Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych wyrazili wielkie obawy, po tym jak słynny świstak poniósł niechybną śmierć z ręki burmistrza Nowego Jorku. Oczywiście był to tylko wypadek, ale sprawy zaczynają przybierać dość ponury obrót - czy teraz zwierzę mści się zza grobu? USA doświadczają właśnie pierwszego, silnego ataku zimy. Tzw. wir polarny sprowadził lodowate powietrze nad obszar Kanady i północno-środkowej części Stanów Zjednoczonych obniżając nocne temperatury do nawet -18oC. Fale prądu strumieniowego zaczęły mocno meandrować i zwalniać.
Zmiany pogodowe w Arktyce i wokół niej 9-11 listopada 2014 roku. Wetterzentrale
Amerykańcy synoptycy zapowiadali, że zawirowania w pogodzie - śnieżyce, ulewy czy wichury oraz dotkliwy mróz nawiedzą znaczne tereny USA i tak też się dzieje, co pokazuje animacja Wetterzentrale. Podobnie jak poprzedniej zimy, tak i teraz po zachodniej części Kanady stacjonuje silny ośrodek wyżowy, który sprowadza mroźne masy powietrza z Arktyki. To podobny, jak ostatniego sezonu układ baryczny i ułożenie prądu strumieniowego, które sprowadzą silną zimę nad USA. To ten sam układ będący rezultatem ocieplającego się klimatu, gdzie paradoksalnie obszary, takie jak USA będą doświadczać ciężkich zim.
To nie świstak
Mapa odchyleń temperatury pokazuje bieżącą sytuację nad Ameryką Północną, Arktyką i Europą. Takie stany jak Dakota Północna, czy Montana doświadczają silnych mrozów i śnieżyc, gdzie spadło kilkanaście centymetrów śniegu. Podobnie w Kanadzie, gdzie takie miasta jak Calgary zostały sparaliżowane przez śnieżyce i tam także występują silne mrozy. Przyczyną tego stanu rzeczy jest paradoksalnie globalne ocieplenie. Na mapie anomalii widzimy, że temperatury w Arktyce są zdecydowanie wyższe niż być powinny. Cały obszar Arktyki jest o 2oC cieplejszy niż wynosi średnia 1979-2000. W tym samym czasie, na Alasce jest zupełnie inaczej. Owszem, tam także leży śnieg, ale mróz, jak na tamtejsze warunki jest niezwykle łagodny. Działanie zmiany klimatycznej, jaką jest globalne ocieplenie powoduje zawirowania pogodowe na całym świecie. Prąd strumieniowy silnie meandruje wysyłając zimno do USA i doprowadzając do niezwykle ciepłej jesieni w Europie, w tym w Polsce.
Anomalie termiczne na półkuli północnej z wyróżnieniem Ameryki Północnej 11 listopada 2014 roku. Climate Reanalyzer
Czy to co się teraz dzieje (nawet jeśli teraz w Polsce mamy przyjemną anomalię pogodową) jest dobre i dobrze rokuje na przyszłość? Niestety, nie. Arktyka ociepla się coraz intensywniej, coraz więcej metanu wydostaje się z hydratów do atmosfery.
Katastrof nie unikniemy
Katastrof nie unikniemy
Możliwe, że może być już za późno, coraz więcej naukowców zgadza się co do tego, że pewne punkty krytyczne zostały już przekroczone. Podczas ostatniej zimy wysokie temperatury i wysokie ciśnienie przeniosły mroźne powietrze Arktyki na południe do Kanady i USA, powodując nigdy wcześniej nie notowane zimowe burze śnieżne i rozległe awarie sieci energetycznej. Kiedy Arktyka stanie się wolna od lodu, to wody Oceanu Arktycznego doświadczą agresywnego nagrzania. Istnieje możliwość gdzie wtedy zimne powietrze arktyczne zostanie zamknięte w obrębie pokrywy lodowej Grenlandii, a ponad przeciętnie ciepłe popłynie wraz z metanem z podmorskich gazohydratów na południe do Stanów Zjednoczonych, aby dodatkowo wspomóc ogrzewanie się Prądu Zatokowego. Wywoła to przeciwną do ruchu wskazówek zegara cyrkulację wokół Grenlandii. W takich okolicznościach Wielka Brytania i zachodnia Europa muszą spodziewać się jeszcze bardziej katastrofalnych burz, huraganowych wiatrów i rozległych powodzi będących wynikiem dalszego przyspieszenia transportu energii Prądu Zatokowego. To jest możliwe, zwłaszcza, że podobna sekwencja zdarzeń miała miejsce zimą 2013/14. Wielkie sztormy i powodzie, które spustoszyły Wielką Brytanię są powiązane z Arktyką i Oceanem Atlantyckim.
Zobacz także:





















