Już w styczniu tego roku zasięg i powierzchnia lodu morskiego w Arktyce przez kilka dni były rekordowo małe. W lutym ta sytuacja się powtarza. Po raz kolejny powierzchnia lodu w Arktyce jest rekordowo niskich rozmiarów. Czy to zapowiedź końca czapy polarnej na biegunie północnym? Prędzej czy później do tego dojdzie. Temperatury na Ziemi są wysokie, globalne ocieplenie przyspiesza. Wielu naukowców sądzi, że świat cieplejszy o ponad 2°C jest nieunikniony, a koniec lodu w Arktyce będzie początkiem nowych, niekorzystnych zmian w klimacie planety. Zdjęcie obok ukazuje zdewastowany przez sztormy lód na Morzu Beringa.
Powierzchnia arktycznego lodu morskiego w 2016 roku i kilku wybranych lat. Cryosphere Today
Dzień polarny coraz bliżej. Powoli dla oczu satelity Terra wyłaniają się pierwsze obszary Arktyki, które można fotografować. Morze Beringa, pokryte cienkim i pokruszonym lodem jest pierwszym z arktycznych obszarów, który można zobaczyć na zdjęciach NASA jeszcze przed sezonem topnienia. Powierzchnia lodu w Arktyce jest rekordowo mała, to 12,32 mln km2. Średnia wieloletnia dla początku lutego to przynajmniej 13,5 mln km2, dokładnie jest to 13,61 mln km2 - okres 1979-2008. To blisko 1,3 mln km2 mniej - ogromna różnica, która wpływa na klimat Ziemi, a przynajmniej znacznych obszarów półkuli północnej.
Anomalie temperatur na półkuli północnej pod koniec stycznia i na początku lutego 2016. NOAA/NCAR
W latach 80. XX wieku o tej porze powierzchnia pokrywy lodowej sięgała 14 mln km2. Rzeczywista różnica, od kiedy zaczęły się zmiany w Arktyce jest jeszcze większa. Proces zmniejszania się powierzchni/zasięgu lodu przyspieszył w XXI wieku. Mapa NOAA pokazuje, jak wysokie są anomalie temperatur w Arktyce. Średnia 6°C więcej niż być powinno, a to tylko średnia 1981-2010. Uwzględniając różnicę z pierwszej połowie XX wieku, to wartość ta jest jeszcze większa. Arktyka ociepla się najszybciej ze wszystkich regionów Ziemi. Przyczyną jest zmiana powierzchni lodu, a tym samym albedo powierzchni planety. Wzrost temperatur w Arktyce wzmocni proces ocieplania się klimatu na Ziemi - to dodatkowa ilość energii, która nie ginie. W tym roku temperatura północnych krańców Atlantyku i M. Barentsa jest wysoka, anomalie temperatur są wysokie. To ciepło nie pozwala, by wody te zamarzały. Ciepło dociera też na dno O. Arktycznego i ogrzewa hydraty metanu. Grubość arktycznego lodu morskiego w 2012 i 2016 roku dla 3 lutego. HYCOM
Dane HYCOM pokazują, że obecnie sytuacja w Arktyce jest gorsza niż przed magatopnieniem 2012. Najprawdopodobniej nie wystarczy już to, że sezon topnienia jest taki sobie. Bo po 2013 i 2014 roku sezon roztopów nie był intensywny jak ten z 2007 i 2012 roku. Mimo to, grubość lodu prezentuje się gorzej. Co mogło się stać? To ciepło wód oceanu. Oceany się nagrzewają, Golfsztrom może i zwalnia, ale jest coraz cieplejszy, tak jak inne obszary morskie Ziemi. Gruby lód morski sięgał niegdyś wgłąb arktycznego morza, gdzie mógł konsumować ogromne ilości oceanicznego ciepła poprzez topnienie. Tego ciepła jest coraz więcej, także i nad lodem, i nad lądami wokół Arktyki. Lód więc się topi. Bez niego oceaniczne ciepło będzie coraz częściej docierać do morskiego dna, co może spowodować ogromne erupcje metanu z klatratów.
Od wieloletniego lodu uzależniona była siła pokrywy przyszłorocznej, ponieważ działał on jako absorbujący ciepło bufor, bez którego cieńszy lód staje się bardziej podatny na załamania, ulega szybszemu roztopieniu. Pozbawione obecnie wieloletniego lodu morskiego wody Arktyki wchłaniają – i wchłaniać będą – ogromne ilości ciepła.
Tak więc lód Arktyki jest przypieczętowany. Czapa polarna zniknie, za 2 może 3, może 5 lat. To kwestia nie dekad, tylko lat. Temperatury są za wysokie. Kiedy to się stanie, Ziemia szybko się nagrzeje. Wywoła to szereg negatywnych i tym samym katastrofalnych dla ludzkiej cywilizacji zmian. Po raz pierwszy w historii gatunek homo będzie istnieć bez arktycznego lodu, w szybko ocieplającym się klimacie, ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Zobacz także:
Zobacz także:
- Rekordowo niski zasięg lodu w Arktyce, środa, 6 stycznia 2016 To nie może być możliwe, żeby doszło w Arktyce do takiej sytuacji, której chyba nikt się nie spodziewał. Wydawało się, że to raczej jest błąd pomiarów satelity NSIDC, ale minęło już pięć pierwszych dni 2016 roku i czapa polarna nie wykazuje praktycznie żadnego przyrostu - przynajmniej jeśli chodzi o zasięg występowania lodu. Potworny wzrost temperatur, jaki nastąpił pod koniec 2015 roku i wielkie sztormy odciskają swoje piętno. Temperatura cały czas jest wysoka. W niektórych obszarach płw. Tajmyr było nawet cieplej niż w Warszawi





























