Toplista

Ranking Blogów

niedziela, 8 maja 2016

PIOMAS (30 kwietnia 2016) - megatopnienie staje się faktem

Po czterech latach wraca rekordowe topnienie lodu w Arktyce. To już jest pewne. Pokazuje to wiele zmiennych, jak temperatury, zasięg lodu, rozmach topnienia, jaki ma miejsce w ostatnich tygodniach, z danymi PIOMAS na czele. A także prognoza pogody na najbliższe dni. Widmo zagłady pokazuje animacja obok, to co się stało na Morzu Beauforta jest ewenementem. Przynajmniej na skalę o ostatnich 10-12 tysięcy lat. 



Objętość lodu w Arktyce w 2016 roku na tle ostatnich lat. PIOMAS

Objętość lodu w Arktyce dla całego kwietnia wyniosła 22458 km3 - to rekord w stosunku do 2011 roku - wtedy średnia dla kwietnia liczyła 22500 km3. Samo maksimum wypadło 21 kwietnia, to 22717 km3, nie było rekordowe, rekord należy się dla 2011 roku, ale różnica jest niewielka, to 40 km3, więc można mówić spokojnie o ex aequo. Ostatni zapis danych - 30 kwietnia 2016 to 22268 km3 - praktycznie to samo co w 2011 roku, na rok przed wielkimi roztopami. A zestawienie danych dla 30 kwietnia z okresu 2005-2016 wygląda następująco:


2005 - 26056 km3
2006 - 25029 km3
2007 - 23681 km3
2008 - 24769 km3
2009 - 24828 km3
2010 - 23690 km3
2011 - 22247 km3
2012 - 23051 km3
2013 - 22749 km3
2014 - 22925 km3
2015 - 24064 km3
2016 - 22268
km3


Grubość arktycznego lodu morskiego w 2012 i 2016 roku dla 1 maja. HYCOM

Nie powinien dziwić fakt, że do tego doszło, ze ilość lodu w Arktyce jest taka, jaka jest. Także to, że jest rekordowo niski zasięg i powierzchnia. Świat jest cieplejszy o ponad 1oC. W ciągu ostatnich 10 lat nastąpił wzrost temperatury ziemskiej atmosfery o  0,6oC. Tyle rosła temperatura na Ziemi przez pierwsze 80 lat XX. Licząc w stosunku do średniej z przełomu XIX i XX wieku po roku 1990 nastąpiło podwojenie wzrostu temperatury. Z 0,8oC do niemal 1,6oC w stosunku do średniej 1880-1910. Większość tego ostatniego podwojenia miała miejsce w ciągu ostatnich dwóch lat - skok o 0,5oC. Teraz następuje reakcja na ten wzrost temperatur w Arktyce. Powstają warunki z powodu których  czapa polarna zniknie. Arktyka utraci większość lodu do 2020 roku, to znaczy zasięg lodu morskiego skurczy się do 1 mln km2, lub nie poniżej tej wartości. W praktyce oznacza to koniec czapy polarnej. A być może dane na wrzesień 2016-2020 pokażą 0,5 mln km2. W praktyce oznacza to lód przybrzeżny północnej Grenlandii, który nie zdążył się stopić.

Trend spadkowy ilości arktycznego lodu morskiego.

Teraz pozostaje nam już tylko obserwować cały ten spektakl ze sceny, gdyż tego uniknąć się już nie da. Czas na działanie był jakieś 40 lat temu. 


Zobacz także:
  • PIOMAS (31 marca 2016) - Czy megatopnienie już nadchodzi?, wtorek, 5 kwietnia 2016 Marzec niewiele różnił się od lutego czy stycznia. Podobnie jak w miesiącach zimowych odchylenia temperatury były wysokie, a do Arktyki często docierało ciepło. To samo dotyczy wody, szczególnie obszaru Morza Barentsa, gdzie ciepło tych wód miało i wciąż ma wpływ na pokrywę lodową Arktyki. Ciepło to uniemożliwiało szybki przyrost lodu. Przez kilka dni marca lód nie przyrastał w ogóle, a nawet zachodził proces topnienia. Innymi słowy, sytuacja w Arktyce jest alarmująca. Mapa HYCOM obok przedstawia grubość arktycznego lodu morskiego dla 1 kwietnia 2016. Obszar grubego lodu jest niewielki. Obszary, gdzie lód ma więcej niż 4 metry grubości praktycznie nie istnieje, zajmuje on niewielki procent powierzchni cza

3 komentarze:

  1. Nawet nieźle wyglądają te dane jak na prawie ciągły rekord zasięgu lodu to prawie od grudnia. Dziwnie wyglądają jednak te zdjęcia satelitarne szczególnie że widać że łatwo podlega kruszeniu lód najgrubszy u wybrzeży archipelagu arktycznego aż do wyspy Ellesmere'a. W takim tempie lód który "nigdy nie topnieje" może zacząć się odrywać od brzegu w ciągu miesiąc.
    grzeg8

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle wieje tam wiatr. Do tego nie wiadomo, jaka jest woda pod lodem. Może w niektórych miejscach mieć zero stopni.

      Usuń
  2. Mocno się rozrósł ten pożar w Albercie:(.Widać że przyroda za tempem zmian gdzie normalnie były zawsze pożary ale nie na taką skalę.Organizacje "ekologiczne" zachęcają do sadzenia lasów ciekawe czy ze względów bezpieczeństwa oraz w celu zapobieżenia i bezproduktywnej emisji nie będzie potrzeba podjąć całkiem odwrotnych działań na na dalekiej północy?
    grzeg8

    OdpowiedzUsuń