piątek, 14 sierpnia 2020

Wystarczy tylko dmuchnąć, by doszło do zniszczenia

Wygląda na to, że sytuacja mimo względnie spokojnych warunków pogodowych zaczyna rysować się w dość nieciekawych barwach. Wynik wrześniowego minimum nie jest znany, ale już teraz można stwierdzić, że drugie miejsce jest zagwarantowane. Wystarczy zmiana we wzorcach pogodowych, zwłaszcza w prędkości wiatru, by doprowadzić do silnych roztopów. W ciągu ostatnich trzech dni warunki atmosferyczne były neutralne w sektorze pacyficznym. Jak pokazuje mapa obok z 12 sierpnia (kliknij, aby powiększyć) znajdywały się tam bardzo płytkie niże baryczne. Taka sytuacja pogodowa nie sprzyja roztopom. Inne warunki panowały po stronie atlantyckiej. 

 Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w dniach 10-13 sierpnia 2020. AMSR2, University of Bremen

Silne wiatry związane  z ujemnym dipolem arktycznym wywarły wpływ na granicę lodu morskiego w sektorze atlantyckim. Nie był on jednak tak duży jak w przypadku sektora pacyficznego. Z dwóch powodów: po pierwsze granica lodu i tak jest już tam daleko, w strefie relatywnie niskich temperatur, a po drugie i najważniejsze, miejscami znajduje się tam wciąż gruby lód. Zmiany, jakie pokazuje animacja w sektorze pacyficznym, są duże, nawet nieadekwatnie duże względem warunków atmosferycznych. Przyczyną są temperatury wód i stopień wcześniejszego pofragmentowania lodu, co jedno wpływa na drugie. No i przede wszystkim kra lodowa jest cienka.

 Powierzchnia lodu morskiego w 2020 roku względem wybranych lat. Dane NSIDC, wykres Nico Sun

Wysokie temperatury w lipcu topiły lód od góry, nagrzewając jednocześnie wodę, która wcześniej była zamarznięta. Sztorm, który uderzył w Morze Beauforta pod koniec lipca nie był silny, ale wygląda na to, że odcisnął piętno. Rozruszał cienką już wtedy krę lodową i teraz ta topi się i ostatecznie znika. Efektem jest bardzo duży jak na tę porę roku spadek powierzchni lodu. Czapa polarna ma teraz 3,1 mln km2 powierzchni, to dokładnie 64 tys. km2 więcej niż w 2012 roku. Kilka dni temu różnica była dużo większa. Oczywiście można przyjąć, że część tego spadku to zakłócenia pomiaru związane z chmurami czy wodą na lodzie. Jeśli spojrzymy na zdjęcia satelitarne, to raczej nie. Mapa obok pokazuje odchylenia powierzchni lodu względem średniej 2007-2016.

 Prognozowane warunki pogodowe w Arktyce na 15-16 sierpnia 2020 roku. Tropical Tidbits

Przedstawiona jest prognoza tylko na dwa dni, bo jest ona nieprzewidywalna. Zacznie się robić presja pogodowa na topniejącą czapę polarną. Biorąc pod uwagę grubość lodu, temperatury wód i to, co się działo przez ostatnie kilka dni, to naprawdę wystarczy dmuchnąć i katastrofa gotowa. Niestety prognozy są nie najlepsze. Będzie próbował powstać dodatni dipol arktyczny, ale ostatecznie nie dojdzie to do skutku. Mimo to, presja na arktyczny lód będzie rosła. Nad Morze Wschodniosyberyjskie wejdzie płytki niż baryczny, ale w sąsiedztwie w miarę silnego wyżu da spory gradient ciśnienia. Rezultatem będzie silniejszy wiatr, co pokazuje animacja z Earthnet. Z kolei sztorm na północnych krańcach Atlantyku zredukuje lód od strony Morza Łaptiewów i na domiar złego stworzy warunki dla dryfu kry lodowej przez cieśninę Fram.


Znikająca kra lodowa w Basenie Arktycznym na 77-80oN 13 sierpnia 2020 roku. NASA Worldview

Znikająca kra lodowa w Basenie Arktycznym na 75-77oN od strony Wyspy Wrangla.

Zdjęcia satelitarne pokazują pacyficzną cześć Oceanu Arktycznego, to spory obszar kry lodowej, która może zniknąć za kilka dni. Należy oczekiwać dużych spadków powierzchni i zasięgu lodu morskiego.  Co będzie się działo po 16 sierpnia? Prognozy mogą się nie sprawdzić, ale modele pokazują coraz bardziej agresywne formy wzorców barycznych z dodatnim dipolem arktycznym. 


Jako że czapa polarna jest w opłakanym stanie, i szanse na rekord we wrześniu wydają się być zerowe, to thriller ten jeszcze się nie skończył. Został jeszcze miesiąc. 

Zobacz także:

20 komentarzy:

  1. Lód jest najsłabszy w historii pomiarów, a został jeszcze miesiąc.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak co roku jest rekordowo ciepło i w rekordowym słabym stanie jest lód niby i nic z tego nie wynika później pewnego poziomu nie zejdzie i tyle jest obecnie w za zimno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy Taka pogoda jak w 2012. I jest po lodzie. Lód ma naprawdę szczęście że nie ma agresywnej pogody. Ale patrząc na ten lód to wystarczy jeszcze jeden sztorm taki który był 2 tygodnie temu i lód zejdzie na gruby rekord...

      Usuń
  3. A tu ciekawostka https://www.iceagenow.info/rapid-ice-gains-in-greenland-early-august/ Lądolod nagle zwiększa masę i topnienie na Grenlandii dobiegło końca

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. 2012 chyba się utrzyma jednak. To dobrze dla biosfery i dla ludzkości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiś czas temu przewidywałem, że zamiast jednej czapy lodowej będą dwie i chyba właśnie się sprawdza.

      Usuń
  6. Użytkownik15 sierpnia 2020 00:59
    Bo rośnie ilość wody w atmosferze z powodu ocieplenia klimatu, więc ilość opadów w niektórych częściach świata też rośnie. Opady na Dalekiej Północy zwiększą się z powodu globalnego ocieplenia. Pierw będą to opady śniegu, a potem już deszczu. https://arcticicesea.blogspot.com/2020/05/kwietniowe-zway-sniegu-na-dalekiej.html
    Denialistom klimatycznym wszystko trzeba tłumaczyć, a to i tak niewiele daje. Wszyscy czekają na epokę lodowcową Abdusomatowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam zawsze będa tylko i wyłącznie opady śniegu mowa o Grenlandii lokalnie tylko deszczu

      Usuń
    2. Lepiej żeby ten lód znikł jak najszybciej.

      Usuń
    3. Nie zniknie nigdy a na pewno nie w obecnym interglacjale czy go nazwiemy holocen czy antropocen jak to nazywają Ci od głoszenia tezy ze człowiek zmienia klimat to nie zmienia faktu powolnego kończenia się naszego interglacjału a że zawsze pod koniec interglacjału jest najcieplej zawsze tak było można sprawdzić.

      Usuń
  7. Dzisiaj zasięg tak się skurczył, że w tym tempie za miesiac lodu nie byłoby w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam, głupoty gadasz. Zasięg ani powierzchnia nie są wcale rekordowe. Ten rok jak poprzednie jest już stracony. Znowu trzeba czekać co najmnniej rok na pobicie 2012 roku. O Arktyce całkiem wolnej od lodu przez cały rok i zimach bez zim nawet nie marzę.

      Usuń
    2. Przecież to prosta matematyka. Zeszło 250 tys km2 lodu jednego dnia. 6 mln w takim tempie zejdzie w ciagu niecałego miesiaca, a tyle zostało mniej wiecej do końca sezonu topnienia.

      Usuń
    3. Zważając na cienką taflę lodu w pacyficznym sektorze grubości 30 cm i na koncentrację lodu w tym sektorze,to ten lód na pewno zniknie do września to są jakieś 2 mln km2 lodu rekord mamy jak w banku,tylko pytanie jak wielki,

      Usuń
  8. Michał Arktyki bez lodu latem nie mówiąc o zimie nie będzie może w przyszłym okresie między lodowcowym obecnie to nie realne średnia temperatura globalna obecnie to ok 14,5 st tam więc znacznie mniej niż w innych interglacjałach nawet w okresie Emskim do końca lód latem nie znikał ale było mniej niż teraz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodź nie chcę, ale lód morski w Arktyce zniknie spokojnie za parę lat pod koniec Sierpnia lub na początku Września. Hubert Planujesz za nie długo zrobić jakiś wpis o Antarktydzie?

      Usuń
    2. Tak znika już od 3 milionów lat 🤣

      Usuń
  9. O Antarktydzie będę pisać w półroczu zimowym, teraz po prostu nie ma kiedy.

    OdpowiedzUsuń