Toplista

Ranking Blogów

niedziela, 30 lipca 2017

Arctic News - chmury, wilgoć i chłód hamują topnienie lodu

Utrzymujące się od wielu dni pochmurne i wilgotne warunki pogodowe, wybawiają czapę polarną spod grożącej jej katastrofy. Przynajmniej na razie. Brak stabilnych ośrodków wyżowych, brak dipola arktycznego, spowodował, że lód nie topi się zbyt szybko. Powierzchnia lodu, będąca rzeczywistą miarą stanu lodu obok objętości, kurczy się bardzo powoli. 


Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w kolorowej wersji.  

  Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. AMSR2, Uni Bremen

Oczywiście rozmiary czapy polarnej w dalszym ciągu odbiegają od tych sprzed 20 czy 30 lat lat. Dawniej tak wielkie prześwity od strony Oceanu Spokojnego tworzyły się w trzeciej dekadzie sierpnia, po czym lód ponownie zwiększał swoje rozmiary, a ocean nie mógł pochłonąć ciepła, bo przychodziła noc polarna. Zachmurzenie w Arktyce jest zbawienne, ale nie aż tak permanentne, by woda nie mogła się ogrzać. Lód wciąż się topi i nic nie zatrzyma tego procesu, poza samą nocą polarną, która zjawi się za półtora miesiąca. Brak eksportu lodu przez Cieśninę Frama (nieobecność dipola arktycznego) spowodował, że oceaniczne ciepło stopiło lód w tejże cieśninie. Przejście Północno-Wschodnie jest niemal otwarte, resztę zrobią wielkie rosyjskie okręty, lodołamacze nie będą potrzebne. Otwarcie Przejścia Północno-Zachodniego zaczyna stawać pod znakiem zapytania. Animacja obok (kliknij, aby powiększyć) pokazuje zmiany zasięgu i koncentracji lodu morskiego między 19 a 29 lipca. 

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2017 roku względem 2012 i wyszczególnienie dla wybranych lat. NSIDC 

Wiejący ostatnio wiatr w ramach próby wykreowania dipola arktycznego (dipol powstał 27 lipca, ale nie jest doskonały), spowodował utrzymanie dość szybkiego tempa spadku zasięgu lodu. Ale zasięg to nie wszystko, bo wiatr potrafi odkrywać dużą rolę w jego zmianie. Zasięg lodu według NSIDC spadł poniżej 7 mln km2 i znajduje się w czołówce, jak pokazuje wykres. Mapa NSIDC obok (kliknij, aby powiększyć) przedstawia zasięg lodu 29 lipca w zestawieniu ze średnią. Widzimy, że mimo nie aż tak bardzo szybkiego tempa spadku, obszar lodu morskiego jest znacznie mniejszy niż 20 czy 30 lat temu.  


 Zasięg lodu morskiego w 2017 roku w stosunku do ostatnich lat. JAXA

Powierzchnia lodu morskiego w 2017 roku względem wybranych lat. Dane NSIDC, wykres Nico Sun

Powierzchnia kurczy się wolno, bo nie ma warunków dla topnienia lodu. Czerwiec był pochmurny, a lipiec kontynuuje trend. Napływ ciepła z południa oczywiście może przyspieszyć topnienie lodu, ale nie ma impetu, bo nie było gromadzenia energii w postaci stawów topnienia w czerwcu. Stawy topnienia, to obszary wody ze stopionego na powierzchni lodu śniegu, zmieniają albedo przyspieszając topnienie pokrywy lodowej. Mapa obok pokazuje anomalie powierzchni lodu morskiego względem średniej 2007-2016. Wid, że w dużym stopniu powierzchnia lodu jest większa niż w ostatnich latach. Chodzi tu nie tylko o sam obszar lodu, ale też jego koncentrację. Z powodu braku presji ze strony pogody, ilość kry lodowej nie uległa znaczącemu zwiększeniu, a sama kra nie uległa znaczącej fragmentacji. Ale nie znaczy to też, że stan lodu jest dobry. Zwracamy tu uwagę na podany okres odniesienia.

Odchylenie temperatur od średniej 1981-2010 na półkuli północnej w okresie 19-28 lipca dla 2007, 2012 i 2017 roku. NOAA/ESRL

Okres 19-28 lipca w tym roku był chłodniejszy niż w 2007. Wtedy ciepło i dipol arktyczny intensywnie pracowały nad topnieniem grubego wtedy lodu. W 2012 roku było chłodniej, ale lód był cieńszy, poza tym mocne wejście miał czerwiec i spuścizna po dwóch poprzednich latach, kiedy dominowały wyże baryczne. W tym roku lód topi się w miarę szybko mimo zimna i chmur, oraz braku dipola arktycznego, co jest spuścizną po ostatnich 10 latach i słabym zamarzaniu ostatniej zimy. Dobrze, że wkład energii jest tak mały, a i tak  lód wciąż topnieje. 

 Anomalie termiczne powierzchni arktycznych wód 29 lipca dla 2013, 2016 i 2017 roku. DMI

Spory i rosnący wkład w topnienie lodu ma woda. Są wysokie odchylenie temperatur powierzchni. Arktyka nie była cały czas pochmurna. Część obszarów morskich, jak Morze Czukockie, miało sporo okazji na pochłonięcie dużej ilości energii. Skala ocieplenia wód jest większa niż w 2013 roku, ale mniejsza niż w 2016. Jednak ta skala przekłada się na obszary zewnętrzne, jak Pacyfik, choć temperatura obszarów zewnętrznych też ma wpływ na zmiany powierzchni lodu. Ciepły Atlantyk stał się solidnym dostawcą ciepła do Arktyki w okresie zimowym. Animacja obok pokazuje, że dodatnie anomalie nie słabną, więc topnienie za pośrednictwem wód będzie miało się dobrze w kolejnych tygodniach. 

  Grubość lodu morskiego w 2010, 2012, 2016 i 2017 roku dla 28 lipca. Naval Research Laboratory, HYCOM

Według danych HYCOM lód w tym roku prezentuje się gorzej niż w 2012 roku jeśli chodzi o grubość. Trzeba tu jednak zwrócić uwagę na kształt i ułożenie czapy polarnej, co było podyktowane warunkami pogodowymi. Chodzi tu przede wszystkim o dipol arktyczny i dryf lodu. Czapa polarna ułożyła się w taki sposób, z poważnymi ubytkami na Morzu Beauforta, że dalsze jej topnienie było ułatwione. W tym roku wygląda to inaczej. W 2012 roku takie działanie ułatwiło potem cyklonowi zmniejszenie powierzchni lodu. Oczywiście można tu też wziąć pod uwagę niedoskonałości modelu, ale przedstawienie przez Laboratorium Marynarki Wojennej dane nie są bezpodstawne. Ale to, jak będzie wyglądać topnienie w kolejnych dniach, to zobaczymy. 

 Cieśnina Frama 29 lipca 2017 roku. Lód w obszarze cieśniny i na południe od niej został zredukowany niemal do zera. Przyczyna jest brak eksportu lodu związany z dipolem arktycznym. NASA Worldview

 Lód na Morzu Beauforta 29 lipca 2017 roku. NASA Worldview

Z obecnej perspektywy, we wrześniu nie padnie rekord, ale obszar lodu morskiego znacznie się zmniejszy. Trudno jest ocenić jak bardzo, ale na pewno zasięg lodu spadnie znacznie poniżej 5 mln km2, ale nie zmniejszy się poniżej 4 mln km2. Taki stan rzeczy będzie oznaczał, że nie ominą nas kolejne przykre zdarzenia pogodowe pod wieloma postaciami.

Zobacz także:

czwartek, 27 lipca 2017

Topnienie na Grenlandii zwiększyło skalę, ale nie jest zbyt silne

Początek sezonu topnienia na Grenlandii wyglądał dość blado, ale sytuacja na wyspie szybko się zmieniła. W trzeciej dekadzie lipca temperatury zaczęły szybko rosnąć. Na zachodnim wybrzeżu Grenlandii wartości termiczne przekroczyły nawet to, co miało miejsce na polskim wybrzeżu w ciągu ostatnich dni. 

 Zasięg topnienia grenlandzkiego lądolodu w procentach jego powierzchni w 2017 względem średniej 1981-2010. NSIDC

Topnienie lądolodu wzrosło bardzo gwałtownie, ale skala jest na razie niewielka. Według Narodowego Centrum Danych Lodu i Śniegu zakres topnienia powierzchni nie przekroczył 30%.  

 Zasięg topnienia grenlandzkiego lądolodu w kilometrach kwadratowych jego powierzchni w 2017 względem wybranych lat. NSIDC

Skala topnienia nie jest duża. Jest nawet mniejsza od tej z 2013 roku, kiedy sezon topnienia był bardzo słaby, a wyspa straciła tylko kilka gigaton lodu. Przeciętnie traci około 200 Gt.

Zasięg występowania topnienia grenlandzkiego lądolodu w 2016 roku. DMI

Dane Duńskiego Instytutu Meteorologicznego pokazują, że skala topnienia jest większa. Trzeba wziąć pod uwagę też fakt, że obszar topnienia nie oznacza rzeczywistego topnienia, a to, że istnieją warunki dla topnienia. Temperatura może sprzyjać topnieniu, ale zjawisko to może nie zachodzić ze względu na opady śniegu. U podstawy chmur temperatura może być ujemna, przy powierzchni niewiele powyżej zera.

Dzienny bilans strat/zysków grenlandzkiego lądolodu w przełożeniu na opady (ekwiwalent wody w mm) w milimetrach. Czerwony kolor oznacza straty, niebieski zyski. Stan na 26 lipca 2017 roku, po prawej mapa średniej z okresu 1981-2010. DMI

Istnieje możliwość, że w tym roku dojdzie do odzysku lodu na Grenlandii. Grenlandia traci lód, ale jak pokazują dane, są miejsca jego odzysku. Jest to związane z działaniem niżów barycznych, przynoszących opady mokrego śniegu. Słaby sezon topnienia i opady śniegu jesienią i zimą mogą spowodować, że ilość/masa lądolodu ulegnie zwiększeniu, a nie spadkowi, tak jak to zwykle bywa w związku z globalnym ociepleniem. Na prawie całej wyspie bilans jest dodatni, co pokazuje mapa obok.




Dzienne zmiany strat/zysków masy grenlandzkiego lądolodu wyrażonej w gigatonach w okresie 2016-2017. DMI

Jak pokazuje wykres, od września 2016 do maja 2017 występowała regeneracja lądolodu, czyli opady śniegu zwiększały jego wysokość i tym samym masę/ilość. Śnieg ulega nawarstwianiu i sprasowaniu, tak tworzy się lądolód.

 Północno-wschodnia część wybrzeża Grenlandii 26 lipca 2017 roku. NASA Worldview

Chociaż na zdjęciach totalitarnych sytuacja wygląda dość groźnie, to na razie perspektywa utraty ilości lodu na Grenlandii jest niewielka. Chyba że topnienie w najbliższych dniach ulegnie nasileniu. Prognoza wskazuje, że najbliższe dni na Grenlandii będą z temperaturami wyższymi od średniej. Nad wyspą będzie się utrzymywał wyż, a to oznacza nasłonecznienie i warunki sprzyjające topnieniu. Należy więc oczekiwać, że topnienie przynajmniej w takiej skali utrzyma się przez kilka dni. Zatem ostatecznie może się okazać, że bilans zysków i strat ulegnie zmianie. Choć ostatecznie tegoroczna strata wyniesie najwyżej kilkanaście Gt lodu.


Zobacz także:

środa, 26 lipca 2017

Wieczna zmarzlina drastycznie się skurczy już przy niewielkim wzroście temperatur

czeluść
Wieczna zmarzlina przestaje być wieczna, rozmarza emitując do atmosfery metan, a przy okazji uwalniając zamarznięty od kilkudziesięciu lat wąglik. Od kilku lat obserwuje się dziwne zjawiska zachodzące na Syberii: powstawanie bagien, rozpadlin, osuwiska i budzące grozę kratery. Szacuje się że przy wzrośnie globalnej temperatury o 1,5oC względem okresu 1861-80 zniknie nawet jedna czwarta wiecznej zmarzliny.

Jak dowiadujemy się z Guardiana, upały, które nawiedziły niedawno duże obszary Syberii doprowadziły do znacznego stopienia wiecznej zmarzliny i uwolniły przypadkiem bakterie wąglika zalegające w zamarzniętych ciałach padłych reniferów.  Już rok temu pojawiły się informacje w mediach na temat aktywujących się po 70-75 latach uśpienia bakterii wąglika. Wąglik nie tylko zabił 2500 reniferów, ale zakażeni zostali zostali nim ludzie, odnotowano także przypadki śmierci zakażonych. Jednak to nie wąglik jest problemem, szczególnie że obszary Syberii są bardzo słabo zaludnione. Problem stanowi metan. 

 Zmiany w krajobrazie na Dalekiej Północy wywołane przez rozmarzanie wiecznej zmarzliny.

Rozmarzanie wiecznej zmarzliny uwalnia do atmosfery węgiel w postaci metanu CH4. Szacuje się, że wieczna zmarzlina kryje w sobie co najmniej 1400 mld ton węgla, oczywiście nie takiego, jakiego sobie wyobrażamy, lecz materiału organicznego, który w wyniku procesów gnilnych zmienia się w metan. To potężna wartość, warto tu przypomnieć, że 350 mld ton węgla dostało się w postaci CO2 do atmosfery w wyniku spalania paliw kopalnych od 1850 roku. A największe ilości węgla znajdują się w pierwszych trzech metrach zmarzliny, czyli w warstwie będącej na pierwszej linii ognia.

Z badań opublikowanych w Science Direct dowiadujemy się dość ponurych informacji odnośnie zmarzliny. To obszar łatwo podatny na zmiany, czego dowodem są wiejące grozą jamalskie dziury, powstałe w wyniku wybuchu metanu. Świat cieplejszy raptem o 1,5oC względem czasów z drugiej połowy XIX wieku wywoła redukcję powierzchni wiecznej zmarzliny od 21,12 do 24,1%, to jest spadek obszaru zmarzliny nawet o 3,9 mln km2. To będzie zmiana największa od 150 tys. lat. Podana w Science Direct wartość 1,5oC dotyczy okresu odniesienia z XIX wieku (1861-80), a więc oznacza wzrost o 1,1oC względem średniej z połowy XX wieku, podawanej przez NASA w swych comiesięcznych raportach. Dla przypomnienia 2016 rok był o 1oC cieplejszy od średniej z XX wieku, brakuje więc niewiele. Oczywiście wieczna zmarzlina nie od razu się roztopi, jak tylko padnie ta wartość. W końcu rok temu świat był cieplejszy o 1oC. Poza tym wartość ta została podkręcona przez luty, który ustanowił mocny rekord 1,34oC

Odchylenie średniej temperatury powierzchni Ziemi względem średniej z okresu 1880-1910. Dane NASA GISS

Według scenariuszy konserwatywnego IPCC świat cieplejszy o 1,5oC będzie mieć miejsce w latach 20-tych tego wieku, najwcześniej w 2023 roku. W praktyce może stać się to wcześnie. W tym roku nie, ale 2019 lub 2020 rok nie jest wykluczony. No i oczywiście te wielkie obszary zmarzliny nie znikną, jak tylko wzrośnie temperatura. Ale dane jak przedstawiają naukowcy każą zadać pytanie: Czy na pewno proces rozmarzania będzie trwać dziesięciolecia? Zmiany są już widoczne. Kiedy nastąpi wzrost temperatury o 1,5oC względem drugiej połowy XIX wieku, południowa granica zmarzliny przesunie się nawet o 380 km na północ. 

 Na półwyspie Jamał w tym roku kilka razy temperatura przekroczyła 25oC, 19 lipca sięgając 28oC. W Warszawie było wtedy 26oC. Earthnet

Rozmarzanie wiecznej zmarzliny obok destabilizacji hydratów metanu może uruchomić wzrost globalnej temperatury o kilka stopni. To ogromne ilości metanu, które już teraz dostają się do atmosfery nakręcając swoistą "spiralę przemocy". Upały na Syberii coraz bardziej doganiają wartości z regionów tropikalnych. Owszem, łatwość w nagrzewaniu się lądu i brak nocy w okresie czerwiec-lipiec to czynniki dające dość wysokie temperatury. Jeśli jednak temperatura tak łatwo potrafi sięgnąć 32-23oC w rejonie koła polarnego, to nie można już obarczać winą zjawiskiem dnia polarnego i niskiego albedo lasów u tundry. Czynnikiem wzmacniającym jest metan, którego stężenie arktycznym powietrzu rośnie.

Nie musimy przejmować tym co dzieje się na Syberii z wieczną zmarzliną. To nie nasza sprawa, a jednak. Emisje arktycznego metanu będą coraz bardziej wspomagać globalne ocieplenie. A już teraz widzimy skutki: susze i pożary w Hiszpanii, Francji i Włoszech, nadmierne opady deszczu w Polsce. I jedno i drugie skończy się wzrostem cen żywności, czym oczywiście przejmować się nie musimy. Tak powiedzą wszyscy ci, którzy sądzą, że globalne ocieplenie jest lepsze od zimowych mrozów i od frustrującego odśnieżania samochodowych szyb. 

Zobacz także:
  • Rozmarzanie wiecznej zmarzliny przyspieszy globalne ocieplenie, sobota, 29 sierpnia 2015 Wieczna zmarzlina na Syberii i w Kanadzie kryje w sobie ogromne ilości metanu. Szacunkowe dane mówią nawet o 1300 GtC (ekwiwalent węgla wyrażony w miliardach ton). Niezależnie od takich czy innych szacunków, ilość tego gazu cieplarnianego jest na tyle duża, by zapoczątkować tragiczne dla ludzkości wzmocnienie globalnego ocieplenia. Ilość zgromadzonego węgla (CH4 i CO2) w zmarzlinie jest większa od tej, jaką człowiek wyemitował do atmosfery poprzez spalanie paliw kopalnych od 1880 roku.

sobota, 22 lipca 2017

Arktyka cudem unika katastrofy

Arktyka cudem unika katastrofy, a przynajmniej w dalszej perspektywie uniknie katastrofy. To mogło się zdarzyć w tym roku, gdyby doszło do powtórki sekwencji pogodowej z 2007 czy 2012 roku. Na szczęście tak się nie stało, ale lód wciąż topi się dość szybko. Jego powierzchnia jest taka sama jak w 2007 i 2016 roku. Zasięg lodu niemal taki sam jak w 2012 roku.



Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2017 roku względem 2012 i wyszczególnienie dla wybranych lat. NSIDC 

Zasięg lodu morskiego 2017 ściga się z 2012. Widzimy na wykresie, że obszar czapy polarnej jest niemal taki jak w 2012 roku - 7,5 mln km2.

  Powierzchnia lodu morskiego w 2017 roku względem wybranych lat. Dane NSIDC, wykres Nico Sun

Pogoda nie sprzyja topnieniu lodu. Dane dotyczące powierzchni pokazują, jak poważna jest sytuacja, bo przecież warunki pogodowe nie ułatwiają procesowi roztopu czapy polarnej. Nie ma stabilnego wyżu, nie ma dipola arktycznego i eksportu lodu przez Cieśninę Frama, nie ma odpowiednio niskiego albedo, także sadzy z pożarów lasów, która zmienia albedo śniegu i lodu. Mimo to, jak widzimy, powierzchnia lodu zrównała się z powierzchnią 2016 i 2007 roku. Chociaż warunki atmosferyczne są niesprzyjające, to woda zdążyła ogrzać się na tyle, by topić lód od spodu. Mapa obok pokazuje anomalie termiczne wód arktycznych dla 21 lipca 2017.

 Prognozowane w Arktyce warunki pogodowe na 23-26 czerwca 2017. Tropical Tidbits

Pogoda w Arktyce będzie się pogarszać, czyli będą pogłębiać się warunki niesprzyjające topnieniu lodu. Dominować będzie niskie ciśnienie nad znacznym obszarem, więc wciąż wysoko świecące Słońce nie ogrzeje Arktyki, poza jej obrzeżami, gdzie będą występować wyże.

 Obszar lodu morskiego z uwzględnieniem zakresu topnienia w zestawieniu ze średnim zasięgiem lodu z lat 80. XX wieku. JAXA

Na podstawie danych JAXA możemy zauważyć, że topnienie (Melt Sea Ice Conc) na powierzchni ma miejsce. Temperatury nad Oceanem Arktycznym wynoszą 0-0,5oC, a to oznacza topnienie powierzchni lodu.  

Biorąc to wszystko pod uwagę możemy stwierdzić, że w Arktyce ma miejsce cud - czapa polarna nie roztopi się do rekordowych wartości, choć brakowało i wciąż brakuje niewiele. Nigdy jednak nie mów nigdy.

Zobacz także:

czwartek, 20 lipca 2017

Arctic News - broń obosieczna II

O topnieniu lodu morskiego Arktyki w tym roku można powiedzieć, że jest szczęście w nieszczęściu. Czyli do katastrofy nie dojdzie. Z punktu widzenia warunków, jakie miały miejsce jesienią i zimą, danych PIOMAS, rekord topnienia był zagwarantowany. Oczywiście w sytuacji, kiedy warunki dla topnienia w czerwcu i lipcu będą w miarę sprzyjające. Jeśli nie będą, to rekord nie padnie, a przynajmniej nie powinien paść. I tak też się stanie. O ile ostatnio warunki były w miarę dobre dla szybkiego tempa roztopów, to całościowo licząc od czerwca tak nie jest. Jako że stan ten otrzymuje się już bardzo długo, to rekordowe topnienie lodu zostało stłamszone przez warunki pogodowe. Jak była mowa wcześniej, zbyt agresywne roztopy w latach 2005-2012 i rekordowo ciepłe zimy 2015-2017 stały się swoistą kulą u nogi dalszych postępów globalnego ocieplenia w Arktyce. 

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w kolorowej wersji.   

 Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. AMSR2, Uni Bremen

Z perspektywy XX wieku zmiany są oczywiście dalece agresywne. Widzimy na mapie koncentracji i zasięgu lodu dość spory już obszar pozbawiony lodu. Perspektywa otwarcia Przejścia Północno-Wschodniego jest możliwa nawet w tym miesiącu. W sumie to już teraz możemy mówić o otwarciu szlaku, jeśli przyjrzymy się dobrze mapie. Cieśniny blokowane są przez niewielkie skrawki lodu, które powinny zniknąć w ciągu najbliższych kilku dni. W dawnych czasach północy szlak arktyczny otwierał się głównie za sprawą silnej aktywności Słońca, co skutkowało wyższymi temperaturami i możliwościami stopienia obszaru lodu za pośrednictwem Atlantyku. Teraz Słońce jest na bardzo niskim poziomie, a klimat na zupełnie odwrotnym miejscu. Animacja obok pokazuje zmiany zasięgu lodu między 9 a 19 lipca.  


Na powyższej mapie widzimy dokładnie, że rosyjski szlak morski jest już niemal otwarty.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2017 roku względem 2012 i wyszczególnienie dla wybranych lat. NSIDC

Perspektywę rekordowego topnienia lodu możemy już odłożyć na bok, szczególnie jeśli spojrzymy na prognozy pogody na najbliższe pięć dni. Zasięg lodu według NSIDC jest prawie taki jak w 2012 roku, ale to nie zmienia postaci rzeczy. Podobne są także dane JAXA, co ilustruje poniższy wykres.

Zasięg lodu morskiego w 2017 roku w stosunku do ostatnich lat. JAXA

Przede wszystkim musimy patrzeć na powierzchnię lodu. Zasięg często modyfikowany jest przez wiatr, podczas gdy powierzchnia się może nie zmieniać. Wiatr i dryf lodu może na siłę powodować szybki spadek rozmiarów czapy polarnej, ale analiza powierzchni weryfikuje stan. Staje się też ona podstawą, obok zmieniających się na bieżąco pozostałych warunków do określenia objętości lodu - to jedna ze zmiennych dla obliczenia tego parametru. Mapa NSIDC obok przedstawia zasięg lodu w zestawieniu ze średnią 1981-2010. Pamiętajmy, że mediana obejmuje także lata do 2010 roku. A i tak są widoczne wyraźne różnice.


 Powierzchnia lodu morskiego w 2017 roku względem wybranych lat. Dane NSIDC, wykres Nico Sun

Co więc widzimy? Powierzchnia lodu wskoczyła na wartości z 2013 roku, kiedy to miał miejsce solidny przyrost lodu względem 2012 roku. Oczywiście obecnych warunków i kondycji czapy polarnej nie można równać z tym, co miało miejsce w lipcu 2013 roku. Przynajmniej na razie, dopóki nie otrzymamy nowych danych PIOMAS za lipiec. Jednak, jak widzimy na wykresie powierzchnia z tego roku zostaje dość daleko w tyle od 2012 roku. Jest także powyżej 2007 i 2016 roku. Oznacza to, że w tym roku, a dokładnie latem tego roku, nie ma warunków dla szybkiego topnienia lodu.   


Odchylenie temperatur od średniej 1981-2010 na półkuli północnej w okresie 9-18 lipca dla 2007, 2012 i 2017 roku. NOAA/ESRL

Warunki dla szybkości topnienia lodu były względnie dobre, ale głównie jeśli chodzi o temperatury. Sektor pacyficzny odznaczał się sporymi dodatnimi anomaliami temperatur, ale nic poza tym. Okres 9-18 lipca był w tym roku chłodniejszy niż w 2007 i 2012 roku, kiedy miały miejsce spektakularne roztopy. Co więcej cały okres od czerwca do dzień obecny wypada chłodniej niż w 2007 i 2012 roku. Jest to więc przesłanka do odwołania rekordowych roztopów, nawet przy uwzględnieniu danych PIOMAS z marca, kwietnia i maja. Z kolei dane z czerwca pokazują, że dochodzi do odwrócenia (uratowania w ostatniej chwili) sytuacji. Animacja obok pokazuje zmiany z 20 lipca. Temperatury w Arktyce i nad samym Oceanem Arktyczną są wyższe niż zwykle, ale brakuje tu ważnego czynnika. To dipol arktyczny. Animacja z danych Wetterzentrale, pokazuje, że w przypadku wiatru nie było odpowiednich warunków dla topnienia. Owszem, wystąpiły warunki wyżowe nad pacyficzną częścią Oceanu Arktyczne, to nie było dipola arktycznego, o eksporcie lodu przez Cieśninę Frama nie wspominając. 

Anomalie termiczne powierzchni arktycznych wód 19 lipca dla 2013, 2016 i 2017 roku. DMI

Wartość dodatnich anomalii powierzchni wód arktycznych jest w tym roku wyższa niż w 2013, jeśli chodzi o połowę lipca. W przypadku 2016 roku, obecny okres wypada nieco gorzej. Mimo to wysokie anomalie wód w tym roku są dość rozległe i utrzymują się. Pokazuje to animacja obok. Dlatego też, dużo większą rolę w topnieniu lodu będzie odgrywać woda. Za około tydzień do dwóch tygodni rola Słońca spadnie. Obecnie mamy odpowiednik 20 maja, a więc wkrótce siła energii związana z wyżem barycznym zostanie zastąpiona przez działanie wody. W tym przypadku większy wpływ na szybkie topnienie mają niże, gdyż brak zachmurzenia związany z obecnością wyżu, będzie wytrącać ciepło w czasie pojawiającej krok po kroku nocy w Arktyce. 

 Grubość lodu morskiego w 2010, 2012, 2016 i 2017 roku dla 19 lipca. Naval Research Laboratory, HYCOM

Grubość lodu wygląda bardzo źle, ale nie musi być przełożeniem na ekspresowe topnienie, jeśli nie pozwala na to pogoda. Sytuacja pogorszyła się znacznie w ciągu ostatnich dwóch lat. Teraz jednak warunki atmosferyczne w Arktyce uległy zmianie, więc nawet przy takim stanie miąższości lodu, topnienie nie będzie szybkie. A przynajmniej nie powinno być takie. Możemy więc domyślać się, co by było, gdyby doszło do powtórki sekwencji pogodowych z 2007 roku, kiedy lód był znacznie grubszy niż dziś. Oczywiście skończyłoby się to spektakularnym topnieniem i katastrofą klimatyczną, której przynajmniej teraz udało nam się uniknąć. 

Rosyjska część Oceanu Arktycznego 19 lipca 2017 roku. NASA, Arctic.io

Przewidzenie tego, co będzie po sezonie topnienia 2017 może być trudne. Jak będzie wyglądać zima? Czy będzie powtórką z ostatnich dwóch lat? Jeśli tak, to może mieć to wpływ na kolejny sezon topnienia. Arktyka mogła wejść w fazę dwóch przeciwstawnych sił: Agresywnego wzrostu temperatur zimą, co hamuje zamarzania. Spowolnienia topnienia latem, będącego skutkiem tego, co działo się zimą. Chodzi o dostarczanie ciepła i wilgoci zimą, i efektu poprzednich roztopów. Arktyka stała się zbyt wilgotna, co jest szkodliwe zimą, ale staje się łaską latem. Zimowe chmury są szkodliwe, ale latem hamują topnienie. Co dalej? Wilgoć i chmury mogą nie zniknąć. Jeśli energia, która daje więks ilość pary wodnej, bo klimat jest cieplejszy, nie zniknie, to sytuacja się nie zmieni. 

Jest jednak jedno "ale". Temperatury na Ziemi rosną, rosną więc w Arktyce, a oceany stają się cieplejsze. W końcu nawet przy braku zmiany w nowych wzorcach pogodowych, dojdzie do przebicia. Czyli temperatura wzrośnie na tyle, by lód i tak topił się szybko latem, nawet w przypadku braku wyżu i dipola arktycznego. W końcu w tym roku, przy braku tychże czynników, przy braku sadzy z pożarów lasów, stan lodu nie wygląda najlepiej. Nie tak, jak w 2013 czy 2014 roku.

Zobacz także: