Od kilkudziesięciu lat obserwuje się zjawisko, które na pierwszy rzut oka przeczy globalnemu ociepleniu. To rosnący zasięg pokrywy śnieżnej zimą w Ameryce Północnej oraz w Eurazji. Coraz krótsze i łagodniejsze zimy w Europie sprawiają, że ten wieloletni trend wzrostowy uległ załamaniu. Zdjęcie satelitarne obok (kliknij, aby powiększyć) przedstawia zachodnią część Finlandii 12 stycznia 2020 roku. Nie ma tam śniegu.
Zmiany powierzchni pokrywy śnieżnej w Eurazji dla grudnia w latach 1975-2019. Rutgers University/GSL
Przez dekady obserwowano, jak śniegu na Ziemi przybywa. Dotyczy to zarówno Ameryki Północnej jak i Eurazji. To było świetne paliwo dla sceptyków globalnego ocieplenia i tych, którzy sądzą, że dwutlenek węgla emitowany przez człowieka nie ma znaczenia.
Powierzchnia pokrywy śnieżnej w Eurazji w 2019/2020 roku względem odchyleń standardowych okresu 1998/99-2011/12. Canadian Cryospheric Information Network
Dlaczego śniegu jest zimą coraz więcej skoro mamy globalne ocieplenie? Powinno być inaczej, a nie jest. Przede wszystkim ocieplenie zwiększa wilgotność powietrza, a to z kolei zwiększa intensywność opadów. Oznacza to silniejsze opady śniegu w regionach o warunkach sprzyjających powstawaniu śniegu. Rekordowe śnieżyce nie tylko nie przeczą globalnemu ociepleniu, ale są przewidziane w modelach klimatycznych i potwierdzają nasze prognozy wzrostu intensywności opadów. W przypadku Eurazji największy wpływ ma środkowa część Azji na czele z Wyżyną Tybetańską. Panuje tam bardzo suchy klimat, wręcz pustynny, ale wzrost ilości wilgoci związany z temperaturami sprawia, że śniegu tam jest coraz więcej. Widać to na mapie obok - wyraźny obszar zaznaczony na niebiesko, także na kolejnej mapie poniżej.
Powierzchnia pokrywy śnieżnej w 2020 roku dla Ameryki Północnej, Grenlandii, Europy i Azji w zestawieniu ze zmianami z 2012 roku. NSIDC, grafika Nico Sun
Kolejną przyczyną jest zanik lodu morskiego w Arktyce, co powoduje zmiany w zachowaniu się prądu strumieniowego- jego silne meandrowanie. Z racji występowania tego zjawiska, zimne masy powietrza mogą wędrować na południe, wywołując opady śniegu tam, gdzie wcześniej ich nie było. Wpływa to na statystykę, która rysuje taki a nie inny wykres. W grudniu 2019 roku zmiany w Europie zmieniły wartości na wykresie. Z tego powodu powierzchnia pokrywy śnieżnej jest najmniejsza od 2006 roku. Europa wyraźnie hamuje trend, od 2006 roku, jak pokazuje pierwszy wykres, wieloletni wzrost został zatrzymany. Być może za kilka lat trend się odwróci i krzywa będzie skierowana w dół. Nie jest to jednak pewne w stu procentach, bo trzeba mieć na uwadze to, że śnieg lubi padać przy lekkim mrozie, a nie przy 40-stopniowym, gdzie powietrze jest bardzo suche. W końcu jednak ocieplenie stanie się na tyle duże, że spadek będzie widoczny w Azji, co w konsekwencji zmieni wygląd wykresu. To samo będzie dotyczyć Ameryki Północnej, i tym samym całego świata.
Pytanie brzmi, nie czy, a kiedy? A do tego czasu wciąż będziemy skazani na głosy sceptyków wieszczących od lat nadejście epoki lodowcowej.
Zobacz także:
- Na Ziemi przybywa śniegu, ale w grudniu 2019 może być inaczej, piątek, 27 grudnia 2019 Wieloletnie obserwacje pokazują, że powierzchnia zalegającego na półkuli północnej śniegu rośnie. Ale to dotyczy półrocza zimowego, w tym przypadku listopada i grudnia. Z drugiej strony, ten rok w przypadku grudnia może wyłamać się z wieloletniego trendu.



































