnej w latach 2001-2010 i 2011-2020 dla marca. NASA/GISS
Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 w dniach 15-29 marca 2024. NOAA/ESRL

W praktyce małe rozmiary lodu wiosną mogą się przełożyć na sprzyjające warunki dla topnienia. W grę wchodzi ilość pochłoniętej energii. Ostatnie lata pokazują, że nie do końca tak jest. Naukowcy dostrzegli, że brak rekordu we wrześniu jest efektem samego globalnego ocieplenia. Wysokie temperatury w czasie nocy polarnej prowadzą do wzrostu ilości wilgoci w arktycznej atmosferze i zmian w prądzie strumieniowym, co latem powoduje znaczne spowolnienie tempa roztopów. Pierwsza połowa marca była bardzo ciepła, druga już nie. Nadal jednak nad obszarami wieloletniego lodu utrzymywały się temperatury średnio 3
°C wyższe od średniej. W praktyce oznacza to słaby mróz. Animacja obok ilustruje przemieszczanie się mas powietrza i zmiany ich temperatur w drugiej połowie marca 2024.
 
Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2024 roku względem średniej z lat 1958-2002. DMI

W pierwszej połowie marca było ciepło w Arktyce, temperatury zaczęły jednak spadać. Takie zjawisko jest naturalne także w świecie globalnego ocieplenia. Relatywnie niskie temperatury mogą pozwolić na utrzymanie względniej dobrej jak na ostatnie lata grubości lodu.

 
Odchylenia temperatur od średniej z ostatnich 20 lat powierzchni arktycznych wód 27 marca 2024 roku. Mercator Ocean

Temperatury wód w Arktyce były pod koniec marca zróżnicowane. Na Morzu Barentsa dość chłodne wody były efektem działania spływu mroźnych mas powietrza i nawrotu lodu, co doprowadziło do wychłodzenia powierzchni akwenu. Na Morzu Ochockim szybkie roztopy lodu utrzymały stosunkowo niskie temperatury wód z zimy - energia była zużywana na topnienie kry lodowej. Dość ciepła woda Morza Beringa jest efektem działania El Nino i od ponad dwóch tygodni ułatwia tamtejsze roztopy. 
 
 
Grubość lodu morskiego w latach 2015-2024 dla 31 marca. Naval Research Laboratory, Global HYCOM

Przejściowo ochłodzenie w Arktyce będzie miało niewielki wpływ na stan grubości pokrywy lodowej Oceanu Arktycznego. Udział lodu mającego powyżej 2 metrów grubości jest niewielki. Lód, który ma 3-4 metry grubości, ciągnący się wzdłuż Archipelagu Arktycznego i Grenlandii taką grubość ma tak naprawdę bardziej dzięki spiętrzaniu się paku lodowego niż temperatur. Te od miesięcy są wysokie, więc utrudniają odbudowę tej części czapy polarnej. 

Pokrywa lodowa Morza Beauforta 31 marca 2024 roku. NASA Worldview

Pokrywa lodowa Morza Beringa 31 marca 2024 roku. NASA Worldview
 
Rozmiary czapy polarnej wyrażone w kilometrach kwadratowych są spore, ale to nie przekłada się na pełny stan arktycznej kriosfery. Lód na niewielką grubość, bo temperatury są zbyt wysokie. Teoretycznie taki lód może bardzo szybko się roztopić. Teoretycznie, bo wiele będzie zależało od warunków atmosferycznych. Na razie początek sezonu topnienia wygląda normalnie, nie wiadomo, jaki będzie za dwa-trzy miesiące. 
 
Zobacz także:

środa, 27 marca 2024

Sezon roztopów zaczyna się bardzo powoli z bardzo cienkim lodem

Sezon topnienia zaczyna się w Arktyce dość spokojnie, ale to za sprawę tego, co dzieje na obrzeżach Oceanu Arktycznego. Nad obszarami, gdzie znajduje się gruby lód, otrzymują się stale podwyższone temperatury.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2024 roku w stosunku do wybranych lat i średnich dekadowych. JAXA

Dane JAXA pokazują, że tempo spadku zasięgu lodu morskiego było dość powolne. Ostatnio doszło do przyrostu. 26 marca zasięg lodu był 15. najmniejszym w historii pomiarów, a dotychczasowe tempo ubytku lodu jest ponad 50% wolniejsze od średniej. Duży w tym udział był wód Morza Barentsa. Wykres po lewej (kliknij, aby powiększyć) pokazuje dużą ekspansję lodu w marcu. Obszar, jaki zajmuje tam lód jest jednym z największych w historii pomiarów.
 
 
Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 w dniach 16-24 marca 2024. NOAA/ESRL

Przyczyną tego stanu rzeczy są warunki pogodowe związane z ułożeniem wiru polarnego (mapa obok). Wir polarny umożliwił przemieszenie się mroźnych mas powietrza nad obszar Morza Barentsa, powodując tam dużą ekspansję lodu. Temperatury były tam nawet 6
oC niższe od średniej wieloletniej. W praktyce oznaczało to spadek znacznie poniżej -20oC, na Svalbardzie w dniach 18-20 marca zanotowano około -26oC. Taki spadek na wybrzeżach Svalbardu i podobne temperatury nad wodami północnego Morza Barentsa dały możliwość nawrotu lodu. W lutym i na początku marca zasięg lodu na Morzu Barentsa był dość mały. Jednocześnie wysokie temperatury panowały tam, gdzie znajduje się wieloletni lód. Temperatury na Morzem Beauforta i częścią Basenu Arktycznego były średnio 4oC wyższe niż być powinny.
 
 
Grubość arktycznego lodu morskiego 27 marca 2024 i wykres pokazujący zmiany jego grubości w 2024 w zestawieniu ze zmianami lat poprzednich i średniej wieloletniej. DMI

Spadek temperatur w rejonie Svalbardu i Nowej Ziemi nie spowoduje zwiększenia się grubości pokrywy lodowej, gdyż jest to sytuacja chwilowa. Temperatury rosną tam ponownie. Stale utrzymują się za to wysokie wartości nad dużą częścią Oceanu Arktycznego, co ma wpływ na grubość czapy polarnej. Wykres pokazuje, że tempo przyrostu lodu zwalnia w stosunku do średniej wieloletniej. Tylko w północnej części Morza Beauforta lód powyżej 2 metrów.

Pokrywa lodowa na Morzu Barentsa 26 marca 2024 roku. NASA Worldview

Wielkość czapy polarnej, czyli jej zasięg/powierzchnia mogą więc nie mieć teraz większego znaczenia jeśli chodzi o to, co będzie się działo. Podobna sytuacja była w 2012 czy 2020 roku, kiedy miały miejsce rekordowe roztopy. Czapa polarna jest cienka, więc to, czy tyle czy tyle kilometrów kwadratowych zostanie zyskanych na skutek spływu zimnego powietrza, nie ma znaczenia.
 
 

 
 

sobota, 23 marca 2024

98 proc. pingwinów cesarskich wyginie do końca wieku

Przez wiele lat uważano, że Antarktyda w przeciwieństwie do Arktyki nie jest zagrożona zmianami klimatycznymi, że jest regionem dość nieczułym ze względu na geografię terenu. Jednak ostatnie lata pokazują, że jest inaczej. Widocznym znakiem tych zmian jest nagłe kurczenie się lodu morskiego, a także wymieranie gatunków. Ostatnio naukowcy poinformowali, że największe pingwiny – pingwiny cesarskie mogą zniknąć jeszcze w tym stuleciu.

Pingwiny cesarskie są mocno zależne od lodu morskiego na Oceanie Południowym

Polarne regiony Ziemi najbardziej odczuwają zmiany klimatyczne. Chodzi tu głównie o Arktykę i tamtejszą czapę polarną, a w dużo mniejszym stopniu Antarktydę. Przez wiele lat zakładano, że Antarktyda tak łatwo nie podda się globalnemu ociepleniu z dwóch powodów. Po pierwsze, pokrywa ją ogromny lądolód. Dzięki temu średnia wysokość nad poziomem morza to około 3000 metrów. A im wyżej tym chłodniej. Zmiana temperatury z -60oC na -55oC w takim przypadku nie zmienia postaci rzeczy. Inaczej jest w przypadku Arktyki, gdzie w okresie letnim mamy do czynienia ze zmianą -5oC na 0oC, co oznacza topnienie lodu przez kilka miesięcy. Po drugie, Antarktyda jest kontynentem izolowanym od ciepłych mas powietrza poprzez zimne wody Oceanu Południowego, w którym płynie Prąd Wiatrów Zachodnich.

 

Antarktyda doświadcza zmian tak samo jak Arktyka
Ostatnie lata pokazują jednak zupełnie coś innego: Antarktyda jest tak samo wrażliwa jak Arktyka. Dowodzą temu nie tylko coraz większe roztopy lodowców szelfowych i w ogóle topnienie lądolodu, ale zmiany w lodzie morskim. Prowadzone od końca lat 70. XX wieku obserwacje satelitarne pokazywały, że w przeciwieństwie do Arktyki lód morski nie kurczy się, a nawet zaczyna przyrastać. Szybko jednak zorientowano się, że ten pozytywny trend, to efekt ocieplającego się klimatu. Główną przyczyną był spadek zasolenia związany z topnieniem lądolodu, a także wzrostem opadów atmosferycznych, co sprzyjało szybszemu zamarzaniu.

W ciągu ostatnich kilku lat trend został zatrzymany, i nawet można mówić o jego odwróceniu. W tym roku padł rekord topnienia lodu, 23 lutego pomiary satelitarne pokazały wartość 1,94 mln km2 – to absolutny rekord. Został tym samym pobity rekord z 2017 r. Musiało się to stać, ponieważ Antarktyda się ociepla. Setki kilometrów od wybrzeży może i tego nie widać, ale na samym wybrzeżu już tak. Średnia temperatura na Półwyspie Antarktycznym w ciągu ostatnich 50 lat wzrosła o 3oC, czyli o pięć razy więcej niż globalna.  

Sytuacja ta zaskoczyła naukowców badających zmiany klimatyczne. „To, co dzieje się na Antarktydzie, jest ekstremalnym wydarzeniem”, powiedział Ted Scambos, glacjolog z Uniwesytegu Kolorado w Boulder, który jest głównym naukowcem w Narodowym Centrum Danych Lodu i Śniegu (NSIDC). „Ale już trochę przez to przeszliśmy”, wyjaśnił. Trzeba też zwrócić uwagę, że w ciągu 50 lat Ocean Południowy wchłonął aż 75 proc. nadmiaru ciepła wytworzonego przez ludzkość z racji spalania paliw kopalnych i 40 proc. wyemitowanego dwutlenku węgla. 

 

Rosną temperatury, topnieje lód morski
Tak więc Antarktyda doświadcza postępującej zmiany klimatu. Wpływa to na tamtejszą przyrodę. Jednym z dobitnych przykładów są pingwiny, które podobnie jak arktyczne niedźwiedzie polarne są zależne od lodu morskiego. Z powodu wyżej przedstawionych zmian od lat 80. XX wieku badacze zaobserwowali spadek populacji pingwinów. Początkowo, jeszcze w XX wieku te nielotne ptaki nie odczuwały zmian, ale XXI wiek to zmienił. Szczególnie dotyczy to dwóch gatunków: pingwina Adeli i maskowego.

Do 2019 roku roku populacja niektórych kolonii spadła o 50 proc., a niektóre szacunki mówią nawet o 80 proc. Szybkość i dotkliwość zmian zaobserwowanych w niektórych populacjach pingwinów antarktycznych zadziwiła badaczy, którzy podnieśli alarm o wpływie zmieniającego się klimatu na ekosystemy Antarktyki. Dalsze badania wykazały, że cała sieć pokarmowa Oceanu Południowego wokół Półwyspu Antarktycznego przechodzi gwałtowne zmiany, czego przyczyną jest wzrost temperatur wód. Te dwa gatunki pingwinów żywią się głównie krylem, a jego obecność jest zależna od temperatury wód. To samo zresztą dotyczy ryb – całego łańcucha pokarmowego. 


Spada populacja pingwinów, także tych największych
Ostatnio wiele poświęca się także największemu, endemicznemu gatunkowi pingwina. Chodzi o pingwiny cesarskie. Badanie opublikowane w 2021 roku pokazuje, że jeśli obecne trendy globalnego ocieplenia będą postępować, i jeśli nie zmieni się polityka klimatyczna, to do 2100 roku 98 proc. populacji wyginie. Zanik ten będzie się wiązał z redukcją lodu morskiego na Oceanie Południowym. Pingwiny cesarskie są mocno od niego zależne, bo tak jak niedźwiedzie polarne, na nim się rozmnażają. Wymagają stałej pokrywy lodowej od kwietnia do grudnia. Jeśli ocean za późno zacznie zamarzać lub uwolni się od lodu zbyt wcześnie, rodzina pingwinów cesarskich nie będzie mogła zakończyć cyklu rozrodczego.

Barbara Wienecke, ekolożka z Australijskiego Oddziału Antarktycznego, która jest współautorką tego badania powiedziała, że jest to „absolutnie druzgocące”. „Osobiście znam kilka obszarów, gdzie lód morski pękł na długo przed tym, jak pisklęta pingwinów były gotowe do wylęgu”, powiedziała Wienecke. „Mamy więc małe puchate kuleczki, które nie potrafią same o siebie zadbać (…), które są całkowicie zależne od pożywienia rodziców, które nie są wodoodporne. Nie mogłyby wejść do oceanu i przeżyć, nawet gdyby chciały”, wyjaśniła.


Nowe badanie: pingwiny cesarskie czeka ponura przyszłość
W tym roku także pojawiło się nowe badanie, którego wyniki nie pozostawiają złudzeń co do przyszłości jaka czeka pingwiny cesarskie. Naukowcy z Argentyńskiego Instytutu Antarktycznego (IAA) szacują, że w ciągu najbliższych 30-40 lat gatunek ten stanie się poważnie zagrożony wyginięciem. I też zwracają uwagę na ważną rolę lodu morskiego: „Jeśli woda dotrze do nowo narodzonych pingwinów, które nie są jeszcze gotowe do pływania i nie mają wodoodpornego upierzenia, umierają z zimna i toną", powiedziała biolożka Marcela Libertelli, która w IAA przebadała 15 tys. pingwinów w dwóch koloniach na Antarktydzie. Dramat tych ptaków ostatnio miał miejsce w kolonii Halley Bay na Morzu Weddella, drugiej co do wielkości kolonii pingwinów cesarskich, gdzie przez trzy lata wszystkie pisklęta umierały.

Pingwiny cesarskie czeka wyginięcie, jeśli nie zmieni się polityka klimatyczna, fot. Bruno Jourdain/IGE-UGA/IPEV


Jak stwierdziła Libertelli, według prognoz kolonie znajdujące się na szerokościach geograficznych od 60 do 70oS znikną w ciągu najbliższych 30-40 lat. „Zniknięcie jakiegokolwiek gatunku jest tragedią dla naszej planety. Nie ma znaczenia, czy jest to gatunek mały czy duży, roślina czy zwierzę, to strata dla bioróżnorodności”, podkreśliła. To także wpływ na cały ekosystem, bo wiąże się to z przerwaniem łańcucha pokarmowego.


Nie tylko globalne ocieplenie
Pingwiny cesarskie są zagrożone nie tylko przez globalne ocieplenie, ale też bezpośrednie działanie człowieka, a konkretniej przez rozwijającą się turystykę. Problem stanowią przede wszystkim łodzie, które generują hałas szkodliwy dla zwierząt morskich. Łopatki silników wszelkiego rodzaju łodzi mogą zranić lub zabić przebywające w wodzie zwierzęta, zarówno ryby jak i ssaki morskie. „Łodzie turystyczne często wywierają różne negatywne skutki na Antarktydzie, podobnie jak rybołówstwo. Ważne jest, aby istniała większa kontrola i byśmy myśleli o przyszłości”, powiedziała Libertelli.

Świat nauki ostrzega, byśmy mogli odpowiednio zareagować, a pracę naukowców należy docenić, zwłaszcza że warunki do prowadzenia badań są trudne. Naukowcy muszą co roku w środku trwającej na półkuli południowej zimy pokonać liczącą 65 km trasę na skuterach, by dotrzeć z argentyńskiej bazy Marambio w okolice najbliższej kolonii pingwinów. A warunki są trudne, bo temperatura nawet na wybrzeżu potrafi spaść do -40
oC, często też wieje silny wiatr. Po dotarciu na miejsce liczą, ważą i mierzą pisklęta, zbierają współrzędne geograficzne i pobierają próbki krwi. Przeprowadzają również analizy lotnicze. Musimy więc podejmować działania, by ograniczyć globalne ocieplenie, szczególnie powinni te działania podejmować politycy.

 

Źródło: SmogLab, 21 maja 2022