Toplista

Ranking Blogów

niedziela, 4 czerwca 2017

PIOMAS - (maj 2017) - w obliczu zagłady II

Publikowane co miesiąc dane dotyczące ilości lodu morskiego Arktyki (PIOMAS) nie pozostawiają złudzeń, ryzyko rekordowego topnienia lodu rośnie z każdym kolejnym miesiącem. Majowa objętość lodu, jak i na ostatni dzień maja, była rekordowo mała.

Objętość lodu w Arktyce w 2017 roku względem wartości z ostatnich lat i średniej 1979-2016. PIOMAS

Choć różnica z 30 kwietnia do 31 maja względem 2015 roku spadła, (z blisko 1700 do 1200 km3, podobne proporcje są w przypadku 2012 roku), to sytuacja jest katastrofalna. Jak ilustruje to wykres - cały 2017 rok, pozostaje w dalszym ciągu rekordowy. Ten stan utrzymuje się od zeszłego roku, i nic, jak na razie nie wskazuje na to, by miało się to zmienić. Wykres obok pokazuje nam wyszczególnienie na ostatnie dla okresu maj-czerwiec. Nawet w przypadku ewentualnego załamania pogody w Arktyce, czapa polarna w czerwcu utrzyma rekordowe wartości. Poniżej zestawienie  danych, przedstawia różnice w ilości lodu względem poprzednich lat dla 30 kwietnia i 31 maja:



31 maja objętość lodu spadła do 18,1 tys. km3. To pierwszy rok w historii pomiarów, kiedy majowa objętość lodu spada poniżej 19 tys. km3

 Zmiany w grubości lodu morskiego między 30 kwietnia a 31 maja 2017. Dane: PIOMAS. Animacja: Wipneus

Animacja z danych map PIOMAS przedstawia zmiany w grubości lodu morskiego między 30 kwietnia a 31 maja 2017. Na dużym obszarze wzdłuż wysp Archipelagu Arktycznego spadła grubość lodu. Spadek jest duży jeśli weźmiemy po uwagę, że w maju zmiany są niewielkie w porównaniu ze zmianami okresu czerwiec-wrzesień. Jednocześnie spadła powierzchnia lodu sezonowego, co skutkuje oczywiście spadkiem ilości lodu.


 Grubość arktycznego lodu morskiego w 2017 roku w stosunku do okresu 2004-2016 i średnich wartości z lat 80. i 90. XX wieku. PIOMAS

Grubość lodu morskiego także jest rekordowo mała, wyraźnie mniejsza niż w ostatnich latach. Stan ten utrzymuje się od początku roku. Wraz ze spadkiem powierzchni, gdy topnienie będzie się wzmagać, grubość będzie maleć jeszcze bardziej. Niewykluczone, że średnia grubość lodu spadnie w okresie wrzesień-październik poniżej 80 cm. Wykres obok (kliknij, aby powiększyć) przedstawia grubość lodu w 2017 roku w zestawieniu z okresem ostatnich 10 lat. 



Trend spadkowy i odchylenia spadku/wzrostu ilości arktycznego lodu morskiego.

Spadek ilości lodu w Arktyce dla marca w latach 1979-2017. Dane PIOMAS

Wykres pokazuje wieloletni trend spadkowy, na który nie zwracają uwagi denialiści. Zaprzeczają oni zmianom klimatycznym, gdy danego roku następuje przyrost lodu względem poprzedniego. Po latach wzrostu, które nie są wyjątkiem, mamy kolejne spadki. W tym spory spadek dla 2017 roku. Jak widzimy przyszłość? Oczywiście prognozy bardzo często są błędne, jedne niedoszacowane, a inne zbyt radykalne. Ekstrapolując trend w przyszłość, średnia majowa ilość lodu spadnie w połowie tego wieku do około 12 tys. km3, czyli do średniej wartości wrześniowego minimum z okresu 1979-2015. W latach 80. tego wieku objętość lodu w maju będzie wynosić już tylko 4 tys. km3, niewiele więcej niż w czasie wrześniowego minimum 2012 roku. W ostatnich latach XXI wieku, w maju czapy polarnej nie będzie. Maj to bardzo wczesny miesiąc, początek roztopów, obejmujących całą czapę polarną. Tak więc nawet tak dość odległa z naszego punktu widzenia przyszłość jest dość porażająco bliska. No i w końcu ta ekstrapolacja nie uwzględnia przyszłego, ewentualnego nasilenia się dodatnich sprzężeń zwrotnych, jak emisje metanu, pożary, pochłanianie ciepła przez Ocean Arktyczny i ogólnie wzrost temperatur. Przyjmijmy, że sytuacja ta nie będzie się nasilać, to i tak okres maj-grudzień 2100 będzie z Arktyką wolną od lodu - w optymistycznym scenariuszu. 

Czy to dobrze? No cóż, pogoda w ostatnich latach nie rozpieszcza, a my mamy brzydki zwyczaj zapominania o zbyt upalnych i suchych latach, czy zimach bez śniegu z potężnymi wichurami, jak orkan Cyryl. Zamiast tego wylewamy żale na zbyt silną anomalię ujemnych temperatur w maju, nie mając zielonego pojęcia skąd to się bierze. A nawet jeśli w Polsce panuje błogi spokój w pogodzie, to nie widzimy tego, co dzieje się w innych krajach, na innych kontynentach - bo nas to raczej nie interesuje

Zobacz także:

36 komentarzy:

  1. Istnieje szansa, że dane z PIOMAS są obarczone pewnym błędem. CryoSat2 pokazywał nieco więcej lodu, w zasadzie porównywalną ilość z tą z 2012. Jak będzie, zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A HYCOM pokazuje jeszcze gorszą sytuację. Poza tym lód tam gdzie teoretycznie jest gruby, pęka i kruszy się. Czyli nie jest gruby.

      Usuń
    2. Niestety o żadnych błędach nie może być mowy!

      Usuń
    3. A jednak, skoro trzy serie pokazują co innego, to o błędach jak najbardziej może być mowa.

      Usuń
    4. To nie błędy a różnice w sposobie pomiaru, które zresztą nie mają żadnego znaczenia. Ilość kilometrów sześciennych lodu arktycznego po prostu poraża. Świat przyrody odczuje to tego lata ze zdwojoną siłą.
      Kolega Demon by to na pewno ciekawie skomentował. Jak napisałem w poprzednim wpisie: Szkoda, że nie ma tych ludzi już na blogu. Bez nich będzie pięć osób i dziesięć komentarzy na krzyż a dyskusje ograniczą się do przedstawiania tylko jednego słusznego punktu widzenia. Obym się mylił. Niedobrze, że Hubert nie wytrzymał ciśnienia, wolność słowa wg mnie jest zawsze najważniejsza :-(. Była bioróżnorodność a jest ugór.

      Usuń
    5. New Eocen6 czerwca 2017 14:51
      1 - register na google, czy innej platformie to nic wielkiego. Szkoda tylko, że nie ma opcji komentowanie poprzez FB i Twitera, A może jest, tylko trzeba się dowiedzieć. Widzę, że jest TypePad, platforma jakiej używa Neven.

      2- Nie wytrzymał ciśnienia. To na wyrost powiedziane. Szkoda że jest mniej komentarzy, ale wolę, żeby było tyle niż kłótnie i waśnie, straszenie się policją, sądami, i czym tam jeszcze. Marzy mi się tu taki styl komentarzy, jak na blogu Neveana. Tam nie mam kłótni i wyzywania ludzi od kniotków czy debili. A tu co było? Powinienem teraz przesiać ostatnie 50 postów i wywalić co nie co, ale niech już będzie na pamiątkę.

      A poza tym, to ułatwia sprawę. Jest login, jest imię lub pseudonim, każdy się różni od każdego, nie ma potrzymania się.

      Usuń
    6. Pamiątka fajna! Soczyste komentarze i mocne argumenty. Teraz to trochę przedszkole. Ale jak to mówią: Twój cyrk Twoje małpy ;-). Mam nadzieję, że Demon się pojawi tak jak i Podhalańczyk. Demon rozpalał Krzyśka i Piotrka do białości, teraz niestety komentują jak dwa leniwce. Postaram się ich rozruszać przypominając niekiedy jakąś zgrabną korelację ;-). Ta reszta gamoni co się nawzajem wyzywała to w sumie dobrze, że zniknęła. Blog Nevaena w mojej ocenie słabszy od Twojego. U Ciebie czuć, że dzieje się coś złego. Coś jak thriller.
      Tak trzymaj. Pewnie dlatego komentarze były bardziej zajadłe.

      Usuń
  2. Wydaje się, że po decyzji Trumpa zwolennicy GW wpadli w popłoch i konsternację. Wielu ludzi wątpi w GW... też specjalistów od klimatu Nikolai Zavalishin "Jego zdaniem, temperatura rośnie z powodu spadku współczynnika odbicia promieni słonecznych od powierzchni Ziemi, czyli albedo.
    Jak zauważył Zavalishin, okresy ochłodzenia i ocieplenia mają powtarzalny charakter, co potwierdzają dane historyczne. Każdy cykl obejmuje 10 lat szybkiego wzrostu temperatury, a następnie 40–50 lat jego stopniowego spadku."

    wcześniej jako Herodot
    ps. żaden problem założyć konto a nawet bloga;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Awaris

      "Wydaje się, że po decyzji Trumpa zwolennicy GW wpadli w popłoch i konsternację."

      No chyba raczej nie.

      "Każdy cykl obejmuje 10 lat szybkiego wzrostu temperatury, a następnie 40–50 lat jego stopniowego spadku."

      Znaczy 50-60 lat temu było równie ciepło, co obecnie? No chyba jednak nie.


      Usuń
    2. " Nikolai Zavalishin" - chm... niech zgadnę - rosyjski naukowiec wieszczący globalne ochłodzenie?

      Usuń
    3. @Kuba Grom

      Owszem, kolejny po Abdusamatowie i niejakiej Zharkovej, która z kolei tak naprawdę nie zapowiadała globalnego ochłodzenia, a kolejne minimum słoneczne.

      Trzeba chyba osiągnąć specjalny stan umysłu, żeby z jednej strony naśmiewać się, że ponoć w latach 70. XX w. głupi naukowcy wieścili globalne ochłodzenie, a zaraz potem mówić, że AGW to ściema, bo radzieccy uczeni, tfu rosyjscy naukowcy od 15-20 lat przewidują, że już zaraz, za moment zacznie się ochładzać.

      Przypominam, że źródło tych prognoz ochłodzenia ma swój początek w latach 90. XX w. i od tej pory jest nieustannie odsuwane w czasie. Ale po przeczytaniu:

      "Każdy cykl obejmuje 10 lat szybkiego wzrostu temperatury, a następnie 40–50 lat jego stopniowego spadku."

      każdy myślący człowiek powinien dojść do wniosku, że jeśli za wszystko odpowiada taki cykl i nie ma Globalnego Ocieplenia, to 50-60 lat temu temperatura powinna być zbliżona do obecnej. I jednocześnie każdy kto tym się zajmuje wie, że tak nie było.

      Usuń
    4. Można sobie "wygoglać" całą notkę z stanowiskiem Zavalishina, też uważam, że ocieplenie na północnej półkuli to efekty zmiany albedo, sadzy, AHF, czyli pustynnienia, deforestacji, osiadania sadzy na lodowcach, produkcji ciepła przez elektrownie itd.

      Wystarczy w słoneczny dzień stanąć na trawie i na kamieniach, nie mówiąc o czarnych kamieniach czy jakimś ciemnym metalu. Trawa może być nawet chłodna, kamienie będą gorące a metal może poparzyć. Tak więc jakiś 60 letni cykl może być całkiem niewidoczny, bo 60 lat temu było 3 miliardy ludzi dziś jest ponad 7 miliardów. Ale w skali 5000 lat mamy spadek temperatur powstanie i wzrost lodowców norweskich, w 2500 lat temu Grecji Herodota śnieg był czymś egzotycznym, obecnie mamy mrozy w Rzymie, ba zamarzających w Rzymie ludzi, i metrowe opady śniegu na Krecie.

      Ostatnio na autor "doskonalenaszaro" machnął listę nierozwiązanych problemów GW "1Ile dokładnie wynosi czułość równowagowa klimatu?
      2Jak silne jest wymuszenie radiacyjne antropogenicznego aerozolu?" itd., mówiąc wprost podstawy GW pozbawione są realnych liczbowo czyli arytmetycznie podstaw.

      Usuń
    5. @Awaris7 czerwca 2017 16:01
      A tymczasem na półkuli południowej na Antarktydzie szykuje się w nadchodzącym tygodniu bardzo silna anomalia ujemna. Może coś w tym jest...

      Usuń
    6. @ Awaris
      To ciekawe, zajrzałem do "Dziejów" Herodota i wygląda na to, ze znał on śnieg dość dobrze. Chcąc wytłumaczyć informację, że w kraju Scytów na północ od morza Azowskiego, pojawia się puch w powietrzu przez który nic nie widać i nie da się przejść, stwierdza że najpewniej chodzi tu o śnieg, taki jaki można obserwować w górach gdzie pada zimą a mniej obficie latem. W których greckich górach dziś śnieg pada latem?

      Zresztą trochę sam sobie przeczysz - ocieplenie ma być wynikiem naturalnego cyklu ale też wpływu człowieka związanego z produkcją ciepła, sadzą, wycinaniem lasów itp. I oczywiście Trump dobrze robi, że niczego nie zatrzymuje, na przykład tej produkcji ciepła w elektrowniach, ani tej sadzy...

      Usuń
    7. Kiedyś odbyłem dyskusję na ten temat jedyne co jest opisane dla Grecji to jakieś przygruntowe przymrozki, zmrożony grunt po nocy, w jakiejś tam wojnie, najpewniej w okresie zimy co nie jest niczym dziwnym, nie ma żadnych opisów leżącego śniegu, czy jego opadów w Grecji, to co pisał o śniegu w górach to chodziło o góry trackie, mają do 3000m, ze względu na pionowe gradienty temperatur nawet w Afryce na Kilimandżaro jest śnieg.
      Herodot był mędrcem, i wiedział czym jest śnieg, ten jego opis gęstych opadów śniegu, czy zamieci śnieżnej, jest dla jego greckich czytelników którzy opadów śniegu nie widzieli.
      Scytia jego jest wielka zaczynała się na północ od Dunaju i kończyła gdzieś daleko na wschodzie.
      Co do Dunaju to opisywał ciekawą jego właściwość świadczącą o ówczesnym klimacie, mianowicie miał mieć zawsze ten sam poziom wód, co on tłumaczył miedzy innymi powolnym topnieniem śniegu, dziś Dunaj dość często wylewa no właśnie z powodu roztopów śniegu, czyli tłumaczenie Herodota, było najpewniej jakimś jego błędnym domysłem.
      Więc dla czego Dunaj miał stały poziom wód, najprościej to wytłumaczyć tym, że niezależnie od pory roku opady deszczu w zlewni Dunaju, miesięcznie były średnio takie same.

      Usuń
    8. @Awaris

      " Tak więc jakiś 60 letni cykl może być całkiem niewidoczny"

      Znaczy Zavalishin widzi w danych niewidoczny cykl? No to dopiero godne radzieckiego naukowca :).

      "Ale w skali 5000 lat mamy spadek temperatur powstanie i wzrost lodowców norweskich"

      Nie jest do końca jasne, czy w czasie HTM lodowce norweskie stopniały całkowicie. Tamten ciepły okres w wyższych szerokościach geograficznych był oczywiście związany ze zmianami insolacji w okresie letnim.

      "Ostatnio na autor "doskonalenaszaro" machnął listę nierozwiązanych problemów GW (...) mówiąc wprost podstawy GW pozbawione są realnych liczbowo czyli arytmetycznie podstaw."

      Autor bloga DoskonaleSzare napisał tam również coś takiego:

      "Od razu zaznaczę, że nie są to problemy “nierozwiązane” w tym sensie, że nic na ten temat nie wiemy; w niektórych przypadkach zresztą ich rozwiązanie zostało niedawno znalezione."

      Więc nie, nie są pozbawione arytmetycznych podstaw, a jedynie są znane z pewnym zakresem niepewności, co jest normalne dla nauki.

      "dziś Dunaj dość często wylewa no właśnie z powodu roztopów śniegu"

      No właśnie nie, powodzie na Dunaju najczęściej są wynikiem intensywnych opadów deszczu w okresie letnim.

      "Herodot był mędrcem, i wiedział czym jest śnieg"

      Trochę źle to świadczy o starożytnych Grekach.

      "ten jego opis gęstych opadów śniegu, czy zamieci śnieżnej, jest dla jego greckich czytelników którzy opadów śniegu nie widzieli."

      Skąd wiesz, że nie widzieli? Śmiem wątpić, czy każdy opis opadu śniegu dotrwałby do naszych czasów.

      "najprościej to wytłumaczyć tym, że niezależnie od pory roku opady deszczu w zlewni Dunaju, miesięcznie były średnio takie same"

      Najprościej wytłumaczyć to faktem, że opieranie swojej wiedzy na temat klimatu danego regionu na relacjach mędrca sprzed 2500 lat jest co najmniej karkołomne.

      Usuń
  3. Prawda jest taka, że to już koniec i nic nie poradzimy na zmiany. Obawiam się, że Golfsztrom przyhamuje przy silnym topnieniu Grenlandii co zwiększy anomalie zimna zimą bo zlodowacenia raczej nie będzie ale na 100% nie można stwierdzić co w takim przypadku. Twoim zdaniem Hubert co dalej z pogodą i klimatem Polski? Jakie anomalie nas czekają?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieliśmy w ostatnich latach duże schłodzenie Atlantyku przez wielkie roztopy na Grenlandii w 2012 roku. Skończyło się na wielkich sztormach, które zepsuły cztery Wigilie i Święta pod rząd. W 2013-2016 roku też Grenlandia sporo traciła, choć mniej niż w 2012 roku. Nawet teraz spory obszar na Atlantyku jest schłodzony. http://pamola.um.maine.edu/fcst_frames/GFS-025deg/DailySummary/GFS-025deg_NH-SAT1_SST_anom.png
      Efekt jest taki, że na Atlantyku nie ma dnia bez sztormu. A modele pogodowe już od paru dni sugerują, że w Anglię może uderzyć sztorm. I nawet teraz tam, ze tego co widzę na mapach wieje, bo właśnie uderzył w wyspy sztorm.

      Sztormy na Atlantyku od topnienia lodu na Grenlandii zmienią się w huragany - orkany. Ostatni sezon był dość spokojny. To jak dokładnie będzie gdy zwolni Golfsztrom tego nie wiem. Ale wiem, że jak woda w północnej części Atlantyku się mocno schłodzi i napsuje coś w cyrkulacji termohalinowej (tu już idę za słowami Hansena) będziemy mieli istne piekło na Ziemi. Ale nie że zrobi się zimno. Po prostu wielkie cyklony będą zaciągać ciepło z południa, znad Afryki, Azorów, Wysp Kanaryjskich. A ponieważ lodu w Arktyce wtedy nie będzie, to zostaną dwa źródła zimna: Grenlandia i Syberia. Zimna część Atlantyku nie zrobi na zimy, ale raczej coś co zimę będzie przypominać - listopad w najgorszym wydaniu. Dodajmy do tego ogólny wzrost temperatur, więc scenariusz Labradora nie będzie. Prezydent będzie musiał jeździć na narty do Austrii - będzie za ciepło, a i tam śnieg będzie się topić dość często, już parę razy tak było.

      Poza tym na Labradorze jest zimno z innego powodu. Kontynentalizm powietrza - wiatr wieje z zachodu, znad lądu. Kordyliery stanowią dość dobrą zaporę przed ciepłem Pacyfiku. Labrador leży blisko Grenlandii. Od Arktyki nie odgradza go nic, żadne góry, a nie łagodnie ciepłe morze. I teraz co na to sceptycy - kwestia Golfsztromu. Taki czy owaki Golfsztrom, to wciąż łagodnie ciepła woda. Kanada na jesienią się wychładza, Atlantyk bardzo wolno. Więc logiczne jest, że nie ma na Labradorze źródła ciepła. Jakby Labrador wsadzić do Kolumbii Brytyjskiej, a Kordyliery wywalić tam skąd wyciągnęło się Labarador, to było by tam ciepło. Bo zamiast zimnego lądu, byłby łagodnie ciepły ocean. To samo dotyczy Kamczatki. W dużej mierze przyczyną takiej a nie innej pogody na Kamczatce jest ukształtowanie poziomie i pionowe. Prądy morskie mają wpływ, ale wyobraźmy sobie, co by było gdyby na zachodnich krańcach Europy ciągnęły się wysokie na 3 km góry i szerokie na 400 km? Mielibyśmy zimno.

      A jakie anomalie nas czekają? Tak jak powiedział Hansen - istne piekło na Ziemi. Nie od razu, ale już widać symptomy.

      Osobiście nie wiem co dokładnie stanie się jak zniknie Golfsztrom i co go zastąpi, ale na pewne będzie ciężko.

      Usuń
  4. Ciekawy wpis na ziemi na rozdrożu. http://ziemianarozdrozu.pl/encyklopedia/77/zmiany-klimatu-na-jakiej-planecie-bedziemy-zyc Najbardziej obawiam się punku piątego cytat: •załamie się cyrkulacja oceaniczna - w środku globalnego ocieplenia klimat Europy może upodobnić się do klimatu Labradoru i Kamczatki; To równie groźne co ocielenie. Wniosek jest prosty jeśli osoby typu demona mysla że zimy w Polsce się skończą to się mylą a wręcz przeciwnie w przypadku załamania się cyrkulacji oceanicznej nie będzie transportowane ciepło z tropików w efekcie zima będzie taka jaka występuje obecnie na Kamczatce a lato jak w Kazachstanie upalne i suche.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka ciekawostka: Teraz nad Zatoką Hudsona jest
      https://earth.nullschool.net/#current/wind/surface/level/overlay=temp/orthographic=-82.92,50.76,1258/loc=-91.256,56.774
      prawie 30oC, na 56 równoleżniku. No, tam nie ma Golfsztromu, a gorąco jest. Oczywiście zimą jest mroźno, ale nie zawsze, bo zależy skąd wieje.

      Usuń
    2. @Daniel Dan 5 czerwca 2017 21:35
      ..."w przypadku załamania się cyrkulacji oceanicznej nie będzie transportowane ciepło z tropików w efekcie zima będzie taka jaka występuje obecnie na Kamczatce a lato jak w Kazachstanie upalne i suche."

      Rolę Prądu Zatokowego przejmie atmosfera - niestety :(

      Usuń
    3. W przyszłości pewnie tak ale nie chyba tak od razu? Jakby nie patrzeć ocieplenie postępuje ale jesteśmy na etapie interglacjalu Emskiego dopiero mniej więcej więc cały czas chłodno w skali geologicznej. Więc nasuwa się pytanie czy atmosfera jest tak ciepła że nie będzie u nas zimy lub będą lagodne bez Golfsztromu? Bo mimo wszystko i z nim obecnie są możliwe spadki temperatury w Polsce na nizinach do -30st lub mniej. Po prostu zastatanawiam się jeśli zostanie wyłączony tak wielki kaloryfer to co nam da takie ciepło? Wiem , że za 200 lat czy więcej i zimą zniknie lód w Arktyce ale obecnie nie ma na to szans jest za zimna atmosfera mało co2 i metanu by tak mogło się stać i za dużo lodu generalnie by mogło tak być nawet pod koniec wieku będzie zimą lód w Arktyce dlatego się zastanawiam i czy wiemy co będzie w takiej sytuacji? Czy to tylo spekulacje? Pozdrawiam i dobrego dnia wszystkim.

      Usuń
    4. W Polsce transport ciepła z tropików odbywa się masami powietrza a nie prądem zatokowym, który omija nas hen daleko, za BG. Latem powietrze jest cieplejsze niż ten "ciepły" prąd.
      Zanik golfsztromu nie spowoduje też zaniku przeważającej cyrkulacji zachodniej, przez co zimą i tak będzie do nas nachodziła strefówka z nieco cieplejszym powietrzem morskim, łagodząc kontynentalizm. Wschodnie wybrzeże Kanady nie ma tak dobrze, bo tam zimowa cyrkulacja zachodnia to zimny wiatr z głębi lądu.

      Usuń
    5. @Daniel Dan5 czerwca 2017 21:35
      I osoby pokroju Demona mają rację ponieważ klimat Europy, szczególnie zachodniej, absolutnie nie ma szans upodobnić się do Labradoru czy Kamczatki. Cyrkulacja zachodnia atmosfery na półkuli północnej nie zaniknie niezależnie od kondycji Golfsztromu. Kto wie? Może się okazać, że zimniej zrobi się w Skandynawii czy północno zachodniej Rosji ale do nas docierać będą zimą potężne cyklony tworzące się w jeszcze cieplejszych niż obecnie wodach Morza Karaibskiego siejąc zniszczenie i podnosząc mocno temperaturę.

      Usuń
  5. Hubert to co napisałeś dało do myślenia i zgadzam się z Toba ale też nie w kwestii Golfsztromu.Idziesz za zdaniem Pana Hansena i jego teoria może być trafna ale to jedna z teorii i albo się sprawdzi albo nie. Golfsztrom to stałe żródło ciepła a sztormy raz są raz ich brak i one nie dadzą nam ciepła przez cały czas. To jak zimą przykładowo mamy taką typową Polską zimę -3 st w nocy ok -10 i przechodzi ciepły front atmosferyczny z nad Atlatyku z łagodnym powietrzem i daje nam plus 10 w ciągu dnia i ok 3 st na plusie w nocy ale na kilka dni potem zazwyczaj wraca ujemna temperatura i częściej jest zimno niż ciepło. Sztorm da nam ocieplenie a raczej wytchnienie przy sytuacji przerwania cyrkulacji a nie stałe ciepło to takie moje zdanie. Prąd morski daje nam ciepło stałe a sztorm da nam wytchnienie od zimna zimą a o lato nie musimy się martwić słońce i da nam ciepło w tej sytuacji ale o braku zimy nie ma mowy bo tak czy inaczej zimą będzie lód ze względu na brak słońca w Arktyce na czas nocy polarnej a przy przerwaniu cyrkulacji nie ma mowy o braku lodu szczególnie zima w Arktyce bo Golfsztrom niesie tam ciepło i dzięki temu lód morski sięgał i sięga do Swalbardu a nie jest przyklejony do Skandynawii cały rok a nawet zimą nie jest dzięki temu, że mamy Golfsztrom bez niego zimą lód morski sięgnie Skandynawii

    OdpowiedzUsuń
  6. Dopóki lód istnieje zimy się nie skończą ,za niedługą przyjdą zimy takie jak 2009/13

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lód istnieje już tylko na papierze i mniej więcej taką ma grubość. Tempo spadku jego zasięgu mocno przyspieszyło i podąża obecnie równolegle do roku 2010 i roku 2012. Jaka była w tych latach grubość i objętość lodu to chyba nie muszę przypominać. Idziemy na solidny rekord.

      Usuń
    2. Wątpię w rekord w tym roku

      Usuń
    3. Oj niech już wreszcie raz na zawsze szlak trafi ten przeklęty lód i będzie święty spokój z zimami. Nie będzie się trzeba męczyć z mrozem i śniegiem. Miało być już w 2013, a to białe paskudztwo nadal się jeszcze jakoś trzyma. Ileż można czekać?

      Usuń
    4. Wątpię, żeby całkowite zniknięcie lodu w wrześniu/sierpniu spowodowało brak zimy w Polsce, w końcu zima 2012/13 była dość surowa, a przede wszystkim długa.

      Usuń
  7. No ładnie, niezłe cyrki się dzieją. Aktualnie oba bieguny pod kreską z prognozą dla Antarktydy na -3,5, a globalnie tylko +0,3. I jeszcze ten śnieg w N Syberii w dniu 6 czerwca. On tam chyba będzie o zgrozo aż do przesilenia leżał. Gdzie to ciepło Panowie, gdzie to ciepło? Na obu półkulach rekordy zasięgu są już stracone mimo 410 ppm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, bez paniki. To dopiero początek czerwca. Jak dobrze przysmaży to po śniegu i lodzie nie będzie niedługo śladu. Tylko nie wiem czy jest się z czego cieszyć. Zaczął się (wg kontrowersyjnego Demona) New Eocen. Zobacz sobie ADS. Jeszcze w tym dziesięcioleciu lód w Arktyce latem będzie tylko na zdjęciach.

      Usuń
  8. Ciekawe za ile dni 2012 przebije obecny rok. Wygląda na to, że lada dzień, ale to efekt rachitycznych roztopów na wiosnę. Przy tak cienkim lodzie, to aż dziw bierze, że tegoroczny rekord stoi jeszcze pod znakiem zapytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sezon topienia właściwie się dopiero zaczyna wiec trudno określić jak będzie przebiegał.-może warto poczekać z prognozami jak topienie będzie obejmować większość Arktyki a lód sezonowy się stopi przynajmniej na terenach daleko poza kołem polarnym np zatoka Hudsona

      Usuń
    2. Jeszcze kilka dni i sytuacja może zmienić się nie do poznania. Lód jest dramatycznie cienki i jeśli topnienie się rozpocznie to obejmie na raz gigantyczny obszar. W każdym z tworzących się przerębli Morze Arktyczne będzie chłonąć megawaty energii. To wodospad, który ruszy z niewyobrażalną siłą. Podwaliny pod ten proces położyła jesień i zima roku ubiegłego. To już nowa epoka. Zima w Europie przechodzi do historii.

      Usuń