Ziemia ma już atmosferą niemal tak ciepłą, jak w czasie interglacjału eemskiego, 120 tysięcy lat temu. Temperatura szczytowa przekraczała wartość obecną o zaledwie parę dziesiątych stopnia. Trwało wówczas intensywne topnienie, nieprzerwanie szalały ekstremalne burze generujące 30-metrowe fale na oceanach świata, zaś poziom morza był wyższy od obecnego o 5-9 metrów. Pod wieloma względami sytuacja dzisiejsza prezentuje się znacznie gorzej niż wtedy. Tempo zmian jest szybkie, a emisje dwutlenku węgla są o rząd wielkości szybsze niż w czasie największych masowych wymierań spowodowanych przez zmianę klimatu w historii planety. El Niño osiągnęło rekordowe wartości, czego przyczyną jest globalne ocieplenie. Na Ziemi nie ma zbyt wielu zimnych miejsc, co pokazuje poniższa mapa.
Odchylenia temperatur od średniej 1979-2000 na Ziemi 10 grudnia 2015 r. Climate Reanalyzer
Ameryka Północna, Południowa, Europa, czy Azja - wszędzie jest mniej lub bardziej cieplej w stosunku do różnych okresów bazowych podawanych przez instytucje naukowe. Żyjemy już teraz na planecie cieplejszej o 1oC. Są tego konsekwencje. Każdego tygodnia dowiadujemy się o klęskach związanych z ocieplającym się klimatem. Nie ma sensu mówić już, że kiedyś też były wichury, czy powodzie. Fakt, że były. Ale, w raporcie Europejskich Akademii Nauk o ekstremalnych zjawiskach pogodowych w Europie jest mowa, że od lat osiemdziesiątych częstość występowania katastrof związanych z pogodą wzrosła o 70% w Europie i o około 100% na świecie.
Wielka Brytania po raz kolejny zmaga się z serią niszczycielskich powodzi i wichur. W wyniku ataku orkanu Desmond spadło 341 litrów deszczu na metr kwadratowy. A zima dopiero się zaczyna. Wichury na początku grudnia w Niemczech spowodowały liczne zniszczenia, wystąpiły lokalne podtopienia. Ze względów bezpieczeństwa uchodźców przeniesiono namiotów do szkół. Także Stany Zjednoczone zmagają się z burzami, powodziami i silnym wiatrem, czego skutkiem są liczne zniszczenia i dramat wielu ludzi. Silne nawałnice przeszły m.in. nad Oregonem. Wszystko to działo się w przeciągu ostatnich 10 dni, w 2015 roku - najcieplejszym w historii pomiarów.
Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2015 roku na tle ostatnich lat. NSIDC
Tymczasem czapa polarna Arktyki rośnie, ale tempo przyrostu zwalnia. Zasięg lodu jest praktycznie taki sam, jak w rekordowym 2012 roku. Mapa obok pokazuje, że granica lodu na Morzu Barentsa znajduje się znacznie dalej na północ niż miało to miejsce jeszcze kilkanaście lat temu. Zasięg arktycznego lodu morskiego jest piątym najmniejszym w historii pomiarów. Czapa polarna jest średnio o 1 mln km2 mniejsza niż w latach 80. i 90. XX wieku. Te dodatkowe 1 mln km2 powierzchni wolnej od lodu, to obszar, który latem pochłonie ciepło. Amplifikacja arktyczna prowadzi do załamania wzorców pogodowych na półkuli północnej.
Zmiany ilości CO2 w atmosferze w ciągu ostatnich 800 tysięcy lat, oraz obecne stężenie. Scripps Institution of Oceanograpfy
Negocjacje klimatyczne w ramach COP 21 w Paryżu nie mają sensu. Jest już za późno, czas na działanie był w XX wieku, a nie teraz. Ilość CO2 jaką człowiek wpuścił do atmosfery w ciągu ostatnich 200 lat jest nie tylko większa niż w czasie interglacjału eemskiego. Jest większa niż w pliocenie. Takie wartości istniały na Ziemi 5-15 mln lat temu. W tamtych czasach nie było ludzi na Ziemi, świat był zupełnie inny niż dziś. CO2 to nie sadza, czy inne zanieczyszczenie, które znika po kilku miesiącach. Temperatura wymuszona sięga, a nawet możliwe, że już przekracza 2oC. "Wyniki naszego badania pokazują, że nie istnieje bezpieczny limit i już teraz pojawia się wiele nagłych zmian przy poziomie globalnego ocieplenia znacznie niższym od 2oC.” - Prof. Sybren Drijfhout z Uniwersytetu Southampton, główny autor badania opublikowanego w październiku 2015 przez Proceedings of the National Academy of Sciences.
Te słynne 2oC to tylko cel o czysto politycznym charakterze. Nie opiera się na ustaleniach naukowych. Ostatnie analizy i obserwacje potwierdzają słuszność licznych badań, które na przestrzeni dekad wykazały, iż skok temperatury Ziemi o 1oC powyżej wartości bazowej uruchomi dodatnie sprzężenia zwrotne. To już się dzieje od kilku lat. Mamy bezprecedensowe topnienie lodu w Arktyce, pożary tajgi widziane z orbity okołoziemskiej, erupcje metanu z destabilizujących się już hydratów. I w końcu liczne ekstrema pogodowe.
Mapa Gdańska z naniesioną nową linią brzegową po wzroście poziomu wody zaledwie o 1 metr.
Być może uda nam się uniknąć scenariusza PETM 2, gdzie poziom oceanów rośnie o 75 metrów. W świecie, gdzie znikają wszystkie miasta nadbrzeżne, a Warszawa staje się miastem portowym. To świat w którym nie ma lodu na Ziemi, a strefy klimatu tropikalnego sięgają znacznie dalej na północ niż ma to miejsce dziś. To w końcu świat w którym mordercze fale upałów są niczym niezwykłym, nawet na obszarach leżących blisko koła polarnego. Trudno w to uwierzyć, ale jeśli coś już się kiedyś zdarzyło, i są podstawy fizyczne by znów się zdarzyło, to się zdarzy. Ludzkość uruchamia te mechanizmy, a prawa rządzące światem to zrobią. Wzrost temperatury o 6-10oC na tej planecie jest możliwy i możliwe jest masowe wymieranie gatunków. Tego scenariusza powinno się dać uniknąć, ale tylko przy szybkim wycofaniu paliw kopalnych, bo obecne trendy nie rokują nic innego jak tylko usmażenie planety - gdzie ludzkość idąc na łatwiznę spala wszystkie lub prawie wszystkie paliwa kopalne, które gromadziły pod powierzchnią ziemi przez miliony lat. My to wszystko puszczamy z dymem w przeciągu paruset lat. Czy w takiej sytuacji w ogóle jest sens mówić o "bezpiecznych emisjach" CO2?
Zobacz także:
Zobacz także:
- Nagła zmiana klimatu właśnie się zaczyna, niedziela, 22 listopada 2015
- Antropogeniczne zaburzenie klimatu: gniew oceanów, środa, 11 listopada 2015 Antropogeniczne zaburzenie klimatu uczyni polską zimę zupełnie niepodobną do tej, jaką znamy. Zamiast bajkowej atmosfery, szczególnie na święta Bożego Narodzenia, będziemy mieli wichury, deszcze i średnią dobową temperaturę powyżej zera.



























