Od 18 czerwca nieustannie w Arktyce utrzymuje się aktywny (z ciśnieniem przeważnie poniżej 990 hPa) i sporych rozmiarów niż baryczny. Cyklon czasami przybiera postać sztormu, ale na ogół wiatry są umiarkowane do 50 km/h. Kilka dni temu prognozy wskazywały, że topnienie może mieć dramatyczny przebieg, ale sztorm wygasł, a niż baryczny, który go tworzył, zaczął słabnąć.

Tylko przez chwilę wiatr był silny. A więc, skoro niż baryczny na ogół nie nie generował silnego wiatru, szkody poczynione w czapie polarnej nie są duże, co nie znaczy, że nie ma ich wcale. Oczywiście trzeba zwrócić uwagę na kalendarz. Czerwcowe wiatry i te z początku lipca na ogół nie są zbyt niszczycielskie z uwagi na grubość. Co innego w przypadku sztormów pod koniec lipca albo już w ogóle w sierpniu, kiedy pokrywa jest zdecydowanie cieńsza niż na przełomie czerwca i lipca. Dlatego też, jak widzimy na animacji, zmiany nie są duże, ale są mimo wszystko zauważalne, i wykraczają poza normę. Pokazują to zresztą zdjęcia satelitarne poniżej.
Rozproszone, dryfujące kry lodowej na Morzu Beauforta (lewa część zdjęcia) i Basenie Arktycznym (prawa część zdjęcia) 8 lipca 2022 roku. NASA Worldview Przykładem jest północna część Morza Beauforta i obszar Basenu Arktycznego z nim sąsiadujący. Występuje tam kra lodowa, znajdująca się w dużym rozproszeniu. Lód mający taką postać jest podatny na dalsze topnienie.
Zanikający lód wokół Wyspy Wrangla 8 lipca 2022 roku. NASA Worldview
Niż baryczny nie spowodował dużych zmian, jeśli chodzi o zasięg lodu, bo niże baryczne rozpraszają go. A trzeba zwrócić uwagę na to, mimo iż do Arktyki dostawało się ciepło, to jednocześnie dominowało duże zachmurzenie. Temperatury nie były więc wysokie przy powierzchni Ziemi. Zmiany jednak są, np. wokół Wyspy Wrangla gdzie temperatury były wyższe, i wraz z wiatrem doprowadziły do sporych strat. Długotrwale utrzymujący się układ niskiego ciśnienia za pomocą wiatru zdegradował pak lodowy w pobliżu bieguna północnego, co pokazuje zdjęcie obok (kliknij, aby powiększyć). To podobne zdarzenie do tego z 2013 roku, kiedy długotrwały cyklon z umiarkowanym, czasem silnym wiatr spowodował powstanie otwartych obszarów morskich w rejonie bieguna północnego.
Prognozowane na 10-13 lipca 2022 roku warunki pogodowe w Arktyce i obszarach rozciągających się wokół niej. Tropical Tidbits Ten cyklon będzie niezwykle długotrwałym zjawiskiem nad Oceanem Arktycznym. Potrwa co najmniej do połowy lipca. Jakie będą tego skutki dla czapy polarnej Arktyki?
Prognozowane do 13 lipca uśrednione temperatury w Arktyce oraz ich odchylenia od średniej 1979-2000. Climate Reanalyzer
Ciśnienie atmosferyczne będzie wynosić około 990 hPa (cyklon słabnie), więc prędkość wiatru spadnie. Porywy nie będą przekraczać 60 km/h, najczęściej osiągając prędkość 45 km/h. W takiej sytuacji fizyczna presja na lód morski spadnie, więc topnienie z tego tytułu też. Do tego ten trwały układ niskiego ciśnienia przesunie się do centrum, więc dodatni dipol arktyczny zniknie (już to ma miejsce). To spowoduje, że niż baryczny zacznie spowalniać topnienie, z uwagi też na to, że wciąż będzie występować duże zachmurzenie. Tempo topnienia raczej nie spadnie od razu, ponieważ na obrzeżach będą dalej występować wyże baryczne, a ciepło będzie się dostawać na rubieże Basenu Arktycznego. Niż baryczny nie wychłodzi teraz atmosfery, temperatury tylko miejscami będą wynosić do 1oC. Dominować będą wartości +0,5oC miejscami +1oC. Układ baryczny będzie dalej przynosić opady, zarówno deszczu, jak mokrego śniegu. Deszcz będzie wzmacniać topnienie, śnieg spowalniać.
Jeśli niż baryczny nie przesunie się nad Morze Łaptiewów lub Beauforta do połowy lipca, to tempo topnienia może spowolnić. W ciągu ostatniego tygodnia dziennie straty wynosiły około 96 tys. km2/dzień, średnia to 92 tys. km2/dzień. Należy spodziewać, że do połowy lipca tempo to utrzyma się lub nieznacznie spadnie do wartości średniej wieloletniej. Potem, jeśli nie dojdzie do zmiany sytuacji pogodowej, tempo spadku zasięgu lodu zmniejszy się do około 80 tys. km2/dzień. Dzięki temu nie tylko nie padnie rekord, ale wrześniowe minimum w ogóle nie spadnie poniżej 4 mln km2. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę możliwości wykorzystania energii wody (rosnące zresztą), ale tu musiałby w grę wejść układ cyklonalny o sile huraganu tak, jak w sierpniu 2012 roku.
Zobacz także: