Toplista

Ranking Blogów

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Grenlandia straciła część osłony

Wschodnie wybrzeże Grenlandii otacza lód przybrzeżny, który formuje się przez cały okres jesieni i zimy, a następnie topi się maju i prawie całkiem znika w okresie letnim. Nie jest to sytuacja alarmująca, gdyż dzieje się to za sprawą Golfsztromu, który czasami dociera w tamten region, płynąc w kierunku Europy. Golfsztrom płynie w pobliżu Grenlandii, jednakże zazwyczaj jej wybrzeże opływa też mniejszy, zimny prąd, płynący z północy. Jak widać, teraz Golfsztrom nieco się "zagalopował" i część wybrzeża została pozbawiona lodu. Widok jest imponujący, zwłaszcza, że w rejonie Grenlandii panuje słoneczna pogoda.
Lód osłaniający wybrzeże Grenlandii i widoczny prześwit w lodzie przybrzeżnym, 28 kwietnia 2013 (Terra-Modis)

Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że taka sytuacja stwarza warunki do topnienia się grenlandzkiego lądolodu. Grenlandia tracąc osłonę w postaci lodu przybrzeżnego, jest wystawiona na działanie ciepłego oceanu. Im dłużej trwa taka sytuacja, tym więcej masy lodowej z lodowców dostanie się do oceanu.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Morze Beringa szybko traci lód

Już kilka dni wcześniej mówiliśmy o tym, co dzieje się na Morzu Beringa. Sytuacja wciąż się pogarsza. Na tyle, by zacząć zastanawiać się – Czy aby lód tam nie zniknie przed czasem? Kiedy to już się stanie, wody Pacyfiku będą mogły swobodnie wpływać do Oceanu Arktycznego, kontynuując w ten sposób topnienie lodu. Rzut oka na mapę koncentracji lodu:

Polar View, Uni Bremen AMSR2 maps (27.04.2013)


Sytuacja nie wygląda ciekawie. Od razu można stwierdzić, że jak na tę datę, to ubytki są jednak zbyt duże. Do tego sama koncentracja lodu nie wygląda najlepiej. Kolor żółty i czerwony oznacza mniej lub bardziej rozerwany pak lodu dryfującego.  

Rozpad pokrywy lodowej na Morzu Beringa, 27 kwietnia 2013 (Terra-Modis)


Na powyższym zdjęciu widać straty w pokrywie lodowej na Morzu Beringa. Sytuacja nie jest jeszcze dramatyczna, być może lód się „sklei”. Kończy się kwiecień. Trwa dzień polarny i słońce nie chowa się za horyzont przez całą dobę. To stwarza warunki do topnienia lodu, oczywiście trzeba tu dodać takie czynniki jak cieplejsza temperatura wód i samego powietrza. Efekt widoczny na zdjęciu.

Odchylenie od normy temperatury wód 28 kwietnia 2013 roku. DMI


Na mapie widać sytuację termiczną w Morzu Beringa, co prawda odchylenie jest poniżej normy, ale jest niewielkie. Dla przypomnienia w tamten region dopływa zimny prąd Oja-Siwo. Jeśli się dobrze przyjrzymy, to w Morzu Beringa widać też zielonkawe dziurki. To obszar wolny od lodu, gdzie temperatura wody jest w normie. Jest tam też wyspa, Świętego Wawrzyńca, jakby ktoś stwierdził, że dane zostały błędnie odczytane.  Reszta mapy - widać co dzieje się na Morzu Barentsa i wzdłuż południowego wybrzeża Grenlandii.

I na koniec zdjęcie z Ziemi Franciszka Józefa:

Ziemia Franciszka Józefa uwalnia się z pod lodowej pokrywy, 27 kwietnia 2013 (Terra-Modis)


sobota, 27 kwietnia 2013

Kruszenie lodu w morzach Arktyki

Topnienie lodu sukcesywnie postępuje, a równocześnie spada koncentracja lodu w obszarach leżących na obrzeżu Oceanu Arktycznego. W poprzednim temacie była opisana sytuacja na Morzu Barentsa. Na mapie Uni Bremen widać, że lód w kruszy się i topi na całym obszarze Oceanu Arktycznego.
Zasięg lodu w Arktyce. AMSR2

Jak widać na mapie, u wybrzeży Rosji lód zaczął "odrywać" się od brzegu. Widać także ubytki w lodzie w północnej części Morza Barentsa, a szczególnie u północnych wybrzeży Ziemi Franciszka Józefa. W tym samym czasie zasklepieniu uległ system pęknięć, jaki ciągnął się wzdłuż wybrzeża Syberii. A teraz zdjęcia satelitarne:

 Topnienie lodu na Morzu Barentsa, wyraźnie widać znaczny ubytek u północnych wybrzeży Ziemi Franciszka Józefa. Zachodnią połowę owej dziury przesłaniają chmury Zdjęcia Terra-Modis (26 kwietnia 2013)


Region wyżej wymieniony nie jest wyjątkiem. Intensywne topnienie ma miejsce na Morzu Beringa. Jednak ze względu na spore zachmurzenie nie będziemy pokazywać zdjęcia. I jeszcze rzut oka na wybrzeże Grenlandii.



Pękanie pokrywy lodowej u wybrzeży Grenlandii (Terra-Modis, 26. kwietnia 2013)



Reasumując – lód topi się bez jakiegokolwiek oporu, obecnie w tempie średnio 50 tys km2/dobę. Efektem tego jest rozpad pokrywy lodowej w wyżej pokazanych miejscach. Strach pomyśleć o tym, co będzie za kilka tygodni. A o lipcu czy sierpniu, to lepiej nie spekulować.

piątek, 26 kwietnia 2013

Kruszenie lodu na Morzu Barentsa

Topnienie lodu sukcesywnie postępuje z każdym kolejnym dniem ze średnią prędkością 50 tysięcy km2/dobę. Obecnie można zaobserwować kruszenie lodu na Morzu Barentsa w pobliżu Nowej Ziemi, a także w północnej części Morza Karskiego, gdzie tworzy się kra lodowa. Lód znika także wokół Ziemi Franciszka Józefa i na Morzu Białym. Jednocześnie można zaobserwować początek cofania się lodu u wybrzeży Rosji, co widać na zdjęciu satelitarnym.

Zasięg i koncentracja lodu w Arktyce

Ogólnemu zmniejszeniu uległa koncentracja lodu w Oceanie Arktycznym, gdzie występuje wiele pęknięć. Jest to jednak (być może) chwilowy stan. Ubytki w lodzie, co widać na mapie występują wciąż na Morzu Beringa, gdzie postępuje tam systematyczne topnienie lodu.
Widoczne na zdjęciu kruszenie lodu na Morzu Barentsa w jego w północnej części (w lewej części zdjęcia) i cofanie się lodu u wybrzeży Rosji (po prawej) 25 kwietnia 2013 roku. Terra-Modis.

Zmiany zasięgu lodu w 2013 roku i podana wartość na 25 kwietnia 2014 roku. JAXA
Obecnie, czyli 25 kwietnia mamy 12 950 000 km2 lodu morskiego, co oznacza, że jego zasięg mieści się w granicach normy ostatnich lat, lecz jest mniejszy niż w 2012 roku i taki sam jak w 2011 roku. Od 15 marca ubyło już 1 326 563 km2 lodu.

środa, 24 kwietnia 2013

Zimno już tylko na Grenlandii

W ciągu ostatnich dni temperatury w Arktyce zaczęły rosnąć. I choć jest to naturalny proces, to jednak wartości w wielu miejscach zbliżyły się lub nawet osiągnęły poziom odwilży.  Dla przypomnienia chodzi tu o obszar we wnętrzu Arktyki, nad oceanem, a nie na Syberii czy w Skandynawii.

Na dwu powyższych mapach widzimy sytuację termiczną w Arktyce, mierzoną standardową metodą meteorologiczną. Czyli na poziomie 2 metrów. Jak widać temperatury o wartościach poniżej -25oC znikły całkowicie. Mniej więcej połowa powierzchni nad Oceanem Arktycznym to temperatury rzędu -15 do -20oC. Reszta, czyli np. w pierwszej mapce: Morze Beauforta czy Czukockie, to temperatury bliskie zeru, a lokalnie sięgające już zera – czyli punkt odwilży. A jako, że jest tam już dzień polarny to różnice między nocą a dniem są coraz mniejsze. Dlatego, że noc jest zbyt krótka, by temperatura mogła spaść na tyle by można było mówić o jakieś istotnej różnicy. Oczywiście inaczej jest nad lądem. Różnice te zanikną w czerwcu kiedy we wnętrzu Arktyki całą dobę będzie świecić słońce. Rzecz jasna i dalej na południe tym takie różnice będą się pojawiać, gdyż zjawisko dnia polarnego ogranicza się do 66 równoleżnika. Między 80 a 90-tym stopniem panuje dzień polarny. Kąt nachylenia słońca jest prawie cały czas taki sam. Nie ma więc różnic w temperaturze, jak np. u nas, kiedy jest długa noc i powietrze się wychładza. Do tego trzeba dodać jeszcze fakt, że jak nad danym obszarem zniknie lód, to zaczyna działać efekt morskiego klimatu. Ciekawym tu dowodem jest np. Irlandia, gdzie różnice latem czy nawet zimą między dniem a nocą są niewielkie, a np. w Polsce większe. Podobnie jest w lipcu nad wolnym od lodu powiedzmy Morzem Beauforta, gdzie nagrzany ocean działa jak swoisty kaloryfer.
Na drugiej mapce widać plamę ciepła na biegunie północnym, gdzie 25 kwietnia wystąpi odwilż. Regularna odwilż lub temperatury już bliskie panują nad Morzem Beringa i nad samą cieśniną, przez co występuje tam obecnie intensywne topnienie lodu.

Nad samą Grenlandią wciąż panują siarczyste mrozy, co jest związane z kontynentalizmem powietrza, a także samą wysokością nad poziomem morza. W głębi lądu temperatury wciąż sięgają -40oC, a nawet więcej. Ale jak widać na powyższej mapie (w tym przypadku z Google Maps), temperatury są zdecydowanie wyższe, szczególnie na samym południu wyspy.


Wygląda więc na to, że rozpoczął się sukcesywny (można powiedzieć - nieubłagany) wzrost temperatur w Arktyce.

wtorek, 23 kwietnia 2013

Łańcuch szczelin

W ciągu ostatnich dni sytuacja w Arktyce pogorszyła się, choć w tej chwili można przyjąć, że jest to naturalny proces. Te słowo "naturalny", to raczej stan jaki ma miejsce w tym wieku niż w poprzednim. Dawniej by to zostało uznane za anomalię. Dziś jest to już norma, która się pogłębia z każdym kolejnym rokiem. System szczelin ciągnących się po rosyjskiej stronie kriosfery umocnił się. Głównie w rejonie półwyspu Tajmyr (środkowa Syberia). Pokrywa lodowa zaczęła się cofać w pobliżu Zatoki Obskiej. Szczelinowanie lodu wystąpiło też na Morzu Barentsa co ma związek z aktywnością Golfsztromu Także na Morzu Beringa postępuje sukcesywne topnienie lodu, choć na razie ma ono raczej naturalny przebieg.

Sytuacja w Arktyce (koncentracja lodu i zasięg) Uni Bremen Polar View


Gigantyczna seria pęknięć w pobliżu wybrzeża Rosji (22 kwietnia 2013), Terra-Modis


Szczelinowanie lodu na Morzu Barentsa (22 kwietnia 2013) Terra-Modis

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Coraz cieplejszy klimat Arktyki

Arktyka jest regionem, który kojarzy nam się z zimnem, nieustającymi mrozami i lodem. Czy tak jest naprawdę? Tak, dla przeciętnego człowieka to zimne miejsce, gdzie występują srogie mrozy. Pewnie wielu, którzy ostatnio odwiedzili ten obszar powie, że nic się nie ociepla, jest zimno. Faktycznie, jest zimno, występują mrozy. Ale mimo to temperatury tam rosną. Średnie temperatury nad Oceanem Arktycznym zimą wynoszą – 40oC, a nawet – 50oC.

Takich temperatur już nie ma. Owszem lokalnie (pomijając lodowatą Grenlandię) zdarzało się nawet ostatnio sięgnąć tym wyżej wspomnianych wartości. Ale nie była to stała temperatura i występowała lokalnie.

Mapa pokazująca globalne anomalia temperatur. Jak widać, największe wzrosty odnotowano właśnie w Arktyce. NOAA


W Arktyce bardzo zimno robi się w styczniu, a najzimniej jest w lutym. W połowie marca zaczyna się tam ocieplać, oczywiście najpierw powoli, ale po kilku tygodniach od równonocy są już widoczne wyraźne różnice w temperaturze powietrza. Najcieplej jest rzecz jasna latem, w lipcu i w sierpniu, we wrześniu temperatury ponownie się obniżają. W środku lata w głębi Arktyki, nad oceanem jest też zimno. Oczywiście tak jest z punktu widzenia przeciętnego mieszkańca Polski. Temperatury przeważnie są ujemne, ale są to wartości bliskie zeru, a czasami występuje odwilż. Im bliżej lądu, tym cieplej, bo zwiększa się wpływ cieplejszych mas powietrza znajdujących się nad lądami Azji czy Ameryki i także samej wysokości słońca nad linią horyzontu.

Jednak w ostatnich latach temperatury tam rosną.



Na powyższej mapie z początku marca 2013 roku widać, że są wartości sięgające - 40oC, a nawet – 45oC. Ale nie wypełniają one większości regionu Oceanu Arktycznego.  Większość terenów Arktyki to obszary o temperaturze -30oC. Są też miejsca gdzie jest – 20oC. Dla XIX wiecznych odkrywców, czy Innuitów, byłoby za ciepło.



Na tej mapie z początku sierpnia widać, że jest bardzo ciepło. Tylko w kilku obszarach jest raptem -3 czy  -4oC. Wszędzie indziej nad oceanem jest albo zero, albo powyżej zera. Nawet na Grenlandii są wysokie temperatury, gdzie tylko lokalnie jest -20oC, a w wielu miejscach temperatury wynoszą od  -5oC do -10oC. Do tego trzeba dodać kilkunastogodzinny czas świecenia słońca. Pamiętajmy, że są to temperatury podawane w standardowych warunkach, czyli w cieniu, na wysokości 2 m. W Arktyce raczej cienia nie znajdziemy, jeśli chodzi o ocean czy Grenlandię. Nie ma tam drzew, budynków niczego, co by dawało cień, szczególnie w przypadku Oceanu Arktycznego. W rzeczywistości jest więc cieplej. Nic więc dziwnego, że jest całe mnóstwo czasu (dzień polarny, słońce non stop), by wody oceanu mogły się nagrzać i stopić lód.

A co będzie w przyszłości? Cóż, możemy się tylko zastanawiać.



Na tej mapie widać ciekawy przykład rozkładu temperatur w Arktyce. Od paru lat w Arktyce występuje anomalia termiczna, czego wynikiem jest odmienny rozkład temperatur. Np. tu na początku stycznia bieżącego roku widać w rejonie bieguna dość wysokie temperatury, sięgające nawet -8oC. To bardzo wysoka wartość jak na tę porę roku. W pozostałych obszarach jest średnio -18 do -24oC. Co ciekawe w tym samym czasie na Syberii panują prawdziwe mrozy. Temperatury w wielu miejscach albo wynoszą -40oC, albo są jeszcze niższe, nawet -50oC.  Bardzo zimno było też na północną częścią Kanady, choć cieplej niż w Rosji.

To zaburzenie zachowania prądów strumieniowych, którego przyczyną jest ocieplanie klimatu w Arktyce.  W wyniku postępujących zmian klimatu, dochodzi do zmian w cyrkulacji mas powietrza. Zimne masy powietrza są wypychane na obrzeża Arktyki co umożliwia im schładzanie terenów na których leży np. Polska. Takie różnice największe są w grudniu i w styczniu. Zaś w lutym następuje ich zanik, choć i tak miejscami można zauważyć dziwne odchylenia. Tak wysokie temperatury nad Oceanem Arktycznym spowalniają proces rozrostu lodu. Pokrywa lodowa nie jest w stanie osiągnąć odpowiedniej grubości, przez co jest podatna na kruszenie i szczelinowanie. A to można było zaobserwować ostatnio na Morzu Beauforta u wybrzeży Alaski.
Co się stanie w przyszłości, kiedy lód stopi się do zera? Oczywiście temperatury wzrosną. Wciąż będzie występował mróz, ale anomalia termiczne będą silniejsze. Zwiększy się u nas intensywność zim, dzięki czemu denialiści będą mieli o czym mówić. Jednakże, kiedy u nas będzie bardzo zimno i śnieżnie. To na biegunie będzie raptem kilka stopni poniżej zera.
Kiedy lodu nie będzie już przez cały rok, a stanie się to w połowie wieku, ocean będzie mógł ogrzewać się bez przeszkód od marca do października. Brak lodu sprawi, że nie będzie już lodowatych mas powietrza, bo nie będzie źródła zimna, jakim jest lód. Przez całą wiosnę i lato ocean na biegunie nagrzeje się do 10oC, a zimą w czasie nocy polarnej schłodzi się. Jednakże ogrzawszy się do takiej wartości nie zdąży się schłodzić poniżej zera. Być może ochłodzi się do 2-3oC.  Lód więc nie będzie mógł się uformować, nie powstanie nawet śryż. Wciąż pewnie będą stamtąd napływać masy powietrza, ale nie będą takie jak teraz, zimne i mroźne. Brak lodu uniemożliwi oziębianie się powietrza. Dowodem tego jest północna część Oceanu Atlantyckiego. Między np. Norwegią a Islandią przez większą część roku woda ma 10-12oC. Kiedy z tamtych kierunków wieje wiatr, nie ma u nas mrozu. Zimą jest zimno, mamy wtedy 1 do 3oC o ile wiatry nie wieją bezpośrednio od Grenlandii. Latem zaś mamy 15-19oC.  Czyli kiedy lodu w Arktyce nie będzie już przez cały rok to po roku czy dwóch latach Ocean Arktyczny będzie taki jak np. Morze Norweskie. Będzie miał 10oC. Będziemy mieli po prostu nowe źródło polarnomorskich mas powietrza.
Biorąc jednak po uwagę to, że w 2050 roku będzie gdzieś 460-470 ppm CO2 temperatury mogą być wyższe. To spowoduje większy, intensywniejszy napływ afrykańskich mas powietrza już wczesną wiosną. Będziemy więc mieli chłodną i deszczową zimę i gorące suche lato. Nim to się stanie, przyjdzie nam się przemęczyć ze śnieżnymi zimami, których przyczyną są obecne zmiany w Arktyce.
Pojawia się teraz pytanie. Kiedy nie będzie lodu przez cały rok, kiedy będziemy mieli ponad 450 ppm CO2 – co powiedzą wtedy denialiści. O ile będą mieli w ogóle czelność się wypowiadać, bo będzie już za późno. Te 460 ppm to wartość brana pod uwagę, że emisje CO2 ustabilizują się na poziomie 30 mld ton, gdzie roczny wzrost będzie wynosił 2 ppm. A jeśli będzie większy, np. 3 ppm?  Zapewne będzie 500 ppm, albo więcej.
 

niedziela, 21 kwietnia 2013

Pęknięty II

Olbrzymie pęknięcie w  rosyjskiej części Arktyki nieco się rozbudowało. System pęknięć ciągnie się teraz od zachodniego krańca Ziemi Północnej (wyspy rozdzielające Morze Łaptiewów i Morze Karskie), aż po Wyspę Wrangla. Pęknięcie jest bardzo szerokie i w przeciwieństwie do nie dawnych pęknięć na Morzu Beauforta, może nie zniknąć. Jedyne co może spowodować zasklepienie się tych wyrw w lodzie, jest sam ruch lodu. Na pewno nie dojdzie do samoczynnego zasklepienia się owych „blizn” poprzez zamarzanie wód. Trwa dzień polarny, w tamtym regionie utrzymuje się małe zachmurzenie. Dzień jest bardzo długi (około 16 godzin). Możliwe jest, że jeśli pęknięcia te znikną i zabliźnią się, to tylko z powodu ruchów lodu. To oznacza, że w innym miejscu stan lodu się pogorszy, na rzecz tego pierwszego.  

Jak wiadomo arktyczna pokrywa lodowa nie jest tworem znajdującym się w bezruchu, jak lód w stawie. Pod wpływem wiatrów i prądów morskich przemieszcza się.
Pokrywa lodowa w Arktyce - zdjęcie AMSR2, Uni Bremen (aby zobaczyć w pełnym rozmiarze, należy otworzyć zdjęcie i je zapisać na dysku)

Pęknięcie, wyrwa w lodzie na Morzu Łaptiewów -  zdjęcie z Terra Modis, 20 kwietnia 2013.

Wschodnia część systemu pęknięć, Morze Wschodniosyberyjskie, 20 kwietnia 2013.

piątek, 19 kwietnia 2013

Pęknięty

Po niemalże bezprecedensowym topnieniu lodu, nastała chwilowa ulga, gdzie 18 kwietnia przybyło 100 tys. km2 lodu. To nie jest zbyt optymistyczna informacja, wystarczy spojrzeć na mapę koncentracji, by przekonać się, że stan lodu nie do końca jest dobry.
Koncentracja lodu (Uni Bremen, Polar View), aby przyjrzeć się dokładnie, zdjęcie trzeba sobie zapisać na dysku


Koncentracja lodu na tle ostatnich na tle ostatnich lat wygląda dobrze, w skali ostatnich 30 czy 100 lat sytuacja jest zła.  Na uwagę zwracają tu dwie rzeczy. Pierwsze to wielkie pęknięcie, właściwie wyrwa w lodzie u wybrzeży Syberii. Wyrwa cięgnie się od okolic półwyspu Tajmyr (środkowa część Syberii), przez północne wybrzeże Wysp Nowosyberyjskich, na Wyspie Wrangla kończąc.  

Zdjęcie Terra-Modis 18 kwietnia 2013



To co pokazuje zdjęcie Terra może budzić grozę w oczach klimatologów. Nic dziwnego dynamika zachowania się lodu jest coraz większa. Z roku na rok intensywność szczelinowania rośnie, więc to co kiedyś było anomalią, teraz staje się normą, gdyż czapa lodowa jest coraz bardziej podatna na szczelinowanie i kruszenie.


Szybko topniejący lód na Morzu Beringa. Terra-Modis, NASA

Na Morzu Beringa i w cieśninie o tej samej nazwie, jest podobnie. Nie ulega wątpliwości, że w tym roku może coś się stać. Ostatnie dane PIOMAS tylko wodzą za nas tych, którzy oczekują dobrych wieści. Prawdziwy dramat w Arktyce może zacząć się maju i czerwcu, kiedy topnienie lodu będzie płynne, bez fluktuacji jak teraz w kwietniu. Jedyne co może działać uspokajająco, to możliwość powtórki z 2008.


czwartek, 18 kwietnia 2013

Nieprawdopodobne - lód topi się jak latem

Od kilku dni lód w Arktyce topi się z nienaturalnym dla tego okresu tempie. Początkowo wydawało się, że to tylko wyjątek, jeden, dwa dni. Jednak sukcesywne topnienie trwa nieprzerwanie od siedmiu dni i co więcej jest bardzo szybkie. Tempo (widać to na wykresie, czerwona linia) jest zadziwiająco szybkie jak na kwiecień. Średnia prędkość ubywania lodu to 60 000 km2 dziennie. Ale w ciągu tych ostatnich siedmiu dni mieliśmy spadki grubo ponad 100 000 km2. Np. w 16 kwietnia ubyło aż 151 250 km2- połowa wielkości Polski.

Wykres przyrostu/ubytku w pokrywie lodowej – czerwona linia oznacza trend dla 2013 roku.

Zaznaczony w kółku obszar to sytuacja jak ma miejsce  w kwietniu. Na wykresie widać czerwoną linię pokazującą trend spadku zasięgu pokrywy lodowej. Sytuacja jest niepokojąca, ale możliwe, że jest to stan chwilowy i topnienie wyhamuje. Z drugiej strony im bliżej lata, tym tempo topnienia będzie szybsze. Czy więc należy oczekiwać spowolnienia?  Co więcej patrząc na pozostałe linie, to ten rok jest pierwszy, jeśli chodzi o taki trend ubywania lodu. Jest on po prostu za szybki. Tego typu trend zaniku czapy lodowej obserwuje się co najmniej na początku czerwca, a nie w połowie kwietnia, kiedy proces topnienia dopiero co się zaczął.

Topnienie lodu na Morzu Beringa (17.04.2013)  




Swoista "tragedia" ma miejsce także w Przejściu Północno-Zachodnim, gdzie koncentracja lodu spadła do 80%.  Ponieważ obszar ten zasnuty jest chmurami, nie widać go przy  pomocy zdjęć Terra-Modis.
Podsumowując - proces topnienia lodu w Arktyce w tym roku zaczął się wręcz w „wielkim stylu” i ciekawe w jakim się też skończy.
 



środa, 17 kwietnia 2013

Ile lat jeszcze zostało?

Świat nauki zastanawia się i snuje prognozy, kiedy lód w Arktyce zniknie całkowicie.  Jeszcze nie tak dawno sądzono, że stanie się to w okolicy 2050 roku, potem zmieniono datę na 2030, teraz mówi się o latach 2015, maksymalnie 2020. Kiedy naprawdę, tego nie wiadomo. Jedno jest jednak pewne – to stanie się wkrótce.
Przypuszczalny trend zaniku pokrywy lodowej dla poszczególnych miesięcy:
Przypuszczalny trend zaniku pokrywy lodowej dla poszczególnych miesięcy.

Powyższy wykres pokazuje nam to kiedy może zniknąć lód w Arktyce w świetle poszczególnych miesięcy. Czyli inaczej mówiąc, kiedy nie będzie lodu w danym miesiącu. Skalą tu jest objętość lodu. Gdy ta spadnie do zera, czapy lodowej nie będzie.  Przedstawione trendy nie wyglądają "przyjemnie". Zielona linia pokazuje trend zaniku masy lodu we wrześniu. We wrześniu ma miejsce szczyt topnienia lodu, a co za tym Idzie jego najmniejszy zasięg i powierzchnię. Zatem należy się spodziewać, że pierwszym miesiącem kiedy zabraknie czapy lodowej, będzie wrzesień. Wg. tej śmiałej prognozy stanie się to w 2015 roku. Czyli za dwa lata. To możliwe. Jeśli będziemy mieli taki trend zaniku lodu jak teraz. W 2012 mieliśmy nieco ponad 3000 km3. Rok wcześniej 4000 km3, a zatem w tym roku należy spodziewać się kolejnych rekordów, w tym rekordu co do objętości lodu – około 2000 km3. Za rok, we wrześniu 2014 gdzieś około 1000 km3. A w 2015? No cóż - to będzie koniec.


Być może nie stanie się to w 2015 roku i gdzieś 200-400 km3 lodu przetrwa w formie przybrzeżnego lodu wzdłuż północnych brzegów Grenlandii. Ale jak będzie wyglądać czapa lodowa Arktyki, a raczej mała bejsbolówka? Prawdopodobnie kształt pokrywy lodowej będzie przypominał to co widzimy w okresie zimowym wzdłuż wschodniego wybrzeża Grenlandii. Będzie to obszar przybrzeżnego lodu, któremu jeszcze jakoś udało się przetrwać. Ten podłużny obszar lodu będzie się rozciągać wzdłuż północnych wybrzeży Grenlandii i Wysp Królowej Elżbiety. Szerokość owej czapy wyniesie jakieś 200 km, długość 1000 może 2000 km. Czyli raptem będziemy mieli kriosferę o powierzchni (czytaj- zasięgu) mniejszym niż pół miliona km2. Być może czapa lodowa będzie wtedy wielkości Polski, już za zaledwie dwa lata. Sama zaś powierzchnia wyniesie kilka tysięcy kilometrów kwadratowych, bo większość lodu będzie miała postać rozrzuconej przez prądy morskie i wiatr kry lodowej. W oczach klimatologów zostanie uznane to za zero. Masa lodu będzie w głównej mierze składać się właśnie z kry lodowej o mniejszej lub większej koncentracji, maksymalnie do 90%. Tylko miejscami przy brzegu będzie jeszcze solidny lód, ale o niewielkiej grubości i powierzchni. Taki stan rzeczy trudno będzie nazwać czapą lodową, co widać na poniższej mapie. 




Arktyczny lód we wrześniu 2015 roku - tak będzie to wyglądać?

Jeśli prognozy są słuszne, to właśnie takie mapy ujrzymy we wrześniu za dwa lata. Dziwne i surrealistyczne.  Arktyka porównywana jest do kanarka w kopalni ostrzegającego przed zagrożeniem, cóż w takim wypadku… zostanie tylko ogon.  
Wyobraźmy sobie ten dzień, jest wieczór, oglądamy telewizję, wieczorne wiadomości. Co usłyszymy? Zapowiadany przez Kamila Durczoka prezentera Faktów TVN. Czy jeszcze lepiej, przejętego wydarzeniami Piotra Kraśko z Wiadomości TVP, temat numer jeden – Zanik pokrywy lodowej w Arktyce.
W Faktach to zabrzmi tak: To co się stało, jest bezprecedensowe, pokrywa lodowa w Arktyce stopiła się do zaledwie 200 tys. km2. To dziś temat numer jeden...
A w ustach Piotra Kraśko: Ten dzień zapisze się w historii jako katastrofa ekologiczna i klimatyczna. Lód w Arktyce skurczył się do poziomu jaki nie występował od milionów lat. Możemy zadać sobie pytanie – co teraz będzie?

Z pewnością telewizję czeka szok medialny, Żółty pasek w TVN 24. Polityka schodzi na dalszy plan. Zapowiadana od tygodnia akcja konkurencyjnej partii opozycyjnej z udziałem znanych polityków,  schodzi ze sceny. Przez cały dzień jest mowa o tym co dzieje się w Arktyce. Są konferencje, wywiady, dziennikarze zadają masę pytań. Być może gościem "Faktów po faktach" będzie ktoś kogo powinnyśmy usłyszeć. Może Marcin Popkiewicz, autor książki „Świat na rozdrożu” w której ostrzegał nas, że to się stanie. Lub inna kompetentna osoba, która wyłoży na przysłowiową ławę listę skutków, jakie przyniósł zanik lodu w Arktyce.

 Ocieplenie klimatu w Arktyce nie tylko sprawi, że zniknie lód morskie, coraz szybciej traci masy lodu będzie Grenlandia. To oznaczać będzie dramat dla tysięcy mieszkańców takich wysp jak Wyspy Marshalla czy Tuvalu.
W 2015 roku będzie już 399-400 ppm CO2. To świat jak z okresu mioceńskiego i plioceńskiego. W czasie kiedy lód w Arktyce dopiero co się formował, a lądolód Antarktydy był jeszcze młodym tworem. Teraz historia będzie się cofać do tyłu. 1 ppm dwutlenku węgla w pół roku, to jak kilkaset tysięcy do jednego miliona lat wstecz. Oczywiście palmy na nie urosną, ale klimat na Ziemi zmieni się nie do poznania.
A co powiedzą denialiści? Wśród nich są nawet osoby, które znamy z telewizji. Są wśród nich tacy, co sądzą, że w 2040 roku będzie tęgi mróz jak w czasie zaborów. Co mówią prognozy PIOMAS? Spójrzmy jeszcze raz na wykres i policzmy też ile CO2 wtedy będzie. W 2030 roku lodu nie będzie już do maja do stycznia następnego roku, gdzie lód będzie pojawiał się w lutym i szybko się topił jak tylko nastanie dzień polarny na biegunie. Jego grubość będzie wynosić może z metr. Stopi się szybko. W 2040 lodu nie będzie już przez cały rok. Dodajmy do tego około 450 ppm CO2. Czy w takim świecie w ogóle będzie mowa jakiejś zimie? W świecie bez lodu na biegunie, gdzie wyłączony został klimatyzator. Jak to zwykle prezenter pogody Jarosław Kret mówi: lodówka marki Arktyka. Nie będzie już lodówki tej marki. Zamiast tego nowe polarno-morskie powietrze, które da nam ulgę między okresami letnimi.   

Z paleoklimatologii dowiadujemy się bezspornie, że 450 ppm to granica między światem gdzie istnieje lód, a tym gdzie go nie ma. Fakt iż lód na Ziemi nie zniknie z dnia na dzień, to jednak gdy proces ten się już rozpocznie, nie będzie można go powstrzymać. 

Ludzi ci mają mylne poglądy i pewnie nie będzie im dane w przyszłości przekonać się o ich błędzie. Choć ci ludzie, którzy zaprzeczali zmianom klimatu, będąc już w podeszłym wieku ujrzą skutki zmian, które wieścić będą nam chroniczny brak zimy i całą masę "atrakcji" związaną z brakiem lodu na biegunie północnym i wzrostem temperatur. Po 2040 roku czeka nas świat cieplejszy o 1,7-2,0oC. Sceptycy ocieplenia klimatu mający około 40-45 lat, tego świata być może nie zobaczą. Nie dowiedzą się czy się mylili czy nie. Ale przed śmiercią będzie im dane ujrzeć widmo dalszy nadchodzących zmian. Tylko, że na działanie będzie za późno.


wtorek, 16 kwietnia 2013

Kwiecień 2013 - topnienie nabiera tempa

Koniec sezonu przyrostu lodu miał miejsce 15 marca, gdzie zasięg lodu wyniósł 14,28 mln km2. Wielkość czapy lodowej Arktyki była większa niż w 2011 roku, ale nieco mniejsza niż 2012. Samo maksimum miało miejsce 3 dni wcześniej niż 2012 roku. Zasięg ten jest porównywalny ze średnią z lat 2000-2012 i mniejszy od średniej z poprzedniego wieku. To świadczy o tym, że pokrywa lodowa zmniejsza się także zimą. W latach 80-tych średni maksymalny zasięg wynosił 15 mln km2. Jest więc średnio o 0,7 mln km2 mniejszy niż 30 lat temu. Spadek zasięgu lodu zimą jest wolniejszy niż latem i raczej tak pozostanie jeszcze przez przynajmniej 10 lat.
Od 15 marca do 14 kwietnia ubyło już około 870 tys. km2. Jest to duża liczba, ale nie należy stwierdzać, że jest to niepokojące, gdyż tempo topnienia może jeszcze zwolnić. Obecnie więc pokrywa lodowa ma 13,4 mln km2. Jest średnio o pół miliona kilometrów kwadratowych mniejsza od tej z XX wieku, ale pozostaje na średniej z tego wieku.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2013 (czerwona linia) na tle pozostałych okresów




Stan lodu (koncentracja) morskiego 15 kwietnia 2013, Cryosphere Today


Koncentracja lodu zaczyna ulegać już stopniowemu pogorszeniu, co wyraźnie widać na mapie. Liczne są już pęknięcia, i szczeliny. W wielu miejscach, jak np. u wybrzeży Nowej Ziemi, pokrywa lodowa oderwała się już od lądu.  Duży ubytek w lodzie widać także w północno-wschodnim krańcu Morza Baffina, u ujścia cieśniny Naresa.

Odrywający się od wybrzeży Nowej Ziemi (Rosja) lód (połowa kwietnia 2013)

Rozpadający się na kawałki lód w Cieśninie Davisa (połowa kwietnia 2013)



Grubość lodu jak widać na mapie pozostawia wiele do życzenia. Na większości obszaru, lód ma mniej niż 2 metry grubości. Dowodem tego jest fakt iż ostatnio miała miejsce niecodzienna akcja Greepeace, gdzie ekolodzy, bez najmniejszych problemów wywiercili tzw. szczupakówkę, czyli innymi słowy przerębel. Ze względu na grubość lodu, odwiert trwał raptem kilka minut. Ekolodzy przez przerębel spuścili na dno oceanu metalową kulę z nazwiskami ludzi, którzy boją się losy tamtejszego ekosystemu i chcącymi coś z tym zrobić. Przypominający globus gadżet znalazł się na dnie oceanu.
Przy 396 ppm dwutlenku węgla pojawia się pytanie: Jaki los czeka tamtejszy region Ziemi, skoro już widzimy olbrzymie zmiany, które trwają od kilkunastu lat? Arktyka czasami porównywana jest do kanarka w kopalni, który ostrzega przez zbliżającym się niebezpieczeństwem wzrostu stężenia metanu. W tym przypadku chodzi o konsekwencje jakie wiążą się z zanikiem lodu morskiego. W ostatnich latach stan owego kanarka pogorszył się.



Mapa pokazująca odchylenie od normy temperatury powierzchniowej wód

Jak widać na mapie, jest sporo miejsc, gdzie występują dodatnie odchylenia od normy. Czyli woda jest za ciepła, m.in. w Morzu Baffina, stąd te zniszczenia.  
Temperatura powietrza na półkuli północnej i w Arktyce

Można śmiało powiedzieć, że w Arktyce jest ciepło. Temperatury już praktycznie wszędzie  nie sięgają – 30 oC, przeciętne wartości to -20 do 15oC.


Objętość lodu morskiego w Arktyce - stan połowa marca 2013

Sytuacja wygląda na dobrą, ale tak nie jest, gdyż w 2012 roku sytuacja względem 2011 roku wyglądała podobnie. Objętość zacznie, albo już zaczęła spadać. Dane pojawiają się z miesięcznym opóźnieniem. Można się tylko domyślać, co się tam dzieje.

Podsumowując, stan arktycznego ekosystemu, którego nieodłącznym elementem jest lód - jest po prostu zły.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

2012 - "drugie biada"

Sezon 2012 jest drugim po 2007, kiedy to doszło do pobicia kolejnego rekordu jeśli chodzi o wielkość arktycznego lodu.  Teraz wiemy już wszystko o aspektach obserwacji zmian w pokrywie lodowej. Wiemy co to jest zasięg lodu, koncentracja czy objętość. Są to parametry, które określają nam cechy i stan czapy lodowej w Arktyce. 

Wróćmy więc do 2012 roku. Sezon topnienia zaczął się zupełnie niewinnie, aż do pierwszych dni sierpnia. Przez ten cały czas pokrywa lodowa oscylowała w granicach zasięgu z poprzednich lat. W wielu momentach zasięg lodu był nawet większy niż w 2011 czy 2007 roku i nic nie wskazywało na to, że będzie rekord kolejnego minimum. Wszystko zmieniło się na początku sierpnia, kiedy to nad Oceanem Arktycznym uformował się gigantyczny niż, który sprowadził silny sztorm, o wyjątkowej sile. Potężne wiatry o prędkości huraganu i falach wysokich na 7-10 metrów w ciągu 5 dni zniszczyły ponad milion kilometrów kwadratowych lodu, od strony Cieśniny Beringa w kierunku bieguna, bo tak poruszał się ów sztorm. 


Na tym filmie widać skróconą do pół minuty, trwająca półtora miesiąca arktyczną „tragedię”. Na filmie widać ów sztorm, a potem jeszcze inne mniejsze już niże, które skutecznie rozprawiły się z pokrywą lodową w rejonie bieguna.


W sierpniu zazwyczaj proces topnienia lodu zwalnia w stosunku do lipca i czerwca, choć wciąż jest dość szybki. Tym razem prędkość zaniku lodu wynosiła średnio 50-70 tys. kilometrów kwadratowych dziennie. Rekord padł już 26 sierpnia, ale lód topił się dalej i w końcu w połowie września osiągnął minimum wg. różnych danych zasięg lodu miał od 3,41 do 3,48 mln km 2


Dzień przed i dzień po pobiciu rekordu z 2007 roku. Jeśli zdjęcie jest za małe to oczywiście możne je sobie zapisać - klikamy na nie, potem p-klik i zapisz na dysku.

To co się stało w 2012 roku przeszło ludzkie pojęcie. Tak mało lodu, około 3000 kilometrów sześciennych, czapa wielkości Indii+Nepal i Bangladesz, to musiało zrobić wrażenie na klimatologach. I zrobiło. Ale wrażenia na rządach wielu państw już nie. 


Na powyższej mapie widać co się stało we wrześniu 2012. Otwarte zostały oba szlaki morskie, a w szczególności Przejście Północno-Wschodnie. Tak ogromna powierzchnia wód musiała mieć wpływ na pogodę. I miała, o czym mogliśmy się przekonać w czasie Bożonarodzeniowej Wielkanocy. Doszło do zmian w cyrkulacji mas powietrza nad Arktyką, w konsekwencji czego do Polski spłynęło zimne powietrze, podczas gdy tam na biegunie było średnio o 10-20 stopni cieplej.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Grubość i objętość lodu

Aby przekazywać informacje dotyczące lodu w Arktyce, warto zapoznać się z kolejnymi parametrami dotyczącymi pokrywy lodowej wokół bieguna. To grubość lodu i jego objętość. Oba te czynniki są ważne, a nawet,  to na pewno ważniejsze od samej koncentracji lodu czy też jego zasięgu. Choć koncentracja lodu, zwłaszcza latem ma znaczenie, to objętość i grubość lodu jeszcze bardziej. Gdyż to właśnie te dwie zmienne mają w ostatnich latach kluczowy charakter dla arktycznego lodu.
Grubość lodu
Na powyższej mapie ze strony HYCOM Consortium for Data-Assimilative Ocean Modeling widzimy arktyczną kriosferę, gdzie jest przedstawiona jej grubość wyrażona w metrach. Podobnie jak w przypadku koncentracji lodu, tak samo i tu mamy do dyspozycji kolorową podziałkę. Odcieniami niebieskimi i fioletowymi zaznaczony jest cienki lód, który utworzył się w listopadzie i w grudniu. Seledynowe odcienie to grubszy lód jednoroczny, który zaczął się formować w październiku i pogrubiać w kolejnych miesiącach. Od jasnozielonego po aż ciemny brunatny kolor to gruby,  w większości stary lód. Patrząc na tę mapę od razu możemy stwierdzić, że sprawa nie wygląda najlepiej.

Lód w Arktyce ma kilka milionów lat, nie jest więc gruby jak antarktyczny lądolód. Jeszcze w XX wieku przeciętna grubość lodu morskiego w Arktyce wynosiła około 4 metrów, a w najgrubszych miejscach sięgała 8 a nawet 10 metrów. Obecnie jak widać na mapie lód jest cieńszy. Jego średnia grubość wynosi około 2,5 metra. W wielu miejscach lód ma niecałe 2 metry grubości. Obszarów o grubości lodu powyżej 4 metrów jest bardzo mało i skupiają się głównie wzdłuż północnego wybrzeża Grenlandii. Te zdjęcie przedstawia nam stan z 14 kwietnia, czyli z dnia po raptem kilku tygodniach od marcowego maksimum. Najgrubszy lód o grubości 5 metrów, może miejscami 6 metrów zajmuje tylko kilka procent jego powierzchni całej kriosfery.
Grubość jest bardzo istotna, bo świadczy o jakości, a raczej o kondycji arktycznego lodu. Z roku na rok lód staje się coraz cieńszy. Na razie wartości te wyrażamy w metrach. Latem już w centymetrach. Ale za kilka lat przez cały rok będziemy podawać wartości tylko w centymetrach.
Objętość lodu
Objętość także jest istotna. Jest ważnym wyznacznikiem tego w jakim stanie jest cała pokrywa lodowa w Arktyce. Im większa objętość lodu, tym lepsza jego kondycja. Im mniejsza, tym lód jest w coraz gorszym stanie. Objętość lodu wyrażamy w kilometrach sześciennych.  


Powyższy wykres modelu PIOMAS opisuje nam objętość arktycznego lodu. Po lewej stronie wykresu mamy podziałkę wyrażoną w tysiącach kilometrów sześciennych. Na dole po lewej są oznaczone roczne trendy przyrostu i spadku objętości. Mamy średnią z lat 1979-2011 i kolejne z poszczególnych lat. No i główną część wykresu zajmują nam owe trendy. Jak widać tu sytuacja prezentuje się także niezbyt ciekawie. W latach 80 i 90-tych średnia objętość lodu na koniec zimy wynosiła aż 25-27 tys. km3 , dziś to już tylko około 19 tys. km3 . Na koniec lata w XX wieku średnia objętość lodu przekraczała 10 tys. km3. W 2012 roku objętość lodu pobiła rekord wielu mileniów i wyniosła około 3 000 km3, czyli ponad trzy razy mniej niż jeszcze 30-35 lat temu. W ostatnich latach letnia objętość lodu szybko się obniża. Jeszcze w 2011 roku wyniosła 4 000 km3, a w pamiętnym 2007 liczyła około 6 500 km3. To właśnie objętość lodu jest głównym wyznacznikiem tego jak ma się lód oraz to kiedy może zniknąć. Nie tylko sam zasięg jest ważny, istotna jest także objętość lodu. Chociażby z uwagi na to, że zimowy zasięg lodu w ciągu ostatnich wielu lat nie uległ znaczącym zmianom, tak jak objętość. Póki co lód wciąż wypełnia w lutym i w marcu cały ocean, ale jego jakość pozostawia wiele do życzenia.

Koncentracja lodu morskiego - co to takiego?

Zanim zajmiemy się dalszymi sprawami dotyczącymi zaniku pokrywy lodowej, trzeba omówić jedną kwestię. Co to jest koncentracja lodu arktycznego. Aby można było dalej czytać i zapoznawać się z kwestią arktycznej kriosfery, musimy się dowiedzieć co to jest koncentracja lodu. Pojęcie to pojawia się często w tej tematyce.
Wiemy co to jest zasięg lodu – obszar występowania lodu morskiego o koncentracji wyższej niż 15%. (wg innych interpretacji 30%) Powierzchnia lodu to obszar gdzie lód posiada jednolitą strukturę. Np. w 2012 roku we wrześniu mieliśmy niecałe 3,5 mln km2 lodu jeśli chodzi o jego zasięg. Powierzchnia lodu wyniosła 2,2 mln km2. Była więc mniejsza, bo niecała czapa lodowa miała taką postać jaką sobie wyobrażamy widząc np. skute lodem jezioro.
A koncentracja? Co to jest? Koncentracja lodu w Arktyce to stopień nagromadzenia się pokrywy lodowej, albo inaczej – jest to stosunek występowania lodu względem wolnej od lodu powierzchni oceanu. Koncentrację wyrażamy w procentach od 0 do 100%. Im niższa koncentracja tym mniej lodu i bardziej jest on „zniszczony” przez czynniki pogodowe.
To przykładowa mapa pokazująca nam dokładnie jak wygląda cała arktyczna kriosfera wraz z wyraźnie zaznaczonym stopniem koncentracji. Mapy te można znaleźć na Uni Bremen - Polar View

 
Ponieważ pierwsze zdjęcie jest całe i pokrywa lodowa nie jest zbyt dokładnie widoczna, to powyższe zdjęcie przedstawia powiększenie (wycinek). Zdjęcia w oryginalnych rozmiarach można zobaczyć na wyżej podanej stronie.

Mapy Uniwersytetu z Bremen są dokładniejsze niż tez z Illinois. Wyraźnie widać na nich dokładnie jak prezentuje się cała pokrywa lodowa w Arktyce. W tym przypadku mamy zdjęcie z 3 sierpnia 2012 roku, kiedy to lód topił się w zastraszającym tempie.
Na każdej mapie Polar View Uni Bremen znajduje się na dole taka właśnie skala która pokazuje nam stopień koncentracji lodu wyrażony w procentach. Skala podzielona jest na kilka kolorów, które opisują dany stopień nagromadzenia lodu morskiego. 

Na mapie są wyszczególnione rodzaje koncentracji lodu i tak:
1 – to 100% koncentracja, to lód jednolity, taki jaki możemy zobaczyć zimą będąc nad jeziorem. Jest zaznaczony kolorem fioletowym.
2 – to lód o 95-99% koncentracji, to lód, który jest usiany pęknięciami i niewielkimi szczelinami. Taki lód jest we wczesnej fazie topnienia. Pęka, gdyż pod nim przepływają ciepłe strumienie wody. Jest zaznaczony białym i jasnofioletowym kolorem.
3 – to lód od 75 do 94% koncentracji. Czerwony kolor oznacza lód o około 90% koncentracji. Czyli 10% zajmuje obszar wody, bez lodu. Jest to lód silnie popękany, gdzie występują szczeliny i wyrwy w lodzie. Są leżące bardzo blisko siebie obszary lodu o dużej powierzchni, które dzieli szeroka na 100 do 500 metrów, a niekiedy więcej szczelina.  Pomarańczowy kolor, to lód o 80-85% koncentracji. Jest to lód, który jest w zaawansowanym stopniu topnienia. To obszar, gdzie liczne są ogromne szczeliny, rozdzielające wielkie obszary lodu, kry, które dryfują bardzo blisko siebie. Kolorem żółtym zaznaczony jest lód około 75% koncentracji. Czyli 25% to woda. To lód składający się z dryfujących blisko siebie kier lodowych. Lód ten jest podatny na topnienie, zwłaszcza, gdy działają na niego takie siły jak sztormy i ciepłe prądy powierzchniowe wód. Lód zaznaczony numerem 3 jest dla człowieka nie do przebycia. Dla niedźwiedzi polarnych nie stanowi przeszkody.
4 – to lód od 30 do 70% koncentracji. Jasnozielony kolor oznacza lód o około 60% koncentracji, to lód składający się z dryfujących fragmentów lodu, to kra pomiędzy którą znajdują się wielkie obszary wód. Zielony i soczysto zielony kolor to obszar gdzie mniej więcej połowę zajmuje woda. Są to już tylko wielkie dryfujące kry. Żyjące na takim lodzie niedźwiedzie polarne często muszą pokonywać kilkunastu kilometrowe odległości płynąc, by dostać się do innych obszarów lodu. Dolną granicę w tym przedziale stanowi lódkoncentracji 30-40%. To już nie jest czapa lodowa Arktyki, lecz obszar na którym dryfują duże kry lodu, lub tysiące małych kier, które w okresie letnim bardzo szybko się topią. Przebywanie na lodzie oznaczonym numerem 4, nawet jeśli przyleciało się helikopterem jest bardzo niebezpieczne. Taki lód można eksplorować przy pomocy jedynie lodołamaczy, lub gdy w pobliżu znajduje się łódź podwodna.
5 – jasnoniebieski i seledynowy obszar to lód o średnio 20-25% koncentracji. To obszar, gdzie zdecydowaną większość zajmuje woda. Reszta to tylko niewielkie kry i bryły lodu. Nie jest to już w ogóle lód i jest to obszar na którym życie niedźwiedzi jest praktycznie niemożliwe. Często są to tylko niewielkie kry, które szybko się topią  Obszary prawie zawsze zajmują zewnętrzną część czapy lodowej Arktyki. Choć trafiają się miejsca, z dużymi ubytkami wewnątrz, blisko bieguna. Taki lód nie stanowi przeszkody nawet dla lekkich jachtów, a nawet dla doświadczonych żeglarzy pływających katamaranami, o ile rzecz jasna pozwala na to pogoda.

A zatem wiemy co to jest już koncentracja lodu i jak prezentują wyrażone w procentowej skali rodzaje lodu morskiego.

sobota, 13 kwietnia 2013

Wykres - trend prowadzi do zera?

Proces topnienia i zaniku arktycznego lodu morskiego w ostatnich latach nasila się. Poniższy wykres pokazuje nam jak to wygląda naprawdę.


Na wykresie wyraźnie widać trend zaniku pokrywy lodowej w Arktyce. W tym przypadku jest to zestawienie z 16-ego dnia września danego roku. Minimalny zasięg pokrywy lodowej ma miejsce we wrześniu, zazwyczaj między 10 a 20-tym. Dlaczego? Ocean przez całe lato jest nagrzewany i  jego najwyższe temperatury przypadają na okres połowa sierpnia - pierwsze dni września. Zazwyczaj po 15-17 września wody okalające kriosferę zaczynają zamarzać. Dlatego, że słońce świeci już na tyle nisko, że ocean przestaje się nagrzewać, a w czasie nocy wychładza się. Proces ten początkowo przebiega powoli, a nabiera tempa w październiku, kiedy noce robią się coraz dłuższe.

Czy ten wykres pokazuje nam trend wiodący arktyczną kriosferę do zera? Czyli do momentu kiedy zasięg lodu spadnie do zera km2. Może nie sam zasięg, bo ten dotyczy koncentracji lodu powyżej 15%, a powierzchnia lodu to miara lodu o wysokiej koncentracji, jest więc mniejsza.


Na tym wykresie mamy powierzchnię lodu, która jest mniejsza od zasięgu. Dlaczego? Dlatego, że dotyczy powierzchni samego lodu (czyli jednolitej struktury), bez dziur, czy szczelin.



Zasięg lodu - to miara lodu uwzględniająca cały lód w koncentracji powyżej 15%. To zarówno stały, jednolity lód, jak i lód w postaci kry i paków lodu. Wraz ze szczelinami i innymi ubytkami w lodzie, o ile koncentracja lodu nie jest niższa niż 15%.

Powierzchnia lodu - to miara lodu o jednolitej strukturze. Czyli obszar zasięgu lodu, gdzie powierzchnią jest sam lód, bez szczelin, dziur i innych ubytków występujących w lodzie. Można to interpretować tak, jak powierzchnię przekrojonego w plaster sera szwajcarskiego 



Ten ser to właśnie (powiedzmy) nasz model lodu. Dziury w środku to ubytki w lodzie. Są szczeliny, przerwy między krą, ubytki i wszelkie inne formy braków, jakie posiada arktyczny lód. Cały ser ma zasięg 100 cm2. Jednak powierzchnia samego sera nie ma 100 cm2, lecz 80 cm2. Dlaczego? Dlatego, że  dziury w nim, to puste miejsca. Tak samo jest z lodem w Arktyce. To co jest oceaniczną wodą w stanie ciekłym między krami lodowymi, to nie lód. Zasięg lodu obejmuje cały obszar kriosfery z dziurami i innymi ubytkami weń.