Koncentracja lodu morskiego w Arktyce spadła do rekordowo niskiego poziomu, co jest efektem małej grubości lodu oraz rosnących temperatur wód. Nie chodzi to o wodę na powierzchni, której temperatury mogą się zmieniać pod wpływem warunków atmosferycznych, a tych wód, które znajdują się kilkanaście metrów niżej. Oczywiście te ciepłe wody na powierzchni też mają swój wpływ. Trwały niż baryczny rozproszył lód, doprowadził do fragmentacji paku lodowego. Resztę zrobiły temperatury wód, w mniejszym stopniu ciepłe masy powietrza. Oba szlaki morskie są już prawie otwarte. Warte uwagi jest też to, że ujemny dipol arktyczny zrobił wyrwę w lodzie między wybrzeżami Grenlandii i Svalbardu. Animacja obok pokazuje zmiany zasięgu i koncentracji arktycznego lodu morskiego w drugiej połowie lipca 2024 roku.
O tym, że niż baryczny wykorzystał potencjał cieplny wód, świadczy to, że szybko obniżał się zasięg lodu, a nie tylko powierzchnia. W przeciwnym razie zasięg lodu spadałby wolniej.
31 lipca zasięg lodu morskiego wyniósł 6,47 mln km2, co stanowi trzecią ex aequo z 2012 rokiem najmniejszą w historii pomiarów wartość. To nie znaczy, że w tym roku wrześniowe minimum będzie podobne do tego z 2012 roku. Tak czy inaczej, rozmiary lodu są niewielkie i będą niewielkie do września w porównaniu z tym, co miało miejsce 20-30 lat temu. Ocieplający się od lat klimat sprawił, że lód łatwiej topi się latem. Tym samym rosną różnice w stosunku do wielolecia. Wiosną oscylowały w okolicy 1 mln km2, teraz wynoszą 1,9 mln km2 w stosunku do średniej 1981-2010. Mapa NSIDC obok ilustruje różnice w zlodzeniu arktycznych wód względem średniej 1981-2010.
Czapa polarna w Arktyce mimo braku tzw. przygotowania wstępnego, cechuje się naprawdę małymi rozmiarami. Mimo iż czerwiec nie wyglądał dobrze dla warunków roztopowych, tak samo wcześniej maj, rozmiary czapy polarnej Oceanu Arktycznego są bardzo małe. Dawniej takiej skali zmian nie było, co pokazują mapy.
*Przedstawione dane uwzględniają większy obszar arktycznych akwenów niż geograficzny.
Z wyjątkiem Morza Czukockiego, na wielu akwenach są duże postępy w topnieniu. Tak jest na Morzu Beauforta i Łaptiewów oraz Karskim, które jest całkowicie wolne od lodu. Sto lat temu takie coś byłoby nie do pomyślenia. Bardzo mało lodu jest w Morzu Grenlandzkim - efekt działania sztormów. W samym Basenie Arktycznym nad którym jest ostatnio chłodno, i tak mają miejsce spore roztopy. Zdjęcia na końcu pokazują prawdziwy obraz tych zmian.
W połowie lipca pogoda nad Oceanem Arktycznym się zmieniła. Powstał układ niskiego ciśnienia, który utrzymywał się blisko centrum Oceanu Arktycznego przez prawie 10 dni. To spowodowało obniżenie temperatur nad centralną częścią Arktyki, i tym samym sporym obszarem Oceanu Arktycznego. Chmury wyłączyły możliwość wzrostu temperatur. Następnie powstał ujemny dipol arktyczny. Podniósł on temperatury w atlantyckiej części Basenu Arktycznego, i wypchnął zimno w sektor pacyficzny, zatrzymując topnienie lodu na Morzu Czukockim i częściowo na Wschodniosyberyjskim. Temperatury w centrum Arktyki były 3oC niższe od średniej, co w praktyce oznaczało -1, a miejscami -2oC. Tam, gdzie działał ujemny dipol, temperatury wzrosły. W pobliżu bieguna północnego nawet do +2oC mimo obecności chmur. Animacja obok ilustruje przemieszczanie się mas powietrza i zmiany ich temperatur w drugiej połowie lipca 2024.
W lipcu temperatury oscylują w Arktyce na poziomie kilku stopni powyżej zera, nad Oceanem Arktycznym między zero a +1oC. Czasem nieco cieplej. Odchylenia temperatur są wtedy z reguły najmniejsze, mimo to obserwuje się wzrost temperatur. Pod koniec lipca odchylenie temperatur w Arktyce było 0,8oC wyższe od średniej wieloletniej.
Temperatury powietrza w Arktyce nie zatrzymały topnienia i degradacji paku lodowej. Za tymi zmianami stoją temperatur wód. Te z większych głębokości, gdzie upwelling rozbija lód, ale też te powierzchniowe. Temperatury powierzchni wód ostatnio mocno wzrosły, anomalie stały się wysokie, co pokazuje powyższa mapa. Miejscami odchylenia sięgają nawet 4oC. Jest duży potencjał dla topnienia lodu. W ciągu ostatnich 20 lat temperatury arktycznych wód wzrosły o 1oC. Jeszcze trochę i zostanie przebity poziom, za którym lód będzie się roztapiał bez względu na pogodę. To widać w tym roku.
Świadczy o tym grubość lodu. To, że w tym roku raczej nie padnie rekord, to można mówić o cudzie. Pogoda przestaje mieć wpływ jeśli chodzi o czynnik zachmurzenia. Topi się kiedy chce i lód jest cienki jak plaster - ma teraz mniej niż metr grubości. Do września jeszcze trochę zostało. Nie jest więc wykluczone, że wrześniowe minimum może wynieść mniej niż 4 mln km2.
Na 80 równoleżniku w Basenie Arktycznym czapa polarna jest gruba co najwyżej na 1,3 metra. Dominuje lód mający około metra, w wielu miejscach mniej niż metr. Mimo chłodnych warunków, jak pokazuje zdjęcie, czapa polarna jest dziurawa jak sito. Bez wątpienia to efekt działania ciepłej wody, zbyt ciepłej. Woda jest na tyle ciepła, że zrobiła wyrwę tam, gdzie lód zwykle jest gruby - w cieśninie Fram. To, że w tym roku nie padnie rekord topnienia, to cud.
- Raport za I połowę lipca 2024 - otwierają się oba szlaki morskie naraz, 16 lipca 2024 Czapa polarna w lipcu tego roku kurczy się w tempie szybszym od średniej wieloletniej. Nie jest to takie topnienie jak w 2012 i 2020 roku, ale zmiany wykraczają poza to, co działo się w ubiegłym stuleciu, kiedy panował normalny klimat na Ziemi.
- Raport za II połowę czerwca 2024 - megatopnienie cały czas jest możliwe, 1 lipca 2024












.png)















