niedziela, 1 marca 2026

Raport za II połowę lutego 2026 - sezon topnienia chyba się już zaczął

 Z danych wynika, że sezon topnienia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku mógł już się rozpocząć. Oczywiście nie jest to jeszcze nic pewnego – nawet biorąc pod uwagę zauważalne spadki – jednak ze względu na ocieplający się klimat taki scenariusz jest bardzo możliwy. Wzrost zasięgu lodu morskiego przez kilka dni z rzędu jest nadal możliwy. Zmiana cyrkulacji atmosferycznej może doprowadzić do nawrotu lodu, również z uwagi na wciąż wychłodzony Ocean Arktyczny po zbliżającej się ku końcowi nocy polarnej. Za wczesne maksimum zasięgu lodu morskiego odpowiadają przede wszystkim wiatry i ruchy mas powietrza, co pokazuje animacja obok. Wdzieranie się ciepła nad Morze Beringa, a następnie nad Morze Barentsa, to czynniki, które mogły już zapoczątkować sezon roztopów.
 
Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w tak zwanych fałszywych barwach.      
 
Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. University of Bremen/AMSR2 

 Do tego dochodzi oczywiście czynnik globalnego ocieplenia – wyższe temperatury oceanów oznaczają wyższe temperatury mas powietrza docierających nad pokryty lodem Ocean Arktyczny. Cienka pokrywa lodowa łatwiej się przemieszcza (pak lodowy łamie się, tworzą się kry) i szybciej się roztapia. Stopienie cieńszego lodu wymaga mniej czasu niż grubszego.
 
Zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w drugiej połowie lutego 2026 roku.

 Pozornie wszystko jest w porządku. Cały Ocean Arktyczny pozostaje zamarznięty – lód miejscami się topi, ale w innych rejonach nadal przyrasta. To normalne o tej porze roku, gdy sezon zamarzania i noc polarna dobiegają końca. Wszystko to odbywa się jednak w innych warunkach niż kiedyś – było chłodniej, a lód był grubszy.
 
Tempo zwiększania/zmniejszania się zasięgu lodu morskiego w 2026 roku na tle średniej z ostatnich 10 lat.

 Czy jednak maksimum mogło już wystąpić? W przeszłości maksymalny zasięg lodu zdarzał się w lutym, a nie w marcu (zwykle przypada między 9 a 15 marca). Przykładem jest 2015 rok – wtedy maksimum wystąpiło wyjątkowo wcześnie, 15 lutego (wg danych JAXA). Następnie do 10 marca notowano powolny spadek, a później wzrost do 26 marca – różnica wobec maksimum wyniosła mniej niż 100 tys. 
km2. Świat był wtedy chłodniejszy, a lód grubszy niż obecnie.
 
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2026 roku na tle wybranych lat i średnich dekadowych. Mapa przedstawia zasięg w zestawieniu ze średnią z lat 90. XX wieku.. JAXA

 W tym roku możliwe maksimum wypadło 20 lutego – 13,71 mln 
km2 (czwarta najmniejsza wartość w historii pomiarów). Od tego momentu zasięg lodu spadł o 180 tys. km2. Obecnie jest to drugi najmniejszy zasięg w historii pomiarów dla tego okresu. Spadek o 180 tys. km² to stosunkowo dużo, co może sugerować, że maksimum faktycznie już nastąpiło. W ubiegłej dekadzie maksimum przypadało średnio 15 marca, a w okresie od 28 lutego do 15 marca zasięg lodu zwiększał się średnio o 110 tys. km2 – znacznie mniej niż spadek odnotowany między 20 a 28 lutego tego roku.
 
Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2026 roku w zestawieniu z poprzednimi latami. JAXA

 Kolejnym argumentem przemawiającym za możliwym początkiem topnienia są dane dotyczące powierzchni lodu (area). O ile zasięg jest często modyfikowany przez wiatr (kry przemieszczają się pod jego wpływem), o tyle powierzchnia faktyczna czapy polarnej Oceanu Arktycznego lepiej odzwierciedla rzeczywistą ilość lodu. W tym przypadku większe znaczenie mają temperatury niż czynniki dynamiczne. Powierzchnia lodu spadła już o 231 tys. 
km2. Ponieważ powierzchnia zawsze jest mniejsza niż zasięg, taki spadek jest bardzo duży. Spadki tej skali o tej porze roku należą do rzadkości – zwykle poprzedza je wcześniejsza wyraźna zwyżka, jak np. w 2020 roku.
 
 
Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 na półkuli północnej w latach 2001-2010 i 2011-2020 dla lutego. NASA/GISS
Zmiany średnich temperatur wokół bieguna północnego (80-90°N) w 2026 roku względem średniej z lat 1958-2002. DMI

 Tak wczesny początek topnienia może być związany z temperaturami. W drugiej połowie lutego doszło do wyraźnego wzrostu temperatur w Arktyce – z około -25°C w połowie miesiąca do około -15°C pod jego koniec w rejonie bieguna północnego. Na obrzeżach Arktyki temperatury były jeszcze wyższe. W rejonie Longyearbyen między 15 a 20 lutego wynosiły od -18°C do -10°C, a pod koniec miesiąca wzrosły do około -4°C.
 
Zmiany średniej temperatury arktycznych wód dla stycznia w latach 1940-2026 oraz odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 dla 26 lutego 2026. Climate Reanalyzer

 Najwyraźniej jednak większy wpływ na spadek powierzchni lodu miały temperatury wody niż temperatury powietrza, które nadal pozostają ujemne. Mapa pokazuje dominację dodatnich anomalii temperatury wody. Różnica rzędu 1°C może wystarczyć, by przyspieszyć topnienie lodu od spodu. W ciągu ostatnich 30 lat zimowe temperatury arktycznych wód wzrosły o około 0,3°C. To niewiele, ale w praktyce może oznaczać przesunięcie granicy lodu nawet o kilkadziesiąt kilometrów. Zimą odchylenia temperatur wód są zwykle najmniejsze, a największe w sierpniu i we wrześniu.
 
Grubość lodu morskiego w latach 2010-2026 dla 28 lutego. Polar Portal/HYCOM

 Ogromną rolę w łatwości spadku powierzchni lodu odgrywa jego grubość. W 2012 roku odnotowano rekordowe minimum zasięgu, jednak po surowszej zimie 2013 roku czapa polarna była chwilowo nieco grubsza niż rok wcześniej. Mimo to już wtedy widoczna była różnica względem 2010 roku. Ostatnia dekada przyniosła bardzo ciepłe zimy w Arktyce, co doprowadziło do dalszej redukcji lodu wieloletniego. Ocieplenie klimatu o około 1,5°C zwiększyło ilość energii cieplnej magazynowanej w oceanach i transportowanej do Arktyki. Obecnie praktycznie nie występuje już rozległy lód o grubości powyżej 3 metrów – pozostał jedynie wąski pas takiego lodu.
 
Morze Beringa (pierwsze zdjęcie) i Karskie poniżej 28 lutego 2026 roku. NASA Worldview

 Skoro lód jest cieńszy, łatwiej się topi, a to sprzyja wcześniejszemu rozpoczęciu sezonu topnienia. Teoretycznie tak wczesny start mógłby oznaczać większe roztopy latem. Historia pokazuje jednak, że zależność ta nie jest bezwarunkowa – w przeszłości zdarzały się lata z wczesnym początkiem topnienia, które nie kończyły się rekordowym minimum. Obecnie jednak świat jest cieplejszy niż wtedy. Dlatego wczesne topnienie w tym roku może rzeczywiście zwiększać ryzyko silnego letniego spadku zasięgu lodu. Ostateczny przebieg sezonu będzie jednak zależał od warunków atmosferycznych w kolejnych miesiącach.
 
Zobacz także:

 

7 komentarzy:

  1. Nie ma się co łudzić. Lepiej nie będzie. BOE wisi nad Arktyka jak miecz Damoklesa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tego co wiem,według danych JAXA ,najwcześniej maksimum zasięgu lodu morskiego wystąpiło 15 lutego 2015 Roku,a nie 25 lutego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Barents topnieje w oczach

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda na to że tegoroczne maksimum już za nami

    OdpowiedzUsuń
  5. Na Morzu Barentsa brakuje ~ 0,5 km2 lodu do średniej 1980-2010 (zasięg). Zatoka Baffina ~100k. Morze Labradorskie ma duży ubytek ale tylko w rejonie Nowej Finlandii. Ma Morzu Ochockim również ~ 0,5 mln km2. Stricte w basenie arktycznym brakuje 600k km2. Dwa razy powierzchnia Polski. Mając na uwadze potęgę ocieplenia, z którym boryka się Świat a Arktyka zwłaszcza powiem tak: nie jest źle. Nie dalej jak 2 lata temu zasięg przekroczył 15 mln km2. A latem ten lód sezonowy i tak się stopił szybko a samo wrześniowe minimum otarło się o podium.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ci co się interesują Arktyką dobrze wiedzą że obronną ręką po sezonie letnim wyjdzie tylko gruby solidny zbity lód. Także zasięgiem nie ma sobie co zaprzątać głowy nadto. W kwietniu może się okazać, że czapa będzie w zasięgu z lat 1980-2010 na co po cichu liczę. Lepszy zbity grubszy lód niż rozlazły zasięg, który poza imponującymi rozmiarami nie ma nic do zaoferowania. Słówko o Antarktydzie, gdzie zasięg minimum ładnie się wpasował w rozkład dziesiętny średniej 1980-2010.

    OdpowiedzUsuń
  7. o ~550k km2 większy niż rok wcześniej czyli 2,55 mln km2. Po czym nastąpiło porządne odbicie. Podsumowując, atlantyfikacja ma miejsce ale pacyfikacja również skoro tak wiele lodu brak na Morzu Ochockim, może jakieś lokalne warunki mają wpływ, bo akurat Morze Beringa tak ostatnio przeze mnie besztane wystrzeliło tak, że zasięg obecnie jest większy niż średnia (pewnie przez wiatr).

    OdpowiedzUsuń