Toplista

Ranking Blogów

poniedziałek, 6 marca 2017

Piekielna bestia - dipol arktyczny i fala ciepła

Sezon zamarzania zbliża się do końca. Statystycznie rzecz biorąc, początek topnienia powinien się rozpocząć za około tydzień. Możliwe ta się stanie, i bardzo możliwe, że zacznie się to w dość ponurym wydaniu. Dipol arktyczny wraca, a towarzyszyć będzie mu niezwykle wysoka dodatnia anomalia temperatur. Mapa obok przedstawia zasięg i koncentrację lodu morskiego dla 5 marca 2017 r.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2017 roku - seledynowa krzywa, 2016 - czerwona krzywa. NSIDC

O tej porze zwykle czapa polarna ma prawie 16 mln km2 - w skład lodu morskiego wchodzą także obszary zewnętrzne, jak Morze Ochockie czy Labradorskie. Teraz zasięg lodu jest o prawie 1,2 mln km2 mniejszy niż zwykle. 

Prognozowane warunki pogodowe na 7-11 marca w Arktyce i wokół niej. Tropical Titbits

Przez ostatnie tygodnie panował spokój. Pokrywa lodowa po stronie Oceanu Spokojnego zwiększyła nawet swoją grubość. Teraz sytuacja się zmieni - formuje się dipol arktyczny, z bardzo intensywnym transportem lodu przez Cieśninę Frama. Jeśli prognoza się sprawdzi, to 3/4 lodu będzie podlegało dryfowi w kierunku owej cieśniny, gdzie lód ostatnie się roztopi w ciepłych wodach północnego Atlantyku. 

Prognozowane na 7-11 marca odchylenia temperatur w Arktyce. Climate Reanalyzer

Żądza zniszczenia wraca. Nie tylko w postaci nieprzechylnego wiatru - wracają niezwykle wysokie temperatury. Należy dodać fakt, że w marcu dodatnie anomalie zaczynają się w Arktyce zmniejszać - ciepło z letniego topnienia jest rozpraszane przez cyrkulację mas powietrza. Nad lądami wciąż występują silne nocne mrozy. Ponieważ mamy globalne ocieplenie, to ciepło znacznie wcześniej wbija się nad zimne obszary, tak jak teraz nad zachodnią część Syberii i zachodniej Rosji. Dipol ma to do siebie, że spora część ciepła płynie znad Pacyfiku, a Półwysep Czukocki jest zbyt wąski, by ciepło nie mogło się nie przedrzeć nad obszar Oceanu Arktycznego. Gdyby cyrkulacja byłaby inna, i zimno wędrowałoby znad Syberii, czy północnych krańców Kanady, nad Oceanem Arktycznym zrobiłoby się bardzo zimno, i tak było przez ostatnie dni. Ale to zostało okupione wysokimi temperaturami w USA i części Syberii. Owszem można się cieszyć, że zimna wynosi się na północ. Ale kiedy się wyniesie, a dipol nie zniknie, to ciepłe masy nie będą miały przeszkód w dotarciu nad Ocean Arktyczny. A na Syberii już się robi ciepło (jak dla tamtejszych mieszkańców oczywiście). Panuje tylko kilkustopniowy mróz. Animacja pokazuje zawrotne uderzenie ciepła i wzrost anomalii temperatur w ciągu najbliższych dni, co jest związane z dipolem arktycznym.

Grubość arktycznego lodu morskiego 4 marca: po lewej - sprzed wielkiego topnienia, po prawej - w tym roku. HYCOM

Biorąc pod uwagę, to co się wydarzy w ciągu najbliższych dni, oraz obecną grubość i objętość lodu - jest prawdopodobieństwo, że dojdzie do rekordowego topnienia lodu. Kiedy czapa polarna zniknie całkowicie, lub stopi się poniżej 1 mln km2, skutki będą katastrofalne

Będzie to oznaczało przyspieszenie globalnego ocieplenia, bo zdestabilizują się hydraty metanu. Wielu naukowców ma cichą nadzieję, że da się uniknąć wzrostu temperatury o 2oC. Jest to już nie możliwe, więc nie unikniemy już konsekwencji, takich jak klęska suszy i miliony uchodźców zmierzających do Polski. W pierwszej dekadzie tego wieku świat rocznie tracił 200 mld dolarów. W dalszej perspektywie czasowej, po stopieniu się czapy polarnej w Arktyce, kiedy zaczną destabilizować się hydraty metanu – koszty mogą okazać się astronomiczne.  Już uwolnienie 5% hydratów metanu z dna Oceanu Arktycznego (czyli 50 GtC) może przełożyć się na straty rzędu 10 000-200 000 mld dolarów, z najbardziej prawdopodobną wartością 60 000 mld dolarów (Whiteman 2013).

21 komentarzy:

  1. "Wracająca żądza zniszczenia" - brzmi to mocno! Krzywa zasięgu arktycznego lodu chce wyraźnie przebić się przez dwie krzywe lat 2015 i 2016. Jeśli to nastąpi powrót do czasów greenhouse nie będzie taki szybki. 1 mln km2 czapy polarnej to odległa przyszłość. Jednak jeśli późnozimowy zasięg maksymalny utrzyma się na poziomie 14,4 mln km to będzie to rekord i wówczas czeka nas upalne lato i takaż jesień. Stopniowo, przy coraz skromniejszym zasięgu lodu, do atmosfery powinno dostawać się coraz więcej pary wodnej co sprawi, że klimat stanie się zdecydowanie wilgotniejszy. Wrócą winnice w dolinę Odry i na Podkarpacie. W jakich pięknych czasach żyjemy.
    Demon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze, zakładam, że nie przyjrzałeś się mapom HYCOM.
      Żeby rosły winogrona, czy co tam chcesz, to nie wystarczy suma opadów, taka czy inna, tylko rozkład opadów. Co z tego, że spadnie powiedzmy 700 mm deszczu w ciągu roku, skoro 500 mm spadnie zimą, a latem nic. Albo latem spadnie za dużo i wszystko pognije. Czy też grada, albo wichura.

      Gdyby temperatura wzrosła, a opady byłoby adekwatne do stopnia parowania uzależnionego od wartości temperatury i równomiernie rozłożone (równomiernie rozłożone to na razie są w grze komp. Gothic II i III), to takie globalne ocieplenie byłoby fajne. I fajniejsze byłoby, gdyby w środkowe, a szczególnie wschodniej Afryce też spadało 700-800 mm deszczu i też równomiernie rozłożone w ciągu roku. Dzięki temu ludzie tam mieszkający nie garneli by się tak bardzo do germanizacji i w ogóle europeizacji. A tak, przyjdą i do nas do Polski pewnie też przyjdą, bo deszcz w Afryce przestał padać na życzenie i nie pada w ilościach adekwatnych do wartości temperatur. Tak więc takie globalne ocieplenie, to sobie możesz wsadzić, wiesz gdzie.

      Usuń
    2. Już widzę te tłumy uchodźców pędzące do Polski, do ziemi obiecanej, jak by nie mieli lepszych miejsc na swiecie

      Usuń
    3. Jeszcze taka dygresja. O prawdziwej skali ocieplanie decyduje zasięg lodu w jego późnozimowym maksimum. Zasięg lodu w październiku może być bardzo różny w zależności od tego czy nad Arktyką było pochmurno czy nie dlatego minimalny zasięg lodu jesiennego bardzo mocno fluktuuje.
      Od roku 2011 zasięg zimowy lodu dość mocno "okopał" się na granicy 14,5 do 15 mln m2. Ciekawe czy w roku 2018 nastąpi wreszcie przełom?
      Demon

      Usuń
    4. Faktycznie mapy HYCOM nie pozostawiają złudzeń. Zobaczymy czy scenariusz się sprawdzi.
      Demon

      Usuń
    5. @HB
      "Dzięki temu ludzie tam mieszkający nie garneli by się tak bardzo do germanizacji i w ogóle europeizacji."

      A Autor naoglądał się za dużo TVN-u? Lepiej abyś Hubercie zajmował się pogodą a nie polityką, bo piszesz bzdury. Jak na razie to mamy do czynienia z intensywnym procesem islamizacji i wprowadznia szariatu w prawodawstwo europejskie a nie odwrotnie. I jak by tak muzułamanie weszli szeroką ławą do nas to byś zapewne z zapamiętaniem głosił, że Ziemia jest płaska a kto wie co jeszcze.

      Usuń
    6. Nie ważne jakich bogów czcoą, fakt jest fakt, że w Afryce są miliony potencjalnych uchodźców klimatycznych. A Europa ma tego pecha, że leży blisko Afryki. Gdyby Europa leżała na środku Pacyfiku, to niech się w Afryce z klimatem dzieje co chce. Niestety mamy problem. Oni przyjdą. Ostatnio news jest takich, że kleska suszy ma miejsce w Somalii i chyba tez Kenii, wiadomo co to oznaczać może. Chyba że susza rychło się skończy w porę.

      Usuń
    7. Jak jest susza to ok nie będą mieli siły do nas przyjść.

      Usuń
  2. "Stopniowo, przy coraz skromniejszym zasięgu lodu, do atmosfery powinno dostawać się coraz więcej pary wodnej co sprawi, że klimat stanie się zdecydowanie wilgotniejszy. Wrócą winnice w dolinę Odry i na Podkarpacie."
    Może wrócą o ile wytrzymają huragany po 150 km/h.
    " W jakich pięknych czasach żyjemy. "

    Zawsze możesz od dzikiego dostać nożem w plecy.Dziękuj tym z PO i IS za to że się nie starają ograniczyć napływu do Polski.A czasy raczej ciekawe.Zgodnie z chińskim powiedzonkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety. Nie żyjemy w pięknych czasach.

      Usuń
  3. Nie wiem skąd takie przekonanie (oparte jedynie na słabych modelach numerycznych), że będzie grad albo susza. Jeśli nawet lato będzie upalne to z czasem zaniknie zima. W strefie śródziemnomorskiej ludzie, żyją lepiej i zdrowiej.
    Trzeba być dobrej myśli bo emisji CO2 nikt już nie powstrzyma. Musimy jedynie pilnować aby nie stopić lodu Grenlandii i Antarktydy, resztę można na zawsze pożegnać.
    Demon

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się Hubert zastanawiam czy jest w ogóle sens podawania pokrywy lodowej w sezonie zimowym, przecież ona niewiele mówi. Jest zimno to i woda zamarza u mnie nawet kałuża zamarza przed blokiem.
    Wydaję mi się że podstawowym parametrem w sezonie zimowym powinno być grubość lodu.
    W sezonie letnim jak najbardziej pokrycie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to grubość jest w tragicznym stanie.

      Usuń
    2. Jest sens. Jeśli lód ma średnią grubość 2 metry zimą i zasięg 16 mln km2 a w innym roku średnia wynosi 3 metry i tylko 14 mln km2 to według mnie lepsza sytuacja (dla zmniejszenia wzrostu temperatury) mam miejsce w przypadku pierwszym. Nim te 2 miliony stopnieje to minie przeszło miesiąc i mnóstwo energii odbite zostanie w kosmos. Sądzę, że rozpatrywać trzeba obie dane zwłaszcza, że wielkość (jej zmniejszanie się) pokrywy zimą koreluje z ciepłym latem i jesienią następującymi po kilku miesiącach.
      Demon

      Usuń
    3. Ja pierdzele, czy ty nie rozumiesz , że grubość z roku na rok spada, za ostatni rok ubytek był ogromny.

      To mój ostatni komentarz.

      Usuń
    4. To Ty chyba nic nie rozumiesz. Czy ja napisałem, że nie spada? Piętro wyżej napisałem:
      "Anonimowy7 marca 2017 09:17
      Faktycznie mapy HYCOM nie pozostawiają złudzeń. Zobaczymy czy scenariusz się sprawdzi.
      Demon"
      Twierdzę jedynie, że zasięg jest równie ważny jak grubość. Jeśli zasięg będzie wynosił 0,5 mln km2 a grubość 500 m to co Ci po takiej górze lodowej, otoczonej milionami kilometrów czarnej, ogrzewającej się wody? Myśl trochę... może dobrze, że to ostatni Twój komentarz, bo tylko wkurzasz Huberta atakując innych nic sam sensownego nie pisząc.
      Demon

      Usuń
    5. To, jak "ważny" jest sam zasięg, nie uwzględniający grubości było widoczne chociażby w 2012, kiedy zasięg był znacznie większy, niż w 2007, a ostatecznie minimum było znacznie niższe. Krótko mówiąc - maksymalny zimowy zasięg nie wiele znaczy, jeżeli miąższość pokrywy będzie niska. Wtedy potencjalnie niesprzyjające warunki atmosferyczne bardzo szybko "uporają" się z tym zasięgiem. I było to doskonale widać w ostatnich latach.

      Usuń
    6. @podjakow ty kumasz o czym demon napisał czy już taki niekumaty od urodzenia?

      Usuń
    7. Tak naprawdę moi mili najważniejsza jest pogoda w danym roku.
      Jeśli wiosna i lato będą bardzo pochmurne to niezależnie od grubości czy zasięgu pokrywy lodowej rekordu nie będzie. Ale jeśli solidnie zaświeci Słońce to... klękajcie narody.
      Demon

      Usuń
    8. @Anonimowy

      Owszem, kumam. Za to ty nie bardzo.

      Usuń
  5. Na północ od cieśniny Berlinga czy jak mu tam było już wiosną nie będzie lodu. To katastrofa. Hubert wysyłaj link do bloga do komisji Europejskiej. Muszą reagować.
    @jełop

    OdpowiedzUsuń