Toplista

Ranking Blogów

piątek, 31 maja 2019

Arctic News - niespokojna cisza przed burzą

Ostatnia dekada maja, jak i cała druga połowa miesiąca odznaczały się agresywnymi zmianami w Arktyce. W szczególności na Morzu Beauforta, gdzie doszło do przedwczesnego topnienia i wycofywania się lodu morskiego. Teraz sytuacja nad tym akwenem w wyniku zmiany cyrkulacji mas powietrza uspokoiła się, ale jest to najwyraźniej cisza przed burzą. Nic na razie nie wskazuje, by miało dojść do radykalnej zmiany w pogodzie. Dominuje wysokie ciśnienie i przeważnie małe zachmurzenie lub wręcz jego brak, a to bardzo zła wiadomość dla pokrywy lodowej Oceanu Arktycznego.

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w kolorowej wersji.

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. AMSR2, University of Bremen

Całościowo w tej chwili nie obserwuje się znacznego spadku sugerującego rekordowe roztopy, ale to może być tylko cisza przed burzą. Na mapie możemy zauważyć, że lada dzień dojdzie do otwarcia zachodniej części Przejścia Północno-Zachodniego, czyli zniknie lód rozdzielający Morze Czukockie i Beauforta. Ten fakt przyspieszy dalsze roztopy w Arktyce. Zmiany w pogodzie sprawiły, że na obu akwenach impet topnienia na razie wygasł, co nie znaczy, że nic się nie dzieje. Pogoda cały czas jest niekorzystna. Mamy niemal wolne od lodu Morze Barentsa, dziurę na Morzu Łaptiewów i... wielkie pożary w Kanadzie, których dymy mogą dotrzeć nad Ocean Arktyczny. Animacja obok (kliknij, aby powiększyć) pokazuje zmiany zasięgu i koncentracji lodu morskiego w dniach 20-30 maja 2019 roku.  

 Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2019 roku i wyszczególnienie względem wybranych lat, oraz średniej 1981-2010. Wykres pokazuje zapis dziennych odczytów w 5-dniowej średniej. NSIDC 

Według danych NSIDC przez większość maja zasięg lodu morskiego utrzymywał się na drugim ex aequo (2018) miejscu, kurcząc się w tempie zbliżonym do średniej wieloletniej. Tak też było w ostatniej dekadzie maja. 30 maja zlodzenie niemal identyczne co w 2018 roku wyniosło 11,69 mln km2, to 1,06 mln km2 mniej od średniej wartości z okresu 1981-2010. Czapa polarna jest tym samym o 8,3% mniejsza od średniej wieloletniej - to praktycznie te same wartości co z końca pierwszej dekady maja. Mapa NSIDC obok ilustruje aktualne różnice w zlodzeniu arktycznych wód względem średniej 1981-2010.


 Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2019 roku względem lat 2005-2018 i średnich dekadowych. JAXA

Brak wyraźnego trendu przyspieszającego w drugiej połowie maja, co pokazuje też wykres JAXA nie wiąże się z takimi czy innymi warunkami pogodowymi. Ostatnie dwa tygodnie to pogoda, która zasadniczo powinna sprzyjać szybkim roztopom. Aczkolwiek trzeba mieć na uwadze to, że i tak pokrywa lodowa jest znacząco mniejsza niż 10 czy 20 lat temu. Granica lodu, co ilustruje mapa obok znajduje się znacznie dalej na północ, a tam woda jest jeszcze bardzo zimna. Dodatkowo jest ona chłodniejsza niż w 2016 roku, co zobaczymy na mapach DMI.  


Powierzchnia lodu morskiego w 2019 roku względem wybranych lat. Dane NSIDC, wykres Nico Sun

O tym, że topnienie zapędziło się za daleko tej wiosny, świadczy wykres i mapa anomalii powierzchni, oraz informacja na temat koncentracji lodu, która nie spadła wydawałoby się adekwatnie do sytuacji. W 2012 roku zasięg lodu był większy, a jego jakość na rubieżach gorsza niż obecnie. Chodzi tu przede wszystkim o Morze Beringa i Grenlandzkie. Także fakt dużej powierzchni śniegu. Śnieg topi się szybko, ale jest go dużo ze względu na opady zimowe, co działa jako ujemne sprzężenie zwrotne hamujące późnowiosenne roztopy. Mamy więc złożoną sytuację, gdzie w grę wchodzą różne czynniki hamujące i przyspieszające topnienie lodu. Mapa obok przedstawia odchylenia powierzchni lodu morskiego względem średniej 2007-2016.


Zmiany powierzchni lodu morskiego na poszczególnych akwenach. Wipneus, dane AMSR2, University of Hamburg

Zestawienie wykresów pokazuje zmiany na poszczególnych akwenach.  I tak jak widzimy, są miejsca gdzie lód topi się powoli ze względu na wyżej wymienione czynniki. Są też miejsca, gdzie topi się szybko i znajduje się na rekordowych wartościach lub wchodzi w ich obręb.


 Ilość śniegu na półkuli północnej w ekwiwalencie wody w 2019 roku. Canadian Cryospheric Information Network

Cieplejszy klimat sprawia, że zimy na półkuli północnej są wilgotniejsze, więc większe są przy tym opady śniegu. Ilość śniegu jest duża, więc potrzeba teraz więcej czasu, by go roztopić.  Mapa obok przedstawia powierzchnię zajmowaną przez śnieg, oraz jego różnice w jego grubości względem okresu 1998/99-2011/12. Tak brzmi teoria, ale dane NOAA pokazują, że powierzchnia pokrywy śnieżnej w chwili obecnej nie jest wcale duża, wręcz ociera się o rekord. O tym jak jest pokazują też miesięczne zestawienia danych z Rutgers Uniwersity i raport NOAA, który ukaże się pod koniec grudnia. Co do danych Global Snow Lab, to na początku maja (średnia z tygodnia) powierzchnia śniegu wyniosła 23,3 mln km2, w 2016 roku - 22,58 mln km2, a w 2012 roku - jedynie 21,08 mln km2. Pod tym względem do rekordowych roztopów nie dojdzie, lecz jest to jeden z kilku czynników wpływających na zmiany w Arktyce.

Odchylenia temperatur od średniej 1981-2010 na półkuli północnej w dniach 19-29 maja w latach 2007-2019. NOAA/ESRL

Trzecia dekada maja tego roku była w Arktyce, szczególnie nad samym Oceanem Arktycznym zdecydowanie cieplejsza niż w roku 2007 i 2012, kiedy miały miejsce rekordowe roztopy. Nad połową powierzchni Oceanu Arktycznego temperatury były 4-5oC wyższe od średniej wieloletniej, tylko nad Morzem Barentsa było zimniej. Duże anomalie temperaturowe w drugiej połowie maja, a szczególnie już pod jego koniec nad Oceanem Arktycznym nie powinny mieć miejsca. Nie powinny ze względu na zużywanie energii na topnienie lodu, a nie na oddawanie jej w wyniku zimowego zamarzania. A przecież o oddawaniu energii o tej porze roku być może, bo Słońce świeci tam całą dobę. Animacja obok pokazuje, że dużą rolę w zaistniałej sytuacji termicznej odpowiedzialny był wyż nad Morzem Beauforta i szybkie wycofanie się lodu - ogólna jego mniejsza niż kiedyś wielkość.

 Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90oN) w 2019 roku względem  średnich z poszczególnych dekad. DMI, grafika Nico Sun

Duży udział wysokiego ciśnienia w drugiej połowie maja doprowadził do rozbicia wiru polarnego i dynamicznego wzrostu temperatur nad Oceanem Arktycznym. W drugiej połowie maja nasłonecznienie jest już bardzo wysokie, takie jak w drugiej połowie lipca, więc temperatury rosły. Jak pokazuje wykres, wokół bieguna północnego jest teraz niespełna -2oC - to wartość średnia która uwzględnia też  Grenlandię. Nad sporą częścią Oceanu Arktycznego temperatury sięgają lub przekraczają 0oC


Odchylenia temperatur od średniej 1958-2002 powierzchni arktycznych wód dla 30 maja w latach 2014-2019. DMI


Przedstawione wyżej temperatury i warunki atmosferyczne to czynniki przyspieszające topnienie lodu. W tym roku poza śniegiem, czynnikiem który lekko hamuje roztopy jest woda. Nie jest ona tak ciepła jak w 2016 roku. Ale w tym wypadku trzeba mieć na uwadze dwie kwestię. Pierwszą z nich jest to, że najprawdopodobniej niewielkie lub brak dodatnich anomalii bierze się stąd, że ciepło z wody jest zużywane na topnienie lodu. Druga sprawa jest taka, że w między 24 a 30 maja warunki pogodowe się zmieniły, szczególnie nad Morzem Beauforta, przez co nagrzewanie się wody zostało zatrzymane. No i w końcu fakt, że w 2016 roku, co pokazuje mapa, woda była bardzo ciepła z uwagi na bardzo silny efekt El Niño.  To jednak nie przesądza o perspektywie dalszego topnienia, bo warunki pogodowe, jeśli będą takie jakie były w drugiej połowie maja, to opóźnienie w ogrzewaniu zostanie szybko nadrobione.  

Grubość lodu morskiego w latach 2012-2019 dla 30 maja. Naval Research Laboratory, Global HYCOM

Z powodu ocieplania się klimatu, grubość lodu morskiego stała się czynnikiem wzmacniającym jego topnienie, szczególnie gdy panują odpowiednie warunki atmosferyczne. Lata 2007-2012 spowodowały, że grubość lodu szybko zaczęła się obniżać. Potem doszły niezwykle ciepłe zimy w latach 2016-2018. Efekt widoczny jest na zestawieniu map. W tym roku grubość pokrywy lodowej Oceanu Arktycznego mniej więcej wygląda tak samo źle jak w ostatnich dwóch latach. Karty zostały rozdane ponownie, i wygląda na to, że tym razem na szczyt sezonu topnienia przygotowano dodatkowe asy, chowane przez ostatnie lata.

 Kra lodowa na Morzu Beauforta 30 maja 2019 roku. NASA Worldview

Mamy więc raport z ostatnich dni i przedstawione czynniki, który hamują lub wzmacniają obecne topnienie lodu. W grę na razie nie wchodzi czynnik letnich chmur związany z nadmiernym topnieniem. Prognozy pokazują, że na razie te sprzężenie do gry nie wejdzie. A dramatyczne zmiany w Arktyce postępują, co świadczy powyższe zdjęcie satelitarne. Jeszcze chwila i otwarty zostanie prześwit na Morzu Beauforta i Czukockim. Jest tam bardzo mało lodu, który bardzo szybko się roztopi.


 Kra lodowa we wschodniej części Morza Wschodniosyberyjskiego 30 maja 2019 roku. NASA Worldview

Kiepsko też wygląda lód na Morzu Wschodniosyberyjskim, pod którego dnem znajdują się hydraty metanu. Jeśli akwen będzie wolny od lodu w lipcu, to woda się nagrzeje, ciepło dotrze do dna i nagrzewać się zacznie zmarzlina i leżące pod nią hydraty. Co się stanie później, to już tłumaczyć nie trzeba.

 Pożary tajgi w północno-zachodniej części Kanady 30 maja 2019 roku. NASA Worldview

Pożary także mogą przyspieszyć topnienie lodu. Przede wszystkim sadza, która może dotrzeć nad Ocean Arktyczny i tam spaść na lód zmieniając jego albedo. Pożary, które mają niespotykaną wcześniej skalę, przyspieszają rozmarzanie wiecznej zmarzliny, emitują też dwutlenek węgla. I jedno i drugie oznacza ocieplenie klimatu. 

Morał z tego raportu jest więc taki, że wiele przemawia za rekordowym topnieniem, ale niewiele za jego brakiem. Owszem, nieoczekiwana rewolucja pogodowa w czerwcu i lipcu może to zmienić. A jeśli chmury nie siądą i będzie tak jak w 2007, 2010 czy 2012 roku?

Zobacz także:

wtorek, 28 maja 2019

Grenlandia: topnienie lądolodu przybiera na sile

W tym roku topnienie lądolodu na Grenlandii będzie zdecydowanie intensywniejsze niż w ostatnich latach. Przynajmniej tak wynika z tego, co obserwujemy teraz. Być może dojdzie też do powtórki z 2012 roku.

  Dzienny bilans strat/zysków grenlandzkiego lądolodu w przełożeniu na opady (ekwiwalent wody w mm) w milimetrach. Czerwony kolor oznacza straty, niebieski zyski. Mapa po lewej: stan na 27 maja 2019 roku. Mapa po prawej: skumulowany od 1 września 2018 do 27 maja 2019 bilans zysków i strat masy grenlandzkiego lądolodu. DMI/Polarportal

Już w pierwszej połowie maja zaobserwowano pierwsze roztopy na Grenlandii. W ramach operacji IceBridge naukowcy z NASA sfotografowali jeziora supraglacjalne na powierzchni lądolodu. Na razie topi się lądolód na wybrzeżu, co pokazuje lewa mapa. Występują bardzo małe przyrosty w związku ze skąpymi opadami śniegu. Opady nie przewyższają skali topnienia. Z obserwacji wynika też, że w okresie regularnego przyrostu lądolodu, opady śniegu były mniejsze niż zwykle.

Dzienne zmiany strat/zysków masy grenlandzkiego lądolodu wyrażonej w gigatonach w okresie 2018-2019, oraz skumulowany bilans masy powierzchniowej (SMB) od 1 września w zestawianiu ze zmianami z rekordowego okresu 2011/12. DMI/Polarportal

Wykresy pokazują, że opady były skąpe, co nie znaczy że nie było ich wcale. Górny wykres pokazuje też, że sezon topnienia ewidentnie się już rozpoczął. Niebieska krzywa jest poniżej linii zero, a więc oznacza to, że wyspa traci już lód. Wykres poniżej przedstawia skumulowany bilans zysków i strat. Jest on niższy, o około 60 Gt niż w okresie 2011/12, kiedy to miało miejsce rekordowe topnienie lądolodu. Czyli w tym roku sytuacja jest gorsza, ale na razie jest to początek. Nie wiemy, jak będzie wyglądać czerwiec i lipiec. Mapa NSIDC obok pokazuje całkowitą liczbę dni tego roku w trakcie których miało miejsce topnienie.


Zasięg występowania topnienia grenlandzkiego lądolodu 27 maja 2019, oraz zmiany zasięgu w 2019 roku względem średniej 1981-2010.

Sam zasięg topnienia mieści się w przeciętnych granicach, ale ze względu na temperatury lokalne, intensywność jest wysoka.  Przyczyną są temperatury, oraz brak lub niewielkie zachmurzenie, przy czym właśnie nie ma opadów śniegu. Tam gdzie opady mają miejsce, są niewielkie. To zupełnie inna sytuacja niż w ciągu ostatnich lat, szczególnie ostatnich dwóch lat. Było albo zimno i sucho, albo ciepło przy czym jednocześnie pochmurno - nie za ciepło, przez co występowały opady śniegu. Na zachodzie Grenlandii temperatury sięgają nawet +15oC. Punktowo nawet na samej północy wyspy temperatura sięga zera stopni. Mapa obok ilustruje temperatury 28 maja o o godzinie 12:00 UTC. 
Odchylenia ilości opadów (w milimetrach) na Grenlandii w okresie 1 stycznia - 25 maja 2019. NOAA/ESRL

W tym roku opady na Grenlandii były albo w normie, albo poniżej normy. Tylko na południowo-wschodnim wybrzeżu były wyższe. I tam też, jak pokazuje mapa na samym początku raportu, tam przyrost masy lodu był wyraźnie widoczny. Nawet jeśli są opady, to nie zawsze jest to śnieg. Od kilkunastu lat obserwuje się wzrastające występowanie opadów deszczu, a nie śniegu. Opad deszczu tam się zdarza, ale w ostatnich latach takie przypadki się mnożą. Już w 2012 roku zaobserwowano 12 takich przypadków. Byliśmy zaskoczeni, że w zimie na Grenlandii również pada deszcz” – powiedziała dr Marilena Oltmanns z ośrodka badań oceanicznych GEOMAR w Niemczech, główna autorka badania przedstawionego w "The Cryosphere". „Ma to sens, ponieważ obserwujemy strumienie ciepłego powietrza nadciągające z południa, ale wciąż zaskakujące jest ujrzenie, że przyczyniają się do opadów deszczu” – podkreśliła. 


 Prognozowane na najblizsze 5 dni średnie wartości anomalii temperaturowych i średnie sumy wartości opadów na Grenlandii. Climate Reanalyzer

Prognozy na najbliższe dni dla wyspy nie wyglądają dobrze. Nad dużą częścią wyspy ma być ciepło, szczególnie na zachodnim wybrzeżu. Jednocześnie przewiduje się brak opadów. Te mają wystąpić na północnym wschodzie wyspy. Przewiduje się, że w zachodniej strefie nadbrzeżnej temperatury będą utrzymywać się na poziomie od 10 do 15oC. W pozostałej części wyspy wciąż jeszcze będą występować ujemne temperatury.

Niebieskie plamki na lądolodzie to tzw. jeziora supraglacjalne powstałe na skutek topnienia śniegu i lodu na. Szary odcień jest obszarem, gdzie topi od co najmniej kilku dni topi się powierzchnia lądolodu. NASA Worldview, 27 maja 2019 roku.

Czy tak jak w przypadku czapy polarnej, tak i w przypadku Grenlandii dojdzie do katastrofy? Owszem, w obu przypadkach nic jeszcze nie jest pewne co do tego roku, ale rozgrywająca się sytuacja nie wygląda dobrze, temperatury rosną. Topnienie lądolodu ulegnie nasileniu, nie należy wykluczyć, że utrata ilości lodu będzie ogromna, być może osiągnięty zostanie rekord. Grenlandia tak jak Antarktyda tracąc lód podnosi poziom światowego oceanu.

Zobacz także:
 


piątek, 24 maja 2019

Bezprecedensowe zmiany na Morzu Beauforta

Sytuacja w Arktyce jest poważna. Biorąc pod uwagę to co się teraz dzieje, i jak wyglądają prognozy, to szansa na rekordowe topnienie jak na razie rośnie. Owszem, nie jest ona stuprocentowa, bo warunki pogodowe mogą ulec zmianie, tak jak miało to miejsce w ostatnich latach. Mapa (kliknij, aby powiększyć) przedstawia zasięg lodu morskiego 23 maja 2019 roku. 

Powierzchnia lodu morskiego na Morzu Beauforta i Czukockim w 2019 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. Wipneus, dane AMSR2, University of Hamburg

Na Morzu Czukockim powierzchnia lodu od wielu dni jest rekordowo mała, choć różnice są bardzo niewielkie. Na Morzu Beauforta mamy do czynienia z bezprecedensowym, dynamicznym topnieniem - powierzchnia lodu wchodzi na rekord z 2016 roku. 

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego na Morzu Beauforta i Czukockim 23 maja dla 2012, 2016 i 2019 roku. AMSR2, University of Bremen

O tym, że sytuacja robi się nieciekawa świadczy powyższe zestawienie map. W 2012 roku na Morzu Beringa wciąż było sporo lodu, dziś o tej porze nie go już w ogóle, poza resztkami wzdłuż wybrzeży Zatoki Anadyrskiej. 7 lat temu lód dopiero co zaczynał się topić na Morzu Czukockim. Teraz topnienie choć zwolniło, to za kilka dni może przyspieszyć ponownie. I w końcu Morze Beauforta, gdzie w 2012 roku o tej porze roku lód się roztapia. Ale to co działo o tej porze w 2016 roku i teraz jest bez precedensu. Wykres obok pokazuje obecne zmiany powierzchni lodu morskiego Arktyki względem ostatnich lat.

 Kra lodowa na Morzu Beauforta 23 maja 2019 roku. NASA Worldview

Na zdjęciu satelitarnym (kliknij na link źródłowy) możemy zauważyć, że woda z rzeki Mackenzie wpływa już do Morza Beauforta. Dalej widzimy, że lód na tym akwenie jest kompletnie strzaskany. Dalszy rozpad kry lodowej to kwestia dni, co najwyżej kilku tygodni - w zależności od dalszego rozwoju warunków pogodowych.


 Dryf lodu w Cieśninie Naresa w dniach 18-23 maja 2019 roku. NASA Worldview

Poważna sytuacja ma także miejsce w Cieśninie Naresa, gdzie od wielu dni dryf lodu działa na takiej samej zasadzie jak w cieśninie Fram. Nares pełni taką samą rolę, widzimy to na animacji, gdzie gruba kra lodowa ucieka przez ten kanał do Morza Baffina, i tam roztapia się całkowicie. Dziennie ubywa więc po kilkadziesiąt kilometrów sześciennych lodu.


 Prognozowane odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 w Arktyce na 25-28 maja 2019 roku. Climate Reanalyzer

Niestety, na razie nie widać, by doszło do powtórki z ostatnich lat. Co prawda pojawi się płytki niż baryczny nad Morzem Beauforta, ale będzie nietrwały. Nad całym Oceanem Arktycznym dominować będzie wysokie ciśnienie. A przede wszystkim, wysokie będą temperatury, co pokazuje animacja. Przez najbliższe dni punkt odwilży będzie przekraczany nad niemal całym obszarem Oceanu Arktycznego. W takiej sytuacji należy oczekiwać, że tempo wycofywania się lodu morskiego będzie przyspieszać. Lód stanie się cieńszy, zniknie z jego powierzchni śnieg i w końcu się rozpuści.

Być może wraz z nastaniem czerwca pogoda się zmieni. W Arktyce robi się wilgotno, choć dociera też tam suche i ciepłe powietrze kontynentalne. Niezależnie od tego, już teraz sytuacja jest bardzo zła, gorsza niż w 2012 roku. 


Zobacz także:

wtorek, 21 maja 2019

Arctic News - katastrofa, której trudno będzie uniknąć

Ostatnie dni w Arktyce charakteryzowały się rozwojem sytuacji typowej dla lat ze spektakularnymi roztopami. Sytuacja zaczęła się pogarszać w połowie maja, gdzie wysokie ciśnienie atmosferyczne nad Morzem Beauforta otworzyło drogę dla być może rekordowego w tym roku topnienia.  Choć jest to wciąż maj, a kluczowy jest czerwiec i lipiec, to już teraz należy mówić o katastrofalnej sytuacji. Zwłaszcza, że obecny wzór pogodowy nie zniknie szybko. 

Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w kolorowej wersji. 

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. AMSR2, University of Bremen

W połowie maja zaczęły zachodzić już poważne zmiany w pokrywie lodowej Oceanu Arktycznego. Od Morza Barentsa przez Czukockie po Morze Baffina miało miejsce topnienie lodu. Perspektywa otwarcia Przejścia Północno-Zachodniego jest nieunikniona. Między Morzem Czukockim a Beauforta został niewielki obszar lodu, który utrzyma się do końca maja, ale zniknie z pierwszej połowie czerwca, chyba że dojdzie do diametralnej zmiany w pogodzie. Na Morzu Barentsa lodu zostało niewiele, tak jak można było się tego spodziewać, doszło do bardzo szybkiego wycofania się paku lodowego na tym akwenie. Zmiany postępują bardzo szybko. Animacja obok (kliknij, aby powiększyć) pokazuje zmiany zasięgu i koncentracji lodu morskiego w dniach 10-20 maja 2019.



 Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2019 roku i wyszczególnienie względem wybranych lat, oraz średniej 1981-2010. Wykres pokazuje zapis dziennych odczytów w 5-dniowej średniej. NSIDC 

Zmiany postępują szybko, ale na szczęście nie nazbyt szybko, przynajmniej na razie. Dzięki temu zasięg lodu morskiego nie jest póki co rekordowych rozmiarów. 20 maja według pomiarów NSIDC zlodzenie wyniosło 12,07 mln km2, niemal tyle samo co w 2018 roku. Było też o 0,31 mln km2 większe niż w rekordowym wtedy 2016 roku. Jednocześnie zasięg lodu jest o 1,05 mln km2 mniejszy niż wynosi średnia wieloletnia, to 8% mniej. Mapa NSIDC obok ilustruje aktualne różnice w zlodzeniu arktycznych wód względem średniej 1981-2010.

 Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2019 roku względem lat 2005-2018 i średnich dekadowych. JAXA

Pomiary satelitarne JAXA pokazują, że kurczenie się zasięgu lodu było nieco wolniejsze niż w 2016 roku. Jeśli obecne warunki pogodowe się utrzymają, a na to się zanosi w perspektywie najbliższego tygodnia, to za dwa tygodnie zlodzenie będzie takie samo jak wtedy, lub nawet mniejsze. Pojawia się oczywiście tu pytanie: Co się stanie po 1 czerwca? Czy presja wysokiego ciśnienia, napływu gorących kontynentalnych mas powietrza zostanie utrzymana, czy dojdzie do zmiany będącej konsekwencją zbyt małej powierzchni lodu? I tak zlodzenie Oceanu Arktycznego wygląda fatalnie, także jakość pokrywy lodowej. Na mapie JAXA obok nawet bez otwierania grafiki w osobnym oknie widać, jakie są różnice względem czasów lat 80. XX wieku. 


Powierzchnia lodu morskiego w 2019 roku względem wybranych lat. Dane NSIDC, wykres Nico Sun

Powierzchnia lodu reaguje nawet szybciej niż sam zasięg, gdzie kra lodowa przemieszcza się po wodzie z powodu działania wiatru. Na wykresie widzimy, że lód ewidentnie się roztapia, coraz gorzej wygląda jego koncentracja, która spadła już prawie do 85% - wielka kra lodowa staje się mała, a szczeliny się poszerzają. Lada dzień satelity odnotują więc duży spadek zasięgu. A jeśli obecny wzór pogodowy się otrzyma, to wszystkie zmienne runą w dół. Powierzchnia jest o 0,5 mln km2 mniejsza niż średnia lat 2007-2016. Mapa obok pokazuje odchylenie powierzchni względem owej średniej. 


Ilość śniegu na półkuli północnej w ekwiwalencie wody w 2019 roku. Canadian Cryospheric Information Network

Jeszcze gorzej sytuacja ta wygląda, gdy weźmie się pod uwagę śnieg. Tego jest bardzo dużo, więc jego powierzchnia nie jest tak mała jak w ostatnich latach. A racji tego lód nie powinien topić się tak wcześnie. Ujemne sprzężenie ilości śniegu - efekt początkowy w ocieplającym się klimacie, ma coraz mniejszy wpływ hamujący na topnienie pokrywy lodowej. Odpowiedzią jest woda z Atlantyku i Pacyfiku. Co by się stało, gdyby opadu śniegu na Dalekiej Północy nie były tak obwite jak w dwóch ostatnich zimach? Pokrywa lodowa kurczyłaby się jeszcze szybkiej, bo ciepłe powietrze wbijałoby się znad środkowej Kanady, znad Tajmyru czy Labradoru. A Półwysep Czukocki i Alaska są najwyraźniej za wąskie, by zatrzymać adwekcję znad oceanu. Mapa obok przedstawia powierzchnię zajmowaną przez śnieg, oraz jego różnice w jego grubości względem okresu 1998/99-2011/12.


 Zmiany powierzchni lodu morskiego na poszczególnych akwenach. Wipneus, dane AMSR2, University of Hamburg

Duża jak na ostatnie lata powierzchnia pokrywy śnieżnej nie zakłóca zbytnio topnienia lodu. Zestawienie pokazuje, że w przypadku kilku akwenów pokrywa lód zajmuje rekordowo małą powierzchnią lub lada dzień wejdzie na rekord. Rekordy padły na Morzu Baffina, Czukockim, prawdopodobnie lada dzień rekordowo mała powierzchnia lodu morskiego będzie na Morzu Beauforta. Od początku maja pokrywa lodowa na Morzu Barentsa straciła połowę swojej powierzchni.


Odchylenia temperatur od średniej 1981-2010 na półkuli północnej w dniach 9-19 maja w latach 2007-2019. NOAA/ESRL

Ostatnie dni były w Arktyce bardzo ciepłe. Jak pokazuje zestawienie map, w okresie 9-19 maja tego roku było nieco cieplej niż w 2012 roku. Odchylenia temperatury 5oC i wyższej zajmowały nad lodem morskim podobny do tego z 2012 roku, skupiając się nad Morzem Baffina ale też i Beauforta. Cieplejszy był rok 2016. Po 15 maja temperatury sięgające 0oC objęły znaczną część Morza Beauforta. Robicie wiru polarnego i powstanie silnego wyżu sprawiło, że masy ciepłego powietrza rozchodzą się teraz po Arktyce. 

Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90oN) w 2019 roku względem  średnich z poszczególnych dekad. DMI, grafika Nico Sun

Średnia temepratura wokół bieguna północnego to już niecałe -6oC. Nad Morzem Beauforta, tam gdzie stopił się lód, temperatura może teraz wzrastać do +2oC. Mapa obok pokazuje, że ciepłe, kontynentalne masy powietrza są zaciągane do północnych wybrzeży Kanady i Alaski. Na północy Kanady jest powyżej 20oC, w prowincji Alberta jest oczywiście jeszcze cieplej. Pojawiły się już pożary lasów, bardzo duże pożary. 


 Odchylenia temperatur od średniej 1958-2002 powierzchni arktycznych wód dla 20 maja w roku 2014, 2017 i 2019. DMI

W 2014 roku, kiedy lód topił się powoli (5 mln km2 we wrześniu) woda o tej porze roku była znacznie chłodniejsza niż dziś. W 2017, kiedy miało miejsce umiarkowane topnienie (4,64 km2 we wrześniu) woda także nie była zbyt ciepła. W tym roku widzimy, że wysokie temperatury (ich odchylenia) zajmują większy obszar, głównie na Morzu Beringa i Czukockim. W takiej sytuacji topnienie lodu będzie zachodzić na większą skalę. Z obecnej perspektywy konkurencję będzie stanowić rok 2016. A jeśli w pogodzie nic się nie zmieni, to później rok 2012.


 Grubość lodu morskiego w roku 2012, 2015 i 2019 dla 19-20 maja. Naval Research Laboratory, Global HYCOM

Do tego jeszcze dochodzi sama grubość lodu, która nie wygląda już tak dobrze jak jeszcze 5-10 lat temu. Gruby lód zajmuje niewielki obszar w porównaniu z tym chociażby z 2015 roku. W takiej sytuacji, by nie dopuścić do rekordowych roztopów, w czerwcu musiałyby pojawić się płytkie niże i wyże baryczne. Czyli pogada nijaka, do tego bez eksportu lodu przez cieśninę Fram. W takiej sytuacji da się uniknąć rekordowych roztopów. Utrzymanie się wyżowego wzorca pogodowego oznacza pewny rekord we wrześniu. 



Kra lodowa na Morzu Beauforta 20 maja 2019 roku. NASA Worldview

A biorąc pod uwagę to, jak wygląda lód na Morzu Beauforta, i to jak wygląda lód na północy Morza Wschodniosyberyjskiego, to aż się prosi, by po siedmiu latach padł rekord wrześniowego minimum.


Kra lodowa i popękany pak lodowy na północy Morza Wschodniosyberyjskiego 20 maja 2019 roku. NASA Worldview

Podsumowując. Tylko chmury są w stanie coś z tym zrobić. Ale jeśli gorące i suche powietrze, które będzie sunąć nad Ocean Arktyczny wraz z dymem ewentualnych pożarów tajgi, to nie da się uniknąć katastrofy. Będziemy mogli się bezradnie przyglądać się, jak czapa polarna na półkuli północnej rozpływa niczym lód w drinku. Potem pojawią się oczywiście konsekwencje tej diametralnej zmiany w budżecie energetycznym planety. Zniknięcie śniegu i lodu to nic dobrego. Kied tracimy śnieg i czapę polaną, tracimy ziemski termostat, i witamy się z patologią upałów i susz

Zobacz także: