Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania hydraty, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania hydraty, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 września 2015

Wzrost temperatur wód głębinowych w Arktyce może zdestabilizować hydraty metanu

Czapa polarna Oceanu Arktycznego szybko rośnie, ale czy to dobrze?

Po rozpoczęciu się nocy polarnej pokrywa lodowa na Oceanie Arktycznym rośnie z każdym dniem. Ma już prawie 5 mln km2 (wykres NSIDC obok), dokładnie tyle co w 2010 roku, nieznacznie więcej niż w 2011 roku. Czy to dobrze, że zasięg lodu szybko rośnie? Na pierwszy rzut oka, to tak. Większa powierzchnia lodu to więcej zimna w Arktyce i w pewnym stopniu powrót do stabilności klimatu. Choć jest to raczej nierealne, zważywszy na to, że powierzchnia lodu jest o ponad milion kilometrów kwadratowych mniejsza niż kilkanaście lat temu.

Jest jednak inny problem. Zbyt szybko rosnący lód, w głównej mierze z powodu silnych wiatrów, odseparowuje wciąż ciepłą wodę morską od zimnego powietrza. W ten sposób zanika transfer ciepła z nagrzanego wciąż oceanu do atmosfery. Tym samym wzrasta ryzyko, że te uwięzione wody trafią do dna morskiego.

Poza tym, ta lodowa pokrywa powoduje, że w wyniku braku oddawania ciepła z oceanu do atmosfery, mniej wilgoci dostaje się do atmosfery. To zaś obniża poziom rodników hydroksylowych, których reakcja z atmosferycznym metanem jest głównym mechanizmem usuwania go z atmosfery.

Temperatury powierzchni wód Oceanu Arktycznego są wciąż wysokie, szczególnie ciepłe są wody Morza Wschodniosyberyjskiego. Wzrost temperatur wód arktycznych zwiększa ryzyko, że do dna morskiego dotrze ciepła woda i ogrzeje tym samym zalegające na dnie hydraty.


Wykres odchylenia sierpniowych temperatur powierzchni oceanów na północnej półkuli od średniej wyraźnie pokazuje, że oceany (do których trafia ponad 90% generowanej przez wyższe stężenie gazów cieplarnianych nadwyżki energii) są dziś znacznie cieplejsze niż w początkach XX wieku.

Szczególnie dotyczy to wód znajdujących się w regionach polarnych. Co więcej, obecna sytuacja jest nawet groźniejsza niż w czasie interglacjału eemskiego. Ciepły Prąd Zatokowy był wtedy słabszy niż dziś, a poziom dwutlenku węgla w atmosferze był niższy niż obecnie, rzędu 300 ppm. Wszystko to sprawia, że obecna temperatura na Ziemi jest na drodze do agresywnego wzrostu w ciągu następnych lat. Dotyczy to zarówno oceanów, jak i atmosfery.

Jest coraz bardziej prawdopodobne, że do 2030 roku temperatura na Ziemi wzrośnie o prawie 2°C w stosunku do początku XX wieku. Teraz jest to około 1°C, tak więc za 15 lat może nastąpić nawet podwojenie wzrostu temperatury. Mówimy tu o temperaturze powierzchni mórz na półkuli północnej, co jest równoznaczne ze wzrostem temperatur powietrza, ze wszystkimi tego konsekwencjami.


Zimne i słodkie wody znajdują się w części północnego Atlantyku 


Pokazany powyżej wykres przedstawia rosnące temperatury powierzchni mórz. Pod powierzchnią może być zaś nawet jeszcze cieplej. Prąd Zatokowy osiąga swoje maksymalne temperatury u wybrzeży Ameryki Północnej w lipcu. Te ciepłe wody w ciągu czterech miesięcy docierają do Oceanu Arktycznego.
 

Mapa pokazuje, że 22 sierpnia 2015 roku w pobliżu Florydy woda miała 33,4°C, czyli 3,8°C więcej niż w XX wieku. 

Wyższa temperatura wód przekłada się na wyższe temperatury powietrza, a także wzrost ryzyka wytępienia różnorodnych ekstremów pogodowych.


Mapy pokazują wysokie odchylenia temperatur. Lewa mapa pokazuje, że 25 września odchylenie temperatury od średniej 1901-2011 wyniosło 6°C – miejsce zaznaczone kółkiem. Druga mapa pokazuje, że 26 września północny Atlantyk był o 0,81°C cieplejszy od średniej z lat 1979-2000.

Odchylenie temperatury wód oceanów w dn. 24.09.2015 od średniej z lat 1971-2000. Uwagę zwraca obszar chłodnej wody na południe od Grenlandii.

W latach 2010-2012 lądolód Grenlandii roztapiał się na bezprecedensową skalę, w rezultacie czego do Oceanu Atlantyckiego dostały się ogromne ilości zimnej, słodkiej wody. Ponieważ ta znajdująca się na powierzchni woda jest słodka, to pomimo swojej niskiej temperatury nie opada na dno tak łatwo, jak woda słona. Te chłodne wody powierzchniowe na południe od Grenlandii przyczyniają się do obniżenia się temperatur nad tą częścią Atlantyku. Fakt ochłodzenia się tej części Atlantyku wywołał spekulacje na temat spowolnienia Prądu Zatokowego. To wcale nie jest takie pewne, bo przenoszone przez niego ciepło wędruje dalej na północ, tyle tylko, że pod powierzchnią zimnego Atlantyku. Pokazuje to poniższy schemat. Zimne wody na południe od Grenlandii nie blokują ciepłego prądu, gdyby tak było, to lód arktyczny od strony Skandynawii przyrastałby, gdyż zablokowane zostałoby ciepło, które transportuje Prąd Zatokowy.

Słodka chłodna woda na powierzchni stanowi „pokrywę”, blokującą transfer ciepła z wód oceanu do atmosfery. Ciepło pozostaje więc w wodzie i jest przez prądy oceaniczne doprowadzane w głębiny Oceanu Arktycznego.

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjFTYJ1OShwy2iP0-2BaiMuTJxzpyBvsRVmrIyBWyiv8-90hDpf2WjD5rBShJPUYOkUVeX1ZmmTO2-zGTM4cpUJASjo1teNAIpEqK84lddWHoTnfnDXUTKD6CJvt3OyjN9NRA9cnvQ5zIM/s1600/temp2.png
Po lewej: odchylenia temperatury wód Morza Barentsa od średniej w zależności od głębokości i pory roku (w okresie dwóch lat). Po prawej: Zmiany temperatury morza na powierzchni (linia czarna) i na głębokości 250 m (linia niebieska). Pozioma linia czerwona pokazuje górny limit temperatury dla stabilności hydratów metanu na głębokości 250 metrów.

Powierzchnia wód w Arktyce najcieplejsza jest latem, podczas gdy na większej głębokości najcieplej jest jesienią. Na całe szczęście nawet wtedy temperatury wody w głębinach nie sięgają poziomu mogącego prowadzić do destabilizacji pokładów hydratów metanu.


Ciepło z Atlantyku może zdestabilizować hydraty metanu


Co może oznaczać szybko zamarzający lód i ciepły Prąd Zatokowy, który dostaje się w głębiny Oceanu Arktycznego? Zwiększona ilość ciepła dotrze na dno Oceanu Arktyczny, gdyż na powierzchni znajduje się lód, który podczas tworzenia się wytrąca sól. Ciepłe, słone wody dotrą na dno, gdzie znajdują się hydraty metanu.


Stężenie metanu w Arktyce już jest wysokie, choć najwyższe jest w grudniu i styczniu. Z powodu braku promieni słonecznych w Arktyce, metan nie ulega rozkładowi, lecz gromadzi w się w atmosferze.



Mapa stężeń metanu w dn. 23 września. Maksymalne stężenie wzrosło na dalekiej północy do 2554 ppb (części na miliard). Średnia światowa to 1700 ppb.

Oczywiście ciepłe wody z Prądu Zatokowego nie zdestabilizują hydratów tym roku. Ale jak ten proces się zacznie, to nie będziemy mogli go już powstrzymać i wrócić do stanu sprzed destabilizacji.



Prędkość wiatrów w Arktyce. Zielone odcienie to wiatr o prędkości od 30 do 50 km/h. 

Tam gdzie lód jeszcze się nie pojawił, wiatry i fale mieszają wodę, przez co ciepłe masy wód mogą trafić na dno, szczególnie w rejonie płytkiego Morza Wschodniosyberyjskiego.

Zmiany temperatur w Arktyce w ciągu ostatnich 135 lat. Są one wyższe nawet w stosunku do bardzo ciepłego okresu z lat 40. XX wieku. Trzy linie pokazują różne trendy i prognozy.

Jak dotąd bardziej sprawdza się najgorszy scenariusz, w którym do 2020 roku temperatura rośnie w sumie o 4°C, co w zasadzie oznacza koniec lodu w Arktyce, przynajmniej przez kilka miesięcy. Potem z powodu braku lodu latem i zwiększających się emisji metanu temperatury będą rosnąć jeszcze szybciej. Taki scenariusz przewidują m.in. Malcom Light czy Gay McPherson. Czy możliwy jest scenariusz PETM 2, w którym do połowy wieku temperatura w Arktyce wzrośnie o zapierające dech 16°C? Tego nie wiemy, to jeden z rozważanych scenariuszy. I nie wiemy, czy już ten efekt dodatnich sprzężeń zwrotnych nie został zainicjowany.


Na podstawie: Warming Arctic Ocean Seafloor Threatens To Cause Huge Methane Eruptions 

Zobacz także:
  • Rozmarzanie wiecznej zmarzliny przyspieszy globalne ocieplenie, sobota, 29 sierpnia 2015 
  • Gwałtowny wzrost stężenia metanu w Arktyce, niedziela, 7 czerwca 2015 Gleby Arktyki i podmorskie hydraty metanu zawierają ogromne ilości metanu. Sama wieczna zmarzlina na północy zawiera przynajmniej 1,3 mld ton metanu, czyli mniej więcej dwukrotność tego, co znajduje się w atmosferze. Jeszcze większe ilości metanu kryją hydraty, to 500 mld. I są to wartości ostrożnie liczone. Nie bierze się tu pod uwagę pokładów metanu dna głębinowego, przykładowo z Grzbietu Gekkela, okolic Svalbardu czy cieśniny Naresa. Te ogromne rezerwuary metanu stanowią kolejny po zmniejszającej się powierzchni lodu element dodatniego sprzężenia zwrotnego, nasilającego tempo zmian klimatu. Na zdjęciu Wyspa Wrangla i kra lodowa na Morzu Wschodniosyberyjskim 6 czerwca 2015 roku.

sobota, 5 września 2015

Arctic News - Nemezis nie zna smaku porażki

Zaistniała sytuacja w Arktyce była brana pod uwagę, jako scenariusz możliwych znaczących roztopów. Wśród sprzyjających topnieniu lodu czynników znalazły się przedwczesne topnienie lodu na Morzu Beauforta, czy Czukockim, ciepły lipiec i dipol arktyczny. Jednak była to jedynie ewentualna prognoza bez gwarancji, że tak właśnie się stanie. Zwłaszcza że przecież dane PIOMAS na koniec czerwca sugerowały, że raczej nie dojdzie do dużego spadku ilości lodu. A jednak do niego doszło, pomimo braku gwoździ do trumny lodu, takich jak silny dipol arktyczny, czy wielkie sztormy na miarę GAC 2012 z sierpnia 2012 roku - warunków, które w drugiej połowie sierpnia utrzymują na wysokim poziomie topnienie lodu.

Zasięg i koncentracja arktycznego lodu morskiego. AMSR2 Uni Bremen

Przez cały sierpień tempo spadku zasięgu lodu nie było ekstremalnie szybkie, jak w 2012 roku. Było jednak jednostajne, miarowe i przebiegało bez zakłóceń - zupełnie inaczej niż w latach 2013 i 2014 roku, kiedy to nie sprzyjająca topnieniu pogoda uratowała lód. Teraz ogromne obszary Oceanu Arktycznego są wolne od lodu. Mapa AMSR2 pokazuje zasięg i koncentrację arktycznego lodu morskiego. W innej, bardziej wizualnej tonacji barw. Mapa koncentracji lodu morskiego w pokazywanej dotychczas wersji znajduje się tutaj.

Zmiany zasięgu arktycznego lodu morskiego między 26 sierpnia a 4 września 2015 roku. Kliknij, aby powiększyć.

Na przełomie sierpnia i września granica lodu przesuwała się dalej na północ. Szczególnie widoczne jest to na Morzu Beauforta. Morze Łaptiewów i Wschodniosyberyjskie są wolne od lodu, co zwiększa ryzyko nagrzewania wody i wycieków metanu z dna tych akwenów. Na płytkich wodach hydraty są szczególnie narażone na destabilizację. Ewentualne burze będą tworzyć wielkie fale morskie i miksować wodę. Z tego powodu ciepłe wody mogą dotrzeć do dna morskiego i ogrzać stabilne w określonej temperaturze i ciśnieniu hydraty.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2015 roku na tle 2012 roku i wyszczególnienie na tle ostatnich lat. NSIDC
Według prognoz sprzed miesiąca w "środkowym" scenariuszu minimalny zasięg lodu pływającego miał spaść do ok. 4,6 mln km2. Niestety, do wrześniowego minimum jeszcze trochę zostało - tydzień, a może nawet dwa tygodnie, a już 1 września zasięg czapy polarnej skurczył się do 4,46 km2. Kiedy topnienie ustanie? Na pewno nie przed 10 września. 6 września centralną Arktykę nawiedzi sztorm, następnie pogoda się uspokoi, co spowoduje spowolnienie roztopów, ale nie ulegną one raczej zatrzymaniu. Według danych NSIDC zasięg lodu jest trzecim najmniejszym w historii pomiarów, a raczej jest możliwe, że będzie on ex aequo trzeci z 2011 rokiem. Wrześniowe minimum wyniesie 4,3 mln km2, czyli tyle, ile miało w 2011 roku.


Zmiany odchyleń temperatur powierzchni Oceanu Arktycznego między 30 sierpnia a 5 września 2015 roku. DMI

Od końca sierpnia przez pierwsze dni września można rzec, że topnienie czapy polarnej jest nieustępliwe. Ciepło wód morskich utrzymuje proces topnienia lodu. Dziś lód jest cieńszy i bardziej podatny na topnienie. Szczególnie że pogoda w Arktyce jest bardziej niespokojna niż kiedyś. Skoro lód topnieje szybciej, jest więcej ciepłej powierzchni, a to zwiększa częstość i intensywność burz i towarzyszących im silnych wiatrów. Właśnie dlatego pokrywa lodowa spadła poniżej 4,5 mln km2 - blisko poziomu z 2007 roku.

Odchylenia temperatur od średniej 1981-2010 na półkuli północnej na przełomie sierpnia i września 2015. NOAA/NCAR

Na całej planecie, a raczej w skali całej planety, jest ciepło. Lipiec, jak i cały dotychczas okres 2015 roku okazał się być najcieplejszym w historii pomiarów. Na przełomie sierpnia i września Polska doświadczyła bezprecedensowej fali upałów, którą zakończyły burze i gwałtowne ochłodzenie. Upały przeniosły się nad Ukrainę, gdzie wybuchły pożary lasów. Następne miesiące także będą rekordowe, a rosnące w siłę El Niño spotęguje wzrost temperatur i odbije się na przyszłorocznym topnieniu lodu.


Porównanie grubości lodu 2012 i 2015 dla 4 września. HYCOM

Powierzchnia lodu jest większa niż w 2012 roku, ale z modelu HYCOM wynika, że powierzchnia grubego lodu w tym roku jest mniejsza niż w 2012 roku. Teraz ciągnie się jedynie gruby na nieco ponad 3 m wąski pas lodu, który za rok przestanie istnieć. Napędzane przez El Niño globalne ocieplenie będzie mogło przyspieszyć  tempo topnienia lodu w 2016 roku. Jeśli trwałym zjawiskiem będzie dipol arktyczny, wysokie ciśnienie latem, lub po prostu możliwość transportu ciepła znad Pacyfiku i Ameryki Północnej, to w 2016 lub 2017 roku padnie rekord. Czapa polarna stopi się poniżej 3 mln km2.


http://map2.vis.earthdata.nasa.gov/image-download?TIME=2015247&extent=-821721.9874969837,1071001.8165173195,-121305.98749698373,1472409.8165173195&epsg=3413&layers=MODIS_Terra_CorrectedReflectance_TrueColor&opacities=1&worldfile=false&format=image/jpeg&width=2736&height=1568
"Lodowy cypel" skierowany w stronę wolnego od lodu Morza Wschodniosyberyjskiego. Sam cypel, to kra lodowa, która może stopić się w ciągu najbliższych kilku dni. Zdjęcie Terra, NASA

Nie ma możliwości powrotu do stanu sprzed dekady i wcześniej. 2015 rok jest kontynuacją wieloletniego trendu spadkowego, pomimo jego chwilowego zawahania w dwóch ostatnich latach. W ciągu kilku lipcowych tygodni dwuletnie odrodzenie lodu zostało zwniweczone. A przecież jeszcze w czerwcu przewidywano kolejny przyrost/stagnację. Globalne ocieplenie nie uznaje porażek, prowadzący do zera trend spadku ilości lodu w Arktyce będzie trwać.

Zobacz także:

środa, 29 sierpnia 2018

Potwornie ogrzane wody Morza Łaptiewów - konsekwencje mogą być poważne

Wody arktycznego Morza Łaptiewów są potwornie ogrzane. To pierwsza taka sytuacja przynajmniej od kilku lat. A przynajmniej pierwszy raz mamy sytuację, kiedy ogrzana jest tak duża powierzchnia, bo mówimy tu o niemal całym akwenie. Tymczasem pokrywa lodowa Oceanu Arktycznego topnieje dość wolno, co jest zasługą pochmurnych i tym samym zimnych warunków atmosferycznych jakie panowały w czerwcu i w lipcu. Mapa obok pokazuje zasięg lodu morskiego w euroazjatyckiej części Oceanu Arktycznego.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2018 roku względem wybranych lat, oraz średniej 1981-2010. Wykres pokazuje zapis dziennych odczytów w 5-dniowej średniej. NSIDC

Zasięg lodu morskiego wynoszący aktualnie 5,09 mln km2 jest daleki od rekordowego, ale wystarczająco mały, by mieć wpływ na arktyczną i globalną pogodę. 

 Powierzchnia lodu morskiego w 2018 roku względem wybranych lat. Dane NSIDC, wykres Nico Sun

Powierzchnia lodu kurczy się i spadła poniżej 3,5 mln km2. Tak samo jak zakres zlodzenia jest ona daleka od rekordowych wartości. Można więc powiedzieć, że ten sezon topnienia będzie swego rodzaju powtórką z 2013 roku.

Odchylenia  temperatur od średniej 1958-2002 powierzchni arktycznych wód dla 28 sierpnia w latach 2013-2017. DMI

Sytuacja w Arktyce może się pogorszyć ze względu na wysokie temperatury Morza Łaptiewów. Anomalie wyszły poza skale, przekraczają wartość +4oC. Zestawienie map pokazuje, że takiej sytuacji nie było przynajmniej od 2012 roku. Według Duńskiego Instytutu Meteorologicznego, co pokazuje mapa obok (kliknij, aby powiększyć), temperatury sięgają nawet +10oC. I to nie tylko przy samym wybrzeżu. I chociaż tym razem obszar ogólnie zajmowany przez wysokie odchylenia w arktycznych wodach nie jest taki jak w 2016 roku, to sytuacja na Morzu Łaptiewów jest porażająca.


Odchylenie temperatur od średniej 1981-2010 nad Oceanem Arktycznym w dniach 21-26 sierpnia w 2018 roku. NOAA/ESRL

Wysokie są także temperatury atmosfery, a tym samym ich odchylenia nad Morzem Łaptiewów i obszarami sąsiednimi, co pokazuje powyższa mapa Narodowej Agencji ds. Oceanów i Atmosfery. Na dużym obszarze Morza Karskiego i Łaptiewów odchylenia z ostatnich dni sięgały, a miejscami przekraczały wartość 5oC, co o tej porze roku nie powinno mieć miejsca. Także w chwili obecnej temperatury te są wysokie, co ilustruje mapa obok. Nad Morzem Łaptiewów anomalie przekraczają nawet 10oC. Tymczasem potężny, rozległy sztorm rozprowadził ciepło nad resztę obszaru Oceanu Arktycznego, co też pokazuje mapa obok.


 Temperatury w Arktyce 29 sierpnia. Zielone kółko oznacza wartość 13,4oC nad Morzem Łaptiewów, daleko za kołem polarnym. Earthnet

Temperatury nad powierzchnią wód Morza Łaptiewów wynoszą od 2 do nawet 13oC.  Pokazuje to, jak wyglądałaby sytuacja temperaturowa, kiedy zniknąłby cały lód. Wydarzenia związane z redukcją lodu na Morzu Lincolna i okolicach pokazują, że to może stać się wkrótce.

 Stężenie metanu w atmosferze 25 sierpnia. NOAA/MetOp

Konsekwencje ogrzania wód Morza Łaptiewów mogą być poważne. Podobnie jak na dnie Morza Wschodniosyberyjskiego, także na Morzu Łaptiewów znajdują się ogromne ilości metanu.  O tej porze roku stężenie metanu jest niskie ze względu na promieniowanie słoneczne, które degraduje metan do postaci dwutlenku węgla. A i tak stężenie to w górnych warstwach troposfery jest wysokie, przekraczając wartość 2200 ppb, a to wbrew pozorom duża wartość.

Ogrzane wody Morza Łaptiewów mogą zdestabilizować hydraty metanu, co nawet w krótkoterminowej perspektywie doprowadzi do katastrofy klimatycznej.

Zobacz także:

niedziela, 7 czerwca 2015

Gwałtowny wzrost stężenia metanu w Arktyce

W ciągu ostatnich kilku miesięcy stacje pomiarowe w Arktyce zanotowały niepokojący wzrost stężenia metanu w atmosferze.

Wzrost stężenia metanu w atmosferze mierzony w ppb (liczba cząsteczek na miliard cząsteczek powietrza) w kanadyjskim Nunavut. Tempo wzrostu metanu wynosi ostatnio 20 ppb (0,02 ppm) rocznie. W ostatnich latach proces ten przyspiesza i jest 2-3 razy szybszy niż średni globalnym wzrost ilości metanu w atmosferze. Źródło: NOAA/ESRL

Przyczyną rosnącej ilości metanu w Arktyce, jak i na całej planecie jest ocieplający się klimat.

Potężne rozmarzanie ‘wiecznej’ zmarzliny na Dalekiej Północy
Gleby Arktyki i podmorskie hydraty metanu zawierają ogromne ilości metanu. Sama wieczna zmarzlina na północy zawiera przynajmniej 1,3 mld ton metanu, czyli mniej więcej dwukrotność tego, co znajduje się w atmosferze. Jeszcze większe ilości metanu kryją hydraty, to 500 mld. I są to wartości ostrożnie liczone. Nie bierze się tu pod uwagę pokładów metanu dna głębinowego, przykładowo z Grzbietu Gekkela, okolic Svalbardu czy cieśniny Naresa. Te ogromne rezerwuary metanu stanowią kolejny po zmniejszającej się powierzchni lodu element dodatniego sprzężenia zwrotnego, nasilającego tempo zmian klimatu. Na zdjęciu Wyspa Wrangla i kra lodowa na Morzu Wschodniosyberyjskim 6 czerwca 2015 roku.

Ludzkość od dziesięcioleci spala paliwa kopalne emitując do atmosfery dwutlenek węgla. Jest to tempo niespotykane w historii planety. CO2 przyczynia się do ocieplania się klimatu, prowadzącego m.in. do topnienia lodu w Arktyce i wiecznej zmarzliny na lądzie. To prowadzi do uwalniania się uwięzionego metanu do atmosfery. To właśnie w rejonach okołobiegunowych gazów cieplarnianych jest teraz najwięcej, a nie nad krajami spalającymi węgiel, czy ropę.

Mapa pokazująca stężenie metanu na świecie 29 maja 2015 roku. Dane NOAA

Ta dodatkowa ilość metanu wzmacnia globalne ocieplenie na Ziemi i w samej Arktyce. Tempo ocieplania się klimatu w Arktyce wynosi średnio 0,5oC na dekadę. Tempo zmian jest bezprecedensowo szybkie. Proces ocieplania i oziębiania w plejstocenie zachodził na przestrzeni setek i tysięcy lat, a nie dekad, czy wręcz lat, jak obecnie. Ocieplanie się klimatu i emisja metanu w Arktyce prowadzi ten region, jak i cały świat do klimatu z czasów sprzed 2-3 milionów lat, do okresu, w którym Arktyka nie była pokryta lodem.

Nie wiemy dokładnie co będzie w przyszłości, gdzie jest granica i czy już mamy do czynienia z nieodwracalnym procesem zmiany klimatu.  W dużym stopniu problem polega na tym, że nie wiemy jak dużo metanu dostanie się do atmosfery w poszczególnych okresach czasu i wzrostu temperatur. A tym samym, jakie mogą być tego konsekwencje. Metan to silny gaz cieplarniany, z czasem ulegający redukcji do dwutlenku węgla; w zależności od horyzontu czasowego wpływ emisji metanu szacuje się na 20-120 razy silniejszy od emisji dwutlenku węgla. Szczególnie groźny jest w pierwszych latach, kiedy działa najmocniej. Ma duży potencjał, by zdestabilizować stan holoceńskiego, stabilnego jeszcze w XX wieku klimatu.

Bąble metanowe w wodach Oceanu Arktycznego. Źródło: Kevin Hand, NASA.

Arktyczne stacje pomiarowe pokazują szybką akumulację metanu
Z tego powodu monitoring stężeń metanu w Arktyce można uznać za znaczący element analizy ryzyka globalnej zmiany klimatu, a także za system wczesnego ostrzegania. Widząc skoki mierzonych stężeń metanu możemy uznać, że arktyczne rezerwuary metanu mają duży potencjał gwałtownego wyzwolenia gazu cieplarnianego, a my stoimy w obliczu alarmującej sytuacji wymagającej szybkiej globalnej odpowiedzi, przede wszystkim szybkiego odejścia od wydobywania i spalania paliw kopalnych.

W ciągu ostatniej dekady zaobserwowano liczne i nagłe wzrostu ilości metanu w Arktyce. Zmiany widzimy nie tylko na danych pokazujących przez stacje pomiarowe. To, że dzieje się coś bezprecedensowego i niepokojącego jest widoczne gołym okiem. Widzimy to w bąblujących wodach Oceanu Arktycznego (pokazane na zdjęciu) i w osobliwych dziurach, zapadliskach na Syberii.

Ostatnie nagłe skoki wzrostu stężeń metanu są duże, co sugeruje, że tempo emisji wyraźnie przyspiesza. Obserwacje pokazują, że jeszcze kilka lat temu pióropusze bąblującego metanu były niewielkie, a ostatnio wody Morza Łaptiewów i Wschodniosyberyjskiego według relacji naukowców z powodu ogromnych wycieków metanu z płytkiego dna morskiego, szczególnie Morza Wschodniosyberyjskiego, przypominają wręcz wodę gazowaną.

Wzrost stężenia metanu w atmosferze na Svalbardzie. Źródło: NOAA/ESRL

Gorący wątek o krytycznym znaczeniu
Przez lata temat dotyczący tempa i zmian emisji metanu był kontrowersyjny. Zresztą w ogóle temat globalnego ocieplenia dla wielu wciąż niestety bardziej lokuje się w rejonach tematyki UFO czy istnienia duchów. Jednocześnie intensywnie działa lobby, które stara się zaprzeczyć antropogeniczności globalnego ocieplenia i je zbagatelizować. Często są to organizacje działające na zlecenie potężnych firm naftowych czy węglowych. 

Morze Karskie i półwysep Jamał 6 czerwca 2015 roku. NASA

Podnosi się coraz więcej głosów naukowców, szczególnie zajmujących się badaniami Arktyki, którzy  ostrzegają oni o konsekwencjach związanych z uwalnianiem się metanu do atmosfery. Natalia Shakhova, Peter Wadhams czy Igor Simeletov ostrzegają, że destabilizacja arktycznego metanu jest coraz bliższa i potrzebne są szybkie działania.

Pokazane powyżej dwa przykładowe wykresy ze stacji badawczych ilustrują niepokojący trend. Ilość gazów cieplarnianych rośnie. Zjawisko to prowadzi nas obecnie ku nowym warunkom klimatycznym. Przejściem z jednego, znanego nam i stabilnego klimatu, do nowego, nieznanego i niosącego za sobą poważne konwencje nowego klimatu. Możliwe, że z powodu tempa emisji CO2 i tempa zachodzących zmian, już przekroczyliśmy punkt krytyczny nieodwracalnej zmiany klimatu. A nawet możliwym się staje już teraz scenariusz PETM2, bo coraz więcej naukowców mówi o możliwej destabilizacji hydratów metanu, podobnie, jak miało to miejsce 56 mln lat temu w trakcie PETM.

Na podstawie Arctic Methane Alert - Ramp-Up at Numerous Reporting Stations Shows Signature of an Amplifying Feedback

Zobacz także:

poniedziałek, 6 marca 2017

Piekielna bestia - dipol arktyczny i fala ciepła

Sezon zamarzania zbliża się do końca. Statystycznie rzecz biorąc, początek topnienia powinien się rozpocząć za około tydzień. Możliwe ta się stanie, i bardzo możliwe, że zacznie się to w dość ponurym wydaniu. Dipol arktyczny wraca, a towarzyszyć będzie mu niezwykle wysoka dodatnia anomalia temperatur. Mapa obok przedstawia zasięg i koncentrację lodu morskiego dla 5 marca 2017 r.

Zasięg arktycznego lodu morskiego w 2017 roku - seledynowa krzywa, 2016 - czerwona krzywa. NSIDC

O tej porze zwykle czapa polarna ma prawie 16 mln km2 - w skład lodu morskiego wchodzą także obszary zewnętrzne, jak Morze Ochockie czy Labradorskie. Teraz zasięg lodu jest o prawie 1,2 mln km2 mniejszy niż zwykle. 

Prognozowane warunki pogodowe na 7-11 marca w Arktyce i wokół niej. Tropical Titbits

Przez ostatnie tygodnie panował spokój. Pokrywa lodowa po stronie Oceanu Spokojnego zwiększyła nawet swoją grubość. Teraz sytuacja się zmieni - formuje się dipol arktyczny, z bardzo intensywnym transportem lodu przez Cieśninę Frama. Jeśli prognoza się sprawdzi, to 3/4 lodu będzie podlegało dryfowi w kierunku owej cieśniny, gdzie lód ostatnie się roztopi w ciepłych wodach północnego Atlantyku. 

Prognozowane na 7-11 marca odchylenia temperatur w Arktyce. Climate Reanalyzer

Żądza zniszczenia wraca. Nie tylko w postaci nieprzechylnego wiatru - wracają niezwykle wysokie temperatury. Należy dodać fakt, że w marcu dodatnie anomalie zaczynają się w Arktyce zmniejszać - ciepło z letniego topnienia jest rozpraszane przez cyrkulację mas powietrza. Nad lądami wciąż występują silne nocne mrozy. Ponieważ mamy globalne ocieplenie, to ciepło znacznie wcześniej wbija się nad zimne obszary, tak jak teraz nad zachodnią część Syberii i zachodniej Rosji. Dipol ma to do siebie, że spora część ciepła płynie znad Pacyfiku, a Półwysep Czukocki jest zbyt wąski, by ciepło nie mogło się nie przedrzeć nad obszar Oceanu Arktycznego. Gdyby cyrkulacja byłaby inna, i zimno wędrowałoby znad Syberii, czy północnych krańców Kanady, nad Oceanem Arktycznym zrobiłoby się bardzo zimno, i tak było przez ostatnie dni. Ale to zostało okupione wysokimi temperaturami w USA i części Syberii. Owszem można się cieszyć, że zimna wynosi się na północ. Ale kiedy się wyniesie, a dipol nie zniknie, to ciepłe masy nie będą miały przeszkód w dotarciu nad Ocean Arktyczny. A na Syberii już się robi ciepło (jak dla tamtejszych mieszkańców oczywiście). Panuje tylko kilkustopniowy mróz. Animacja pokazuje zawrotne uderzenie ciepła i wzrost anomalii temperatur w ciągu najbliższych dni, co jest związane z dipolem arktycznym.

Grubość arktycznego lodu morskiego 4 marca: po lewej - sprzed wielkiego topnienia, po prawej - w tym roku. HYCOM

Biorąc pod uwagę, to co się wydarzy w ciągu najbliższych dni, oraz obecną grubość i objętość lodu - jest prawdopodobieństwo, że dojdzie do rekordowego topnienia lodu. Kiedy czapa polarna zniknie całkowicie, lub stopi się poniżej 1 mln km2, skutki będą katastrofalne. 

Będzie to oznaczało przyspieszenie globalnego ocieplenia, bo zdestabilizują się hydraty metanu. Wielu naukowców ma cichą nadzieję, że da się uniknąć wzrostu temperatury o 2oC. Jest to już nie możliwe, więc nie unikniemy już konsekwencji, takich jak klęska suszy i miliony uchodźców zmierzających do Polski. W pierwszej dekadzie tego wieku świat rocznie tracił 200 mld dolarów. W dalszej perspektywie czasowej, po stopieniu się czapy polarnej w Arktyce, kiedy zaczną destabilizować się hydraty metanu – koszty mogą okazać się astronomiczne.  Już uwolnienie 5% hydratów metanu z dna Oceanu Arktycznego (czyli 50 GtC) może przełożyć się na straty rzędu 10 000-200 000 mld dolarów, z najbardziej prawdopodobną wartością 60 000 mld dolarów (Whiteman 2013).