czwartek, 4 lutego 2016

Śmierć powoli nadchodzi - kolejny rekord

Już w styczniu tego roku zasięg i powierzchnia lodu morskiego w Arktyce przez kilka dni były rekordowo małe. W lutym ta sytuacja się powtarza. Po raz kolejny powierzchnia lodu w Arktyce jest rekordowo niskich rozmiarów. Czy to zapowiedź końca czapy polarnej na biegunie północnym? Prędzej czy później do tego dojdzie. Temperatury na Ziemi są wysokie, globalne ocieplenie przyspiesza. Wielu naukowców sądzi, że świat cieplejszy o ponad 2°C jest nieunikniony, a koniec lodu w Arktyce będzie początkiem nowych, niekorzystnych zmian w klimacie planety. Zdjęcie obok ukazuje zdewastowany przez sztormy lód na Morzu Beringa.

Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2016 roku i kilku wybranych lat. Cryosphere Today

Dzień polarny coraz bliżej. Powoli dla oczu satelity Terra wyłaniają się pierwsze obszary Arktyki, które można fotografować. Morze Beringa, pokryte cienkim i pokruszonym lodem jest pierwszym z arktycznych obszarów, który można zobaczyć na zdjęciach NASA jeszcze przed sezonem topnienia. Powierzchnia lodu w Arktyce jest rekordowo mała, to 12,32 mln km2. Średnia wieloletnia dla początku lutego to przynajmniej 13,5 mln km2, dokładnie jest to 13,61 mln km2 - okres 1979-2008. To blisko 1,3 mln km2 mniej - ogromna różnica, która wpływa na klimat Ziemi, a przynajmniej znacznych obszarów półkuli północnej. 

Anomalie temperatur na półkuli północnej pod koniec stycznia i na początku lutego 2016. NOAA/NCAR

W latach 80. XX wieku o tej porze powierzchnia pokrywy lodowej sięgała 14 mln km2. Rzeczywista różnica, od kiedy zaczęły się zmiany w Arktyce jest jeszcze większa. Proces zmniejszania się powierzchni/zasięgu lodu przyspieszył w XXI wieku. Mapa NOAA pokazuje, jak wysokie są anomalie temperatur w Arktyce. Średnia 6°C więcej niż być powinno, a to tylko średnia 1981-2010. Uwzględniając różnicę z pierwszej połowie XX wieku, to wartość ta jest jeszcze większa. Arktyka ociepla się najszybciej ze wszystkich regionów Ziemi. Przyczyną jest zmiana powierzchni lodu, a tym samym albedo powierzchni planety. Wzrost temperatur w Arktyce wzmocni proces ocieplania się klimatu na Ziemi - to dodatkowa ilość energii, która nie ginie.   W tym roku temperatura północnych krańców Atlantyku i M. Barentsa jest wysoka, anomalie temperatur są wysokie. To ciepło nie pozwala, by wody te zamarzały. Ciepło dociera też na dno O. Arktycznego i ogrzewa hydraty metanu.  


Grubość arktycznego lodu morskiego w 2012 i 2016 roku dla 3 lutego. HYCOM

Dane HYCOM pokazują, że obecnie sytuacja w Arktyce jest gorsza niż przed magatopnieniem 2012. Najprawdopodobniej nie wystarczy już to, że sezon topnienia jest taki sobie. Bo po 2013 i 2014 roku sezon roztopów nie był intensywny jak ten z 2007 i 2012 roku. Mimo to, grubość lodu prezentuje się gorzej. Co mogło się stać? To ciepło wód oceanu. Oceany się nagrzewają, Golfsztrom może i zwalnia, ale jest coraz cieplejszy, tak jak inne obszary morskie Ziemi. Gruby lód morski sięgał niegdyś wgłąb arktycznego morza, gdzie mógł konsumować ogromne ilości oceanicznego ciepła poprzez topnienie. Tego ciepła jest coraz więcej, także i nad lodem, i nad lądami wokół Arktyki. Lód więc się topi. Bez niego oceaniczne ciepło będzie coraz częściej docierać do morskiego dna, co może spowodować ogromne erupcje metanu z klatratów. 

Od wieloletniego lodu uzależniona była siła pokrywy przyszłorocznej, ponieważ działał on jako absorbujący ciepło bufor, bez którego cieńszy lód staje się bardziej podatny na załamania, ulega szybszemu roztopieniu. Pozbawione obecnie wieloletniego lodu morskiego wody Arktyki wchłaniają – i wchłaniać będą – ogromne ilości ciepła.  

Tak więc lód Arktyki jest przypieczętowany. Czapa polarna zniknie, za 2 może 3, może 5 lat. To kwestia nie dekad, tylko lat. Temperatury są za wysokie. Kiedy to się stanie, Ziemia szybko się nagrzeje. Wywoła to szereg negatywnych i tym samym katastrofalnych dla ludzkiej cywilizacji zmian. Po raz pierwszy w historii gatunek homo będzie istnieć bez arktycznego lodu, w szybko ocieplającym się klimacie, ze wszystkimi tego konsekwencjami. 

Zobacz także:
  • Rekordowo niski zasięg lodu w Arktyce, środa, 6 stycznia 2016 To nie może być możliwe, żeby doszło w Arktyce do takiej sytuacji, której chyba nikt się nie spodziewał. Wydawało się, że to raczej jest błąd pomiarów satelity NSIDC, ale minęło już pięć pierwszych dni 2016 roku i czapa polarna nie wykazuje praktycznie żadnego przyrostu - przynajmniej jeśli chodzi o zasięg występowania lodu. Potworny wzrost temperatur, jaki nastąpił pod koniec 2015 roku i wielkie sztormy odciskają swoje piętno. Temperatura cały czas jest wysoka. W niektórych obszarach płw. Tajmyr było nawet cieplej niż w Warszawi

poniedziałek, 1 lutego 2016

Arctic News - czarne czasy nadchodzą

Wielkimi krokami świat wchodzi w erę klimatu 2.0 Zmiany zachodzą szybciej niż prognozowali naukowcy. A prognozy IPCC, który przez sceptyków nazywany jest panikarzami, są daleko w tyle od tego, co teraz dzieje się na Ziemi. Najprawdopodobniej Arktyka stoi przed punktem, który wyznacza Ocean Arktyczny z lodem całorocznym i tym bez lodu całorocznego. To czas kiedy w Arktyce czapa polarna będzie istnieć przez 10-11 miesięcy. W kolejnych latach od tego momentu ten okres bez lodu będzie się wydłużać.


Zobacz mapę koncentracji arktycznego lodu morskiego w kolorowej wersji. 

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. AMSR2 Uni Bremen

Mapa AMSR2 pokazuje zasięg arktycznego lodu morskiego na półtora miesiąca przed topnieniem. Granice lodu są ułożenie inaczej niż 30 lat temu. Mapa obok pokazuje, jak wyglądały te granice w okresie 1981-2010, a jak teraz. A jeśli wyjmiemy ze średniej bazowej lata 2000-2010, to te granice pokazane na pomarańczowo przesuną się jeszcze dalej na południe. Najbardziej widać to na Morzu Barentsa, gdzie lód znajduje się daleko, daleko na północ. Widać, jak bardzo słabnie Golfsztrom i jak bardzo wolno (lub wcale) ogrzewają się wody oceanu. To taki sarkazm w stronę sceptyków, ale prawda jest bezlitosna.


  Zmiany zasięgu arktycznego lodu morskiego między 15 a 31 stycznia 2016. Kliknij, aby powiększyć.

Animacja pokazuje, że zmiany są niewielkie. Na Morzu Beringa przyrost lodu jest niewielki, przychodzi on z wielkim trudem. Z kolei na Morzu Barentsa, w sumie to tam lód zaczął się topić. Owszem, główną rolę odgrywa wiatr, ale ciepło wody morskiej nie pozostaje bez znaczenia. Po prostu zasięg występowania lodu morskiego jest mniejszy niż kiedyś i nie można wszystkiego zwalić na wiatr. Bo pewnie denialisci powiedzą, że wiatr rządzi Arktyką i wiatr decyduje o być albo nie być. Owszem, wiatr pomaga lub szkodzi, nanosi zimne lub ciepłe masy powietrza, ale ostatnie lata pokazują, że jakoś tych zimnych mas nie jest zbyt wiele. Lód topi się coraz szybciej i coraz więcej ciepła dostaje się do atmosfery, dno oceanu uwalnia coraz większe ilości metanu. Niedawno padł rekord stężenia metanu w Arktyce. Ogrzewa się także reszta świata, która także ma wpływ na Arktykę. Wiatr, to tylko jeden z czynników.
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2016 roku na tle 2012 roku i wyszczególnienie na tle ostatnich lat. NSIDC

13,89 mln km2, to zasięg lodu w Arktyce dla 31 stycznia 2016 roku, według pomiaru National Snow and Ice Data Center. To drugi najmniejszy w historii pomiarów zasięg lodu morskiego. Na pierwszym miejscu jest 2006 rok, tyle tylko, że wtedy była większa ilość lodu niż teraz. A prawdopodobnie za kilka dni padnie rekord. To 1 mln km2 mniej niż wynosi średnia 1981-2010. Obok wykres Cryosphere pokazuje, że powierzchnia lodu w Arktyce jest rekordowo niskich rozmiarów. To kolejne ostrzeżenie przed nieuchronnością świata pozbawionego czapy polarnej na biegunie północnym.


Odchylenia temperatur od średniej na półkuli północnej w drugiej połowie stycznia 2016. NOAA-NCAR Reanalysis

Temperatury w Arktyce są bardzo wysokie, w wielu miejscach, nad O. Arktyczny to tylko kilkustopniowy mróz. Ostatnio temperatura w pobliżu bieguna północnego ponownie wzrosła do wartości bliskich zeru stopni. Podczas gdy we wschodniej Polsce mróz był znacznie większy. W drugiej połowie stycznia w pobliżu bieguna północnego anomalie temperatur (uśrednione dla 15-30 stycznia 2016) wynosiły 8-10°C. Dzienne były jeszcze większe, nawet 40°C. Temperatury północnych krańców Atlantyku i M. Barentsa są także wysokie, przez co pokrywa lodowa nie jest w stanie przysuwać się daleko na południe.

Odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 na Ziemi  1 lutego 2016. Climate Reanalyzer

Cała planeta jest o 1°C cieplejsza niż wynosi średnia XX wieku, a proces ocieplania ziemskiej atmosfery przyspiesza. El Niño z powodu ocieplania się klimatu Ziemi jest w tym roku rekordowe. Jak pokazują prognozy zilustrowana na wykresie NOAA, El Nino w ogóle może w tym roku się nie zakończyć, lecz jedynie osłabnąć i na chwilę przejście w fazę neutralną. Teraz to co dziś nazywamy La Niña , w przyszłości, będzie fazą neutralną, bo O. Spokojny, tak jak inne oceany się nagrzewa. To bardzo złe prognozy dla świata i szczególnie dla Arktyki. Te potężne ciepło teraz uderzy w Arktykę, i z jeszcze większą siłą niż w 2012 roku zredukuję czapę polarną.

Zmiany grubości arktycznego lodu morskiego w drugiej połowie stycznia 2016. HYCOM

Sezonowy lód zaczął zwiększać swoją grubość, lecz jest za późno, do początku sezonu topnienia pozostało niewiele czasu, a wysokie temperatury na Ziemi wymuszą jeszcze szybsze topnienie lodu. Jeśli pokrywa lodowa Arktyki skurczy się poniżej wartości wrześniowego minimum 2012, to skutki anomalii i katastrof klimatycznych będą jeszcze większe. W świecie nagłej i katastrofalnej zmiany klimatu.

Zobacz także:

środa, 27 stycznia 2016

El Niño, globalne ocieplenie i anomalie prądu strumieniowego - razem przeciwko Arktyce

Rosnące temperatury i rekordowe z powodu globalnego ocieplenia El Niño uderzają w cały świat siejąc spustoszenie. Ekstremalny atak śnieżyc we wschodniej części USA, gwałtownie ocieplenie w Polsce i wichury, susze w Azji i Ameryce Południowej, pożary w Amazonii i inne kataklizmy to wiadomości ostatnich dni. Teraz El Niño - Godzilla i globalne ocieplenie uderzają w czapę polarną, tworząc ekstremalne układy baryczne - wichury i sztormy. Mapa Wetterzentrale obok pokazuje ciśnienie i pogodę na półkuli północnej.

Sytuacja baryczna nad zachodnią częścią Ameryki Północnej i wschodnim Pacyfiku 26 stycznia 2016 roku. Nullschool.earth.net

Mapa Earth.net. pokazuje układ baryczny niskiego ciśnienia nad północno-wschodnią częścią Pacyfiku. Wewnątrz niżu barycznego ciśnienie spadło do 950 hPa, nad zachodnią częścią USA, gdzie wciąż występuje susza (nieznacznie złagodzona przez El Niño) wyż baryczny osiągnął zaś ciśnienie o wartości 1030 hPa. 

Na pierwszy rzut oka takie układy baryczne to nic specjalnego. A jednak. Po pierwsze z powodu amplifikacji arktycznej i anomalii prądu strumieniowego i blokad cyrkulacji atmosferycznej ciepło jest w stanie dotrzeć znacznie dalej na północ niż zwykle, i na odwrót - zimno może dotrzeć do strefy subtropikalnej. Po drugie z powodu El Niño powierzchnia wody i atmosfera stają się cieplejsze niż zwykle, a co gorsza proces ocieplenia wód przez El Niño przyczynia się do nasilenia globalnego ocieplenia. Te ciepło może z jeszcze większą siłą dotrzeć do Arktyki.

Odchylenia temperatur na półkuli północnej i w Arktyce 27 stycznia 2016 r. Climate Reanalyzer

Ta sytuacja prowadzi do ogromnego wzrostu temperatur w kanadyjskiej Arktyce. Zamiast -30°C w zachodniej części Kanady, temperatura sięga tam nawet 0°C. To tak, jakby u nas zamiast -5°C w styczniu było +25°C. W centralnej części prowincji Alberta, w głębi lądu temperatura wzrosła do +7°C. Z kolei mróz na Terytoriach Północno-Zachodnich, blisko koła podbiegunowego, zelżał do zaledwie -10°C. Zwykle w środku zimy panują tam 30-35-stopniowe mrozy Dodatnie temperatury raczej więc nie pojawią się nad Morzem Beauforta, ale i tam temperatura jest znacznie wyższa niż zwykle. O ile lekko ujemne temperatury powietrza nie wpływają na arktyczny lód, robi to wiatr. Co pokazuje poniższa mapa.  

 Zasięg arktycznego lodu morskiego na M. Beauforta 26 stycznia 2016. AMSR2,  Arctische Pinguin.

Duży gradient ciśnień wywołuje wiatr, szczególnie nad powierzchnią morza. Wiatr działając mechanicznie na lód niszczy jego integralność - lód pęka, kruszy się i dryfując oddala się od brzegu. Wiatr nie stopi lodu, ale może zrobić to pośrednio przy pomocy fal morskich. Fale morskie uderzając w lód nanoszą na lód topiącą go ciepłą wodę, działają też na niego mechanicznie, łamiąc i krusząc. Nawet takie lokalne zmiany są negatywne, gdyż zaburzony zostaje proces zamarzania O. Arktycznego. Gdyby taki układ baryczny wystąpił w kwietniu, to temperatury nad M. Beauforta wzrosłyby powyżej zera. A nawet teraz może do tego dojść, jeśli strumień ciepła będzie odpowiednio silny, a wzór pogodowy utrzyma się przez kilka dni.

Sytuacja baryczna nad północnym Atlantykiem 26 stycznia 2016 roku.

Ale może jest to zmiana lokalna? Nie. Po drugiej stronie O. Arktycznego inne układy baryczne robią to samo. System potężnych cyklonów z powodu różnic temperatur między mroźną Grenlandią i chłodnym Atlantykiem*, a ciepłem Golfsztromu w pobliżu USA,  ciepłem znad południowej Europy i Afryki, a także środkowo-wschodniego Atlantyku, transportuje wraz z rosyjskim wyżem masy ciepłego powietrza. Ta fala ciepła po drodze spowodowała rekordowy wzrost temperatur w Niemczech, roztopiła też w ciągu kilkunastu godzin śnieg w Polsce. Ciepło to ostatecznie trafia do Arktyki, podnosząc tam temperatury z -35°C do niemal zera. Taka sytuacja budzi niepokój, choć lód nie powinien się roztapiać. Ale podobne zdarzenie w marcu czy kwietniu miałoby już zupełnie inne skutki. Do podobnego zdarzenia, jakie przedstawia pierwsza mapa baryczna Earth.net doszło wiosną 2012 roku, co zapoczątkowało megatopnienie lodu. Wtedy też ciepło i wiatr uderzyły w Arktykę i pokryte lodem Morze Beauforta. Teraz mamy zimę, ale co będzie, gdy taka sytuacja powtórzy się za dwa miesiące, kiedy już będzie dzień polarny? Zwłaszcza że temperatura na Ziemi jest teraz wyższa. 

* Część wód na północy Atlantyku jest od niedawna chłodniejsza ze względu na dużą utratę lodu pochodzącego z grenlandzkiego lądolodu. 

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2016 roku na tle ostatnich lat. NSIDC

Zresztą, skutki już widać. Tempo wzrostu zasięgu lodu jest niewielkie. Za kilka dni zasięg lodu znów może spaść do rekordowo niskiego poziomu. Spektakularny rekord miał miejsce w o tej porze w 2006 roku, ale ilość lodu w Arktyce była wtedy większa, a temperatury na Ziemi niższe. Sama powierzchnia lodu także jest niewielka i rośnie bardzo powoli, lub wręcz wcale nie rośnie. W obecnej chwili czapa polarna jest o 1,16 mln km2 mniejsza od średniej okresu bazowego 1979-2008. Połączenie globalnego ocieplenia z arktycznym wzmocnieniem i do tego jeszcze El Niño, które w przyszłości będzie jeszcze potężniejsze, to mieszanka piorunująca, a na efekty nie będzie trzeba długo czekać. Teraz wszystkie złe moce mogą sprzysięgnąć się przeciwko pokrywie lodowej Arktyki i spowodować megatopnienie w 2016 lub 2017 roku. Każdy tak duży spadek powierzchni/zasięgu lodu to kolejny zapalnik do jeszcze potężniejszych ekstremów i anomalii temperatur. Możliwe, że jeszcze w tej dekadzie, jak pokazują megatrendy zmian, anomalia temperatury w Arktyce może sięgnąć nie 1,5-2°C, jak obecnie, lecz 4°C. Potem ten wzrost z powodu zaniku czapy polarnej będzie jeszcze większy. Możemy sobie tylko wyobrażać, jak będzie wyglądać u nas zmienność pogodowa i anomalne warunki klimatyczne. Ciekawe, czy globalne ocieplenie będzie wtedy takie fajne, jak twierdzą co niektórzy?

sobota, 23 stycznia 2016

Nowa era klimatu Ziemi

Żyjemy już w nowym klimacie. Holocen się skończył, tym samym znany nam klimat przestał istnieć. To co mamy teraz, można nazwać klimatem 2.0, antropocenem, lub po prostu nową erą. Erą, w której mamy warunki klimatyczne podobne do tych, jakie miały miejsce 130-120 tysięcy lat temu. Ta gwałtowna zmiana klimatu, oznacza zmianę warunków w jakich żyją ludzie. Dotyczy to przede wszystkim rolnictwa, które powstało w warunkach klimatycznych holocenu. Świat jest już cieplejszy o ponad 1°C niż w epoce przedprzemysłowej.

 Odchylenie temperatury powierzchni Ziemi w grudniu od średniej grudniowej z lat 1951-1980
 Odchylenie temperatury powierzchni Ziemi w grudniu od średniej grudniowej z lat 1951-1980. NASA

Cały 2015 rok był według NASA cieplejszy o 0,87°C względem okresu bazowego 1951-1980, bijąc zeszłoroczny rekord aż o 0,13°C. I niech nikogo nie zwiedzie fakt występowania El Niño, to rekordowe w tym roku zjawisko, też zostało napędzone przez globalne ocieplenie. A globalne ocieplenie przyspiesza dalej. Grudzień wbił wszystkie dotychczasowe rekordy temperatur w ziemię. Temperatura względem okresu bazowego 1951-1980 wyniosła 1,12°C. Wymyślona przez negacjonistów klimatycznych pauza w globalnym ociepleniu to fikcja. Następnej epoki lodowcowej nie będzie.

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjKyd9yx1rG2F5mzDxMdKW9w8N3p0bo7sqZ1nq5FlKVoLcVsLe9bnr3pC0gPM096weKWDf5G_ecPMM2hKX_SpUY0aR4q0tUSJBCydKxaO4wpRzrYC2UvdYa-l1Q7IEnswCpxmNAOilALa4/s1600/Zonal-temp.png
 Możliwy wg Sama Carany wzrost temperatur z powodu działania dodatnich sprzężeń zwrotnych, takich jak topnienie lodu w Arktyce, czy emisje metanu z hydratów. Według bardziej ostrożnych prognoz IPCC i innych ośrodków naukowych do 2060 roku globalny wzrost temperatury nie powinien przekroczyć 4°C.
  
Tym samym pod wielkim znakiem zapytania stają działania wypracowane na COP 21 i to, czy uda nam się zatrzymać wzrost temperatury o 2°C. Niestety, jest to bardzo mało prawdopodobne. Za około 15 lat świat może być cieplejszy o te 2°C, a potem w wyniku działania dodatnich sprzężeń zwrotnych świat ociepli się jeszcze bardziej.


https://scripps.ucsd.edu/programs/keelingcurve/wp-content/plugins/sio-bluemoon/graphs/mlo_full_record.png
Wzrost ilości dwutlenku węgla w atmosferze. Scripps.ucsd.edu

„Konfrontujemy się z nagłym przeobrażeniem klimatu Ziemi. Doświadczamy go mniej więcej od 2010 roku.” Dr Jim Salinger, główny autor z nagrodzonego Noblem w 2007 Międzyrządowego Zespołu ds. Zmiany Klimatu (IPCC).

Antropogeniczne emisje to nie tylko dwutlenek węgla i inne gazy cieplarniane, to także aerozole, które kompensują ocieplający wpływ rosnących stężeń gazów cieplarnianych. Jednak zapominamy o tym, że cząsteczki stałe w powietrzu są szybko usuwane z atmosfery. Spadek spalania paliw kopalnych paradoksalnie może pogorszyć sytuację. Mamy 400 ppm CO2 w atmosferze i katastrofalne w skutkach zmiany klimatyczne przed sobą. Według ostatnich analiz redukcja spalania paliw kopalnych o 35% spowoduje szybki wzrost temperatury globalnej o 1oC. A ta redukcja zdaje się rozpoczynać.

Narodowa Administracja Energetyczna Chin poinformowała, że na trzy lata zawiesza wydawanie pozwoleń na budowę nowych kopalń węgla, a do końca 2016 r. zamknie 1000 zakładów. Całkowita produkcja surowca zmniejszy się o 70 milionów ton. W 2010 roku węgiel generował około 70% całkowitej energii kraju. W 2014 wartość ta spadła do 64%. Emisja cząstek stałych będzie spadać, ale wciąż będzie emitowany CO2. Jego ilość będzie rosnąć w atmosferze. Tym samym temperatura atmosfery w ciągu najbliższych kilkunastu lat będzie rosnąć szybciej. 

Mapa anomalii temperatury w 2015 roku względem średniej z lat 1951-1980. Dane Berkeley Earth.
  Mapa anomalii temperatury w 2015 roku względem średniej z lat 1951-1980. Dane Berkeley Earth. Chłodne miejsca są w zdecydowanej mniejszości.

Jeszcze przez najbliższe 2-4 lata będziemy mieć zimę ze śniegiem i mrozem. Ostatnie trendy pokazują, że zima zaczyna powoli przechodzić do historii, choć z półkuli północnej jeszcze taka zraz nie zniknie. Jednak nie w tym problem. I nawet nie powinniśmy cieszyć się z długich wakacji. Problemem nie są nawet upały, do których jakoś się można przyzwyczaić, przynajmniej do pewnego stopnia. Problemem jest zdolność produkcji żywności na świecie w nowym klimacie. I niech nikt nie łudzi się, że ewentualna uprawa "innych roślin" w Polsce czy w innym kraju europejskim, będzie remedium na całe zło. Wystarczy przytoczyć kilka faktów, by stwierdzić, jak bardzo świat chyli się ku upadkowi z powodu (póki co niewielkiego) wzrostu temperatur na Ziemi. 

 El Niño a anomalia temperatury globalnej w stopniach Celsjusza. Miesiące, w których panowało El Niño są pokazane kolorem czerwonym, te z La Niña kolorem niebieskim, a te z warunkami neutralnymi kolorem szarym.  NASA.

Tegoroczne El Niño jest najsilniejsze w historii pomiarów, (miarą jest średnia anomalia temperatury powierzchni oceanu w tak zwanym regionie 3.4) bijąc pod tym względem El Niño z lat 1997-1998.

Świat znajduje się w fazie przejściowej – erę żywnościowej obfitości zastępują niedobory. W ciągu ostatniej dekady światowe rezerwy zbóż spadły o jedną trzecią. Globalne ceny żywności wzrosły ponad dwukrotnie, co spowodowało ogólnoświatową gorączkę ziemi uprawnej i zapoczątkowało nową geopolitykę żywności. 

Susza niszczy 80% upraw w Mongolii [Ulan Bator Post, 24.07.2015]
Według Mongolskiego Związku Plantatorów około 80 procent upraw zostało zdewastowanych tego lata przez ekstremalną suszę, która ogarnęła cały kraj. Choć sytuacja osiągnęła poziom krytyczny, Ministerstwo Przemysłu i Rolnictwa nie podjęło jeszcze żadnych działań; nie powiadomiło nawet opinii publicznej o tym, co się dzieje. […] Kiedy przedstawiciel związku przekazał ministerstwu raport o obumierających roślinach, urzędnicy powiedzieli mu, żeby „nie był taki przybity i myślał pozytywnie.” […] Krajowa produkcja najbardziej podstawowych produktów spożywczych Mongolii – mąki i zboża – właśnie została okrojona. […] 

Zmiana klimatu redukuje uprawy ryżu w Wietnamie [Vietnamnet, 26.07.2015]
Wietnam jest jednym z największych na świecie producentów ryżu, jednakże wywołany zmianą klimatu wzrost liczby burz i rozległych powodzi niszczy źródło utrzymania tamtejszych rolników. Klęski żywiołowe rujnują infrastrukturę i gospodarkę kraju, ponieważ niszczą groble, kanały, zwierzęta gospodarskie i tysiące hektarów upraw rocznie. […] Wietnam stoi w obliczu spotęgowanej zmienności opadów, długotrwałych susz i zwiększonej częstotliwości ekstremalnych zjawisk pogodowych. […] 

Spragniony Iran [New York Times, 19.12.2015]
Iran znajduje się w uścisku siedmioletniej suszy, która wyraźnie nie ustępuje i zdaniem wielu ekspertów może stanowić nową normalność. Nawet powrót dawnych poziomów opadów deszczu może nie wystarczyć, by zażegnać kryzys wodny, ponieważ w ciągu minionego półwiecza kraj zużył 70 procent swoich warstw wodonośnych. Od zawsze suchy Iran stoi w obliczu pustynnienia, ponieważ jeziora i rzeki zanikają, a niegdyś żyzne równiny stają się jałowe. W Zanjan, na północny zachód od Teheranu, zabytkowy most Mir Baha-eddin przecina rzeczne koryto piasku, kamieni i chwastów. W Gomishan, nad brzegiem Morza Kaspijskiego, rybacy – którzy kiedyś wznosili domy na palach otoczone słodką wodą – muszą pokonać wiele kilometrów, żeby dotrzeć do wycofującej się linii brzegowej. W Urmii, położonej blisko granicy z Turcją, mieszkańcy organizują protesty domagając się, by rząd wypełnił wodą rozległe niegdyś jezioro, które teraz staje się źródłem burz piaskowych.

 Dzięki El Nino susza w Kalifornii i w zachodniej części USA na razie nieco złagodniała.

To tylko parę przykładów dotyczących mało znanych nam państw, których znaczenie na arenie międzynarodowej jest niewielkie. 2015 rok był relatywnie spokojny. Ale warto dodać, że na "niskie" ceny żywności wpływ miały bardzo niskie ceny ropy. Co się stanie, jeśli klęska suszy dotknie któregoś z kluczowych eksporterów żywności, np USA? 


Zobacz także: