środa, 7 października 2020

PIOMAS (wrzesień 2020) - o mały włos

Nowy raport Pan-Arctic Ice Ocean Modeling and Assimilation System (PIOMAS) pokazuje, że stan lodu morskiego w przeciągu ostatniego miesiąca pogorszył się w stosunku do poprzednich lat. Z kolei wrześniowe minimum objętości lodu morskiego jest drugim najmniejszym w historii pomiarów.

Objętość lodu w Arktyce w 2020 roku względem wartości z ostatnich lat i średniej 1979-2001. PIOMAS

Dane PIOMAS pokazują, że 1 października objętość lodu wyniosła 4296
km3, co stanowi drugą najmniejszą w historii pomiarów wartość, a różnica względem rekordowego 2012 roku w ciągu miesiąca spadła z 392 km3 do 278. Animacja obok (kliknij, aby powiększyć) przedstawia zmiany grubości czapy polarnej we wrześniu tego roku. Udział lodu grubego na 2 i więcej metrów we wrześniu tego roku nie przekroczył nawet 1/4 powierzchni istniejącej czapy polarnej. W Arktyce dominuje lód o grubości jednego metra. Taka sytuacja sprawia, że o kolejne bardzo szybkie roztopy latem przyszłego roku będzie łatwiej. Chyba że letnia pogoda ponownie stanie się pochmurna, bez sztormów, z brakiem dodatniego dipola arktycznego tak, jak miało to miejsce w latach 2013-2014.
 
 
Grubość arktycznego lodu morskiego dla 17 września w latach 2007-2020. 

Tegoroczny sezon roztopów nie zakończył się rekordem, ale teraz wiemy, że brakowało niewiele. Gdyby nie silniejszy sztorm, więcej dni z dodatnim dipolem arktycznym, czy mroźna zima, która pozwoliła przystopować nieco zmiany, to padłby spektakularny rekord. Na tle poprzednich dekad, a nawet ostatnich lat widać zmiany. Na zestawieniu obok możemy zauważyć, że nawet względem ostatnich lat, czyli 2016 i 2019 roku widać wiele negatywnych zmian. 
 
Grubość lodu morskiego we wrześniu 2020 roku i jej odchylenia w stosunku do średniej 1981-2010. PIOMAS/Zack Labe

Wrześniowe minimum ilości lodu wyniosło 4029
km3, co stanowi drugie miejsce. To 356 km3 więcej niż w 2012 roku i 21 km3 mniej niż w 2019. Dlatego też prawie w ogóle nie ma różnic w grubości czapy polarnej w stosunku do 2012, 2016 i 2019 roku. W stosunku do średniej lat 1981-2010 dominują obszary o grubości mniejszej, niż być powinna. W stosunku do lat 2011-2018 wyróżnia się region Morza Beauforta, gdzie topnienie w tym roku było wolniejsze na skutek braku nie tyle, co odpowiednich temperatur, ale też presji układów barycznych. Przede wszystkim chodzi o brak dodatniego dipola arktycznego z silną dominacją wyżu nad Morzem Beauforta i północną Alaską. Silne roztopy (dominujące w od strony Rosji), które omal nie skończyły się nowym rekordem, były możliwe z powodu działania wysokich temperatur w okresie maj-sierpień

Na tej tabeli przedstawiona jest dokładna rozpiska objętości lodu na 1 października. W różowych kolumnach przedstawione są różnice względem poprzednich lat i średnich dekadowych, także ich procentowe wartości. Po tym, jak rozpoczął się sezon zamarzania, sytuacja zaczęła się pogarszać - różnica względem 2012 roku zaczęła się zmniejszać. Duża zmiana zaszła względem 2019 roku - 1 września objętość lodu była w tym roku większa niż w zeszłym, a 1 października role się odwróciły. To efekt działania silniejszych roztopów niż wtedy. Pogodowa presja była nieco większa niż wtedy, pod koniec lipca pojawił się sztorm, którego skutki z racji dużego stopnia ogrzania wód okazały się daleko idące. Swoje też zrobiła pogoda we wrześniu, której przebieg, był inny niż we wrześniu zeszłego roku.  Niewielkie sztormy, wysokie temperatury wód spowodowały więc, że tempo przyrostu lodu jest dość powolne. 

Zmiany objętości lodu morskiego na Morzu Beauforta i w Basenie Arktycznym  w 2020 roku w stosunku do okresu 2005-2019. 

Na powyższym wykresie widzimy, że skala topnienia na Morzu Beauforta do samego końca miała łagodny przebieg. Inaczej niż w przypadku Basenu Arktycznego, gdzie topnienie na skutek tego, co działo się po stronie rosyjskiej, było intensywne. Potem gdy rozpoczął się sezon zamarzania, na koniec września ilość lodu w Basenie Arktycznym była już tylko o 33 km3 większa niż w 2012 roku.

Grubość arktycznego lodu morskiego w 2020 roku w stosunku do okresu 2006-2019 i średnich wartości z lat 80. i 90. XX wieku. PIOMAS

Średnia grubość czapy polarnej według modelu PIOOMAS jest jedną najmniejszych w historii pomiarów. Na koniec września czapa polarna miała jedynie 105 cm grubości. Lód jest tym samym dwukrotnie cieńszy niż 30-40 lat temu.

Zmiany średniej miesięcznej ilości lodu morskiego w Arktyce dla września w latach 1979-2020 i ekstrapolacja trendu. Dane PIOMAS
 
Średnia objętość lodu we wrześniu tego roku to 4300 km3. To 74% mniej niż wartość z 1979 roku i 59% mniej niż wynosi średnia z lat 1979-2019. Utrzymanie dotychczasowego trendu spowoduje, że za 12-13 lat Arktyka będzie wolna od lodu. Wydawać się to może mało realne, bo wciąż nie ma nowego rekordu. Dawniej bicie rekordów było łatwiejsze, bo miało co się topić. Teraz granica lodu dociera tak daleko, że na razie topić się mocniej nie może. Do dalszego topnienia i rekordów wymagane są nie tylko temperatury, ale też odpowiednie wzorce pogodowe. 
 
Zobacz także: 

wtorek, 6 października 2020

Wrzesień 2020 - pozostając na drugim miejscu

Po 15 września, kiedy miało miejsce tegoroczne minimum, ekspansja lodu morskiego Arktyki była najbardziej widoczna od strony Morza Czukockiego i na Beauforta. Z kolei pokrywa lodowa Oceanu Południowego wokół Antarktydy osiągnęła największy zasięg od 2014 roku. Antarktyczne maksimum wypadło 28 września.

Średni zasięg arktycznej pokrywy lodowej we wrześniu 2020 roku. Fioletowa linia pokazuje średni zasięg lodu dla okresu 1981-2010 dla września. Sea Ice Index - NSIDC

Średni zasięg lodu morskiego we wrześniu 2020 wyniósł 3,92 mln km2 i był drugim najmniejszym w historii pomiarów satelitarnych. Na pierwszym miejscu znajduje się oczywiście rok 2012. Różnica względem rekordzisty to 0,35 mln km2, co jest wartością dość niewielką. W stosunku do średniej 1981-2010 tegoroczna czapa polarna ma bardzo niewielkie rozmiary, gdyż różnica wynosi 2,49 mln km2, czyli 38,8%.  Mapa obok (kliknij, aby powiększyć) pokazuje anomalie koncentracji lodu morskiego dla września 2020 roku. Poza wspomnianym na samym początku Morzu Beauforta, oraz Basenie Arktycznym od strony Morza Czukockiego, pokrywa lodowa dość szybko rozprzestrzeniała się na Morzu Grenlandzkim i w cieśninach Archipelagu Arktycznego. Z kolei od strony Morza Barentsa i Karskiego (te akweny wraz z Morzem Czukockim są wolne od lodu) zmiany były bardzo niewielkie.
 
Zmiany zasięgu arktycznego lodu morskiego w 2020 roku w stosunku do ostatnich lat i średniej 1981-2010.

10 dni po wrześniowym minimum zasięg lodu przekroczył wartość 4 mln km2. Początkowo przyrost lodu był szybki, ale potem tempo zaczęło zwalniać. Na koniec miesiąca czapa polarna liczyła 4,25 mln km2, a więc wciąż pozostając na drugim miejscu.

 Po lewej: odchylenia temperatur od średniej 1981-2010 dla września 2020 roku. Wartość anomalii na poziomie ciśnienia 925 hPa (750 m.n.p.m). Po prawej: średnie dla września 2020 ciśnienie atmosferyczne w Arktyce. NOAA/ESRL

We wrześniu, podobnie jak we wcześniejszych miesiącach Arktyka cechowała się ponadprzeciętnie wysokimi temperaturami. Największe dodatnie odchylenia widoczne były w euroazjatyckiej części Arktyki i Oceanu Arktycznego, co jest związane ze skalą letnich roztopów. Najwyższe, sięgające 8oC odchylenia miały miejsce nad Morzem Łaptiewów. Do końca września nad Morzem Łaptiewów i Wschodniosyberyjskim utrzymywały się stale dodatnie temperatury, sięgające miejscami 3oC. Zimno było na Grenlandii, w jej centrum pod koniec września temperatury spadły miejscami do -30oC Poza niewielkim zasięgiem lodu (temperatura powierzchni), za ciepłe warunki nad Oceanem Arktycznym i na północy Syberii odpowiedzialny był grzbiet wysokiego ciśnienia nad Syberią, oraz koryto niskiego ciśnienia z centrum nad Svalbardem. Występowały także warunki dla eksportu lodu przez cieśninę Fram.

Średni miesięczny zasięg lodu morskiego dla września w latach 1979-2020.

Średnioroczne tempo spadku zlodzenia w trendzie wynosi dla sierpnia tego roku 83,7 tys. km2, a więc 13,1% na dekadę w stosunku do średniej 1981-2010. Od 1979 roku wrześniowe zlodzenie arktycznych wód skurczyło się o 3,4 mln km2, czyli tyle ile ma powierzchnia Indii wraz z Bangladeszem. 
 

Spojrzenie  na lato 2020
O ile zima 2019/20 była chłodna, to okres letni był zupełnie inny. To właśnie letnie temperatury przyczyniły się do tak silnego w tym roku topnienia lodu morskiego.

 Odchylenia temperatur od średniej 1981-2010 dla maja, czerwca, lipca i sierpnia 2020 roku. Wartość anomalii na poziomie ciśnienia 925 hPa (750 m.n.p.m). NOAA/ESRL

Lato 2020 w Arktyce jest najcieplejsze przynajmniej od roku 1979. Według analizy NCEP (Narodowe Centrum Badań Atmosfery) średnie miesięczne temperatury nad Oceanem Arktycznym były rekordowo wysokie w maju, lipcu i sierpniu. Czerwiec znalazł się na drugim miejscu, po roku 2005. Wyjątkowo wysokie temperatury w maju doprowadziły do wczesnych roztopów po stronie rosyjskiej Oceanu Arktycznego. Potem, w czerwcu doszły rekordowe temperatury na północy Syberii na które wpływ poza samym ociepleniem klimatu miała silnie dodatnia Oscylacja Arktyczna, a co za tym idzie silna cyrkulacja strefowa w czasie zimy. W lipcu doszedł bardzo silny wyż baryczny. Cienki lód po stronie rosyjskiej bardzo szybko się topił. W wyniku tego stanu rzeczy w połowie lipca zasięg lodu miał rekordowo małe rozmiary. Grafika obok przedstawia ranking miesięcznych temperatur w Arktyce w latach 1979-2020 w obszarze 70-90
oN.


Wiek lodu
Po tym, jak następuje kolejny sezon zamarzania, powstaje nowy lód, a ten który przetrwał starzeje się o rok. Teoretycznie robi się też grubszy. Od kilku dekad obserwuje się spadek udziału lodu wieloletniego.

Zmiany obszaru, jaki zajmuje lód wieloletni i jednoroczny od 1985 roku do dziś. Powyżej mapy przedstawiające rozmieszczenie lodu wieloletniego i jednorocznego  na przełomie sierpnia i września 1985 i 2019 roku. EASE-Grid Sea Ice Age, Version 3

W 2020 roku doszło do poprawy najstarszego, ponad 4-letniego lodu. Jego udział wzrósł z 55 tys. km2 w 2019 do 230 tys. km2 w tym roku. Przyczyną tego stanu rzeczy są wzorce pogodowe w Arktyce. Rzadkość występowania dodatniego dipola arktycznego z eksportem lodu przez cieśninę Fram. A także związane z tym powolne roztopy na Morzu Beauforta. Z drugiej strony w wyniku silnych roztopów doszło do spadku udziału lodu 2-4 letniego. Od lat 80. XX wieku udział najstarszego lodu spadł w znacznym stopniu, gdyż wtedy jego powierzchnia liczyła ponad 2 mln km2. Czapa polarna stała się więc młodsza, a tym samym znacznie cieńsza niż kiedyś. Liniowy trend spadkowy ponad 4-letniego lodu wynosi 70 tys. km2 rocznie, czyli 6,1% względem średniej 1984-2020.

 
Duży zasięg lodu na Oceanie Południowym
Warunki dla zamarzania Oceanu Południowego były w tym roku wystarczająco dobre, by tamtejszy lód morski mógł osiągnąć duże rozmiary.

 Średni zasięg antarktycznej pokrywy lodowej we wrześniu 2020 roku. Różowa linia pokazuje średni zasięg lodu dla okresu 1981-2010 dla września. Mapa po prawej pokazuje średnie dla września odchylenia koncentracji lodu morskiego Sea Ice Index - NSIDC

Tegoroczne maksimum zasięgu lodu morskiego na Oceanie Południowym wypadło 28 września i wyniosło 18,95 mln km2. Zasięg lodu jest tam znacznie większy od średniej wieloletniej. Tym samym nie istnieje taki sam trend spadkowy jak w przypadku Arktyki. A takowego trendu należałoby się spodziewać. Efekt silnych roztopów w latach 2015-2017 (prawdopodobnie związanych z silnym El-Niño) został zniwelowany w latach 2018-2020. Tak więc, jak pokazuje wykres obok, nie ma tam teraz wyraźnego trendu. Wcześniejszy trend wzrostowy został złamany z powodu silnego topnienia w latach 2015-2017. Za brak trendu takiego, jaki widzi się w Arktyce odpowiadają różne przyczyny. Podstawową są zmiany uwarstwienia oceanu. Gdy temperatura powierzchni Ziemi się podnosi, wzmaga się parowanie i rośnie wilgotność powietrza, a wraz z nią opady deszczu i śniegu. Zwiększone opady oznaczają, że wierzchnia warstwa oceanu staje się słodsza, a przez to lżejsza niż bardziej słona woda poniżej. Słodką warstwę na powierzchni zasila także woda z intensywnie topniejących lodowców szelfowych. Taki układ (cięższa woda niżej, lżejsza woda wyżej) nie sprzyja mieszaniu się warstw, a brak mieszania oznacza, że ciepła woda przestaje wypływać na wierzch i topić lód (Zhang 2007). Ponadto słodka woda zamarza łatwiej niż słona, co dodatkowo ułatwia tworzenie cienkiej warstwy lodowej na powierzchni oceanu zimą (Popkiewicz i inni, 2013).
 
Na podstawie National Snow and Ice Data Center: Lingering seashore days
 
Zobacz także:

niedziela, 4 października 2020

Wysokie temperatury w Arktyce

Temperatury w Arktyce obniżają się powoli, co skutkuje rosnącymi anomaliami. To efekt wcześniejszych silnych roztopów latem, w wyniku których zasięg lodu morskiego po raz pierwszy od 2012 roku spadł poniżej 4 mln km2. Teraz Arktyka zamarza powoli, więc obszary, które już powinny być pokryte lodem, cechują się niezwykle wysokimi temperaturami. 

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2020 roku względem lat 2005-2019 i średnich dekadowych. JAXA

Podawany przez japońską JAXA zasięg lodu morskiego od 26 września rośnie bardzo wolno. Jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, to za kilka dni zaczną być notowane wartości rekordowe. Na razie różnica względem rekordowego 2012 roku jest spora, zarówno według JAXA jak NSIDC przekracza 0,3 mln km2, ale trend tempa zamarzania może to szybko zmienić. Wykres obok (kliknij, aby powiększyć) przedstawia zmiany tempa zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2020 roku w zestawieniu ze zmianami z 2012, 2016 i 2019 roku oraz średniej z ostatnich 10 lat. 

Powierzchnia lodu morskiego w 2020 roku względem wybranych lat. Dane NSIDC, wykres Nico Sun
 
Gorzej wygląda sytuacja w przypadku rzeczywistej powierzchni lodu. Po początkowym dość szybkim zamarzaniu "łatwych miejsc", dalsze tempo wyhamowało, gdyż granica lodu dotarła do miejsc, które obecnie nie są w stanie pokryć się lodem ze względu na temperatury wód. I co ciekawe, powolne tempo wzrostu zasięgu, to nie efekt działania wiatru, który ściskałby krę lodową. Koncentracja lodu nie jest wysoka, czego przyczyną jest jego grubość i dość wietrzna ostatnio pogoda, gdzie wiatr ponownie kruszy pak lodowy - jedno ma wpływ na drugie. Mapa obok pokazuje odchylenia powierzchni lodu względem średniej 2000-2019.  
 
 Odchylenia temperatur od średniej 1981-2010 w Arktyce w 2020 roku dla 29 września - 1 października. NOAA/ESRL
 
Na przełomie września i października w Arktyce panowały znacznie wyższe niż zwykle temperatury. Jak pokazuje mapa - lokalnie nawet 8-10oC wyższe niż wynosi średnia.
 
Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90oN) w 2020 roku względem średnich z poszczególnych dekad. DMI, grafika Nico Sun
 
W całej Arktyce jest ponad 3
oC cieplej od średniej 1981-2010, regionalne, wokół bieguna północnego (wykres DMI) ponad 5oC cieplej. Tak wysokie odchylenia są efektem niewielkich rozmiarów czapy polarnej. Od 15 września, co zresztą widać na wykresach, nastąpił niewielki przyrost. Mamy więc dwa zjawiska. Pierwsze jest to, że powietrze w dolnej troposferze jest ciepłe, bo powierzchnia jest ciepła - woda ma około zera stopni. Gdyby był lód, to powierzchnia miałaby już temperaturę niższą od zera. Drugie, to oddawanie ciepła do atmosfery przez zamarzające wody. Zamarzanie nie jest zbyt szybkie, działa też wiatr, tak więc ciepło z wody przechodzi do atmosfery. Owszem, nie znaczy to, że subiektywnie jest ciepło. Spora część obszaru Oceanu Arktycznego to już temperatury ujemne. Tam gdzie czapa polarna przetrwała lato, temperatury spadają już nawet poniżej -10oC i trend ten będzie kontynuowany. 

Prognozowane na 5 dni (4-9 października 2020) średnie temperatury powietrza w Arktyce i wokół niej, oraz odchylenia od średniej 1979-2000. Climate Reanalyzer

Według prognoz nie przewiduje się w ciągu najbliższych dni znaczących wzrostów temperatur za którymi stałaby adwekcja z południa. Prognozowane jest utrzymanie się w miarę łagodnego w skutkach dla czapy polarnej dodatniego dipola arktycznego. Nie przewiduje się też znaczących spadków temperatur w Arktyce, takich, które zaowocowałyby szybkim przyrostem pokrywy lodowej i zanikiem wysokich odchyleń temperaturowych. 
 
Należy się więc spodziewać, że na dniach, powierzchnia lodu będzie rekordowo mała, a następnie zasięg. Taka sytuacja będzie mieć wpływ na dalszy rozwój wydarzeń w Arktyce - przede wszystkim spadku tempa wzrostu grubości i ilości lodu morskiego. W dalszej mierze poważnych anomalii, które będą dotykać regiony na umiarkowanych szerokościach geograficznych. 
 
Zobacz także:
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi0oAmeD-a1P1RnUMOMBdzpOEHaMx1tC7El7z1YfYjPKA3jSEOZWK98_wl039jn-KdSp2Dw1KyM-uiNFotUmDCfC5fP9PA4G2cioNKuLiAXfSPoFeVxyDMVA5nYduR4mxvRY2HaqcWETCmc/s1156/anigif-asi-20209.gif

piątek, 2 października 2020

Amerykańskie wojsko będzie dokładniej "badać" Arktykę

Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych przyznała Instytutowi Oceanograficznego Woods Hole kontrakt na rozwój systemu bezzałogowych pojazdów podwodnych i boi wraz infrastrukturą komunikacyjną w celach badawczych pokrywy lodowej Arktyki. Kontrakt jest wart ponad 12 mln dolarów. W sumie projekt ten ma koncentrować się na lepszych, bo wzmocnionych badaniach Arktyki w celach naukowych. Nietrudno jednak dostrzec, że prace te z inicjatywy wojska mają inny cel niż tylko naukowy. Chodzi przecież o nadzorowanie regionu, który staje się coraz bardziej dostępny dla państw takich jak USA, Rosja czy nawet Chiny. 

Kilka dni temu, Pentagon ogłosił przyznanie kontraktu na zaawansowane badania Arktyki. Biuro Badań Marynarki Wojennej (ONR) zarządza tzw. Mobilnym Systemem Obserwacji Arktyki (AMOS), i jak się dowiadujemy, prace, które mają zostać zrealizowane, przewidują zaprojektowanie, opracowanie, integrację i testowanie sieci nawigacji akustycznej, systemu komunikacji rozproszonej, węzłów boi, oraz możliwości bezzałogowych pojazdów w celu wsparcia AMOS. Przewiduje się, że projekt realizowany przez Woods Hole ma zostać wykonany do końca 2024 roku.  

Schemat działania zaawansowanego systemu AMOS.

Według zamysłu Marynarki Wojennej ma to być system składający się przede wszystkim z różnych rodzajów podwodnych pojazdów, w tym pełni zautomatyzowanych. Te "podwodne drony" będą komunikować się ze znajdującymi się pod wodą bojami  zawieszonymi pod bojami zainstalowanymi na powierzchni lodu. AMOS zostanie zaprojektowany tak, aby działać przez 12 miesięcy w roku. Boje na powierzchni będą przekazywać dane do bazy.

Program AMOS wszedł w życie w 2018 roku, a jego celem jest zapewnienie łatwej możliwości monitorowania tego, co dzieje się z czapą polarną Oceanu arktycznego. Zmiany w Arktyce z ostatnich lat doprowadziły do nasilenia działań wojskowych USA w tymże regionie. Z racji tego marynarka musi wiedzieć, co dzieje się w Arktyce (zmiany powierzchni lodu, jego grubości, temperatury wód, pogoda, etc).

Baza lotnicza Nagurskoje na Ziemi Franciszka Józefa.

Ze strony USA istnieje pilna potrzeba kontrolowania regionu. Niedawno zdjęcia satelitarne ujawniły, że rosyjska armia znacznie wydłużyła pas startowy w bazie lotniczej Nagurskoje. To najdalej na północ wysunięta placówka wojskowa na świecie - znajduje się na Ziemi Franciszka Józefa. Według Kremla obiekt ten od kwietnia tego roku prowadzi już stałą działalność. Lotnisko może przyjmować m.in. samoloty myśliwskie MIG 31. Tak więc taka sytuacja stanowi spore wyzwanie wobec USA.

"Jeśli marynarka wojenna myśli o konieczności prowadzenia tam operacji z okrętami podwodnymi, okrętami nawodnymi i samolotami, to naprawdę musisz zrozumieć to środowisko operacyjne", powiedział w maju w wywiadzie dla Defense News Scott Harper, kierownik programowy ONR ds. prognoz arktycznych i globalnych. "Mamy satelity, które mogą patrzeć w dół na powierzchnię Oceanu Arktycznego i na stan lodu morskiego", kontynuował Harper. "Ale to, czego nie mamy, to zdolność do patrzenia pod lód i rozumienia, jakie są warunki oceaniczne, i to właśnie staramy się umożliwić dzięki prototypowi Mobilnego Systemu Obserwacji Arktyki."

Widok na zorzę polarną z pokładu jednego z amerykańskich niszczycieli płynącego po wodach północnego Atlantyku niedaleko Grenlandii.

Jeśli nowy system AMOS z powodzeniem spełni cele Marynarki Wojennej, to możliwe, że wojsko może rozszerzyć wykorzystanie takich sieci w Arktyce lub wykorzystać wnioski wyciągnięte z tego programu do wsparcia dalszych działań. ONR wskazało jakiś czas temu, że istnieje szereg "skokowych celów technologicznych", które pilnie będą konieczne do osiągnięcia, aby system działał zgodnie z założeniami.

Jak już wyżej wspomniano, Rosjanie prowadzą już swoją działalność w Arktyce pod naukowym przykryciem. Marynarka Wojenna USA nie jest jedyną, która ma na celu prowadzenia tego typu monitoringu Oceanu Arktycznego. Według doniesień Rosja także pracuje nad różnymi projektami o podobnym znaczeniu. To na przykład podwodne obiekty, które mają być zasilane reaktorami atomowymi. Nieznane jeszcze nikomu, poza rosyjskimi wojskowymi obiekty mają pozornie służyć celom naukowym, w rzeczywistości Rosja chce militaryzować Arktykę. To samo dotyczy Chin. Chińczycy nie prowadzą tego typu działań w Arktyce, ale  również utworzyli podwodne stacje monitorowania, oficjalnie przeznaczone do badań naukowych. Znajdują się one na Pacyfiku, dokładnie między wyspą Guam a Morzem Południowochińskim, i mogłyby być również wykorzystywane do gromadzenia informacji o ruchach obcych łodzi podwodnych i innych statków.

Na razie to tylko początek, ale już mocno się rozkręcający. Rywalizacja w Arktyce będzie narastać wraz z obywającym zasięgiem lodu morskiego. W grę wchodzi przede wszystkim eksploatacja zasobów naturalnych, ale i też nowe szlaki żeglugowe.

Podsumowując, projekt AMOS Marynarki Wojennej wydaje się być ważnym przedsięwzięciem, zarówno jeśli chodzi o jego bezpośrednie cele w zakresie gromadzenia ważnych informacji na temat warunków panujących w Arktyce, jak i o krok naprzód w kierunku dalszego rozwoju w celu wsparcia rosnącej obecności wojsk amerykańskich w regionie. 

Zobacz także: