Toplista

Ranking Blogów

sobota, 21 maja 2016

Megatopnienie i zmierzch bogów

Miejsca, gdzie lód stopił się kilka tygodni wcześniej niż zwykle, pochłonęły już dość dużą ilość ciepła. Powierzchnia wód osiągnęła zero stopni Celsjusza, a nawet tę wartość już przekroczyła. Wody Arktyki będą nagrzewać się dalej. Mapa Climate Reanalyzer przedstawia anomalie temperatur wód powierzchniowych na półkuli północnej dla 21 maja 2016 względem średniej 1979-2000. Te anomalie, to informacja, że wody Arktyki są wystarczająco ciepłe, by topić lód i tak się dzieje, co pokazują zdjęcia satelitarne NASA. Lód topnieje nie tylko od spodu. Ciepło znad lądów i ciepłych oceanów dociera do Arktyki. Temperatura w wielu miejscach zbliża się do zera, lub wartość tą przekracza. 

Temperatura w strefie przybrzeżnej Morza Beauforta i anomalie w stosunku do średniej 1981-2011. Earthnet

Nie tylko ciepło wód morskich, czy ciepło atmosferyczne topi lód. Także rzeki transportują energię cieplną w postaci wody z niższych szerokości geograficznych. Jako, że klimat na Ziemi jest cieplejszy, to lądy szybko się nagrzewają, szybko znika śnieg, rzeki odmarzają znacznie wcześniej niż zwykle. Szczególnie widoczne jest to w Kanadzie, gdzie rzeka Mackenzie niesie ciepłą wodę do Morza Beauforta. Oznaką tego są widoczne z kosmosu osady, które trafiają do tego morza. Temperatura powierzchni wody morskiej 0,5oC, wydawałoby się niewiele. Normalnie obszar przybrzeżny Morza Beauforta powinien być jeszcze zamarznięty, a nie jest. Zmiany są tyle szybkie, by nie zadać sobie pytania, czy czasem Przejście Północno-Zachodnie nie otworzy się miesiąc wcześniej niż zwykle. Zwykle otwiera się przynajmniej w połowie sierpnia, z reguły w drugiej połowie sierpnia. Możliwe, że w tym roku otworzy się w lipcu. 

Zasięg lodu morskiego po stronie amerykańskiej 20 maja 2016 roku. W górze mapy widoczny także fragment obszaru Morza Wschodniosyberyjskiego. AMSR2, Arctische Pingiun

Pokrywa lodowa Arktyki kurczy się w tempie 50-60 tysięcy km2 dziennie, wciąż jest rekordowo niskich rozmiarów. Ten ogrom zmian pokazuje mapa zasięgu lodu po stronie amerykańskiej. Lód wycofuje się szybko na Morzu Czukockim i Beauforta. Południowy kraniec Morza Czukockiego jest wolny od lodu, po amerykańskiej stronie M. Czukockiego powstał pas wolny od lodu. Dalej spory kawał południowej części M. Beauforta jest wolny od lodu, dalej na północ znajduje się kra lodowa, która wkrótce stopnieje. Występują stosunkowo niewielkie obszary lodu, oddzielające te trzy miejsca. Do otwarcia zachodniej połówki Przejścia Północno-Zachodniego zostało niewiele czasu. Być może dojdzie do tego w czerwcu, i całkiem możliwe, że jeszcze w pierwszej połowie czerwca. Zamarznięte kanały Archipelagu Arktycznego, ale i tam lód może bardzo szybko się roztopić. Reasumując, postęp zmian każe zadać pytanie: Czy północny szlak morski nie będzie drożny jeszcze w lipcu? To wydaje się być prawdopodobne. To samo dotyczy rosyjskiego szlaku morskiego. W końcu Arktyka jest niezwykle ciepła, zbyt ciepła. 

Mapa Earrthnet pokazuje temperaturę powietrza o 21:00 UTC 20 maja, nad południowym krańcem Morza Beauforta, przy ujściu rzeki Mackenzie. Prawie 4oC, to bardzo duża wartość, podsycana faktem, że część akwenu jest pozbawiona lodu. Lód arktyczny to potężny bufor zimna, klimatyzator planety. Tam, gdzie nie ma lodu jest ciepło, tam gdzie on jest temperatura jest niska, by wzrosnąć, pierw lód musi się stopić. Chyba, że ma miejsce intensywny napływ ciepła z niskich szerokości geograficznych, wzmocniony przez ocieplający się klimat i anomalię prądu strumieniowego. Arktyka bez lodu, to Arktyka bez ujemnych temperatur. 


Rzeka Mackenzie wyrzuca osady do Oceanu Arktycznego, a przy okazji ciepłą wodę. NASA Worldview, 20 maja 2016.

W górnym biegu, w zależności od miejsca, rzeka Mackenzie może mieć teraz od 5 do nawet 15oC. W dolnym biegu około 1 do 3oC. W lipcu oczywiście te wartości są większe, będą większe. Większe niż kilkanaście lat temu, a nawet więcej niż w 2012 roku. Wszystko dzieje się bardzo szybko.

Roztapiająca się pokrywa lodowa na Morzu Czukockim. Przeręble w lodzie, powstałe na skutek głównie topnienia lodu od spodu, ale także dryfu i ciepła atmosferycznego oznaczają, że koniec paku w tej części czapy polarnej jest bliski. NASA Worldview, 20 maja 2016.

Lód na Morzu Czukockim jest przygotowany na całkowite stopienie w ciągu najbliższych kilku, góra kilkunastu dni. Chyba, że zmieni się pogoda. Jeśli lód stopi się na tym akwenie za tydzień lub dwa, topnienie reszty czapy polarnej przyspieszy. Woda wchłonie jeszcze większą ilość ciepła - to dodatnie sprzężenie zwrotne w Arktyce, podsycane przez globalne ocieplenie.

 Kra lodowa na Morzu Karskim, NASA Worldview

Przejście Północno-Wschodnie także może się szybko otworzyć, widać to po tym, jak wygląda lód na Morzu Karskim. W 2012 roku wprawdzie zasięg lodu na tym akwenie był mniejszy o tej porze roku. Ale jak pokazuje mapa satelitarna NASA, lód jest strzaskany i jego koniec jest bliski. Zwłaszcza że prognozowany jest wzrost temperatur, który już w tej części Arktyki postępuje. Temperatury nad tym akwenem sięgają, a miejscami już śmiało przekraczają zero stopni. Izoterma 20oC przekracza już koło polarne po zachodniej i wschodniej stronie Uralu. Na półwyspie Jamał, temperatura sięga 5oC topnieje śnieg, potem będzie topnieć wieczna zmarzlina.


Ci, którzy śledzą to co dzieje się w Arktyce, mają świadomość. Ci, którzy wiedzą o nagłej zmianie klimatu - przyspieszonym globalnym ociepleniu, wiedzą, co może się stać. Większość ludzi, politycy, media żyją w nieświadomości, albo nie chcą wiedzieć. Zmiany zachodzą potwornie szybko i przyspieszą, gdyż wpuściliśmy do atmosfery setki miliardów ton CO2 . Weźmy na przykład Polskę, od kilku lat mają miejsce ostre spory polityczne, żadnym jednak elementem tych sporów nie jest kwestia przygotowania kraju na skutki nagłej zmiany klimatu, czy kwestia antropogeniczności globalnego ocieplenia i potrzeby działań. Po stopieniu czapy polarnej poniżej 1 mln km2, zajdą nieliniowe, tzn wykładnicze zmiany w temperaturach i ekstremalnych zjawiskach pogodowych. Ostatnio owe spory polityczne przybrały na sile, a megatopnienie w Arktyce nasila się z każdym tygodniem, temperatura globalna już wzrosła o ponad 1oC, a stężenie CO2 jest podobne do tego sprzed 15 mln lat, kiedy poziom oceanów był wyższy o 30 metrów. Tymczasem Polska i wiele innych państw mają najwyraźniej w głębokim poważaniu klimat i przyszłe konsekwencje jego ocieplania.

Skoro nie chcemy, lub nie potrafimy zredukować emisji CO2, to przynajmniej podejmujmy działania łagodzące skutki globalnego ocieplenia. Ale jak widać na przykładzie wielu krajów (poza lokalnymi i prywatnymi inicjatywami, bez wsparcia rządów), nawet tego nie robimy. Żyjemy tak, jakby nic nie miało się nigdy stać. Tymczasem zginiemy z głodu, lub wojen, albo zabije nas sama temperatura, tak jak to dzieje się teraz w Indiach, czy w 2003 roku we Francji.  

Czy ludzkości znudziło się życie na tej planecie, jedynej jaką mamy? Może nie, ale ludzie zachowują się tak (przynajmniej ci z krajów uprzemysłowionych), jakby byli bogami. Tyle tylko, że to jest już zmierzch bogów.

Zobacz także:

19 komentarzy:

  1. Jezu koszmar ratujcie aaaahhhhhhh never aaaahhhhhhh Armageddon error!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jak rozumiem nie miałbyś nic przeciwko tygodniowej wyprawie do Indii i Pakistanu?

      Usuń
    2. Chryste Malediwy pod wodą over...

      Usuń
  2. Myślę, że dobrze byłoby zostawić trochę dramatyzmu na wrzesień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może, ale ja nie jestem wyjątkiem jeśli chodzi o dramatyzm. Mam owijać w bawełnę?
      No chyba, że pogoda się zmieni i w czerwcu i lipcu będzie taka, że topnienie wyhamuje i skończy się na drugiej lub trzeciej pozycji.

      Usuń
    2. Solidna zima, pochmurny i chłodny marzec, zmienny kwiecień z częstymi przymrozkami, maj - do połowy zimny i mokry, dopiero ostatnie kilka dni są ciepłe i słoneczne. Dlatego u nas brak paniki klimatycznej.

      Usuń
    3. Bo dopóki nas nie spotka krzywda ze strony ocieplającego się klimatu, to się tym nie przejmujemy. Nie interesuje nas fakt, że to się dzieje, jak na razie gdzieś tam daleko, kilka tysięcy kilometrów stąd. Nie jesteśmy mieszkańcami kraju Trzeciego Świata, wiec w razie suszy, czy powodzi, mamy pieniędzy na likwidację szkód. Do czasu.

      Na pierwszej linii ognia są kraje biedne, które nie radzą sobie z globalnym ociepleniem. Kraje nisko położone, jak wspomniał gość powyżej (wzywając bezsensownie imienia Chrystusa, choć nie wiem po co i na co) Malediwy, czy Kiribati, już odczuwają ten problem. Wyspy nie zostały zalane, ale podnoszący się poziom oceanu zatruwa słoną wodą pokłady słodkiej wody. Mieszkańcom niektórych wysp brakuje wody. Rządy tych krajów przygotowują się do Exodusu. Wykupują nawet ziemie w Nowej Zelandii czy Australii. Oczywiście my się tym nie musimy przejmować. Nie mieszkamy tam, to nie nasz problem.

      Ale problemy dotkną także Polskę. Do połowy wieku poziom oceanów w tym Bałtyku wzrośnie o 20-30 cm. To ostrożne szacunki IPCC. Ale ze względu na samonapędzające się sprzężenia zwrotne - wykładniczy wzrost tempo topnienia lądolodów, poziom mórz wzrośnie nie o 20 cm, ale o metr do połowy wieku, a nawet więcej, jeśli po stopieniu czapy polarnej w Arktyce topnienie na Grenlandii przybierze na intensywności. Ktoś kto ma 60-70 lat może mieć to w nosie, ale jak ktoś ma 20-30 lat albo jeszcze mniej, to musi mieć powody do obaw. No chyba, że stanie się kiedyś uchodźcą klimatycznym.

      Ale wzrost poziomu mórz to nie jedyny problem. Problemem jest stabilność produkcji żywności. Susza w Polsce w 2015 roku była tak naprawdę słaba na tle prognoz dotyczących dalszego ocieplenie. To tylko przedsmak tego, co nas czeka za 20-30 lat, kiedy strefy klimatyczne przesuną się kilkaset kilometrów w kierunku bieguna.

      Usuń
    4. To wszystko prawda ale z drugiej strony gdy znikną pod wodą te tysiące wysepek to dużo bezpieczniejsza będzie żegluga bo nie będzie raf.

      Usuń
    5. Hubert i tu się mylisz że oprócz suszy,powodzi nic Polskę nie spotyka. Są szkody w rolnictwie i to nie małe zależy od rejonu ze względu na rozregulowanie pogody wiosennej napływ ciepła za szybko przez cały ekosystem nagle budzi się do życia a potem zmiana na drugie skrajne powietrze (jak było w tym roku)z Arktyki gdzie na niektórych obszarach wymroziło co mniej ale są o dziwo inne szkody bo jak widziłem w moim rejonie był problem z zapylanie kwiatów bo wszystko nagle rozkwitło a pszczołom się oberwało bo było zimno.Niby kilkudniowy problem ale ewentualne przedłużenie o 2-3 dni nieźle by obniżyło zbiory owoców.Temperatura w Polsce raczej nie będzie problemem długi czas ale przewidywalność pogody i jej sezonowość już czasem staje się problemem
      grzeg8

      Usuń
    6. O rolnictwie to już pisałem przecież. Nie raz.
      40stopniowe upały to raczej, chyba odległa o co najmniej 20 może nawet 40 lat przyszłość. Trudno powiedzieć. Francję takie upały nawiedziły w tym wieku przynajmniej dwa razy. Nie było to fajne.

      Martwimy się Zimną Zośką, która występuje od wieków, ale poważniejszy problem to upały i susze, które będą w przyszłości i to one uderzą nie tylko w nas, ale i właśnie w rolnictwo.

      Usuń
    7. Żegluga będzie bezpieczniejsza bo nie będzie raf. Czy żeglarze nie mają map z zaznaczonymi rafami? W tych czasach powinni mieć.

      W zamian za to będą silniejsze sztormy, cyklony tropikalne.

      Usuń
    8. Będą rafy - nowe w miejscu zatopionych lądów - mapy będą nieaktualne
      Myślak

      Usuń
    9. Hubert zwracam honor -pisałeś o stratach w rolnictwie.Przepraszam że wpis ale poniosło mnie jak napisałeś że Polska nie odczuwa zbytnio zmian klimatu.A ponosi nawet odbiegając od tematu rolnictwa to Nasz kraj doświadcza(może nie aż tak spektakularnych jak np Indie ale strat )różnych strat np w tamtym roku :Energetyka(problem z chłodzeniem w czasie suszy),przemysł(przerwy w dostawach prądu(burze oraz brak prądu w sieci), A moim wpisem nie miałem zamiaru pisać że "Martwimy się Zimną Zośką" tylko miałem na myśli że przez to że mieliśmy nadnaturalne ocieplenie w kwietniu 'zimna zośka" mogła narobić więcej strat nawet nie bezpośrednio mróz ale uniemożliwiając normalne zapylenie roślin i przez to mogło przyczynić się do strat
      grzeg8

      Usuń
  3. Chyba betonowe "rafy" w miejscu zatopionych lądów. Bo żywe rafy powstają setki i tysiące lat :( -żeglarz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też rafy choć nie koralowe czy gąbkowe.
      Myślak

      Usuń
  4. Raf będzie więcej bo na betonach zatopionych wyrosną ukwiały i inne dziadostwa, poza tym rafy lubią ciepło i dużo CO2.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym CO2 się nie zgodzę. Dużo CO2 -> kwaśna woda -> trudno budować wapienne szkielety -> zamieranie korali i innych zwierząt/roślin czułych na pH.
      A rafy mogą, ale nie muszą być żywego pochodzenia - mogą być to po prostu płytko zatopione skały/kamienie/mury lub temu podobne.
      Myślak

      Usuń
    2. Dużo CO2 to dużo CaCO3. Ph nie ma tu nic do rzeczy.

      Usuń
  5. @Anonimowy22 maja 2016 16:42

    Chłodny marzec?
    Gdzie?
    http://meteomodel.pl/BLOG/wp-content/uploads/2016/04/map.png

    OdpowiedzUsuń