poniedziałek, 7 grudnia 2020

PIOMAS (listopad 2020) - iluzja szybkiego zamarzania

Raport na listopad 2020 z danych modelu Pan-Arctic Ice Ocean Modeling and Assimilation System (PIOMAS) nie pozostawia złudzeń co do szybkiego tempa zamarzania Oceanu Arktycznego, jakie miało miejsce w drugiej połowie października, a następnie w listopadzie. Te zmiany po prostu niewiele pomogły. 

Objętość lodu w Arktyce w 2020 roku względem wartości z ostatnich lat i średniej 1979-2001. PIOMAS

Objętość lodu morskiego Arktyki na koniec listopada była drugą najmniejszą w historii pomiarów. Na pierwszym miejscu jest rok 2016 ze swoimi ekstremami pogodowymi, jakie miały miejsce jesienią. Wartość na 1 grudnia to 9861 km3. Jak pokazuje animacja obok (kliknij, aby powiększyć) największe zmiany wynikają z faktu, że Ocean Arktyczny szybko zamarzał. Z kolei wzdłuż wybrzeży Archipelagu Arktycznego i północnej Grenlandii zmiany są niewielkie.  Owszem, na skutek spadku temperatur pod koniec listopada w kolejnych tygodniach może się to zmienić. Tylko pytanie: czy nie za późno?
 
Grubość arktycznego lodu morskiego dla 30 listopada w latach 2007-2020.

Każda zwłoka w zamarzaniu arktycznych wód przekłada się na mniejszą grubość lodu w danym dniu w kolejnych miesiącach, a potem zmiany w okresie letnim. Warunki atmosferyczne, jakie miały miejsce pod koniec października, a potem w listopadzie dały tylko to, że sytuacja względem lat przednich nie uległa pogorszeniu. Stan czapy polarnej co do jej grubości jak tak samo zły jak w latach poprzednich, tj. 2012-2019. Różnice polegają na tym, że w jednym miejscu pokrywa lodowa jest grubsza a w innym cieńsza lub nie ma jej wcale. 

Grubość lodu morskiego w listopadzie 2020 roku i jej odchylenia w stosunku do średniej 1981-2010. PIOMAS/Zachary Labe

Wartość tzw. stopniodni chłodu określając warunki dla zwiększania się grubości pokrywy lodowej była w listopadzie prawie taka samo jak w sezonie 2016/17. Skutkiem tego jest to, że stan czapy polarnej przez cały listopad nie poprawił się względem lat poprzednich, mimo iż warunki atmosferyczne, wzorce pogodowe były zgoła inne niż w sezonie 2016/17. W stosunku do średniej 1981-2010 lód morski w dalszym ciągu charakteryzuje się niezwykle małą miąższością.


Na tej tabeli przedstawiona jest dokładna rozpiska objętości lodu na 1 grudnia. W różowych kolumnach przedstawione są różnice względem poprzednich lat i średnich dekadowych, także ich procentowe wartości. Różnica względem rekordowego 2016 roku jest bardzo mała, to 350
km3, a więc 3,7%. W skali ponad 9 tys. km3 są to bardzo niewiele. Podobna wartość jest w przypadku 2012 roku. Tyle tylko, że w tym przypadku lodu jest więcej. A przecież to wtedy miało miejsce legendarne już letnie topnienie. Wysokie temperatury przełożyły się na tempo zamarzania. Czynnikiem przyspieszającym była pogoda. Spowalniającym były temperatury wód. A i tak tempo zamarzania było 9% mniejsze niż średnia z ostatnich 10 lat. Wykres obok przedstawia tempo zwiększania się ilości lodu morskiego.
 
Zmiany objętości lodu morskiego w Basenie Arktycznym i na rosyjskich akwenach w 2020 roku w stosunku do okresu 2005-2019.
 
Tempo przyrostu lodu można by rzec, było w miarę zadowalające, ale to tylko iluzja szybkiego przyrostu i zamarzania. Lód szybko przykrył powierzchnię takich akwenów jak Morze Łaptiewów, ale czyniąc to kilka tygodni później niż zwykle. W takiej sytuacji, gdzie woda morska wychłodziła się później niż zwykle, a temperatury powierzchniowe były wysokie, to przyrost ilości lodu nie był szybki. Ilość lodu w Basenie Arktycznym jest niemal taka sama jak w 2016 roku. Rekordowo mała w przypadku rosyjskich akwenów.  
 
Zmiany średniej miesięcznej ilości lodu morskiego w Arktyce dla listopada w latach 1979-2020 i ekstrapolacja trendu. Dane PIOMAS

W listopadzie średnia miesięczna ilość lodu morskiego to nieco ponad 8 tys.
km3, to dwukrotnie mniej niż na przełomie XX i XXI wieku. W takim tempie jeszcze w tej połowie wieku w listopadzie Ocean Arktyczny będzie wolny od lodu. Wtedy sezon zamarzania będzie zaczynać się pod koniec listopada lub na początku grudnia.

Hipotetyczna przyszłość, która jest bardzo odległa.

Zobacz także:

sobota, 5 grudnia 2020

Poprawa warunków dla zamarzania - może być już za późno

Według prognoz pogody, kolejne dni powinny przynieść w miarę dobre warunki dla zamarzania kolejnych, wciąż wolnych od lodu połaci arktycznych wód. Z drugiej strony obecny stan lodu, oraz zbliżający się do półmetka sezon zamarzania nie są dobrą wróżbą na nadchodzący w przyszłym roku sezon roztopów. Mapa obok (kliknij, aby powiększyć) przedstawia aktualny zasięg i koncentrację arktycznego lodu morskiego. Jak możemy zauważyć bez otwierania grafiki w osobnym oknie, koncentracja lodu morskiego jest mniejsza niż być powinna o tej porze roku. 
 
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2020 roku względem wybranych lat oraz średniej 1981-2010. Wykres pokazuje zapis dziennych odczytów w 5-dniowej średniej. NSIDC
 
Mimo przyspieszenia tempa zamarzania pokrywa lodowa wciąż pozostaje drugą najmniejszą w historii pomiarów. 4 grudnia zasięg lodu wyniósł według danych  NSIDC 10,45 mln km2, to ponad 0,2 mln km2 więcej niż w rekordowym wtedy roku 2016. Różnica jest więc niewielka. 
 
Powierzchnia lodu morskiego na Morzu Barentsa i Karskim w 2020 roku w zestawieniu ze zmianami w latach 2007-2019. NSIDC
*Przedstawione dane uwzględniają większy obszar arktycznych akwenów niż geograficzny. Obejmują część wód Basenu Arktycznego. Morze Barentsa ma 1,4 mln km2.

Zasięg i powierzchnia pokrywy lodowej nie są rekordowe, ale poszczególne akweny już tak. Sytuacja jest bezprecedensowa na Morzu Karskim, które od blisko trzech tygodni nie zamarza. Z kolei Morze Barentsa zaczęło zamarzać z miesięcznym opóźnieniem.  

Prognozowane do 10 grudnia średnie temperatury w Arktyce oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000. Climate Reanalyzer

Według prognoz, warunki atmosferyczne powinny sprzyjać dalszemu zamarzaniu powierzchni arktycznych wód. W ciągu najbliższych dni będzie kontynuowany spadek temperatur nad znaczną częścią Oceanu Arktycznego. Między innymi nad Morzem Czukockim z obecnych około -6oC do -10
oC za kilka dni. Odchylenia temperatur tylko nad obszarami wolnymi od lodu będą sięgać 10-12oC. Dzięki spadkom temperatur Morze Czukockie powinno w miarę szybko zamarznąć. Niestety spadki nie nastąpią w północnej części Morza Barentsa i między Svalbardem a Ziemią Franciszka Józefa. Tam może nawet dojść do wzrostu temperatur. Dlatego też zamarzanie Morza Barentsa, które zaczęło się kilka dni temu, stanie w miejscu. Problem będzie narastał także na Morzu Karskim. 

Dryf arktycznego lodu morskiego w dniach 27 listopada - 3 grudnia 2020. Eumetsat/OSI SAF

Poprawa warunków dla zamarzania w dużej części Oceanu Arktycznego może okazać się dalece niewystarczająca. Nie tylko dlatego, że temperatury nie spadną do wartości średniej wieloletniej. Zostały poczynione szkody oraz zastoje, co utrudni przygotowanie czapy polarnej na zbliżający się za niecałe cztery miesiące sezon roztopów. Wzorce baryczne w ciągu ostatniego tygodnia wygenerowały dodatni dipol arktyczny i eksport lodu przez cieśninę Fram. Powyższa animacja ilustruje, jak wyglądał dryf lodu w ciągu ostatniego tygodnia. Strzałki przedstawiają kierunek przemieszania się lodu. Taka sytuacja o tej porze przekłada się na wolniejszy przyrost ilości lodu morskiego w Arktyce. Sama zaś grubość, która jest miernikiem objętości lodu nie wygląda dobrze, co pokazuje mapa obok. 

Pokrywa lodowa Morza Łaptiewów 4 grudnia 2020 roku. Zdjęcie wykonane jest w obrazie uzyskanym przy pomocy pomiaru tzw. temperatury jasnościowej. NASA Worldview

Zdjęcie satelitarne pokazuje, że obecny stan lodu na Morzu Łaptiewów jest fatalny. Akwen zamarzł bardzo późno, a ze względu na dryf będzie teraz bardzo trudno o obudowę czapy polarnej jako całości. Akwen ten ma ważny wpływ na regenerację pokrywy lodowej w Basenie Arktycznym po letnim topnieniu. Świadectwem tego, że lód jest cienki, świadczą rozległe szczeliny i pęknięcia, oraz obecność kry lodowej.

Tak więc poprawa warunków, która i tak dostateczna nie będzie, niewiele zmieni. A sezon topnienia jest coraz bliżej. Zostały niecałe cztery miesiące. Poza tym nie wiadomo, jakie będą warunki w styczniu i w lutym.

Zobacz także:

czwartek, 3 grudnia 2020

Listopad 2020 - osobliwa część sezonu zamarzania

Tegoroczny listopad był niezwykły, bo cechował się nadzwyczaj szybkim tempem zamarzania arktycznych wód. Jednocześnie region zdominowany był przez bardzo wysokie temperatury. Mimo szybkiego tempa zamarzania, pokrycie lodem arktycznych wód w dalszym ciągu jest znacznie mniejsze niż jeszcze kilkanaście lat temu

Średni zasięg arktycznej pokrywy lodowej w listopadzie 2020 roku. Fioletowa linia pokazuje średni zasięg lodu dla okresu 1981-2010 dla listopada.Sea Ice Index - NSIDC

Średni zasięg arktycznego lodu morskiego w listopadzie był drugim najmniejszym w historii pomiarów. Średnia wartość miesięczna wyniosła 8,99 mln km2, to 0,33 mln km2 więcej niż w rekordowym 2016 roku i 1,71 mln km2 mniej niż wynosi średnia 1981-2010.

 Zmiany zasięgu lodu morskiego w listopadzie 2020 roku. AMSR2, Institute of Oceanography, University of Hamburg

Listopad, a dokładnie jego pierwsza połowa, była kontynuacją drugiej połowy października - okres dość szybkiego przyrostu zasięgu lodu morskiego. W drugiej połowie listopada występowały nawet pauzy w zamarzaniu, co o tej porze roku należy do rzadkości. Mimo ogólnie szybkiego tempa zamarzania, na przełomie listopada i grudnia zasięg pokrywy lodowej pozostaje niezwykle niski. Zwłaszcza na Morzu Barentsa i Karskim. Przy czym Morze Barentsa pod koniec listopada było niemal wolne od lodu. Warto dodać, że w tym roku padł rekord czasu otwarcia Przejścia Północno-Wschodniego - to 112 dni. Mapa obok (kliknij, aby powiększyć) pokazuje anomalie koncentracji lodu morskiego dla listopada 2020 roku.

 
Zmiany zasięgu arktycznego lodu morskiego w 2020 roku w stosunku do ostatnich lat i średniej 1981-2010.

Tempo zamarzania było listopadzie tego roku niezwykle szybkie. Tu też padł rekord - 116 tys. km2/dziennie. Średnia dla listopada w okresie 1981-2010 to 46,4 tys. km2/dziennie. Przyczyną tego stanu rzeczy nie był zwrot w sytuacji klimatycznej planety i Arktyki, lecz wielkość pokrywy lodowej z października. W wyniku wychładzania się wód nastąpiła gwałtowna reakcja podyktowana też w miarę stabilnym wirem polarnym w troposferze. 

Odchylenia temperatur od średniej 1981-2010 dla listopada 2020 roku. Wartość anomalii na poziomie ciśnienia 925 hPa (750 m.n.p.m). NOAA/ESRL

Podobnie jak w październiku, także w listopadzie temperatury w Arktyce były znacznie wyższe niż zwykle. Od 4 do 6oC powyżej średniej było w nad znaczną częścią Oceanu Arktycznego i sąsiadującymi z nim lądami, jak pokazuje to powyższe mapa. Najcieplej było tam, gdzie woda morska zamarzła najpóźniej - Morze Karskie, Łaptiewów i część Morza Wschodniosyberyjskiego i Czukockiego. Wyraźnie chłodniejszy był sektor amerykański. Te "gorące" miejsca widoczne na mapie, to następstwo wcześniejszych letnich roztopów. Oczywiście cyrkulacja atmosferyczna także miała wpływ. Ciśnienie atmosferyczne (mapa obok) było dość niskie po atlantyckiej stronie Arktyki, co w połączeniu z wysokim ciśnieniem nad północną Eurazją sprzyjało transportowi ciepłego powietrza. Listopad 2020 był w Arktyce drugim najcieplejszym w historii pomiarów.

Średni miesięczny zasięg lodu morskiego dla listopada w latach 1979-2020

Średnioroczne tempo spadku zlodzenia w trendzie wynosi dla listopada tego roku 54,8 tys. km2, a więc 5,1% na dekadę w stosunku do średniej 1981-2010. Od 1979 roku listopadowe zlodzenie arktycznych wód skurczyło się o 2,3 mln km2 - prawie tyle co powierzchnia Morza Śródziemnego. 

Listopad 2020 w porównaniu z poprzednimi latami
Dzięki regularnym i dość dokładnym pomiarom satelitarnym wiemy, jak zmieniał się zasięg lodu w Arktyce i wokół Antarktydy.
 
Wykres przedstawiający średnie miesięczne odchylenia zasięgu lodu morskiego w Arktyce (cienka niebieska krzywa) i na Oceanie Południowym wokół Antarktydy (cienka czerwona krzywa). Pogrubione krzywe przestawiają zmiany średniej rocznej. Punktem odniesienia jest okres 1981-2010.
 
Dzięki tym trwającym od 1979 roku pomiarom możemy uzyskać obraz trendu wieloletniego. Ważnym elementem są tutaj pogrubione krzywe 12-miesięcznej średniej, gdzie usunięta jest zmienność sezonowa, a także trend. Wykres dla Arktyki wskazuje na wyraźną tendencję spadkową z pewnymi miesięcznymi i rocznymi odchyleniami. Ogólnie rzecz biorąc, zasięg lodu w Arktyce zmniejszył się o 0,97 odchylenia standardowego w skali dekady. Z kolei na obszarze Antarktyki przeważa duża zmienność, z pozytywną tendencją wynoszącą 0,17 odchylenia standardowego na dekadę. Wielkość trendu arktycznego jest więc mniej więcej pięciokrotnie większa od trendu antarktycznego. Duża zmienność antarktyczna charakteryzuje się w szczególności ogromnym odwróceniem się od rekordowo wysokich wartości w 2014 i 2015 roku do rekordowo niskich wartości w 2016 i 2017 roku. Od tego czasu zasięg lodu na Ocenie Południowym powrócił do prawie przeciętnych wartości.

Na podstawie National Snow and Ice Data Center: Persistently peculiar

Zobacz także:

wtorek, 1 grudnia 2020

Raport za II połowę listopada - Zatoka Hudsona pomogła uniknąć wejścia na rekord

Zamarzanie powierzchni arktycznych wód w drugiej połowie listopada 2020 roku było przez chwilę bardzo szybkie. Niestety, w dużym stopniu jest to zasługa Zatoki Hudsona. Peryferyjne akweny Oceanu Arktycznego, które na zimę przykrywa czapa polarna, zamarzały bardzo powoli, a nawet w ogóle nie notowano tam przyrostu. Warunki w dolnej warstwie atmosfery, które kształtują wzorce pogodowe, były ogólnie rzecz biorąc umiarkowane dla tempa zamarzania. Nie doszło do pełnego sprzężenia wiru stratosferycznego z troposferycznym. W wyniku tego co jakiś czas występowały spore meandrowania prądu strumieniowego.
 
Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.  
 
Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. AMSR2, University of Bremen

Fakt występowania dość dużego chwilami meandrowania prądu strumieniowego nie powinien dziwić. Wir polarny w stratosferze na przełomie października i listopada nie był jeszcze dość słaby. Nawet teraz jest wyraźnie słabszy niż rok temu. Arktyka jest zbyt ciepła, a to zaburza normalne działanie prądu strumieniowego. Do tego dochodzi wysoki stopień ogrzania się wód arktycznych w okresie letnim. Przypomnijmy, że Morze Łaptiewów zamarzło dopiero w połowie listopada. A i teraz te akwen nie pokrywa jeszcze lity pak lodowy. Zdjęcie satelitarne NASA na końcu wyraźnie to pokazuje. Animacja obok (kliknij, aby powiększyć) przedstawia zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w drugiej połowie listopada 2020.
 
Zmiany tempa zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2020 roku w zestawieniu ze zmianami z 2012, 2016 i 2019 roku oraz średniej z ostatnich 10 lat.

Zmiany na Oceanie Arktycznym w drugiej połowie listopada były więc niewielkie, co ilustruje animacja. Sumaryczny wzrost był duży, co pokazuje powyższy wykres na podstawie danych JAXA, ale to zasługa w dużej mierze Zatoki Hudsona.

 
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2020 roku i wyszczególnienie względem wybranych lat oraz średniej 1981-2010. Wykres pokazuje zapis dziennych odczytów w 5-dniowej średniej. NSIDC

Powtórki z zeszłego roku w takim razie nie ma. Przynajmniej na chwilę obecną. A przecież jeszcze pod koniec października wydawało się, że tak będzie - zmiany były podobne. Teraz efektem jest to, że zasięg lodu morskiego w dalszym ciągu jest drugim najmniejszym w historii pomiarów. Na dzień 30 listopada 2020 czapa polarna liczyła 9,93 mln km2, to jedynie 0,22 mln km2 więcej niż w rekordowym wtedy 2016 roku. Niewykluczone, że za kilka dni będą to już rekordowe wartości. Jeśli chodzi o różnicę względem średniej 1981-2010, to jest to 1,85 mln km2, zatem czapa polarna jest o 15,7% mniejsza niż być powinna. Mapa NSIDC obok ilustruje aktualne różnice w zlodzeniu arktycznych wód względem średniej 1981-2010.
 
 
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2020 roku względem lat 2005-2019 i średnich dekadowych. JAXA

Jak wynika z danych JAXA przedstawiających 1-dniowe zmiany na wykresie, tylko przez kilka dni tempo zamarzania było duże. Kiedy większość Zatoki Hudsona zamarzła, także Morza Baffina i Grenlandzkiego, to dalsze tempo zamarzania tych akwenów zaczęło zwalniać. To zaś przełożyło się na całościową zmianę. W całej drugiej połowie listopada średnie tempo przyrostu lodu było zbliżone do wielolecia. Patrząc na mapę obok, nie doszło do żadnej poprawy względem ostatnich lat. Zasięg lodu jest wyraźnie mniejszy niż w latach 80. XX wieku (ciemna mediana na mapie), a nawet lat dwutysięcznych (jasna mediana mapie).
 
 
Zmiany powierzchni lodu morskiego na poszczególnych akwenach. Wipneus, dane AMSR2, University of Hamburg

Powierzchnia lodu (area) morskiego tak samo jak zasięg (extent) jest drugą najmniejszą w historii pomiarów. Jest 0,62 mln
km2 mniejsza niż w 2012 roku. Powyższe zestawienie wykresów pokazuje, gdzie lód morski szybko zwiększał swoją powierzchnię. Na Morzu Karskim i Barentsa w ogóle nie było przyrostu. To było wręcz topnienie cienkiego i pokruszonego lodu. Z kolei Morze Łaptiewów i Wschodniosyberyjskie tak naprawdę całkiem jeszcze nie zamarzło.
 
Odchylenia temperatur od średniej 1981-2010 na półkuli północnej w latach 2007-2011 i 2012-2019 dla listopada. NASA/GISS
Odchylenia temperatur od średniej 1981-2010 w Arktyce w 2016, 2019 i 2020 roku dla 15-29 listopada. NOAA/ESRL

Szwankujące zamarzanie to wypadkowa wcześniejszych zmian. Szybkiego topnienia latem i coraz to słabszego zamarzania zimą. Temperatury w Arktyce uległy znacznym zmianom. Tym razem przedstawione są dane z szerszego zakresu lat na podstawie NASA. W latach 2012-2019 w listopadzie temperatura wokół bieguna północnego była o 0,74
oC wyższa niż w latach 2007-2011. To ogromna zmiana. Druga połowa listopada 2020 była mniej więcej tak samo ciepła jak w 2016 roku i zdecydowanie cieplejsza niż rok temu. Wykres obok pokazuje odchylenia tzw. „stopniodni chłodu” (ang. Freezing degree days - FDD). Jak widzimy, krzywa na wykresie znajduje się na wartościach z roku 2016/17, poniżej lat 2017/8-2019/20.


Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90oN) w 2020 roku względem lat 1958-2019 i średniej 1958-2002. DMI, grafika Zachary Labe

Temperatury nad Oceanem Arktycznym były w drugiej połowie listopada wyraźnie wyższe niż zwykle. O ile pod koniec miesiąca między Grenlandią a Alaską było około -28oC (norma wieloletnia), to w sektorze rosyjskim mróz był dwukrotnie lżejszy. Miejscami było jeszcze cieplej. Na Wyspie Wize 29 listopada średnia temperatura dzienna wyniosła -1,9
oC. Nic dziwnego, wyspa powinna już być otoczona lodem. Animacja obok ilustruje przemieszczanie się mas powietrza i zmiany ich temperatur w dniach 15-25 listopada 2020 roku. Adwekcja wcale nie była słaba. Nie są to zmiany typowe dla stabilnego wiru polarnego w troposferze. 

Odchylenia temperatur od średniej 1958-2002 powierzchni arktycznych wód dla 30 listopada w latach 2014-2020. DMI

Powierzchnia wód w Arktyce wciąż cechuje się ponadprzeciętnymi temperaturami. Choć nie w takim stopniu jak w 2016 roku. W ciągu ostatnich dwóch tygodni niewiele się zmieniło, co pokazuje animacja obok. To jak długo będą utrzymywały się tak wysokie temperatury wód w pobliżu czapy polarnej, będzie teraz zależeć od warunków pogodowych, które poniekąd są kształtowane przez właśnie te temperatury. Latem zbyt mocno ogrzane wody oddają teraz ciepło, które styka się z zimnymi masami powietrza znad obszarów lodu, który przetrwał letnie topnienie i znad wychłodzonych lądów. To oznacza powstawanie chmur i mgieł, oraz opadów śniegu. Arktyka jest wilgotniejsza niż kiedyś, jest tam więcej opadów. Gruba pierzyna ze śniegu izoluje lód morski od mroźnych mas powietrza. W ten sposób zmniejsza tempo wzrostu jego grubości.

Grubość lodu morskiego w latach 2015-2020 dla 30 listopada. Naval Research Laboratory, Global HYCOM

Wyżej przedstawione warunki powodują to, że nie tylko wolno rośnie powierzchnia lodu na Oceanie Arktycznym, niedostatecznie szybko rośnie grubość. Dzięki słabym roztopom na Morzu Beauforta gruby na ponad 2 metry lód nie zniknął całkowicie. Czapa polarna w sektorze rosyjskim wygląda gorzej niż w ostatnich latach. Upłynęło już sporo czasu od początku sezonu zamarzania, więc można już teraz wywnioskować, że w kwietniu, kiedy zacznie się spadek ilości lodu, spore połacie pokrywy lodowej będą miały mniej niż 2 metry grubości. 

Pokrywa lodowa Morza Łaptiewów 27 listopada 2020 roku. Zdjęcie wykonane jest w obrazie uzyskanym przy pomocy pomiaru tzw. temperatury jasnościowej. NASA Worldview

Pokrywa lodowa Morza Beauforta 27 listopada 2020 roku. NASA Worldview

Sezonowy lód na Morzu Łaptiewów ma kilkanaście centymetrów grubości, miejscami może mieć nawet mniej. Łatwo się w takiej sytuacji łamie i kruszy pod wpływem wiatru. Co ciekawe, nawet na Morzu Beauforta sytuacja wcale nie jest lepsza. Tam tylko część akwenu przykrywa lód o około dwóch metrów grubości. Model HYCOM nie jest zbyt dokładny. W praktyce w wielu miejscach pokrywa lodowa może być znacznie cieńsza. 
 
Taki sezon zamarzania, jaki jest teraz źle wróży na kolejne lato. Szybki przyrost lodu na Zatoce Hudsona czy Morzu Baffina niczego nie zmieni. 

Zobacz także: