Toplista

Ranking Blogów

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Wielka trójka rekordowych roztopów dotknięta, Przejście Północno-Zachodnie otwarte

Topnienie lodu w Arktyce nie ustaje. Kolejne dane pomiarowe NSIDC pokazuje duży spadek. Podobnie jest w przypadku pomiarów JAXA. W obu przypadkach czapa polarna sięgnęła poziomu wielkiej trójki - mega topnienia 2007, 2011 i 2012. Mapa obok pokazuje wysokie temperatury oceanów na Ziemi, w tym wolnych od lodu wód w Arktyce. Dane DMI potwierdzają wysokie anomalie termiczne wód powierzchniowych w Oceanie Arktycznym. Rezultatem będzie dalszy topnienie i zejście do poziomu rekordowych lat. Powtórki z 2013 i 2014 roku nie ma. Arktyki weszła w kolejny etap spadku zasięgu/ilości lodu, który ukoronowany będzie bezprecedensowym rekordem w 2016 lub w 2017 roku, być może całkowitym unicestwieniem czapy polarnej w tej dekadzie.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2015 roku na tle ostatnich lat. NSIDC

Zasięg arktycznego lodu morskiego 30 sierpnia spadł do 4,8 mln km2, niemal tyle co w 2011 roku. W 2011 roku wrześniowe minimum wyniosło 4,34 mln km2. Do zbliżenia się do 2012 roku nie dojdzie, ale tegoroczne wrześniowego minimum będzie należeć do jednych z najmniejszych. Nie jest wykluczone, że zasięg lodu za 10-15 dni będzie trzecim najmniejszym w historii pomiarów, a przynajmniej takim samym, jak w 2011 roku. Byłby to solidny fundament dla następnych roztopów w 2016 i 2017 roku. Podobnie, jak miało to miejsce przed 2012 rokiem. 


Czapa polarna w Arktyce 30 sierpnia 2015 roku. Uni Bremen, AMSR2 Mapa pokazuje także koncentrację lodu, lecz w innym zestawieniu barw.

4,8 mln km2 to bardzo mało. Duże obszary Oceanu Arktycznego są wolne od lodu. Są to miejsce o temperaturach 1-3oC wyższych niż zwykle. To dodatkowa ilość ciepła trafi następnie do atmosfery, co nie obędzie się bez konsekwencji


Zasięg arktycznego lodu morskiego w obrębie Archipelagu Arktycznego i Przejścia Północno-Zachodniego 30 sierpnia 2015 roku. AMSR2, Arctische Pinguin

Kolejna mapa pokazuje obszar lodu w Przejściu Północno-Zachodnim. Ten legendarny szlak wodny jest otwarty. Biorąc pod uwagę różne podejścia do żeglowności, to już 20-23 sierpnia przejście to nadawało się do żeglugi morskiej. Teraz już oba szlaki morskie są otwarte dla żeglugi. Pierwszy raz Przejście Północno-Zachodnie otworzyło się w 2007 roku, podczas spektakularnych roztopów. Rosyjski szlak wodny nie otworzył się w rejonie półwyspy Tajmyr, ale był żeglowny. W 2008 roku oba przejścia były otwarte, z tym że na podstawie map AMSR2 Przejście Północno-Zachodnie było nieco zablokowane przez krę lodową. Można jednak uznać, że było otwarte ze względu na brak paku lodowego. W 2010 roku w Arktyce było już na tyle ciepło, że oba szlaki morskie były ewidentnie otwarte, co potwierdzały wszystkie skany map zasięgu lodu. Podobnie było w 2011 i 2012 roku. Przerwa nastąpiła w 2013 i 2014 roku. Teraz Przejście Północno-Zachodnie, choć jest otwarte, to nie na oścież, co pokazuje mapa. Kra lodowa nieznacznie blokuje Kanał Parry'ego i wyjście na Morze Beauforta. Można jednak uznać, że szlak morski jest otwarty. 

http://map2.vis.earthdata.nasa.gov/image-download?TIME=2015242&extent=-1783038.5186668998,-1567229.0373337995,-873726.5186668998,-231933.03733379953&epsg=3413&layers=MODIS_Terra_CorrectedReflectance_TrueColor&opacities=1&worldfile=false&format=image/jpeg&width=1776&height=2608
Zdjęcie satelitarne NASA przedstawiające Przejście Północno-Zachodnie 30 sierpnia 2015 roku.

Na obu powyższych zdjęciach widać, że legendarny szlak morski jest otwarty, ale kra lodowa nieco blokuje jeszcze cieśniny. To kolejny po 2012 roku sezon, kiedy oba szlaki morskie w Arktyce są dostępne dla żeglugi. Sytuację tę będą wykorzystywać m.in. morscy przewoźnicy, a także eksporterzy ropy naftowej, którzy wysyłają tankowce do odległych państw. Z drugiej strony taki stan rzeczy można porównać do sytuacji w której diabeł daje nam coś w zamian za naszą duszę po śmierci. Globalne ocieplenie sprawia, że Arktyka staje się łatwym kąskiem dla takich państw jak Rosja, czy USA. Jest jednak tego cena.

Odchylenie temperatur o średniej 1979-2000 na półkuli północnej 31.08.2015. Climate Reanalyzer

Cena, którą w sumie już teraz płacimy. A w przyszłości będziemy musieli wręcz oddać wszystko. Tak jak ktoś podpisując pakt z diabłem, musi ostatecznie oddać swoją duszę. Problem globalnego ocieplenia będzie narastać. Polska w tym roku doświadczyła potężnych fal upałów, wysychania rzek i strat w plonach. 35oC zawitało nawet na przełomie sierpnia i września. W przyszłości przyjdzie nam za tę wygodę w Arktyce zapłacić jeszcze więcej. Wraz ze wzrostem temperatur na Ziemi, katastrofy klimatyczne będą jeszcze potężniejsze, a tym samym kosztowniejsze i bardziej dotkliwe dla wielu społeczeństw.

17 komentarzy:

  1. Hubercie, rekord w 2016 czy 2017 roku jest mało prawdopodobny, musiał by się powtórzyć sierpień z 2012. Co nie zmienia faktu że są spore szanse na zasięg poniżej 4mln km2.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wczoraj na moim termometrze umieszczonym we wnęce drzwiowej o wystawie południowej skończyła się skala, a jest do +53 C. Wysokość słupka cieczy nad skalą wskazywała, że mogło być +57-58 C. Kraków.
    Rozumiem Cię, ale powtarzanie w nieskończoność, że odpowiadamy za "Globcio" zwłaszcza w kontekście Polski, mija się trochę z celem ze względu:
    1) najwięksi emiterzy CO2 nic sobie z tego nie robią - Polska nie należy do tego grona a poza tym ma także dużo obszarów zielonych co zmniejsza nasz wpływ na niekorzystną sytuację globalną.
    2) nawet Ty - @HB - wspominałeś, że niektórzy z zajmujących się profesjonalnie klimatem mówią, że już jest za późno na zrobienie czegokolwiek.

    Przy okazji, jeśli ilość energii zmagazynowanej globalnie w oceanie jest większa niż w poprzednich latach to sezon topnienia może się wydłużyć nawet znacznie co oznacza brak pewników co do wielkości i grubości pokrywy lodowej. Nawet jak na zewnątrz będą temp. ujemne to nie oznacza to końca topnienia "od spodu", szczególnie jeśli nastąpią czy następują zmiany w przepływach prądów morskich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps.
      A tu nasze możliwości energetyczne także w "czystej energii":
      http://omon.pl/biznes-i-finanse/545-polska-kuwejtem-europy-jestesmy-najbogatszym-krajem-swiata-zobacz-o-jakie-zloza-toczy-sie-iii-wojna-swiatowa
      Więc proszę Cię, @HB, jak już komuś chcesz wciskać winy w Polsce o CO2, to do rządzących co nie dbają o interesy Polski i Polaków. Bo ostatnio np. wypłynęła sprawa "pociągu ze złotem" i zdaje się ustawiła się już kolejka "właścicieli", a Polacy dzięki "naszym" rządzącym nie zobaczą nawet przysłowiowej "figi z makiem". Co najciekawsze, zdaje się, nie wiadomo na pewno, co jest w tym pociągu...

      Usuń
    2. taa, domniemani chętni do złotego pociągu winni GW. Co Ty chrzanisz, tu jest blog o arktycznym lodzie, a nie o przewinach Polski - prawdziwych, czy zmyślonych. Kompleks oblężonej twierdzy każe wypisywać oskarżenia wobec rządu światowego nawet przy przepisie na sernik? AGW jest winna nasza cywilizacja, w tym również Polska, a władze polskie, oraz część obywateli uważa, że mamy większe od innych prawa do emisji CO2, bo jesteśmy biedniejsi. Ale tu nie chodzi o biedę, prawa moralne, czy boskie - tu chodzi o przyszłość planety.
      "najwięksi emiterzy CO2 nic sobie z tego nie robią" Kto? USA? Wydają na walkę z GW więcej niż Europa, plan ograniczeń mają swój, tyle, że nie ratyfikowali Kyoto. Chiny? ogłosili plan redukcji emisji CO2 o 60-65 proc. do 2030. Może i emitują, ale nie zaprzeczają AGW. A u nas obywatele uważają IPCC za agendę rządu światowego mającą na celu depopulację Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

      "jest za późno na zrobienie czegokolwiek" - gdyby dojść do tego wniosku, to pozostaje tylko się zbroić.

      Usuń
    3. @Ryszard:
      Taa... jeszcze dopisz, że Polska odpowiada za II wojnę światową i że to powiązałem z globalnym ociepleniem. "Złoty pociąg" był przytoczony w konkretnym kontekście jako przykład pewnych zachowań, które niewykluczone, że mają także wpływ na naszą sytuację jeśli chodzi o źródła energii, także tej odnawialnej, a to akurat ściśle się wiąże z tematyką globalnego ocieplenia. Widzę, że kolega ma problem z "czytaniem ze zrozumieniem". Jakieś "dys-" czy inne atrakcje? A poza tym no nie wiem... jeśli stan arktycznego lodu, który to temat jest tematem przewodnim tego blogu, zależy od emisji CO2, to Polska cokolwiek zrobi czy nie zrobi w tej sprawie, wpływa w takim razie na tenże lód. I to jak wpływa zależy od tego jakie i w jaki sposób wykorzystuje źródła energii. A wykorzystanie tych źródeł zależy od decyzji sprawujących władzę. Jeśli jednak władza będzie forsować rozwiązania nawet obiektywnie słuszne ale powodujące wyniszczenie narodu to niedługo korzyści z takiego postawienia sprawy będą mieli ci, którzy żyć dalej będą i którzy to za bardzo nie przejmowali się umowami międzynarodowymi a nie ci co zostali poddani eksperymentowi redukowania CO2. A takie działanie na pewno podlega ocenie etycznej, bo "przyszłość planety" nie jest potrzebna krasnoludkom ale nam, ludziom czyli m.in. mnie i Tobie, naszym dzieciom itd. I akurat to nie jest "sernik". Chociaż skoro już poruszyłeś tak smakowity temat jak sernik, to jeśli np. Codex Alimentarius wprowadza rozwiązania wpływające na to, co dodaję do sernika pod względem chociażby jakościowym, to może się okazać, że wpływ rządu światowego - o którym nie pisałem, ale skoro poruszasz taki temat - jest niebagatelny na tenże produkt.
      Co do tego "za późno" to akurat proponuję poczytać wcześniejsze artykuły @HB a potem się wypowiadać. Zaznaczyłem wyraźnie w swoim poście do czyich spostrzeżeń nawiązuję.
      I co do tych wielkich... Owszem redukują ale nie w sposób, który hamowałby rozwój ich krajów. Zresztą o wiele więcej wydają na zbrojenia. Poza tym co to znaczy ogłosić plan? W PRL-u ogłaszano niejeden plan. A ciągle ogłasza się plany redukcji zbrojeń a wojen coraz więcej oraz coraz więcej nowocześniejszej broni. Więc ja też ogłaszam, że w przeciągu 30 lat poprawię swój charakter. O ile wcześniej nie umrę...
      Co do depopulacji... No cóż taki - chociażby - Klub Rzymski określił liczbę ludności Polski na 15 mln docelowo. Ale pewnie to wstrętne ploty wyssane z brudnego palucha. Są jeszcze inne "smaczki" lecz gdzież bym śmiał kwestionować kompetencje "mędrca szkiełka i oka".

      Usuń
    4. Polska też ma wkład w globalne ocieplenie, ale jest on niewielki. Hm, to dobrze, że w Polsce mieszka 38 mln ludzi. A jakby mieszkało 380 mln ludzi, to jak wyglądałyby emisje? Ile emituje przeciętnych Chińczyk? 1-5 t rocznie, Polak 5-10 t rocznie. Podobnie Niemiec i Francuz. Mieszkanie ZEA i Kataru - 10-40 t rocznie. John Travolta i Britney Spears 50-60 t rocznie lub pewnie więcej.

      To dobrze, że Polska jest mało ludna i nie dogoniła USA czy Kataru. Nie obwiniam Polaków, raczej (zazwyczaj) piszę jako o całości, czyli całej ludzkości. w tym Polsce i kilku innych krajach.

      "Przy okazji, jeśli ilość energii zmagazynowanej globalnie w oceanie jest większa niż w poprzednich latach" Przecież wiem.

      No rządzący są winni, ale sami ludzie też, wystarczą niewielkie zmiany, np. zmiana sprzętu w domu na klasę A+, czy umiejętne korzystanie z klimatyzacji czy ogrzewania. Albo nie jeżdżenie samochodem bez sensu po mieście. Bo już widziałem u siebie taki, co jeżdżą sobie o ta tak...dla jaj i puszczą techno, czy coś tam innego dudniącego na cała parę. Czyli szeroko pojęta zmiana postawy w życiu. Oczywiście nie ma tu na myśli jakieś ascezy, bez przesady, wszystko jest dla ludzi przecież, łącznie z alkoholem.

      Usuń
    5. Wkład roczny to 1% w emisję co2, niewielki, ale nie spada, nie rośnie. W przypadku Polski spadku brak, bo nie ma dużych inwestycji w oze i niskoemisyjne źródła konwencjonalne energii. Polska nie jest też mocno zurbanizowana jak kraje o dużym wzroście emisji jak Chiny, czyli największy truciciel. Tam poczyniono ogromne inwestycje w transport, ponad 100 tys. km dróg szybkiego ruchu i nakłady na ograniczenie emisji zbyt późno poszły.

      Usuń
    6. @HB
      Oczywiście zgadzam się z Tobą co do zmian ale może powiesz mi skąd w kraju, w którym spora część ludzi ledwo wiąże koniec z końcem mają sobie oni wymieniać sprzęt na "klasę A+". Przy pomocy kolejnego kredytu? A potem na ulicę pod most... Jak chcesz zmian postaw to trzeba spowodować by ludzie nie myśleli o tym co "włożą jutro do garnka". Przesadzam? No to proponuję zapoznać się np. z danymi Eurostatu co do niedożywionych dzieci w Polsce za które to wspomnienie w Sejmie urzędujący obecnie Prezydent został, przez postępową większość specjalistów od "szczawiu i mirabelek", wybuczany. Węgiel "be"? No dobrze ale to jest najtańsze źródło energii cieplnej i ludzi - poza takimi osobami jak p. Kulczyk, co to dostał od tatusia one milion USD na start a potem pomnożył to dzięki znajomościom rządowym - nie stać nie tylko na inne surowce energetyczne ale i na przebudowę instalacji. Może najpierw należałoby zapewnić ludziom możliwość spokojnego i bezpiecznego bytu - nie chodzi mi o zasiłki - a potem proponujmy im zmiany. Jak to prześmiewczo ujął Marcin Daniec: "ludzie nie mają co włożyć od garnka a w TV 30 programów kulinarnych". Polska to nie tylko Warszawa i Kraków. To także małe miasteczka bez możliwości stałego zarobku czy wsie obarczone kolejnymi kredytami bo przyroda im rozwaliła do spóły z Putinem produkcję. Zawsze można im powiedzieć jak ongiś p. Cimoszewicz, że "trzeba się było ubezpieczyć". Za co? Jesteśmy bogatym w surowce krajem a rządy w "naszej młodej demokracji" zrobiły z nas dziadów, w którym to kraju marzeniem młodzieży jest "ustawić się za granicą" dzięki "pracy na zmywaku" bo tu nie widzą miejsca dla siebie. Jak w takiej sytuacji myśleć globalnie o ograniczaniu CO2 i dobru ludzkości? Nie tylko tej "postępowej" od "naukowego światopoglądu".
      Co do "energii zmagazynowanej globalnie w oceanie" to wiem, że wiesz, ale chciałem podkreślić fakt, że wg. mnie opieranie się na przeszłości co do czasu końca topnienia może być bardzo problematyczne, tym bardziej, że możemy mieć (mamy) do czynienia z sprzężeniem zwrotnym. Jak dla mnie sytuacja wygląda tak, że coraz trudniej jest teraz rozpoznać co jest skutkiem a co przyczyną w przestrzeni nakładających się na siebie zjawisk - wzajemne oddziaływanie (nie biorę tu pod uwagę problemu CO2 a same zjawiska zaburzeń klimatycznych).

      Usuń
    7. Ps.
      Co do p. Kulczyka - nie żebym mu zazdrościł, i tak skończył jak każdy skończy - to dla porządku trzeba dodać, że jego tatuś był "umocowany" w PRL-owskich służbach. No a mój tatuś przez te służby był represjonowany. Może szkoda, że mój tatuś nie był UB-ekiem? Może dzisiaj też byłbym wzorcem "kapitalistycznej zaradności" i mógłbym z piedestału "autorytetu" pouczać "leniwych i niezaradnych" Polaków co to nie lubią ordnung muss sein.

      Usuń
  3. Jezu, cfs wyskoczył z prognozą na październik zaaferowany tym finiszem upałów, totalnie odchylony w ciepłe anomalie i brak opadów, czy faktycznie do zimy poczekamy na zmianę pogody, masakra.

    OdpowiedzUsuń
  4. Arktyka topi się , ale Antarktyka po przerwie znowu przyspieszyła zamarzanie.
    Jak tak dalej pójdzie , to denialiści znowu będą trąbić o epoce lodowej.
    Myślak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Myślak
      Dla nich nawet prognoza tego, że może być chłodniej jest dowodem na nadchodzącą epokę lodowcową...
      no bo skoro model prognozuje ochłodzenie...
      to coś musi być na rzeczy :DDDDDD

      Usuń
  5. Na dobrej drodze do 3 miejsca wszech czasów, sierpień bardzo dobry w top4, cały sezon od marca już nie tak cudowny, zważywszy z jak niskiego startował pułapu, ale cóż wiosna zimna. W następnych 3 latach może się uda, jeśli wiosna i lato będą bardzo ciepłe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolałbym, żeby się nie udało. Jeśli się uda - totalnie rozstroi nam pogodę,
      Myślak

      Usuń
    2. Trzecie miejsce stało się faktem. może nie dociągnie 2015 tego trzeciego do końca roztopów, ale na 1 września zasięg jest mniejszy niż w 2011. Co więcej, topnienie nie zwalnia tak jak o tej porze w 2011, czy 2007. Być może gwałtownie wyhamuje (bo i pora na to), ale na razie wygląda to groźnie.

      Usuń
    3. Trzymam za słowo, niech już lato będzie nasze, wolne od lodu, tańsze towary, nowe szlaki żeglowne i tańsze surowce. Z takiej arktyki jak teraz nie ma większego pożytku, trzeba ludziom przestawić myślenie na takie, żeby zbierali wodę z deszczu i mniej zaśmiecali środowisko.

      Usuń
  6. Już niedługo nastąpi stagnacja, kry lodowej niewiele zostało.

    OdpowiedzUsuń