Przez cały czerwiec nad biegunem północnym utrzymywał się głęboki, solidny układ cyklonalny, który tak naprawdę stał się letnią wersją wiru polarnego. W czerwcu w dolnej warstwie atmosfery nie ma w Arktyce wiru polarnego – ten znika pod koniec maja, czasem nawet w połowie miesiąca. Niskie ciśnienie oczywiście dominuje, ale są to zwykle płytkie niże, które koniec końców ustępują miejsca rozległym wyżom barycznym przynajmniej na 3–4 dni. W czerwcu 2026 roku taka sytuacja nie wystąpiła. Przez cały czas wokół bieguna utrzymywał się solidny niż baryczny, który obejmował ponad połowę powierzchni Oceanu Arktycznego. Animacja obok (kliknij, aby powiększyć) pokazuje, jak zmieniały się warunki atmosferyczne w Arktyce w dniach 15–24 czerwca. To nie są warunki sprzyjające roztopom. Taki układ jest co prawda niszczycielski dla lodu, ale jeśli towarzyszy temu niemal nieustanny brak promieni słonecznych i chłód, to tempo roztopów nie jest w stanie przyspieszyć.
Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.
| Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2 |
Jak widać na mapie, czapa polarna Oceanu Arktycznego posiada ubytki, ale są one stosunkowo niewielkie, jak na ostatnie lata. Z uwagi na ocieplający się klimat należałoby oczekiwać, że topnienie będzie szybsze, ale tak nie jest. Powodem jest pogoda i to, co na nią wpływa – duża ilość wilgoci, której jest więcej niż jeszcze kilkanaście lat temu, kiedy klimat był chłodniejszy. Im zimniej, tym mniej wilgoci i bardziej suche powietrze. Choć wilgotność powietrza jest wysoka, temperatury nadal pozostają relatywnie niskie, a ograniczona ilość promieni słonecznych nie ogrzewa dziur w lodzie, inicjując roztopy na większą skalę.
| Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w drugiej połowie czerwca 2026 roku. |
Rozległy cyklon pewnych negatywnych zmian dokonał – pak lodowy został pofragmentowany, a woda morska zaczęła roztapiać kry lodowe na obrzeżach. Najszybciej jednak roztapia się to, co jest na zewnątrz, natomiast w centrum zmiany zachodzą wolniej, ponieważ stabilny wir polarny ogranicza transfer energii.
| Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat. |
Rezultatem tego stanu rzeczy jest umiarkowane tempo topnienia lodu oraz zmniejszania się jego zasięgu. Dopiero na sam koniec miesiąca topnienie znacznie przyspieszyło. Z tego powodu w czerwcu zasięg lodu skurczył się o 1,91 mln km², podczas gdy średnia z ubiegłej dekady to 1,89 mln km². Bez tych ostatnich dwóch dni czerwcowy spadek zasięgu lodu byłby kilka procent wolniejszy od średniej, a jest minimalnie szybszy.
Powierzchnia lodu (area) także się skurczyła, bo za topnienie odpowiadał nie tylko wiatr, ale i temperatura. Dotyczyło to jednak obszarów zewnętrznych, które zdążyły się już nagrzać, co umożliwiło szybkie spadki zlodzenia.
Choć Arktyka jest obszarem, który szybko się ociepla, to nie każdy miesiąc musi być ciepły. Uporczywy cyklon zatrzymał wzrost temperatur. Dlaczego ten wir nie zniknął? Na początku wszystko było normalnie – powstał niż baryczny na skutek różnic temperatur między nagrzanym kontynentem (Syberia/Kanada) a zimnym oceanem. Jednak po dotarciu nad sam biegun układ pionizuje się. Oznacza to, że centrum niżu przy powierzchni Ziemi znajduje się dokładnie pod centrum wiru polarnego, a wir wtedy jeszcze nie zniknął. Doszło do swego rodzaju sprzężenia, a resztę zrobiła wilgoć. Dostawy niewielkich porcji ciepła utrzymywały zimny wir w miejscu. Niż baryczny z pomocą chmur nie pozwolił na wzrost temperatur, utrzymał więc stabilny wir polarny, który zamknął całe polarne zimno w uścisku.
| Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku. JAXA |
Finalnie zasięg lodu morskiego znalazł się na drugiej pozycji – 8,85 mln km². Warto jednak wiedzieć, gdzie lodu jest najmniej – to zewnętrzne akweny, jak Zatoka Hudsona czy Morze Baffina. Na Morzu Beauforta praktycznie nic się nie dzieje.
| Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA |
| Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010, 2011-2020 i 2021-2025 dla czerwca. NASA/GISS |
| Animacja pokazująca zmiany anomalii temperaturowych w Arktyce w dniach 14-24 czerwca 2026 roku. Copernicus Climate Change Service/ERA5 |
Choć Arktyka jest obszarem, który szybko się ociepla, to nie każdy miesiąc musi być ciepły. Uporczywy cyklon zatrzymał wzrost temperatur. Dlaczego ten wir nie zniknął? Na początku wszystko było normalnie – powstał niż baryczny na skutek różnic temperatur między nagrzanym kontynentem (Syberia/Kanada) a zimnym oceanem. Jednak po dotarciu nad sam biegun układ pionizuje się. Oznacza to, że centrum niżu przy powierzchni Ziemi znajduje się dokładnie pod centrum wiru polarnego, a wir wtedy jeszcze nie zniknął. Doszło do swego rodzaju sprzężenia, a resztę zrobiła wilgoć. Dostawy niewielkich porcji ciepła utrzymywały zimny wir w miejscu. Niż baryczny z pomocą chmur nie pozwolił na wzrost temperatur, utrzymał więc stabilny wir polarny, który zamknął całe polarne zimno w uścisku.
| Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla maja w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 29 czerwca 2026. Climate Reanalyzer |
Co musi się stać, by cyklon ustąpił? Aby rozbić tak stabilny, zimny wir i wpuścić nad Arktykę potężny wyż (np. Wyż Beauforta), atmosfera musi przejść w ujemną fazę Oscylacji Arktycznej (AO−). To wymaga globalnej przebudowy cyrkulacji.
Prąd strumieniowy na średnich szerokościach geograficznych musi stracić swoją stabilną, kołową strukturę i zacząć głęboko meandrować (tworzyć wielkie zakola, czyli tzw. planetarne fale Rossby'ego). Jedno z takich wielkich zakoli prądu strumieniowego musi wypchnąć potężny klin ciepłego powietrza z południa (np. znad przegrzanej letnim słońcem Syberii, Alaski lub Kanady) daleko na północ. Często impulsem są tzw. niże termiczne nad kontynentami, których ciepłe strumienie powietrza (tzw. pasy transmisyjne ciepła) wędrują ku biegunowi. Pod koniec czerwca takie próby już miały miejsce, ale na razie bez spektakularnej zmiany. To napływające ciepłe powietrze unosi tropopauzę nad Arktyką i buduje w wysokich warstwach atmosfery grzbiet wysokiego ciśnienia. Ten górny układ zaczyna wymuszać osiadanie powietrza (ruch w dół). Osiadające powietrze niszczy dolny, zimny rdzeń cyklonu i zastępuje go wyżem barycznym bezpośrednio przy powierzchni oceanu.
Prąd strumieniowy na średnich szerokościach geograficznych musi stracić swoją stabilną, kołową strukturę i zacząć głęboko meandrować (tworzyć wielkie zakola, czyli tzw. planetarne fale Rossby'ego). Jedno z takich wielkich zakoli prądu strumieniowego musi wypchnąć potężny klin ciepłego powietrza z południa (np. znad przegrzanej letnim słońcem Syberii, Alaski lub Kanady) daleko na północ. Często impulsem są tzw. niże termiczne nad kontynentami, których ciepłe strumienie powietrza (tzw. pasy transmisyjne ciepła) wędrują ku biegunowi. Pod koniec czerwca takie próby już miały miejsce, ale na razie bez spektakularnej zmiany. To napływające ciepłe powietrze unosi tropopauzę nad Arktyką i buduje w wysokich warstwach atmosfery grzbiet wysokiego ciśnienia. Ten górny układ zaczyna wymuszać osiadanie powietrza (ruch w dół). Osiadające powietrze niszczy dolny, zimny rdzeń cyklonu i zastępuje go wyżem barycznym bezpośrednio przy powierzchni oceanu.
Grubość lodu morskiego w latach 2012-2026 dla 30 czerwca. Polar Portal/HYCOM |
Jeśli jednak pogoda w Arktyce dalej będzie niżowa, to należy spodziewać się powtórki z 2013 roku? Nawet w sytuacji niemal braku zmian na Morzu Beauforta? Niekoniecznie. Morze Beauforta odgrywa ważną rolę, ale dzisiejsze warunki klimatyczne nie muszą tej reguły podtrzymywać, czego przykładem jest rok 2020. Wtedy na Morzu Beauforta zmiany też nie były wcale wielkie, choć w pozostałych rejonach Arktyki były znacznie większe. Nie będzie więc silnego topnienia jak w 2020 roku, ale nie będzie też słabego topnienia jak w 2013 roku. Lód morski jest bardzo cienki, więc będzie się topił łatwo bez względu na pogodę, która jego topnienie jedynie spowolni, ale nie zatrzyma. A fakt cienkiego lodu sprawia, że zmniejsza się liczba dni potrzebnych do stopienia danego obszaru arktycznej czapy polarnej.
| Lód na Morzu Beauforta (górne zdjęcie). Lód na Morzu Łaptiewów (dolne zdjęcie). 30 czerwca 2026 roku. NASA Worldview |
Nawet jeśli cyklon nie ustąpi i jego chmury zablokują bezpośrednie promienie słoneczne (odcinając topnienie od góry), lód znajdzie się w kleszczach bezlitosnego procesu zwanego topnieniem bazalnym (od spodu) oraz lateralnym (od bocznych krawędzi). Temperatury wód morskich są wysokie. W grę wchodzi wciąż intensywny transport ciepła morskiego, zwłaszcza z Oceanu Atlantyckiego. Sam wir może okazać się w kolejnych tygodniach równie destrukcyjny jak stabilny wyż. Przemieszczając się po całej Arktyce, będzie co jakiś czas dawał możliwość nagrzania się zewnętrznych obszarów Oceanu Arktycznego. Potem wróci tam i spowoduje znaczne straty w pokrywie lodowej. Taki cyklon z ciśnieniem około 980 hPa powoduje silne wiatry i wysokie fale. Choć chmury niżu chronią lód przed słońcem, to jego wiatry działają jak gigantyczna łyżka w zupie. Falowanie mechanicznie kruszy krawędzie lodu i – co gorsza – miesza nagrzaną, powierzchniową wodę z głębszymi warstwami, wpychając to ciepło bezpośrednio pod czapę polarną.
To nie będzie czysta powtórka z 2013 roku. Wtedy ocean był znacznie chłodniejszy. Najbardziej prawdopodobny scenariusz, jeśli cyklon utrzyma się przez lipiec i sierpień, będzie scenariuszem hybrydowym. Unikniemy absolutnego, drastycznego rekordu minimalnego zasięgu (jaki padłby, gdyby wszedł tam bezchmurny wyż). Z drugiej strony zasięg lodu we wrześniu i tak będzie bardzo niski (znacznie niższy niż w 2013 roku), a sama pokrywa lodowa zakończy sezon skrajnie osłabiona z powodu niszczycielskiego działania cyklonu i wysokiej temperatury wód oceanicznych.
To nie będzie czysta powtórka z 2013 roku. Wtedy ocean był znacznie chłodniejszy. Najbardziej prawdopodobny scenariusz, jeśli cyklon utrzyma się przez lipiec i sierpień, będzie scenariuszem hybrydowym. Unikniemy absolutnego, drastycznego rekordu minimalnego zasięgu (jaki padłby, gdyby wszedł tam bezchmurny wyż). Z drugiej strony zasięg lodu we wrześniu i tak będzie bardzo niski (znacznie niższy niż w 2013 roku), a sama pokrywa lodowa zakończy sezon skrajnie osłabiona z powodu niszczycielskiego działania cyklonu i wysokiej temperatury wód oceanicznych.
Zobacz także:
- Raport za I połowę czerwca 2026 - widmo rekordowego topnienia oddalone, 16 czerwca 2026 Peter Wadhams i Paul Beckwith to naukowcy, którzy przewidywali rychły koniec arktycznej czapy polarnej, czyli lodu morskiego na Oceanie Arktycznym. Teraz wiemy, że się mylili. W 2012 roku mówili, że stanie się to przed 2020 rokiem, ale tak się nie stało.
- Raport za II połowę maja 2026 - letnia dominacja chmur, 1 czerwca 2026

