Toplista

Ranking Blogów

środa, 26 września 2018

Czwarta spalona zima w Arktyce?

Czy to może być czwarta zima której w Arktyce nie będzie? Patrząc na zmiany pogodowe, to należy tak sądzić. Zaczynają wkraczać te same siły, które uczyniły ostatnie zimy w Arktyce ekstremalnymi.

 Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2018 roku względem wybranych lat, oraz średniej 1981-2010. Wykres pokazuje zapis dziennych odczytów w 5-dniowej średniej. NSIDC

Zamarzanie Oceanu Arktycznego zaczyna się z dużym oporem, ale jak pokazuje wykres, krzywa zaczyna piąć się do góry. Zasięg arktycznego lodu morskiego 25 września wyniósł 4,62 mln km2, to 1,95 mln km2 mniej niż wynosi średnia 1981-2010. Czapa polarna jest o 30% mniejsza niż w wyżej podanym okresie odniesienia. Mapa obok pokazuje zasięg lodu dla 25 września w zestawieniu ze średnią wieloletnią. O ile sezon topnienia był słaby, to widać, że cały rok nie wygląda dobrze. Znów radykalnie powiększają się różnice względem ostatnich dekad. Czapa polarna ponownie wchodzi na rekordowe wartości.

  Powierzchnia lodu morskiego w 2018 roku względem wybranych lat. Dane NSIDC, wykres Nico Sun

Rzeczywista powierzchnia lodu rośnie dość wolno. Owszem, można to na razie tłumaczyć tym, że sezon zamarzania dopiero ruszył i Ocean Arktyczny się jeszcze nie wychłodził. Ale za dwa, trzy miesiące nie będzie można stwierdzić, że to początek zamarzania i woda jest wciąż ciepła. W ostatnich latach sytuacja była identyczna. Może oczywiście być tak, że topnienie za kilka czy kilkanaście dni ruszy z kopyta, bo ocean się wychłodzi, ale potem z racji wielkości czapy polarnej będą konsekwencje

Prognozowane warunki pogodowe w Arktyce na 29 września i 1 października 2018 roku. Tropical Tidbits

Na razie nie należy oczekiwać szybkiego wzrostu powierzchni czapy polarnej. Powstają warunki pogodowe, które będą zakłócać zamarzanie. Obecność wysokiego ciśnienia powinna z reguły o tej porze oznaczać wychładzanie. Ale tak nie będzie - wyż baryczny sprowadzi ciepło. Mapa obok (kliknij, aby powiększyć) pokazuje obecną sytuację w Arktyce. Nad spory obszar Oceanu Arktycznego wróciła odwilż, co pokazuje mapa obok. Występują też silne wiatry, które dodatkowo odpychają lód.  

Prognozowane odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 w Arktyce na 27-30 września 2018. Climate Reanalyzer

Powyższa animacja pokazuje, że temperatury w Arktyce nie będą spadać, wręcz będą rosnąć. Oznacza to wzrost anomalii temperaturowych. Ciepło dociera z Eurazji, ale później jeśli nie zmienią się prognozy, będzie docierać znad Pacyfiku. Odchylenia już teraz zbliżają się do +2oC dla całego regionu, wartość ta na dniach zostanie znacznie przekroczona. Nie jest wykluczone, że na początku października odchylenie osiągnie +3oC. Do tego wciąż ciepłe są wody Oceanu Arktycznego. obszar dodatnich anomalii nie jest tak duży jak w 2016 roku, ale ciepło skupia się na Morzu Czukockim i Łaptiewów. Ma się co ochładzać, i ciepło to trafi do atmosfery. Inne porcje ciepła, tak jak teraz, dotrą z południa. 


Ilość energii zmagazynowanej w oceanie w warstwie 0-700 m dla okresu 1957-2018. National Oceanographic Data Center (NODC)

Mamy coraz większą ilość energii cieplnej w oceanach. To ciepło może być niesione do Arktyki w ślad za załamującym się prądem strumieniowym, bo oceany oddają je do atmosfery. Także je transportują na północ do Arktyki. Kilka lat temu naukowcy odkryli, że morskie, atlantyckie ciepło dostaje się do Arktyki przez Cieśninę Frama. 

 Mozaika zdjęć satelitarnych w podczerwieni atlantyckiej części Oceanu Arktycznego 23-25 września 2018. Sea Ice Denmark/Sentinel 1AB

To co się teraz dzieje w Arktyce jest wynikiem roztopów z ostatnich 10-15 lat, i tego, co działo się w ostatnich latach w trakcie sezonu zamarzania, bo jak widać - pokrywa lodowa cały czas jest mała. Ale to też jest wynik globalnej zmiany klimatu, gdzie ciepło pod różnymi postaciami dociera do Arktyki. Lód topnieje, co nakręca spiralę dalszych zmian. Zdjęcie obok pokazuje obszary na północ od Morza Łaptiewów, które spowijają chmury. 

No i rzecz jasna można zadać pytanie: Co nas to obchodzi? Jeśli trwające pół roku lato w Polsce nie zrobiło na nikim negatywnego wrażenia a tylko pozytywne (wielu dziennikarzy lubi takie lato i tęskni już za nim), to tak, nie obchodzi nas to.

Czy to będzie czwarta taka zima w Arktyce?

Zobacz także:

18 komentarzy:

  1. Jeśli wierzyć Meteo France, poparte kilkuletnimi obserwacjami tendencji, w pomiarach temperatury, autorów bloga Klimat i Pogoda-w tym roku należy się spodziewać, arktycznej blokady wyżowej,dającej mroźną zimę.Choć jesień według Meteo France, ma być jeszcze powyżej normy.
    W tej chwili zaś w arktyce, mocno rośnie Dmi-przypominają się więc już teraz ostatnie zimy, kiedy to Dmi wykraczało mocno ponad normę, co skutkowało tworzeniem połyni, w samym środku zimy.
    Czy na samym początku będzie to oznaczać topnienie, którego bardzo obawiał się Neven-myśląc, że należy poczekać, z otwarciem sezonu zamarzania?
    Otworzył sezon zamarzania na arctic sea ice forum, dopiero po dwóch silnych przyrostach zasięgu, według JAXA. W tej chwili przybyło już około 200 tys km2 lodu, wedle JAXA, więc sezon zamarzania wydaje się bezpieczny, chociażby na chwilę, zawitało jeszcze topnienie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na klimat wpływa wiele czynników i co2 nigdy nie był czynnikiem decydującym. Każdy mówi jak to jest teraz cieplo, ale czy tak jest? http://rsta.royalsocietypublishing.org/content/roypta/371/2001/20120294/F4.large.jpg?width=800&height=600&carousel=1 Na podstawie 100 lat się ociepla, a na podstawie 60 mil lat się ochładza i nasz okres miedzy kolejnym zlodowaceniem jest jednym z chłodniejszych i to mimo ponad 400ppm co2 Wystarczy zobaczyć w interglacjale Emskim było znacznie cieplej i o ponad 100ppm co2 mniej. Wiec cos tu nie gra i przypisywanie zmian klimatu człowiekowi jest paradoksem. Co nie zmienia faktu nie powinnismy niszczyc środowiska. A czy teraz jest globalnie ciepło? Wystarczy zobaczyć wykres nauka nie kłamie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sory, ale to co piszesz to błąd. W interglacjale eemskim było cieplej z 2 powodów: to był szczytowy moment ocieplenia i była praktycznie najkorzystniejsza orbita ziemska. Gdybyśmy odczekali przy obecnym stanie CO2 300 lat to mielibyśmy temperatury podobne, lub lekko wyższe niż w ostatnim integlacjale mimo malo korzystnej orbity. To co mamy obecnie to układ nieustabilizowany. Stabilny będzie jak oceany pochłoną tyle energii by pogrzać ziemię do temperatury, gdzie emisja podczerwieni wyrówna się z pochłanianiem promieniowania słonecznego. Przykro mi to powiedziec, ale Twoje przemyślenia są jak rozmowa przedszkolaka z wykładowcą wyższej matematyki o X-krotnych calkach - dzieciak nie wie, że nic nie wie.

      Usuń
    2. Bart ma rację Unknown. Układ orbity Ziemi, aktywność słoneczna, zmniejszające się nachylenie osi obrotu Ziemi względem orbity to wszystko sugeruje, że powinniśmy wkraczać w epokę chłodu. Niestety CO2 w ilości przekraczającej 410 ppm to kołderka, która pozwala nie tylko na wzrost globalnej temperatury atmosfery ale i na zgromadzenie ogromnych ilości energii w oceanach. Jeśli zaprzestaniemy pompować CO2 to tak jak pisze Bart ustali się nowa równowaga pomiędzy pochłanianiem a emitowaniem. Jeśli dalej będziemy "nasączać" atmosferę CO2 w tym tempie to ta równowaga może być pieśnią bardzo dalekiej przyszłości.

      Usuń
  3. Dość, ze mamy badzo zimny interglacjał to jeszcze słabnie Golfsztrom dzięki którem średnia temperatura roczna w Polsce to ok 8 st nie -1 jakby to było bez tego. Półroczne lato mówisz Hubert hm… To już się dzieje jak zdechnie Golfsztrom takie lato będzie normą ale zima też będzie z czasem z coraz mnieszą iloscią opadów a temperatury spadną do normalnych na naszej szerokości geograficznej. Poczekaj Hubert jak trafi ogromna ilośc słodkiej wody do Atlantyku i się zdziwisz że mimo tylu co2 będziesz miał -40 st nocami w styczniu. Ciekawi mnie jak to wytłumaczysz no chyba nie ilością co2 pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy zimny interglacjał, a raczej mieliśmy. Z punktu widzenie właściwości fizycznych CO2 i trendów w akumulacji ciepła w oceanach, to trudno jest mówić o interglacjale. Raczej o nowym eocenie - jego początkach. Naukowcy oceaniają, że jeśli nic się nie zmieni, to w nieodległej przyszłości (50-200 lat) będziemy mieli klimat taki jak w paleogenie (paleocen i eocen)

      -40 stopni byłoby gdyby dziś zniknął Golfsztrom, jeśli stanie się to za 20-30 lat kiedy w Arktyce nie będzie już lodu, a metan będzie podgrzewać atmosferę to zamiast -40oC w styczniu będziesz mieć 0 albo +20oC w zależności od czasu istnienia czapy polarnej w roku i jej wielkości.

      Usuń
    2. Golfsztrom nie zdąży zdechnąć (o ile w ogóle do tego dojdzie) na przestrzeni kilku lat. Za kilkadziesiąt lat wzrastająca ilość CO2 w atmosferze wepchnie nas w nowy eocen. Jeśli nawet zimy się zdecydowanie nie ocieplą to lata bez Golfsztromu (zakładamy, że tylko osłabnie choć pewne to nie jest) będą koszmarnie upalne.

      Usuń
  4. W zasadzie można śmiało powiedzieć, że żyjemy w epoce lodowej tylko w jej ciepłej fazie oczywiście jak na epokę lodową. tu szerzej https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/f5/All_palaeotemps.png

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Epoki lodowej to już homo sapiens nie zobaczy. Nie ma szans na to. Fizyka jest brutalna. Nawet gdyby teraz zniknął Golfsztrom, to zlodowacenie będzie przejściowe i nie wiadomo jak duży obejmie obszar.

      Na temat Gofsztromu to ja bym na razie nie mówił, bo to jest przyszłość. Na razie są tylko symptomy zmian.

      Widzę, że przymrozek znów zostawił ślad na szybach, stąd strach.

      Co do zimy. Jak u nas będzie mroźna, to gdzie indziej jej nie będzie. Obstawiam USA bez zimy. No albo, wschodnia Syberia, odwilże w Jakucji.

      Usuń
    2. Hubert - już Ci pisałem. Nie ma mowy by golfsztrom znikł, bo to główny sposób na transport energii na atlantyku. W miarę jak będzie się zmniejszać Arktyka będzie transportowac więcej energii. W Pilocenie obszar polnocno-zachodniej Europy był najcieplejszy na całej ziemi w stosunku do obecnych temperatur. Ci co opowiadają o zanikaniu prądu zatokowego nie mają pojęcia co to bilans energetyczny ziemi i jak zachodzi transport energii. Wystarczy przejrzeć dane historyczne.

      Usuń
    3. Szanowny Barcie, proszę Cię byś nie był, nadmiernie surowy dla innych, mówiąc, że:,, Ci co opowiadają o zanikaniu prądu zatokowego, nie mają pojęcia co to bilans energetyczny, i jak zachodzi transport energii. Wystarczy przejrzeć dane historyczne. "
      Co niektórzy ludzie mają bowiem pamięć, i mogą przytoczyć twoje słowa z 30 kwietnia 2018 11:27,gdzie mówiłeś co innego.
      Wyobraźnia podpowiada mi, że jak jest lód, całość energii Golfsztromu, płynie oceanem , a jak go nie ma, ocean gubi więcej energii, przekazując ją atmosferze, przez co jest relatywnie słabszy. Myślę zatem, że jak nie będzie lodu, to owszem może i będzie więcej energii płynąć na północ, by zrównoważyć, większy odpływ energii z otwartego oceanu, lecz w mniejszym stopniu energia ta płynąć będzie oceanem, a większym atmosferą.
      Co będzie oznaczać ogólnie ocieplenie północy, przy relatywnie słabym ociepleniu terenów wokół Gokfsztromu, czy wręcz ich ochłodzeniu.

      Usuń
    4. Arek - racja. Za bardzo mam niewyparzony język ;)

      Analizowałem sobie ostatnio co się działo w historii ziemi z temperaturami w poprzednich epokach starając się zrozumieć jak będzie wyglądał rozkład temperatur i jak wpłynie to na klimat Europy mając na uwadze, że bez lodu w Arktyce transport energii się przemodeluje.

      W związku, że Arktyka bez lodu będzie wypompowywać z ziemi wielkie ilości energii jesienią/zimą w tym okresie będzie wielki transport energii na północ (ocean i wiatr). Wiosną/latem sytuacja będzie się zmieniać, bo Arktyka bez lodu będzie więcej energii pochłaniać niż obecnie, więc transport energii w okresie nasłonecznienia Arktyki się zmniejszy.
      Później wystarczy połączyć to z danymi odtworzonymi dla Pliocenu, który będzie najbliższy temu co nas czeka w przyszłości.
      (Analogiczna sytuacja miała też miejsce w Interglacjale Eemskim i w optimum Holocenu. W Europie panowały większe odchylenia temperaturowe na plus niż w innych miejscach na świecie)
      Tu linki do danych z Pliocenu.
      https://soundwaves.usgs.gov/2009/01/PRISM3_SST_Anomaly_FEBLG.jpg
      https://soundwaves.usgs.gov/2009/01/PRISM_3_sst_FEBLG.jpg

      Znalazłem sporo danych na ten temat i przy okazji wiele prac na ten temat, które dokładnie potwierdzają tę tezę, która jest przecież cholernie logiczna.
      Nie ma mowy o osłabieniu prądów na Atlantyku, będzie wręcz odwrotnie. Głównie będzie to odczuwalne własnie jesienią/zimą.
      Reasumując - Golfsztrom będzie dalej transferował energię. Swoją droga nie zmienia to faktu, że wiać będzie pewnie mocniej i duża ilość energii będzie przenoszona przez atmosferę, ale na to nie ma dowodów bezpośrednich, bo nie ma jak tego zmierzyć :)

      Usuń
  5. Trochę to chaotycznie przedstawiłeś. Jak już robiłeś analizę to powiedz proszę jak wyszło ci z ciepłą porą roku a jak z chłodną w Polsce. Bo coś mi się zdaję że idziemy w kierunku klimatu kontynentalnego suchego latem a morskiego zimą.
    Innymi słowy będziemy mieli poważny problem z wodą a co za tym idzie rolnictwem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Arktyki prowadzi jeden szeroki tunel oceaniczny między Grenlandia, a północna Europa. To tedy będzie transportowana olbrzymia ilość energii jesienią/zima do wolnego od lodu bieguna północnego i tam są największe odchylenia temperaturowe na plus w PRISM (cieplej części Pliocenu). Z pewnością taki rozkład prądów atlantyckich wiąże się z dużym parowaniem, ale gdzie będzie padać to nie wiem.

      Co do bilansu energii, to kiedyś podsylalem dane. Można z nich policzyć jak dużo ocean będzie transportować energii i kiedy. Jak ktoś umie modelować opady to mu się to przyda.

      Wiem jedno ... Wody zawsze mieliśmy malo i trzeba inwestować w duże zbiorniki retencyjne. Zabezpieczymy się na wypadek pory suchej i deszczowej.

      Usuń
    2. Obecnie w Arktyce mamy solidny wyż ale tylko od strony Cieśniny Beringa, Alaski i pn Kanady (wszystko zgodnie z przewidywaniami). Dzięki temu niże popłyną przez Szkocję i Skandynawię nas jedynie delikatnie zahaczając. Gdy w Arktyce lodu jesienią czy zimą zabraknie trasa wędrówki niżów będzie przebiegała tak jak latem przez Islandię, Svalbard i ku biegunowi. Koniecznie trzeba inwestować w retencję i to jak najszybciej.

      Usuń
  6. Hubercie, czas na post, nadciąga arktyczny Armageddon. Warto byłoby skreślić parę słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile już bylo tych armagedonow ? To zwykle zmiany GO. To bylo jasne, że ocieplający się ocean będzie blokował odtwarzanie się lodu.
      Swoją drogą jesien i zima w Arktyce więcej mówi o ociepleniu niż lato, ale są mniej medialne. Jak się komuś chce to niech przeanalizuje powierzchnie max lodu (tylko nie głupi zasięg co nic nie mówi tylko powierzchnie). Zasięg jest ważny dla statków.

      Usuń
    2. Było ich trochę ;-)
      No ale, choć wszystko zgodne jest przewidywaniami, to chyba warto o tym pisać? Ciekawe jak długo potrwają dodatnie anomalie temperatury i jak mocno spowolnią zamarzanie. I nie chodzi mi o zasięg tylko o grubość lodu.

      Usuń