Toplista

Ranking Blogów

środa, 23 listopada 2016

Zmiana pogody w Arktyce na lepsze

W Arktyce następuje zmiana warunków pogodowych. Układy niskiego ciśnienia, przynoszące zachmurzenie i sprawdzające ciepło znad oceanów, są zastępowane przez centralny wyż baryczny, który skutkuje małym zachmurzeniem. W Arktyce temperatury zaczęły w końcu spadać. To przełożyło się na przyspieszenie tempa zamarzania. Mapa obok (otwórz w osobnym oknie, aby zobaczyć obszar w większej rozdzielności) przedstawia aktualny zasięg i koncentrację lodu morskiego Arktyki. Poniżej zestawienie map dla wybranych lat w analogicznym czasie.

Porównanie zasięgu lodu morskiego Oceanu Arktycznego w 2007, 2012, 2013 i 2015 roku dla 22 listopada. Uni Bremen, AMSR2

Porównując zasięg lodu morskiego z lat przedstawionych w powyższym zestawieniu, to widać, że w tym roku sytuacja przedstawia się dużo gorzej. Morze Karskie jest zlodzone w rekordowo niskim stopniu, podobnie jak Morze Barentsa, które praktycznie jest pozbawione lodu. Lepiej nieco wygląda sytuacja na Morzu Czukockim, gdzie dzięki zmianie pogody, pojawił się tam lód. Sytuacja jest tam podobna do tej z 2014 roku. Bardzo wolno zamarza także Zatoka Hudsona, gdzie zasięg występowania lodu jest rekordowo niski.


Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2016 roku względem wybranych lat. NSIDC

Zamarzanie ruszyło, ale pokrywa lodowa jest 1 mln kmmniejsza niż w rekordowym 2012 i zbiegającym się w tym czasie exe aequo rekordowym 2006 rokiem. Co będzie dalej? Wcześniej zostały przedstawione dwa scenariusze, ale na razie jest za wcześnie by mówić, który z nich wchodzi w życie. Na razie jest reakcja na zmianę pogody. Zamarzają te obszary wód, które są najzimniejsze. 


Warunki pogodowe (sytuacja baryczna i termiczna) w Arktyce dla 24 i 27 listopada 2016 r. Climate Reanalyzer

W chwili obecnej warunki dla przyrostu lodu są korzystne. W kolejnych dniach wyż znajdujący się w centrum Arktyki powinien przyczynić się do wyraźnego przyrostu lodu. I co ciekawe pomocny okaże się także znajdujący się poza Oceanem Arktycznym niż baryczny. Sytuację ilustrują dwie powyższe mapy, pokazujące aktualną sytuację i prognozową na 27 listopada. Centralny, duży wyż nie tylko wyziębiać będzie spory obszar nad Oceanem Arktycznym, zaciągnie też zimno znad Archipelagu Arktycznego i Grenlandii. Efekt tego będzie tym lepszy, że pomocą w wychładzaniu posłuży solidny niż znad Morza Beringa i sąsiadujące w okolicy mniejsze ośrodki niskiego ciśnienia. 

Mimo tych zabiegów i tak duża część Arktyki będzie we władaniu ciepła. Anomalie spadną, ale i tak wciąż będą wysokie. Szczególnie po stronie Oceanu Atlantyckiego. Do Arktyki dostało się tak dużo ciepła i wilgoci, że rozbicie tego nie będzie łatwe. Co gorsza, warunki pogodowe w takiej postaci jak przez najbliższe dni, nie będą trwać wiecznie. 

Nawet w scenariuszu dość agresywnego zamarzania (110-130 tys. km2/dziennie), to bardzo mało prawdopodobne jest, by zasięg lodu morskiego przestał być rekordowym w pierwszej połowie grudnia. Zważywszy na to, że za 7-10 dni warunki pogodowe mogą się zmienić - z powrotem na niesprzyjające dla zamarzania.


Zobacz także: 

  • Globalny zasięg lodu morskiego uległ załamaniu, sobota, 19 listopada 2016 Zmiana warunków pogodowych w Arktyce się rozpoczęła, ale na razie jeszcze nie widać efektów. To jest dopiero początek, teoretycznie wyż baryczny powinien spowodować radykalne ochłodzenie, brak chmur oznacza ucieczkę ciepła do wyższych partii atmosfery. Jednak obecna sytuacja jest katastrofą i nawet zmiana warunków pogodowych może niewiele zmienić. Temperatury przekroczyły już wszelkie możliwe normy, i obecna sytuacja zaczyna bardziej przypominać poprzedni interglacjał niż ten, w jakim żyjemy od ponad 10 tysięcy lat.
  • Katastrofa klimatyczna w Arktyce - apogeum piekła, a może jego początek?, piątek, 18 listopada 2016 Nawet jeśli w ciągu najbliższych kilku dni się ochłodzi, co sugerują prognozy, to i tak możemy mówić o katastrofie klimatycznej, która wywrze wpływ na pozostałe regiony Ziemi w bliższej i dalszej perspektywie. Temperatury osiągnęły swoje apogeum, teraz zaczną się obniżać. Ale wciąż przez następne dni będą znacznie wyższe niż wynosi to norma wieloletnia. Zamarzanie Oceanu Arktycznego stanęło w miejscu.

sobota, 19 listopada 2016

Globalny zasięg lodu morskiego uległ załamaniu

Zmiana warunków pogodowych w Arktyce się rozpoczęła, ale na razie jeszcze nie widać efektów. To jest dopiero początek, teoretycznie wyż baryczny powinien spowodować radykalne ochłodzenie, brak chmur oznacza ucieczkę ciepła do wyższych partii atmosfery. Jednak obecna sytuacja jest katastrofą i nawet zmiana warunków pogodowych może niewiele zmienić. Temperatury przekroczyły już wszelkie możliwe normy, i obecna sytuacja zaczyna bardziej przypominać poprzedni interglacjał niż ten, w jakim żyjemy od ponad 10 tysięcy lat.


Porównanie zasięgu lodu w 2012 i 2016 roku dla 18 listopada. AMSR2, Uni Bremen

Przede wszystkim rzućmy okiem na czapę polarną w 2012 roku. Widzimy, że w tym roku sytuacja jest dużo gorsza niż cztery lata temu. Doszło do sytuacji gdzie wiatr i ciepło otworzyły zachodnią część Przejścia Północno-Wschodniego. Wolna od lodu jest Cieśnina Wilkickiego, która łączy Morze Karskie i Łaptiewów. Cztery lata temu, po wielkim, rekordowym topnieniu Morze Czukockie było już prawie zamarznięte. Tak samo Morze Karskie, gdzie powstał już wtedy spory obszar lodu przybrzeżnego. Przez ostatnie dni mieliśmy w Arktyce sytuację, gdzie lód wycofywał się.

Zasięg lodu morskiego w 2016 roku. JAXA

Dane JAXA pokazują, że zasięg lodu morskiego 18 listopada wyniósł 8,32 mln  km2, tym samym pokrywa lodowa Arktyki jest o blisko milion kilometrów kwadratowych mniejsza niż w 2012 roku. 

Zasięg lodu arktycznego lodu morskiego w 2016 roku. NSIDC

Dane NSIDC z kolei pokazują, że 18 listopada zasięg lodu wyniósł 8,66 mln  km2, a tym samym jest o 0,7 mln  kmmniejszy od tego z 2012 roku, w analogicznym czasie. 

Czerwona i niebieska krzywa oznacza możliwe scenariusze, które po tym co się stało, zostały zmodyfikowane. Przez dwa dni czapa polarna kurczyła się. Dwie podstawowe przyczyny to wiatr (warunki pogodowe) i temperatury. Dawniej też dochodziło do sytuacji, kiedy lód mógł się wycofywać późną jesienią, nawet 100 lat temu mogło dochodzić do takich sytuacji. Tak powiedzą wszyscy sceptycy. I owszem, tak mogło być. Tak było też w 2013 roku. Tyle tylko, że wtedy takie wyskoki mogły się pojawiać bez konsekwencji, bo pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego była większa i znacznie grubsza niż dziś. Teraz takie zmiany mogą oznaczać być, albo nie być dla czapy polarnej. 

Niebieski scenariusz oznacza zmianę warunków, gdzie zgodnie z prawami, wyż baryczny, który zaczyna się tworzyć, sprawi, że w Arktyce w czasie nocy polarnej zrobi się zimno i sucho. Tak więc tempo zamarzania ruszy, a potem powinno przyspieszyć. 7-dniowa prognoza zakłada, że wyż rozbuduje się i spowoduje dosyć spore ochłodzenie w Arktyce. Ale jak zobaczymy na animacji obok, to te ochłodzenie wcale takie wielkie nie będzie. Żeby wyż był skuteczny, to musi być trwały, no i nie może być takiej sytuacji, gdzie jest wyż nad biegunem północnym, ale znad oceanów, np. Spokojnego, wciąż dostaje się ciepło. Np. dzięki sztormom. Taki scenariusz, jeśli wyż utrzyma się przez dwa tygodnie i porządnie wychłodzi Arktykę, to najpóźniej 16-17 grudnia zasięg lodu przestanie być rekordowy. W optymistycznej wersji jeszcze w pierwszej dekadzie grudnia. Mimo to i tak pokrywa lodowa będzie należeć do tych najmniejszych, znajdując się na drugiej pozycji. 

Czerwony scenariusz to już ewidentna katastrofa klimatyczna, pisana wielkimi literami. Dochodzi do zmiany warunków pogodowych, ale jak widzimy na to animacji nie przynosi od razu żądanych rezultatów. W tym scenariuszy wyż nie trwa wiecznie. Znika po 10 dniach i warunki pogodowe ulegają zmianie, lub staje się płytki. Do tego niże lub wyże tak ustawione utrudniają zamarzanie lodu w akwenach, które zamarzają jako ostatnie. W rezultacie do końca roku pokrywa lodowa pozostaje rekordowo niskich rozmiarów, i to z nawet dużą różnicą. 

Znormalizowana anomalia globalnego zasięgu lodu morskiego na Ziemi. NSIDC, Wipneus


Globalny zasięg lodu morskiego. NSIDC, Wipneus

W Arktyce lód przyrasta bardzo powoli, wręcz topnieje. Na Antarktydzie lód morski wokół kontynentu topnieje bardzo szybko, bo oceany są bardzo ciepłe, a i ciepłe masy powietrza wdzierają się nad ten lodowaty obszar. To sprawia, że globalnie lodu jak bardzo mało. Jeszcze ponad tydzień temu anomalia wynosiła 4 mln  kmteraz to już 5 mln  km2. To może być początek radykalnej zmiany w planetarnym klimacie.

Wygląda na to (choć pierwsza jaskółka wiosny nie czyni), że mamy do czynienia z nagłą zmianą klimatu. Scenariusz McPhersona chyba się sprawdza. Owszem temperatury globalne ostatnio nieco spadły, i być może spadną. Ale energia nie ginie. Sceptycy, negacjoniści i tak powiedzą swoje. np. nastraszą nas srogą zimą, a prognozy zakładają jej brak. Przynajmniej na razie. W następnym tygodniu ma być nie tylko ciepło, ale i słonecznie. Rosyjski wyż zamiast przynieść nam zimę, przyniesie nam ocieplenie, bo będzie tak, a nie inaczej ustawiony. Co więcej, ciepło zrobi się w północno-zachodniej części Rosji. W Skandynawii już mamy odwilż. A poza tym zima nie sprowadza się tylko do samej Polski, w innych regionach pewnie padną rekordy ciepła, jak w ostatnio w USA


Sytuacja jest katastrofalna, bo takie rzeczy mieć miejsca nie powinny. Prędzej czy później poczujemy konsekwencje, nawet jeśli to nie będziemy my. To ucierpi ktoś inny. Teraz jest późna jesień, nie zbieramy plonów, co nie znaczy, że możemy spać spokojnie. Co jeśli z powodu takich zmian w Arktyce dojdzie do jakichś przewrotów w pogodzie na wiosnę, co odbije się na plonach? Potem latem? Nawet jak nie u nas, to gdzie indziej. Tylko, że te "gdzie indziej", lub "gdzieś tam daleko" wywróciło politykę UE do góry nogami, zbudowało sobie namioty w środku Paryża, czy wzbudziło niepokój w sercach polskich polityków. Tym problemem są uchodźcy klimatyczni, których rzeka wcale nie wyschła (co najwyżej przyschła), a może się w przyszłości nasilić. 


Zobacz także:


piątek, 18 listopada 2016

Katastrofa klimatyczna w Arktyce - apogeum piekła, a może jego początek?

Nawet jeśli w ciągu najbliższych kilku dni się ochłodzi, co sugerują prognozy, to i tak możemy mówić o katastrofie klimatycznej, która wywrze wpływ na pozostałe regiony Ziemi w bliższej i dalszej perspektywie. Temperatury osiągnęły swoje apogeum, teraz zaczną się obniżać. Ale wciąż przez następne dni będą znacznie wyższe niż wynosi to norma wieloletnia. Zamarzanie Oceanu Arktycznego stanęło w miejscu.


Odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 na półkuli północnej 18 listopada 2016 r. Climate Reanalyzer

Średnia temperatura w Arktyce przekroczyła dziś 7oC względem średniej ostatnich 20 lat ubiegłego wieku. Ta oszałamiająca wartość już teraz ma wpływ na globalny klimat. Nagłe ocieplenie w Polsce, szybka, postępująca odwilż w Skandynawii, sucha i bardzo ciepła jesień (właściwie to lato) we wschodniej części USA, w wyniku której doszło do pożarów lasów w Appalachach - a jest region zazwyczaj wilgotny, a nie suchy, tak jak Kalifornia. Wachlarz ekstremów pogodowych z pewnością się powiększy, wybór jest tutaj duży. Mapa obok przedstawia temperatury w Stanach Zjednoczonych 18 listopada 2016 roku w 15-tej czasu wschodniego. Żółty odcień oznacza temperatury około 20oC, pomarańczowy to wartości sięgające 24-25oC. Czy to powód do radości? Dla laika nie mającego pojęcia o klimacie tak. Zdjęcie poniżej pokazuje co innego.

Spalony las w Tennessee. Zdjęcie John Bazemore/AP Photo

Pożarów nie spowodowały burze, lecz nieostrożne obchodzenie się z ogniem lub celowe podpalenie. Ale fakt jest faktem - sucha i gorąca pogoda sprzyja pożarom lasów. Setki osób w stanie Tennessee zostało hospitalizowanych z powodu działania dymu z pożarów, a koszt pożarów może wynieść co najmniej 10 mln $. Dymy z pożarów lasów widać doskonale z kosmosu. Od razu przypomina to letnie pożary na Syberii.

Zmiany zasięgu lodu morskiego Arktyki od strony Oceanu Atlantyckiego w dniach 10-17 listopada 2016. AMSR2, Arctische Pinguin

Rekordowo ciepła jesień odciska piętno na czapie polarnej Arktyki, co tylko pogarsza sytuację - to główny składnik samonapędzającego się sprzężenia zwrotnego. Ocean Arktyczny powinien być już zamarznięty, a nie jest. Po atlantyckiej stronie lód morski wycofuje się, zamiast przybliżać się w stronę Skandynawii i Rosji. 


Zasięg lodu morskiego w 2016 roku w stosunku do wybranych lat i dwa scenariusze zmian. NSIDC

Zasięg lodu morskiego osiąga kolejny bezprecedensowy rekord, teraz sezon zamarzania zupełnie się zatrzymał. 8,67 mln kmtyle 17 listopada zajmowała obszaru czapa polarna. To 0,6 mln kmmniej niż w 2012 roku w analogicznym czasie. Co będzie dalej? Można wyłożyć dwa scenariusze. Pierwszy zakłada zmianę warunków pogodowych na takie, że lód zacznie przyrastać dość szybko. Dzięki czemu na koniec listopada ten rok przestanie być liderem. Powodem jest także rok 2006, który pod koniec listopada był rekordowym. Przestał nim jednak być w drugiej dekadzie grudnia. 

Ten scenariusz może być realny, bo warunki pogodowe w Arktyce zaczną się zmieniać. Tylko na jak długo? Możliwe, że będzie to tylko przejściowa sytuacja. Drugi scenariusz, to wciąż niekorzystne warunki w wyniku których już do końca roku pokrywa lodowa będzie rekordowo niskich rozmiarów.

Prognozowane odchylenia temperatur w Arktyce dla 19-22 listopada. Climate Reanalyzer

Aby pierwszy scenariusz się zrealizował, to pogoda musi się zmienić już teraz. Czy to apogeum piekła w Arktyce? Czy może stanie się coś jeszcze gorszego? Obecne perspektywy wskazują, że temperatury spadną, to fluktuacja. Nie będzie to jednak wielki spadek. 

Scenariusz oznaczony ciemnoczerwonym kolorem może się spełnić, gdyż nie będzie wielkiej rewolucji w pogodzie i temperaturach, przynajmniej nie w ciągu najbliższych dni. Owszem, napłynie mroźne powietrze znad Grenlandii i Archipelagu Arktycznego, wzrośnie też ciśnienie atmosferyczne nad Oceanem Arktycznym. Ale to może nie wystarczyć. Jak pokazuje animacja prognoz, anomalie temperatur spadną tam, gdzie lód już jest. Tam gdzie dopiero się pojawia, albo ma się pojawić, wciąż temperatury będą wysokie. Nawet jeśli więc tempo zamarzania przyspieszy w następnych dniach, to będzie ono zbyt wolne, by odrobić straty z ostatnich tygodni. A ponieważ zajmowanie się prognozami na więcej niż 5 dni jest ryzykowne, to nie wiadomo, co stanie się później. Być może za tydzień lub dwa, znów pojawi się coś, co zatrzyma proces zamarzania.

Prognozowane anomalie temperatur na grudzień 2016 rok. NOAA/CFS

Prognozowany wyż będzie sprzyjać wychładzaniu, ale nie będzie on trwać wiecznie. Tak więc na razie możemy mówić o apogeum ciepła w Arktyce, potem o spadku. Skoro już chcemy się pokusić o prognozy długoterminowe, to możemy rzucić okiem na powyższą mapę. Być może jest w tym sens i w Arktyce może zrobi się nawet zimno. Prognoza pokazuje też, że zewnętrzne obszary, które zamarzają na końcu, będą ciepłe. To prognoza z modelu CFS na grudzień, czyli już niedługo, więc może się sprawdzić, ale nie musi.


Jednak w długim horyzoncie czasu, temperatury w Arktyce będą rosnąć. To co się dzieje w Arktyce pokazuje, jak daleko zaszły zmiany. Duże ilości gazów cieplarnianych i rosnące temperatury spowodują to, co i tak jest nieuniknione. Ziemia straci czapę polarną, prędzej czy później, bo wymuszona temperatura przekroczyła już nie 1oC a 2oC.

Zobacz także:

wtorek, 15 listopada 2016

Arctic News - epicentrum ciepła

Sytuacja jaka ma miejsce w Arktyce jest absurdalna. Ale trudno jest tu znaleźć właściwe słowa pasujące do tego, co właśnie się tam dzieje - poza określeniem sytuacji mianem katastrofy klimatycznej. Katastrofy, która prędzej czy później odbije się na nas w postaci niekorzystnych zdarzeń pogodowych. Animacja obok pokazuje rozłożenie układów ciśnienia atmosferycznego, głównie niżów po amerykańskiej stronie (szczególnie po 10 listopada). Ten system układów barycznych doprowadził do tego, co teraz się dzieje w Arktyce. Wcześniej, czyli przed listopadem inne rozstawienie układów barycznych także miało wpływ na sytuację temperaturową w Arktyce, oraz zasięg lodu.

Przyczyn wzrostu temperatur w Arktyce jest wiele, tak samo jak niskiego zasięgu lodu, co jedno z drugim się wiąże:


Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w kolorowej wersji

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. AMSR2 Uni Bremen

Wszystkie te czynniki sprawiają, że pokrywa lodowa przyrasta bardzo powoli. Wciąż występują obszaru Oceanu Arktycznego, które są wolne od lodu, jak Morze Karskie i Czukockie. W pierwszej dekadzie listopada czapa polarna zwiększała swój zasięg, ale od kilku dni proces ten znów spowolnił. Animacja obok pokazuje, że choć lód po stronie Oceanu Spokojnego przyrastał szybko, to jednocześnie brak było większych zmian po stronie Oceanu Atlantyckiego. Po 10 listopada przyrost lodu zahamował także po stronie Pacyfiku.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2016 roku względem 2012 i wyszczególnienie w stosunku do ostatnich lat. NSIDC

Za kilka dni minie miesiąc od kiedy zasięg arktycznego lodu morskiego jest na rekordowo niskim poziomie. Z związku z przebudową cyrkulacji w Arktyce, lód zaczął zwiększać swój zasięg, więc dystans do 2012 roku i pozostałych lat zaczął się kurczyć. Ale wzrost temperatur, a w wielu miejscach brak tego wzrostu i brak tym samym spadku wziął górę. Tempo przyrostu ze 140-160 tys. kmna dobę spadło do 60-100 km2. Tym samym perspektywa utraty pierwszego miejsca dla tego roku. Przynajmniej do końca listopada. bo wtedy właśnie rekordowym był rok 2006. Zasięg lodu dla 14 listopada wyniósł 8,57 mln km2. Jest to typowa wielkość czapy polarnej z końca lipca. O tej porze czapa polarna w Arktyce powinna mieć już ponad 10 mln km2. Oznacza to, że zasięg lodu jest o 2 mln km2 mniejszy od średniej która obejmuje lata do 2010 roku. Biorąc pod uwagę tylko lata 80. XX wieku, kiedy zmiany w Arktyce zaczynały się dopiero zachodzić, to wartość tą należy podnieć do ponad 2,5 mln km2. Największe zmiany są po stronie Oceanu Atlantyckiego. Mapa obok pokazuje, że o tej porze Morze Karskie powinno być prawie całkowicie zamarznięte. Granica lodu na Morzu Barentsa powinna znajdować się co najmniej 500 km bliżej Skandynawii, niż ma to miejsce teraz.


Odchylenie temperatur od średniej 1981-2010 na półkuli północnej dla drugiej połowy października w 2012 i 2016 roku. NOAA/ESRL

Aby pokazać odchylenia temperatur w Arktyce dla tego roku i 2012, potrzebne są dwie różne skale. Ten rok, a dokładnie pierwsza połowa listopada jest bezkonkurencyjne cieplejsza od tego, co było w 2012 roku w analogicznym czasie. Sytuacja jest bez precedensu, mapa obok pokazuje anomalie temperatur dla 15 listopada. Ocean Arktyczny stał się gorącym punktem planety, a wszystko w sytuacji, w której lód morski nie roztopił się całkowicie na początku września. 




Temperatury powierzchniowe w Arktyce 15 listopada (15:00 UTC). Earth.nullschool.net

Na biegunie północnym temperatura jest bliska zeru, a powinna wynosić -20 do -25oC. Na północ od Ziemi Franciszka Józefa wartość ta sięga nawet 1oC. Temperatury w Arktyce, a dokładnie nad Oceanem Arktycznym są podobne do tych z połowy maja, albo z trzeciej dekady września. Tymczasem mamy połowę listopada. Antropogeniczne emisje CO2 zainicjowały szereg zdarzeń, w wyniku czego w obszarze wokół bieguna północnego średnia temperatura jest o 17oC wyższa niż wynosi wieloletnia norma. Jest to rekord. 


Porównanie anomalii termicznych wód w Arktyce w 2013, 2014, 2015 i 2016 roku dla 14 listopada. DMI


Obraz katastrofalnej sytuacji w Arktyce pokazują anomalie temperatur powierzchni wód w Arktyce. 2016 rok wyraźnie odznacza się od trzech pozostałych lat. Przykładowo, wody Morza Beringa są o około 4oC cieplejsze niż w latach 2013-2014 i ponad 1oC cieplejsze niż rok temu. Miejscami 4oC cieplejsze niż rok temu - przy wybrzeżu Alaski. Jeszcze gorzej jest na Morzu Karskim, które nie tylko nie jest cieplejsze, ale nie jest też w połowie zamarznięte jak w latach 2013-2014. 

Animacja obok pokazuje zmiany w temperaturach. Wymuszony przez silny wiatr wzrost zasięgu lodu spowodował, że ciepłe wody szybko zamarzły, a ciepło to trafiło do atmosfery. Ponieważ Ocean Arktyczny nie zamarzł całkowicie, to w zanadrzu są wciąż duże ilości ciepła, które dodatkowo trafi do atmosfery, jak tylko morze pokryje się cienką warstwą sezonowego lodu.


Zmiany grubości arktycznego lodu morskiego między 31 października a 14 listopada 2016 roku. Naval Research Laboratory HYCOM

Grubość lodu morskiego według danych modelu HYCOM prezentuje się fatalnie i nie rokuje to dobrze na przyszły sezon topnienia, który zacznie się za nieco ponad cztery miesiące. Jeśli przyjrzeć się animacji, to wygląda na to, że nic się nie zmieniło. Lód uległe przemieszczeniu i w sumie nic poza tym. Jeśli dobrze się przyjrzeć, to możliwe, że jakieś zmiany zaszły na przestrzeni 15 dni. Przyrost grubości lodu trwa do kwietnia, więc jest sporo czasu. Z pewnością gruby na 2-3 metry lód zwiększy swoje rozmiary, a przynajmniej teoretycznie tak powinno być.


Porównanie grubości arktycznego lodu morskiego w 2010, 2012, 2015 i 2016 roku dla 14 listopada. HYCOM

Powyższe zestawienie ilustruje nam grubość lodu w poszczególnych latach. Kliknij prawy przyciskiem myszy, aby otworzyć w osobnym oknie. Ponurą ciekawostką pokazującą, jak zły jest teraz stan czapy polarnej, jest grubość lodu w 2010 roku. Bez powiększania ilustracji widać gołym okiem ogromne różnice. Gruby na ponad 3 metry lód zajmuje dziś jakieś 20% tego co 6 lat temu. 

Jeśli tu w ogóle dobrze rokować na najbliższe kilkanaście miesięcy, to możemy uwagę zwrócić na dość duży pas grubego na 1,2 metra lód ciągnący się do wysp Ziemi Północnej, które rozdzielają Morze Łaptiewów od Wschodniosyberyjskiego. Tworzy się pewien bufor, który w marcu powinien mieć 2 do 2,5 metra. O ile nie będzie później długotrwałego dipola arktycznego z eksportem lodu przez Cieśninę Frama. Jeśli latem przyszłego roku dipol arktyczny (wysokie ciśnienie po amerykańskiej stronie i niskie po rosyjskiej) się pojawi, to ten nowo powstający bufor szybko zniknie. Na razie, na animacji nie widać, żeby ten obszar miał się rozwijać. Przynajmniej na razie. 



Zmiany zasięgu lodu morskiego na Morzu Karskim w 2016 roku względem poprzednich lat. NSIDC

Zmiany zasięgu lodu morskiego na Morzu Czukockim względem poprzednich lat. NSIDC

Arktyka stała się epicentrum globalnego ciepła, świata cieplejszego o ponad 1oC w stosunku do czasów sprzed Rewolucji Przemysłowej (0,9oC względem średniej z połowy ubiegłego wieku). To co dzieje się w Arktyce źle się skończy, nie wiemy tylko, jak szybko zajdą zmiany. Wiemy, że zmiany te odbiją się na klimacie w Europie. Możemy tylko zastanawiać się nad tym co nas czeka.


Zobacz także:

  • Arctic News - piekielne temperatury hamują zamarzanie Oceanu Arktycznego, niedziela, 30 października 2016 Trudno jest znaleźć właściwe słowa do rozgrywającej się w Arktyce sytuacji. Bardzo możliwe, że większość klimatologów nie brała pod uwagę tego, co w Arktyce ma teraz miejsce. Październik 2016 zapisze się jako rekordowy dla Arktyki miesiąc. Z rekordowo niskim zasięgiem lodu i rekordowo wysokimi temperaturami. Warunki pogodowe w trzeciej dekadzie miesiąca raczej nie sprzyjały zaistniałej sytuacji. Przede wszystkim nie było dipola arktycznego i tym samym eksportu lodu przez Cieśninę Frama. 

sobota, 12 listopada 2016

Katastrofa klimatyczna w Arktyce - szalejąca pompa ciepła

Zmiana kierunku wiatru niewiele pomogła, sytuacja w Arktyce dalej pozostaje tragiczna. Zasięg lodu jest poniżej wszelkich możliwych wartości z rożnych okresów odniesienia, nawet tych z pierwszej dekady tego wieku. Mapa obok przedstawia zasięg lodu morskiego 11 listopada 2016 roku. Pomimo sprzyjających wiatrów, Morze Czukockie nie zaczęło jeszcze zamarzać, a powinno. Jest gorzej niż w 2012 roku, kiedy wody Oceanu Arktycznego były prawie zamarznięte. Sytuacja na Morzu Karskim jest tak samo zła, jak właśnie wtedy. To co się tam dzieje, cieszy pewnie tylko rosyjskiego koncerny paliwowe. Podobnie zresztą, jak w przypadku Morza Czukockiego, jeśli chodzi i Shell i innych.

Tempo zamarzania spowolniło znowu, tym samym perspektywa utraty pierwszego miejsca co do wielkości zasięgu lodu dla 2016 roku, zaczęła się oddalać. Zasięg lodu ledwie sięga 8,4 mln km2.

Odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 w Arktyce dla 12 listopada 2016. Climate Reanalyzer

W Kanadzie jesień w pełni, zima nie może się rozpocząć. Odchylenie temperatur dla tego regionu są porażające, ale jeszcze gorzej jest w samej Arktyce. Co z tego, że na Syberii panuje siarczysty mróz, który dotyka także Polskę, skoro w Arktyce, nad Oceanem Arktycznym dopiero zaczęła się jesień - noc polarna. W sumie należy powiedzieć, że jesienne warunki arktyczne nie mają zamiaru ustąpić zimowym. A przecież w kalendarzu kończy się powoli pierwsza połowa listopada, kiedy to temperatury spadają do -30oC, średnio wokół bieguna powinno być około -27oC, a jest -12oC. A w wielu miejscach znacznie cieplej. To tyle ile zazwyczaj jest pod koniec kwietnia. Dane Duńskiego Instytutu Meteorologicznego pokazują, że w temperatury w Arktyce nie spadają, a ostatnio wręcz rosły. 

Temperatura powierzchni wód w Arktyce i pokrywy lodowej Oceanu Arktycznego w 2015 i 2016 roku dla 11 listopada. Polar Portal

Powierzchnia wód w Arktyce jest cieplejsza niż rok temu, a także powierzchnia czapy polarnej, co pokazuje zestawienie map także jest znacznie cieplejsza niż rok temu. Arktyczny lód służy za planetarny klimatyzator. Jest źródłem zimna, które stabilizuje klimat. Jeśli jest tam cieplej, zmieniają się wzorce pogodowe, rośnie globalna temperatura, występują zdarzenia pogodowe, które można uznać za anormalne, mają miejsce katastrofy pogodowe, gwałtowne śnieżyce tam gdzie nie powinny także. Pokrywa lodowa nie zniknęła w tym roku, a już są widoczne zmiany. Jak będzie wyglądać rozkład temperatur, gdy lód zniknie? 

Prognozowane odchylenia temperatur w Arktyce na 13-15 listopada. Prognoza obejmuje tylko trzy dni, gdyż taka zmiana w temperaturach może zmienić warunki pogodowe w następnych dniach. Prognoza pogody więc na kolejne dni może się nie sprawdzić. Climate Reanalyzer

12 listopada anomalie termiczne w Arktyce przekroczyły 3oC względem średniej 1979-2000. Z godziny na godzinę wartości te rosną, bo pompa oceanicznego ciepła wpuszcza do Arktyki wielkie ilości ciepłych mas powietrza. W ciągu najbliższych dni temperatury wzrosną jeszcze bardziej, sięgną, a możliwe, że przekroczą 6oC. To już drugi miesiąc z takimi wartościami.  Mapa obok (kliknij, aby powiększyć) przedstawia sytuację pogodową w Arktyce na 13 listopada. 

Im dłużej będzie trwać taka sytuacja tym gorzej. W końcu pokrywa lodowa dojdzie do takiego stanu, że w przypadku przyszłorocznego sezonu topnienia, pogoda nie będzie miała żadnego znaczenia. Lód będzie się roztapiać szybko, nawet jeśli 20 z 30 dni czerwca będzie z gęstymi chmurami.

Zobacz także:

wtorek, 8 listopada 2016

Gorące czasy na Antarktydzie

Przez ostatnie lata słyszeliśmy, jak przybywa lodu na Antarktydzie. Pokrywa lodowa rośnie, jest tam coraz zimniej. Denialiści mieli o czym mówić. Globalne ocieplenie to bzdura, bo jeśli w Arktyce jest ciepło, a na Antarktydzie zimno, to sumarycznie mamy brak globalnego ocieplenia. Taki własnie był argument. A jak jest naprawdę? Ostatnie tygodnie to nie tylko arktyczna udręka. Wiele się dzieje także po drugiej stronie półkuli. 


Animacja zmian anomalii termicznych na Antarktydzie 8 listopada 2016 roku. Climate Reanalyzer

Ostatnie tygodnie zapisują się na tym odosobnionym kontynencie jako niezwykle ciepłe. Choć nie ma informacji o tym, by padł rekord ciepła w danym konkretnym miejscu, to sytuacja na Antarktydzie budzi poważny niepokój. Co do rekordowych temperatur, to ostatni rekord ciepła miał miejsce w 2015 roku. Temperatura w Hope Bay na Trinity Peninsula (część Półwyspu Antarktycznego) wzrosła tam do 17,4oC. Z kolei w 2011 roku na biegunie południowym temperatura wzrosła do -12.3oC, zwykle latem jest tam -30oC. Mapa obok przedstawia odchylenia temperatur na Antarktydzie na przełomie października i listopada. 

Ciepło oceaniczne jest przenoszone na południe i na północ. Oceany gromadzą ciepło w rekordowych ilościach, mamy do czynienia z przyspieszeniem globalnego ocieplenia. Choć patrząc za okno, trudno w to uwierzyć. Nie zawsze bowiem w Polsce musi być ciepło


Zasięg antarktycznego lodu morskiego w 2016 roku w stosunku do rekordowego 1986 roku. NSIDC

Skoro oceany stają się coraz cieplejsze, a potem oddają to ciepło do atmosfery, szczególnie teraz, kiedy ma miejsce dodatnia faza Dekadalnej Oscylacji Pacyficznej, to coś musi się dziać. I dzieje się. Mamy rekordowe temperatury w Arktyce i słaby przyrost lodu. Ale ciepło to uderza też w Antarktydę. Tam także lód morski, który do niedawna rósł, teraz zaczyna zanikać. Tak mała powierzchnia lodu antarktycznego wespół z arktycznym, powoduje, że globalna powierzchnia lodu jest także rekordowo niska, anomalia sięga 4 mln km2.


Zasięg i koncentracja antarktycznego lodu morskiego 7 listopada 2016 roku. AMSR2, Uni Bremen


W ostatnich latach lód morski przyrastał wokół Antarktydy. Za główną przyczynę obarcza się wzrost opadów śniegu i deszczu nad Oceanem Południowym, oraz coraz intensywniejsze topnienie lodowców. Jedno i drugie prowadzi do spadku zasolenia, więc woda zamarza już nie przy -1,7oC, tylko przy -1,3oC, czy też wyższej wartości. Z tego powodu granica lodu przesunęła się na północ. Do tego w grę wchodzi kilka innych czynników, jak zmiany pogodowe, które sprzyjają przyrostowi lodu. Wykres obok ilustruje zmiany minimalnego zasięgu lodu morskiego wokół Antarktydy w latach 1979-2016. Minimum to zwykle przypada na początek marca lub koniec lutego.

Zasolenie wód nie może jednak spadać w nieskończoność. I nawet gdyby spadło do zera, to prędzej czy później temperatury przezwyciężą tę zmienną, i lód będzie się roztapiać dalej. Wiatr także nie będzie wiać ciągle w taki sposób, by powstające w słabo zasolonej wodzie połynie mogły zamarzać i polepszać w ten sposób statystykę. Ale to nie lód morski jest głównym problemem. On także koniec końców kiedyś zniknie, a to przyspieszy topnienie lodowców na lądzie.


 Kolejne stadia destabilizacji lodowca Pine Island.1. Początek lat 1970. Lodowiec jest zakotwiczony na podmorskim grzbiecie. 2. Ciepłe okołobiegunowe wody głębinowe topią podstawę lodowca. 3. Sytuacja obecna – lodowiec staje się coraz cieńszy i cofa się. Nauka o klimacie

To czego za nic nie chcą zaakceptować i dostrzec denialiści, to jest ten schemat, który pokazuje to co dzieje się tak naprawdę na Antarktydzie. 


Ciepła woda nie zna granic, i może dostać się w każdy zakątek Ziemi. Oceany się nagrzewają, tak więc ciepła docierającego do Antarktydy jest coraz więcej, także tego głębinowego. Co gorsza topnienie lodowców i powstawania słodkiej i zimnej wody sprzyja uwarstwieniu wód. Jak tego było mało do gry przyłącza się Arktyka i Grenlandia. Lód morski się wycofuje w Arktyce, więc zmienia się cyrkulacja oceaniczna. Grenlandia traci lód, który trafia do oceanu. Jedno i drugie zaczyna spowalniać AMOC - cyrkulację termohalinową. Gdy ta się wyłączy już całkiem, to uwarstwienie (stratyfikacja) wód na Oceanie Południowym stanie się ewidentna. Ciepła woda zostanie uwięziona w głębinach,  zimna zostanie na powierzchni, nie pozwalając ciepłej na wydostanie się na wierzch. Osadzone na dnie oceanicznym lądolodu zaczną się rozpadać. Lodowce szelfowe także znikną, co już ma miejsce. Gdy one znikną, zniknie efekt korka podtrzymującego to co znajduje się dalej na lądzie. Resztę zrobi grawitacja, i to co ma miejsce obecnie na Grenlandii, gdzie lądolód się roztapia na powierzchni, a to powoduje powstawanie jezior supraglacjalnch. Woda dociera na dno lądolodu. Tam działa wtedy kolejne prawo fizyki - tarcie, a raczej jego brak. To co się dzieje na Grenlandii zadziała także na Antarktydzie. Resztę może sobie dopisać już każdy sam. Wszystkie miasta nad brzegiem oceanów i mórz połączonym z oceanami znikną. Dubaj z bajkowymi wyspami i sześciogwiazdkowymi hotelami także.