czwartek, 11 lutego 2021

Zbliżający się dzień polarny odsłania ponure na przyszłość widoki

Niezależnie od tego, jakie warunki pogodowe panują u nas jak i w Arktyce, to stan czapy polarnej na Oceanie Arktycznym  nie ulega poprawie. Powoli zbliża się dzień polarny, więc możemy na własne oczy zobaczyć już część pokrywy lodowej. Większość obszaru nadal jest widoczna czy to w podczerwieni, czy to w zastosowaniu trybu tzw. temperatury jasnościowej. To nie przeszkadza w ujrzeniu tego, jak wygląda Arktyka z góry. Mapa obok (kliknij, aby powiększyć) pokazuje aktualny zasięg i koncentrację arktycznego lodu morskiego. 
 
Powierzchnia lodu morskiego w 2021 roku na tle wybranych lat oraz jej odchylenia w stosunku średniej 2000-2019. Dane NSIDC, wykres Nico Sun

Warunki pogodowe ogólnie rzecz biorąc były sprzyjające, ale nie do końca. Przede wszystkim jesienią lód zaczął bardzo szybko zwiększać swoje rozmiary. W wyniku tego duża ilość ciepła została uwięziona i teraz spowalnia wzrost grubości paku lodowego. W ostatnich dniach występowały silne wiatry, które naruszyły jednolitość paku lodowego. Wydawałoby się, że nic szczególnego, ale pęknięć i szczelin jest niezwykle dużo. Powierzchnia lodu (area) nie rośnie więc tak szybko jak zasięg (extent)
 
Pokrywa lodowa Morza Wschodniosyberyjskiego 10 lutego 2021 roku.  Zdjęcie wykonane jest w obrazie uzyskanym przy pomocy pomiaru tzw. temperatury jasnościowej. NASA Worldview

Pokrywa lodowa Morza Łaptiewów 10 lutego 2021 roku. W prawej części zdjecia widoczny półwysep Tajmyr, a niżej Morze Karskie.  Zdjęcie wykonane jest w obrazie uzyskanym przy pomocy pomiaru tzw. temperatury jasnościowej. NASA Worldview

O tej porze czapa polarna zaczyna wyraźnie zyskiwać na grubości, co w gruncie rzeczy ma miejsce. Tyle tylko, że grubość lodu nie wygląda dobrze. Efekt pokazują zdjęcia satelitarne, gdzie rosyjska część czapy polarnej jest usiana pęknięciami i szczelinami. Między nimi powstała nawet kra lodowa. Szczeliny oczywiście szybko zamarzają, ale ich duża ilość o czymś świadczy.  

Pokrywa lodowa na Morzu Czukockim 10 lutego 2021 roku. NASA Worldview

Za pięć tygodni zacznie się dzień polarny. Tak więc już teraz można zobaczyć część pokrywy lodowej w normalnym świetle. Znaczna część Morza Czukockiego to kra lodowa. Między nią nie ma rzecz jasna wody, bo wciąż panuje mróz, woda szybko zamarza. Ale taki stan lodu, jak pokazuje to zdjęcie satelitarne, o czymś świadczy. O tym, że lód jest cienki. Ciemne miejsca przy Alasce, to obszary gdzie lód jest bardzo cienki. Formować się zaczął dopiero pod koniec grudnia, w styczniu był wypychany przez wiatr, w wyniku czego powstały rozlegle połynie wiatrowe. Zestawienie map z modelu HYCOM Laboratorium Marynarki Wojennej USA pokazuje, jak bardzo zmienił się rozkład grubości lodu.

Zdjęcia satelitarne potwierdzają to, co pokazuje model HYCOM. To zła wróżba na nadchodzące letnie topnienie. My zaś, w wyniku rozpadu wiru polarnego męczymy się z tęgą zimą. Niektórzy już wieszczą zlodowacenie i z bojaźnią patrzą na zamarzniętą w Gdańsku Motławę.

38 komentarzy:

  1. Ostatnie zdanie mocno mnie rozbawiło😄😄😄.
    Niezależnie od nadchodzącej epoki "lodowcowej" i od poziomu "struchlenia" niektórych Użytkownik-ów forum obraz jaki się wyłania przed wiosną nie napawa optymizmem. Jesienią pisałem, że gigantyczne ilości energii uwięzione pod lodem odbiją się czkawką podczas jego przyrastania na grubość w miesiącach zimowych. I niestety nie jest inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jak sobie taki @Użytkownik czy @Albert zobaczy zamarzniętą Motławę, czy krę pod Płockiem, to sobie pomyśli wtedy.

      Usuń
    2. Nie każdy Użytkownik to ta sama osoba xD

      Usuń
    3. Trzeba nadać sobie własne imię i nazwisko a jeśli nie, to unikalny pseudonim. Po to właśnie wywaliłem kiedyś opcję "anonimowy", co też częściowo utrudniło komentowanie, bo nie każdemu chce się zakładać konto. Dzięki temu, każdy teoretycznie jest inny i nie ma chaosu w komentarzach. Teoretycznie nie powinno być.

      Usuń
  2. Czyli prognoza NOAA się sprawdzi i będzie w tym roku koniec lodu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 🤦‍♂️ Poczekajmy chaciaż te pięć tygodni, potem będziemy debatować, jak sprawy będą się mieć we WRZEŚNIU.

      Usuń
    2. Tak, definitywny koniec dlatego robią w Suwałkach Muzeum Lodu gdzie będzie można podziwiać ostatnie naturalne bryły odlupane z lodowców a także podziwiać krę w specjalnym basenie 🤫🤭

      Usuń
    3. Ha ha ha rozumiem szyderę że mnie.

      Usuń
    4. Prognoza NOAA została dana przeze mnie, powiedzmy ze względu na emocje. Jak i też po to, by pokazać, że to nieuniknione. Poza tym, nie przypominam sobie, by NOAA rysowała takie prognozy. Zajrzałem właśnie do tych prognoz teraz, i w sumie nic się nie zmienia. Ale oczywiście, poczekajmy.

      Usuń
  3. Biorąc pod uwagę, stopień zmrożenia, półkuli północnej-nie wierzę, by sezon topnienia, rozpoczął się, już 15 lutego, ale w 2015 Roku-sezon topnienia,rozpoczął się wedlug JAXA, już 15 lutego, i nie trzeba by wówczas, o tej porze, czekać 5 tygodni, by emocjonowac się, sezonem topnienia 2021 !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zawsze, najpierw wszyscy mówili,że te prognozy są nierealne, że to przesada, teraz zaczyna się mówić już,że możliwy jest we wrześniu już pierwszy Blue Ocean Event, nie jestem specjalistą, ale BOE to chyba faktycznie już będzie początek masakry dla Świata...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lód pełni kilka pożytecznych i nie pożytecznych funkcji. Latem podwyższa albedo i pobiera ogromne ilości energii w fazie topnienia. Zimą zatrzymuje ciepło pod sobą nie dając mu uciec do atmosfery i w przestrzeń kosmiczną.
      Wkraczamy w etap gdy latem lodu nie będzie i brak będzie jego pozytywnego oddziaływania a zimą cienki lód ale będzie i uwidoczni się jego negatywne oddziaływanie. To wszystko oznacza zdecydowany wzrost temperatury w Arktyce. Dopiero gdy lodu w Central Basin już nie uświadczymy będzie można liczyć na całozimowe wypromieniowywanie energii w kosmos. Chłodnica zacznie działać. To dlatego przez cały oligocen i miocen były bardzo stabilne warunki klimatyczne ale z temperaturą o 3 lub 4 stopnie wyższą niż w erze przed przemysłowej. Jesteśmy już bardzo blisko tego etapu.

      Usuń
    2. @New Eocen A tak orientacyjnie jesteś w stanie New Eocen napisać ile czasu może upłynąć od pierwszego BOE do momentu aż chłodnica zacznie działać? A przy okazji w jakich rejonach świata obstawiacie, że będą najmniejsze wzrosty temperatur jak to wszystko wystrzeli? Dzięki!

      Usuń
    3. Trudno powiedzieć. Wszystko wskazuje na to (trend wieloletni), że gdzieś około roku 2055 lód nie da rady utworzyć się do końca stycznia. Wówczas nie utworzy się już w ogóle ponieważ przy zamarzaniu wydziela się bardzo duża ilość energii co spowalnia cały proces zamarzania. Skoro nie będzie zamarzania to i nie będzie topnienia, więc cała energia od wiosny będzie się kumulować w Oceanie Arktycznym podnosząc jego temperaturę na tyle mocno, że zimowe zamarznięcie będzie nierealne. Słowem gdzieś w połowie wieku wejdziemy w stan pozornej stabilizacji.

      Usuń
    4. No tak,ale do tego czasu nie podgrzejemy się na tyle,że się "ugotujemy" i wyginiemy?

      Usuń
    5. Czyli na razie mamy stan przedgorączkowy, potem najprawdopodobniej ziemię czeka gorączka(planeta będzie zwalczać wirusa), a potem nic ciekawego, znowu nudy na pudy 🤪

      Usuń
    6. Czy nudy to o tym sami zadecydujemy. Jeśli wyraźnie zmniejszymy ilość CO2 pakowanego w atmosferę, a zakładam, że do roku 2055 będziemy ten problem technologicznie mieli za sobą, to stagnacja na poziomie 550 ppm i +3 lub +4 stopnie jest możliwa. Jeśli dalej radośnie będziemy spalać co popadnie to atrakcji nie zabraknie.

      Usuń
    7. No,ale 3 lub już w ogóle 4 stopnie nas unicestwią przecież, jeszcze z 2 może jakoś damy radę, ale 3 lub 4. Dlatego piszę,że z tego wychodzi, iż do połowy wieki już nas na świecie nie będzie?

      Usuń
    8. Znanych jest co najmniej 16 cykli klimatycznych regularnych powtarzalnych, każdy z nich bezpośrednio ma związek ze Słońcem lub z oddziaływaniem Słońce - inne obiekty kosmiczne. Cykle mają okres od 9 lat do 141 mln lat. Te cykle nieustannie się nachodzą na siebie. Gdy te cykle nachodzą na siebie w maximum lub minimum robią się różne ciekawe epoki na Ziemi. Teraz kilka cykli o krótkim okresie wchodzi w minimum (Yoshimura, Schwabe, Hale i Gleissberg i trochę Velasco bo min jego będzie w 2040) dlatego czeka nas teraz powolne wychłodzenie klimatu. Szczególnie cykle Schwabe i Gleissberg mają teraz znaczenie. Gadanie o CO2 produkowanym przez mieszkańców Ziemi nie ma tu żadnego znaczenia. Polecam zapoznać się z tymi cyklami i zając się nimi pieczołowicie.

      Usuń
    9. Tyle cykli w minimum a z roku na rok cieplej 🤔 ciekawe dlaczego?

      Usuń
    10. Kto mówi o tym, że BOE mamy w tym roku "jak w banku"? Dowolny renomowany ośrodek naukowy wydał w tej sprawie jakieś oświadczenie? Ocenił prawdopodobieństwo spełnienia wspomnianej prognozy? Jeśli tak, to będę wdzięczny za link do tego stanowiska.

      Czy raczej zasugerowałeś się wypowiedziami internautów komentujących posty Huberta? Nie polecałbym brać niczego na forum za pewnik, bo raczej nie ma wśród nas zawodowych fizyków bądź oceanolografów.

      Usuń
  5. Czyli nie mamy szans...lepeij by bylo,ze lodu nie było już wcale? Niż tak jak to dzieje się teraz?

    OdpowiedzUsuń
  6. Pytałem znajomej ile jest dwutlenku węgla atmosferze powiedziała że jest miej niż podają (ona pracuje laboratorium kopalni)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajoma chyba pomiary latem w słoneczny dzień w szklarni prowadziła 😉
      Niestety w naszej części Europy W ZIMIE ilość CO2 przekracza wartości z Mauna Kea. Ale gdybyśmy zmierzyli wartości CO2 we wrześniu na winnicy pod Wrocławiem lub w pobliskim jej liściastym lesie to nawet wartości poniżej 380 ppm byłyby pewnie możliwe.

      Usuń
    2. co się tak przyczepiliście do tego co2. Jest tyle ile potrzeba. Układ Ziemia - Słońce sam sobie go reguluje. To tak jak z cholesterolem 99% lekarzy ci powie, że trzeba go zbijać jak masz więcej jak 200 czy nawet już 190 :) A po jakiego? Jest ile jest. Samo ciało ludzkie go produkuje czyli zatem jest potrzebny. To jest nasza skóra, nasz mózg. NaŁkowcy zmniejszają co trochę limit cholesterolu i machnięciem ręki wyciągają mld od kolejnej grupy oszukanych rzekomym chorowaniem ludzi. Analogia do CO2...

      Usuń
    3. Układ Wenus - Słońce pewnie też sam sobie wszystko wyregulował i dlatego planeta, która mogła być podobna do Ziemi, jest piekłem gorszym od Merkurego?

      Usuń
    4. Na początku na ziemi było gorzej niż na Wenus gazu było 100 na 100 procent trochę wieczej niż 1 mild lat powstało życie na ziemi szkoła podstawowa czy. gazy były ciepranine ziemia nigdy by się nie ostygla

      Usuń
    5. Gdybyście wiedzieli to Wenus nie ma warunków do życia z dwóch powodów ważnych: po pierwsze primo nie leży w życiodajnej strefie Słońca (jest za blisko) i po drugie primo [:)] co ważniejsze nie ma Księżyca. Ot cała filozofia....

      Usuń
  7. https://www.sciencealert.com/study-reveals-thawing-permafrost-is-rusting-the-arctic-s-crucial-carbon-sink

    Dobre wiadomości :)

    Trapped within the Arctic permafrost there's a whole lot of carbon - potentially up to four times more carbon than the combined amount of CO2 modern humans have emitted.

    It's one of the reasons scientists are so worried about the Arctic melting - as the ice goes, this carbon will be released. But now a new study has shown that a melting Arctic may unleash far more carbon than even our worst-case models have predicted.

    This is because hungry microbes, hiding in the Arctic soil, seem to be chewing their way through tiny molecular iron manacles that would otherwise be shackling carbon to the soil - meaning we've underestimated the risk of it being released into the atmosphere.

    These iron-reducing bacteria are becoming activated by rising temperatures, and they may be making the whole carbon sink a lot more unstable.

    The discovery was confirmed in a single bog in northern Sweden, though their results reflect conditions that are considerably widespread. With the findings so new to science, they are promising to change how we view our current climate models.

    If bacteria is truly undermining iron's carbon-trapping powers throughout the Arctic, researchers warn melting permafrost could unearth far more carbon emissions than even our worst-case-scenarios bargained for.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Badanie to opublikowano na początku grudnia (dokładnie 10 grudnia) zeszłego roku. Nie zauważyłem, by ktoś ze środowiska choć raz rozerwał szaty z powodu jego wyników. Być może przez to, że wnioski sformułowano na podstawie odczytów z jednego stanowiska (wspomnianego w przedostatnim akapicie), którego pod żadnym względem nie można uznawać za "uniwersalny papierek lakmusowy" dla wiesznej zmarźliny. Jej "skład" jest z natury bardzo zróżnicowany, co sugeruje, że badanie to nie musi w ogóle mieć globalnych implikacji. Następnym razem życzę więcej wyczucia przy rozpowszechnianiu wiadomości mających wywoływać jeszcze większą panikę w komentarzach. ;)

      Usuń
  8. Co jest bajeczkami dla dzieci?

    OdpowiedzUsuń
  9. Paradoksalnie tegoroczny luty pokaże jak wątłe teraz będziemy mieli zimy i jak mocno zmienił się klimat.Tu zima A już za tydzień w Polsce i Europie rozpocznie się nie tyle przedwiośnie, co niemal termiczna wiosna wraz z temperaturami maksymalnym przekraczającymi 10 stopni .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i zimy są wątłe,ale póki co, jeszcze są.

      Za słabe, by zadowolić zimnolubów, ale za mocne, dla ciepłolubów, którzy chcieliby stabilnego ciepła,by nastawić się, na rośliny śródziemnomorskie.

      Narazie zatem wątłe są, nie tylko zimy, co nie podoba się zimnolubom, ale też wiosny,gdy rozpada się wir polarny, i raz puszcza ciepło zimą(bardzo trudno, o ciepło, w wyżowych warunkach, jakim sprzyja, rozpad wiru polarnego, i blokada cyrkulacji strefowej, choć może się pojawić)-gdy wieje z południa, a raz zimno, gdy wieje, z północy.

      Zmienność tą widać, nawet latem, gdy raz jest, ekstremnalnie gorąco, gdy wieje z południa(czerwiec 2019),a raz poniżej normy wieloletniej(1 połowa lipca 2019).

      Póki co zimy, są zatem jeszcze możliwe, choć są wątłe. Ty zaś myślałeś, chyba już, w styczniu, że to niewykonalne, strasząc ekstremalnie ciepłym lutym.

      Nie dostrzegałeś wówczas, jak ważny jest, rozpad wiru polarnego, który daje zmienność termiczną,i ogranicza do minimum ryzyko ekstremalnie, ciepłego lutego.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Wszystko dostrzegłem. Te rozpady wielu polarnego które dają nam kilkunastodniowe zimy tylko potwierdzają to co piszę.

      Usuń
    3. P.s. oczywiście chodziło o wir polarny .

      Usuń
    4. Największa masakra temperatury Europie biła wszystkie rekordy 5 wieku warto poczytać

      Usuń