piątek, 27 grudnia 2019

Na Ziemi przybywa śniegu, ale w grudniu 2019 może być inaczej

Wieloletnie obserwacje pokazują, że powierzchnia zalegającego na półkuli północnej śniegu rośnie. Ale to dotyczy półrocza zimowego, w tym przypadku listopada i grudnia. Z drugiej strony, ten rok w przypadku grudnia może wyłamać się z wieloletniego trendu. 

Coraz więcej śniegu, trend jest widoczny

 Zmiany powierzchni pokrywy śnieżnej w listopadzie i w grudniu w latach 1975-2019. Rutgers University/GSL

Rekordowe opady śniegu i rosnący jego zasięg występowania na Ziemi to dowód, że nie ma globalnego ocieplenia, powiedzą tak sceptycy. To może być bardzo mylące. W przypadku listopada średnia powierzchnia śniegu od drugiej połowy lat 70. XX wieku do dzisiejszych czasów wzrosła aż o 15%. W przypadku grudnia tren jest mniejszy. W skali tych dwóch miesięcy obserwuje się kilkuprocentowy wzrost powierzchni pokrywy śnieżnej. To wydaje się sprzeczne z tym, co pokazuje wykres obok (dane NASA) ilustrujący zmiany globalnych temperatur. 

 Poziom nasycenia powietrza parą wodną w zależności od temperatury.

Podstawową przyczyną tego zjawiska jest wzrost ilości pary wodnej w atmosferze, co zwiększa opady. Drugą z kolei jest fakt występowania dużych, narastających w ciągu ostatnich lat odchyleń w meandrowaniu prądu strumieniowego. W obu tych przyczynach należy zwrócić uwagę na fakt, że do opadów śniegu nie trzeba silnego mrozu. Wręcz przeciwnie, silny mróz jest nie wskazany. Jak pokazuje to powyższy wykres, im niższe temperatury, tym samym silniejsze mrozy, tym mniej opadów śniegu. Dlatego też Antarktyda jest suchsza od Sahary, a najmniejsze opady śniegu na Syberii mają miejsce w styczniu i lutym, kiedy jest tam najzimniej. O tym, że rosnące temperatury, rosnąca ilość wody w atmosferze i meandrowanie prądu strumieniowego ma wpływ na śnieg, świadczy wykres obok, pokazujący  ilość śniegu na półkuli północnej w ekwiwalencie wody.

Grudzień 2019 prezentuje się inaczej co do trendu wieloletnich zmian
Powierzchnia pokrywy śnieżnej na półkuli północnej w 2019 roku względem odchyleń standardowych okresu 1998-2011. Canadian Cryospheric Information Network

Grudzień 2019 roku może zaprezentować się zupełnie odmiennie w stosunku do wieloletniego trendu. O ile w listopadzie śnieg zalegał na sporej powierzchni Ziemi (widać to też na pierwszym wykresie), to w grudniu będzie inaczej. Na podstawie kanadyjskich danych możemy zauważyć, że grudniowa powierzchnia pokrywy śnieżnej jest niewielka. Statystykę mocno w dół pociągnie Europa, choć i Ameryka Północna też tu swoje grosze dołoży. Mapa obok (kliknij, aby powiększyć) pokazuje odchylenia powierzchni pokrywy śnieżnej w Wigilię 2019 roku. Wyraźnie widać, że Europa jest niemal pozbawiona śniegu, którego nie było nawet w Moskwie. Ponieważ dane obejmują Azję, w której sytuacja wygląda inaczej, to ogólnie dużej zmiany nie będzie. Ale Europa dane z pomiaru w dół z pewnością pociągnie, co będziemy mogli zobaczyć na aktualizacji tychże danych z Global Snow Lab. 

Temperatury 27 grudnia 2019 roku, oraz ich odchylenia od średniej 1979-2000. Climate Reanalyzer

W przypadku tego, co się wydarzyło w grudniu 2019 roku jest nie to tylko sam fakt wzrostu temperatur. Choć one oczywiście wpływ mają. Na powyższej mapie możemy zobaczyć, gdzie znajduje się izoterma 0oC, oraz to jak wyglądają odchylenia temperatur. To także wpływ cyrkulacji mas powietrza czego przyczyną jest wir polarny. Jak można dowiedzieć się z poprzedniego raportu, wir polarny ma się dobrze w Arktyce. Czapie polarnej się to z pewnością przysłuży na jakiś czas, ale cyrkulacja strefowa sprawia, że ciepło niemal w ogóle nie ma wstępu do Arktyki, za to kotłuje się w Europie i w Ameryce. 

Kiedy klimat będzie się ocieplać dalej, to pokazany na pierwszym wykresie trend zacznie się w końcu odwracać. Trudno powiedzieć, kiedy do tego dojdzie, ale samo odwracanie trendu potrwa co najmniej kilka lat, jeśli nie kilkanaście.  

Zobacz także:


poniedziałek, 23 grudnia 2019

Długa noc

Sytuacja w Arktyce diametralnie się zmieniła. Robi się zimno, a w ciągu następnych dni temperatury jeszcze bardziej spadną, nawet do -40oC na znacznym obszarze Oceanu Arktycznego, Czy to początek epoki lodowcowej? Nie.

 Temperatury w Arktyce na wysokości 10 hPa odzwierciedlające ułożenie i stan stratosferycznego wiru polarnego w dniach 27 listopada - 2 grudnia i 3-8 grudnia 2019 roku. NOAA/ESRL

Pogodę w Arktyce, co potem też rzutuje na naszą sytuację kształtują różne czynniki. Nie chodzi tu tylko o to, ile lodu stopi się latem, ale też to, co dzieje się z cyrkulacją atmosferyczną. Okazuje się, że tej zimy nie będzie tak jak w ostatnich trzech latach: mocne topnienie latem i potem zimą jak u Hitchcocka. Na początku jesieni nad Ocean Arktyczny dostały się mroźne masy powietrza głównie znad amerykańskiej Arktyki, działał też wyż baryczny,  a to zapoczątkowało rozwój wir polarnego, i jego bardzo dobrą kondycję. Choć jeszcze wtedy sytuacja w Arktyce prezentowała się bardzo źle

Chodzi tu o oba wiry: troposferyczny i stratosferyczny. W listopadzie temperatury w stratosferze spadły do -80oC. Na przełomie listopada/grudnia sytuacja się nie zmieniła. Jak pokazuje zestawienie map, temperatura wiru wciąż była bardzo niska, poniżej -7oC. Dlaczego mowa jest o tym okresie? Bo reakcja pogody na stan stratosferycznego wiru polarnego musi potrwać - około miesiąca. 

 Odchylenia temperatur od średniej 1981-2010 w Arktyce dla 15-20 grudnia 2019 roku. NOAA/ESRL

Dlatego w Arktyce już w sumie od dwóch miesięcy kreują się dość dobre warunki, bo wir zaczął budować się w październiku. Już w drugiej połowie miesiąca była reakcja. Troposferyczny wir przez niemal cały okres, z niewielkimi przerwami pozostał stabilny. I wciąż będzie. Oczywiście w listopadzie i grudniu, jak w ciągu ostatniego tygodnia temperatury pozostawały w Arktyce znacznie wyższe od średniej wieloletniej, bo przede wszystkim zamarzał Ocean Arktyczny oddając ciepło do atmosfery, w ten sposób ją ogrzewając. No i okazjonalnie jednak ciepło dopływało, chociażby też dlatego, że wir polarny skupiał się nad częścią atlantycką, w ten sposób prowadząc do odchyleń prądu strumieniowego nad Morzem Czukockim

Prognozowane warunki pogodowe w Arktyce na 24-29 grudnia 2019 roku. Tropical Tidbits

To co się dzieje ze stratosferycznym wirem ma swoje przełożenie na stan pogody z kilkutygodniowym opóźnieniem. Według prognoz, troposferyczny wir polarny umocni się, spadnie ciśnienie, a meandry prądu strumieniowego staną się jeszcze bardziej łagodne niż w ostatnich dniach.

Prognozowane odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 w Arktyce na 24-28 grudnia 2019 roku. Climate Reanalyzer

Temperatury w Arktyce znacznie spadną, już nie będzie dodatnich odchyleń, które stały się normą w ostatnich latach. W efekcie tego zdarzenia, nie tylko poprawią się warunki dla zamarzania arktycznych wód i zwiększania się grubości lodu. Skutkiem będzie wciąż utrzymująca się wysoka temperatura w Europie, w tym w Polsce - zima tylko w górach. Cyrkulacja doprowadzi do rozlania się ciepła wokół Arktyki, widać to na animacji, gdzie już teraz w USA jest znacznie cieplej niż zwykle. W tym czasie Arktyka będzie izolowana od ciepła z zewnątrz, a więc coś za coś, żadna tam epoka lodowcowa

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2019 roku względem wybranych lat, oraz średniej 1981-2010. Wykres pokazuje zapis dziennych odczytów w 5-dniowej średniej. NSIDC

Od kilku tygodni obserwujemy, że zasięg i powierzchnia lodu morskiego rosną bez większych przeszkód. I trend ten będzie utrzymywać się dalej. Na wykresie widzimy, że tempo wzrostu zasięgu lodu spadło, ale prawie na pewno dojdzie do przyspieszenia. 22 grudnia zasięg lodu wyniósł 12,19 mln km2 i był 1 mln km2 mniejszy od średniej 1981-2010, to jedynie 7,6% różnicy. Wykres obok przedstawia zmiany powierzchni lodu morskiego względem wybranych lat i średnich dekadowych. Tu też różnice względem ostatnich lat i dekad spadły. 

Powierzchnia lodu morskiego na Morzu Czukockim w 2019 roku w stosunku do lat 2007-2018. NSIDC

Działanie wiru polarnego i tym samym mroźnego powietrza w końcu dało efekt - lód na Morzu Czukockim zaczął konsekwentnie się powiększać. Być może rozgrywające się zmiany w warunkach pogodowych przywrócą jego stan na tymże akwenie do takiego jaki powinien być. 

Mozaika zdjęć pokrywy lodowej Basenu Arktycznego, Morza Czukockiego i Morza Wschodniosyberyjskiego z 20-22 grudnia 2019 roku. Sentinel, Sea Ice Denmark

Nie należy jednak liczyć na to, że sytuacja w Arktyce wróci do normalności. To są zmiany sezonowe, fluktuacja. Ta dobra passa w Arktyce potrwa może do końca sezonu zamarzania, tego nie wiemy. Wiemy natomiast to, że z powodu ocieplającego się klimatu Arktyka traci lód. A możliwe, że pod koniec stycznia lub w lutym sytuacja się zmieni, diametralnie. W takim stopniu, że to co dzieje się teraz, zostanie zaprzepaszczone.

Zobacz także:


piątek, 20 grudnia 2019

NOAA Arctic Report Card 2019 cz. 7

Roślinność w Arktyce

Najważniejsze dane:

  • Ogólnie wieloletni trend pokazuje postępujące zazielenianie się arktycznej tundry (okres obserwacji 1982-2018). Szczególnie widoczne jest to na północy Alaski w okręgu North Slope. Jednak są obszary, gdzie obserwuje się zjawisko brązowienia tundry, między innymi wyspy Archipelagu Kanadyjskiego.
  • W 2018 roku występowały wyraźne kontrasty w zielenieniu tundry na obu kontynentach. W Ameryce Północnej miał miejsce spadek obszarów zielonych, a w Eurazji nastąpił niewielki wzrost zieleni w tundrze.  
  • W Ameryce Północnej (rok 2018) produktywność tundry w całym sezonie wegetacyjnym była drugą najniższą w historii. Przyczyną były niskie temperatury, a tym samym krótszy okres wegetacyjny w kanadyjskiej Arktyce. W związku z czym powoli topił się śnieg na archipelagu kanadyjskim i Grenlandii.

Roślinność, oraz wegetacja tundry dynamicznie reaguje w ostatnich latach na zmiany środowiskowe, podyktowane ocieplającym się klimatem. Zmiany te nie są stałe rok do roku i różnią się w każdym regionie, co sugeruje, że istnieją złożone interakcje pomiędzy atmosferą, głąbami, a roślinnością. Zmiany w roślinności tundry mogą mieć wpływ na globalny budżet węgla. Część CO2 jest pochłaniana przez obszary, gdzie tundra zielenieje. Ale większe ilości tego gazu trafiają w wyniku działania pożarów tajgi i emisji metanu. Zmiany w tundrze mają wpływ na wieczną zmarzlinę, która w ostatnich latach z powodu ocieplającego się klimatu rozmarza. 

Za pomocą satelitów jesteśmy w stanie rejestrować zmiany w roślinności arktycznej. Dla mierzenia zmian w roślinności, poziomie wegetacji służą indeksy NDVI (Znormalizowany Różnicowy Wskaźnik Wegetacji).  MaxNDVI to szczytowy poziom wskaźnika NDVI związany z maksymalnym w roku rozwoju arktycznej szaty roślinnej tundry. TI-NDIV to  zintegrowany czas - suma dwutygodniowych wartości NDVI, które odnoszą się do całkowitej wydajności wegetacji tundry. 

 Okołoarktyczne trendy (% zmian, 1982-2018) w skali MaxNDVI dla 1982-2018 (po lewej), oraz  TI-NDVI (po prawej).

NDVI to wskaźnik stosowany w pomiarach teledetekcyjnych, pozwalający określić stan rozwojowy oraz kondycję roślinności. NDVI bazuje na kontraście między największym odbiciem w paśmie bliskiej podczerwieni a absorpcją w paśmie czerwonym. 

W ciągu ostatnich 37 lat (1982-2018) pomiary satelitarne wskazują, że zarówno MaxNDVI, jak i TI-NDVI wzrosły w większości arktycznej tundry. W przypadku północnej części Alaski obserwuje się wieloletni trend silnego zielenienia. Podobnie jest w innych obszarach, jak w południowej części kanadyjskiej tundry, czy centralnej Syberii. Największe efekty zmian są widoczne w okresie szczytowej wegetacji, przypadającym na środek lata. Pokazuje to MaxNDVI  (lewa mapa) - szczytowy poziom wskaźnika NDVI związany z maksymalnym w roku rozwoju arktycznej szaty roślinnej tundry.  Jak możemy zauważyć, odnotowano spadek zieleni na zachodzie Alaski (delta rzeki Jukon-Kuskokwin, a także na Archipelagu Arktycznym, oraz w północno-zachodniej części Syberii, głównie na półwyspie Tajmyr. 


  Po lewej) MaxNDVI, po prawej) TI-NDVI dla Ameryki Północnej, Eurazji i Arktyki jako całości podczas wieloletniego monitoringu satelitarnego (1982-2018). 

W 2018 roku warunki sezonu wegetacyjnego i wydajność tundry wyraźnie kontrastowały między Ameryką Północną a Eurazją. NDVI w arktycznej strefie euroazjatyckiej był podobny do poprzedniego roku, ale gwałtownie spadł w amerykańskiej Arktyce, gdzie duża część obszarów tundrowych doświadczyła późnego topnienia śniegu i stosunkowo niskich temperatur w czasie lata. Biorąc pod uwagę całą arktyczną tundrę, wartość NDVI spadła drugi rok z rzędu; spadek był najbardziej widoczny w przypadku TI-NDVI, dla którego najwyższa wartość odnotowano w 2016 roku. TI-NDVI w Ameryce Północnej spadł znacznie poniżej wieloletniego trendu wzrostowego i był drugi najniższy w całej historii pomiarów. Gorzej wegetacja tundry prezentowała się w 1992 roku, kiedy letnie warunki temperaturowe wpłynęły aerozole atmosferyczne po erupcji Mt. Pinatubo.

TI-NDVI w Ameryce Północnej spadł 11,1% w 2018 roku w stosunku do roku poprzedniego, to największy spadek w historii. Z kolei spadek wartości MaxNDVI  nie był tak gwałtowny (3,0%). Natomiast w strefie euroazjatyckie TI-NDVI nieznacznie wzrósł, a MaxNDVI utrzymywał się na stałym poziomie; obie wartości kontynuują wieloletni trend wzrostowy.

Obserwuje się także zjawisko brązowienia tundry. Dokładny mechanizm zmian wymaga wciąż dalszych badań. Zaobserwowano, że dzieje się tak po wystąpieniu ekstremalnych warunków pogodowych, takich jak nagła zimowa odwilż, a następnie ponowne ochłodzenie. i oblodzenie. Naukowcy z Norwegii sugerują, że takie wydarzenia zmniejszają zdolność roślinności do sekwestracji węgla.  Na brązowienie wpływ może mieć też pożar tundry. Podsumowując, wszystkie te zjawiska rozgrywające się w czasie globalnej zmiany klimatycznej wywierają ogromny wpływ na tamtejszy ekosystem.  


Produktywność Oceanu Arktycznego

Najważniejsze dane:

  • Szacunki na podstawie obserwacji satelitarnych pokazują, że produktywność pierwotna w arktycznych wodach była w 2019 roku wyższa niż średnia w okresie 2003-2018 w siedmiu z dziewięciu badanych regionów. Wyjątek stanowiło Morze Barentsa i północne krańce Oceanu Atlantyckiego. 
  • Wszystkie obserwowane akweny morskie na Dalekiej Północy wykazują długofalowy trend wzrostowy produktywności pierwotnej. Największe zmiany mają miejsce w euroazjatyckiej części Arktyki, Morzu Grenlandzkim i mimo wyraźnego w ostatnich latach spadku w wodach Morza Barentsa.
  • W maju 2019 roku w wodach Morza Grenlandzkiego zaobserwowano bardzo wysokie stężenie chlorofilu A. Nagromadzenie chlorofilu było 18-krotnie większe niż w tym samym miesiącu w latach 2003-2018.
  • Niespotykany zanik lodu morskiego na Morzu Beringa zbiegł się w czasie z dużymi zmianami w zakwicie fitoplanktonu. W marcu 2018 i 2019 roku doszło do wzrostu morskiej biomasy.

Żyjące w wodach Oceanu Arktycznego glony i fitoplankton są podstawowym źródłem produktywności oceanu. W wyniku działania fotosyntezy przekształcają rozpuszczony w oceanie dwutlenek węgla w materiał organiczny. Stanowi to podstawę istnienia łańcucha pokarmowego. Zmiany zachodzące w Arktyce mają wpływ na produktywność oceanu.

Na podstawie obserwacji satelitarnych, pokazujących zmiany w barwie oceanu, można określić, jak wygląda nagromadzenie chlorofilu A, a także mikroorganizmów żyjących w wodzie morskiej takich jak plankton. 



Występowanie chlorofilu w Oceanie Arktycznym
Poniższe zestawienie map pokazuje rozkład odchyleń stężenia chlorofilu A ( organiczny związek chemiczny z grupy chlorofili) w 2018 roku dla poszczególnych miesięcy.



Średnie w skali danego miesiąca stężenie chlorofilu A w 2019 roku dla maja, czerwca i lipca. Stężenie wyrażone jest jako procent od średniej z lat 2003-2018. MODIS-Aqua Reprocessing 2018.0, OCx algorithm

  Odchylenia koncentracji lodu morskiego (%) w 2019 roku względem okresu 2003-2018 dla maja, czerwca i lipca. SSM/I, SSMIS, Goddard Bootstrap (SB2)

Ilość znajdującego się w oceanie chlorofilu A, jego stężenia zależy do tego, kiedy dany obszar uwolnił się od lodu. Dlatego też załączone zostały mapy koncentracji lodu morskiego dla miesięcy, w których przeprowadzone zostały obserwacje. W maju 2019 roku największe stężenie chlorofilu A wystąpiło wzdłuż granicy lodu na Morzu Grenlandzkim. Wysoka anomalia została zarejestrowana na długości prawie 1500 km od Svalbardu po środkowej części wschodniego wybrzeża Grenlandii. 

 Średnie stężenie chlorofilu w wodach wokół Grenlandii w maju 2019 roku. Wartość wyrażona jako procent od średniej z lat 2003-2018. Czerwony prostokąt oznacza miejsce obserwacji, którego wynik pokazuje wykres obok. Wykres przedstawia zmiany średnich stężeń chlorofilu w dla poszczególnych lat w miejscu badawczym oznaczonym czerwonym prostokątem. Biała linia to średni zasięg lodu morskiego w maju 2019 roku.

Stężenie było 18 razy wyższe niż w całym okresie pomiarów 2003-2018. Tak duże nagromadzenie chlorofilu A miało miejsce w tej części Arktyki w 2007 roku, było większe niż 2019 roku, ale miało miejsce w czerwcu. Co więcej intensywność rozkwitu chlorofilu wiosną 2019 roku była wcześniej niespotykana. Ponadto także moment pojawienia się tak dużego stężenia. W wodach Morza Grenlandzkiego szczytowy zakwit fitoplanktonu (Stężenie chlorofilu a w wodzie jest powszechnie stosowanym miernikiem szacowanej biomasy fitoplankton) ma miejsce miesiąc później.

Duże stężenia chlorofilu miało miejsce także w wodach Morza Beringa. Wysokie wartości odnotowano w maju, czerwcu i lipcu. Przy czym w lipcu chlorofil zagościł w wodach Morza Czukockiego. Z kolei stosunkowo niskie stężenie miało miejsce na Morzu Barentsa i było związane z większą niż w ostatnich latach powierzchnią lodu. 

Produktywność w oceanie
Stężenie chlorofilu A pozwala oszacować wielkość biomasy glonów morskich. Wskaźnik produkcji pierwotnej (produkcja węgla za pomocą fotosyntezy w oceanie) jest obliczana przez połączenie stężenia chlorofilu A z temperaturą wody, katem padania promieni słonecznych i stopniem mieszania wód.
 



Produktywność pierwotna w latach 2003-2019 od marca do września w dziewięciu rożnych regionach Arktyki i jej okolic, oraz średnia dla wszystkich regionów.

Oszacowania produktywności pierwotnej arktycznych wód dla dziewięciu regionów w odniesieniu do okresu 2003-2018 wskazują na ponad przeciętną produktywność dla 2019 roku. Ze wszystkich regionów wyjątkiem jest Morze Barentsa i północne krańce Atlantyku. Tabela obok (kliknij, aby powiększyć) pokazuje rozpisane wartości. Na przestrzeni lat 2003-2019 wzrosty produktywności miały miejsce w całej Arktyce. Wyraźna zmiana nastąpiła w euroazjatyckiej części arktycznych wód (wzrost o 33,5%), Morzu Barentsa, Grenlandzkim, Baffina i północnych krańcach Atlantyku. 



Na podstawie: Arctic Report Card 2019: Tundra Greenness, Arctic Ocean Primary Productivity

NOAA Arctic Report Card 2019 cz. 6

Pokrywa śnieżna

Najważniejsze dane:
  • Po dwóch latach większej niż zwykle powierzchni pokrywy śnieżnej wiosną 2019 roku nastąpił zwrot. W latach 2005-2016 pomiary wskazywały sukcesywny spadek powierzchni śniegu na półkuli północnej. W 2017 trend ten został przerwany. Powierzchnia pokrywy śnieżnej w Ameryce Północnej była w maju 2019 piątą najmniejszą w historii pomiarów, a w czerwcu trzecią.
  • Wieloletni trend spadku powierzchni śniegu na półkuli północnej i w Arktyce w maju i czerwcu wciąż ma miejsce i wynosi 3,4% na dekadę dla maja i 15,2% dla czerwca. 
  • Wyjątkowo wczesne topnienie śniegu wystąpiło w marcu w północno-zachodniej części kanadyjskiej Arktyki i na Alasce. W całej Kanadzie topnienie śniegu miało ogólnie przedwczesny charakter. Wiosną szybko znikał śnieg także w Europie. 
  • Ilość zalegającego w Eurazji śniegu w czasie zimy mieściła się w granicach normy.

Arktyczne obszary lądowe (na północ od 60°N) przez cały rok pokrywa śnieg. Okres letni trwa bardzo krótko. Większość śniegu wtedy znika do lipca. Tak było w XX wieku. W ostatnich latach z powodu ocieplającego się klimatu lato w Arktyce staje się coraz wyraźniej widoczną porą roku, która nie jest już krótkim okresem przejściowym między wiosną a jesienią. Moment, kiedy topnieje śnieg w Arktyce jest ważny. Im wcześniej on topnieje, tym szybciej odsłaniana jest ciemna, absorbująca promieniowanie słoneczne powierzchnia ziemi. Ciepłe masy powietrza mogą więc szybciej dotrzeć nad Ocean Arktyczny i spowodować przedwczesne topnienie lodu.

Zbierane co roku dane pokazują, że w ostatnich 15 latach śnieg zaczynał się topić coraz wcześniej. Oczywiście, w każdym roku sytuacja jest zawsze inna ze względu na zmiany w pogodzie. Ostatnie kilka lat charakteryzuje się zwiększoną ilością śniegu, przez co na danym kontynencie potrzeba więcej czasu na jego stopienie. Dlatego w latach 2017-2018 zaobserwowano nagłe odwrócenie trendu.

Poniższe dane ilustrują zmiany powierzchni śniegu oddzielnie: dla Ameryki Północnej i Eurazji, dla kwietnia, maja i czerwca. 


 Odchylenia powierzchni pokrywy śnieżnej dla maja i czerwca w latach 1967-2019 względem średniej 1981-2010. Wykres przedstawia dane dla Ameryki Północnej – czarny kolor oraz Eurazji – kolor czerwony. Krzywe pokazują 5-letnią średnią, zaś kółka średnie wartości miesięczne. NOAA, Climate Data Record (CDR)

W 2019 roku śnieg zajmował zdecydowanie mniejszy obszar niż zwykle. W Eurazji odchylenia były ujemne zarówno w maju jak i w czerwcu. W Ameryce Północnej pokrywa śnieżna zajmowała jeszcze mniejszą powierzchnię. W maju miała piątą najmniejszą w historii pomiarów powierzchnię, a w czerwcu trzecią. Globalnie powierzchnia śniegu tak jak zasięg lodu morskiego maleje z dekady na dekadę. Tak samo jak w przypadku zmian w czapie polarnej Oceanu Arktycznego, tak samo w przypadku śniegu rokrocznie występują fluktuacje. 

Powierzchnia pokrywy śnieżnej na półkuli północnej w maju 2019 roku wyniosła 17,06 mln km2, i była ósmą najmniejszą w historii pomiarów. Rekord należy do roku 2010. W czerwcu sytuacja wyglądała już inaczej - powierzchnia śniegu była czwartą najmniejszą w historii 53-letnich pomiarów - 5,94 mln km2, a w lipcu siódmą najmniejszą w historii - 2,61 mln km2. Przy czym w przypadku lipca różnice są niewielkie, a rekord należący do 2012 roku wynosi 2,33 mln km2.  

 Czas występowania pokrywy śnieżnej w dniach, w odniesieniu do okresu 1998-2010. Pe lewej –  sierpień-styczeń 2018/19, po prawej – luty-lipiec 2019.

O ile jesienią, a potem zimą w związku ze wzrostem ilości wilgoci w atmosferze (pary wodnej) śnieg może obejmować większe obszary i leżeć dłużej, to wiosną, szczególnie pod jej koniec wygląda to inaczej. Żółte odcienie na mapie pokazują, że śnieg leżał krócej niż zwykle. Istnieje pewny związek z momentem pojawienia się śniegu jesienią, a tym jak długo będzie on występować wiosną. Ale nie zawsze czy nie w każdym przypadku tak musi być.  


Jak możemy zauważyć na mapach, śnieg dość wcześnie pojawił się kanadyjskiej Arktyce, szczególnie w jej wschodniej części. Później niż zwykle opady śniegu pojawiły się w sporej części Eurazji i na Alasce. Takie, dość skrajne rozłożenie wynika ze wzorców pogodowych i zmian w prądzie strumieniowym. Bardziej wyważona jest sytuacja wiosną ze względu na szybsze niż kiedyś topnienie śniegu. Widać to nie tylko Europie, gdzie zimy są coraz krótsze, ale też kanadyjskiej Arktyce, południowo-wschodniej części Syberii i na Alasce. Topnienie śniegu bardzo wcześnie, bo już w marcu zaczęło się w północno-zachodniej części Kanady i na Alasce.  Potem w maju w północno-wschodniej części Kanady (Ziemia Baffina i północny Labrador). Sytuacja ta była związana z uporczywą adwekcją ciepłego powietrza. Szybkie znikanie śniegu w kanadyjskiej Arktyce i napływ ciepła doprowadziły do wczesnych roztopów na Grenlandii, a także szybkiego topnienia lodu m.in. na Morzu Baffina. Mapa obok (kliknij, aby powiększyć) pokazuje odchylenia temperatur od średniej 1981-2010 w Ameryce Północnej w okresie marzec-maj 2019.

Odchylenie głębokości pokrywy śnieżnej w procentach względem średniej 1999-2017, dla a) marca, b) kwietnia, c) maja, d) czerwca 2019 roku.

Dane z Kanadyjskiego Centrum Meteorologicznego (CMC), pokazują procentowe anomalie grubości pokrywy śnieżnej od marca do czerwca 2019. Grubość pokrywy śnieżnej w sezonie 2018/19 w Eurazji utrzymywała się w granicach normy. W Ameryce Północnej niezwykle szybkie topnienie śniegu w północno-zachodniej Kanadzie spowodowało, że grubość pokrywy śnieżnej znacznie się zmniejszyła. Jeszcze gorzej wyglądała sytuacja w Europie. W kwietniu ujemne odchylenia objęły cały obszar wokół Arktyki za wyjątkiem Labradoru i części zachodniej Syberii. Silne adwekcje ciepła (dodajmy tu fakt też ciepłych wód Morza Baffina) w kanadyjskiej Arktyce spowodowały szybkie topnienie na Ziemi Baffina, pokazuje to mapa d). 

 Średnie odchylenia (1981-2010) ilości ekwiwalentu wody zawartej w pokrywie śnieżnej dla kwietnia w latach 1980-2019. Czarnym kolorem oznaczona jest Ameryka Północna, czerwonym Eurazja. Wyróżnione punkty oznaczają rok 2019.

Ilość zawartej wody w pokrywie śnieżnej przekłada się jej grubość i powierzchnię. Podobnie jak w przypadku lodu morskiego Arktyki. Widzimy więc na wykresie długofalowy spadek. Od 2000 roku obserwuje się występujące w większości przypadków ujemne anomalie ilości wody w śniegu. To oznacza, że z dekady na dekadę wiosną śniegu wokół Arktyki jest coraz mniej. Ale nie w każdym roku tak musi być ze względu na zmiany wzorców pogodowych. 

Akumulacja śniegu w casie zimy 2018/19 była zbliżona do średniej w Eurazji. W przypadku Ameryki Północnej, wcześniejsze niż zwykle topnienie śniegu na terenie północno-zachodniej Kanady i na Alasce spowodowało, że ilość zawartej w nim wody w kwietniu była niższa niż zwykle. Szybkie wiosenne roztopy sprawiają, że obserwowany jest trend spadkowy powierzchni pokrywy śnieżnej - wynosi on 3,4% na dekadę dla maja i 15,2% dla czerwca.



Emisje węgla organicznego z wiecznej zmarzliny 

Najważniejsze dane:
  • Wieczna zmarzlina zawiera szacunkowo od 1460 do 1600 mld ton węgla organicznego, dwukrotnie więcej niż obecnie znajduje się w atmosferze. 
  • Region zmarzliny jest wrażliwy na zmiany klimatu. Ocieplenie sprzyja mikrobiologicznym procesom konwersji węgla w podłożu i przekształcaniu go w gazy cieplarniane, które trafiają do atmosfery.
  • Nowe pomiary wskazują, że wieczna zmarzlina uwalnia od 300 do nawet 600 mln ton węgla organicznego rocznie, głównie w postaci metanu. Oznacza to, że wynikłe z tego dodatnie sprzężenia zwrotne właśnie się uruchamiają. 

Arktyka ociepla się dwa razy szybciej niż reszta świata. Rosnące tam temperatury z powodu topnienia śniegu i lodu powodują ogrzewanie i tym samym topnienie wiecznej zmarzliny. Znajdujący się tam węgiel organiczny uwalnia się pod wpływem wzrostu temperatur. Dawniej takie miejsca jak Syberia wyglądały inaczej niż dziś, panował tam ciepły klimatu z dużą ilością roślinności i terenów bagiennych. Zgniła materia pochodzenia roślinnego jest zakonserwowana dzięki permanentnie panującym tam niskim temperaturom. Teraz jednak to się zmienia. Ocieplenie wiecznej zmarzliny powoduje emisje głównie metanu (CH4) i dwutlenku węgla (CO2) do atmosfery. To element dodatniego sprzężenia zwrotnego globalnego ocieplenia.

Zasoby węgla w wiecznej zmarzlinie 
Na podstawie oszacowań wiemy, że wieczna zmarzlina na Syberii, w kanadyjskiej Arktyce i na Alasce kryje w sobie od 1460 do 1600 mld ton węgla organicznego.  Od 65 do 70% tych zasobów znajduje się tuż pod powierzchnią gruntu - w warstwie liczące zaledwie 3 metry.


Zasoby węgla organicznego w warstwie do głębokości 3 m wyrażone w kg/m2.

Znaczna ilość węgla (25-30%) znajduje się też poniżej 3 metrów pod powierzchnią ziemi ze względu na unikalne procesy jego pochłaniania. Niektóre obszary obecnej wiecznej zmarzliny w czasie ostatniego zlodowacenia były wolne od lodu i dzięki temu gromadziły materię organiczną na dużej głębokości. Ostatnie badania pokazują, że takie miejsca, które znajdują się Syberii i na Alasce, zawierają od 327 do 466 mld ton węgla. Są to warstwy, które mają grubość kilkudziesięciu metrów. 

Głębokie, leżące kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt metrów pod powierzchnią ziemi warstwy zmarzliny są w prawie takim samym stopniu podatne na emisje węglowe co płytka warstwa, która ociepla się jako pierwsza. Nagły wzrost temperatur jaki ma teraz miejsce, powoduje nagłą odwilż, a to wiąże się z destabilizacją podziemnych warstw lodu, co może wpłynąć na mającą dziesiątki metrów wieczną zmarzlinę w ciągu tylko jednego sezonu letniego. 

Arktyka nowym źródłem emisji gazów cieplarnianych?
Ocieplenie klimatu powoduje rozmarzanie arktycznej marzłoci, co oznacza uruchomienie zatrzymanych w czasie procesów rozkładu materii organicznej. Badania pokazują, że zmarzlina staje się emitentem netto gazów cieplarnianych. Gleby subarktyczne tak samo jak roślinność w naszej części świata uczestniczą w cyklu węglowym. Na razie różnica emisja-pochłanianie w cyklu rocznym jest niewielka, szczególnie w przypadku metanu. Tak więc jeszcze w tej chwili emisje z wiecznej zmarzliny nie mają tak dużego wpływu na klimat jak emisje antropogeniczne. Szczególnie gdy weźmie się pod uwagę różne czynniki, jak ekspansja tajgi na północ, wzrost długości okresu wegetacyjnego, zielenienie tundry i inne. 


Wskaźniki przepływu CO2 (w gramach na metr kwadratowy) na obszarze wiecznej zmarzliny poza sezonem letnim w latach 2003-2017 i ekstrapolowane przy użyciu zmiennych środowiskowych..

Okazuje się jednak, że pozytywne zmiany nie są w stanie przełamać tych negatywnych - ocieplenie klimatu, coraz dłuższa ekspozycja na promieniowanie słoneczne, czy w końcu coraz bardziej spektakularne pożary tajgi a nawet tundry. Pomiary przeprowadzone przez NASA, jakie miały miejsce w ciągu ostatnich lat pokazują, alaskańska tundra jest stałym źródłem emisji CO2 do atmosfery, podczas gdy jak na razie obszar borealnych lasów zachował neutralność, czasem wręcz pochłaniał dodatkowe ilości CO2. Z drugiej strony lasy borealne wykazują zmienność w pochłanianiu z uwagi na pożary.

Badacze ocenili, że Alaska jako całość jest jednak emitentem netto węgla organicznego. Rocznie do atmosfery dostaje się około 25 mln ton węgla (w przeliczeniu na CO2 około 90 mln ton gazu). Jeśli dokładnie szacunki z Alaski należy przełożyć na cały region zmarzliny, to mamy do czynienia z emisjami o wartości 300 mln ton węgla, czyli około 1 mld ton CO2 rocznie. To są już duże liczby. 

Nowe, kompleksowe badania pokazują, że uwalnianie węgla do atmosfery przez zmarzlinę po okresie letnim jest 2-3 większa niż wcześniej sadzono. Oznacza to, że całościowe emisje neto wynoszą nie 300 a nawet 600 mln ton węgla rocznie. To ekwiwalent ponad 2 mld ton CO2. Wyniki tych badań pokazują, że wieczna zmarzlina najwyraźniej weszła już w etap dodatniego sprzężenia zwrotnego prowadzącego do dalszego ocieplania się klimatu. Fakt jej rozmarzania będzie miał z roku na rok coraz większy wpływ na klimat.


Na podstawie: Arctic Report Card 2019: Terrestrial Snow Cover, Permafrost and the Global Carbon Cycle

czwartek, 19 grudnia 2019

NOAA Arctic Report Card 2019 cz.5

Grenlandzki lądolód

Najważniejsze dane:
  • W 2019 roku topnienie na Grenlandii rozpoczęło się bardzo wcześnie, bo już w kwietniu. Zakres roztopów był duży, przekraczał średnią 1981-2010 przez większość czerwca i lipca, a także w pierwszej połowie sierpnia. W skali całego sezonu topnienie objęło 95% powierzchni lądolodu.
  • W całym okresie od jesieni 2018 do lata 2018 na Grenlandii temperatury były w zbliżone lub wyższe od średniej wieloletniej. 
  • Postępuje utrata lądolodu, (ablacja netto) co wiąże się z podnoszeniem poziomu oceanów. Średnie tempo utraty lądolodu od maja 2002 do maja 2019 wynosi 267 Gt rocznie, co odpowiada wzrostowi poziomu oceanu o 0,7 mm rocznie.  
  • Albedo powierzchniowe latem 2019 roku było bardzo niskie, co sprzyjało topnieniu. Wyniosło ono 77,7% - to druga najniższa wartości w historii pomiarów. Rekord należy do roku 2012. 
  • W ostatnich latach powierzchnia lądolodu kurczyła się niezwykle powoli, w poprzednim sezonie miał nawet miejsce zysk. W 2019 roku nastąpił jednak bardzo duży spadek powierzchni. Wytapianie lodu do morza w ostatniej dekadzie nie przyspieszało, w niektórych przypadkach nawet zwolniło.

Topnienie powierzchni lądolodu 
Podobnie jak w przypadku arktycznego lodu, tak samo w przypadku lądolodu Grenlandii wpływ ma temperatura, oraz ilość docierającej do powierzchni energii, co przekłada się na bilans strat/zysków lądolodu. Od skali topnienia zależy ile wyspa straci lodu, który ostatecznie trafi do oceanu, podnosząc jego poziom. Gdyby stopił się cały lądolód, to poziom oceanów podniósłby się o 7,4 metra. Przy obecnym tempie topnienia, Grenlandia straci lód za niecałe 10 tys. lat.

W 2019 roku skala topnienia była bardzo duża. Około 95% powierzchni lądolodu podlegało topnieniu wciągu całego sezonu. Zasięg topnienia, co ilustruje wykres poniżej przekraczał średnią wieloletnią przez niemal całe lato, szczególnie na początku sierpnia. 


Zasięg powierzchniowego topnienia lądolodu w procentach w 2019 roku względem średniej 1981-2010. Szare odcienie oznaczają odchylenia standardowe. Mapa pokazuje odchylenia (1981-2010) ilości dni, kiedy miało miejsce topnienie.

W szczytowym momencie topnieniu podlegało 60,3% powierzchni lądolodu (w 2012 roku ponad 90%), miało to miejsce 31 lipca. Zwykle o tej porze topnieje jedynie 39,8% powierzchni lądolodu. Biorąc pod uwagę ogólny zasięg topnienia (obszary, które podlegały topnieniu w dowolnym momencie sezonu), to 2019 rok odpowiadał wartościom z 2012 - czyli wspomniane wyżej 95%. Uśredniona wartość w okresie 1981-2010 to 64%. 

Długi był też czas topnienia, znacznie przekraczając średnią wieloletnią. Wyjątkowo długi czas topnienia miał miejsce na północy wyspy, co najmniej 20 dni więcej niż wynosi średnia. W niektórych miejscach nawet 40 dni dłużej. Wyjątkiem był jedynie niewielki obszar na południowym wschodzie wyspy. Poza samym faktem rosnących temperatur oceanów i atmosfery za skalę, intensywność roztopów odpowiedzialne są warunki atmosferyczne. Latem 2019 roku sprzyjały temu układy wysokiego ciśnienia. Wiąże się to nie tylko z cyrkulacją mas powietrza, ale też niewielkim lub brakiem zachmurzenia - nie blokowania dostępu dla promieniowania słonecznego. Wysokie ciśnienie nad Grenlandią dominowało latem 2019 roku, co pokazuje mapa obok (kliknij, aby powiększyć).

Ablacja lodowców
Ablacja netto w 2019 roku była wysoka. We wszystkich 18 punktach pomiarowych PROMICE ablacja była wyższa od 12-letniej średniej (2008-2019).



Zmiany powierzchniowego bilansu lądolodu. a) Anomalie ablacji lądolodu względem okresu 1981-2010 na podstawie danych z różnych stacji w ramach programu PROMICE. Czerwone punkty to ablacja powyżej średniej, niebieskie to poniżej średniej. b) Powierzchniowy bilans masy jako funkcja wysokości wzdłuż linii przecięcia 'K' dla okresu 2018/2019 względem średniej 1990-2019 i poprzednich sezonu, miejsce pomiaru oznaczone jest na mapie zieloną linią (tu akurat nie jest ona zbyt widoczna). c)  Powierzchniowy bilans masy w okresie letnim wzdłuż linii przecięcia 'K' w latach 1990-2019. Lato 2019 (zaznaczone pomarańczowych kółkiem) miało drugą co do wielkości stopę ablacji, po sezonie 2009/10.

Bilans zmian masy lodowca w latach 2018/19 wzdłuż linii przecięcia "K" - wyznaczonej w zachodniej części wyspy - charakteryzował się dużą skalą utraty lodu. Na niskich wysokościach wzdłuż krawędzi pokrywy lodowej wyspy, ablacja netto zarejestrowana przez stacje PROMICE przekroczyła średnią z 2008-2019 o 49% na południowym zachodzie, 44% na północnym zachodzie i 39% na północnym wschodzie. Ablacja na brzegu pokrywy lodowej również przekroczyła średnią z lat 1981-2010 we wszystkich punktach pomiarowych. 

Wieloletnie pomiary pokazują, że w okresie pomiarowym 2018/19 ablacja była bardzo duża, tylko w sezonie 2009/10 była nieco większa. Gradient bilansu masy w okresie pomiarowym 2018/19 wzdłuż linii przecięcia "K" wyniósł 3,9 mm ekwiwalentu wody, o jedno odchylenia standardowe powyżej średniej w ciągu ostatnich 29 lat. Wysokość linii równowagi bilansowej (tj. wysokość, na której utrata masy jest równoważona przyrostem masy) wzrastała w tempie około 5 metrów rocznie w ciągu ostatnich 29 lat. Reasumując, topnienie na zachodzie wyspy latem 2019 roku było bardzo duże, zupełnie inaczej niż miało to miejsce rok wcześniej. 

Utrata masy lodu 
Do oszacowania strat w grenlandzkim lądolodzie wykorzystuje się technologię grawimetrii. W tym celu w 2002 roku umieszczone zostały przez NASA satelity GRACE. Działanie satelitów dobiegło końca, ale 22 maja rozpoczęła się kolejna misja pomiarów GRACE-FO Prowadzone od 2002 roku przez satelity GRACE pomiary wykazują ubytek masy lądolodu na Grenlandii. 

 Zmiany masy grenlandzkiego lądolodu w gigatonach od kwietnia 2002 do kwietnia 2019 roku. Dane pomiarowe z GRACE 2002-2017 i GRACE-FO 2018-2019.

Na podstawie pomiarów GRACE wiemy, że w latach 2002-2017 rocznie wyspa bezpowrotnie traciła w przybliżeniu 282 mld ton lodu (ablacja netto). Nowa misja GRACE ze względu na bardzo słabe roztopy w 2018 roku pokazuje jedynie 166 Gt, a nie obejmuje jeszcze odczytu z lata 2019. Zaktualizowany o nową misję GRACE całościowy trend wynosi 267 Gt, jest nieco niższy. Te 267 gigaton odpowiada wzrostowi poziomu wszystkich oceanów o 0,7 mm. To mało, ale należy zwrócić tu uwagę na to, że jest to dopiero początek zmian klimatycznych.

Następny raport NOAA pokaże z pewnością inne dane, zważywszy na oceny naukowców z Duńskiego Instytutu Meteorologicznego. Według ich analiz, latem 2019 roku wyspa straciła 370 Gt lodu, co jest jedną z największych wartości tego wieku. Warto tu przypomnieć, że w sezonie 2012/13 (spektakularne roztopy na Grenlandii i w całej Arktyce) było to aż 562 Gt.

Albedo powierzchni lodu
Od albedo powierzchni, a więc to ile promieniowania zostało pochłoniętego, a ile odbitego, zależy tempo topnienia lodowców i pokrywy śnieżnej. Im niższe albedo, tym więcej promieni zostaje pochłoniętych, a mniej odbitych.

Zmiany albedo powierzchni w latach 2000-2019 w okresie letnim (czerwiec-sierpień). Mapa anomalii albedo względem okresu odniesienia 2000-2009.

Uśrednione dla okresu letniego (czerwiec-sierpień) albedo grenlandzkiego lądolodu wyniosło 77,7%. To druga najniższa wartość w ciągu ostatnich 20 lat obserwacji. Rekord miał miejsce w roku 2012 - 76%. Tak niskie albedo było związane cienką pokrywą śnieżną i silnym, a jednocześnie wczesnym początkiem topnienia. W latach 2017-2018 albedo było wysokie, przekraczało 80%.

Temperatury
Grenlandia staje się coraz cieplejsza. Jest znacznie mniejsza od Antarktydy, więc ciepłe masy powietrza mogą swobodnie penetrować wyspę. Oczywiście każdego roku, w tym o konkretnej porze roku występują zmienności. Nie każde lato musi być ciepłe.  Pomiary z 20 stacji pogodowych należących do Duńskiego Instytutu Meteorologicznego (DMI) wskazują, że temperatury powietrza były na Grenlandii od jesieni 2018 do lata 2019 wyższe lub zbliżone do średniej wieloletniej.

Odchylenia temperatur od średniej 1981-2010 na Grenlandii wiosną i latem 2019 roku. NOAA/ESRL

Wiosna i lato, kiedy trwa sezon roztopów, temperatury na Grenlandii były wysokie. W okresie styczeń-sierpień 2019 według danych DMI, 24% miesięcznych temperatur było o więcej niż jedno odchylenie standardowe wyższych, a tylko 10% było o jedno odchylenie standardowe niższych. Oczywiście panowały też bardzo niskie temperatury w półroczu zimowym. 26 października 2018 w Summit (centrum wyspy) padł rekord zimna, temperatura spadła do -55,4oC. 

Topnienie lodowców na wybrzeżu   
Wraz z utratą masy poprzez topnienie powierzchni lądolodu Grenlandia traci także określoną ilość lodu poprzez jego bezpośrednią utratę lub ocielenie się stałego lodu (tj. gór lodowych) do oceanu. Zrzut lodu stałego następuje tam, gdzie lodowce uchodzą do morza, spotykają się z nim. Natomiast powierzchnia lądolodu się kurczy, widoczne jest to oczywiście na wybrzeżu, gdzie spływające do oceanu lodowce się wycofują.


https://arctic.noaa.gov/Portals/7/EasyGalleryImages/8/465/ARC19_Greenland_tedesco_Fig5.png
Topnienie lodowców na Grenlandii i zmiany ich powierzchni. a) Mapa pokazująca szybko spływające do oceanu lodowce w pomarańczowych odcieniach, obok grafiki przedstawiające 8 głównych lodowców. b) Szeregi czasowe zrzutu lodu do morza w gigatonach dla poszczególnych sektorów wyspy pokazanych na mapie. Kropki pokazują moment obserwacji, a szare słupki zakres niepewności pomiarów (+/-10%). c) Skumulowana zmiana powierzchni netto (km2) grenlandzkich lodowców.

Szacunki PROMICE pokazują, że w 2019 roku Grenlandia straciła 497 Gt lodu (z granicą niepewności +/-50 Gt). Średnia w latach 1986-2010 wynosi 462 Gt. Na podstawie pomiarów wiemy, że południowo-wschodnie lodowce są odpowiedzialne za 30-34% zrzutu, tj. 139-167 Gt/rocznie (okres 1986-2019). Z kolei lodowce w regionach północnych, północno-wschodnich i południowo-zachodnich, które w przeważającej części kończą się na lądzie, razem odpowiadały za 31% zrzutów lodu do morza, tj. 131-168 Gt/rocznie. Z pomiarów wynika, że wytapianie lodu na Grenlandii w ciągu ostatniej dekady było w przybliżeniu stałe lub malało. Jedynie północno-zachodnia część wyspy jest obszarem, gdzie tempo zrzutu sukcesywnie rośnie - 21% (89-113 Gt/rocznie) w okresie 1998-2019.

W ciągu ostatnich lat zaobserwowano także znaczące wyhamowanie spadku powierzchni lądolodu. Co więcej, w sezonie 2017-2018 w stosunku do poprzedniego nastąpił wzrost o 4,1 km2. Możliwe, że rok 2019 rozpocznie kolejną serię wyraźnych spadków. Na podstawie pomiarów satelitarnych Sentinel-2, LANDSAT i ASTER wynika, że w 2019 roku powierzchnia lądolodu, poprzez topnienie obrzeży pokrywy skurczyła się o 71,2 km2. To największa utrata od 2012 roku, w latach 2013-2018 miała miejsce stagnacja. Zrozumienie przyczyn spadku tempa utraty lodu na Grenlandii w ostatnich latach jest tematem obecnie trwających badań.


Na podstawie: Arctic Report Card 2018: Greenland Ice Sheet