Toplista

Ranking Blogów

wtorek, 21 maja 2019

Arctic News - katastrofa, której trudno będzie uniknąć

Ostatnie dni w Arktyce charakteryzowały się rozwojem sytuacji typowej dla lat ze spektakularnymi roztopami. Sytuacja zaczęła się pogarszać w połowie maja, gdzie wysokie ciśnienie atmosferyczne nad Morzem Beauforta otworzyło drogę dla być może rekordowego w tym roku topnienia.  Choć jest to wciąż maj, a kluczowy jest czerwiec i lipiec, to już teraz należy mówić o katastrofalnej sytuacji. Zwłaszcza, że obecny wzór pogodowy nie zniknie szybko. 

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w kolorowej wersji. 

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. AMSR2, University of Bremen

W połowie maja zaczęły zachodzić już poważne zmiany w pokrywie lodowej Oceanu Arktycznego. Od Morza Barentsa przez Czukockie po Morze Baffina miało miejsce topnienie lodu. Perspektywa otwarcia Przejścia Północno-Zachodniego jest nieunikniona. Między Morzem Czukockim a Beauforta został niewielki obszar lodu, który utrzyma się do końca maja, ale zniknie z pierwszej połowie czerwca, chyba że dojdzie do diametralnej zmiany w pogodzie. Na Morzu Barentsa lodu zostało niewiele, tak jak można było się tego spodziewać, doszło do bardzo szybkiego wycofania się paku lodowego na tym akwenie. Zmiany postępują bardzo szybko. Animacja obok (kliknij, aby powiększyć) pokazuje zmiany zasięgu i koncentracji lodu morskiego w dniach 10-20 maja 2019.



 Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2019 roku i wyszczególnienie względem wybranych lat, oraz średniej 1981-2010. Wykres pokazuje zapis dziennych odczytów w 5-dniowej średniej. NSIDC 

Zmiany postępują szybko, ale na szczęście nie nazbyt szybko, przynajmniej na razie. Dzięki temu zasięg lodu morskiego nie jest póki co rekordowych rozmiarów. 20 maja według pomiarów NSIDC zlodzenie wyniosło 12,07 mln km2, niemal tyle samo co w 2018 roku. Było też o 0,31 mln km2 większe niż w rekordowym wtedy 2016 roku. Jednocześnie zasięg lodu jest o 1,05 mln km2 mniejszy niż wynosi średnia wieloletnia, to 8% mniej. Mapa NSIDC obok ilustruje aktualne różnice w zlodzeniu arktycznych wód względem średniej 1981-2010.

 Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2019 roku względem lat 2005-2018 i średnich dekadowych. JAXA

Pomiary satelitarne JAXA pokazują, że kurczenie się zasięgu lodu było nieco wolniejsze niż w 2016 roku. Jeśli obecne warunki pogodowe się utrzymają, a na to się zanosi w perspektywie najbliższego tygodnia, to za dwa tygodnie zlodzenie będzie takie samo jak wtedy, lub nawet mniejsze. Pojawia się oczywiście tu pytanie: Co się stanie po 1 czerwca? Czy presja wysokiego ciśnienia, napływu gorących kontynentalnych mas powietrza zostanie utrzymana, czy dojdzie do zmiany będącej konsekwencją zbyt małej powierzchni lodu? I tak zlodzenie Oceanu Arktycznego wygląda fatalnie, także jakość pokrywy lodowej. Na mapie JAXA obok nawet bez otwierania grafiki w osobnym oknie widać, jakie są różnice względem czasów lat 80. XX wieku. 


Powierzchnia lodu morskiego w 2019 roku względem wybranych lat. Dane NSIDC, wykres Nico Sun

Powierzchnia lodu reaguje nawet szybciej niż sam zasięg, gdzie kra lodowa przemieszcza się po wodzie z powodu działania wiatru. Na wykresie widzimy, że lód ewidentnie się roztapia, coraz gorzej wygląda jego koncentracja, która spadła już prawie do 85% - wielka kra lodowa staje się mała, a szczeliny się poszerzają. Lada dzień satelity odnotują więc duży spadek zasięgu. A jeśli obecny wzór pogodowy się otrzyma, to wszystkie zmienne runą w dół. Powierzchnia jest o 0,5 mln km2 mniejsza niż średnia lat 2007-2016. Mapa obok pokazuje odchylenie powierzchni względem owej średniej. 


Ilość śniegu na półkuli północnej w ekwiwalencie wody w 2019 roku. Canadian Cryospheric Information Network

Jeszcze gorzej sytuacja ta wygląda, gdy weźmie się pod uwagę śnieg. Tego jest bardzo dużo, więc jego powierzchnia nie jest tak mała jak w ostatnich latach. A racji tego lód nie powinien topić się tak wcześnie. Ujemne sprzężenie ilości śniegu - efekt początkowy w ocieplającym się klimacie, ma coraz mniejszy wpływ hamujący na topnienie pokrywy lodowej. Odpowiedzią jest woda z Atlantyku i Pacyfiku. Co by się stało, gdyby opadu śniegu na Dalekiej Północy nie były tak obwite jak w dwóch ostatnich zimach? Pokrywa lodowa kurczyłaby się jeszcze szybkiej, bo ciepłe powietrze wbijałoby się znad środkowej Kanady, znad Tajmyru czy Labradoru. A Półwysep Czukocki i Alaska są najwyraźniej za wąskie, by zatrzymać adwekcję znad oceanu. Mapa obok przedstawia powierzchnię zajmowaną przez śnieg, oraz jego różnice w jego grubości względem okresu 1998/99-2011/12.


 Zmiany powierzchni lodu morskiego na poszczególnych akwenach. Wipneus, dane AMSR2, University of Hamburg

Duża jak na ostatnie lata powierzchnia pokrywy śnieżnej nie zakłóca zbytnio topnienia lodu. Zestawienie pokazuje, że w przypadku kilku akwenów pokrywa lód zajmuje rekordowo małą powierzchnią lub lada dzień wejdzie na rekord. Rekordy padły na Morzu Baffina, Czukockim, prawdopodobnie lada dzień rekordowo mała powierzchnia lodu morskiego będzie na Morzu Beauforta. Od początku maja pokrywa lodowa na Morzu Barentsa straciła połowę swojej powierzchni.


Odchylenia temperatur od średniej 1981-2010 na półkuli północnej w dniach 9-19 maja w latach 2007-2019. NOAA/ESRL

Ostatnie dni były w Arktyce bardzo ciepłe. Jak pokazuje zestawienie map, w okresie 9-19 maja tego roku było nieco cieplej niż w 2012 roku. Odchylenia temperatury 5oC i wyższej zajmowały nad lodem morskim podobny do tego z 2012 roku, skupiając się nad Morzem Baffina ale też i Beauforta. Cieplejszy był rok 2016. Po 15 maja temperatury sięgające 0oC objęły znaczną część Morza Beauforta. Robicie wiru polarnego i powstanie silnego wyżu sprawiło, że masy ciepłego powietrza rozchodzą się teraz po Arktyce. 

Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90oN) w 2019 roku względem  średnich z poszczególnych dekad. DMI, grafika Nico Sun

Średnia temepratura wokół bieguna północnego to już niecałe -6oC. Nad Morzem Beauforta, tam gdzie stopił się lód, temperatura może teraz wzrastać do +2oC. Mapa obok pokazuje, że ciepłe, kontynentalne masy powietrza są zaciągane do północnych wybrzeży Kanady i Alaski. Na północy Kanady jest powyżej 20oC, w prowincji Alberta jest oczywiście jeszcze cieplej. Pojawiły się już pożary lasów, bardzo duże pożary. 


 Odchylenia temperatur od średniej 1958-2002 powierzchni arktycznych wód dla 20 maja w roku 2014, 2017 i 2019. DMI

W 2014 roku, kiedy lód topił się powoli (5 mln km2 we wrześniu) woda o tej porze roku była znacznie chłodniejsza niż dziś. W 2017, kiedy miało miejsce umiarkowane topnienie (4,64 km2 we wrześniu) woda także nie była zbyt ciepła. W tym roku widzimy, że wysokie temperatury (ich odchylenia) zajmują większy obszar, głównie na Morzu Beringa i Czukockim. W takiej sytuacji topnienie lodu będzie zachodzić na większą skalę. Z obecnej perspektywy konkurencję będzie stanowić rok 2016. A jeśli w pogodzie nic się nie zmieni, to później rok 2012.


 Grubość lodu morskiego w roku 2012, 2015 i 2019 dla 19-20 maja. Naval Research Laboratory, Global HYCOM

Do tego jeszcze dochodzi sama grubość lodu, która nie wygląda już tak dobrze jak jeszcze 5-10 lat temu. Gruby lód zajmuje niewielki obszar w porównaniu z tym chociażby z 2015 roku. W takiej sytuacji, by nie dopuścić do rekordowych roztopów, w czerwcu musiałyby pojawić się płytkie niże i wyże baryczne. Czyli pogada nijaka, do tego bez eksportu lodu przez cieśninę Fram. W takiej sytuacji da się uniknąć rekordowych roztopów. Utrzymanie się wyżowego wzorca pogodowego oznacza pewny rekord we wrześniu. 



Kra lodowa na Morzu Beauforta 20 maja 2019 roku. NASA Worldview

A biorąc pod uwagę to, jak wygląda lód na Morzu Beauforta, i to jak wygląda lód na północy Morza Wschodniosyberyjskiego, to aż się prosi, by po siedmiu latach padł rekord wrześniowego minimum.


Kra lodowa i popękany pak lodowy na północy Morza Wschodniosyberyjskiego 20 maja 2019 roku. NASA Worldview

Podsumowując. Tylko chmury są w stanie coś z tym zrobić. Ale jeśli gorące i suche powietrze, które będzie sunąć nad Ocean Arktyczny wraz z dymem ewentualnych pożarów tajgi, to nie da się uniknąć katastrofy. Będziemy mogli się bezradnie przyglądać się, jak czapa polarna na półkuli północnej rozpływa niczym lód w drinku. Potem pojawią się oczywiście konsekwencje tej diametralnej zmiany w budżecie energetycznym planety. Zniknięcie śniegu i lodu to nic dobrego. Kied tracimy śnieg i czapę polaną, tracimy ziemski termostat, i witamy się z patologią upałów i susz

Zobacz także:

5 komentarzy:

  1. Ciekawą sprawą jest to, że ostatnimi laty ciepło wdziera się do Arktyki najmocniej przez Cieśninę Beringa. Zlodzenie na linii Spitsbergen - Nowa Ziemia utrzymuje się na względnie stałym poziomie. Wygląda to na faktycznie osłabienie Golfsztromu i jego słabszą penetrację Central Basin. A, że w przyrodzie nic nie ginie cieplejszy Atlantyk (wraz z Morzem Śródziemnym) na niższych szerokościach geograficznych ma coraz silniejszy wpływ na pogodę u nas (majowe trąby powietrzne).
    Moim zdaniem wyżowy wzorzec pogodowy jest nie do utrzymania w lipcu. Topnienie śniegu i intensywne parowanie powinny wymusić zmianę wzorca. A jak będzie zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przyjęło się opowiadać że im słabszy golsztrom tym chłodniej powinno być u nas...

      Usuń
    2. Oczywiście nie wiem,czy nie będzie niżów w lipców,jak ostatnimi laty,lecz jak wyjasnić to,że w 2016 Roku było mało śniegu(napewno mała była powierzchnia lodu,co jest w archiwalnych artykułach,a objętość też chyba musiałoby być mała),a mimo to pogoda zmieniła się,na niżową?
      Czy napewno sytuacja na lądzie,w pełni przekłada się na sytuację,nad oceanem?Czy nie jest tak,że to ocean decyduje przede wszystkim,o sytuacji na lądzie,a nie ląd o sytuacji,nad oceanem?
      Pozdrawiam gorąco.

      Usuń
    3. Oczywiście ocean jest kluczowy. Dlatego skoro dokładamy wspomaganie lądu sytuacja napawa optymizmem.

      Usuń
    4. Myślę bardziej o tym,że los bywa przewrotny,a ocean nie do końca poznany(zimą było mroźniej niż zwykle,więc zgodnie z tym co mówił Bart,głębiny powinny zachować więcej ciepła,co mogłoby chyba owocować mniejszym kontrastem termicznym,między temperaturą nagrzewającej się powierzchni i głębin oceanicznych,a to z kolei mogłoby raczej owocować, mniejszym parowaniem oceanu,przy danej temperaturze-sprzyjając przez to, silnym wyżom).

      Nawet jeśli jednak będą niże w lipcu,co bardzo prawdopodne,to lipec nie jest miesiącem kluczowym dla topnienia,patrząc na ostatnie lata.

      W lipcu bowiem,nie było chyba do tej pory większych problemów z topnieniem,w każdym Roku,niezaleznie od tego,czy były wyże,czy też niże.Problemy stwarzał przede wszystkim czerwiec,i sierpień.W czerwcu były problemy,z przyspieszeniem topnienia,a w sierpniu z tym,by nie zwalniało.

      Do tego patrząc pod kątem śniegu,jest go mniej,niż w zeszłym Roku.Wyżów powinno być zatem więcej,aniżeli w 2018 Roku,i topnienie powinno być lepsze,przynajmniej od zeszłorocznego.

      Okaże się jednak na koniec sezonu,jak będzie.
      Pozdrawiam.

      Usuń