środa, 4 marca 2020

Lodowaty wir polarny nie zmienił sytuacji w Arktyce

Najprawdopodobniej wyjątkowo silny wir polarny nie wywarł pozytywnego wpływu na stan czapy polarnej w Arktyce. A przynajmniej wpływ ten nie był dostatecznie dobry. Lada dzień przedstawione zostaną dane z modelu PIOMAS, ale zdjęcia satelitarne i dane z modelu HYCOM pokazują, że sytuacja nie wygląda dobrze.

 Powierzchnia lodu morskiego w 2020 roku względem wybranych lat. Dane NSIDC, wykres Nico Sun 

Powierzchnia pokrywy lodowej Oceanu Arktycznego jest imponująca. Przez cały sezon zamarzania za wyjątkiem lutego nie było zdarzeń w trakcie których zamarzanie stawało w miejscu. To był inny sezon niż w latach 2016-2019. Teraz powierzchnia i zasięg lodu są duże, ale jeśli spojrzymy na wykres, to zobaczymy, że sytuacja jest w sumie taka sama jak w 2012 roku. Powierzchnia lodu morskiego 3 marca wyniosła 13,33 mln km2, w 2012 roku wartość ta liczyła 13,4 mln km2. A przez ostatnie dni, była wręcz identyczna. Warto przypomnieć, że w 2012 roku miało miejsce rekordowe topnienie lodu. Mapa obok pokazuje odchylenia powierzchni lodu względem średniej 2007-2016. 

Po lewej: odchylenia temperatury od średniej 1981-2010 w Arktyce dla 25 lutego - 1 marca 2020. Po prawej: wysokość geopotencjału odzwierciedlająca stan troposferycznego wiru polarnego, a tym samym warunków pogodowych w regionie. NOAA.ESRL

Ostatnie dni i tygodnie to Arktyka, która nie była zbyt ciepłym jak na ostatnie lata miejscem. W minionych dniach temperatury były tam nawet niższe od średniej wieloletniej. W latach 2007-2012 u schyłku zimy średnie wartości wokół bieguna północnego oscylowały w okolicy -35oC. Jak pokazuje mapa, ostatnie dni, jak i zresztą tygodnie, to silny i stabilny wir polarny z łagodnymi falami Rossby'ego, a więc meandry, które nie oznaczały spływu lodowatego powietrza np. do Nowego Jorku ani ekstremalnego ciepła do Arktyki. W konsekwencji czego w centrum regionu temperatury były nawet 5oC niższe od średniej wieloletniej. W chwili obecnej od Svalbardu po Alasce ciągnie się obszar o odchyleniach od 2 do nawet 9oC niższych od średniej 1981-2010. W praktyce oznacza to mrozy sięgające nawet -40oC

Grubość lodu morskiego w latach 2017-2020 dla 2 marca. Naval Research Laboratory, Global HYCOM

Warunki temperaturowe ostatnich dni i tygodni poprawiły jedynie sytuację pod kątem powierzchni lodu morskiego. Z modelu HYCOM wynika, że wir polarny nie poprawił sytuacji, a jedynie pozostawił ją bez zmian. Dzięki temu grubość i objętość lodu nie pogorszyły się względem tego, co miało miejsce w ciągu ostatnich 3-4 lat.

https://1.bp.blogspot.com/-X4XJN6xtr-U/Xl_J0ot08hI/AAAAAAAA6fk/VkWzOObzvNoCLvzFfRjMQHFobR4H8rSwQCLcBGAsYHQ/s2000/Beringa-20200302.jpg
Kra lodowa na Morzu Beringa 3 marca 2020 roku. NASA Worldview

https://1.bp.blogspot.com/-X69WJdeFVsg/Xl_KQaLYDLI/AAAAAAAA6fo/gIsEUnNRH40uOWKyLa3lfulMkuAw_-4TACLcBGAsYHQ/s2000/Laptiev-20200302.jpg
Lód morski Morza Łaptiewów 3 marca 2020. Na zdjęciu widoczna kra lodowa oraz rozległa przybrzeżna połynia wiatrowa. 

https://1.bp.blogspot.com/-eB6oYjOJ6Kc/Xl_KpRWRGQI/AAAAAAAA6fs/kShysKp72hkzjXdzuBAx7t97yNe-bfF7gCLcBGAsYHQ/s2000/Karskie-20200302.jpg
Kra lodowa na Morzu Karskim 3 marca 2020. NASA Worldview

Obrazy satelitarne potwierdzają mapy z Laboratorium Marynarki Wojennej USA. Lód Morza Beringa to głównie zlepek kry lodowej. Dużo poważniejsza sytuacja ma miejsce na Morzu Łaptiewów i Karskim. Pogoda ostatnio była tam wietrzna, ale siła wiatru nie była tak duża, by w normalnej sytuacji doprowadzić do tego, co widać na zdjęciach. 

To pokazuje, że wir polarny tylko w amerykańskim sektorze nieznacznie poprawił stan lodu morskiego. A to bardzo zły prognostyk na tegoroczny sezon topnienia, który będzie funkcjonować przy wyższych niż w 2012 roku temperaturach. Należy dodać, że od kilku tygodni prognozy NOAA pokazują, bardzo ekstremalny sezon roztopów. Prognozy oczywiście mogą być błędne, ale nigdy nie mów nigdy. 

Zobacz także:





26 komentarzy:

  1. Poprawić sytuacji nie mógł ponieważ pod lodem uwięzione zostały ogromne ilości energii, które jak widać nie pozwalają na zwiększenie grubości czapy lodowej. Z niecierpliwością czekam na sezon topnienia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tylko napisze kilka faktów, bez zbędnych dodatków :)
    1) w 2012 topnienie było rekordowe
    2) w 2012 było maksimum aktywności słonecznej, był pik max tamtego cyklu
    3) w 2020 zamarzanie jest rekordowe
    4) w 2020 jest minimum aktywności słonecznej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś pomieszałeś. Skąd wiesz jakie topnienie będzie w 2020? W 2020 zamarzanie nie jest i nie będzie rekordowe daleko mu do tego z 2012.

      Usuń
    2. ponieważ zaznaczyłem, że podam tylko fakty zatem nie pisałem nic o topnieniu w 2020. oceanku :)
      Odnośnie zamarzania w 2020 nie napisałem że było rekordowe tylko że jest rekordowe bo wciąż jeszcze trwa. Ale ty zamiast na meritum skupiłeś się na pobocznych wątkach... wiesz jakie jest meritum tego co napisałem?

      Usuń
    3. Nic się nie zgadza.

      Co z tego, że zamarzanie, jeszcze trwa??? W 2010 Roku zakończyło się, dopiero 31 marca, a więc to żaden dowód, na rekordowe zamarzanie, że jeszcze trwa.

      Usuń
    4. Słabo dedukujecie :) i skupiacie się na wątkach pobocznych

      Usuń
    5. Napisałeś artysto, że w 2020 roku zamarzanie jest rekordowe. Chyba na Plutonie.
      Nie mówiąc już o tym, że zamarzanie trwa choć do rekordu mu daleko.

      Usuń
    6. Cóż może się domyślicie...

      Usuń
  3. Kiedyś toczyła się dyskusja, jakoby mrozy wyrażały zarazki, tymczasem taki dajmy na to, koronowirus(ostatnio temat na czasie) - ponoć nie lubi, wysokiej temperatury.

    Może ma to związek ze Słońcem(promieniowanie ultrafioletowe, zabija zarazki, a latem jest go więcej. Zimą zaś Słońca, jest więcej w mroźniejsze dni, i stąd może błędny wniosek, że to przede wszystkim mróz, wymraża zarazki).

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to były bzdury - wirusy uwielbiają mrozy i brak słońca. Wyższa temperatura i UV je destabilizują.

      Usuń
  4. Wyczytałem, że obecna zima DJF była cieplejsza w Europie od najcieplejszej o 1,4 stopnia. Niech się Albert wypowiada jak to możliwe, bo jego teoria głosi, że mają do nas przyjść wielkie mrozy zimą w związane z osłabieniem się prądu zatokowego i bardzo niską aktywnością słoneczną (od kilkunastu lat).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać mrozy o tym nie wiedzą co wie Albert i nie przychodzą. Swoją drogą jeśli w końcu trafi się mroźniejsza zima to ani chybi artyści pokroju Alberta przez lornetkę będą wypatrywać pełznącego z północy lądolodu ;-)

      Usuń
    2. Większość ludzi tu jest raczej ogarniętych w sprawach klimatu. I każdy z was wie że po zmianie w kuchence pokrętła z max na min musi minąć trochę czasu zanim paluchów się nie poparzy wyjmując placek :). Nawet 30 lat może być opóźnienie odpowiedzi klimatu Ziemi na wyraźne zmiany w dostawie energii od Słońca. Mamy dopiero 10 lat od przełączenia się Słońca w aktualny tryb. Oczywiście już jest to w jakimś stopniu odczuwalne, m.in. zahamowane zostało roztapianie Arktyki. Tendencja na różnego rodzaju wykresach wkrótce też się odwróci. To powolny proces. Cierpliwości :)

      Usuń
    3. "zahamowane zostało roztapianie Arktyki" Panie nie mów pan bzdur a co było w ostatnie lato ? Topnienie było prawie rekordowe a na Grenlandi podobnie . Ja mam 16 lat i wiem lepiej od Ciebie XD

      Usuń
    4. Szczęście, że rośnie młode pokolenie o szerszych horyzontach niż Albert.

      Usuń
    5. " każdy z was wie że po zmianie w kuchence pokrętła z max na min musi minąć trochę czasu zanim paluchów się nie poparzy wyjmując placek :)"

      Tak - każdy ma z nas tego świadomość. Problem jaki widzę, to że możesz używać tego argumentu do końca swojego życia, a co roku temperatura może rosnąć. Twoje teoria nie ma żadnego potwierdzenia w rzeczywostości, a wszystkie dane temu przeczą. Wykresy aktywności aktywności słonecznej dotychczas miały maksymalnie przesunięcie o dekadę, a od 2003 roku aktywność słoneczna jest wyjątkowo niska, a ostatni raz była bardzo wysoka w 1990 roku.

      Usuń
    6. @Albert - https://s3.eu-west-2.amazonaws.com/swl-ips/monthly_2019_08/1580584182_ApIndex().png.84f4d05965e2e125d2ca95fc330dcd7a.png

      Usuń
    7. Bart w 2003 to był cykl słoneczny z tych średnich. Dopiero 24 cykl jest słabszy. Ziemia dopiero od jednego cyklu doświadcza obniżenia dostaw ciepła.

      Usuń
    8. Bardzo mocne cykle to 18 i 19 (60-50 lat temu) + 21 i 22 (40-30 lat temu). Od tego czasu mieliśmy średni czykl 23 i bardzo słaby cykl 24. Do tego 25 zapowiada się też fatalnie. Cykl 23 jest z poziomu Minimum Daltona, a temperatura rozjeżdza się totalnie z aktywnością słoneczną od kilkudziesięciu lat. Kiedyś słaba aktywność słońca = mały spadek temperatury, ale GO całkowicie zasłoneło ten efekt. Obecna zima zgodnie z Twoją teorią powinna być już bardzo zimna, a jest rekordowo ciepła.

      https://static.skepticalscience.com/pics/scl_vs_temp.gif

      Usuń
    9. "Cykl 23 jest z poziomu Minimum Daltona" - chodziło mi o cykl 24

      Usuń
  5. Nie mogę się doczekać pierwszych roztopów i tych nagłówków Hehe K A T A S T R O F A L N E tragiczne roztopy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doczekasz się. A kurcząca się czapa polarna oznacza zmiany w klimacie i pogodzie.

      Usuń
    2. Hubert - zmiany w klimacie i pogodzie globalnej oznaczają związane z globalnym ociepleniem oznaczają kurczącą się czapę polarną, a nie na odwrót. To, że rok, czy 5 czapa się będzie powiększać nie oznacza spowolnienia globalnego ocieplenia tylko wypadkową warunków na dalekiej północy - fluktuację w danym obszarze.

      Usuń
    3. Wiem. Ale zanik lodu wzmacnia te zmiany, zmienia wzorce pogodowe, etc.

      Usuń
    4. Jak można mówić, że nie mogę się doczekać czegoś tragicznego, katastroficznego? Czy ty, aby na pewno jesteś zdrowy dzidizdiz?

      Usuń
    5. Hubert - wcale zanik lodu nie musi wzmacniać GO, ale na pewno zmienia wzorce pogodowe. Już tu kiedyć na twoim blogu liczyliśmy, czy topniejący lód zwiększa emisję energii z biegunów ponad absorpcję energii słonecznej, czy nie. Z moich obliczeń wynika, że zmniejszająca się pokrywa lodowa lekko zwiększa deficyt energii (więcej Arktyka wypromieniowuje, niż zyskuje), ale obliczenia są bardzo ogólne z wieloma uproszczeniami. Mimo wszystko ten czynnik moim zdaniem jest pomijalny względem całej ziemi.

      Usuń